IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Azazel Cortez

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Azazel Cortez   Pon Mar 13, 2017 7:21 pm

Jest to stara lepianka stojąca na uboczu z dala od miasta. Niedaleko chatki znajduje się las. Gdy się wejdzie do chatki pierwsze co można dostrzec to stos ksiąg, które spisane są w języku wiedźm. Są tam przeważnie przepisy na zioła i wiele innych rytuałów. Do tego, znajduje się tam też posłanie, czyli kilka snopków siana owiniętych materiałami. Na nim poduszka i gruby ciepły koc. Na stole znajduje się wazonik z świeżymi zawsze kwiatami. Kilka krzeseł oraz kotara zasłaniająca izbę matki Azazel, która teraz stała się izbą Az.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pon Mar 13, 2017 7:29 pm

Z drogi cmentarnej/

Szły nie za długo, może z kilka minut...ale gdy w końcu doszły, oczom Inkwizytorki ukazała się lepianka. Mały, zaniedbany budynek. Przypomniał on z daleka sypiącą się ruinę, jednak im bliżej się podeszło, tym bardziej wydawałoby się, że czar pryska. Czy to możliwe? Wszystko jest możliwe, gdyby żyła matka Azazel, wyjaśniłaby zapewne ciekawskim osobom, że to czar, który miał chronić domostwo. W końcu stanęła przed drzwiami i otworzyła je mocniejszym pchnięciem.
- Wejdziesz? Napijesz się herbaty?
Zapytała nieco niepewnie. W końcu skoro ma być jej uczennicą, co jej pozostało? Mogła spróbować się przekonać do kobiety.
- Nie mam tutaj luksusów, ale to mi wystarczy. Mam tutaj wszystko co potrzebuję.
Uśmiechnęła się lekko do kobiety i weszła do izby zasłoniętej kotarą by po chwili wrócić z listem.
- To ten list, o którym mówiłam. To pismo męskie, żadna kobieta nie potrafi pisać. Przynajmniej z tych, które znam. No i to pismo nie jest na pewno kobiece. Pisane w pośpiechu. Zawartość listu to wyjaśnienie czemu oddał mnie...ponoć moja matka była osobą nieodpowiedzialną. A on chcąc mnie ocalić oddał mnie do matki. Podpisał się tylko inicjałami. Niestety nie wiem co to za inicjały.
Dodała podając list kobiecie. Owszem, Azazel potrafiła czytać, chociaż była wiedźmą, a nauki czytania były dla osób, które naprawdę miały wysokie pochodzenie to Az się nauczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pon Mar 13, 2017 7:58 pm

Adrastia rozglądała się i zapamiętywała ścieżki, którymi podążały. Były w lesie, a tutaj trzeba było uważać na grząski teren lub po prostu na pułapki czy dzikie zwierzęta. Las był bardzo złym miejscem, by walczyć z Azazel. Wiedźma nie dość, że zabiłaby siebie to jeszcze masę ludzi, którzy weszliby do lasu. Dlatego inkwizytorka już sobie układała w głowie plan na wypadek potrzeby pojmania czarownicy. Najpewniej przyjdzie tutaj mała grupka, która będzie musiała się podkraść i wykurzyć ją z chaty. Wtedy już będzie z górki. Na razie jednak, nie widziała sensu by wprowadzać ten plan w życie. Miejsce chronione były przez jakiś rodzaj iluzji, którą najpewniej na początku trzeba będzie złamać. Nie wiadomo jakie jeszcze czary zostały nałożone na to miejsce, więc arcymistrzyni powinna zachować szczególną ostrożność.
- Z przyjemnością – odpowiedziała i puściła czarownicę przodem, w końcu jest tutaj gospodynią. Glamred jednak nie przywykła za bardzo do takich warunków i z początku musiała jeszcze raz przyjrzeć się lepiance oraz zastanowić się nad sensem mieszkania w czymś takim. Chociaż może nie do końca było tak źle, bardziej przypominało to jakąś chatę drwala lub leśniczego. Uważnie rozejrzała się po wnętrzu, gdzie leżały księgi, posłanie oraz inne niezbędne do życia rzeczy. Uchyliła jedną z ksiąg i rozpoznała pismo wiedźm. Inkwizycja miała okazję to rozszyfrować, a Adrastia dzięki wiedzy Ash po prostu znała to pismo i potrafiła nawet przeczytać tytuł księgi. Wyglądało na to, że Azazel zajmowała się zielarstwem, a co za tym idzie trzeba uważać czy czegoś nie dosypie jej do herbaty.
- Skromnie ale przytulnie. Ja mieszkam w mieście i nawet mam swój gabinet z niewielką piwniczką na wina – odpowiedziała i spojrzała na list. Troszkę się nie zgadzała z tym, że kobiety nie potrafią pisać. Teraz edukacja była czymś co stopniowo również spływało do warstw niższych. Mieszczanie mieli już do niej praktycznie normalny dostęp, gorzej z chłopstwem które mogło być oddalone w znacznym stopniu od akademii. Niemniej musiała przyznać, że pismo było naprawdę paskudne. Ktoś kto to pisał nie dość, że się spieszył to jeszcze bazgrolił jak kura pazurem. Źrenice półwiedźmy rozszerzyły się kiedy dostrzegła inicjały. Teraz jak o tym myślała to mogła skojarzyć ten charakter pisma. Na dodatek zgadzały się inicjały sprzed zmiany nazwiska. Adrastia przez moment była w szoku, jednak po chwili otrząsnęła się i oddała kobiecie list. Przełknęła ślinę i zacisnęła lekko dłoń w pięści. Wynikało, że Azazel mogła być córką jej męża. Nawet by to się zgadzało wiekowo, gdyż kobieta wyglądała dosyć młodo. Wychodziłoby, że Adrastia byłaby jej macochą. Zaraz jednak jej oblicze złagodniało, umiejętności aktorskie robiły swoje. Westchnęła cicho, podeszła bliżej do kobiety i wtuliła się głową w jej pierś. Spojrzała w jej oczy i gładziła jednocześnie jej plecy. Trwała tak wpatrzona w kobietę, do której się przytulała. Ocierała się policzkiem o jej szyję i wsłuchiwała się co jakiś czas wbicie serca kobiety.
- Kojarzę ten charakter pisma. Należał do mojego zmarłego męża. Jesteś jego dzieckiem z wpadki o której mi najwyraźniej nie powiedział zanim zostaliśmy małżeństwem. Nie łączą nas więzy krwi, ale mogę stanowić dla Ciebie oparcie – powiedziała inkwizytorka i patrząc w oczy Cortez. Pewnie była zagubiona i roztrzęsiona, a nawet zdezorientowana. Nawet niewiele bardziej niż Adrastia, która właśnie dowiedziała się, że teoretycznie w jej rodzinie jest czarownica. Nie mogła sobie pozwolić na to, by taka informacja wyszła na światło dzienne. Z drugiej strony musiała dać teraz upust emocjom, który kotłowały się w jej głowie. Zrobiła to. Stanęła na palcach i złożyła na ustach Azazel pocałunek, czuły i długi, a po policzku inkwizytorki ściekła łza. Po chwili oderwała się od kobiety i naciągnęła kapelusz na oczy.
- Przepraszam – odwróciła się szybko. Dała upust tym emocjom właśnie poprzez pocałunek, a teraz potrzebowała chwili czasu, by wszystko sobie ułożyć w głowie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pon Mar 13, 2017 8:58 pm

Uśmiechnęła się lekko gdy kobieta skinęła głową, że z chęcią wypije z nią herbatę. Azazel nie czekając długo podeszła do małego rondelka, wlała w niego wody i wstawiła na palenisko. W tym samym czasie, w którym kobieta zerkała do księgi Az zbierała kubki i stawiała je na stole. Widząc, że ta przegląda jedną z ksiąg. Zamknęła ją przed jej nosem i zabrała odkładając na kupie pozostałych.
- Tam, nic takiego niema. Same zioła.
Dodała z uśmiechem na ustach stawiając kubki na miejscu księgi. Po czym podeszła do suszonej mięty i skruszyła do każdego kubeczka po trochu. Z szafki wyciągnęła wanilię i zeskrobała odrobinę do kubeczków.
- Mięta z wanilią, rozgrzeje ciało.
Uśmiechnęła się nieco by po chwili podejść po upieczone ciasto. W tym samym czasie dostrzegła chwilową zmianę rysy twarzy kobiety. Uniosła nieco brew i spojrzała na nią jak ta podchodzi do niej a potem się w nią wtula by zaraz potem powiedzieć to, czego się nie spodziewała. Znała to pismo, bardzo dobrze, wiedziała kim był autor. Znała go od lat...wiec? Czyżby otrzymała w spadku rodzinę, która jak się okazało było członkiem Inkwizycji? Czyżby jej los był tak bardzo okrutny, czy to może początek czegoś nowego? Początek nowego życia? Lepszego życia? Słowa jakie padły z ust kobiety dotarły do niej dopiero po fakcie. Nie zdążyła zareagować, nie miała jak, nie miała sił. Stała tak zdębiała totalnie zaskoczona. Uniosła wzrok dopiero po chwili na Inkwizytorkę.
- Odnie przyjmowała do wiadomości tego, że mógł go ktoś zabić, nie przyjmowała do wiadomości, że coś się stało. Łatwiej było jej uwierzyć, że choroba go zabrała. Spojrzała na Ad i po chwili zalała wrzątkiem zioła.
- Czemu się ...od jak dawna nie żyje? Jaki był? Gdzie leży. Na co zmarł.
Tak, mną nie zaopiekował...czemu mnie zostawił.
Wyszeptała a ogień w palenisku strzelił niemal do samego nieba przedzierając się przez komin. Żal, ból i zawód poczuła tak bardzo.
- Nic się nie stało...
Mruknęła wpatrzona w ogień. Nie wiedziała co ma myśleć. To wszystko...to było jak sen, z którego miała nadzieję się wybudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pon Mar 13, 2017 9:58 pm

Czarownica była w trakcie przygotowań herbaty dla inkwizytorki. Zaintrygowała czerwonowłosą to, że tamta tak szybko zamknęła jej księgę. Definitywnie z chęcią sobie ją obejrzy, gdy tamta nie będzie patrzeć. Jakby były same zioła to raczej dałaby jej w spokoju to przejrzeć, a tak to oznaczało, że skrywa jakiś sekret. Może Azia trudniła się jeszcze trucicielstwem? Niemniej troszkę szkoda było wykorzystywać księgi jako podstawkę pod kubki. Mogło się na nie coś wylać i zniszczyć dzieło, a byłaby wielka szkoda.
Część ziół Adrastia była w stanie rozpoznać. Zwłaszcza po zapachu, a jak wiadomo miała bardzo czułe powonienie. W całym tym mieszkaniu czuć było ziołami i nie bez powodu przed jakąkolwiek próbą pocałunku najpierw odkaziła jamę ustną Azazel za pomocą tamtej mikstury. Nie wyglądało żeby wiedźma chciała ją otruć albo domyśliła się, że jest inkwizytorką.
Czerwonowłosa posłała jej uśmiech i pozwoliła kontynuować przygotowania. Gdzieś tam w rogu faktycznie było jakieś ciasto, które mignęło inkwizytorce jednak ta pochłonięta była tą kartką. Odetchnęła tylko ciężko jednak po chwili ogień strzelił, a inkwizytorka odruchowo się odwróciła. Ten dźwięk był potrzebny, by pomóc jej dojść do siebie. Nie wiedziała co myśleć, jednak pamiętała o zadanych jej pytaniach i właśnie zamierzała na nie odpowiedzieć. Objęła kobietę w pasie i ponownie wtuliła się w nią.
- To było 10 lat temu. Wyruszyliśmy razem na wozie Jedwabnym Szlakiem. Miał to być nasz miesiąc miodowy na Wschodzie – przełknęła ślinę i wzięła głębszy oddech. Adrastia może i na co dzień była twardą inkwizytorką, jednak miała też tą miękką stronę. Zwłaszcza, gdy mówiło się o jej mężu to czuła to ukłucie w sercu. Podobnie było zresztą z ojcem. Obojga było jej brak.
- Ukąsił go skorpion. Nie miałam surowicy, by go uratować i zmarł w moich rękach – powiedziała i przetarła łzy, które przemierzały właśnie jej policzki. Skryła głowę w piersiach kobiety i chwilę zaciągała się jej zapachem oraz chłonęła ciepło. Miała nawet wyrzuty sumienia, że chciała Azazel wykorzystać jak zwykłe narzędzie. Ona, która traktowała inkwizycję jak własne dzieci nie mogła zrobić tego komuś z rodziny. Nawet przyszywanej. Ujęła kobietę za dłonie i spojrzała w jej oczy, a następnie zadała pytanie. Bardzo cichym, lekko łamiącym się głosem.
- Mogę zostać na noc? Nie chcę być sama dzisiejszej nocy – powiedziała i zarzuciła ramiona na szyję czarownicy. Utrzymując kontakt wzrokowy i jednocześnie przylegając do niej całym ciałem. Oczekiwała, że kobieta da jej trochę czułości oraz pozwoli zostać na noc. Poczuć ciepło drugiej osoby w tak trudnym momencie. Potrzebowała bliskości, najlepiej tej cielesnej, by wyrzucić z siebie ten cały żal i smutek, który nawarstwiał się z wyrzutami sumienia. Drapała wiedźmę paznokciami po karku i w końcu wtuliła twarz w jej obojczyki, które zaczęła pocierać policzkiem. Nie miała już alkoholu, nie mogła już nigdzie uciec, a jedynym miejscem pozostawały ramiona czarownicy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 8:20 am

Owszem, Azia nie podejrzewała kobiety o to kim jest. Przynajmniej nie od razu. Nie spodziewała się, tego że ma przed sobą Inkwizytorkę i to samą głowę instytucji. Zawsze miała przed oczyma zdecydowanych i bezczelnie upartych osiłków, co to mają wszystko powyżej uszu. Jednak nie mogła dopuścić do siebie głosu rozsądku, który kazał jej uciekać, który kazał wyrzucić Inkwizytorkę z domu. Nie potrafiła. Nie chciała. Była przecież w potrzebie, a ona takim zawsze pomagała. Widząc reakcję Ad, młoda wiedźma pociągnęła ją do stolika i usadziła na krześle. Spojrzała na nią z troską w oczach.
- Obie cierpimy po stracie bliskich nam osób. Jednak oni nie odeszli od nas na wieki. Czekają za nami. Czekają, aż staniemy przed nimi. Nie zostawiają nas, nie odstępują. Spójrz na to w ten sposób. Nie znałam Cię, nie wiedziałam kim jesteś. Mimo to, nasze drogi się złączyły. Spotkałyśmy się na cmentarzu przy grobach naszych bliskich. Ja nieświadoma, że niedaleko leży mój Ojciec, a Ty, nieświadoma że jego cząstka nadal jest na świecie. Może nie jestem nim, nie wiem jaki był, ale jestem jego córką, krew jego krwi. Skalana przez krew wiedźmy ale jednak. Obiecuję Ci Inkwizytorko, że nie odejdę od Ciebie. Jesteś moją...matką.
Uśmiechnęła się z czułością i delikatnie pogładziła jej policzek. Czy wiedziała kim jest? Owszem, domyślała się w końcu tylko ślepiec nie zauważyłby jak bardzo broni Inkwizycji na samo wspomnienie.
- Tak, wiem że jesteś z Inkwizycji. Domyśliłam się, za bardzo...broniłaś ich. Masz moce wiedźm, a żadna wiedźma, która nie współpracuje z Inkwizycją nie broni ich tak bardzo.
Uśmiechnęła się łagodnie. Czy się bała? Nie...no może odrobinę.
- Jednak muszę przyznać, że masz w wielu sprawach rację...wiele mam pytań, jednak to nie na teraz. Mówisz skorpion...
Zamyśliła się i cicho westchnęła pod nosem.
- Chciałabym pójść kiedyś na jego grób. Zaprowadzisz mnie tam?
Zapytała cicho klęcząc u jej stóp. Ułożyła głowę na jej kolanach.
- Oczywiście, że możesz zostać. Jesteś...moją matką...jakby to nie zabrzmiało.
Roześmiała się lekko podnosząc się z klęczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 10:32 am

Adrastia była teraz rozchwiana emocjonalnie. Od dłuższego czasu nie była w takim stanie, który utrudniał jej myślenie logiczne. W normalnych warunkach, po prostu zakuła by Azazel w kajdany i poprowadziła ją do siedziby Inkwizycji. Los jednak chciał, że tego nie zrobiła i kobiety mogły się bliżej poznać. To było naprawdę czymś co osoba trzecia uznałaby godnym pożałowania. Czarownica patrzyła z troską na kogoś kto prowadzi organizację, która spaliła jej matkę. Czerwonowłosa dała się usadzić na krześle. Oparła się o nie, a ręce złożyła na kolanach. Patrzyła w oczy czarownicy, by upewnić się czy mówiła szczerze, z powodu zawodowego spaczenia doszukując się jakiejkolwiek oznaki kłamstwa. Nie było go, jednak inkwizytorka drgnęła kiedy tamta domyśliła się jej tożsamości.
Przez moment pomyślała, że czarownica może chcieć się jej pozbyć. W końcu mogłaby się odegrać za to co ją spotkało, ale czuła że tamta tego nie zrobi. Przytuliła policzek do jej dłoni oraz ułożyła na niej swoją. Przymykając oczy i chłonąc czułe pieszczoty. Uśmiechnęła się pod nosem, jednak postanowiła dalej upierać się przy swoim.
- Nie jestem wiedźmą. Po prostu artefakt pozwala mi mieć substytut waszej mocy. Zgadza się. Jestem z Inkwizycji – potwierdziła i przeczesała dłonią włosy kobiety, a potem zeszła na policzek, który poczęła gładzić. Czule i pieszczotliwie przejeżdżając po nim palcami. Uśmiechnęła się do niej, a z oczu poleciał inkwizytorce łzy, które po chwili otarła. Oto klęczała przed nią jej córka. Dokładniej pasierbica, ale Adrastia nie była potworem do tego stopnia, by chcieć uczynić krzywdę własnej rodzinie. Miała teraz naprawdę wielkie wyrzuty sumienia, że chciała kobietę wykorzystać do takich, a nie innych celów. Gdzieś z tyłu głowy jednak było ziarenko niepewności, które nakazywało dokładniej zbadać sprawę. Chociażby, żeby znaleźć prawdziwą matkę tej kobiety i sprawdzić wszystko.
Obiema dłońmi przytuliła czarownicę do swoich kolan, a potem sama nachyliła się wtulając się w nią. Trwała tak z nią chwilę, a w odpowiedzi po prostu zamruczała twierdząco. Gładząc córkę po plecach dłonią. Kiedy tamta wstała, półwiedźma spojrzała jej w oczy i uśmiechnęła się do niej przyjaźnie.
- Wiesz, że inne wiedźmy mogą Cię znienawidzić z mojego powodu? Tak samo inkwizytorzy mogą nie zaakceptować faktu, że jesteś moją krewną i chcieć Cię spalić. Musisz się ukrywać. Pomagać w inny sposób, który nie sugeruje kim jesteś. Nawet ze swojego stanowiska nie mogłabym zrobić zbyt wiele – tutaj nie skłamała. Gdyby zaczęła bronić czarownicy to najpewniej spaliliby je obie, a na dodatek Inkwizycja popadła w anarchię i podzieliła się wewnętrznie. Czerwonowłosa zdawała sobie sprawę z konsekwencji takiego zdarzenia, jednak nie podda się tak łatwo i jeśli Azazel faktycznie jest jej pasierbicą to nie pozwoli od tak jej spalić. Zrobi cokolwiek tylko będzie mogła, by uratować Inkwizycję oraz córkę.
Inkwizytorka sięgnęła po swój kubek i przechyliła go lekko do ust. Spojrzała na czarownicę i myślała nad tym jak wielki błąd mogła popełnić. Najwyraźniej coś było w tamtych słowach, więc nawet wielka Arcymistrzyni takowe popełnia.
- Był naprawdę świetnym mężczyzną. Dowcipny, może czasami lubił za dużo wypić. Zostało mi to do dzisiaj, piję mniej więcej tyle samo co on bo oboje mieliśmy twarda głowę – ułożyła dłoń na stoliku i spojrzała w kubek, jakby myśląc, że ujrzy tam twarz swojego zmarłego męża – Bardzo go kochałam. Zawsze jak go odwiedzam noszę obrączkę i nie mogłabym pokochać innego mężczyzny. Nie chcę żeby się zniszczyła, więc trzymam ją w schowku na co dzień. Zdarzało mi się sypiać z kobietami, wszystko jedna po to by zapomnieć o tej pustce, a z drugiej strony zawsze powtarzał – tu się roześmiała lekko zanim dokończyła to zdanie, bo przypomniała sobie tę sytuację jak Adrastia dywagowała w trakcie nocy poślubnej. Oczywiście już po fakcie i łomotach – mówił, że nie narzekałby na trójkąt. Wiedział, że lubiłam towarzystwo kobiet, a jednak potrafił to zrozumieć. Wiedział, że był tym jedynym mężczyzną – upiła nieco zawartości kubka i dalej w niego patrzyła. Wyglądała teraz jak siedem nieszczęść, a nie inkwizytorka. W sumie podobny wygląd miała kiedy się upijała i miała kaca.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 12:39 pm

Nie tylko Inkwizytorka miała zamiar wykorzystać Azie, ale i wzajemnie. Sama Azazel miała inne plany względem kobiety. Chciała się dowiedzieć od niej jak najwięcej, po to ją ściągnęła do chaty, po to próbowała przekonać do siebie, ale im bardziej kobieta opowiadała jej o swoich poglądach, Azazel mimo tego, że chciała wykorzystać wiedzę kobiety. Doszła do tego, że ta jest członkiem Inkwizycji, nadal jednak przekonana do tego, że tamta jest wiedźmą. Stąd też chciała częściowo przekonać ją do siebie, do swoich racji, jednak stało się inaczej. To ona przekonała ją do siebie. Mało tego, informacja, że kobieta jest jej macochą, jej matką sprawiło, że jej plany legły w gruzach. Nie mogła przecież pozwolić skrzywdzić wiedźmom swojej macochy. Nie ważne, czy jest ona przedstawicielką organizacji, czy tylko pionkiem w ich gierkach. Dla Azazel, Adrastia była matką, żoną jej ojca. Wdowa choć straciła męża zyskała córkę. Spojrzała na kobietę z poważną miną.
- Wiem, że znienawidzą. Niestety jedna z nich Fanny, jest detektywem. Przyjaźniła się z moją opiekunką od lat. Jeszcze nim się pojawiłam w tej chacie. Ona może dojść do tego, kim jestem. Obawiam się, że nie da się tego ukryć. Ale...jeśli o Inkwizycję chodzi, są na pewno jakieś możliwości by ukryć to jaka jestem. Macie jakieś sposoby by przekonać się czy dana osoba jest wiedźmą prawda? Musisz mnie przeszkolić. Wtedy będzie bezpieczniej. Niestety, jeśli Ona się dowie, oni tym bardziej.
Dodała ze spokojem i pogładziła jej dłoń swoją.
- Co do tego, jak Cię zdemaskowałam. Było to za bardzo oczywiste. Posiadając część mocy wiedźmy, inne będą uważać Cię za jedną z nas. Nie będzie ich interesowało, czy swoją moc posiadasz z artefaktów, czy jesteś w połowie wiedźmą, czy się nią urodziłaś. Bronią Inkwizycji jesteś zdrajcą. To właśnie tego zdrajcę muszę odnaleźć i podać go Fanny na tacy. Wiedzą, że Inkwizycja ma szpiega w wiedźmach. Za bardzo oficjalnie ingerują w nasz świat. Muszą to jakoś...inaczej sprecyzować, obejść tak by Fanny nie wiedziała o tym. Inaczej będzie doszukiwać kolejnych zdrajców. A potrafi wiele. Jest...dość uparta i nie odpuszcza.
Dodała cicho, nie chciała mówić, że jeśli ta się dowie o tym, że jest spokrewniona z Arcymistrzynią na pewno zrobi wszystko by Azazel zniknęła z tego świata. Mało tego Azazel posiadała księgi,które mogły zaszkodzić nie tylko wiedźmom. W końcu odpowiednio dobrane zioła mogły okazać się trucizną.
- Żałuję, że nie mogłam go poznać. Na pewno był dobrym człowiekiem. Mógł mnie porzucić gdzieś gdzie po prostu bym zginęła. No i zastanawiam się...kto jest moją biologiczną matką, czemu Ojciec odebrał mnie jej. Czytałaś zresztą. Wychodzi na to, że ta, która mnie urodziła nie wie o mnie nic. Została oszukana przez Ojca...czyżby była nieodpowiedzialną osobą? Przecież nie odebrałby mnie jej, gdyby była kobietą bezpieczną i dobrą, w której ramionach nie zginę prawda?
Zapytała ale zaraz odgoniła od siebie myśli i uśmiechnęła się do macochy.
- Mam nadzieję, że będzie Ci smakowała.
Uśmiechnęła się lekko, herbata miętowa z domieszką wanilii. Smak, smakiem, ale zapach był tak intensywny, że roznosił się po całej chacie.
- Wszystko będzie dobrze, damy radę. Mamy moc Ognia, jesteśmy potężnymi osobami.
Uśmiechnęła się krojąc ciasto i stawiając na stole. Uwielbiała ciasta, była takim słodkim leonkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 1:38 pm

Tutaj zaczynały się problemy, a Adrastia spaczeniem zawodowym myślała już o pozbyciu się Fanny. Zlikwidowaniu jej zanim zacznie węszyć i z kimś się podzieli. Nie mogła jednak powiedzieć swojej córce jakimi metodami Inkwizycja dochodzi czy ktoś jest wiedźmą. To było zbyt ryzykowne, bo gdy dziewczę się tego dowie to znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Wiedźmy zrobią wszystko, by pozyskać taką informację i się przed nią chronić. Jedyne co mogła zrobić czerwonowłosa to nauczyć dziewczę panować nad swoją mocą do tego stopnia, że nawet w momencie stresu i bólu nie wymknie się spod kontroli. Oczywiście były metody, które omijały tego typu oszustwa jednak nie zawsze ich używano. Głownie wykorzystywano je wtedy, gdy była prawie 90% pewność, że ktoś jest wiedźmą i to taką dobrze ukrywającą się.
Niemniej również nie wypadało mówić również o tym, że każdy inkwizytor posiada oręż pomagający rywalizować z magią wiedźm. Ona jako arcymistrzyni mogła się zasłonić tym, że wykorzystuje najpotężniejszy z nich, który zdobyła własnoręcznie podczas podróży na Wschód. Takie kłamstwo jest dosyć sensowne, a zapytanie czemu nie powieliła tej broni również mogła zbyć kolejnym równie logicznym wytłumaczeniem tudzież nazywając rzeczy po imieniu kłamstwem. Chociażby takim, że artefakt był prezentem od mnichów, którzy po prostu jej ofiarowali ten miecz, który dzierżyła. Faktycznie muramase dostała w prezencie jednak poza tym, że to była diabelnie dobrze wykonana broń to nie miała żadnych właściwości magicznych. Adrastia mogła jednak zmyślić kolejne przekonujące kłamstwo, które zadziałałoby na jej korzyść. Nie podobało jej się jednak, że jakaś detektyw węszy. Ogólnie to było dosyć normalne, a takie akcje były chlebem powszednim. Jeśli ktoś był zbyt blisko prawdy to czerwonowłosa po prostu taką osobę usuwała, a potem stopniowo tych, z którymi niedawno miała kontakt.
Jednak dotyk córki dodawał jej otuchy i uspokajał. Przez to inkwizytorka mogła teraz myśleć o wiele logiczniej i wrócić do dawnego trybu. Domyślała się jakie mogą być konsekwencje tego, że wyjdzie kim jest Azazel. Zresztą zagrożone były również Męczennice, które stanowiły świetne źródło informacji dla Inkwizycji, a do tego nie mogła inkwizytorka dopuścić. Na dodatek do problemów doszła jeszcze kwestia biologicznej matki Cortez, ale to spadało na dalszy plan. Musiała najpierw uporać się z węszącą detektyw, która mogła zagrozić jej pasierbicy. Jej odzyskanej rodzinie, której tak brakowało inkwizytorce. Wszyscy już ją opuścili. Ojciec, matka, ukochany, a nie pozwoli by również opuściła ją jedyna córka. Teraz na dodatek żałowała, że nie miała przed sobą kolejnej butelki alkoholu. Lepiej jej się myślało, gdy mogła wlać do gardła ten rozgrzewający płyn. Upiła nieco herbaty, a do tej pory nie odezwała się. Analizowała wszystko co pasierbica powiedziała i najpierw postanowiła zacząć od detektyw. Herbata swoją drogą była całkiem smaczna, aczkolwiek Adrastia nie przywykła do takich prostych rzeczy. Zwykle jakieś znane marki piła. Ciekawe czy da radę przekonać Azie, by ta przeprowadziła się do miasta? Tam na pewno zostanie otoczona opieką ze strony inkwizytorki i o wiele łatwiej będzie ją chronić oraz obserwować. Inkwizytorka zresztą będzie mogła ją odwiedzać częściej i nie wzbudzać niczyich podejrzeń.
Czerwonowłosa parsknęła śmiechem i poczęstowała się kawałkiem ciasta. Była łasuchem i również lubiła słodkie rzeczy. Nawet aplikowało się to do napojów wyskokowych, a ciasta domowej roboty to inna kwestia. Pyszne, kruchutkie, zapełniające brzuszek i dodające kilka gramów tłuszczyku.
- Wiem skarbie. Ze względów na Twoje bezpieczeństwo nie mogę Ci powiedzieć jak wykrywamy wiedźmy. Rozumiesz, że jeśli dowiedzą się o tym, że posiadasz taką wiedzę to najpewniej same zaczną Cię torturować. Inkwizycja kontroluje odgórnie populację wiedźm, byśmy mogli walczyć z Koszmarami. One się do tego nie kwapią i wolą ukrywać się po lasach – przekręciła dłoń i ujęła rękę córki. Spojrzała jej w oczy i uśmiechnęła się do niej – Może mój mąż był czasem idiotą, ale nie brakowało mu błyskotliwości. Masz to po nim, oczy zresztą też chociaż znacznie więcej masz zapewne z matki – pogładziła czarownicę po policzku, wierzchem dłoni. Nie mogła się nacieszyć tym, że ma dorosłą, 21letną córkę, która jest naprawdę piękną kobietą. Liczyła na to, że kiedyś znajdzie kogoś kogo będzie kochała i sprezentuje Adrastii parę wnucząt. Wtedy byłby to moment, by zejść z inkwizytorskiej sceny i przekazać komuś pałeczkę. Sama by się opiekowała dziećmi. Jednak nim do tego dojdzie, trzeba będzie załatwić sprawy z teraźniejszości. Postukała nerwowo palcami w blat stołu, po czym kontynuowała – Co do Fanny… zakładam, że będziesz przeciwna uciszeniu jej w standardowe sposoby i spalenie nie wchodzi w grę. Zostaje nam wymazanie Twojego ojca z rejestrów jednak nie mamy pewności czy już do niektórych rzeczy nie dotarła, a jeśli zaczniemy zacierać teraz ślady to nabierze podejrzeń. Możemy jednak rozegrać to w inny sposób – uniosła kawałek ciasta i wpakowała go sobie do ust. Przeżuła delektując się słodkim smakiem i przełknęła popijając zaraz herbatą – Wydaj mi ją, a sama zajmę się przesłuchaniem Fanny. Dla Twojego bezpieczeństwa mogłabym Cię wcielić w szeregi Inkwizycji. Pracowałabyś ze mną w biurze lub oddelegowałabym Cię do pracy w rodzinnej spółce. Myślę, że w spółce będziesz nawet bezpieczniejsza bo mniej na widoku. Tak czy siak będziemy musiały zamknąć jej usta na stałe lub upewnić się, że nikomu nic nie powie. Jeśli jest uparta to będzie problematyczne, jednak myślę że jest tak samo jak w Twoim przypadku. Większość wiedźm nie wie, że Koszmary to zagrożenie które same stwarzają, a za swoje czyny ponosi się konsekwencje. W inkwizycji również wykorzystujemy wiedźmy do pewnych celów. Oczywiście te, które chcą iść na współpracę i rozumieją pewne sprawy– wstała i podeszła bliżej do córki. Objęła ją od tyłu i wtuliła się w jej policzek, ocierając się o niego swoim. Tak oto trzymała w rękach swój skarb, którego nie miała zamiaru wypuścić.
- Co do Twojej matki… myślę, że mogło coś wyniknąć. Mógł chcieć Cię ochronić przed czymś. Nie wiem czym, ale się dowiem. Masz teraz mnie i nie pozwolę Ci zrobić krzywdy nikomu. Spalę inkwizytorów jak i wiedźmy jeśli spróbują Cię tknąć, a ich czaszki zatknę na palu dla przykładu – powiedziała Adrastia, mocniej zaciskając dłonie. Nie ma nic groźniejszego niż matka, która chce bronić swoich młodych. Nawet jeśli są przygarnięte.
- Wierz lub nie, ale tytułu Arcymistrzyni nie wygrałam na loterii. Od 8 lat utrzymuje ten tytuł i jeszcze żadna wiedźma nie dała rady mnie obalić - tutaj sprawa miała się nieco inaczej niż sobie Adrastia wyobrażała, gdyż to był trochę łut szczęścia, że akurat dawna mistrzyni zachorowała na coś nieuleczalnego.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 4:42 pm

Pieczenie dla Azazel było przyjemnością, uwielbiała to robić. Zawsze piekła gdy czuła się przygnębiona czy smutna. Zajęcie to dawało jej nieco odprężenia i czułą się tak o wiele lepiej po wykonanej dobrze pracy. A smak...jej macocha mogła spokojnie teraz oceniać. Widać jednak jej smakowało. Zadowolona spoglądała na zajadającą się Inkwizytorkę. Jej mina jednak zrzedła gdy usłyszała o likwidacji Fanny. Chciała ją zabić?! O nie, wszystko tylko nie to!
- To prawda, nie wiem jak to wszystko wygląda, ale gdyby się dowiedziały...podejrzewam, że nie miałby to znaczenia, że wychowałam się między nimi, że jestem jedną z nich.
Przyznała cicho a gdy wspomniała o Fanny pokręciła nerwowo głową.
- Nie rób jej krzywdy, Fanny traktowała mnie jak swoją córkę...tak mniej więcej. Jeśli o nią chodzi, to na pewno nie zgodzi się na współpracę. A gdyby się dowiedziała, że jestem Twoją pasierbicą...nie omieszkałaby tego wykorzystać przeciwko Nam.
Tak, zdecydowanie podkreśliła to słowo, w końcu były rodziną.
- Fanny jest wiedźmą upartą i zdecydowaną. Ostatnio jak się z nią spotkałam była raz, że przemęczona a dwa, dość rozjuszona. Zgłosiła się do mnie, że mam przysłuchać się temu co mówią inni. Czy coś wiem itd. Za kilka dni mam jej przekazać co wiem. Obawiam się, że ona doskonale sobie zdaje sprawę z tego, gdzie jestem i co robię. Z łatwością znalazła mnie kilka dni temu w okolicach slamsów.
Przyznała cicho i wtuliła się w nią. Na wzmiankę o Ojcu cicho westchnęła.
- Wszystko możliwe, mogą chcieć dowiedzieć się więcej na temat mojego pochodzenia. Jak żyła moja opiekunka, zabraniała im poszukiwań, Fanna była wówczas za nią, nie chciała robić przykrości i po prostu przyjęły mnie między siebie. Wszystko jednak się zmienia.
Przyznała by po chwili umilknąć i spojrzeć w oczy macochy. Propozycja przystąpienia do Inkwizycji...stanie u boku matki. Zadrżała bo tego właśnie chciała..chciała tam wkroczyć, chciała stanąć między nimi. Ale nie spodziewała się, że to nastąpi tak szybko, do tego jej plany zmieniły się o 360 stopni. Przecież tam teraz miała matkę.
- Naucz mnie wszystkiego co powinnam wiedzieć, co powinnam umieć. Spraw, by Inkwizycja nie wyłapała tego jaka jestem. Zrobię co zechcesz, jesteś moją rodziną, jedyną osobą, która kochała mego ojca. Jedyna osoba, która jest moją matką. Może nie biologiczną, ale jednak. I masz również moje słowo, spalę każdego, który ośmieli się Ci zagrozić mamo.
Wtuliła się w nią a jej usta nieco się powiększyły w uśmiechu, była nie zwykłą Inkwizytorką, a Arcymistrzynią. Tego, młoda się nie spodziewała. Uniosła wzrok i odsunęła się nieco.
- Jesteś Arcymistrzynią? To ktoś na wysokich szczeblach tak?
Zapytała zerkając na nią. Dopiero teraz dotarło do niej, jak to wszystko jest pogmatwane. Znalazła się między młotem a kowadłem. Była między Inkwizycją a wiedźmami. Jedni i drudzy chcieliby ją zabić gdyby tylko dowiedzieli się kim jest.
- Nie pozwól by mnie zabili.
Dodała cicho wtulając się w matkę. Gotowa była na wszystko, wystarczyło jedno słowo Inkwizytorki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 5:26 pm

Teraz Adrastia rozumiała czemu z takim trudem większości przychodziło zrobienie czegoś co mogłoby unieszczęśliwić własne dziecko. Gdzie każdego innego bez mrugnięcia okiem skazałaby na stos, tak teraz miała z tym problem. Szukała drogi wyjścia. Jej pasierbica miała rację. Wiedźmy jej nie odpuszczą, jednak nie mogła pozwolić na takie ryzykowanie. Co jak co, ale Azazel powinna swoje życie szanować, a inkwizytorka nie planowała w najbliższym czasie stracić swojej rodziny.
Na dodatek to, że Fanny miała przeżyć wiązało jej ręce. Chociaż… mogłaby wyrwać jej język i połamać kończyny na kole, ale niestety to nie wchodziło w grę. Najgorsze było jednak to, że Azazel zdawała sobie sprawę z tego jak dużym zagrożeniem jest wiedźma. Nagle ją olśniło i przyszedł do głowy jej pewien plan, który zaczęła w głowie opracowywać. W tym samym czasie tuliła do siebie pasierbicę, która właśnie dostarczyła jej wszystko co potrzebne, by zastawić pułapkę na wiedźmę. Taką bardzo skuteczną pułapkę, gdyż przecież tamta nie będzie się spodziewała zdrady ze strony Azi.
Słowa jednak zawsze łatwo przychodziły, a gorzej było z czynami. Postanowiła jednak dać pasierbicy kredyt zaufania. Jednak nie wiedziała cóż jej uczyni jeśli tylko tamta spróbuje ją zdradzić. Glamred najpewniej wpadłaby w taką furię, że spopieliłaby połowę miasta i nakazała brać każdego mieszkańca Wishtown na przesłuchanie. Zablokowałaby bramy miejskie, a próbę przekroczenia traktowałaby jak przyznanie się do winy. Stosy zapłonęłyby wtedy niczym świeczki na torcie.
- Nauczę Cię kontrolować Twój dar. Jednak musisz przestać robić to co do tej pory robiłaś. Są inne metody. Poza tym musisz zmienić miejsce zamieszkania. Las wzbudza podejrzenia. Tymczasowo mogłabyś się przeprowadzić do siedziby spółki, wydzielę Ci część towarów i może wedle uznania je rozdawać pomiędzy tych najbardziej potrzebujących. Zwykle w inkwizycji mamy nadwyżkę więc nikt nie zauważy. Wymyśl sobie też jakąś dobrą nazwę dla tego interesu, który będziesz prowadziła – zaproponowała pasierbicy działalność charytatywną. Taką otwartą, którą w sumie Adrastia mogłaby sfinansować i tym samym również polepszyć wizerunek Inkwizycji. Nawet jeśli miała w serduszku matczyne uczucia to też miała zmysł kupiecki i widziała w tym niemały zysk.
Arcymistrzyni roześmiała się perliście. Jak niewiele jej dzieciątko wiedziało o świecie zewnętrznym. Pogłaskała ją po główce i ucałowała w policzek – Skarbie, to ja jestem głową całej organizacji – poklepała ją po policzku i wtuliła mocniej w siebie. Azazel kiedyś będzie musiała wybrać. Matka nie przyłączy się do wiedźm, jej celem życiowym była obrona tych ludzi, którzy nie mogli stawić oporu czarownicom oraz Koszmarom. Jednak teraz priorytetem była jej pasierbica, której musiała zapewnić bezpieczeństwo.
- Nikomu nie pozwolę Cię tknąć, a jeśli ktoś spróbuje to niechybnie straci rękę. Będzie mu trochę niezręcznie – wysiliła się na żart i mocniej przycisnęła do siebie kobietę. Przeczesała jej włoski i spojrzała w jej oczy uśmiechnięta. Szepnęła jej do uszka „będzie dobrze” i pogłaskała sfrasowaną główkę.
- Niby wymyślałam ten plan na trzeźwo, ale mam pewien. Mówiłaś, że Fanny jest zmęczona i rozjuszona. To świetnie, bo w takim stanie zacznie popełniać błędy, a na dodatek masz jej przekazać wszystko czego się dowiesz. Co by się stało gdyby podrzucić jej serię fałszywych informacji? Rozpuścić plotki na mieście oraz w środowisku wiedźm i zarazem rozprzestrzenić coraz więcej dezinformacji? Doprowadzimy ją do szału przez co będzie jeszcze bardziej zmęczona – teraz przesunęła się i usiadła córce na kolanach opierając się o jej ramiona. Uśmiechnęła się delikatnie – Nie jestem za ciężka? – zapytała po czym kontynuowała. Jak była za ciężka, to po prostu zeszła z kolan córki – Praca jako kat nauczyła mnie jednej rzeczy. Nie ma ludzi nie do złamania. Każdy ma jakąś swoją granicę, a taką zapewne powoli osiąga Fanny sądząc po tym w jakim jest stanie. Bardzo łatwo będzie ją złapać kiedy już opadnie z sił. Nie sądzę byś się dla niej tak bardzo liczyła w tym momencie, skoro wykorzystuje Ciebie jako szpiega, a tacy bardzo często kończą w rynsztoku z ostrzem między żebrami – tutaj Adrastia po prostu próbowała wyperswadować Azi, że dla Fanny aktualnie tamta była jedynie kolejnym informatorem. Gdyby liczyła się tak bardzo to nie wysłałaby jej na szpiegowanie. Zwykle krety się tępiło i prędzej czy później ich ciała kończyły w rynsztoku. Tamta na pewno sobie o tym świetnie zdawała sprawę.
- Musimy ją złamać, dlatego powiedz mi o niej jak najwięcej. Stanowi dla nas zbyt duże zagrożenie, gdyż jeśli nie wiedźmy to inkwizytorzy będą nas chcieli spalić – dotknęła palcem wskazującym nosa Cortez i odchyliła się nieco.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 5:54 pm

No i cały czar prysł. Nadzieje, że może jednak by jej nie spaliły za zdradę jej pobratymczynie legł w gruzach tak bardzo, że Azazel nie miała wątpliwości. Poza tym, od śmierci jej matki wszystko się zmieniło. Nikt jej nie odwiedzał tak często jak za życia wiedźmy. Nikt, nie ingerował w to, jak sobie radzi, czy potrzebuje pomocy. Nikogo nie interesowało to, że potrzebuje wsparcia, że nie panuje nad mocą. A jedynie Inkwizytorka dała jej tą szansę. Do tego słowa Adrasti, tylko potwierdziły jej domysły. Czuła niepokój i to bardzo. A co jeśli Fanny doskonale wiedziała kim jest? W końcu jak powiedziała, że niema nic za darmo, tamta wpadła w szał, fakt, później przeprosiła ale mimo to nie zareagowała jakoś chęcią pomocy. No ale, może była przekonana, że matka ją uczyła panowania nad ogniem? Chociaż w rzeczywistości realia były inne. Spojrzała na Adrastie i uniosła brew.
- Jesteś głową Inkwizycji?
Wydukała i zadrżała i spanikowana ujęła ją za dłonie.
- Musisz być na prawdę bardzo ostrożna, wiedźmy chcą się do Ciebie dostać. Chcą wymierzyć w Ciebie wszystkie swoje moce. Teraz rozumiem...jaka ja głupia!
Fuknęła i zerwała się z miejsca by dopaść do księgi, którą uprzednio zamknęła jej przed nosem.
- Są specjalne zioła, które mają za zadanie ochronne odpowiednio przygotowane i umieszczone w darowanej rzeczy są jak...talizman. Tylko najsilniejsza wiedźma mogłaby złamać czar.
Dodała siadając na miejscu i przesuwając księgę nieco na środek stołu.
- zbiorę odpowiednie zioła i przygotuję Ci taki talizman.
Obiecała i wtuliła się w jej plecy.
- Nie wierzę, jestem pasierbicą głowy Inkwizycji...to zmienia całkowicie obraz rzeczy
Uśmiechnęła się pod nosem i westchnęła cicho. Na propozycję kobiety zamyśliła się obejmując ją lekko ramionami w pasie. Nie była dla niej za ciężka, skąd znowu.
- To byłby idealny pomysł. Można by ją tak wprowadzić. Ale obiecaj, że nie spalicie jej. Pomogę Ci, wystawię ją. Ale proszę Cię mamo, byś nie spaliła jej. Była dla mnie jak rodzina. Mimo, że masz rację. Tak sobie myślę...wie doskonale o tym, że jeśli mnie złapiecie zginęłabym...a mimo to jest gotowa zaryzykować....
Umilkła i skinęła głową nie wiedząc od czego ma zacząć. W końcu zdecydowała.
- Nazywa się Fanny Morland z tego co pamiętam jest mieszkanką cyrku, pracuje jako prywatny detektyw. Gdzie to ostatnie dowiedziałam się...przypadkiem. Wiedziała, że nas chroni itd, ale nie sądziłam, że jest do wynajęcia. Łatwo ją rozpoznać, posiada ona zielone włosy i nosi okulary, przeważnie z papierosem w ustach. Z nieboszczką przyjaźniła się z tego co mi powiedziała dłużej niż osiemnaście lat. Lubuje się w kobietach, ciągle próbuje się do mnie dobrać...Od czasu morderstw na czarownicach i zaginięć ludzi właściwie zajmuje się tymi sprawami na okrągło. Również poszukuje tego co skazał moją matkę oraz wiedźmę, która spłonęła jakieś...dwa tygodnie temu...coś takiego. Nie wiem co jeszcze mogę dodać...
Spojrzała na nią pytająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 6:15 pm

Adrastia tylko patrzyła lekko parskając śmiechem jak jej dziecko uwija się. Jakże naiwne dziecię, ale zarazem takie urocze w swej trosce. Inkwizytorka zdawała sobie sprawę, że wiedźmy najpewniej wiedzą jak wygląda. Wielokrotnie w swym czerwonym płaszczu była podczas palenia ważniejszych wiedźm. Nie raz i nie dwa, ktoś próbował przeprowadzić na nią zamach, jednak zawsze coś szło nie po myśli zamachowca. Czerwonowłosa zdawała sobie sprawę, że będzie obiektem ataku i była na to przygotowana. Specjalnie publicznie nie pokazywała swoich sztuczek z ogniem, by przeciwnik czul się zaskoczony. Wykorzystywała kunszt szermierczy oraz swoją ogromną sprawność fizyczną, dzięki której mogła odbić lecący bełt za pomocą miecza, a to było nie lada wyzwanie. Arcymistrzyny była w praktyce najlepiej wyszkoloną inkwizytorką jaką można było rzucić do walki. Była weteranką oraz bardzo przebiegłą osobą.
Ujęła swoje dziecię za ręce, które teraz znajdowały się na jej pasie. Uśmiechnęła się i poczuła jak przyjemne ciepło rozlewa się po jej wnętrzu, a źródłem było serduszko inkwizytorki, które biło silniej w obecności swojej córki. Pogłaskała ją po wierzchu dłoni i odwróciła lekko głowę – Żuczku, gdyby było mnie tak łatwo zabić to byłabym martwa 8 lat temu. Jestem ostrożna, jednak nie pogardzę żadnym talizmanem jaki zrobisz – aczkolwiek nie wierzyła w takie zabobony tak długo jak faktycznie, nie spotkała wiedźmy z możliwościami nadawania przedmiotom właściwości. Może coś jednak było w tych księgach? Na pewno informacje jak stworzyć zabójczą truciznę, jednak to również w Inkwizycji było znane. Balsamiści w dziedzinie chemii wyprzedzali epokę o kilka dekad, więc na pewno daliby radę rozpoznać truciznę i na jej podstawie stworzyć coś silniejszego.
- Jest gotowa zaryzykować, gdyż nie ryzykuje swojego życia, a Twoje. Obiecuję, że jej nie spalę – ale w duchu Adrastia dodała „ale jeśli okaże się, że nic dla niej nie znaczysz to zacznę ją torturować”. Przysłuchała się temu co mówiła pasierbica. Detektyw, powiązana z Cyrkiem. No to pięknie, zwłaszcza, że sami cyrkowcy tacy święci nie byli. Glamred słyszała doniesienia o tym, że porywane są dzieci a ludzie widzą dziwne zjawy i inne potwory. Tamci kretyni najwyraźniej bawili się Koszmarami i trzymali je jak zwierzątka. Co do tego nie było 100% pewności, bo mogły to być halucynacje wywołane grą luster i kostiumami, jednak Cyrkowi od jakiegoś czasu inkwizytorka chciała się przyjrzeć.
Kiedy tylko córka wspomniała o tym, że Fanny chciała się do niej dobrać to arcymistrzyni parsknęła śmiechem. Prawie krztusząc się herbatą przez co musiała poklepać parę razy swoją klatkę piersiową, by wpadło we właściwą dziurkę. Opis nimfomanki za to będzie bardzo przydatny, gdyż kolorowe włosy to często domena cyrkowców i w tłumie będzie się to wyróżniało.
- A wiesz jaką magią się posługuje albo jaka jest jej rola w Cyrku? – to, że Fanny lubowała się w kobietach dawało jakiś punkt zaczepny, by móc ustawić zasadzkę i uderzyć z najmniej spodziewanego miejsca. Zresztą Adrastia również wolała kobiety od mężczyzn, więc mogłyby połączyć przyjemne z pożytecznym, a nóż dostałaby szpiega w Cyrku? Natomiast informacje o mocy mogły być przydatne do ustalenia planu działania. Specjalizacja również często mówiła co dana osoba może umieć, więc na to też można się odpowiednio przygotować. Polowanie na wiedźmę czas zacząć.
- Swoją drogą nie dziwię się, że chciała się do Ciebie dobrać. Ładna buzia, krągłości i piękne włosy. Z początku miałam podobny plan jak byłaś pijana, ale jako że jesteś moją córeczką to nie zrobię Ci tego - posłała jej całuska i zaśmiała się ze swoich poprzednich planów. Z taką świadomością by tego nie zrobiła, bo Adrastia miała jeszcze pewne resztki moralności wbrew pozorom.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 6:34 pm

- Gdy żyła moja matka nie pozwalała mi wchodzić z domu. Musiałam siedzieć w domu, albo pozwalała mi wychodzić tylko w obręb chaty, nie mogłam opuścić bariery, którą zrobiła gdy tylko wychodziłam na powietrze. Dopiero jak udało mi się ukończyć szesnaście może piętnaście lat...albo więcej...kurcze, nie pamiętam już...ale tak czy inaczej, wymykałam się na chwilę tylko nocą by pomóc biedakom. Ale wspomniałaś, że będę musiała z tego zrezygnować tak?
Westchnęła pod nosem, nie wyobrażała sobie długo siedzieć na tyłku i nic nie robić. Chociaż posiadać możliwość pomocy kosztem zmiany mieszkania, czemu nie.
- Ale dam radę, ważne byś była blisko mnie.
Dodała i uniosła wzrok, gdy ta się zakrztusiła. Delikatnie poklepała ją po plecach i musnęła jej policzek. Dobrze, że nie wiedziała co chodziło jej po głowie, bo jeszcze by biedna zdecydowała, że poda Fanny środki uśmierzające ból. Otumaniające, tak by po prostu była obojętna na wszystko.
- Ciężko mi powiedzieć, słyszałam pogłoski, nie wiem czy to prawda. Ponoć może hipnotyzować, ale...czy ja wiem...jak się z nią spotkałam...wbiła mnie niemal w ścianę budynku jak niemal odmówiłam jej pomocy bezpłatnie.
Chrząknęła pod nosem i uśmiechnęła się niewinnie.
- To było tak...hm...jakby wciskało mnie w ścianę, nie wiem jak to nawet ująć. Po prostu zaparło mi dech w piersi a potem miałam wrażenie jakby ściana chciała mnie połknąć. Dziwne, wiem.
Spojrzała na kobietę i wtuliła się w nią. Na jej słowa odnośnie tego, że miała chęci ją przelecieć po prostu się zakrztusiła własną śliną, którą właśnie przełykała.
- Serio? Aż tak jestem...pociągająca?
Roześmiała się słysząc jej słowa i wtuliła się w matkę nieco bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 7:13 pm

- Nie mówię, że masz z tego zrezygnować, a że będziesz robiła to oficjalnie. Jako osoba prywatna z zarejestrowaną spółką, która się tym zajmuje – poprawiła swoją pasierbicę. Nie planowała odciąć jej możliwości pomagania innym, a dać jej jawną opcję robienia tego. Mniej podejrzaną zdecydowanie. Przy okazji chciałaby ją mieć blisko siebie, by w razie czego móc interweniować. Na szczęście zgodziła się na taką zmianę miejsca zamieszkania. Kto wie? Może spodoba jej się miejskie życie!
- Hipnoza działa na określony typ ludzi z tego co słyszałam. Na tych podatnych na sugestie – czyli najpewniej zadziałałoby również na Azazel, która dała się przekabacić Adrastii na swoją stronę zanim jeszcze wyszło, że inkwizytorka jest jej macochą. Nie powiedziała jej tego, gdyż nie chciała zrobić swojej córce przykrości, ale metody jakimi posługiwali się różni szarlatani inkwizycja już znała. Zdarzały się donosy, że ktoś był czarownikiem bo umiał zahipnotyzować człowieka, jednak koniec końców wychodziło na jaw jak dużo ma ten człowieczek wspólnego z magią. Zwykle miał się tak do magii jak Glamred do trzeźwości przed południem czyli nijak. Co innego jeśli chodziło o moc, którą Fanny posiadała. Na pierwszy rzut oka arcymistrzyni oceniła, że jest to jakiś rodzaj telekinezy czyli poruszania obiektami za pomocą siły woli. Takiego typu moc miała zwykle jedną wadę. Była użyteczna tak długo jak ktoś wiedział co chcesz unieść lub przygnieść. Kwestią również było to, że ciężko było manipulować czymś co było niematerialny czyli chociażby ogniem. Tutaj Adrastia i Azazel mogły mieć przewagę nad Fanny. Oczywiście nie będą tego wykorzystywać w trakcie starcia, a inkwizytorka planowała po prostu przynieść na tę okazję odpowiednią broń do walki z kimś takim. Może starczy sproszkowany pieprz, po którym czarownica będzie się dusiła albo nie będzie mogła spojrzeć na cokolwiek? Tak, pewnie się sprawdzi.
- Coś się poradzi. Nie takie wiedźmy chwytaliśmy i prowadziliśmy na stos – odpowiedziała. Na każdą kosę był kamień. Niektóre moce, które były naprawdę potężne bardzo osłabiały ciało użytkującej. Adrastia mogła to odczuć jeśli nadużywała swojego ognia, dlatego zawsze starała się kończyć walkę w miarę szybko. Nie chciała skończyć padnięta gdy jej przeciwnik nadal stoi. Przekręciła się przodem do swojej córki i pocałowała ją w policzek. Zaśmiała się, gdy ta zaczęła się krztusić i teraz przyszła jej kolej na to, by pomóc odzyskać oddech.
- No ba! Nie bądź taka skromna córciu. Przecież sama wiesz, że najbardziej wartościowe składniki ukryte są w głębi lasu – zażartowała półwiedźma i poczochrała łepek córki. Westchnęła sobie i spojrzała zadowolona w oczy Azi – Na pewno znajdziesz sobie męża lub żonę bardzo szybko jeśli tylko zaczniesz żyć miejskim życiem – uśmiechnęła się i założyła włoski córki za jej ucho. W sumie jako, że czuła się naprawdę przyjemnie mając ją przy sobie to inkwizytorka postanowiła trochę napsocić. Zaczęła sprawdzać czy jej córka ma łaskotki, a jeśli miała to macocha przypuściła szturm na te miejsca. Sama zresztą miała pod żebrami, więc chciała sprawdzić czy Azia również takie ma.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 7:31 pm

Słuchała z uwagą tego co mówiła, starając się zapamiętać każde słowa. Notowała dokładnie to co mówiła. Zagłębiając tym samym swoją wiedzę. Spojrzenie przeniosła na kobietę w zadumie. Wiele może się wydarzyć, a fakt lepiej by nikt się nie dowiedział o tym, że są spokrewnione. Jednak młoda główka zaczęła się martwić, że nie będą w stanie tego uniknąć. A co jeśli wszystko się wyda? Jeśli jej korzenie wyjdą na jaw? Zagrozi tym samym nie tylko Matce, ale i sobie. Westchnęła pod nosem i po prostu się w nią wtuliła. Musiała jakoś odreagować. Ale jak? Zaczęła brnąć myślami po szafkach, w których nie robiła jeszcze porządków po śmierci matki i naprawdę można było tam znaleźć sporo rzeczy.  Dopiero słowa odnośnie małżeństwa wyrwały ją z zamyślenia.
- Że co proszę? Jaki mąż? Nie..raczej nie. Żaden normalny facet nie poślubi wiedźmy. Przecież tutaj mężczyźni są tylko Inkwizytorami. Niema żadnego, który nie jest normalnym człowiekiem. A przyznam, że zawsze chciałam posiadać małe skrzeczące wiedźmiątka...
Zaśmiała się pod nosem. Jednak to dopiero miał być początek...poczuła jak Ad zaczyna ją łaskotać. W pierwszej chwili, próbowała się powstrzymać, nie dać się. W końcu się nie udało. Zaczęła się wierzgać i śmiać się w głos. Spowodowało to, że w jej policzkach pojawiły się przesłodkie dołeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Wto Mar 14, 2017 7:56 pm

Adrastii brakowało teraz butelki wina. Takiej dosyć dużej, najlepiej 5 litrowej butelki wina, z której mogłaby się napić i odstresować. Wszystko co dzisiaj się działo pewnie przyprawiło ją o jeden bądź dwa siwe włosy. Najpewniej przed nią było więcej takich dni i niebawem będzie musiała zacząć się farbować. A tak lubiła swoją czerwień!
- Żaden normalny facet nie musi wiedzieć, że jesteś wiedźmą, a dwa… tutaj się nie zgodzę. Znaczną część ważniejszych stanowisk zajmują kobiety. Mężczyźni też są, ale jest ich zdecydowanie mniej – naprostowała nieco informacje córki. Wewnątrz Inkwizycji znaczną część w Wishtown piastowały kobiety. Azia mogła o tym nie wiedzieć, gdyż nigdy nie była wewnątrz organizacji i raczej nie przyglądała się paleniu na stosie wiedźm. Ktoś również nagadał jej bzdur, że od tak można poznać kto jest czarownicą. Gdyby to było takie proste, to już dawno problem by się rozwiązał.
Kiedy czarownica zwijała się ze śmiechu, Adrastia od dłuższego czasu poczuła się błogo. Jak dorosły, który wrócił do bycia dzieckiem chociaż na parę chwil. Nie ważne teraz były rangi, poprawne zachowanie, reprezentowanie sobą czegokolwiek, a nawet ukrywanie swojej tożsamości. W końcu czerwonowłosa zaprzestała swoich ataków i wtuliła córkę w siebie.
- Chodźmy spać. Jutro rano czeka nas ciężki dzień, ale jeśli sprezentujesz mi wnuki to będę wniebowzięta. No, a jak Cię skrzywdzi to wyrwę mu członka i go nim nakarmię. Nie bój się, bo gdyby wiedźmy było tak łatwo wykryć to bylibyśmy niepotrzebni – puściła córce oczko i zbliżyła się do łózka. Zdjęła buty oraz resztę odzienia, pozostawiając na sobie jedynie stanik i majtki. Córka mogła dostrzec tatuaże na ciele matki oraz blizny, które miała. Adrastia rozłożyła się leniwie na łóżku i czekała na swoją córkę, by móc się do niej przytulić i porozmawiać jeszcze chwilę przed snem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Sro Mar 15, 2017 4:30 pm

- Czyli mogę wszystko ukrywać...też prawda. Przecież im mniej wie, tym lepiej śpi.
Przyznała z uśmiechem na ustach i przeciągnęła się lekko. Spojrzała na matkę w milczeniu by po chwili roześmiać się ze stwierdzenia o członkach i skinęła głową.
- Sądzę, że gdy będą wiedzieli, że jesteś moją matką, raczej żaden się nie ośmieli.
Roześmiała się lekko i przeciągnęła przyznając jej rację.
- Prawda, czas odpocząć.
Zgodziła się zerkając, jak jej macocha się właśnie rozbierała. Musiała przyznać, że jej ciało było całkiem...boskie. Jednak nie była skłonna z nią sypiać. Nie miała tej odwagi. Spojrzała na siennik i pokiwała głową.
- W izbie obok. Tutaj niema miejsca. Ten siennik jest już dość wygnieciony. Chciałam go zmienić, ale skoro nie będę tutaj...niema sensu.
Stwierdziła i odsłoniła kotarę. Za kotarą znajdował się mały koszyk, w którym Azia była przyniesiona i zostawiona pod drzwiami. Oraz drogi wisior wysadzany diamencikami.
- Ten wisior należał pewnie do taty.
Dodała cicho i wskazała na pamiątkę oraz koszyk, który również należał do dość...drogich. Widać, że nie zostawił jej od tak w byle jakim koszyku. Również pamiątka jaką zostawił miała swoją cenę. Może osiemnaście lat temu nie była aż tak bardzo cenna, ale teraz...dostałaby sporo za nią, jednak sentyment nie pozwalał na takie coś. Spojrzenie przeniosła na ciało matki i uśmiechnęła się lekko. By zaraz potem zsunąć z siebie również spodnie i bluzkę. A zaraz potem wsunęła się pod koc i wtuliła się w matkę.
- Co do wnuków...sądzę, że wpierw przedstawię Ci go, o ile w ogóle ktoś mnie zechce.
Dodała z delikatnym uśmiechem na ustach i wtuliła się tyłem w jej pierś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Sro Mar 15, 2017 5:06 pm

Najlepszą opcją dla wiedźm było ukrywanie się i niekorzystanie z mocy. Jeśli tylko żyły jak przykładne obywatelki i nie kontaktowały z innymi czarownicami to była naprawdę niewielka szansa, że inkwizytorzy zapukają do ich drzwi. Najgorsze jednak było to, że nawet jeśli same nie czyniły źle to z ich snów powstawały Koszmary. Na dodatek nie dało się stwierdzić, która z wiedźm stworzyła daną okropność, gdyż równie dobrze mogła ją wyśnić osoba na drugiej półkuli planety.
Gdyby wiedzieli, że przyszła teściowa jest wiedźmą, a zarazem głową tak potężnej organizacji jaką jest Inkwizycja, to każdy dwa razy zastanawiałby się zanim próbowałby zaciągnąć Azazel do łóżka. Najgorszy możliwy scenariusz, gdy matka jest nadopiekuńcza czyli akurat ten konkretny przypadek Adrastii, która nie chce drugi raz stracić rodziny. Jedynej rodziny, którą ma jednak musi jeszcze sporo poukładać sobie w głowie. Dlatego zaproponowała sen, gdyż uważała, że teraz działa pod wpływem chwili i emocji. Była odsłonięta przed córką i to nie tylko z perspektywy, że pokazywała jej swoje nagie ciało, które było wytatuowane oraz atletycznie wyrzeźbione. Niczym posąg greckiej bogini. Siedząc na posłaniu, Adrastia oglądała ze wszystkich stron wisiorek. Jej mąż nie należał do najbiedniejszych, więc mógł faktycznie coś takiego kupić i gdyby zaszła potrzeba to można było sprzedać z zyskiem kamień, który w nim tkwił. Inkwizytorka skryła go w swej dłoni i próbowała sobie wyobrazić jak dużo musiał przejść nieboszczyk. Wiedziała, że był dobrą osobą i często miewał wyrzuty sumienia jeśli pokłócili się. W takich sytuacjach zawsze przychodził z butelką wina oraz kwiatami, a potem przez cały wieczór kochankowie wybaczali sobie. Tak głośno, że czasami przychodził ktoś ze skargą.
Spojrzała na ciało swej córki, które kusiło. Było esencją kobiecości, aczkolwiek Azia była nieco wyrośnięta. Znacznie wyższa od matki, a co za tym idzie miała zupełnie inne proporcje. To wcięcie w talii oraz kształt pupy sugerował, że o zdrowe wnuki Adrastia nie ma co się martwić. Znaczy według starego mongolskiego przesądu, który na podstawie pupy kobiety pozwalał ocenić zdrowie potomstwa, które ma wydać. Za to w wypadku inkwizytorki chyba by nie umarły z głodu.
Jak tylko córka znalazła się pod kocem, inkwizytorka od razu oplotła ją ramionami oraz nogami, wtulając ją w siebie. Zaśmiała się z tego żartu na końcu. Przecież każdy facet przy zdrowych zmysłach pragnąłby Cortez już za sam wygląd. Mężczyźni to były bardzo proste stworzonka i niewiele im było potrzeba do szczęścia. Wystarczyło piwo oraz naga żona, które je podawała by z pozornie smutnego dnia uczynić dzień wesołym.
Czerwonowłosa przeczesała włoski córki i szepnęła jej do ucha – Znajdziesz kiedyś tego jedynego, a ja wcześniej go sprawdzę. Uwierz, że mama zna się na przesłuchiwaniu ludzi i zadba o to, byś była z nim szczęśliwa – uniosła się lekko i cmoknęła ją w policzek – Dobranoc skarbie… – przez moment Adrastia zastanawiała się czy powinna wypowiedzieć dalszą część sentencji, którą zwykle wypowiadał rodzic. Ważyła czy nie są to zbyt mocne słowa, jednak po chwili zdecydowała się. Mocniej zacisnęła uścisk na podbrzuszu córki i wtuliła głowę w jej. To musiało na razie wystarczyć. Czuła ciepło swojej pasierbicy, a jej słodki zapach wymieszany z leśną wonią napełniał jej nozdrza. Był to jeden z najprzyjemniejszych zapachów, jaki do tej pory czuła. Zanim jednak poszła spać to założyła córce tamten wisior na szyję i szepnęła - Byłby dumny z tego jak piękna córka mu wyrosła. Na pewno gdybyście się poznali to pokochałby Cię - powiedziała splatając dłoń ze swoją pasierbicą i wtulajac ją pierś kobiety, tak by również trzymać ten wisiorek, który zwisał pomiędzy piersiami.
Dzisiaj Adrastia miała wyjątkowo spokojny sen, jednak zawód odcisnął na niej piętno i spała bardzo lekko. Najmniejszy szmer potrafił ją wybudzić ze snu, więc wszelkie ruchy w nocy po prostu ją wybudzały. Przytulała wtedy mocniej swoje dziecko do siebie i nasłuchiwała. Kiedy okazywało się, że zagrożenia nie ma to dalej drzemała, od czasu do czasu pocierając policzkiem o tył głowy Azi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Sro Mar 15, 2017 6:25 pm

Uśmiechnęła się pod nosem, w końcu co jak co, ale uczucie że jednak gdzieś tam był. A mimo to, że nie mógł z tylko wiadomych mu powodów się nią zająć dawał jej nieco nadziei, że jednak o niej myślał, troszczył się, choć nie mógł fizycznie. Gdyby było inaczej, pewnie nie zostawiłby jej tak drogich rzeczy. A jednak. Gdy tak leżąc poczuła na karku chłód wisiorka, objęła go delikatnie i pogładziła. Nie powiedziała nic, bo miała płacz na czubku nosa. Brakowało jej tego uczucia, że może się przytulić do męskich ramion. Chociaż, matka jej powtarzała, że Ojciec gdyby ją kochał, nie zostawiłby jej, to jednak nadal była przekonana, że zrobił to z poważnych pobudek. Nie odebrał jej życia, dał jej szansę na to, by choć biednie, mogła jakoś przetrwać. Dał swoją część siebie, nie tylko Azi, ale i swojej żonie, która obecnie tuliła do swego ciała, cząstkę swego ukochanego męża. Dziewczyna tylko wtuliła się w ciało kobiety.
- Oby...
Roześmiała się lekko i pozwoliła by tamta, ściskała swoją dłoń między jej biustem, który opięty był w czarny stanik. Nie wiedząc nawet kiedy zmęczenie dało się we znaki i dziewczyna zasnęła. Ocknęła się wcześnie rano ale nie poruszyła się z miejsca. Również nie budziła się w nocy stąd też, czuła się w miarę wyspana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Sro Mar 15, 2017 7:15 pm

Był poranek, a wewnętrzu lepianki było dosyć chłodno o tej porze dnia. Zwłaszcza w zimie, która powinna się niebawem skończyć i ustąpić miejsca wiośnie. Nawet teraz słychać było niektóre gatunki ptaków, które swym śpiewem obwieszczały lasowi, że nastał nowy dzień. Adrastia obudziła się a czując, że nadal ma córkę w swoich ramionach odetchnęła z ulgą. To wszystko nie było tylko snem, a inkwizytorka miała naprawdę dużo do przemyślenia. Czuła się teraz bardzo dziwnie z dwóch powodów. Pierwszym z nich był brak kaca o poranku, co zdarzało się naprawdę rzadko. Nawet na początku chciała sięgnąć po naczynie z wodą, jednak w porę się opanowała. Była teraz w chacie czarownicy, która była jej pasierbicą. To była ta druga kwestia, która czyniła tę sytuację specyficzną. Zwykle Glamred nie budziła się z kobietą w swych objęciach o ile to nie była jej kochanka z zeszłej nocy. Nadal miały na sobie bieliznę, a łóżko nie było przesiąknięte zapachami wczorajszego wieczoru. Potrzebowała drinka, może dwóch lub trzech butelek wina, żeby to wszystko sobie poukładać. Nawet musiała przyznać, że podobało jej się takie życie z Azazel. Spokojne, bez zmartwień oraz z tą drugą osobą, która jednak była bądź co bądź członkiem rodziny. Już dawno zapomniała o tym jak wygląda ciepło domowego ogniska. Ciągle była tylko w pracy, od świtu do nocy przed papierami lub na obławie, której celem było pochwycenie czarownicy. Ciekawe czy w siedzibie zaniepokoili się jej zniknięciem? Z drugiej strony to nie pierwszy raz, gdy arcymistrzyni nie wraca do swojego pokoju na noc. Zdarzało jej się przecież wymykać się do różnych barów i tam spędzać noc. Zawsze wracała następnego dnia.
Dziewczę w jej objęciach nie poruszyło się, a zarazem nie dawało znaku przebudzenia. Macocha nachyliła się i ucałowała jej policzek, wpatrując się w swoje dziecko. Czuła gdzieś z tyłu głowy, że mógł to być podstęp czarownicy, ale jednak to uczucie było tak przyjemne, a serce tak się radowało, że nie chciała słuchać tego głosu rozsądku. Nie teraz, kiedy ma szczęście w zasięgu ręki.
- Cóż ja mam z Tobą począć śpiochu – wymruczała pod nosem i ciaśniej objęła czarownicę, wtulając swoją głowę w nią przymknęła lekko oczy. Leżała tak jakiś czas, czekając na znak, że jej córka się obudziła. Gładziła wierzch jej dłoni swoim kciukiem, w międzyczasie przeciągając się delikatnie, tak by nie szturchnąć Azazel i jej nie obudzić. A raczej myślała, że nie obudzi bo w końcu prawda była taka, że dziewczę już się przecież przebudziło. Pytanie tylko, czy pozwoli swojej matce na dalsze pieszczoty?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Czw Mar 16, 2017 6:29 am

Oczywistym było, że nie spała. Po prostu chciała poleżeć w milczeniu, chwilę starając sobie uświadomić to, że jej życie się zmieniło przez wczorajsze spotkanie. Wszystko się zmieniło. Świadomość, że ma krewnych, że ma rodzinę był czymś, czego nie wiedziała jak ma ogarnąć. Wczoraj zaledwie była sama, a dzisiaj...dzisiaj była córką Inkwizytorki. Głowy Inkwizycji. Uśmiechnęła się pod nosem i wtuliła się jeszcze bardziej w macochę. Słysząc jej słowa uśmiechnęła się lekko i odwróciła się tak, że mogła zobaczyć jej twarz.
- Hm...niech zgadnę...wykopać z łóżka?
Roześmiała się lekko i wtuliła się w nią jeszcze mocniej. Świadomość, że ma matkę była taka...nie do opisania. Wtuliła się mocniej w nią i nie puściła ani na milimetr.
- Masz dzisiaj jakieś palny?
Zapytała zerkając zaraz na kobietę z zapytaniem wymalowanym na twarzy.
- Jednak zanim co kol wiek ruszymy, zjemy śniadanie. A potem...potem jestem do Twojej dyspozycji mamo.
Uśmiechnęła się lekko. Pogładziła wisior, który zwisał nadal między jej biustem.
- Nie zostawił mnie na pastwę losu. Dał mi rodzinę, zostawił mi otwartą bramkę na przyszłość.
Dodała z uśmiechem na twarzy a jej wzrok był nieobecny. Musiała się w końcu ogarnąć i przygotować śniadanie dla siebie i swojej macochy. Nie miała wiele, jedynie chleb i kilka kawałków mięsa.
- Niestety, nie mam za wiele, moje zapasy się skończyły, ale to co zostało, mam nadzieję, że Ci zasmakuje.
Dodała zsuwając się z łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Czw Mar 16, 2017 1:21 pm

Jak dużo problemów nagle pojawiło się na głowie inkwizytorki od wczorajszego wieczora? Znacznie więcej niż tylko odkładające się papiery oraz listy od głów państw, w których Inkwizycja miała pracę. To nie było tak, że organizacja mogła sobie w każdym z nich robić co tylko zapragnęła, oj nie. Byłoby to zbyt piękne, gdyby jakiś głupi i lekkomyślny władca dał Inkwizytorom wolną rękę. Najpewniej przeprowadzono by zamach i takiego władcę spalono na stosie, a na jego miejsce wstawiono kukłę w pełni podległą czerwonym. To byłby idealny plan, gdyby nie to, że większość władców miała głowę na karków i nie godziło się, by Inkwizycja mogła coś więcej niż łapać czarownice i Koszmary. Mało tego, w niektórych krajach musiała nawet zdawać raport władcy z tego kogo złapali. Podczas negocjacji umów międzynarodowych, Adrastia musiała być zarazem asertywna, ale również wiedzieć kiedy odpuścić by nie zerwać negocjacji. Było to trochę jak wędkowanie, podczas którego pochwyciła grubą rybę. Należało stopniowo zwijać żyłkę, czasami popuszczać, a momentami szarpnąć w bok, by mieć pewność, że haczyk nie wysunie się z pyska zdobyczy. Negocjacje należały akurat do tej przyjemniejszej części pracy i najbardziej odpowiedzialnej. No wyjątkami od reguły były sytuacje, gdy władca był sztywny jak większość francuzów i nie można było z nim rozmawiać jak z człowiekiem. Teraz poza stresem dochodziła do tego jeszcze troska o swoje dziecko. Nie tylko musiała wykonywać papierkową robotę, zarządzać organizacją, polować na czarownice, ale również zadbać o to, by Azi niczego nie zabrakło i nikt się nie dowiedział, o tym kim jest.
- Raczej w nim zatrzymać – odpowiedziała córce z uśmiechem na ustach i ucałowała ją w czoło na „dzień dobry”. Objęła ją ciaśniej, a ręka machinalnie zaczęła głaskać kobietę po głowie. Przeplatając sobie między palcami niczym kłosy zboża, jej gęste, miękkie włosy. Nigdy nie była rodzicem, aż do teraz. Uczucie, którym obdarowywała ją Azazel było czymś innym niż te, którymi karmiły ją kochanki Adrastii. Nawet rodzaj uścisku był zupełnie inny, a ciepło rozgrzewające wnętrze nie miało na sobie ani odrobiny erotyzmu. To uczucie było dziwne, ale zarazem przyjemne. Inkwizytorka bała się tego, że przyćmi to jej zdolność oceny sytuacji i w rzeczywistości tak było. Musi jak najszybciej upewnić się co do pewnych faktów, a czarownica jej w tym pomoże. Miała bardzo dużo z jej męża, te same oczy i bardzo podobny kształt nosa. Na dodatek ten wisiorek, który został jej ofiarowany. W jakimś gabinecie złotniczym najpewniej jest prowadzona dokumentacja, więc wystarczy dowiedzieć się gdzie go wykonano i dla kogo. Jeśli wyjdzie, że to faktycznie dla niego, wtedy już wystarczy prześledzić historię jego miłosnych podbojów przed spotkaniem Glamred, która teraz czuła ukłucie w sercu. Wynikało ono z tego, że trzeba będzie odgrzebać sprawy z przeszłości, które chciała zamknąć. Na szczęście z ponurych myśli wyrwał ją głos córki. Zamrugała oczyma i spojrzała w sufit zastanawiając się czy faktycznie ma dzisiaj jakieś plany? Z grubsza było to przeprowadzenie inspekcji treningów młodych inkwizytorów oraz papierkowa robota, ale musiała jeszcze zaprowadzić Cortez do nowego mieszkania i powiadomić o tym pracowników.
- Technicznie rzecz ujmując to powinnam zajmować się właśnie papierkową robotą i przeprowadzać inspekcje w akademii – przeciągnęła się leniwie inkwizytorka, przymykając przy tym oczy oraz ziewając przeciągle. Wtuliła się głową w córkę i dokończyła – jeszcze pokażę Ci gdzie chcę byś mieszkała, ale poza tym to nie chce mi się wyłazić z łóżka. Jest ciepło, miło, wygodnie to czemu to zmieniać? – zapytała uśmiechając się kącikiem ust, po czym zamruczała kiedy tylko ta wspomniała o rodzinie, a potem o śniadaniu. Aż inkwizytorce zaburczało w brzuchu, jednak gdy córka zsuwała się z łóżka, Adrastia złapała ją za prawe przedramię i spojrzała na nią niewyspanym wzrokiem. Usiadła po turecku dalej owinięta w koc i rzuciła – Mogę Cię zabrać do restauracji w mieście. Najemy się do syta i cieszę się, że chcesz podzielić się ostatnim co masz skarbie – powiedziała wstając i czochrając córkę po łepetynce. Inkwizytorka zaczęła się ubierać, aż w końcu stanęła w pełni ubrana.
- To jak? Zostajemy tutaj czy idziemy? O ile chcesz zakosztować miejskiego życia żuczku– zapytała zakładając dłoń na swoje biodro i przekręcając głowę w bok. Miała nieuczesane włosy, które najwyraźniej żyły własnym życiem. Wypadałoby przywrócić się do porządku, jednak teraz były sprawy ważne i ważniejsze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pią Mar 17, 2017 7:29 am

Przeciągnęła się leniwie, nie miała chęci wstawać, ale niestety plany macochy odnośnie przeniesienia się do centrum sprawiło, że musiała się spakować, przynajmniej księgi, a reszta...reszta niech zostanie, nie chciała nic więcej poza ważnymi rzeczami zabierać oraz potrzebnymi. W końcu to co najważniejsze jest tuż obok niej. Uśmiechnęła się do matki i skinęła głową. W końcu czemu nie? Przeciągnęła się lekko i spojrzała na swoje księgi.
- Z chęcią. Raczej powinnam się przyzwyczajać do tego tłumu miejskiego życia.
Uśmiechnęła się lekko i spojrzała na lepiankę.
- Będę musiała spakować zioła oraz księgi. Kilka rzeczy na przebranie. Reszta niech zostanie.
Stwierdziła, nie chciała za dużo zabierać ze sobą, lepiej dla niej by inni myśleli, że nadal tam mieszka, o ile jej chata nie jest ciągle obserwowana. W końcu i tak mogło być. Tym bardziej, że Fanny wiedziała o tym, że ona z matką były obserwowane jak była dzieckiem. Ale teraz...teraz miała większe pole popisu. O ile nie będzie się wychylać.
- Zatem śniadanie na mieście, potem może jak wszystko pozałatwiasz to przejdziemy się w takie miejsce może, gdzie mogłabyś mnie zacząć uczyć?
Zerknęła na matkę z wymalowanym pytaniem na twarzy. A co potem będą robiły? Wszystko było jej jedno. Chciała ten czas jakoś zagospodarować, by móc się rozeznać w nowej sytuacji. Zacząć jakoś funkcjonować w nowym środowisku. Jak tylko opanuje moc, zostanie wciągnięta do Inkwizycji, co będzie dla niej o wiele bardziej...przerażającym doświadczeniem, ale...dla matki zrobi wszystko. Jej Ojciec ją kochał, może nie powiadomił kobiety o nieślubnym dziecku, ale może miał powody? Może wiedział, że kiedyś się odnajdą? A może po prostu chciał ochronić córkę, przed jej biologiczną matką?? W końcu nadal nie miały pojęcia kim jest kobieta. Nagle przeszły ją ciarki. A co jeśli jej biologiczną matką jest Królowa Wiedźm? Nie widziała jej nigdy na oczy, nie wiedziała kim jest. Słyszała fakt, faktem, że jest dość...spontaniczna, a do tego, że nie omieszka się zrobić wszystkiego by usunąć szkody spod swoich stóp. Może właśnie mała Azia została ocalona przez ojca z powodu tej kobiety? Nigdy nie wiadomo co szykuje los. Nie miała pojęcia, że jej ojciec pokochał głowę organizacji Inkwizycji, która stała się prawnie jej opiekunem w dniu narodzin. Niestety nie wiedziała o niej, stąd też nie miała im tego za złe. Chciała szczęścia i go otrzymała w postaci macochy. Przekręciła się na pięcie, poszukała wzrokiem swojej peleryny i w końcu gotowa do wyjścia uśmiechnęła się do matki.
- Zatem jestem gotowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Azazel Cortez   Pią Mar 17, 2017 3:05 pm

- Cóż musisz się nauczyć jak żyć wśród ludzi, bo ten las nie będzie bezpieczny całe życie. W końcu przyjdą drwale i wykarczują go pod nowe domostwa. Tak zawsze jest – nie dało się wiecznie ukrywać w lesie. Choćby nie wiadomo jak długo się żyło, to człowiek zawsze wydrze naturze kawałek zieleni. Ten las był stosunkowo blisko Wishtown i jeśli miasto będzie się dalej rozwijało to prędzej czy później kawałek zostanie wykarczowany, a na nim zbudowane nowe domy dla mieszkańców. Oczywiście będzie to stwarzało zagrożenie dla jej córki, gdyż kręcący się tutaj ludzie najpewniej odkryją chatkę przez czysty przypadek.
Inkwizytorka spojrzała najpierw na córkę, a potem księgi i zioła, które chciała spakować. Nie uważała tego za dobry pomysł, by trzymać rzeczy wyglądające na magiczne w mieście, gdzie ktoś może je zobaczyć. Jednak nie można ich było pozostawić samym sobie, zwłaszcza ksiąg.
- Zioła jeszcze da się jakoś wytłumaczyć, jednak księgi mogą wydać się podejrzane komuś kto je zobaczy. Jeśli się zgodzisz to mogę je zabrać ze sobą i umieścić w swoim gabinecie. Tam nikt nie będzie miał żadnych podejrzeń – zaproponowała. W końcu rzadko się zdarzało, że ktoś przychodził do arcymistrzyni i przeglądał książki na półce, a nawet jeśli dostrzeże wiedźmie księgi to zawsze jest odpowiedź, że to trofea. Każdy kto raz był w gabinecie mógł się domyślić, że inkwizytorka kolekcjonowała pamiątki po pokonanych wiedźmach. Jak łowca, który zbiera skóry zabitych zwierząt, tak i ona dekorowała swoje gniazdko.
Czerwonowłosa kiwnęła głową na propozycję córki. Nawet miała w głowie pewne rzadko uczęszczane miejsce. Daleko za granicami miasta, gdzie nikt nie powinien się kręcić i im przeszkadzać. Zresztą… tam nikt się nie kręcił od momentu, gdy rezydencja spłonęła. Nie znalazł się jeszcze nikt chętny, by wykupić działkę po wiedźmie więc prawnie należała ona jeszcze do inkwizycji. Miejsce było duże, zwłaszcza ogrody więc nikt nie powinien zobaczyć jak dwie kobiety eksperymentują z ogniem. Adrastia już w głowie sobie ułożyła, gdzie po śniadaniu powinna się udać. Najpierw do miejskich rejestrów, by wybadać czy jej mąż faktycznie był zaręczony, a może po prostu Azazel była wpadką. Najpewniej nie była wpisana w ten rejestr, jednak jej matka musiała być jeśli była z Wishtown. Po nazwisku po prostu ją znajdzie. Potem będzie musiała zostawić notkę dla pracowników, a jeszcze przed tym wszystkim coś zrobić z tymi księgami. Nie mogła pozwolić, by córka trzymała przy sobie takie rzeczy, bo niechybnie ją będą chcieli spalić za uprawianie czarów.
Trapiła ją tylko myśl o biologicznej matce. Mogło się przecież zdarzyć, że tamta zmarła i jedyną osobą, która kobiecie pozostanie będzie inkwizytorka. Co jednak jeśli okaże się, że jej matka żyje i jest czarownicą? Czy Azia pozwoli Glamred pojmać jej matkę i poprowadzić na stos? Zawsze należało zakładać pesymistyczną jak i optymistyczną wersję wydarzeń, aczkolwiek najczęściej miała miejsce ta pierwsza. Stronheim musiała jak najszybciej zbudować więź ze swoją pasierbicą i wcielić ją do Inkwizycji. Wpoić pewne wartości, które wyznawała. Ojciec czarownicy nie miał nawet najmniejszego pojęcia kim stanie się jego żona oraz jak silną opiekę będzie miała w przyszłości jego córka. Mimo to czuła pewne ukłucie w sercu, że nigdy jej o tym nie powiedział. Może nie chciał psuć miesiąca miodowego i postanowił, że powie to po nim? Nie mógł przecież przewidzieć, że ukąsi go skorpion i umrze od jadu. Adrastia pomogła córce spakować resztę potrzebnych rzeczy i wzięła jeden pakunek na ramię. Księgi były ciężkie, ale nie należała do najsłabszych fizycznie osób więc spokojnie da radę je nosić. Założyła płaszcz oraz poprawiła kapelusz na głowie. Chwyciła córkę za rękę i otworzyła przed nią drzwi.
- Pożegnaj się z tym miejscem, w końcu spędziłaś tutaj znaczną ilość czasu i masz jakieś wspomnienia z nim związane – powiedziała i odstawiła pakunek z księgami na ziemi, by dać córce chwilę dla siebie jeśli ta zechciała. Stanęła tuż obok niej i ujęła ją za ramię, a następnie pieszczotliwie pogłaskała po nim posyłając pasierbicy przyjazny uśmiech – Chodźmy. Jednak zanim pójdziemy jeść to kupię Ci coś ładnego – powiedziała tykając dwoma palcami płaszcz kobiety, a następnie tyknęła palcami miejsce gdzie miała łaskotki. Nie mogła przecież wejść do restauracji w takim stanie, a nowy ubiór by się przydał.
Wraz z pakunkami udały się do miasta. Adrastia na moment zostawiła córkę w sklepie z odzieżą i skierowała się do siedziby spółki, by tam zostawić wszystkie rzeczy. Po jakiś 10-15 minutach wróciła i pomogła z dobieraniem stroju pasierbicy. Mogła przebierać w czymkolwiek zapragnęła, gdyż dla inkwizytorki cena nie grała roli. Kolorowe stroje, piękne i miękkie tkaniny, to wszystko było dla niej. Dopiero po przebraniu się i skończeniu zakupów udały się na śniadanie. Do całkiem przyzwoitej karczmy, gdzie zamówiła sobie placek po zbójnicku z winem, a Azazel… hmm w sumie tu już kwestia pozostała czego ona zapragnęła do jedzenia. Potem po śniadaniu i całkiem sporej dawce rozmów oraz śmiechów, zaprowadziła córkę do siedziby spółki. Chciała jej pokazać nowy dom.
/Zrób proszę ZT za nas oboje w następnym poście. Jak skończymy w siedzibie to możemy tam zacząć następny wątek :3

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
 
Azazel Cortez
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wielka Sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: