IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Fanny Morland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Mar 21, 2017 10:59 am

Opis pojawi się wieczorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Mar 21, 2017 11:15 am

Fanny starała się iść w kierunku swojego mieszkania możliwie najspokojniej jak się dało, by nie zwracać na nie uwagi. Czuła, że właśnie stało się coś strasznego. Coś, co odmieni Azazel na zawsze. Chciała zabić zabójcę jej matki, co było zrozumiałe, ale upust jej złości sprawił, że zginęła niewinna osoba. I to w najgorszy z możliwych sposobów. Spalona żywcem. Pamiętała, co spotkało wiele czarownic postawionych na stosie, pamiętała co spotkało Irminę. I pamiętała, co sama zrobiła, gdy Irmina miała zostać spalona. Wiedziała, że nie ma żadnej akcji ratunkowej, wiedziała, że nie było szans, by tę wiedźmę uratować. Pamiętała, jak poczekała, aż stos zapłonie, aż Irmina zacznie krzyczeć z bólu. I chociaż serce jej się krajało widząc to, to zaczaiwszy się na jednym z dachów, ze swoją strzelbą, czekała jeszcze chwilę. Krzyki oraz skandowanie tłumu stało się ogłuszające. Był to idealny moment, by wycelować w serce wiedźmy i pociągnąć za spust.
Skrócić cierpienia kobiety, która pokazała jej, czym jest bliskość, która pokazała jej czym jest troska o drugą osobę, która pokazała jej, że życie może być piękne. Strzeliła do kobiety, którą kochała, która wiele jej nauczyła. Zrobiła to z litości, gdyż wiedziała, że gdyby to pod nią miał stos zapłonąć, to osobę, która by ją zastrzeliła, pobłogosławiłaby i czuwała nad nią w ramach podziękowania. Nie ma nic straszniejszego niż spłonięcie na stosie.
Nikt nie usłyszał wystrzału, taki był harmider. Wszyscy pomyśleli, że straciła przytomność z bólu. Nawet plam krwi nie było zbytnio widać. Udało się. Panna Morland wiedziała, że zrobiła dobrze, że wykonała prośbę Irminy. A jednak...pani detektyw płakała potem przez wiele dni. Bolało ją to, co zrobiła, przeżywała stratę przyjaciółki. Nawet teraz, gdy o tym myślała, serce ją kuło. Nie było jednak czasu na roztrząsanie dawnych wydarzeń.
Fanny weszła do swojego mieszkania ciągnąc za sobą Azazel. Mieszkanie było schludne, skromnie urządzone, bez przesadyzmu.
- Usiądź. - powiedziała, po czym podeszła do barku i wyciągnęła z niego butelkę whisky. Nalała trunku do dwóch szklanek, przy czym jedną postawiła przed ognistą.
- Pij. Musimy się uspokoić. - powiedziała, po czym sama wypiła swoją porcję duszkiem. Nalała sobie drugą, po czym, w swoim zwyczaju, zaczęła chodzić w tę i z powrotem. Znaczyło to ni mniej ni więcej, iż zastanawiała się nad czymś bardzo intensywnie. W pewnym momencie spojrzała na Azazel. Liczyła na jakieś ustosunkowanie się do jej słów wypowiedzianych w uliczce, zanim mężczyzna spłonął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Mar 21, 2017 4:20 pm

Drżała z przerażania. Właśnie zdała sobie sprawę, że nie była gorsza od Inkwizycji. Zabiła właśnie niewinną osobę. Była niczym innym jak mordercą. Czuła wstręt do siebie, niechęć. Nawet nie wiedziała kiedy została zabrana w inne miejsce. Dopiero tam, na miejscu w mieszkaniu Fanny dotarło do niej co się stało. Dotarło do niej, jak bardzo ryzykownie postąpiła. A co gdyby tam był ktoś z Inkwizycji? Przecież mało kiedy chodzą sami, a już na pewno na łapanki. Nie tylko Fanny, ale i ona sama była by w niebezpieczeństwie. Dopiero gdy znalazła się w domu wiedźmy doszły do niej słowa kobiety, przeniosła wzrok na podstawiony alkohol siadając. Nigdy nie pijała takich rzeczy, jednak w tej chwili było jej wszystko jedno, co tam jest. Popiła ale już sam zapach nieco ją odrzucił. Gdy płyn rozlał się jej zaledwie na języku a potem po gardle zaczęła się krztusić.
- Matko jedyna! Co to jest! To pali!
Wydusiła odstawiając od siebie szklankę na tyle daleko, by nie czuć tego zapachu, bo niestety smak nadal czuła w ustach.
- Co ja zrobiłam...czy...czy ja...jestem taka sama jak Ci, którzy na nas polują...co ja zrobiłam...
Spanikowana ukryła twarz w dłoniach. Musiała dojść do siebie, potrzebowała chwili by jakoś ochłonąć. Dopiero po chwili dotarło do niej co zrobiła. Przeniosła wzrok na ciotkę i cicho westchnęła.
- Przepraszam...wiem, że to nie wróci mu życia. Przepraszam.
Wydukała cicho podciągając nogi pod brodę na krześle, na którym siedziała.
- Przepraszam Cię...przepraszam...nie będę robiła niczego na własną rękę, aż nie opanuję magii. Masz moje słowo. Rozejrzę się, dowiem się tego co chciałaś. Jestem Ci to winna. Gdyby nie Ty...tamten człowiek...na pewno pojawi się tam Inkwizycja. Mogłam zginąć...
Wydukała cicho bo prawda była taka, że nie tylko ona...ale również Fanny.  Azazel była w takim przerażeniu, takim szoku, że nie wiedziała czy ma uciekać, płakać czy może po prostu zamknąć się gdzieś z dala od ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Mar 31, 2017 1:52 pm

Fanny zastanawiała się nad czymś. Była przemęczona, ale wydarzenia sprzed kilkunastu minut nieco postawiły ją na nogi. Były niczym kubeł zimnej wody wylanej na głowę. Głowę, która i tak była już zapchana milionem różnych informacji i problemów.
A teraz to.
Jeszcze tylko spalonego człowieka im brakowało do kompletu.
Fanny wyjęła papierosa z paczki i odpaliła go. Podeszła do okna, uchyliła je, by dym miał gdzie uciekać, po czym spojrzała na Azazel oczekując jakiejś reakcji. I ta faktycznie wreszcie nastąpiła. Zielonowłosa spodziewała się czegoś takiego. Szok, panika, niedowierzanie. Zanim się odezwała, poczekała aż jej towarzyszce nieco przejdzie, aż się odrobinę uspokoi. Reakcja na whisky była zabawna, ale z pewnością nie był to odpowiedni moment na śmiech.
- Oczywiście, że to pali. To whisky. Masz to wypić do dna. Pomoże ci. - powiedziała, po czym sama upiła łyk ze swojej szklanki.
- Powiem ci co teraz zrobisz. Przestaniesz pomagać ludziom i w ogóle kręcić się po mieście. Dopóki sprawa nie przycichnie masz nie wychylać nosa ze swojej chatki. Ewentualnie możesz wyjść do miasta, by kupić coś. Ale koniec z nocnym szwędaniem się po ulicach. - powiedziała stanowczym tonem. Tonem nie znoszącym sprzeciwu. Westchnęła. Musiała uzyskać jakiś wpływ na dziewczynę, a najlepszym sposobem na to, było wyznanie dziewczynie prawdy. Zgasiła papierosa, dopiła whisky, uzupełniła trunek, po czym usiadła naprzeciwko dziewczyny.
- Słuchaj. Muszę ci coś powiedzieć. Nie chciałam się zająć sprawą twoich biologicznych rodziców, bo tych już znam. To...wszystko wyszło jakoś przypadkiem. Szukałam swoich rodziców i znalazłam przez przypadek twoich. Znaczy...swoich też. W skrócie. Azazel, jesteśmy siostrami. Rodzonymi. Z matki i z ojca. - powiedziała, po czym spojrzała dziewczynie prosto w oczy. Sięgnęła dłonią, by chwycić jej dłoń i uścisnąć ją delikatnie, wyrażając w ten sposób swoją bliskość. Miała nadzieję, że teraz ognista zrozumie dlaczego Fanny tak o nią dbała, martwiła się, zawsze starała się być przy niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Mar 31, 2017 4:39 pm

W milczeniu wpatrywała się w szklaneczkę aż usłyszała wyjaśnienie czemu pali ją w gardle jak to cholerstwo piła. Uniosła zaskoczona brew na jej słowa. Miała to wypić? Dobre sobie! Nie miała zamiaru tego ruszać za nic! Odsunęła szklaneczkę i spojrzała na nią krzywiąc się lekko.
- Nie jesteś moją matką, nie będziesz mi dyktować co mam robić.

Parsknęła pod nosem. Nie miała zamiaru siedzieć na tyłku i czekać nie wiadomo na co. Zawsze pomagała, zawsze wspierała i tak miała zamiar to robić nadal. Jednak coś było nie tak w ruchach i gestach dziewczyny. Uniosła wzrok spoglądając na jej gesty. No pięknie, pięknie...teraz trzymanie za dłonie? Przed chwilą próba pocałunku, a teraz to? Uniosła wzrok pytająco gdy zaczęła mówić. A potem...potem po prostu zrobiła totalnie zaskoczoną minę. Siostry? Uniosła zaskoczona wzrok i spojrzała na Fanny z uwagą.
- Jesteś pewna? Może coś przeoczyłaś...ale...zaraz! Mówisz, że szukałaś swoich...a znalazłaś naszych. Wiesz kim była nasza matka? Czemu nas zostawiła? Gdzie ona jest?
Domagała się chcąc się dowiedzieć jak najwięcej. Musiała wiedzieć. A informacje jakie dostała wystarczająco pozwoliły jej nabrać chęci na to by wniknąć w to wszystko dalej.
- Skąd masz takie informacje? Jesteś tego pewna? Chce zobaczyć te dokumenty.
Zażądała, ale nic dziwnego, w końcu każda dziewczyna chciałaby wiedzieć więcej niż wie ona sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Kwi 03, 2017 2:50 pm

Fanny skrzywiła się lekko, gdy usłyszała słowa kobiety o tym, iż nie jest matką ognistej. Faktycznie, nie jest jej matką, ale jest z nią spokrewniona w takim samym stopniu. Ale o tym za chwilę. Na ten moment, zielonowłosa pozwoliła sobie nie komentować słów Azazel.

Gdy wyrzekła prawdę, to z zaciekawieniem, ale i pewnym niepokojem patrzyła na dziewczynę. Widocznie, dotyk hipnotyzerki jej przeszkadzał, nawet w momencie, gdy nie miał żadnego podtekstu erotycznego w sobie. Pani detektyw zabrała więc dłonie i splotła je na piersiach. Oczywiście, spodziewała się takiej reakcji, spodziewała się tych pytań, chociaż te nieco ją zabolały. Miałaby coś przeoczyć w tak ważnej sprawie? Nie...to nie wchodziło w grę. To byłby błąd w sztuce.
- Po kolei. Wytłumaczę ci wszystko. I nie, niczego nie przeoczyłam. - powiedziała, po czym podniosła się z krzesła i ruszyła w stronę sypialni. Zamknęła za sobą drzwi na klucz nie chcąc, by Azazel widziała jej skrytkę. Zmniejszyła grawitację działającą na łóżko, po czym podniosła je jedną ręką. Odchyliła poluzowaną deskę, po czym sięgnęła wolną ręką do środka wymacując dokumenty, które chciała zobaczyć Azazel. Opuściła łóżko, zniwelowała swoją moc, po czym wróciła do salonu. Westchnęła. W rękach trzymała całą prawdę o sobie i swoich rodzicach. Rodzicach, którzy spłodzili również Azazel. Zielonowłosa zaczęła się wahać, czy powinna była jej o tym mówić. Teraz jednak było już za późno. Położyła teczkę przed ognistą.
- Dwie pierwsze strony to metryki urodzin, gdzie, poza imieniem, trzeba wpisać również imiona i nazwiska rodziców dziecka. Tutaj, jak widzisz, imiona i nazwiska naszych rodziców się pokrywają. To pierwszy punkt, który pokazuje, że jesteśmy siostrami. Drugi jest taki, że zrobiłam wywiad środowiskowy i faktycznie, kobieta, która jest wpisana w rejestrze jako nasza matka, w tych dwóch okresach, jakie są tutaj wypisane, była w ciąży, ale nikt nie wiedział co się stało z dziećmi. Wiadomo było jedynie, iż były to córki. Pokrywa się to z datami naszych narodzin. Zresztą, co ja ci będę tłumaczyć. Sama przejrzyj. - powiedziała, po czym rozparła się wygodnie na fotelu. Pozwoliła dziewczynie przejrzeć dokumenty, co zapewne chwilę jej zajęło. W końcu nie byłą to cieniutka teczka.
- I...czemu nas zostawiono? Nasza matka nie jest zbyt...odpowiedzialną osobą. Dodatkowo, jest czarownicą, jak łatwo się domyślić. Nasz ojciec zaś należał do Inkwizycji. Taki związek, w świetle tego co dzieje się teraz i co działo się lata temu, wywołałby skandal. Zostaliby oboje spaleni na stosie. Pewne grono osób jednak wiedziało o ich romansie. W końcu tak długi związek nie może pozostać w tajemnicy na wieczność. - wyjaśniła. I teraz musiała przejść do ostatniego etapu swojej opowieści. Tego, prawdopodobnie, najtrudniejszego. - Potem jednak...nasz ojciec zostawił matkę. Ożenił się z inną kobietą, przez co nasza matka, Jasmine, niemalże postradała zmysły. Do tej pory żyje na uboczu i jest uznawana za dziwaczkę. Nasz ojciec ożenił się z kobietą, która...jest obecną głową Inkwizycji. Obrzydlistwo. - powiedziała. Piękna i zakazana miłość, którą żywiła Jasmine do ojca Fanny była niezwykle romantyczna i jakże...głupia. Zielonowłosa postanowiła dać Azazel chwilę na przetrawienie tych informacji. W tym czasie odpaliła kolejnego papierosa i nalała sobie kolejną szklankę whisky, z której od razu upiła małego łyka. Przyjemny ogień rozlał się po jej gardle dając jej ukojenie i chociaż chwilową iluzję odprężenia. Pozwoliła sobie na chwilowe pogrążenie się w myślach o tym, co łączyło ją oraz inną Inkwizytorkę, Saję. Przyjaźń? A może przeradzało się to w coś głębszego? Nie, to nie było możliwe. To byłaby zdrada całej społeczności czarownic, z którą Fanny była tak mocno zżyta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Kwi 05, 2017 7:29 am

To wszystko było dla ognistej nie do przetrawienia. Czuła się, tak jakby coś próbowała spalić, zniszczyć ale to za cholerę nie chciało płonąć. Była wściekła, rozstrojona...spojrzała na znikającą Fanny.  Przymknęła powieki, nie chciała w to wierzyć, nie chciała słuchać tego co mówi kobieta. Nie chciała wierzyć w to co miała tamta do przekazania. Jednak, dowody były jasne. Widząc metryki i przeglądając dokumenty zacisnęła pięści. Po chwili zamknęła je odsuwając od siebie.
- Nie...nie wierzę.
Wydukała totalnie zniesmaczona i wściekła. Miała rodzinę, krewnych. A oni? Oni po prostu je zostawili! Czuła furię, niechęć do matki. Ojciec widać wiedział kim staną się jego córki. Dla tego oddał je pod piecze innych kobiet ale czemu? Czemu je rozdzielił? A może to wszystko jest ukartowane? Może wiedziała doskonale kim jest jej macocha i robiła wszystko by ta nie odnalazła jej? A może...Otrząsnęła się słysząc, że żoną jej ojca jest Inkwizytorka. Głowa Inkwizycji. Azazel parskneła tylko i spojrzała na Fanny.
- Może, podkreślam...może jesteś moją siostrą. Ale to wszystko jest takie...dziwne. Wiedziałaś, domyślałaś się, a mimo to pocałowałaś mnie dzisiaj. Co z Tobą jest nie tak Fanny? Traktuję Cię jak ciotkę. Nie wierzę w to, co mi przedłożyłaś. Stać Cię na zrobienie machlojek. Może część jest prawadą, może nie. Nie wierzę Ci przykro mi.
Może i zabolało to Fanny, ale czemu się dziwić? Azazel wychowana w świadomości, ze kobieta jest jej ciotką nie siostrą. Wszystko było nie tylko nowe, ale i inne. W obliczu tego co przeżyła czuła się jak w klatce. Jednak gdzieś tam znalazła się iskierka którą dostrzec mogła kobieta gdy się jej przyjrzała. W końcu opiekowała się nią nie raz i nie dwa, wiedziała jak reaguje wiedziała kiedy jest niepewna lub też po prostu załamana i zawiedziona. Spojrzała na Fanny i pokręciła głową.
- Obrzydlistwo? Jeśli kochał...czemu miałby być z kimś, kto nie dąży go uczuciem? Jak sądzisz? Gdyby ją kochał, nie odszedłby od niej. Gdyby ona kochała jego, nie pozwoliłaby na to by oddał jej córki pod piecze obcych wiedźm. Poza tym...czy...czy zostawił Ci coś po sobie?
Zapytała zerkając na nią ukradkiem. Ona sama miała po Ojcu wisiorek, oraz koszyk w którym została podrzucona. Była ciekawa, czy Fanny również miała coś po Ojcu, czy może po prostu oddał ją bez niczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 06, 2017 11:10 am

Fanny widziała, iż Azazel była w szoku po usłyszeniu tych rewelacji oraz po ujrzeniu dowodów. Znała ognistą na tyle dobrze, że z pewną dozą pewności mogła dostrzec, co dzieje się we wnętrzu jej siostry. Gołym okiem było widać, iż ta sytuacja przerastała dziewczynę, że nie do końca wiedziała jak sobie z nią poradzić. I nie było to dziwne. Zazwyczaj, według praw psychologii, w takich sytuacjach uruchamia się mechanizm tak zwanego "wyparcia". Znaczy to ni mniej ni więcej, iż umysł nie mogąc sobie z czymś poradzić, odrzuca to. Podsuwa inne scenariusze, a czasami....zwyczajnie zapomina o danym zdarzeniu, wymazuje je z pamięci. I fakt, kobieta zaczęła szukać innych scenariuszy. Jednakże, te zarzuty, które Azazel skierowała w stronę Fanny, ubodły tę drugą. Zabolały i to bardzo. Zielonowłosa jednak nie zareagowała w typowy dla siebie sposób, czyli spokojem. Nie tym razem. Wstała z krzesła i walnęła pięścią w stół tak, iż obie szklanki aż podskoczyły.
- Ty tępa strzało! Znamy się tyle lat, a ty mnie oskarżasz o fałszerstwo? Niby dlaczego miałabym to robić? Jakbym chciała sfałszować moje pokrewieństwo z kimś to, wierz mi, byłaby to osoba dużo bardziej znacząca w tym mieście niż ty. - rzekła z wyraźną furią w głosie i spojrzeniu. Jej oczy ciskały niemalże pioruny. Azazel pozwalała sobie na zbyt wiele, jeśli chodziło o takie oskarżenia. Należały do jednej społeczności i w głowie jej się nie mieściło, że ognista mogłaby ją o takie coś posądzić. Pal licho wątpienie w to, czy panna Morland niczego nie pominęła w swoich poszukiwaniach. Oskarżenie o fałszerstwo było jednak bardzo poważne i zdecydowanie uderzające w honor zielonowłosej. W pewnym momencie wyprostowała się i spojrzała z góry na dziewczynę. Odwróciła się do niej plecami i podeszła do okna. Wyjrzała za nie, ale nie patrzyła na żaden konkretny punkt. Starała się uspokoić, odpaliwszy kolejnego już papierosa. Ileż to ona dzisiaj wypaliła? Ciężko było to zliczyć, ale...czy ktoś by się tym przejmował? Na pewno nie ona. Po kilku chwilach zrobiło jej się przykro z powodu tego, jak potraktowała swoją siostrę. Owszem, miała swoje powody, ale mimo wszystko powinna zachować spokój. A to było ostatnio coraz trudniejsze. Im mniej spała, tym bardziej poddenerwowana i rozkojarzona była. Westchnęła.
- Przepraszam za swoje zachowanie. I odpowiadając na twoje pytania. Zostałyśmy oddane, bo byłyśmy niechciane. Rodzice nas nie kochali, nie byłyśmy skarbami, a jedynie przeszkodami. Ojciec był zbyt pochłonięty karierą w Inkwizycji, matka natomiast jakimiś...swoimi sprawami. Nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. - powiedziała, po czym zaciągnęła się raz i drugi. Potem trzeci i czwarty. W jej głosie, gdy mówiła o biologicznych rodzicach słychać było ledwie skrywaną, ale za to głęboką pogardę i niemalże nienawiść. Wreszcie spojrzała na dziewczynę, gdy tamta zadała pytanie o to, czy coś jej zostawiono. Fanny odwróciła się do komody i sięgnęła do szuflady, po małe puzderko. Otworzyła je i postawiła przed Azazel. W środku znajdował się pierścionek i z drogim kamieniem. Pierścionek wyglądał identycznie jak wisiorek Azazel, z tą różnicą, że był...no, mniejszy. W końcu to był pierścionek. Spojrzała z odrazą na błyskotkę, po czym odwróciła się z powrotem do okna.
- Pytałaś dlaczego cię pocałowałam, mimo iż wiedziałam, że jesteśmy siostrami. Ja tak okazuję uczucia. Od zawsze cię kochałam jak siostrę, a gdy okazało się, że faktycznie nimi jesteśmy, to skakałam pod sufit ze szczęścia. Pocałunek to nic złego przecież. - powiedziała, nie patrząc na dziewczynę. Był rodziną, ale ta rodzina była czasem...trudna w kontaktach. Mimo wszystko uśmiechnęła się jednak delikatnie pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 06, 2017 12:11 pm

Uczucia Azazel ciągle się kotłowały, wszystko było tak bardzo...pogmatwane. Nie docierało do niej to, że ma siostrę. Nie mogła się pogodzić z tym wszystkim. Dopiero gdy Fanny trzepnęła ręką w stół podskoczyła na krześle i spojrzała na Fanny. Nie odezwała się od razu, potrzebowała chwili by przetrawić to wszystko. Fakt, znały się od zawsze. Od kiedy się pojawiła w domu matki. Fanny opiekowała się nią, zajmowała, uczyła. Westchnęła pod nosem i zakryła dłońmi swoją twarz. Musiała wziąć głęboki wdech by się uspokoić.
- Nie, to ja przepraszam. To wszystko...to jest za dużo.
Dodała cicho i po chwili podeszła do Fanny, gdy ta stała przy oknie. Nieco nieśmiało ułożyła dłoń na jej ramieniu.
- Rozumiem...
Odezwała się a potem spojrzała na pierścionek, identyczny kamień, jak ten, który ona dostała w wisiorku. Pogładziła delikatnie kamień i spojrzała na Fanny gdy o nich mówiła.
- A nie myślałaś o tym, że oddał Nas by Nas chronić? Nie wiem jaka była matka, ale gdyby była normalną wiedźmą...na pewno nie zostawiłaby nas. Nie pozwoliła na to by ojciec nas oddał. Spójrz na to z innej strony. Gdyby nas zatrzymał, musiałby walczyć z tym kim jesteśmy. Musiałby nauczyć nas panowania nad mocami, nauczyć nas władania nimi. A co on sam mógł poradzić? Jest tylko człowiekiem.
Dodała zamykając puzderko i oddała je siostrze.
- Zatem...siostro...teraz rozumiem, czemu nie chciałaś bym poszła do gniazda szerszeni.
Roześmiała się lekko i po prostu przytuliła się do niej. Była jej starszą siostrą, więc czemu by nie? Mogła się w nią wtulić i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 06, 2017 1:36 pm

Fanny wiedziała, że taki natłok informacji mógł przytłoczyć dziewczynę zmuszając ją do zachowań, których potem mogła żałować. I tak też się właśnie stało. Zielonowłosa dała chwilę Azazel, by tamta uspokoiła się nieco. Nagle doczekała się przeprosin za te zarzuty, jakie jej postawiono, za to, jak została potraktowana. Jak oszustka. Chwilę później poczuła dłoń na ramieniu. Widocznie, wreszcie ognista uwierzyła w tę historię o tym, iż były siostrami. Czy to pierścionek jej to udowodnił? Czyżby miała coś podobnego? Zresztą, z pewnością też coś miała po rodzicach. Jakże inaczej wytłumaczyć to pytanie?
Gdy usłyszała tę próbę usprawiedliwienia postępowania ich rodziców, to Fanny krew powoli zalewała, chociaż nie dała tego po sobie poznać. Odchrząknęła, gdy tylko dziewczyna skończyła mówić. I nie zrobiła tego po to, by przyciągnąć uwagę swojej siostry, a po to, by uspokoić nieco głos, w którym, była pewna, zabrzmiałaby wyraźna nuta gniewu. Chciała tego uniknąć, nie chciała zaostrzać atmosfery.
- Nie, moja droga. Oni poszli na łatwiznę. Dla matki byłyśmy problemem, a ojciec był tchórzem, skoro bał się stawić czoła konsekwencjom swoich czynów. Widzisz, tym światem rządzi zasada przyczynowości. Akcja - reakcja. Przyczyna - skutek. Bał się tego co zrobił, więc wybrał najprostszą opcję. Zostawił nas. Ponoć miłość rodzicielska nie zna granic i jest w stanie przezwyciężyć wszystko. W takiej sytuacji....nie kochali nas. - powiedziała, wciąż patrząc przez okno. Przez chwilę panowała cisza, którą przerwała Fanny.
- Przynajmniej mamy siebie. I od teraz będziemy się wspierać nawet bardziej niż wcześniej? I martwię się o ciebie, o twoje bezpieczeństwo. Proszę cię, nie wychylaj się dopóki wszystko nie przycichnie. A już błagam cię, byś nie próbowała dostać się do Inkwizycji. Nie chcę stracić i ciebie. - powiedziała, odwracając się do kobiety i przytulając się do niej mocno. Ulżyło jej na sercu, gdy wreszcie wyznała Azazel prawdę. A zrobiło jej się jeszcze lżej, gdy dziewczyna chyba zaczynała akceptować taki, a nie inny stan rzeczy.
- To był długi dzień. Myślę, że powinnyśmy się przespać i odpocząć. Co ty na to? - zapytała patrząc się swojej siostrze prosto w oczy i uśmiechając się do niej delikatnie. Zgasiła papierosa. Już nie był jej potrzebny. Czuła się lepiej niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 08, 2017 7:01 am

Tych wiadomości było stanowczo za dużo. Azazel nie mogła ich poukładać..potrzebowała teraz spokoju, samotności. Wszystko niby takie jasne, ale jednak nie do końca. Spojrzała na Fanny w milczeniu przez chwilę. Natłok wiadomości nieco ją przybił i nie potrafiła racjonalnie myśleć. Zamknęła na chwilę powieki i pokręciła głową.
- Wybacz, ale nie zostanę na noc. Muszę wrócić do domu, przespać się z tym co się dowiedziałam..poukładać to wszystko sobie. Wybacz, naprawdę potrzebuję chwilę spokoju, chwilę wytchnienia. Obiecuję, że jak poukładam sobie wszystko w głowię odezwę się do Ciebie ale nie teraz, nie jeszcze.
Dodała z bladym uśmiechem na twarzy. Faktów było stanowczo za dużo, Az potrzebowała odpoczynku, pozbierania myśli, uspokojenia się i wyciszenia. Spojrzała na siostrę i skinęła głową.
- Obiecuję, że się wstrzymam. Nie będę się wychylać słowo. Przynajmniej do czasu, aż poukładam sobie wszystko w głowie. A tym czasem...
Podniosła się z miejsca i skierowała się do siostry, ucałowała jej policzek z lekkim uśmiechem.
- Teraz wybacz mi, ale na mnie czas. Obiecuję, że jak dojdę do siebie to odezwę się. W razie czego, wiesz gdzie mieszkam. Moje drzwi tym bardziej teraz są otworem.
Odezwała się ze spokojem. Chociaż nadal miała duże wątpliwości w tym wszystkim. Musiała się przespać z tymi wiadomościami. Zaraz potem wyszła pozostawiając Fanny samą.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Kwi 10, 2017 10:54 am

Fanny chciała już w zasadzie zapytać, jak Azazel preferowała spać. Z nią w jednym łóżku? Jedna na łóżku, druga na kanapie? Wtem jednak ognista stwierdziła, że musi pobyć w samotności, poukładać sobie wszystko, przemyśleć te wszystkie rewelacje, których się dowiedziała, a które ewidentnie ją przytłaczały. Zielonowłosa to rozumiała, a i na jej sercu zrobiło się jakoś lepiej, lżej, gdy tamta pocałowała ją w policzek, gdy przytuliła się, gdy obdarzyła tym bladym uśmiechem, który był, mimo wszystko, ciepły i przyjemny. Inny niż te, których kobieta zaznała dotychczas.
- Bądź ostrożna, proszę. - powiedziała do siostry, gdy ta powiadomiła ją, iż musi wrócić do domu. Panna Morland była w stanie to zrozumieć, chociaż nie mogła przypuszczać, że to Azazel ją wyda Inkwizycji. Ale...to dzieje z przyszłości.
Lepiej skupić się tym, co jest tu i teraz.
Fanny wysłuchała wszystkich słów swojej siostry, pokiwała głową w zrozumieniu oraz postanowiła dać dziewczynie tyle czasu na przemyślenia, ile tylko tamta będzie potrzebować.
- Mam nadzieję, że się odezwiesz. - powiedziała jej na odchodne, a gdy młodsza z kobiet opuściła mieszkanie, to Fanny westchnęła. Zamknęła drzwi na wszystkie zamki, rozebrała się do naga, wzięła prysznic, po czym poszła do łóżka. To był długi dzień i należał jej się odpoczynek. Przydałoby jej się chociaż raz wyspać.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 10:22 am

Fanny przez chwilę szukała klucza od swojego mieszkania w niewielkiej torebce. Zaskakujące było to, jak pojemna mogła być tak mikra torebka. I jak trudno było w niej cokolwiek znaleźć. Chwilę później jednak wygrzebała pęk kluczy, włożyła właściwy do zamka i przekręciła go. Nacisnęła na klamkę i pchnęła drzwi, wpuszczając ich w ten sposób do mieszkania. Po przekroczeniu progu zdjęła buty, co też jej chwilę zajęło. Wreszcie, uwolniona z tych narzędzi tortur, mogła stanąć boso na podłodze i przez chwilę rozkoszować się tą ulgą, która zalała jej stopy.
- Proszę się rozgościć Panie Flamel. Tutaj jest mój salon, w którym może Pan na mnie poczekać. Chyba, że woli mi Pan towarzyszyć? - zapytała i uśmiechnęła się do mężczyzny. Nie czekając na jego odpowiedź ruszyła w stronę kuchni, gdzie nastawiła wodę w czajniku nad paleniskiem. To, na szczęście, nie zdążyło jeszcze wygasnąć, więc wystarczyło dołożyć nieco drwa do ognia, by ten za chwilę buchnął płomieniem. Wyjęła dwie porcelanowe filiżanki, zmieloną kawę oraz cukier. Nasypała kawy do filiżanek wcześniej zapytując z ilu łyżeczek jej gość sobie życzy. Sobie nasypała standardowo dwie płaskie łyżeczki. Po kilku chwilach dało się słyszeć gwizdek czajnika. Zielonowłosa zalała wrzątkiem kawę i wzięła jedną filiżankę oraz cukierniczkę. Postawiła napój przed mężczyzną pochylając się tak, że miał doskonały wgląd w jej biust. Zrobiła to celowo, czy przypadkiem? Trudno stwierdzić. Następnie wróciła po swoją filiżankę i z nią już wróciła do salonu. Posłodziła sobie jedną płaską łyżeczkę, zamieszała napój i odstawiła ją na spodeczek.
- A wracając do Pana pytania. Sądzę, że inni albo nie mają odpowiedniego wyglądu, przez który kobiety się zabijają, albo charakteru, albo błyskotliwego umysłu, który mnie osobiście podoba się najbardziej. A Pan łączy wszystkie te trzy cechy, co jest wręcz...nieprawdopodobne. - powiedziała, po czym wzięła filiżankę w dłoń, podmuchała parujący napój, po czym upiła małego łyczka. Odstawiła filiżankę na spodeczek.
- A co Pan sądzi o mnie, Panie Flamel? - zapytała patrząc mężczyźnie prosto w oczy zza szkieł okularów. Założyła nogę na nogę i czekała na odpowiedź mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 2:22 pm

Brendan dumnie kroczył za Fanny aż do samych drzwi jej mieszkania. No i tutaj niemiła lecz spodziewana niespodzianka. Kobieta z reguły nie potrafi znaleźć pewnych rzeczy w swojej torebce, a między innymi były to klucze, często trwa to dłużej niż dorobienie zapasowego, lub włamanie się do domu bez użycia klucza, ale dzięki opatrzności nie tym razem. Fanny dosyć szubko uporała się z tym problemem i otworzyła drzwi do swojego królestwa. Zaprosiła go do środka. Bren obserwował każdy jej ruch, przyglądał się całemu jej ciału i każdemu elementowi z osobna. Ściągnął buty i na zaproszenie poszedł za nią do kuchni, patrzył jak kobieta krząta się i robi kawę. Flamel bardzo przepadał za kawą, zwłaszcza parzoną z dwóch czubatych łyżeczek z 4 łyżeczkami cukru i mlekiem, taka była jego ulubiona i właśnie takie instrukcje przekazał Fanny. Gdy kawa była już gotowa poszedł do salony czekając aż gospodyni postawi przed nim filiżankę gorącego trunku, gdy dziewczyna się schyliła Żniwiarz zobaczył jej biust w pełnej okazałości z całym jego pięknem. Czy zrobiła to specjalnie? Możliwe, lecz niczego nie można być pewnym zawczasu. Gdy Morland przyszła wraz ze swoją filiżanką zaczęła się na nowo rozmowa.
- A więc Panno Morland czyżby się teraz pani przyznała do tego, że się Panience podobam? - Wysnuł błyskawicznie prawdopodobnie trafny wniosek, lecz nie czekając na odpowiedź dziewczyny pociągnął dalej
- Cóż ja mógłbym sądzić o Pani, panno Fanny? Na pewno jest panienka nieprzeciętnie piękną kobietą, jest pani również bardzo inteligentna i przebiegła co osobiście mi się podoba najbardziej. Ma Panienka również bardzo ciekawą osobowość i charakter, z reguły nie mam problemów w rozgryzaniu ludzi, jednak Panienka Fanny Morland jest dalej dla mnie w pewnych tematach enigmą. Na koniec sądzę o pani to, że chętnie poznałbym panienkę bliżej, co panienka na to? - Wziął po tych słowach łyka kawy nie zwracając uwagi na to że była wciąż gorąca, nie dał również po sobie poznać, że trunek parzył go w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 6:06 pm

Fanny nie rozumiała fenomenu kawy z mlekiem i taką ilością cukru. Przecież od tego to można się nabawić niemałej cukrzycy, czy czegoś jeszcze gorszego. Zwłaszcza, iż kawa została zrobiona w filiżankach, a nie w wiadrach. Bo chyba w takim naczyniu by musiała być, by zielonowłosa posłodziła ją czterema łyżeczkami. Zresztą, pani detektyw na ogół nie słodziła kawy w ogóle. Czasem, od wielkiego dzwonu jej się zdarzało.
Nie komentowała jednak tych preferencji. Jeśli mężczyzna chciał taką kawę, to taką właśnie dostał.
Gdy wspomniała o zaletach mężczyzny, to dostrzegła jakiś dziwny błysk w jego oku.
- Może... - rzekła z tajemniczym uśmiechem. Gdy zaś Flamel wspominał o niej, to zielonowłosa słuchała tego co ma do powiedzenia z zapartym tchem. Enigmatyczna, ciekawa, przebiegła. Podobały jej się te określenia, więc kobieta aż pokraśniała, gdy Brendan wyraził chęć bliższego poznania. Upiła łyk wciąż gorącej kawy.
- Bardzo chętnie pozwolę Panu dać się bliżej poznać. Pytanie tylko...jak blisko chciałby mnie Pan poznać? - zapytała, a w jej głowie, to co wcześniej było jedynie możliwością, stało się teraz pewnym planem, który należało zrealizować. Nie chciała spędzić dzisiaj samotnej nocy w łóżku i liczyła na to, że ten urzędnik ogrzeje dzisiaj jej łoże.
- Pozwolę sobie zadać dosyć...niedyskretne pytanie. Czy ma Pan dzisiaj po co wracać na noc do domu, czy zechciałby Pan tę noc spędzić wraz mną? - zapytała i wiedziała, jak bardzo bezpośrednio wyrażała w tym momencie to, co jej chodziło po głowie. Spojrzała na mężczyznę zaciekawionym spojrzeniem. Na jej ustach zaś igrał delikatny, nieco figlarny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 6:50 pm

Kobieta być może nie udzieliła Brendanowi bezpośredniej odpowiedzi na jego pytanie, ale po zachowaniu Fanny wiedział, ze była ona twierdząca, kobieta być może była tajemnicza ale pewnych emocji takich jak podniecenie nie potrafiła kontrolować i chować w sobie. Inkwizytor widział w jakim kierunku idzie ta rozmowa i wcale mu to nie przeszkadzało to co się szykowało, wręcz był zadowolony z obrotu sytuacji. Na pytanie kobiety uśmiechnął się pod nosem i odparł:
- Pytasz jak blisko? Cóż a na jak blisko byś się zgodziła Panno Fanny Morland? - Zapytał bezpośrednio Flamel, ponieważ był pewny odpowiedzi na to pytanie, ale z reguły lubił słuchać takich rzecz, lubił czuć się wręcz zaproszony i zachęcony do tego co miało się stać a 100% pewność wydarzenia była jedynie kwestią czasu i wisiała w powietrzu. Fanny mogłaby uznać słowa mężczyzny za zwykłe droczenie się lub robienie jej na złość lecz to nie było sednem pytania. Nagle jednak padło kolejne jeszcze bardziej kontrowersyjne pytanie czyż pytanie Inkwizytora.
- Cóż moja droga, dzieci mi w domu nie płaczą, obiad ugotowany przez żonę też nie stygnie, ale co proponujesz jeśli odpowiedź będzie twierdząca? - Mówił szarmanckim tonem pełnym erotyzmu i zachęty. On pragnie by powiedziała mu to prosto w oczy z pełną premedytacją i dosłownością


Ostatnio zmieniony przez Brendan Flamel dnia Sob Kwi 15, 2017 8:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 7:30 pm

Fanny już widziała, że mężczyzna był chętny na to, by spełnić jej oczekiwania, a i przy tym mieć coś dla siebie. Widziała jego spojrzenie, słyszała jego figlarny ton. Lubiła, gdy ludzie patrzyli na nią w ten sposób. Spoglądali w jej wyeksponowane dekoltem piersi, jak zerkali na jej pupę, podziwiali nogi. Panna Morland wiedziała, że była atrakcyjna i podobała jej się ta świadomość. Jeszcze bardziej jednak kręciło ją to, iż to ona mogła przebierać w kochankach, że to ona wybierała właściwe osoby. A czy Flamel był odpowiednią osobą, by wpuścić ją do swego łoża?
Zdecydowanie.
- Tak blisko, jak tylko się da. - odparła z uśmiechem. Gdy jednak mężczyzna wypowiedział ostatnie zdanie, to pani detektyw przewróciła jedynie oczami. Mężczyzna chciał doświadczyć chyba jakiejś perwersyjnej satysfakcji z tej bezpośredniości, jakiej od niej wymagał. A czego będzie wymagał później? To się okaże. Oby jak najwięcej.
Upiła łyk kawy dopijając ją w ten sposób, po czym wstała i kręcąc biodrami obeszła stół, by bezceremonialnie usadowić się okrakiem na kolanach mężczyzny.
- Cóż proponuję? Seks, panie Flamel. Długi, gorący, namiętny. Od teraz do białego rana. - powiedziała patrząc się mężczyźnie prosto w oczy. Położyła dłoń na jego policzku, po czym przysunęła się bliżej. Ominęła jednak jego twarz i nachyliła się do ucha.
- Czy wytrzyma Pan jednak taki maraton? - zapytała szeptem, uśmiechając się delikatnie. Czuła zapach ciała tego mężczyzny. Zapach, którym można by się rozkoszować, który można by wdychać dzień i noc. Na okrągło. Dodatkowo, Fanny postanowiła zadrwić z Brendana, wjechać mu na ambicję. Dodatkowo, chciała pokazać, iż ona, jak zaczną, prędko nie będzie miała dość. Ale...o tym miał się przekonać niedługo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Kwi 15, 2017 8:38 pm

Brendan uśmiechnął się szeroko i szarmancko na pierwsze zdanie wypowiedziane przez kobietę, juz wiedział, że dzisiejszej nocy nie będzie znowu sam lecz tą noc spędzi razem z zielonowłosą boginią cyrku, która swoim pięknem i figurą mogłaby przyćmić choćby najpiękniejszą i doskonałą kobietę, nawet mityczna Afrodyta nie mogłaby się równać z figurą Fanny. Nagle kobieta podniosła się z miejsca i zaczęła iść w jego stronę kokieteryjnym krokiem ociekającym seksapilem, jakim cudem ta kobieta potrafi tak czarować samym ruchem swojego ciała? To było wręcz nierealne, ale nie dało się oderwać wzroku od jej przepięknie długich i smukłych nóg, krągłych i idealnie wyćwiczonych pośladków, płaskiego brzucha, pełnych i jędrnych piersi na których delikatnie przebija zarys sterczących sutków, gładka i delikatna skóra na szyi i wreszcie twarz piękniejsza od najpiękniejszego wyobrażenia kobiecej twarzy, a na koniec fale przepięknie zielonych włosów opadających wzdłuż tułowia właścicielki. Fanny okrążyła stół i usiadła na kolanach Brena okrakiem ta, że jego twarz była mniej więcej na wysokości jej i wyjawiła mu konkret swoich zamiarów w stosunku do niego.
- Nie pożałujesz Fanny oj nie pożałujesz, gdybym wiedział, że wystarczyłoby uratować ci życie by dożyć takiej chwili mógłbym ratować cię codziennie. - Mówił wpatrzony w cud siedzący na jego kolanach.
- Nie martw się o mnie kochanie, lecz czy ty dasz radę?- Odbił pytanie w jej stronę, a ku potwierdzeniu swoich słów pozwolił sobie by jego członek stał się twardy. Panna Morland siedziała w idealnej pozycji i poczuć ten ruch w spodniach Brendana na swoim kroczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Nie Kwi 16, 2017 12:17 am

Fanny też miała na czym oko zawiesić. Mimo iż jego ciało skryte było pod warstwami materiału, to mogła stwierdzić, iż mężczyzna ma silne ramiona, klatkę piersiową niczym u gladiatora, a brzuch...cóż. Mogła jedynie przypuszczać, iż jest on wyrzeźbiony niczym w rzeźbie Dawida dłuta Michała Anioła. Wyobraźnia działała, spotęgowana zapewnieniami mężczyzny, chociaż wiedziała, że to mogły być jedynie przechwałki.
- Nie ma potrzeby ratowania mnie codziennie. Ale...dobrze jest wiedzieć, że jest osoba, która chętnie by się tego podjęła. - powiedziała spoglądając mu w oczy. A co do jego zapewnienia i zapytania o to czy Fanny da radę...
- Proszę się martwić o siebie, panie Flamel. - powiedziała, po czym ponownie nachyliła się nad jego uchem.
- Nie spałam z mężczyzną od lat, więc moja chęć jest wielka. - wyszeptała, po czym przygryzła koniuszek jego ucha. Od lat sypiała bowiem jedynie z kobietami, ale czasem odmiana była wskazana. I to był powód, dla którego teraz zaczynali to robić. By zaspokoić swoje żądze. Zaczęła powoli rozpinać guziki jego kamizelki, po czym spojrzała mu w oczy i zbliżyła swoje usta do jego ust. Po chwili złączyła je w namiętnym pocałunku, który wyrażał pożądanie, pasję, ale i tęsknotę za pieszczotami otrzymanymi od mężczyzn. Gdy kaftan był rozpięty, zrobiła to samo z koszulą, po czym wsunęła dłonie pod materiał. Chciała poczuć dotyk skóry mężczyzny, jego ciepło, jego drżenie. Liczyła przy tym na to, iż on również zabierze się do działania. Poczuła, jak coś zaczyna twardnieć i dotykać delikatnie jej krocza. Uśmiechnęła się lekko, ale nie było to widoczne. Jej usta były zajęte pocałunkiem. Pomiędzy jej nogami jednak pojawiła się wilgoć, której zielonowłosa wyczekiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Kwi 19, 2017 4:00 pm

Brendan dał sie ponieść emocjom i ruchom Fanny, która powoli i skrupulatnie pozbawiała go coraz to kolejnych elementów ubrania. Robiła to w tak delikatny, podniecający i pewny siebie sposób, że chyba żaden osobnik płci męskiej nie mógłby się przeciwstawić tym "czarom". Aż ciężko było sobie wyobrazić, że tak eteryczna osoba siedziała na jego kolanach i dokonywała
takich rzeczy. Flamel jednak nie pozostał jej dłużny i jednym pewnym ruchem obu rąk objął kobietę za jej krągłe i pełne wdzięku pośladki dotykając niemalże raju. Jej pośladki były tak idealne, że można by było się w nich wręcz zakochać i nie puszczać już nigdy w życiu, ale przecież na tym dotyku ta noc nie mogła się skończyć, oj nie!  To dopiero początek erotycznej gry
zmysłów i namiętności jaka miała się tutaj niedługo rozegrać między obojgiem kochanków.
- Od lat powiadasz? A zabrałaś się do tego Panno Morland jakbyś była w tym najlepsza - Postarał się skomplementować dziewczynę a swoje ręce zaczął kierować ku górze powolnym acz nieuniknionym stałym tempem. Zatrzymał się dopiero tuż poniżej lini w której kończył się gorset. Jednym ruchem rozpiął jej pasek, a następnie z gracjął otwierał jeden zatrzesk po drugim, póki ubranie nie odpuściło ukazując pełnie jej kobiecych krągłości, których jednak nie mógł podziwiać jeszcze tak jak podziwiać by chciał, przeszkadzała mu w tym jeszcze bluzka, którą również w jak najbardziej ponętny sposób usunął z przepięknego ciała Fanny. Jego oczom, ku niekrytej uciesze, ujrzał zgrabne i smukłe ciało pokryte wręcz alabastową i miękką jak aksamit skórą. To działo się naprawdę? Czy zielonowłosa to faktycznie był taki anioł jakim widział ją Bren? Oczywiście, że tak przecież widział ją "tu i teraz".
- Jesteś zjawiskowa, wiesz o tym? Na pewno wiesz, nie uwierze, że nie - Wyszeptał jej do ucha po czym złożył na jej szyji kilka namiętnych lecz krótkich pocałunków
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Kwi 19, 2017 5:03 pm

Fanny oczywiście była świadoma swojej atrakcyjności. Na ten wygląd pracowała bardzo długo. Mordercze ćwiczenia, które miały jej pomóc osiągnąć taki wygląd jaki chciała, opłaciły się. Wiedziała, że mężczyźni podążają za nią wzorkiem, rozbierają ją w myślach i robią z nią takie rzeczy o jakich czasem nawet nie chciałaby wiedzieć.
Dotyk jego dłoni był pobudzający, o ile było to możliwe. Wdzięcznie przyjęła te drobne pieszczoty odwdzieczajac się muskaniem jego skóry, delikatnym drapanie jego torsu. Zsunęła całkiem jego górę pozwalając się jednocześnie rozebrać niemalże do naga. Wszakże miała jeszcze na sobie bardzo skąpe stringi w czarnym kolorze.
- Panie Flamel, nie sypialam od lat z mężczyznami, ale z kobietami...Bardzo często. Dlatego wiem jak rozebrać człowieka. - rzekła z figlarnym uśmiechem na ustach.
- Wiem, Panie Flamel, wiem. - powiedziała nieskromnie. Wstała z jego kolan przerywając jego krótkie pocałunki składane na jej szyi. Pociągnęła Brendana za dłoń zmuszając go do wstania, po czym pocałowała go namiętnie w usta wsuwając mu język do ust. W tym czasie zabrała się za rozporek w jego spodniach. Gdy uporała się ze wszystkimi guzikami i suwakami to zsunęła spodnie wraz z bielizną pozostawiając mężczyznę nagiego, z rosnącą męskością, która była więcej niż satysfakcjonujących rozmiarów. Uśmiechnęła się pod nosem, po czym wstała i pociągnęła mężczyznę za sobą do sypialni. Stojąc już w pomieszczeniu ponownie przyciągnęła go do siebie i pocałowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Kwi 19, 2017 10:07 pm


Flamel nie protestował gdy Fanny zeszła z jego kolan, choć miał lekki niedosyć oglądania jej niebiańskiego ciała z tak bliskiej odległości to wiedział, że kobieta ewidentnie chce zdominować te spotkanie swoją władczością. Nie miał oczywiście jednak zamiaru dać się zdominować całkowicie, lecz w wystarczającej części by kobieta była w 100 % zadowolona z obrotu wypadków. Dał sie również podnieść na równe nogi przez kobietę, która natychmiast zechciała pozbawić go resztek ubioru maskując to namiętnym pocałunkiem. Brendan oczywiście odwazejmnił jej pełny porządania akt oraz rękoma zaczął delikatnie masować jej piersi, był to dosyć powolny lecz namiętny dotyk, nie chciał by kobieta poczuła się niedoceniona.
- Z kobietami tak? Cóż w takim razie co skłoniło cię Panno Morland do takiej zmiany? - Zapytał zachęcającym, dosyć niskim tonem głosu jak na siebie gdy tylko rozłączyli swoje usta.
- I jak Panno Morland nie rozczarowałem póki co Panienki?- Zapytał z lekko szyderczym uśmieszkiem na twarzy, ponieważ widział jak kobieta patrzy na jego przyrodzenie. To była satysfakcja? A może wręcz euforia? No cóż nie aż tak prosto stwierdzić po ułamku sekundy, ponieważ chwilę po tym jak wypowiedział te słowa ubrana jedynie w czarne stringi zielonowłosa pociągnęła go do sypialni i ponownie namiętnie pocałowała. Flamel podczas tego pocałunku podniósł kobietę nie rozrywając połączenia, które ich usta strawiły posadził ją sobie przodem do siebie na swoich biodrach przytulając do siebie, rękoma złapał za pośladki delikatnie je uciskając skierował się w stronę łóżka, na którym chciał położyć Fanny i zrobić TO.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 20, 2017 8:26 am

Zabawa jej piersiami była przyjemna, delikatna i podniecająca, ale musiała zostać przerwana. Mężczyzna zadał pytanie, a ona nie miała ochoty już tutaj stać, tylko chciała przejść do sypialni, gdzie zaczną swoje igraszki. A gdzie skończą? To się dopiero miało okazać.
- Zachcianka. Ciekawość. No i Pana niesamowity wygląd. - powiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach.
- Z takim członkiem żadnej kobiety Pani nie rozczaruje, Panie Flamel. - odpowiedziała jeszcze na jego pytanie, po czym pozwoliła sobie zamilknąć i rozkoszować się dotykiem.
Już w sypialni została podniesiona i posadzona na podbrzuszu. Czuła dotyk sporego przyrodzenia na swoich pośladkach. Chętnie by już oddała się rozkoszy, ale...nie ma potrzeby się spieszyć, czyż nie?
Gdy mężczyzna przeniósł ją na łóżko, to ona zaraz skorzystała z okazji, naparła na mężczyznę dając mu do zrozumienia, iż chce, by tamten położył się na plecach. Chciała chwilowo dominować, gdyż czas na jego władczość jeszcze przyjdzie. I to pewnie już całkiem niedługo. Zdjęła z siebie tylko majtki i usiadła okrakiem na leżącym na plecach mężczyźnie. Celowo nie nabijała się na jego pal, gdyż miała inny plan. Pozwoliła mu przez chwilę podziwiać się z tej perspektywy.
- Zanim przejdziemy do sedna to...potrzebna jest rozgrzewka, prawda? W końcu, nie od razu Rzym zbudowano. - powiedziała z kuszącym uśmiechem, po czym nachyliła się nad mężczyzną i pocałowała go w usta. Nie trwało to długo, gdyż zaraz przeniosła się na jego szyję, na której złożyła kilka pocałunków, przygryzła płatek jego ucha, by następnie zsunąć się nieco niżej. Celowo pozwoliła jego przyrodzeniu prześliznąć się po jej wilgotnej kobiecości. Składała mu pocałunki na torsie przenosząc się z każdym z nich coraz niżej i niżej. Paznokciami zaś przejechała po jego żebrach zostawiając za sobą czerwony ślad. Lubiła namiętny, często i brutalny seks. Ból ją podniecał, chociaż nie w takim stopniu, by cierpieć katusze. Chłosta, wbijanie paznokci, zdominowanie. Lubiła to, ale potrafiła sama to dać drugiej osobie. I też czerpała z tego satysfakcję.
W pewnym momencie Fanny znalazła się z twarzą przed przyjacielem mężczyzny. Uśmiechnęła się do siebie, oblizała wargi, ale wstrzymywała się z dalszą czynnością. Dotknęła go jedynie dłonią, jakby widziała to pierwszy raz w życiu. W końcu jednak rozchyliła wargi i wzięła go do ust. Był słonawy w smaku, ale nie sprawiał, iż zielonowłosa miała odruch wymiotny. Zaczęła więc poruszać głową w przód i w tył, dodając do tego ruchy językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 20, 2017 2:32 pm

Słuchając kobiety Brendan coraz bardziej uśmiechał się w duchu. Tak samo jak każdy inny człowiek lubił słuchać komplementów, a zwłaszcza takich w takiej sytuacji. Zdawał sobie oczywiście dobrze sprawę z tego, że jego przyrodzenie wcale nie jest małe, ale cóż przecież to nie tylko wielkość świadczy o wartości kochanka prawda? Trzeba się jeszcze wykazać pewnymi umiejętnościami by zadowolić w pełni partnerkę. Póki co kobieta starała się dominować nad całą sytuacją, robiła to jak prawdziwa dama jednak pokazywała od czasu do czasu pazurki, co wiadomo, kręci każdego przedstawiciela "brzydszej płci". Flamel położony na łóżko patrzył jak Fanny pozbywa się ostatniej części swojej garderoby tak jakby wyzbywała się tak bardzo niepożądanego elementu, czegoś wręcz obrzydliwego, napawającego ją wstrętem i przeszkadzającego jej na tyle by to znienawidzić. Odsłoniła przez Inkwizytorem swoją nagość w pełnej krasie, a widok był wręcz oszałamiający, emocjonalne wyrazy euforii mężczyzny spotęgowały jej silne, a zarazem delikatne uda skąpane w kroplach soków, które powoli ciekły jej aż od krocza. Gdy na nim usiadła poczół jak bardzo kobieta jest wilgotna, delektował się tym i pieszczotami jakie zaczęła mu fundować. Podniecanie wzbierało w nim coraz bardziej, a gdy Fanny ustami dotarła do jego męskości uśmiechnął, się ponieważ ułamek chwili później stało się właśnie to czego chciał. Zaczęła robić mu dobrze ustami w sposób świadczący o tym, że to nie jest jej pierwszy ani nawet drugi raz, dobrze wiedziała co ma robić, żeby sprawić mężczyźnie dużo przyjemności i rozkoszy. Gdy robiła mu dobrze odruchowo zaczął wplatać swoje dłonie w jej długie zielone włosy bawiąc się nimi i od czasu do czasu odgarniając z twarzy by jej nie przeszkadzały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Kwi 20, 2017 9:57 pm

I tak w istocie było. Fanny w takiej sytuacja traktowała swoją odzież jako coś całkowicie zbędnego, coś, czego należy się pozbyć jak najszybciej, by nie przeszkadzała. Generalnie, zielonowłosa nie lubiła chodzić w ubraniach, więc przebywając w mieszkaniu zazwyczaj chodziła nago. W przyczepie to co innego, gdyż tam była na terenie cyrku, więc w każdej chwili ktoś mógł wejść do środka, jak chociażby Astaroth, jakiś czas temu. W tym jednak przypadku pani detektyw by to nie przeszkadzało, gdyż tylko przyspieszyłoby to, co nieuchronne. Ale nie o tym tutaj.
Zerkała od czasu do czasu na twarz mężczyzny, by upewnić się, że wszystko robiła dobrze, że jemu było przyjemnie.
W pewnym momencie wplótł palce w jej włosy i zaczął się nimi bawić. Kiedyś ją to, delikatnie mówiąc, denerwowało, gdyż czuła się, jakby partner traktował ją jak rzecz do robienia lodów. Potem jednak przestała się tym przejmować, a jakiś czas później nauczyła się czerpać z tych drobnych pieszczot pewnego rodzaju przyjemność.
W pewnym momencie Fanny użyła zębów, ale było to bardzo delikatne. W końcu nie chciała, by mężczyzna odczuwał ból. Następnie językiem przejechała dookoła trzonu, by ostatecznie znów wziąć go do ust. Bawiła się nieźle. Myślała, że będzie gorzej znosić to, co teraz robiła, a tutaj okazało się, iż w zasadzie było całkiem w porządku. Ciekawiło ją tylko, czy mężczyzna odwdzięczy się tym samym. Dodatkowo, czekała na sygnał, by przestać. W końcu nie wiadomo było, do którego momentu będzie chciał zostać doprowadzony. A może do końca? Sama nie wiedziała, jakby na to zareagowała, gdyby mężczyzna skończył w jej ustach. Raczej nie dramatyzowałaby, ale nie wiedziała również, czy nie wywołałoby to w niej jakiś negatywnych emocji w stylu uprzedmiotowienia jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Mieszkanie Fanny Morland
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: