IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Fanny Morland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Mar 21, 2017 10:59 am

First topic message reminder :

Opis pojawi się wieczorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 135
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Maj 08, 2017 5:21 pm

Brendan oddawał się rozkoszom cielesnym jakie sprawiała mu Fanny swoimi ustami. Była niesamowita, to była wręcz magia co ta dziewczyna potrafiła zrobić i jaką to mogło sprawić mężczyźnie przyjemność.
- Jesteś cudowna Fanny wiesz, o tym? - Pociągnął lekko dziewczynę za włosy tak by spojrzała mu w twarz.
- Ale przecież to nie tylko mi ma być dobrze, może teraz czas na rewanż Moja Droga?- Pytanie jednak nie było tutaj potrzebne, ponieważ Bren już zabrał się do roboty i zgrabnie przerywając zielonowłosej położył ją na placach na łóżku, a zaczął czule całować jej ciało. Zaczynając od szyi całując zostawiał po sobie gdzie nie gdzie sine ślina, malinki oczywiście, powolnie sunąc wzdłuż jej ciała, zatrzymał się tylko na niewielką chwilę na jej piersiach bawiąc się sutkami, muskał je ustami, lizał brodawki. Po chwili wrócił do swojej "podróży", która miała na celu doprowadzić usta inkwizytora do krocza cyrkówki. Zbliżał się powoli lecz nieubłaganie do celu lecz nagle przestał.
- Mam iść dalej Kochanie? - Zapytał z nutką przekąsu w głosie. Oczywiście nie miał zamiaru zatrzymać się tuż za pępkiem dziewczyny. Dlatego też nie czekając na odpowiedź wrócił do swojej podróży, która miała się już ku końcowi, dotarł do przepięknego rozdroża nóg Fanny, ponownie się zatrzymał. Najpierw skierował swoje ustaw kierunku prawej nogi również całując czule każdy skrawek jedwabistej skóry zielonowłosej. Gdy powoli doszedł do końca pachwiny zawrócił i powtórzył zabieg na lewej nodze. Teraz swoje pocałunki skierował centralnie w dół...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Cze 02, 2017 8:20 am

Fanny jak już coś robiła, robiła to najlepiej jak umiała. I, oczywiście, wiedziała, że była w tym dobra, że mężczyźnie sprawiało to przyjemność. W końcu lata trenowania na kobietach sprawiły, iż jej język był bardzo dobrze wyćwiczony. Usta natomiast pracowały...jakoś tak samoistnie. Przestała wykonywać swoją czynność dopiero wtedy, gdy Brendan pociągnął ją za włosy. Uśmiechnęła się do niego, a gdy zaproponował zamianę ról, nie protestowała. Położyła się wygodnie na plecach rozszerzając nogi, by ułatwić mężczyźnie dostęp. Każdy pocałunek składany na jej ciele przyjmowała z rozkoszą, z rosnącym podnieceniem i rozkoszą. Czuła jak jej ciało drży, jak między jej nogami pulsuje fala gorąca. Czekała tylko na pierwszy dotyk w tamtym miejscu. W zasadzie to chętnie pominęłaby całą resztę gry wstępnej byleby tylko przejść do sedna sprawy. Postanowiła jednak pozwolić sobie na jeszcze chwilę zwłoki. Chciała sprawdzić, jak sprawny był język mężczyzny.
Na jego pytanie nie odpowiedziała, bo nie było sensu. Wplotła jedynie palce w jego włosy i pokiwała głową ochoczo. Czekała, aż mężczyzna wykaże się, aż da jej trochę przyjemności. Nie będzie musiał długo tkwić z głową między nogami, gdyż Fanny była już tak napalona, że bardziej się chyba nie da. Przejdą więc szybko do rzeczy. A przynajmniej, taki był plan. Gdy więc Brendan dotknął jej brzoskwinki po raz pierwszy to jęknęła cicho z rozkoszy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 135
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Cze 06, 2017 7:51 pm

Inkwizytor uśmiechnął się słysząc jęki Fanny lecz nie przerywał swoich pieszczot. Całował i lizał jej łono wręcz z pasją z jaką malarz tworzy swój obraz lub muzyk tworzy kolejny utwór. Zmysłowe i przemyślane ruchy ust i języka Mistrza już nie jedną kobietę doprowadziły wręcz do błogostanu, lecz czy i z zielonowłosą będzie tak sam? Cóż niedługo Brendan się o tym przekona. Uprawianie oralnej miłości wychodziło Flamelowi niespodziewanie dobrze, ponieważ pieszcząc kobietę w ten sposób sam również czerpał z tego rozkosz, uważa, że nie ma lepszego afrodyzjaku dla mężczyzny niż kobiece jęki rozkoszy i orgazm. Motywują go do dalszego działania do coraz większych starań i kolejnych prób doprowadzenia cyrkówki do sexualnej euforii i niekontrolowanych uniesień. W pewnym momencie zaczął mruczeć do jej krocza nie przerywając czynności i kontem oka spojrzał w kierunku twarzy Fanny. Chciał zobaczyć jej wyraz twarz, podniecało go to jeszcze bardziej, był wręcz na skraju wytrzymałości by nie przerwać i nie wejść w kobietę łącząc ich ciała w jedno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Cze 08, 2017 12:48 pm

Brendan był nad wyraz wprawnym partnerem. Jego język był wyćwiczony, giętki, wprawiony. Dodatkowo, sam mężczyzna też doskonale wiedział co robić, by zadowolić Fanny. Nie trzeba więc było długo czekać, by jęki kobiety rozniosły się po całym mieszkaniu. Rozkosz jaką odczuwała była nie do opisania i nie do opanowania. Urywany oddech, przyspieszone bicie serce, pokrycie się jej skóry potem były podstawowymi objawami rozkoszy. Jej nogi drżały, dłonie spazmatycznie zaciskały się na pościeli, by chwilę później przenieść się na piersi, gdzie ściskały je skupiając się głównie na sutkach.
- Tak...tak... - wyszeptała pomiędzy jękami. Miała problem z logicznym myśleniem, gdyż w jej głowie jedyne co istniało to uczucie przejmującej rozkoszy. Nie mogła opanować swoich reakcji. W pewnym momencie poczuła, jak orgazm zbliża się wielkimi krokami. Nie chciała jednak do niego jeszcze dopuścić, więc odsunęła się do mężczyzny poza zasięg jego jego języka.
- Dość...dość... - powiedziała ciężko dysząc. Potrzebowała kilku sekund by dojść do siebie, po czym przyciągnęła do siebie swojego kochanka, a następnie naparła na niego zmuszając w ten sposób do położenia się na plecach. Miała dość czekania, więc od razu usiadła nad mężczyzną okrakiem obejmując go udami. Nie nabiła się jeszcze na niego, gdyż najpierw pochyliła się nad Brendanem pilnując, by dotknąć piersiami jego torsu. Chciała również, by swoją brzoskwinką dotknąć główki jego penisa. Ledwie dotknąć.
- Jeśli w posługiwaniu się nim jesteś tak dobry jak w posługiwaniu się językiem to myślę, że będziemy mogli się zaprzyjaźnić. - wyszeptała mu do ucha z lubieżnym uśmiechem. Następnie wyprostowała się  i spojrzała na mężczyzny z góry drapieżnym wzrokiem. Wiedziała, że teraz okaże się, czy wróci do sypiania z mężczyznami, czy też pozostanie jedynie przy kobietach. Bardzo powoli opuściła się na przyjaciela swojego towarzysza, a gdy dobrnęła do końca to zatrzymała się tam na chwilę. Przygryzła wargę, oparła dłonie na klatce piersiowej mężczyzny, po czym zaczęła się nabijać na przyrodzenie Brendana czując przy tym rosnącą przyjemność. Po czwartym nabiciu dało się słyszeć pierwszy jęk.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Gru 18, 2017 3:31 pm

To była wspaniała kolacja, mimo iż Fanny była nieco spięta przez cały ten czas. Nie mniej jednak była w stanie śmiać się z żartów Saji, jak również i śmiać się z tych, którzy dziwnie się na nie patrzyli. Wszakże w dzisiejszych czasach kobiece wyjścia, zwłaszcza na romantyczne kolacje przy świecach były skandaliczne i przez to, nader rzadkie. Niemniej jednak, zielonowłosa doskonale się bawiła, przez co postanowiła zaprosić Saję do siebie. I tu już nie chodziło o seks, który, gdyby zdarzył się dzisiejszego wieczora, to byłoby świetnie, ale i o to, co panna Morland zamierzała powiedzieć. Chciała bowiem wyjawić kilka rzeczy swojej przyjaciółce. Chciała podzielić się kilkoma sekretami, których nie umiała już dłużej w sobie dusić. Chciała być szczera.
A wszystkie przemyślenia zaczęły się ledwie dwa tygodnie temu, kiedy to pani detektyw zerżnęła swoją koleżankę - Antoinette. Myśląc wtedy, że pomiędzy nią samą, a Sają nic nie będzie, że to nie wypali, przekonała się po wszystkim, iż seks już nie był tym samym co kiedyś. Owszem, nadal był przyjemny, ale nie tak jak z Inkwizytorką. Panna Morland czuła się zaspokojona, ale czegoś, a raczej kogoś, jej brakowało. Co miała poradzić więc na to, iż wtedy upewniła się w przekonaniu, że zakochała się w swojej przyjaciółce na zabój? Stresowała się wyznaniem tego. Nie wiedziała jak tamta zareaguje, chociaż mogła się domyślać. Prawdziwy stres jednak nachodził ją w momencie, kiedy myślała o tym, jak ubrać w słowa swoje pozostałe wyznania.
By jednak rozluźnić się nieco, skupiała swoje myśli na tym, co za bieliznę miała na sobie oraz, co też pod tą sukienką miała na sobie Saja. Czy stringi? A może nie miała nic? Chciała się przekonać, ale najpierw musiała stać się szczera.
Weszła z Sają do mieszkania zdając sobie sprawę z tego, że młodsza z kobiet była tutaj pierwszy raz. Nigdy wcześniej nie miała okazji tutaj gościć. Już u samego progu pocałowała ją namiętnie wsuwając język do jej ust. Potańczyła chwilę z językiem Saji, dłonie zaś umieszczając na jej pośladkach, które ścisnęła nieco. Po chwili jednak odsunęła się nieco i spojrzała jej w oczy.
- Musimy porozmawiać. - powiedziała, po czym poprowadziła swoją przyjaciółkę do salonu. Wskazała jej obszerną kanapę, na której tamta mogła się rozgościć, po czym sama skierowała się do kuchni po dwie szklanki. Z lodówki wyjęła lód i wsypała po dwie kostki do każdego z naczyń. Całość zaś zalała whisky, której całą butelkę zabrała ze sobą do salonu. Usiadła obok dziewczyny, wręczyła jej drinka, a sama swoje wypiła na raz pozostawiając jednak kostki lodu w szklance. Uzupełniła ją alkoholem. Potrzebowała kielicha na odwagę.
- Muszę ci coś wyznać. - powiedziała, po czym zamilkła na dłuższą chwilę. Wlepiła swoje spojrzenie w bursztynowy trunek, który czekał, by go wypić, który błagał o to. Upiła łyk.
- Wiesz, Saju...znamy się już długo. Jesteś moją przyjaciółką i wiem, że mogę ci się zwierzyć ze wszystkiego. Zatem chcę ci powiedzieć, że... - tutaj zrobiła krótką pauzę, na to, by upić kolejny łyk drinka.- ...że przyjaźń już mi nie wystarcza. Chcę czegoś więcej. Znaczy...chcę powiedzieć, że....kocham cię. Od dawna. I nie chcę bez ciebie żyć. Wiem jednak, że...no cóż. Zanim zdecydujemy co zrobić z tym fantem, muszę ci opowiedzieć o czymś... - dodała, po czym zamilkła na dłuższą chwilę. Zerknęła na twarz Saji, by sprawdzić jej reakcję na te słowa, które właśnie zostały powiedziane. Słowa, które dla Fanny znaczyły tak dużo. Słowa, których nie słyszy, ani nie mówi się codziennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Gru 18, 2017 7:17 pm

Saja szła spokojnym krokiem, blisko Fanny. Te cudowne chwilę razem spędzone zawsze, wywoływały u niej niezwykłe uczucie. Kiedy obie doszły do mieszkania Fanny, Saja nie kryła zdumienia. Zazwyczaj spotykały się w rezydencji i to zwłaszcza w nocy. Mało kiedy spotykały się zza dnia, może to z powodu pracy? Saja weszła do mieszkania Pani detektyw pewnym krokiem. Na pierwszy rzut oka, można rzec, że panowała w nim niezwykła harmonia i porządek. Czego innego można byłoby się spodziewać po Pani Detektyw? Czarnowłosa nagle się zarumieniła, kiedy Fanny ją tak czule i mocno pocałował. Nie kryła zdumienia w swoich oczach, które zaczęły w tym momencie delikatnie błyszczeć. Młoda Inkwizytor-ka usiadła wygodnie na kanapie, którą wcześniej wskazała jej kochanka. Jedno musiała jej przyznać, że była bardzo gustowna i wygodna. Teraz na myśl dziewczynie przychodziły różne kosmate, myśli na temat Fanny z którą mogłaby, poćwiczyć różne pozycję na tej kanapie. Nagle jej myśli zostały przerwane słowami " musimy porozmawiać "i w tym momencie Saja poczuła się tak jakby, oberwała właśnie młotkiem w głowę. Te słowa nie wróżyły nic dobrego dla niej. Kiedy Fanny wyszła z salonu i skierowała się do kuchni Saja, chciała uciec przez okno. Na myśl przychodził jej najgorszy scenariusz, jakie mogłaby sobie wyobrazić. Czy Fanny zechce zakończyć ich znajomość? Może po prostu, chce mi powiedzieć prosto w oczy, że było nam razem dobrze, ale to nie to? Czarnowłosa czuła jakby, mieli właśnie osądzić jej życie, a potem wydać w ręce kata. Choć wolałby osobiście ponieść śmierć niż, żyć bez swej miłości. Po czymś takim mogłaby się, nigdy nie pozbierać. Starała się spokojnie usiedzieć na miejscu, jednak zdenerwowanie dawało się jej we znaki. Do głowy, przychodziło jej coraz to więcej czarnych myśli, które kłębiły się w jej głowie. Myślała tylko, żeby uciec nawet zza cenne wybicia kolejnych drzwi w mieszkaniu ukochanej. Wstała zamiarem ucieczki, jednak Fanny, zdążyła wrócić z kuchni z dwona kieliszkami i butelką w ręce. Saja od bardzo dawna nie czuła takiego napięcia. Takiego w stylu postawienia pod ścianą i wyczekiwanie na, zadanie ostatecznego ciosu.. Ciosu prosto w młode, gorące serce, które dopiero zaczęło bić, które dopiero, poznało i zaznało odrobinę ciepła. Saja miała nadzieję, że jej Skarbek zacznie mówić i przerwie, to pasmo tortur, które tak naprawdę sama sobie zadawała. Zauważyła jednak zakłopotanie Fanny, co dało jej cień nadzieji. Po chwil jednak usłyszała jej czułe wyznanie. Saja nie wiedziała, co odpowiedzieć. Czarnowłosa była w szoku, a zarazem w ogromnej euforii. Nie spodziewała się z jej ust takiego wyznania. Inkwizytor-ka była pełna podziwu jej odwagi i szczerości. Podniosła czuły wzrok w kierunku kochanki. Po czym szepła namiętnym głosem, kładąc jej prawą dłoń na ramieniu ;
- Muszę przyznać, że mi oddawna, chodziło to samo po głowie. Bałam się jednak, że jestem zbyt młoda i że mnie nie zechcesz. Teraz jednak widzę, że Twoje uczucie, jest tak samo gorące jak moje. - mówiąc te słowa, które zapierały jej dech w piersiach, Saja sięgła po kieliszek. Podniosła go do góry, a ręką jej drgała ze zdenerwowania. Jednym łykiem, wypiła całą jego zawartość. Przez chwilę serce biło jej jak szalone, dopiero po chwili się uspokoiła. Spojrzała na nią poważnym spojrzeniem ;
- Sama muszę Ci się do czegoś przyznać. Jestem najlepszym Żniwiarzem, a szczerze mówiąc pierwszy raz w życiu mam dość tej pracy. Muszę powiedzieć, że to dzięki Tobie. Bo wiesz mój Skarbie pokazałeś mi sens i prawdziwe życie, jakiego wcześniej, nie znałam. Nie miałam po co? Ani dla kogo żyć? Nikogo bronić, a teraz jest zupełnie innaczej. Twoje wyznanie otworzyło mi oczy na świat.
Czarnowłosa chciała powiedzieć coś więcej, jednak zachwyt wyznania Fanny, nie dawał za wygraną. Dziewczyna nie mogła zebrać myśli w głowie. Jednego była pewna, że chciało się jej krzyczeć ze szczęścia. Chciała wyjść na miasto i wykrzyczeć na głos, jakie to szczęście ją spotkało. Miłość jej życia wyznała jej szczere swoje uczucia, a nie ma nic piękniejszego na tym świecie, jak prawdziwa miłość.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 19, 2017 5:06 pm

Fanny była teraz jednym wielkim kłębkiem nerwów, co zdarzało się nader rzadko. W zasadzie to...nigdy się nie zdarzyło, by ta zielonowłosa kobieta kiedykolwiek stresowała się tak jak teraz. Była nieco blada, a jej wargi były spierzchnięte, przez co co jakiś czas je oblizywała. Ręce zaś jej się trzęsły, a serce biło jak oszalałe. Zupełnie tak, jakby chciało jej przekazać, że ono wychodzi, bo nie zamierza brać udziału w tym przedstawieniu. I może faktycznie tak byłoby lepiej?
To jednak było niemożliwe.
Gdy zaś Saja powiedziała, na swój pokrętny sposób, o tym, iż darzy ją takim samym uczuciem, to Fanny się uśmiechnęła. Nieco się uspokoiła, ale przecież wyznanie miłości było niczym, w porównaniu do tego, co zamierzała zrobić za chwilę. Konsekwencje mogły być nieprzewidywalne. Wstała i podeszła do okna, by je uchylić, po czym wróciła na swoje miejsce, wyciągnęła papierosa i zapaliła go.
- Słuchaj. Mam prośbę. Zanim się odezwiesz, pozwól mi skończyć moją wypowiedź. - powiedziała, po czym zaciągnęła się, a następnie wypiła łyk trunku. Cień nadziei dało jej wyznanie o tym, iż Saja przejrzała na oczy.
- Ja...wiem, że jesteś Żniwiarzem. Widzisz Saju, ja jestem... - tutaj zrobiła krótką przerwę, by słowo mogło jej przejść przez gardło. - ....czarownicą. - rzekła, po czym wzięła kolejnego łyka whisky osuszając szklankę w ten sposób. Zaraz nalała sobie kolejną porcję trunku.
- Jestem jedną z tych osób, z którymi tak zawzięcie walczycie. A ty jesteś jedną z tych osób, z którymi my walczymy. - zamilkła spoglądając na swoje dłonie i tlącego się papierosa. Wzięła kolejnego bucha. Milczała długo, jej twarzy była blada, a jej dłonie spocone ze stresu i...strachu. Strachu, że jedyna osoba, którą kocha, wyda ją na pewną śmierć, by spłonęła na stosie. - Widzisz...p-p-pamiętasz nasze pierwsze spotkanie w pubie? Nie b-b-było ono przypadkowe. Miałam wkupić się w wasze łaski, szpiegować was, dołączyć do was, by mieć możliwość sabotażu. I faktycznie szpiegowałam was, ale od m-m-miesięcy okłamuję Królową. Od miesięcy przestałam robić to, co robiłam gdy byłaś dla mnie.... - przerwała chcąc dobrać odpowiednie słowo. Bolesne, ale szczere. Panna Morland zaczęła się jąkać, co znaczyło, iż jej stres osiągnął taki poziom, że osoba chora na serce mogłaby dostać zawału. - ...nikim. - dodała, chociaż ostatni wyraz został powiedziany bardzo cicho, niemalże niesłyszalnie. Obróciła szklankę w dłoniach kilka razy wpatrując się w bursztynowy płyn i zaciągając się kilka razy papierosem, którego ostatecznie zgasiła, by zaraz wyciągnąć nowego i odpalić.
- Chcę powiedzieć, że żałuję tego co robiłam. Żałuję, że cię okłamywałam, wykorzystywałam. Kocham cię, ale zdaję sobie sprawę z wagi moich zbrodni względem ciebie, więc nie zdziwię się, jeśli... - powiedziała, ale nie była w stanie skończyć tego zdania. Panicznie bała się spłonięcia na stosie, bo wiedziała, iż wtedy to ogień i ból by ją zabiły, a nie wycelowana w jej serce kula.
Z tego całego stresu zemdliło ją, chciała wymiotować, ale wiedziała, że musiała się powstrzymać. Musiała utrzymać swoją treść żołądkową w środku, by nie przerywać tej konwersacji, skoro już się za nią zabrała.
- Jeśli w świetle tych w-w-wiadomości zdecydujesz się, b-b-by...no wiesz... - powiedziała, a po jej policzkach zaczęły obficie płynąć łzy. - Nie chcę skończyć na stosie. Zabij mnie tu i teraz! Zastrzel, zadźgaj, ale nie pozwól mi spłonąć....błagam... - powiedziała patrząc się w oczy Saji przerażonymi oczami, z których obfitym strumieniem płynęły słone łzy rozmazując jej makijaż. Zdała sobie na łaskę lub niełaskę Saji i to od tej dziewczyny zależało teraz to, co się miało stać z nią samą.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 19, 2017 5:37 pm

Siedział dość spokojnie, choć samo jej wyznanie dużo ją kosztowało. Nie powiedziała Fanny w prost, że ją kocha, ale nie dlatego, że nie chciała, tylko nie potrafiła. Nikt wcześniej nie pokazała jej tego. Uczonym ją od dziecka mści i zabijać wrogów. Nigdy nie okazywano jej uczuć, więc ona tego nie potrafiła. Jednak dzięki Fanny nauczyła się choć trochę, okazywać to co myśli tak naprawdę. Była szczęśliwa jak nigdy wcześniej. Czuła że jej życie, nabiera rozpędu, nie spodziewała się, że może ono tak łatwo piepsznąć po jej kolejnym wyznanie. Czarnowłosa zaczęła błądzić wzrokiem po podłodze. Nie odezwała się ani jednym słowem. Nawet nie drgnęła. Była opanowana, jakby właśnie była na polu bitwy. I tak właśnie było, lecz polem bitwy była ona sama. Przeciwnikiem jej serce, a rozum głosem rozsądku. To bitwa. Może nie krwawa, ale strasznie bolesna, tak bolesna, że sama zbladła na twarzy, a w oczach zgasł błysk, który wcześniej w nich zagościł. To było straszne, okrutne wyznanie. Saja zaczęła myśleć, jak ma się do tej sytuacji odnieść. Kochała Fanny, wiedziała, że jeśli ona zginie, to będzie dla niej cios. Będzie czuła jakby, ktoś właśnie wywala jej jeszcze bijące serce z piersi. Siedziała nadal spokojnie, choć w głębię duszy odczuwał niezwykły ciężar jej słów, który ciążyły jej, niczym kamień u szyi. Czarnowłosa poprawiła delikatnie swoje długie włosy. Na twarzy znikną uśmiech i radość. Był tylko smutek i nienawiść, ale nie do Fanny, tylko do samej siebie. Była wściekła, że jej prawdziwą miłością, okazał się jej wróg, ale cóż podobno zakazany owoc najlepiej smakuje. Czemu niczego nie zauważyłam? Czemu nie rozpoznałm w niej wroga, kiedy nie było między nami miłość? Dlaczego tak łatwo jej zaufałą? Cóż nie stało się to, czego w najgorszym śnie by się nie spodziewał. Czuła wewnątrzny głos, każe jej wyjść z mieszkania ukochanej. Teraz miało ochotę krzyczeć, nie ze szczęścia tylko z bólu. Wyć z przenikliwego ból jaki ją otaczał, który rozdzierał jej duszę. Młoda Inkwizytor-ka musiała podjąć decyzję, która zaważy na całym jej życiu. Z jednej strony kariera, a z drugiej prawdziwa miłość. Obróciła się do Fanny. Spojrzała że smutkiem w oczach. Widziała i czuła jej cierpienie. Tak samo cierpiała jak ona. Dwa różne światy. Śmiertelnie wrogowie, a jednak po środku tego zniszczenia, pojawiło się czyste i niewinne uczucie. Saja wiedziała, że jeśli zostanie z Fanny, to będzie dla niej koniec. Stanie się jedną z uciekinierk. Swoi będą na nią polować. Z drugiej strony życie w ramionach ukochanej jest warte tego poświęcenia. Wstała z kanapy i rzekła spokojnym głosem;
- Wybacz mi, ale muszę na chwilę wyjść. Wiem, że może wydać Ci się to niezrozumiałe, lub pachnące zdradą. Wiec moja droga, że nigdy bym nie wydała Cię na śmierć. - te słowa mogły się okazać ulgą dla Fanny, jednak Saja nadal biła się w myślach. Musiała wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Chciała przemyśleć wszystko, zanim podejmie ostateczną decyzję, a nie mogła tego zrobić patrząc na ponentne ciało Fanny. Inkwizytor-ka wyszła z mieszkania i zamkła delikatnie drzwi zza sobą. Wyszła na dwór i skierowała się wolnym krokiem w kierunku pewnego sklepu, który znajdowała się na tej samej ulicy. Dziewczyna szła z głową skierowaną w dół, niczym zwierzyna prowadzona na rzeź. Kierując się ciemną uliczką, znikła w ciemnościach. Po drodze rozmyślała nad tym wszystkim. Weszła do sklepu. Po czym kupiła coś, co miała już oddawna upatrzone dla Fanny. Tak, tylko i wyłącznie dla niej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 19, 2017 6:44 pm

Saja była dziwnie spokojna, ale gdy ich spojrzenia się spotkały, to Fanny dostrzegła w oczach Inkwizytorki ten sam ból, smutek i strach, który i ona sama odczuwała. Nie mogła zdawać sobie sprawy z tego, jak dziewczyna zareaguje. Czy ja znienawidzi? Wybiegnie z mieszkania? Potraktuje jak potwora? Może od razu się na nią rzuci lub, co gorsza, wyda ją Inkwizycji?
A może...może zrozumie?
Nie, zrozumienie raczej nie wchodziło w grę.
W pewnym momencie dziewczyna oświadczyła, iż musi wyjść. Tak, można się tego było spodziewać. Co prawda, zapewniła o tym, że nie wydałaby jej na śmierć, ale ile mogło być w tym prawdy? Co kłębiło się w umyśle tej młodej dziewczyny?
Panna Morland odprowadziła Saję wzrokiem nie mówiąc nic. Patrzyła jak drzwi od mieszkania się zamykały i chociaż to były tylko drzwi od mieszkania, to zielonowłosa czuła się jakby jej serce zostało oddzielone od reszty niewidzialnymi, niemożliwymi do przebycia wrotami. I chociaż Saja ponoć miała nie wydać jej na śmierć, tak Fanny siedząc na kanapie i podkulając nogi pod samą brodę spodziewała się powrotu dziewczyny z Inkwizycją. Z Inkwizycją, która zabierze ją do celi gdzieś głęboko w podziemiach ich fortecy, będą ją torturować, by wydobyć z niej informacje, aż w końcu poślą ją na stos, gdzie umrze w niewyobrażalnych cierpieniach.
Było jej już wszystko jedno. Jej wzrok stał się pusty, z oczu przestały lecieć łzy tak nagle, jak wcześniej zaczęły. Fanny po prostu wpatrywała się w podłogę i czekała na eskortę, która będzie jej towarzyszyć w przed ostatniej drodze jej życia. Czuła się pusta wewnętrznie, jak jajko, z którego wydłubano zawartość. Była niczym wydmuszka, która przez dziurkę pozwoliła wyssać z siebie całe swoje wnętrze, całe swoje jestestwo.
Było jej wszystko jedno.
I chociaż miała nadzieję, że Saja wróci, że przemyśli sobie wszystko i cała ta sytuacja będzie miała szczęśliwe zakończenie, tak wiedziała, iż były na to małe szanse. Zwłaszcza, iż nastolatki nie było już dłuższy czas. Jak daleko stąd było do siedziby tych zbrodniarzy? Dziesięć minut piechotą? Dwadzieścia?
Nie chciało jej się szacować. Jej umysł był pełen nic nie znaczących teraz pytań, na które, co możliwe, nigdy nie przyjdzie jej poznać odpowiedzi.
"Miłość to miecz obosieczny. Daje szczęście, ale jest ono okupione równą dozą bólu."

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 19, 2017 8:29 pm

Szła spokojnie, a dokładnie włuczyła się w stronę powrotną w kierunku domu Fanny. Ciężar jej ciała, a dokładnie sumienia, był nie do zniesienia. Miała nadzieję, że kochanka wpuścić ją do mieszkania. Choć nie zdziwiła by się, gdyby jednak tego nie zrobiła? Jej wyjście nie było zbyt rozsądne, kiedy Fanny wyznała jej najskrytsze uczucia. Trzymała w prawej dłoni w kieszeni małe pudełeczko, które sciskała nerwowo. Nie wiedział co ją czeka? Nie miała pewności, czy Fanny nie założyła płapki na nią w mieszkaniu? Mimo młodego wieku, Saja wiedziała dokładnie, czego tak naprawdę pragnie. Szczerze mówiąc, to pragnęła, tylko jednego, by ktoś w końcu pokochał ją taka jaka jest. To co zrobiła Fanny, było nie lada wyzwaniem. Odwaga tej pięknej kobiety, przerosła jej najśmielsze oczekiwania. Fanny bez zastanowienia, oddała swoje życie w jej ręce. Saja doskonale wiedziała, co ma teraz zrobić. Wiedział i czuła w głębi duszy, że Fanny tak samo, obawia się jak ona, że może się ich miłość, źle skończyć, ba nawet tragicznie. Jednak nikt czy ktoś musi wiedzieć, o ich miłości? Mogą się przecież ukrywać póki się da? Jednak zawsze w ostrożności. Targając się ze swoimi myślami nawet, nie zauważyła, a już stała ponownie pod drzwiami ukochanej. Nie wiedząc, czego może się spodziewać, zapukała delikatnie trzy razy. Gdy drzwi się nie otwarty wyszeptała ;
- To ja. Proszę otwórz. Jestem sama. Nigdy bym Cię, nie zdradziła. Jeśli nie wpuścisz mnie do środka, będę tu stała, aż zmienisz zdanie.
Czarnowłosa nie należała do wariatek, lub psychopatek, ale jak się na coś umarła, to nie było zmiłuj się. Mogła tam stać tak długo, aż Fanny ją wysłucha.

(ps. Trochę, krótki, ale dziś brak mi czasu ;( )

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Gru 20, 2017 6:11 pm

Fanny nie miała pojęcia ile minęło czasu od wyjścia Saji. Nie liczyła minut, nie dbała o to. Może minęły całe godziny? Wpadła w dziwny letarg, którego bezpośrednią przyczyną był smutek, strach...rozczarowanie?
Tak, panna Morland była rozczarowana decyzją swojej przyjaciółki. Ona uciekła. Po prostu wyszła zostawiając ją z poczuciem winy samą. Poczuciem winy względem tego, iż dała się owinąć Saji wokół palca, iż wyznała jej prawdę, że...
...zakochała się.
Nie usłyszała więc pukania do drzwi, nie usłyszała głosu dziewczyny, która wołała z korytarza, która prosiła by ją wpuścić. Zielonowłosa nie dbała o to w tym momencie. Była sama i sama chciała zostać już na zawsze, skoro dziewczyna, którą pokochała, opuściła ją. Czy ją wyda? Tego nie wiadomo.
W pewnym momencie, gdy pukanie do drzwi rozległo się po raz kolejny, pani detektyw tak jakby ocknęła się. Zwróciła swój wzrok w zamknięte drzwi, ale nie zrobiła nic, by je otworzyć. Nawet się nie odezwała. Nie miała ochoty. Któż to mógł być? Najpewniej Inkwizycja.
Patrzyła się cały czas w jeden punkt, a po upływie kolejnych kilku minut i wielu pukaniach, wreszcie zdecydowała, co powinna zrobić. Otworzyła je za pomocą swojej mocy. Nie ruszyła się więc z kanapy. Było jej wszystko jedno. Nie warto było zwlekać przed nieuniknionym. Zerknęła na postać stojącą w progu czekając tylko, aż zza pleców dziewczyny, jej miłości, jej kata, wyłonią się członkowie Inkwizycji, którzy podejdą do niej i zabiorą ją do lochu, by nigdy więcej nie zobaczyła światła słonecznego.
Łzy na jej policzkach już dawno wyschły, tak samo jak makijaż, który rozmazał się po policzkach sprawiając, że kobieta wyglądała zarówno upiornie, jak i...rozpaczliwie. Widać było, że jej dusza umierała, że jej serce kamieniało. Czy można było odwrócić ten proces? Wszystko zależało od dziewczyny, która stała w progu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sro Gru 20, 2017 7:06 pm

Długo czekał, aż Fanny, zechce ją wpuścić do środka. Saji było wszystko jedno, czy wpuścić ją, czy wysłucha zza drzwiami. Nie miała zamiaru odpuści swojej miłości za nic w świecie. Otwierające się wolno drzwi przywróciły jej nadzieję i szczęście. Stała spokojnie, a uśmiech teraz nie schodził jej z twarzy. Podeszła do kanapy i usiadła, tuż przy stopach ukochanej. Robiąc minę słodkiego psiaczka patrzyła na jej rozmazany makijaż. Po chwili wyciągła z prawej strony atłasową chusteczke i delikatnie przetarła jej twarz. Czarnowłosa zaczęła delikatnie szeptać, a w lewej dłoni nadal, sciskała małe pudełeczko.
- Na tak ślicznej buzi, nie powinnien widnieć smutek, ani łzy. Przepraszam mój Skarbie, bo to ja się do nich przyczyniłam. - nabrała delikatnie powietrza do płuc, po czym zaczęła mówić dalej ;
- Sama muszę Ci o czymś opowiedzieć.. Więc proszę teraz Ty mi nie przerywać mój najdroższy i bezcenny diamencie. - podniosła się po woli do góry. Patrzyła na nią ciepłym spojrzeniem po czym usiadła tuż obok niej. Położyła swoją prawą dłoń na ramionach Fanny i przytuliła ją mocno do siebie, tak że jej śliczna twarz, mogła się spokojnie w nich ukryć. Serce Saji już się uspokoiło i nie biło tak mocno jak wcześniej. Teraz biło w równym rytmie.
- Od dawnego czasu zastanawiam się, czy ta wojna między nami ma sens? Tyle niezwykłych ludzi ginie. Tyle wspaniałych wojowników. Tyle niesamowitych kobiet, które mogłby nam pomóc, rozwijać się. Dla czego? Tylko z chciwości, zazdrości, niezrozumienia? Po co to wszystko? Naszym największym wrogiem są Koszmary ich, nie da się tak łatwo pokonać nawet nie wiemy kim oni są? Wybacz mi to słowo Czarownice, to szczerze niezwykłe osoby, choć nie które szalone i wredne, ale tak samo jest w Inkwizycji. Myślałam, żeby odejść od nich, ale nie jest to takie proste... - delikatnie opuszkami palców przyjechała po zielonych włosach Fanny. - Ty nie musisz się niczego martwić. Moje uczucia są takie same jak Twoje. Więc będę Cię chronić i walczyć o naszą miłość. Masz na to moje słowo honoru.
Słowo honoru dla Saji oznaczało wszystko, co najświętsze i dotrzyma go choćby miała zapłacić zza to własną krwią.
- Jednak najlepiej będzie jak narazie, nie będziemy się tym odnosić. Dla Twojego dobra i mojego. Pewnie by nas zza to zabili. Hmm..Narazie nie ma się co martwić na zapas, zobaczymy co nam los przyniesie, ale mogę Ci przysiąść, że nigdy nie zrezygnuje z Ciebię.
Po tych słowach Saji zrobiło się lżej na duszy i sercu. Teraz dopiero przypomniała sobie, że przyniosła Fanny prezent, który nadal trzyma w dłoni. Uśmiechając się podała jej go, jednocześnie całuję ją w czoło. W małym pudełeczku znajdował się piękny naszyjnik i kolczyki w kształcie serduszek. Były one niezwykłe i piękne. Kusiły nie tylko samym wykonaniem, ale kształtem i kolorem. Błękitne serca mieniły się błękitnym i zmieniały kolor w zależności od nastroju jej właścicielki. Saja miała nadzieję, że tak wyrafinowany prezent spodoba się ukochanej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Czw Gru 21, 2017 11:20 pm

Gdy Saja weszła do pokoju, to Fanny nie poruszyła się. Nie spojrzała nawet na nią. Jeszcze chwilę temu byłą w letargu, teraz zaś czuła się obrzydliwie. Ludzie bali się ich, Czarownic, Inkwizycja również. Dodatkowo, ci ostatni nie rozumieli, że kobiety, które urodziły się z tymi mocami, nie decydowały o tym. Nie miały na to żadnego wpływu. Nie rozumieli też, że wystarczyłoby porozmawiać i doprowadzić do kompromisu, a ta krwawa wojna skończyłaby się. Panna Morland poczuła w tym momencie ciężar własnego sumienia, na którym ciążyło dwadzieścia osób. Piętnaście czarownic, które osobiście zastrzeliła, by ulżyć im w cierpieniach, jak również i pięciu Inkwizytorów, na których po prostu wykonała wyrok. Bardzo chciałaby powiedzieć o tym Saji, ale bała się jej reakcji. Wolała chwilowo z tym nie wyskakiwać, skoro już tyle jej wyznała.
Nagle poczuła się obrzydliwie. Czuła wstręt do samej siebie, że urodziła się Czarownicą, że musiała zabijać, by samej nie zginąć. Wiedziała bowiem, że Królowej nie wolno się było sprzeciwiać oraz odmawiać, bo to kończyło się zazwyczaj śmiercią. Królowa była nieprzewidywalna.
Wolałaby urodzić się zwykłą chłopką lub szlachcianką, ale bez mocy, bez presji społeczeństwa Czarownic, bez ciągłego wrażenia, że Inkwizycja dyszy jej w kark, depcze jej po piętach. Nie chciała budzić się z przekonaniem, iż to może być jej ostatni dzień, jako wolnej osoby, że wieczorem może siedzieć już w lochach zakuta w łańcuchy. Tak bardzo pragnęła być normalna w tym momencie...
W pewnym momencie poczuła dotyk na swojej twarzy. Zerknęła na dłoń, która dzierżyła atłasową chusteczkę, a potem idąc jej śladem podążyła wyżej, aż natrafiła na twarz dziewczyny. Z jej wyrazu można było odczytać miłość oraz oddanie. To z kolei podniosło Fanny na duchu.
W końcu, Saja wypowiedziała swoje wątpliwości co do działań Inkwizycji.
- Inkwizycja nas nienawidzi, bo Koszmary powstają z naszych snów. Ale, możliwe jest to, by nie śnić. Interesowałam się tym i opanowałam pewną technikę. Nie śniłam od...lat. A dzięki temu nie tworzyłam Koszmarów. - powiedziała cicho, słabo, leżąc wtulona w piersi dziewczyny. I tu nawet nie chodziło o podtekst erotyczny, a o samo poczucie bezpieczeństwa, które tutaj odczuwała.
- Ja też chcę walczyć o naszą miłość. I....podjęłam decyzję. Chcę odejść od Cyrku, chcę zerwać wszystkie swoje powiązania z Czarownicami. Chcę po prostu w spokoju żyć. - rzekła. Tak, prawda jest taka, że zielonowłosa od dawna zastanawiała się nad porzuceniem wszystkiego co wiązało się z Czarownicami. Z wyjątkiem mocy. Tej chciała używać, ale tylko wtedy, kiedy nie miałaby innego wyjścia. Chciała poświęcić się Saji, być dla niej, nie dać się zabić. Chciała żyć jak ktoś zwyczajny.
Pani jeszcze-detektyw, spojrzała w oczy swojej miłości i pierwszy raz od dłuższego czasu, uśmiechnęła się. A gdy dostała prezent, jej w jej oczach pojawił się błysk.
- To dla mnie? Naprawdę? - zapytała, po czym wzięła do ręki kolczyki oraz naszyjnik. Kolczyki od razu wpięła sobie w uszy, ale naszyjnik skierowała w stronę Saji.
- Naszyjnik ty weź. Tak jak my jesteśmy jedną częścią, tak niech i ta biżuteria będzie mogła być kompletna tylko wtedy, gdy jesteśmy razem. - powiedziała, po czym podniosła się na łokciach tak, by teraz mieć oczy na równi z oczami swojej kobiety. Bo tak można już było określić Saję. Jako dziewczynę Fanny, oraz Fanny jako dziewczynę Saji. Zielonowłosa wiedziała, że byłaby w stanie poświęcić swoje życie dla tego, by uratować tę nastolatkę.
- Kocham cię i będę cię bronić do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchnienia. Jesteś dla mnie wszystkim co mam. - powiedziała, po czym zbliżyła swoją twarz do twarzy Saji, a następnie pocałowała ją długo i namiętnie. Przelała w ten pocałunek całą swoją miłość, przywiązanie, zaufanie. Dzięki temu był to wyjątkowy, specjalny, niepowtarzalny pocałunek, który mógł być zaserwowany jedynie Saji. Jak ona jednak zareaguje na te wyznania, na te obietnice? To się miało dopiero okazać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Gru 22, 2017 11:04 am

Tuliła mocno Fanny, każde jej wyjawienie dalszy uczuć, sprawiały, że Saji biło mocniej serce. Gdy emocje już, opadły Saja, poczuła niesamowitą ulgę. Każde dalsze słowa, które padały z ust Fanny, były dla Saji afrodyzjakiem. Wiedziała już, że są dwoma ciałami, o tej samej duszy. Czarnowłosa zauważyła, że Fanny, też ma dość całej tej wojny i podobnie jak ona pragnie pokoju. Uświadomiła jej to wiele rzeczy. Czarownice, wcale nie są takie złe jak im wmawiano. To czyste istoty o pięknych sercach, a to co czynią to tylko dla własnej obrony, podobnie jak Inkwizycja. Ciekawe ile Czarownic i Inkwizytorów myśli podobnie? Większość pewnie ma już dość tej krwawej wojny, która zbiera coraz to większe żniwo. Te myśli wracały do niej jak bumerang. Dopiero po chwili Fanny wyrwała ją na powrót do rzeczywistości. Podając jej naszyjnik.
- Masz rację moja ukochana. Tylko my będziemy wiedzieć, co one znaczą dla nas. - Saja odwzajemniła pocałunek, ale tym razem nie miała ochoty na igraszki. Pragnęła wymyśli sposób, aby Fanny nic nie groziło. Taki, który dałby im więcej nadziej.
- Wiesz szczerze mówiąc, to niektóre koszmary wcale nie są takie złe. Bardziej przypominają mi zagubione duszę, które czegoś pragną, lub czegoś szukają. Przynajmniej narazie, nie zawracajmy sobie tym głowy. Teraz mamy ważniejsze sprawy do załatwienia i przemyślenia. - twarz Saji zrobiła się poważna, a uśmiech, który wcześniej na niej gościł, gdzieś zniknął.
- Wiem, że marzysz tak samo, o ucieczce jak ja. Najlepiej byłoby wszystko zostawić i uciec w bezpieczne strony. Jednak to nam nic nie da. Staniemy się wtedy uciekinierkami i będą na nas polować dwie największe organizacje. Ja i Ty jako zwierzyna, a oni jako myśliwi. Zresztą wieczne ucieknie, w końcu by nas znudziło. - przymarszczyła lekko brwi, chcąc wymyśli jakiś sensowny plan. Spojrzała na nią z lekkim z uśmiechem.
- Narazie jesteśmy bezpieczne. Królowa myśli, że szpiegujesz dla niej, a Mistrzyni myśli podobnie. Narazie będzie lepiej jak obie będą tak myśleć. To najlepsze tymczasowe rozwiązanie, choć nie na dłuższą metę. - nagle w oczach czarnowłosej pojawiły się iskry, co oznaczało że już ma gotowy plan, choć ryzykowny, jednak nie chciała narazie mówić, o nim Fanny póki go całkowicie, nie dopracuje.
[b]- Nie masz czego się bać ja też Ci ufam i Cię kocham. Musisz o tym pamiętać zza każdym razem. Nie możemy się podać. W sumie rzeczy ma te same myśli, co ja? Co oznacza, tylko jedno, że jesteśmy dla siebie stworzone.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Gru 22, 2017 5:50 pm

Fanny wysłuchała uważnie Saji i pokiwała głową na znak, że się zgadza oraz że przyjęła wszystko do wiadomości. To, co mówiła jej dziewczyna miało sens i na razie nie warto się było martwić na zapas, czy też od razu tworzyć planów rozwiązania tej sytuacji. Nie od razu Rzym zbudowano, czyż nie? Zresztą, prawda była taka, że w jej głowie już się tworzył pewien plan, który jednak chciała najpierw w spokoju przemyśleć, zanim podzieli się nim z Inkwizytorką. Dodatkowo, teraz chodziło jej po głowie coś innego. I o niebo przyjemniejszego. Nie spodziewała się nawet, iż wyznanie swojej towarzyszki tak bardzo ją podnieci. Teraz, kiedy już oficjalnie były razem, gdy nie musiały się okłamywać i, co więcej, akceptowały się nawzajem, mimo ewidentnych różnic, panna Morland poczuła się lepiej. Pierwszy raz od bardzo dawna czuła, że na sercu nie ciążyło jej poczucie względem drugiej z kobiet. Otworzyła się przed nią i, co więcej, tamta ją zrozumiała i przyjęła.
- Powinnyśmy się napić, by uczcić kilka rzeczy. - rzekła, po czym sięgnęła po szklankę i nalała whisky najpierw Saji, potem sobie. Wręczyła dziewczynie jej porcję trunku, którego, nawiasem mówiąc, było sporo.
- I chcę wznieść toast. Toast za miłość, za szczerość, ale przede wszystkim...za nas. - powiedziała patrząc się dziewczynie głęboko w oczy, a na jej ustach wreszcie pojawił się uśmiech. Upiła niewielki łyczek trunku, po czym odstawiła szklankę na stolik. Czuła jak trunek przyjemnie rozchodzi się po jej ciele, które trawione było przez rosnące pożądanie. Tak jak ogień wypala trawę, tak i podniecenie niszczyło zielonowłosą sprawiając, że mogła myśleć tylko o jednym.
- Ciekawi mnie jak teraz, po tej szczerości i wyznaniach, będzie smakował seks. - rzekła jednoznacznie dając do zrozumienia, czego pani detektyw teraz chciała. Nie miała jednak pojęcia, że jeszcze przed chwilą Inkwizytorka nie miała w głowie igraszek. Czy będzie więc miała na nie ochotę? Nie wiadomo, ale trzeba będzie to sprawdzić, czyż nie?
Położyła dłoń na udzie dziewczyny, po czym delikatnie dotykając Saji, przejechała ową dłonią po talii dziewczyny, aż wreszcie, po chwili, spoczęła na jej policzku. Następnie, nie mogąc się już opanować, a tym bardziej powstrzymać, pocałowała swoją dziewczynę od razu wsuwając język do jej ust. Czy młodsza z kobiet przyjmie tę pieszczotą, która była jedynie preludium do dalszych zabaw, czy raczej ją odrzuci?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Gru 22, 2017 6:18 pm

Drink na wzniesienie toastu, był tu akurat wskazany. Tym bardziej, że wszystko zostało wyjaśnione. Obie kobiety, będą walczyć, o swoją miłość mimo to, że nie mogły jej narazie, pokazać światu. Czarnowłosa mrugła lewym oczkiem na zachętę Fanny. Jednak teraz, uświadamiła sobie, że nie zna mocnym siły swojej ukochanej. Ta wiedza jest bardzo istotna, bo gdyby doszło do ucieczki lub walki Saja, wiedziałaby na czym może, polegać. Zaczerwieniła się lekko, bo to trochę irytujące, że takich podstawowych i ważnych spraw, nie wie o niej. Szczerze mówiąc nigdy, o tym nie rozmawiały. Inkwizytor-ka wyciągła, delikatnie w stronę kieliszka i z gracją zamoczyła w nim swoje kuszące usta. Spojrzała w stronę swej miłości, która oddrazu ją gorąco pocałował. Saja nie potrafiła odmówić Fanny igraszek, lecz teraz wolała z tym zaczekać. Miała nadzieję, że Fanny to zrozumie.
- Moja droga mamy całą noc przed sobą i kolejne, ta nie jest naszą ostatnią. - jej twarz znów, zrobiła się poważna. - Skarbie wiesz? Właśnie do mnie dotarło, że ja nic tak dokładnie, nie wiem, o Twojej mocy? I tak naprawdę nigdy wcześniej, na naszych randkach nie wspominałaś o tym? Jestem bardzo ciekawa, opowiesz mi o tym?- tutaj, zrobiła coś w stylu miny słodkiego psiaka, któremu nie da się oprzeć. Na spotkaniach obie, nie wspominały, o tych rzeczach, raczej były zajęte, czymś bardziej interesującym niż opowiadanie o sobie. Teraz jednak Saja chce poznać więcej sekretów, swojej kobiety, bo na jest słodki gust są bardzo interesujące. Czarnowłosa nie odpuści, aż jej nie odpowie, przynajmniej na te najbardziej interesujące. Oczy świeciły jej jak gwiazdy na niebie. Bo wpadł jej do głowy iście szalony pomysł.
- Mam ochotę trochę zaszaleć..- tu zrobiła przerwę i odłożyła kieliszek na szklany stolik. Spojrzała w oczy Fanny i rzekła poważnym głosem ;
- Weź mnie do Cyrku.. Ale nie do takiego jak ludzie chodzą. Chcę zobaczyć go tak jak Ty go widzisz. Proszę zabierz mnie tam. - jej głos brzmiał fascynującą, bo Cyrk zawsze wydawał się niezwykle tajemniczy, szczególnie po pokazach. Saja żywiła ogromną nadzieję, że Fanny zrezygnuje z namiętności i zabierze ją do jednego z najbardziej szalonego miejsca, które znajduję się na tym podręczny świecie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pią Gru 22, 2017 11:57 pm

Jak widać, Saja wolała zaczekać z igraszkami jeszcze jakiś czas. Fanny przyjęła to z pewnym rozczarowaniem, gdyż liczyła na to, że zabawią się na  tej wygodnej i gustownej kanapie. Chciałaby dziewczynę rzucić na nią, zedrzeć z niej ubrania i dać jej nieco przyjemności.  Jak widać, musiała jednak poczekać, co nie często się zdarzało. Dodatkowo, podniecenie wcale nie słabło, więc  w tym momencie zaczynało być po prostu irytujące. Jeśli jednak takie było życzenie dziewczyny, to nie będzie jej zmuszać do niczego. W końcu w seksie nie chodziło o to, by  jedna strona zmuszała drugą do czegokolwiek. Dodatkowo, należało zrozumieć Saję, iż była ciekawa, jaką mocą była obdarzona kobieta, w której tamta się  zakochała. Westchnęła, wzięła drinka do ręki i upiła łyk.
- Najprościej ujmując, władam grawitacją na pewnym obszarze. Mogę sprawić, iż przedmioty do pewnej wagi staną się niezwykle ciężkie lub lekkie. Na żywe istoty to nie działa, ale na to co mają na sobie już tak. Jak na przykład na ubrania. - po ostatnim zdaniu uśmiechnęła się zachęcająco. - Mogę też sprawić, iż coś stanie się na tyle ciężkie, że załamie się pod własnym ciężarem. Albo zacznie latać. Moja moc ma bardzo wiele zastosowań i ciężko byłoby wymienić je wszystkie. - powiedziała, po czym upiła łyk alkoholu. Najciekawsze w tym wszystkim było to, iż jej moc nie miała zbyt wielkich ograniczeń. Były pewne granice, ale dzięki treningowi Fanny sukcesywnie je przesuwała. Największym ograniczeniem była jednak jej własna wyobraźnia.
W pewnym momencie Saja wyszła z dziwną prośbą. Panna Morland nie zrozumiała o co chodzi dziewczynie, więc  spojrzała jej w oczy licząc na to, że  dziewczyna co nieco wyjaśni.
-Ale...nie rozumiem. Ja widzę cyrk w dokładnie taki sam sposób jak reszta ludzi. Moja perspektywa różni się tym, iż ja mam dostęp do rekwizytów oraz kulis. O to ci chodzi? - zapytała wciąż patrząc  się dziewczynę pytającym, nie rozumiejącym wzrokiem. Zielonowłosa nie miała pojęcia o co mogło chodzić dziewczynie i czego w zasadzie oczekiwała teraz od Fanny. Liczyła na to, że Saja ją oświeci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Gru 23, 2017 1:28 pm

Saja czuła, że Fanny miała, ochotę na małe i gorące igraszki, jednak Saja wolała zachować zimną krew i być przygotowana na najgorsze. A ta wiedza będzie im obojgu potrzebna, zarówno do obrony i w razie czego do ucieczki. Obie doskonale wiedziały, że ich miłość nie będzie usłana różami, tylko samymi kolcami. Saja zawsze chciała być przygotowana na wszystko, dlatego też jest jedną z najlepszych i to tak młodym wieku, co mało kiedy się zdarza. Przyglądała się uważnie wypowiedzi kochanki, choć najbardziej spodobało się jej, gdy ta powiedziała, że może ściągnąć ubranie z kogoś bardzo szybko. Jednak nie czas na takie myślenie. Zielonowłosa powinna wiedzieć, że teraz obie są zdrajczyniami i tego co ich czeka nie będzie dało się uniknąć. Ta zakazana miłość, będzie je wiele kosztować nawet, będą mogły ją przypłacić życiem.
-Twoje umiejętności są naprawdę niezwykłe i godne podziwu. Nie dziwi mnie fakt,
że jesteś tak blisko Królowej, co jeszcze bardziej nam nie sprzyja. Zniknięcie Twoje od razu podniosłoby alarm. Jesteś dla niej bardzo cennym nabytkiem i tak szybko z Ciebie nie zrezygnuje. Taka mądra, piękna i niesamowicie uzdolniona. Gdybym była Królową, to też byłabyś blisko mnie z tą jedną różnicą, że musiałabyś być tylko moja.
- tu Saja zrobiła uśmiech, bo doskonale Fanny powinna wiedzieć, co ma namyśli. Spojrzała na nią kiedy ze zdziwieniem w oczach, kiedy powiedziała, że nie rozumie, o co jej chodzi względem Cyrku.
- Zawsze mnie ciekawiła jego druga strona medalu. Nie występy, które pokazują ludziom, tylko to co się w nim dzieje, a dzieje się sporo. Dobrze wiem, że kryje się tam wiele podobnych kobiet jak Ty, zawsze to wiedziałam i zresztą każdy, zpewnośćią to wie. Ja tylko chce zobaczyć tą drugą stronę. Kiedy jeszcze polowałam na was to zawsze mnie ciekawiło...- i tu zrobiła przerwę, bo odniosła wrażenie, że ukochana wcale ją nie słucha. Wyglądała jej teraz jakby przysypiała ze znudzenia i miała ją lekko gdzieś, podobnie jak jej słowa.
-Jeśli nie chcesz nie musimy tam iść.- powiedziała dość stanowczo ,po czym zrobiła niewielki łyczek złocistego napoju. Czyżby miała być to ich pierwsza w życiu kłótnia? Czy Fanny będzie chciała ją łatwo zażegnać? Czy po prostu doleje oliwy do ognia?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Sob Gru 23, 2017 3:49 pm

Fanny wysłuchała słów Saji z uwagą. Faktycznie, mogło być źdźbło prawdy w tym co Inkwizytorka mówiła. Nigdy nie zastanawiała się nad tym, dlaczego to akurat ona miała zadanie powierzone przez samą Królową.Nigdy też nie zastanawiała się nad tym, jak ważna musiała być w społeczeństwie czarownic. I dzięki jej miłości, olśniło ją.
- Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Ale faktycznie, coś może w tym być. W zasadzie to, patrząc na pozostałe Klejnoty, byłabym chyba najpotężniejsza z nich. Ale nie dostałam takiej propozycji, prawdopodobnie przez to, że nie zgrałyśmy w łóżku. Tak, każda czarownica, która ma zostać potencjalnym Klejnotem musi spędzić z Królową na seksie jedną noc. Lub kilka. Ja byłam z nią przez dwa dni. No i...nie zgrałyśmy się. Ona lubi dominować, ja zazwyczaj też. Z tą różnicą, że jej dominacja mi nie odpowiadała. - powiedziała, będąc ciekawą reakcji swojej dziewczyny na te słowa. - Królowa jest uzależniona od seksu, więc dobiera sobie Klejnoty nie koniecznie pod względem mocy, a pod względem zdolności łóżkowych. Stworzyła sobie taki...harem oddanych czarownic. I wiesz co? Cieszę się, że nie zostałam jedną z nich. O ile wcześniej pociągały mnie orgie i tym podobne sprawy, tak teraz, by nie zostać zdemaskowana z tym, co do ciebie czuję, musiałabym nadal w nich uczestniczyć. I musiałabym się starać, by wypaść jak najlepiej. - rzekła bacznie przy tym obserwując twarz Inkwizytorki. Czy w ich kręgach też takie zajścia miały miejsce? - U was też tak jest, czy tylko nasza przywódczyni jest taka nie wyżyta? - zapytała. W międzyczasie w jej głowie narodziło się ciekawe pytanie, na które Fanny chciała poznać odpowiedź. To było pytanie intymne, ale z drugiej strony były razem, kochały się, nie wstydziły się siebie. Starsza z kobiet postanowiła więc po prostu zapytać.
- Saju, chciałabym cię jeszcze o coś zapytać. Jeśli nie chcesz odpowiadać to nie odpowiadaj, od razu mówię. Interesuje mnie jednak, ilu miałaś kochanków oraz kochanek? - zapytała, upijając mały łyk trunku. Wtem zauważyła, że u Saji w oczach pojawiły się iskierki gniewu albo czegoś w tym rodzaju. Panna Morland niby nie słuchała swojej miłości? Miała mieć gdzieś je słowa? Inkwizytorka miała ją nudzić? Nigdy w życiu, także to rozumowanie ze strony dziewczyny było najzwyczajniej w świecie błędne.
- Możemy iść, skoro chcesz. Ale za chwilkę, dobrze? Dopijmy alkohol, porozmawiajmy jeszcze chwilę i pójdziemy. - rzekła mając nadzieję na to, iż Saja przystanie na tę propozycję.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Nie Gru 24, 2017 3:30 pm

Z początku jej wypowiedź wydała sie dla Saji bardzo interesującą, do momentu jej dalszej kontynuacji. Nie wiedziała, że mimo swych cennych umiejętności Fanny musiał spać z Królową, by zająć jakieś znaczące stanowisko lub zaistnieć w swoim kręgu. Saja nigdy by sie do tego nie posunięła, aby przez łóżko Arcymistrzyni zająć wyższe stanowistko. Wszystko co osiągnęła, zawdzięcza wyłącznie swojej ciężkiej pracy, która naprawdę kosztowała ją sporo wyrzeczeń i niemałego wysiłku. Im więcej ją słuchała, tym bardziej stawała się niemrawa. Piękne oczy czarnowłosej o mało, nie wyskoczyły z gałek ocznych z na ciąg dalszy jej słów. Nagle trafiły do niej słowo "orgia" i o mało szlag ją, nie trafił. Nagle czarnowłosa wypuściła z dłoni kieliszek z całą jego zawartością prosto na luksusowy dywa. Kieliszek mimo miękkiego upadku rozstrzaskał się na drobny mak. Dziewczyna czuła, jakby zaczęło jej powoli, brakować powietrza, a ciąg dalszy słów Fanny, zaczęły napawać ją lekkim obrzydzeniem. Orgie, co to w ogóle ma znaczyć? Jakie mają poszanowanie dla siebie? Chyba żadne? Nie mogła ukryć na twarzy swojej nieposkromionej złości i zazdrości. Niestety, to ostatnie powoli zaczęło brać nad nią górę. Patrzyła na Fanny gniewnym spojrzniem, lecz nie miała zamiaru jej przeszkadzać, mimo tego, że ta, wbijała jej nuż prosto w serce, świadomie lub nie świadomie. Nagorzej było dla niej przeżyć, fakt, że Fanny tak spokojnie z lekką pikanterią i zadowoleniem, o tym opowieda bez żadnych zahamowań. Mało tego, po twarzy swojej kochanki, zauważyła, że jej sie to podobało i nie sprzeciwiała się temu. Saja nie wiedziała co ma teraz począć. Jak się odezwać? Jak spojrzeć jej teraz w oczy? Co odpowiedź na te słowa? Nie dało się ukryć zakłopotania. Taki słów się młoda Inkwizytor-ka nie spodziewała, nie była przyszykowana na taką szczerą prawdę. "Orgie" te słowa nadal brzęczały jej w uszach i nic innego jak narazie, nie docierała do niej. Czuła że zaraz nastąpi wyładowania atmosferyczne jeżeli, nie przestanie grać jej na uczuciach zazdrości. Jeszcze chwilę i Saja wyjdzie i trzaśnie drzwiami. Co to ma znaczyć, że jeśli nie ujawni swojej miłości do niej? Nadal będzie musiała w nich uczestniczyć i tu czarnowłosa miała już dość. Przelał się miara goryczy.
- Może Cię to rozczaruje, ale u nas tak nie ma. Nie rozumiem, co do mnie mówisz? Jak to nadal uczestniczyć? Czyli mimo swoich uczuć do mnie? Nadal od tak mnie zdradasz? Czy chcesz czy nie? To jest chore, niemoralne i niesmaczne. - złości kipiała z niej niczym lawa, która spływa po gorącym wulkanie po wybuchu. Wstała i agresywnie chwyciła Fanny dwom dłońmi zza jej barki, tu teraz Fanny mogła poczuć jej prawdziwą siłę. Saja delikatnie nią potrząsła mówiąc ;
- Czy Ty się słyszysz co do mnie mówisz? - po chwili wypuściła ją spowrotem na kanapę. Obróciła sie do niej plecami i skierowała się w stronę okna. Pierwszy raz czuła, że najchętniej dała by w twarz Fanny na opamiętanie. Tak nie da się żyć? Spać z kimś bo mi każą? Niczym prostytutka. Zatrzymała się przy oknie. Sięgła po paczkę fajek, które znajdowały się na parapecie i wyciągła z niej jednego papierosa. Przyłożył go do ust i zapaliła. Zapach tytoniu uniósł się w powietrzu. Młoda Inkwizytor-ka nie spojrzała nawet na ukochaną, miała metalik w głowie jescze większy niż przd tem. Naszyjnik, który wcześniej błyszczał kolorem ciepłej, namiętnej czerwieni, teraz zrobił się czarny jak węgiel.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Nie Gru 24, 2017 10:28 pm

Fanny wypowiadała słowa na temat swoich przeżyć związanych z Królową, chociaż widziała, że Saję zaczynał trafiać jasny szlag. Jednakże, chciała dokończyć swój monolog, skoro już go zaczęła. I wtedy stało się coś, czego zielonowłosa mogła się spodziewać. Ostatecznie, zbyt wiele powiedziała Inkwizytorce. Ta wypuściła szklankę z ręki, która roztrzaskała się o podłogę, po czym potrząsnęła nią, by następnie podejść do okna i zapalić papierosa. Fanny nie chciało się  sprzątać tego szkła, więc użyła swojej mocy, by podnieść każdą drobinkę z ziemi i skierować do kuchni, do kosza.  Mogła zdawać sobie sprawę z tego, jak się poczuła jej miłość, ale nie mogła poradzić nic ponad wytłumaczenie jej okoliczności.
- Wiem, że się złościsz. Pozwól mi jednak się wytłumaczyć. Królowa jest...przerażająca. Jest bezlitosna i apodyktyczna. A dodatkowo ma w kręgu czarownic nieograniczoną władzę. Co miałam zrobić? Odmówić jej? Zemściłaby się. Niesubordynacja nie wchodzi w grę w naszych kręgach, bo często kończy się ona śmiercią. Chciałam żyć. Byłam więc gotowa  zrobić wszystko, bez wyjątku. Oddanie swojego ciała  na jakiś czas nie było zbyt wygórowaną ceną  za możliwość doczekania następnego poranka, miesiąca, czy roku. Przez to, że wtedy przeżyłam miałam okazję poznać ciebie. Ciebie!  Saju, nigdy bym cię nie zdradziła. I nie zrobiłam tego. Moje przeżycia z Królową miały miejsce lata temu, na długo zanim cię poznałam. - powiedziała, po czym osuszyła drinka, wyjęła papierosa z paczki i odpaliła go. Zaciągnęła się mocno, po czym wypuściła dym. Przez dłuższą chwilę wyglądała przez  okno zastanawiając się nad odpowiednim doborem słów.
- Moja matka została spalona na stosie. Była dobrą osobą, która dostarczała za darmo wieśniakom leki oraz  zioła na różne dolegliwości.  Robiła to za darmo, z czystej potrzeby serca. Żyła, by pomagać ludziom. Ci ludzie jednak, ci którym ufała, wydali ją wam. Moja mama, Rose, została spalona żywcem na stosie. Umierała w męczarniach, a tłum, któremu pomogła, cieszył się z  tego, wiwatował. - rzekła, chociaż w tym momencie przerwała  na moment powstrzymując płacz.  Serce i gardło jej się ściskało, a łzy napływały do jej oczu, chociaż usilnie z tym walczyła. Bezskutecznie. Głos jej się łamał z każdym słowem coraz bardziej.
- Miałam dziesięć lat, gdy patrzyłam jak moja matka zajęła się ogniem, jak płonęła. Czułam smród palonego ciała, topionych włosów. Słyszałam krzyki przepełnione bólem, błaganiem o litość, o śmierć. Widziałam. Ja widziałam wszystko....od początku do końca. I nic nie zrobiłam. - rzekła, a po jej policzku pociekło kilka łez,  kilka razy pociągnęła  nosem. Ze  wszystkich sił jednak starała się powstrzymać od  rozklejenia się na dobre. Wtem w kobietę wtargnęła nagła wściekłość. Spojrzała na Saję z gniewem.
- Królowa mnie przygarnęła! Zapewniła mi przetrwanie. Miałam dać się zabić?! Co może zrobić dziesięcioletnie dziecko w świecie dorosłych?! Dostałam cel, powód, by żyć. Możliwość zemszczenia się - powiedziała,  a wraz z ostatnim zdaniem spojrzała w oczy Saji ciskając pioruny. - Wiem jak działa organizacja, do której należysz. Torturujecie nas, wydobywacie informacje, a potem skazujecie na najbardziej bolesną i upokarzającą śmierć. Palicie na stosie! Moja matka wyczuwała choroby innych! W  jej głowie automatycznie pojawiały się sposoby na ich leczenie.  To była jej moc!  Jej moc czyniła dobro! A spaliliście ją na stosie! Jak ostatnią wiedźmę - morderczynię! - wykrzyczała w twarz Saji, a szklanka,którą trzymała w dłoni została zmiażdżona raniąc dłoń zielonowłosej. Ta jednak nie zwróciła na to uwagi. W tym momencie, gniew zawładnął jej ciałem. Kolczyki stały się czarne jak smoła, a wściekłość, która za chwilę przerodzi się w furię, widoczna była gołym okiem. Ciskanie piorunami z oczu, przerażająca aura, zaciśnięte  pieści.
- Zrobiłam wszystko, by przetrwać, by być tutaj z tobą, by się zakochać.  I zrobiłabym to jeszcze raz. Bo nie jestem męczennikiem, chcę żyć. Z tobą. - wysyczała przez zaciśnięte zęby patrząc się Saji prosto w oczy, po czym zaciągnęła się papierosem, wypuściła dym i zorientowała się, że nie miała szklanki, więc wzięła pierwszą lepszą, która stała w regale, po czym wróciła do stolika, by uzupełnić drinka, którego od  razu wychyliła na raz.  Uzupełniła  ponownie. Była wściekła na  Inkwizytorkę za to, że ta spojrzała na tę sytuację tak powierzchownie, bez próby zrozumienia. Młodsza z kobiet zachowała się jak księżniczka, którą należało przeprosić, a która nie znała całości historii. Wkurwiało to panią detektyw, ale nie skomentowała  tego faktu. Po prostu osuszyła kolejną szklankę, by od razu ją uzupełnić. Jej kolczyki wciąż pozostawały czarne jak  smoła z przebłyskami krwistej czerwieni. Czarne od smutki, czerwone od złości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Pon Gru 25, 2017 11:41 am

Naszyjnik nadal, był stłumiony ciemną czernią. Saja zazwyczaj najpierw, myślała zanim palła jakąś głupotę, tutaj jednak jej zazdrość, wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Stała i patrzyła przed siebie, zastanawiając się czy, nie wyskoczyć przez okno? By uciec jak najdalej od wypowiedziach słów Fanny, ale co to da? Jak zazdrości i tak w niej pozostanie. Zaciągnęła się ponownie papierosem i dopiero po chwili, po woli, wypuściła dym z ust. Teraz bardzie spokojnie, niż wcześniej. Nie patrzyła jednak na Fanny, wiedziała, że jej zachowanie, przysporzyło im tylko więcej gorycz, a po co, to wszystko? Miały się delektować i cieszyć swoją miłością, a tu? Niemiła atmosfera ich ogarnęła, jak w czarno-białym niemym filmie grozy, gdzie zza chwilę, miał się, ukazać ostatnia scena dramatu w którym "Kochanka zabija kochankę z zazdrości". Te myśli sprawiły, że na twarzy Saji pojawił się lekki uśmiech własnej głupoty. Czarnowłosa zrozumiała, że w ich kłótni, tak naprawdę nie ma nic sensownego. Przez Inkwizytor-ke przemawiał tylko czysta zazdrość i niezrozumienie, które przysłoniły jej przez chwilę oczy. Patrząc nadal przed siebie, rzekła spokojnym głosem ;
- Ja to wszystko wiem. Życie nie jest łatwe dla nikogo, a szczególnie dla sierot, które są później, wykorzystywane dla swoich potrzeb. Nikt nie zwraca uwagi na jej uczucia, bo tak naprawdę one się nie liczą, nic się nie liczy. Nie jestem zła na Ciebię, bo prawda jest taka.. - przerwała i przeniosła wzrok w stronę Fanny. Naszyjnik zrobił się koloru zielonego. Nie była to, jednak zwykła zieleń. Wisiorek zaczął się mienić bardzo jaskrawym kolorem. I to nie bez powodu. Czysta zieleń, to kolor nadziej, która teraz Sają ogarnęła.
- Po prostu byłam i jestem zazdrosna. Nie próbowałam Cię zrozumieć, bo do mnie to nie docierało. Nie mogę tego pojąć, jak można być takim zwyrodniałym egoistą? Mnie wychowała tylko ojciec. Ojciec, który wpół mi żelazne zasady. Zasady mówiące tylko jedno "Zabij każdą czarownice, bo na tą zasługują, odebrały Ci matkę" "One nie są ludźmi" "Im nie należy się życie" - westchnęła tylko, bo wiedział, że katem jej matki, mógłbyć jej ojciec. Saja nie czuła już wrogości do czarownic, nie mogła i nie chciała już ich zabijać. To też były matki, które chciały żyć i cieszyć życiem swoimi i swoich dzieci.
- Wiesz nie staję w obronie Inkwizycji. Nas tak wychowano na bezlitosnych zabójców. Zabójców, którzy zostali pozbawienie jakichkolwiek uczuć. Jak maszyny do zabijania. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym.. Zabijałam podobnych Tobie z pasją, bo tak musiało być, bo tak mnie wychowano. Nie mogłam się z przeciwić Ojcu. Kary, które wymierzał zza nie posłuszeństwo były niezwykle bolesne. - uśmiechnęła się z lekka mówiąc;
- Wybacz mi, jeszcze muszę się wiele nauczyć. Szczególnie okazywania uczuć i przebaczenia. Choć jestem na dobrej drodze nie sądzisz? - odwróciła się przytuliła ją silnie do swego ciała i nie puszczała ją przez dłuższy czas. Kiedy Fanny położyła dłoni na jej klatce piersiowej, tą dopiero zauważyła, że po dłoni Fanny spływa ciepła krew. Saja nie była w szoku, bo taki widok należał do codzienność, jednak przy tym wszystkim nie zauważyła, kiedy ona to zrobiła? I jak do tego doszło.
- Moja kochana, jak do tego doszło? - Saja dokładnie oglądła ranę, bo mogłoby się w niej znajdować odrobinki szkła lub coś innego. Odeszła na chwilę, od niej i przyniosła alkohol, aby przemyć nim ranę. Wiedziała, że będzie to bolesne, ale przynajmniej żadne zakażenie nie będzie jej straszne. Inkwizytor-ka nie szukała bandaże, urwała kawałek swojej miękkiej, atłasowa koszuli i delikatnie zrobiła opatrunek dłoni Fanny. Czarnowłosa miała w tym wyprawę, nawet gdyby trzeba było szyć ranne zaraz by to zrobił, bez wahania.
- Kochanie zapomnijmy o tym. Powinnyśmy się cieszyć chwilą, naszą miłością, a nie szukać kłótni. Jednak jestem Ci wdzięczna, że powiedziałaś mi prawdę. Bolesną, ale prawdę. Nie nawidze kłamców. Musimy sobie ufać i mówić zawsze prawdę, bo inaczej nasza miłość nie przetrwa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 26, 2017 1:12 pm

Fanny słuchała z uwagą tego co ma jej Saja do powiedzenia. Wciąż jednak usilnie starała się powstrzymać napływ łez do oczu. Bała się potopu, który mógł zniszczyć jej świeżo malowane ściany. Faktem jednak było to, że nie spodziewała się podobnej reakcji ze strony swojej dziewczyny. Dlatego też tym bardziej jej było przykro, że nie Inkwizytorka nie postarała się jej zrozumieć, jednakże słowa, które wypowiadała, sprawiały, że starsza z kobiet powoli się uspokajała. Rozumiała, że wszystko zależy od wychowania. Wiedziała również, że ich obraz jako czarownic nie był zbyt przyjazny ze względu na to, iż ludzie się ich bali, nie rozumieli ich. Uważali za abominacje, które nie mają prawa żyć, a jeśli już żyją to tylko po to, by niszczyć i zabijać, co było oczywistą bzdurą. Niemniej jednak kolczyki Fanny zaczęły zmieniać barwę z czerni poprzetykanej czerwienią na coraz jaśniejsze i cieplejsze kolory.
- Tak, idzie ci coraz lepiej. Przyznaję. - rzekła jedynie. Dopiero kiedy położyła dłoń na klatce piersiowej swojej miłości, zauważyła, że krwawiła. Jak to się stało? Sama z początku nie pamiętała. Potem zaś przypomniała sobie, że miała w dłoni szklankę, która jakimś sposobem się rozbiła.Widocznie, zmiażdżyła ją w przypływie złości. Wyciągnęła rękę pozwalając się opatrzyć. Chciała zaproponować, że pójdzie po bandaż, ale Inkwizytorka wolała podrzeć swoją koszulę. Polała ranę alkoholem, co spotkało się z syknięciem z bólu. Pieczenie było dosyć drażniące, ale panna Morland wiedziała, że odkażenie rany było konieczne. Na końcu ręka została zawinięta atłasowym fragmentem koszuli.
- Ja też nie chcę się kłócić. - powiedziała, po czym uśmiechnęła się delikatnie spoglądając w oczy dziewczynie.
- Kochanie, może do cyrku pójdziemy później? Teraz, przyznam szczerze, chętnie bym się wykąpała i odpoczęła nieco. Co ty na to? - zapytała patrząc się w oczy swojej miłości. Miała nadzieję, iż nastolatka zgodzi się na to i będą mogły sobie przynajmniej chwilowo darować wychodzenie z mieszkania. Fanny czuła się brudna i zmęczona, więc wolałaby ten wieczór spędzić już w mieszkaniu.Jeśli jednak Saja się uprze, by wyjść stąd, to pani detektyw najprawdopodobniej przystanie na to. Wszystko jednak zależało teraz od decyzji młodszej z kobiet.
- No i potrzebuję masażu. A nikt nie robi go tak świetnie jak ty. Podejrzewam, że ty też masażem nie pogardzisz. - powiedziała uśmiechając się do niej lekko. Nie lubieżnie, bo seks w tym momencie nie był priorytetem. Chciała spędzić trochę czas sam na sam ze swoją miłością.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 310
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 26, 2017 1:32 pm

Czuła, że o mały włos ich kłótnia mogła prowadzić do zniszczenia ich związku. Lecz co ma z tym zrobić? Dopiero się uczy, czym tak naprawdę są uczucia i jak one smakują i mimo szczęścia jakie one sprawiają, mogą również sprawić ogromny ból i zawód. Nie wiedziała tego, dopiero wchodzi na drogę, którą wcześniej ją pozbawiono.
Spojrzała na nią ;
- Kąpiel jak najbardziej. Chętnie Ci w niej pomogę. - w tym momencie zawieszka przybrała kolor czerwony. Nie miała namyśli seksu czy coś w tym stylu. Wiedziała, że Fanny ma ranę na dłoni, i nie radziła, aby jakiś płyn się do niej dostał. Zresztą sam jej ból był ledwo pewnie do zniesienia.
- Dziś po kąpieli to ja zrobię Ci masaż, taki jak najbardziej lubisz. - uśmiechnęła się ochoczo.
- Raczej mój Skarbie nie dasz rady z tą zranioną dłonią. Pozwól, że to ja dziś się Tobą zajmę. ~ uśmiechnęła się szczerze i nawet gdzieś przez chwilę, można było zauważyć kokietując jej wzrok. Chciała jak najszybciej zapomnieć o całej zaistniałej sytuacji.
- Wiesz zanim weźmiesz kąpiel, to ja mogę zrobić dla na s kolację? No chyba, że chcesz, żebym jednak pomogła Ci w tej kąpieli?
Saja chciał sama przygotować kolacje dla swojej ukochanej. Kolację nie byle jaką. Miał to być romantyczna kolacja, którą spędzą we dwoje, a wszystko ku temu sprzyjało, bo w sumie rzeczy, kto by mógł się przyplątać o tak później godzinie? Choć Saja wiedziała, że w ich świeci jest wszystko możliwe. Jedno było pewne chciała wynagrodzić, te smutne chwilę Fanny. Mimo tego nadal nie wiedziała, jak rozwiązać ich problem? Jeśli się ujawnią, to będą razem, ale będą uciekinierkami. Jeśli tego nie zrobi, to nadal będzie musiał się godzić na te nocne eskapady Fanny, aby nik się nie zorientował. To było straszne Saja miała dać jej przyzwolenie na to wszystko, aby mogły nadal żyć w tym samym świecie. Te myśli ją przerażały w pewien sposób, ale już nie dałaś rady wziąć nad nią górę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 213
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   Wto Gru 26, 2017 1:57 pm

Fanny byłą zadowolona z tego, iż Saja tak chętnie zgodziła się na kąpiel. Gdy zaś zaoferowała, iż pomoże jej w tej czynności, to była wniebowzięta. Zdała sobie sprawę, że tak na prawdę to nigdy nie brały kąpieli w swoim towarzystwie. To mogło być ciekawe doświadczenie, którego Fanny chciała spróbować. Chęć zajęcia się dzisiaj nią sprawiała, że panna Morland bardzo optymistycznie podchodziła do tego pomysłu. Najpierw kąpiel, później masaż, potem kolacja. Tak, to była kolejność, której chciała się trzymać. Zwłaszcza, iż niedawno wróciły z kolacji, więc tak naprawdę zielonowłosa nie była jeszcze głodna.
- Kąpiel brzmi świetnie. I faktycznie, mogę sobie sama nie poradzić z tą ręką.- rzekła. Jeszcze chwilę wcześniej przeklinała się za głupotę, że rozwaliła sobie rękę. Teraz jednak traktowała to niemalże jak zbawienie. Chwyciła zdrową ręką dziewczynę za jej dłoń i pociągnęła ją za sobą. Zapaliła światło w łazience, dzięki czemu można było zobaczyć, iż wanna, jaką posiadała starsza z kobiet była naprawdę duża. Włożyła korek do wanny zatykając odpływ, po czym odkręciła wodę, która, choć z początku zimna, tak z każdą chwilą stawała się coraz cieplejsza, aż wreszcie stała się na tyle gorąca, by para, która zaczęła się unosić, skutecznie ograniczyła wizję w tym pomieszczeniu.
- Pomóż mi się rozebrać - powiedziała, po czym odwróciła się do dziewczyny plecami zgarniając przy tym włosy do przodu, by odsłonić suwak, które należało odsunąć. Potem należało pozbyć się stanika Fanny. Z majtkami mogła sobie poradzić sama, ale jeśli takie było życzenie Saji, to zamierzała pozwolić jej rozebrać się do naga. Całkowicie. Sama również zamierzała pozbawić Inkwizytorkę ubrań.I tutaj już nawet nie chodziło o seks. Czarownica po prostu lubiła rozbierać Saję, za każdym razem podziwiając jej ciało na nowo.
Weszła do wanny czując i usiadła w niej czując jak gorąca woda rozluźnia spięte mięśnie, jak skutki stresu, który wcześniej odczuwała, spływały z niej. Opatrzoną rękę trzymała poza wanną.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Fanny Morland   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Fanny Morland
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: