IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój przesłuchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 1:14 pm

Selene napisał:
Pokój przesłuchań, zwany również pokojem zwierzeń. Tak, to całkiem przyjemna nazwa dla miejsca wypełnionego po brzegi wymyślnymi narzędziami tortur, zalanego również ciepłem wiecznie żarzącego się kominka, ewidentnie nie w celu zadbania o komfort przesłuchiwanej. Pomieszczenie, w którym wyznasz, ba - wykrzyczysz na głos swoje grzechy, a właściwie nie tylko swoje, bo przyznasz się do wszystkiego, co jest ci zarzucane, łącznie z zamachem na królową Wiktorię.
Pokój umieszczony jest przy lochach, w najciemniejszych inkwizycyjnych piwnicach. Co z tego, odbijane echem o kamienne ściany, wrzaski torturowanych wiedźm często słychać u samych bram siedziby. Ku uciesze Inkwizytorów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 7:22 pm

Wydawało jej się, że spędziła wieczność na zimnej, twardej posadzce. Leżała bezwładnie ze skutymi za plecami rękoma, słuchając przeraźliwych wrzasków i płaczu... Tkwiąc w poczuciu osamotnienia i zdrady. Nie spała od dawna, nie pozwalał jej na to ból poranionych kajdanami nadgarstków i obolałych stawów. Być może już wariowała. Być może już umierała, w ciszy, nim ktokolwiek zdążył wydać nad nią sąd.
Nagle rozległo się skrzypnięcie ciężkich drzwi, całkowicie niewidocznych w mroku. Do celi wpadła wąska smuga światła, lecz zaraz zniknęła, częściowo przesłonięta potężną sylwetką. Przyzwyczajona do ciemności kobieta nie była w stanie rozpoznać kształtów, lecz nie dano jej przywyknąć do ponownego widzenia. Przybysz szybko zarzucił worek na jej głowę, nie siląc się na delikatność, a w następnej chwili wywlókł więźniarkę z pomieszczenia.
Minęła dłuższa chwila, nim umysł czarownicy otrzeźwiał. Nie widziała nic, jednak doskonale wiedziała, dokąd ją zabierają. Na przesłuchanie. Zobojętniała całkowicie, pozwalając się ciągnąć, chociaż strażnik raz po raz zmuszał ją do chodzenia o własnych siłach. Na próżno. Na kolanach czarownicy prędko pojawiły się świeże otarcia, lecz już nawet nie czuła pieczenia uszkodzonej skóry. Ręce bolały o wiele bardziej. Wkrótce miała poznać o wiele gorszy ból...
Dotarli na miejsce. Inkwizytor miał już dość patyczkowania się z więźniarką, więc pchnął ją brutalnie na krzesło, zaledwie chwilę wcześniej zdejmując ciężkie kajdany. Sapnęła cicho i automatycznie przycisnęła poranione nadgarstki do siebie, lecz mężczyzna nie był łaskawy; silnym szarpnięciem odciągnął kończyny od ciała i umieścił w wyznaczonych miejscach, by zaraz przykuć je do poręczy krzesła. To samo stało się z nogami czarownicy. Choć wszystko zdawało się być gotowe, przystanął jeszcze na moment. W milczeniu. W bezruchu. Nagle z całej siły spoliczkował kobietę.
Pod wpływem ciosu odwróciła głowę w bok, lecz nie zareagowała w żaden inny sposób. Mężczyzna nie oczekiwał niczego więcej. Nie był jej katem, chciał po prostu wyrazić w ten sposób swoją nienawiść do wiedźm. Skoro już jego żądza została zaspokojona, zdecydował się pośpiesznie wyjść, pozostawiając czarownicę w samotnym oczekiwaniu na swoje przesłuchanie.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sro Kwi 12, 2017 10:02 pm

Świeżo upieczony kat. Ledwie dostała swój szary płaszcz, ledwie przydzielono jej broń. Pamiętała słowa wypowiedzianej przysięgi, jakby ceremonia miała miejsce wczoraj. Jeszcze nic nie zdołało ugasić piekącego zapału i nic nie wskazywało, że kiedykolwiek nastąpi ta chwila. Była zaangażowana do granic możliwości, nadgorliwa i gotowa oddać swoje życie dla najmniejszej zachcianki przełożonych.
A dziś los zdawał się do niej uśmiechnąć. „Dobrym ludziom i niebo sprzyja”, mówiła, jak lubiła to sobie powtarzać, a nie zwykła stosować tak poważnych zabiegów jak ironizowanie. Po kilku dniach bezczynności, wypełniania raportów i ogólnym (i jakże ją drażniącym!) lenistwie, dostała najprawdziwszy dar. Jeden z katów, doświadczonych stażem nie mógł przeprowadzić przesłuchania. Z braku laku, a może by dać szansę nowej osobie na tym stanowisku, zadanie zostało ostatecznie przyznane w spragnione działania rączki Selene.
Odebrała dotyczące przesłuchiwanej wiedźmy dokumenty, studiując je pilnie na krótko przed samym wywiadem, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. W drodze do lochów ze swoją torbą pełną „narzędzi” mamrotała pod nosem wspominki z czasów akademii; te same, które wyczytała w podręcznikach nie tak dawno temu. Czy powinna się stosować zaleceń i zacząć przesłuchanie po dobroci? Cierpliwość nigdy nie była mocną stroną Selene. Zobaczmy, z kim będziemy mieć do czynienia…
Zeszła na oświetlony pochodniami korytarz. Dostrzegła czekającego na nią grabarza, mężczyznę w sile wieku, na widok którego skrzywiła nos, choć było to za sprawą okropnego zapachu wilgoci, który w danej chwili uderzył ją w nozdrza. Zatrzymała się w sporej odległości od niego, nie podając dłoni na przywitanie, a kiwając lekko głową.
- Selene Torment, kat – przedstawiła się możliwie krótko, obdarzając go badawczym spojrzeniem. Nie znała go osobiście, wiedziała o nim tyle, co mógł powiedzieć (zapewne) kolor jego płaszcza. – Wiedźma jest już na miejscu? – zapytała, i jeśli uzyskała odpowiedź twierdzącą, pozwoliła sobie ruszyć przodem do wskazanego pokoju.
Zimno. Śmierdziało. I o dziwo, Selene czuła się jak w domu. Przyjemne światło migotało z niedomkniętego piecyka, służącego nie ku ogrzewaniu przesłuchiwanej, a rozpalaniu do czerwoności stali w celach czysto praktycznych. Uśmiechnęła się, w półmroku dostrzegając przykutą do krzesła młodą kobietę. Nie spieszyła się. Powolnym ruchem pozbyła się szarego płaszcza i torby, odkładając je na stół, który niegdyś służył do rozciągania skazanych. Została w samych bryczesach, skórzanych butach, białej koszuli z podwiniętymi rękawami i opinającymi ją szelkami. Całość jej chłopięcego wyglądu dopełniały krótko ścięte, kasztanowe włosy, nie sięgające jeszcze za uszy. Nie wyjmowała nic z torby. Jeszcze. Kiwnęła ukradkiem do grabarza, dając mu znak, że mogą zaczynać.
Z łoskotem przyciągnęła sobie krzesło bliżej przesłuchiwanej, zasiadając całkiem blisko niej, na przeciw. Obejrzała ją, oceniając prędko stan kobiety. Nie dotknęła jej, nie zbliżała się bardziej. Zapytała na przywitanie, przyciszonym głosem, który mógłby być brany za współczujący:
- Ile tu już jesteś? Od ilu dni się nie wysypiasz? – przyjrzała się kobiecie z zainteresowaniem, jakby w rzeczywistości było to istotną kwestią na przesłuchaniu. Co chciała tym osiągnąć? Wolała sprawdzić, na czym stoi. Nie spodziewała się odpowiedzi, choć jej nastawienie mogło sprawiać wrażenie, jakby chciała ją odesłać do łóżka. Zaczęła więc niewinnie, czekając na prowokację. I powód do rozpoczęcia tego, po co tu przyszła.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pią Kwi 14, 2017 11:51 pm

Przydzielony grabarz nie musiał długo czekać na młodą Selene. Od razu zmierzył kobietę czujnym spojrzeniem i zarejestrował skrzywioną minę, której w żaden sposób nie skomentował. Nie mógł być pewien powodu grymasu, jednak nie wpływało to w żaden sposób na opinię grabarza o świeżo upieczonych inkwizytorkach: nic nie warte, póki nie udowodnią swojej przydatności. Kiedy Selene zatrzymała się i przedstawiła, odpowiedział jej tym samym gestem.
- Sir Felix Morvell. To przyjemność panią poznać, pani Torment.
Nawet w tak groteskowych okolicznościach mężczyzna czuł się zobowiązany okazać dobre wychowanie. Sądząc po jego eleganckim, a zarazem modnym ubiorze i nienagannej dykcji, Selene mogła mieć pewność, że nie kłamał co do swojego szlacheckiego tytułu. Zaraz po wymienieniu uprzejmości odpowiedział twierdząco na pytanie kobiety i pozwolił jej pójść przodem. Nie zaszczycił przesłuchiwanej najmniejszym spojrzeniem, tylko od razu zajął swoje miejsce, rozkładając wszystkie potrzebne papiery i dokumenty.
Wiedźma zarejestrowała pojawienie się dwóch osób w komnacie, bardziej słuchem, aniżeli wzrokiem, jednak nie zareagowała, nawet nie drgnęła. Siedziała w bezruchu tak, jak pozostawił ją strażnik, niewidzące spojrzenie wbiwszy w podłogę. Pozostała obojętna nawet na bliski ruch Selene, gdy ta przysunęła sobie krzesło. Cóż było tu ukrywać, czarownica sprawiała wrażenie kogoś, kto został już doszczętnie złamany. Rude włosy, niegdyś piękne i długie, ścięto niemalże tuż przy skórze. Nie mogła przebywać w lochach długo, gdyż jej ciało zachowało jeszcze zdrowe kształty, jednak wyczerpanie widocznie malowało się na twarzy czarownicy. Jakby tego było mało, siniaki i otarcia znaczyły skórę nie tylko tam, gdzie odsłaniała ją pokutna suknia. Wygląd wiedźmy był iście żałosny, a zarazem typowy dla tego miejsca.
Grabarz, widząc znak kata, nie zwlekał dłużej z rozpoczęciem przesłuchania. Głośno i wyraźnie wyrecytował formułę, dobierając tylko odpowiednie dane.
- Rozpoczynam przesłuchanie Hope Hamilton, oskarżonej o uprawianie czarnej magii i podejrzanej o działanie na szkodę Inkwizycji oraz społeczeństwa Wishtown. Akta sprawy zawierają dowody na plugawienie się czarami. Czy przyznajesz się do zbezczeszczenia swojego istnienia? Tylko prawda i szczery żal pozwolą ci doznać łaski odkupienia.
Umilkł na krótką chwilę, uważnie zapoznając się z pewną adnotacją na dokumencie. Pod wpływem jej treści zdecydował się zadać jeszcze jedno pytanie.
- Czy Hope Hamilton to twoje prawdziwe nazwisko?
Na tych słowach zakończył swoją przemowę, oczekując odpowiedzi wiedźmy. Z wewnętrznej kieszeni tużurka wyciągnął stalówkę na obsadce, gotów zanotować każde słowo.
Te jednak nie nadchodziły.
Czarownica wciąż nie reagowała, choć przez przyciszone pytanie Selene drgnęła lekko. Jeśli inkwizytorka dostatecznie uważnie przyjrzała się pochylonemu obliczu przesłuchiwanej, mogła dostrzec niejasny grymas, w którym kpina mieszała się z rozpaczą. Bezczelnie ignorowała interrogację czy też pobyt w lochach wpłynął na jej zdrowie? Grabarz oczekiwał w milczeniu, zdając się całkowicie na decyzję Selene. W końcu jej rolą było rozwiązanie języka więźnia.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 15, 2017 2:56 pm

Miała ochotę przedrzeźniać go groteskowo, parodiując nadęty ton, czego oczywiście nie uczyniła, bo choć nie grzeszyła inteligencją, wciąż potrafiła zachować te resztki manier, jakie powinny ich obowiązywać. W myślach zaś nazwała go zarozumiałym bufonem, z którym nie zamierzała zamienić ani jednego nadprogramowego słowa. Irytował ją samą obecnością, swoją nienaganną formułką, doskonałą w każdym calu. Och, wiele by dała, by zostać z wiedźmą sam na sam.
Przyglądała się jej uważnie, rejestrując każdą najmniejszą ranę na jej niegdyś pięknym ciele, teraz wzbudzającym jedynie politowanie. Doskonale widziała zrezygnowanie i obojętność młodej kobiety na wszystko, co ją czeka. Nie sądziła, że kolejne tortury przyniosą efekty. Wbrew rosnącemu napięciu, świerzbiących Selene dłoniom i chęcią upokorzenia wiedźmy po raz ostatni, postanowiła zachować chłodny spokój. Wstała powoli, nie przerywając ciszy, jaka zapadła po zadanym przez grabarza pytaniu. Obdarzyła wzrokiem swoją torbę z narzędziami, lecz nie sięgnęła do niej. Zamiast tego wolnym krokiem zaszła siedzącą wiedźmę od tyłu, dłonie opierając o podłokietniki i pochylając się nad nią, aż tamta mogła poczuć na sobie oddech inkwizytorki.
Niegdyś bała się zadawania bólu. Serce Selene podskakiwało na każdy odzew: krzyk, płacz i błaganie o litość, odbijające się wewnątrz jej głowy jak echo. Nie urodziła się taka. Zaczęła odczuwać satysfakcję z niesionego bólu dopiero po przebrnięciu przez najgorsze piekło akademii. Po przywyknięciu. I zobojętnieniu.
Stawiała jednak pierwsze kroki na swoim stanowisku i póki co bała się nadużywać władzy. Przesłuchania zwykła rozpoczynać od podręcznikowej formułki, którą mogłaby głosić przez sen, chociaż bóg jeden wiedział, o ile bardziej przemawiały do niej łopatologiczne rozwiązania. Przemówiła cicho, ledwie dosłyszalnym szeptem, wprost do ucha skazanej:
- Wiele wycierpiałaś… - zaczęła, zza pleców wiedźmy obdarzając wzrokiem grabarza, mając nadzieję, że nie przerwie jej sztuki. – W takim stanie nie dojdziesz nawet na stos – skomentowała, jakby chcąc pomóc odpowiedzieć na pierwsze z zadanych pytań. – Nie wyjdziesz stąd jednak żywa. Nie myśl sobie, że kiedykolwiek jeszcze zakosztujesz wolności. Jednak… Mogłabym zapewnić ci czystą, godną śmierć. Potrafię uczynić to tak, abyś nie czuła więcej bólu – zaoferowała delikatnie. Owszem, potrafiła pomóc jej zejść z tego świata, nie przysparzając wiedźmie więcej cierpienia, co nie oznaczało, że planowała to robić. Nie byłaby w stanie odmówić sobie przyjemności, gdyby osiągnęła postawiony cel. W nagrodę. I tak z trudem hamowała obrzydzenie w głosie.
- Nie uważasz, że tyle wystarczy? – zapytała, starając wyperswadować, aby oddała jej odpowiedzi po dobroci. – Możemy porozmawiać. Tylko tyle. Opowiesz mi na pytania. Nie musisz dłużej cierpieć – szeptała, zupełnie ignorując grabarza. – A później zakończę twoje męki – dodała tak cicho, aż sama wiedźma ledwie dosłyszała wypowiedź. Odsunęła się od niej, przestępując krok i znajdując się naprzeciw skazanej.
Oczywiście, nie zamierzała wchodzić w jakiekolwiek układy z wiedźmą. Po spełnionym zadaniu i tak wzięłaby od niej, co jej się należało. Dłoń ułożyła na poręczy krzesła naprzeciw czarownicy. Tym razem odezwała się głośniej:
- Podaj swoje prawdziwe miano – rozkazała, z góry zakładając, że te, które wyczytała z jej akt nie może być prawdziwe.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Czw Kwi 27, 2017 6:15 pm

Grabarz uważnie obserwował poczynania Selene, gotów w razie czego powtórzyć pytanie, upomnieć wiedźmę jedną z formuł lub... złajać samą panią kat, gdyby jego zdaniem zachowała się niewłaściwie do sytuacji. Poruszył się nieznacznie, gdy kobieta pochyliła się nad skazaną i zaczęła szeptać jej do ucha niezrozumiałe dla Felixa słowa. Ten jeden raz przymknął oko na takie działanie, jednak wbił w Selene wzrok pełen niemego ostrzeżenia, który musiała zauważyć, gdy na niego spojrzała. Pozwalał jej na własne metody? Być może. Nie wahałby się jednak ani chwili, gdyby Torment jawnie złamała zasady. A przynajmniej większość z nich.
A wiedźma w końcu zareagowała, jednak nie tak, jak mogłaby chcieć tego Selene. Kiedy tylko kat zaczęła szeptać, Hope odsunęła głowę na tyle, ile mogła. Niezależnie od tego, czy inkwizytorka mówiła prawdę, skazana nie chciała jej słuchać. Nie chciała słuchać, nie chciała współpracować, nie zamierzała znów zaufać. Wbrew temu dotarł do niej cały monolog, który podsumowała tylko jednym, bardzo cichym prychnięciem.
Selene jeszcze tego nie wiedziała, choć mogła się już powoli domyślać; przesłuchiwana cieszyła się opinią osoby lojalnej i dochowującej tajemnic. Wzrok wciąż wbity w podłogę był przejawem buntu, choć nie tylko niego. Torment mogła nęcić ją wieloma kłamstwami, a i tak nie osiągnęłaby swojego celu.
- Hope Hamilton to moje prawdziwe nazwisko - odezwała się w końcu po raz pierwszy, głosem wypranym z jakichkolwiek emocji. Po chwili dorzuciła ciszej, bardziej do siebie: - Nie w mojej magii tkwi grzech...
- W spisie ludności Wishtown nie widnieje taka osoba. - Grabarz zareagował bardzo szybko, od razu dając wzrokiem znak Selene. - Czarownico, wiem, że zło cię zaślepia i sprawia, że twój język bluźni, jednak odwołuję się do resztek twego człowieczeństwa: mów prawdę!
Po tych słowach znów się wycofał, oczekując posunięcia Selene bądź Hope.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Maj 06, 2017 11:47 pm

Zaintrygowała ją. Nie powinna, ale chciała dowiedzieć się więcej; pociągnąć ją za język, zaczynając od mniej istotnego dla sprawy tematu. Odjęła dłoń od krzesła, rzucając wiedźmie ostatnie, zainteresowane spojrzenie i udając się w stronę swojej torby i płaszcza, co dla skazanej nie wróżyło bezbolesnej rozmowy. Nie otwierała skórzanych pasków, z bocznej kieszeni wyjmując jedynie niepozorny, długi na długość dłoni futerał. Powoli, bez najmniejszego pośpiechu. Otworzyła opakowanie, mając nadzieję, że kobieta umiera z przerażenia i niepewności. Na samą myśl, kąciki jej ust pobiegły łagodnie ku górze.
Z futerału wyjęła niewiele cieńszą od pióra, długą na mniej niż pięć cali igłę, zamkniętą z każdej strony ostrą końcówką. Równie nieszczególną, zwłaszcza, że całe pomieszczenie było zasłane osobliwymi narzędziami tortur, na pierwszy rzut oka gotowymi sprawić niemożliwy dla ludzkiego pojęcia ból. Przyrządy do chłosty, piętnowania i miażdżenia. Wszędzie, na wyciągnięcie ręki. Chłodny metal i kamień miały przyczynić się do największej zdrady – własnych przekonań, wszystkiego, w co się wierzyło i co się kochało.
Igła jednak nie zwiastowała niczego złego. Ot, przecież każdy ze zgromadzonych w pomieszczaniu słyszał już o szczepieniach. Ból był znośny, przeciętny człowiek mógł przejść przez chwilowe nakłucie bez wykrzywienia warg. Ani wiedźma, ani grabarz nie wiedzieli jeszcze, co knuje Selene, ale jedno było pewne – nie zamierzała bawić się w lekarkę. Po prostu… ceniła sobie bardziej wysublimowane metody tortur, zwłaszcza gdy skazana miała się jeszcze dobrze, kontaktując ze światem rzeczywistym w sposób zadowalający.
Usiadła na przytarganym wcześniej krześle, naprzeciw kobiety, upierającej się przy ewidentnym kłamstwie. Bawiąc się igłą między palcami, zadała proste, ciche pytanie, decydując się na odejście od sedna:
- Co uważasz więc za swój grzech? – nie mogła się powstrzymać, choć spodziewała się, że jeśli jakakolwiek odpowiedź padnie; sprowokuje ją.
Po chwili westchnęła ciężko, jakby z trudem i niechęcią zabierając się do pracy. Nachyliła się nad wiedźmą, łokcie opierając o własne kolana, a następnie wyciągając ręce, aby ująć prawą dłoń skazanej. Powoli. Niemalże delikatnie.
- To nie musi się tak skończyć… - próbowała jeszcze przyciszonym tonem. – I tak powiesz mi wszystko. Decyzja należy do ciebie: czy spróbujesz do dobroci, czy wykrzyczysz prawdę pomiędzy błaganiami o litość – wzruszyła ramionami, udając bierną, choć wewnątrz nie mogła się już doczekać ciągu dalszego przesłuchania. Ofertę współpracy miała za sobą, spełniła swój katowski obowiązek. Jeśli sztuczka tym razem nie zadziała, będzie mogła przejść do tego, do czego została stworzona.
Jedną dłonią podniosła jej palec, odrywając go od podłokietnika drewnianego krzesła. Nie musiała używać siły; łańcuchy dobrze spełniały swoją rolę. Wiedźma nie miała gdzie uciekać, przed tym, co miało nastąpić. Przytknęła końcówkę igły dokładnie pod paznokieć kobiety, naciskając łagodnie. Obdarzyła ją wyczekującym spojrzeniem, dając jej ostatnią szansę. Jeśli nie uzyskała prawidłowej odpowiedzi, wbiła ostrą końcówkę w całkiem wrażliwe miejsce – pod płytkę paznokcia, z każdą chwilą napierając mocniej.
- Zdradzisz mi swoje prawdziwe miano? - ponowiła pytanie, ledwie potrafiąc ukryć rosnąca satysfakcję.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Maj 14, 2017 5:17 pm

Czy Hope umierała teraz z przerażenia? Och, bynajmniej. Pustym wzrokiem wpatrywała się w kawałek podłogi przed sobą, a jej twarz nie wyrażała głębszych emocji, jedynie od czasu do czasu wykrzywiał ją jakiś mimowolny grymas. Kontakt czarownicy z inkwizytorami i reakcje na ich czyny ograniczały się niemalże do minimum; kobieta zdawała się być całkowicie zobojętniała na to, co lada moment ją czeka. Nie zaszczyciła spojrzeniem Selene, gdy kat wróciła na przygotowane sobie miejsce, jednak o dziwo podjęła się dialogu.
- Naiwność. Ufność - odpowiedziała tym samym, bezbarwnym tonem, którym przemówiła wcześniej. Selene zapewne domyśliła się, co na myśli miała czarownica, wydana na pastwę Inkwizycji przez męczennicę. Grabarz, chociaż nie chciał jawnie się wcinać, chrząknął wyraźnie, nakazując powrót do wcześniej zadanych przez niego pytań.
Kiedy Selene chwyciła dłoń przesłuchiwanej, być może została zaskoczona jej bezwładnością i wiotkością. Hope odwróciła jedynie głowę bardziej w bok, daremnie próbując się odseparować od zbliżających się tortur.
- To się zawsze tak kończy, czyż nie? - wycedziła przez zaciśnięte zęby. A jednak się obawiała. Torment z pewnością mogła wyczuć delikatne drżenie kończyny, którą trzymała.
Przytknięcie igły pod paznokieć pozwoliło czarownicy lepiej przygotować się na falę bólu, niż gdyby kat zdecydowała się wbić ją z zaskoczenia. Hope zacisnęła mocniej zęby i przymknęła powieki, jednak na nic się to zdało: gdy tylko metal naruszył wrażliwą tkankę, czarownica instynktownie szarpnęła ręką, chcąc zabrać ją jak najdalej od źródła bólu. Zduszony okrzyk wydarł się spomiędzy jej warg, a zaraz po nim siarczyste przekleństwo, jakiego nikt nie spodziewałby się po niewieście w tych czasach. Im głębiej wchodziła igła, tym bardziej napinało się całe ciało kobiety, jednak odpowiedź na pytanie Selene nie padła.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Maj 14, 2017 9:16 pm

Zadrżała na jej odpowiedź. Zacisnęła silnie zęby, powtarzając sobie już po raz wtóry w duchu, że musi się kontrolować. Nie mogła przesadzić. Jeszcze nie. Nie zdobyła żadnego istotnego faktu, wiedźma nie chciała nawet podzielić się swoim przeklętym imieniem! A ona… ona musiała się pokazać z jak najlepszej strony. Powstrzymała dłoń, która aż ją świerzbiła. Wykonała paskudny uśmiech, siląc się na spokój.
- Czytałam o twoim przypadku. Biedna… Osoba, której zaufałaś sprawiła, że trafiłaś do inkwizycyjnych lochów? Grała twoją przyjaciółkę? Sąsiadkę? A może zaginioną siostrę? – uśmiechnęła się, a jad w głosie Selene był wyczuwalny jak nigdy dotąd. – Fiona, ach… Chociaż ty znałaś nią pod innym imieniem, jeśli się nie mylę? – obnażyła zęby, usiłując załapać ze skazaną kontakt wzrokowy.
Specjalnie, na każdym kroku chciała pokazać swoją wyższość nad wiedźmą, łącznie z tą błahą wiedzą – ona znała jej imię. Prawdziwe czy nie, z żywą przyjemnością zamierzała przypomnieć to, czego jej rozmówczyni z pewnością nie zapomniała. Została oszukana. Zdradzona. Wykorzystano jej zaufanie i odwrócono przeciwko niej. Selene aż zagryzła wargi z uciechy.
Początkowo uniknęła odpowiedzi. Inkwizytorki, w przeciwieństwie do skazanej, nikt nie zmuszał, aby jej udzieliła. Zajęła się palcami kobiety, z należytą pasją i oddaniem, niemalże uczuciem, o jakie nigdy nie można było posądzić Selene w stosunku do wiedźm. Poważyła jej paznokieć, coraz więcej siły wkładając w to, aby przebić się przez kolejne warstwy ciała.
Ciepła krew zalała jej palce, zacisnęła mocniej uścisk, gdyż dłoń wiedźmy zaczęła się ślizgać. Płytka paznokcia pękła u samej nasady. Cholera. Nie dość, że przyłożyła zbyt wiele siły, to jeszcze wbiła igłę pod złym kątem; jej ostrze zabłysnęło, przekuwając się przez skórę na górnej stronie palca. Wyciągnęła ją gwałtownym ruchem, powodując kolejny potok krwi. Ujęła ranny palec, podnosząc lekko i przyglądając się swojemu dziełu. Wygięła wargi w uznaniu dla samej siebie. Do dalszych tortur wybrała ten sam palec, celując w miejsce obok, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że jest już wystarczająco obolałe.
- Tak – przytaknęła jej, przysłuchując się, jak krew skapywała na chłodny kamień. – Wszystkie skończycie tak samo. Koniec jest pewny, jednakowy dla was wszystkich… Od ciebie jednak zależy, ile będzie trwało twoje cierpienie. Wiesz, ile wiedźmy potrafią wytrzymać w milczeniu? Chciałabyś zakończyć to dzisiaj? Czy może spędzić ze mną kolejne, długie tygodnie? – Niemalże się zaśmiała, oferując jej jakby propozycję wspaniałej podróży.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Maj 14, 2017 10:31 pm

Wiedźma... zaśmiała się. Krótko. Gorzko. Nie zmieniła pozycji, nawet nie spojrzała na Selene, tylko wciąż z tą samą, jednakową apatią pociągnęła temat tak dla niej bolesny. Nie pozostało jej już nic innego, mogła odrzeć swoje serce z resztek godności i utopić w bólu. Tak o wiele łatwiej umierać.
- Grała? - odparła enigmatycznie, na sekundę łapiąc kontakt wzrokowy z Selene. Zaraz po tym chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak przerwał jej ostry głos grabarza:
- Szanowna pani, proszę trzymać się protokołu i nie wyjawiać personaliów innych inkwizytorów. Wiedźmo, zapytano cię o prawdziwe miano. Odpowiedz, za grzechy żałuj zaś później.
Oh tak, Felix należał do ludzi niezwykle zasadniczych, ale i dbających o bezpieczeństwo. Choć Inkwizycja mieniła się niczym niezdobyta twierdza, mężczyzna zawsze brał pod uwagę niespodziewaną ucieczkę czarownicy, która, wiedząc zbyt dużo, mogłaby zaszkodzić organizacji. Nie miał zamiaru dopuszczać, by na jego przesłuchaniach kaci pozwalali sobie na zbyt wiele, choć docenił zmyślność postawienia na torturę psychiczną.
Choć podczas wbijania igły Hope udało się zachować pewnego rodzaju spokój, nagłe wyszarpnięcie narzędzia wydarło z jej gardła przeraźliwy krzyk, po którym czarownica zaczerpnęła łapczywie powietrza. Palec pulsował bólem, dłoń drżała nierównomiernie, a sama Hope posapywała cicho, jednocześnie zgrzytając zębami. Jeśli Selene myślała, że bólem przedrze się przez mur zobojętnienia, to... tak, miała rację.
- Wiesz, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie? - wydyszała, nawiązując do przemocy, którą przesiąknięte były działania Inkwizycji. - Dalej, śmiało, palcie ludzi na stosach! Palcie jak najwięcej, szerzcie strach i twórzcie swoich wrogów! A w końcu przyjdzie dzień, kiedy to wy spłoniecie. - Urwała na moment, by spojrzeć na Selene i uśmiechnąć się do niej paskudnie. - Jesteś gotowa spędzić ze mną ten czas, kochanie? Bo nie mam zamiaru odpowiedzieć na żadne pytanie.
Igła zanurzona w ciele wcale nie ułatwiała czarownicy mówienia, jednak inkwizytorzy mogli bez problemu zrozumieć jej wypowiedź. Ból, stres i adrenalina obudziły w Hope tak wielką złość, o jaką nigdy wcześniej by się nie podejrzewała. Wściekła, wściekła tak bardzo, pełna nienawiści i uporu. To nie do końca tak, że nic jej już nie pozostało. Przecież wciąż byli ludzie, którzy jej ufali. A kto jak kto, ale akurat Hope była godna zaufania.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pon Maj 15, 2017 12:13 am

Pozwoliła jej skończyć. Każde słowo płynące z jej ust pozostawało dla niej cenne; dźwięczało Selene w uszach, krążyło nad nią, aż w końcu zapadało głęboko w pamięć. Rozgadała się, nawet jeśli nie zbliżyła się o cal do odpowiedzi na zadane pytanie. Błądziła, nie zatrzymując się jednak tam, gdzie powinna. Nie szkodzi. Jeśli nie chciała zdradzić się wprost… może uczyni to poboczną ścieżką. Między wierszami. Gdzieś podczas wypowiedzianym żalem za spotkaną ją niesprawiedliwość.
Dopiero gdy padło ostatnie słowo, brutalnie szarpnęła wyrywaną igłę i ściskając ją w pięści za trzon, wbiła ją w wierzch dłoni, trafiając gdzieś pomiędzy ścięgnami. Ostrze było grubsze niż klasyczna igła do wykonywania zastrzyków, a więc natrafiła na opór w pewnym momencie. Nie chciała się zranić, nie popychając jej na siłę, jako że narzędzie tortur Selene zamknięte było z obu stron jednakową, spiczastą końcówką. Warknęła w złości, w końcu dając upust rosnącym w niej już od dłuższego czasu emocjom. Gwałtownie odwróciła się do tyłu, odchylając nogi krzesła i sięgając po pierwszy przedmiot ze stołu katowskiego, na jaki natrafiła – stalowe, przeżarte rdzą obcęgi. Idealnie.
Nie pozwoliła jej czekać, przytrzymała igłę u nasady, uderzając obcęgami w ostrą część, aby wbiło się w dalsze partie dłoni wiedźmy. Jakby wbijała gwóźdź, aby powiesić piękny obraz nad swoim łóżkiem. Uderzyła po raz kolejny, czując jak narzędzie przebiło ją na wylot, dochodząc do drewnianego podłokietnika. Nie przestała, w pełnej złości, biorąc niewielki zamach i celując w to samo, wybrane miejsce. Igła złamała się z trzaskiem gdzieś na wysokości połowy, lecz jej dolna część wciąż tkwiła w dłoni wiedźmy, która wciąż utrzymywała, że nazywa się Hope Hamilton.
Kurwa. Lubiła tę igłę. Nie tak to miała rozegrać. Odetchnęła, wściekle spoglądając na skazaną. Jak ona śmiała? Jak to plugawe stworzenie miało czelność porównać siebie do potęgi świętej organizacji?! Musiała… Musiała się uspokoić. Natychmiast. Dać się sprowokować przez tak oczywiste kłamstwo…!
Wstała na równe nogi, w ułamku sekundy chwytając mocno za podbródek wiedźmy, palce zaciskając na policzkach i kierując jej twarz, tak aby tamtej trudno było uciec wzrokiem. Dystans między nimi się zmniejszył, co na pierwszy rzut oka nie było bezpieczne dla kat prowadzącej przesłuchanie – gdyby skazana się postarała, mogłaby ją ugryź, nieznacznie wyciągając szyje. Ale Selene trzymała kobietę w żelaznym uścisku, nie pozwalając jej chociażby drgnąć. Wtedy syknęła przez zaciśnięte zęby:
- Zrobię to, suko. – Zmuszona była wziąć oddech po wypowiedzianym zdaniu. Złość trawiła ją od środka. – Poświęcę ci więcej czasu, niż na to zasługujesz. Z pełnym oddaniem, jakiego nigdy nie doświadczyłaś od Fiony. Zobaczysz - dla odmiany - prawdziwe uczucie. Zrobię to dla ciebie – powtórzyła. Naprawdę zależało jej, by wiedźma w to uwierzyła.
Puściła ją nagle, niespodziewanie jak wszystko, co zrobiła przez ostatnie minuty. Odrzuciła jej głowę, aż tamta mogła zachwiać się na swoim drewnianym siedlisku. Odwróciła się do niej tyłem, natrafiając na grabarza i nagle przypominając sobie o jego istnieniu. Wycelowała w niego palec w wyraźnie ostrzegawczym geście.  
- Nie wtrącaj się – warknęła, gestykulując żywo. Odpowiedziała mu na poprzedni zarzut, który, jak się mogło zdawać - puściła mimo uszu. – Wiem, co robię – zapewniła go wściekłym tonem, oczywiście, nie siląc się na formy grzecznościowe. Nie zamierzała pozwolić przeszkadzać w jej pracy. Była przekonana, że się uda. Z taką myślą podeszła do swojej torby, leżącej niewinnie na stole katowskim.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pią Maj 19, 2017 5:50 pm

Czarownica syknęła przeciągle, ledwo powstrzymując się od ponownego krzyku, gdy Selene wyrwała igłę z rany. Samo wbicie narzędzia w dłoń nie było już tak mocno odczuwalne, gdyż ból promieniujący z uszkodzonego paznokcia skutecznie odwracał uwagę Hope. Niestety, przywykła do niego na tyle, by pomimo odruchowych szarpnięć i grymasów twarzy móc wpatrywać się w swojego kata, uśmiechając się przy tym wyzywająco. Wiedźma dostrzegła porywczość młodej Torment i zamierzała zrobić z tej wiedzy jak najlepszy użytek.
- Czyżby bolała cię świadomość, że spotka cię taki sam los, jaki teraz gotujesz niewinnym? - szepnęła tak, aby jedynie Selene mogła ją usłyszeć. Wyprowadzenie z równowagi i obrażenie uczuć inkwizytorki były jedyną zemstą, na jaką mogła teraz liczyć czarownica.
Warknęła i szarpnęła się nadaremno, gdy Torment złapała ją za policzki. Gdzieś w tle rozległo się nagłe upomnienie grabarza, jednak wszystko wskazywało na to, że ani Hope, ani Selene nie zwróciły na to uwagi.
- Nie wiem, czy jestem godna takiego oddania - syknęła wiedźma, gdy tylko została puszczona. Skóra na twarzy piekła ją po tym, jak druga kobieta wbiła w nią palce, jednak Hope nie przejmowała się tym. Jej złość zapłonęła świeżym płomieniem na kolejną wzmiankę o jej zdradzieckiej ukochanej.  - Lecz skoro pragniesz podarować mi swój czas i uczucie, nie śmiem odrzucić tego daru.
Kiedy Selene stanęła twarzą w twarz z grabarzem, mężczyzna nie siedział już przy biurku, lecz stał zaledwie parę kroków od krzesła skazanej. Na jego obliczu malowało się wzburzenie. Choć kat kazała mu się nie wtrącać, Felix wcale nie miał zamiaru się jej usłuchać, w końcu górował nad nią wiekiem i doświadczeniem. Złapał ją mocno za łokieć, jeśli do tego dopuściła, i przyciągnął do siebie szarpnięciem, jednocześnie odsuwając się od przesłuchiwanej. Szykowało się kolejne pouczenie, tym razem przeznaczone jedynie dla uszu Selene.
- Nie obchodzi mnie, co jej zrobisz - warknął Felix głosem pełnym gniewu. Kontynuował, jeśli kobieta wciąż była w zasięgu szeptu: - Nie obchodzą mnie twoje metody tak długo, jak przynoszą skutek. Jedyne na czym mi zależy, to informacje. Ale, do cholery! Nawet dzieciaki z akademii nie dają się tak prowokować jak ty! Przez złość tracisz swój autorytet, dziewucho!
Niezależnie od tego, jak dużo pozwoliła sobie powiedzieć, grabarz wrócił na swoje miejsce. Jego twarz ponownie stała się dumna i spokojna, jednak zdenerwowanie wciąż gościło w jego sercu.
- Nazwisko - rzucił jedynie, ze zniecierpliwieniem gładząc papiery.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pią Maj 26, 2017 9:50 pm

W normalnych okolicznościach, wdałaby się w dialog z wiedźmą. Gdyby tylko… Och, gdyby tylko ten nadęty buc nie nastawiał ucha, gotów zrugać ją za każde nadprogramowe słowo! Była wściekła i już nic nie mogło załagodzić tego uczucia. Sztuka Selene wymagała czasu. Efekty nie były natychmiastowe, nigdy. Choć sama nie należała do osób cierpliwych, kontrolujący ją grabarz najwyraźniej bił ja na głowę w tejże materii, nie dostrzegając natychmiastowych rezultatów.
Chwycił ją łokieć, a w oczach inkwizytorki aż pociemniało od ogarniającej ją wściekłości i furii. Szarpnęła się silnie, gwałtownie - niemal od razu, cofając się o krok z najprawdziwszym obrzydzeniem. Zbyt emocjonalnie. Pokazując, co siedzi w jej wnętrzu. Jak obawia się jakiegokolwiek, choćby najmniejszego kontaktu z nim. Rozchyliła powieki, dysząc ciężko, jednak minione tortury nie były póki co wymagające. Znienawidziła go za ten krótki dotyk, jawną zuchwałość. Po stokroć. Jej spojrzenie zdradzało w jednakowym stopniu zaskoczenie jak i… strach? Czy osoba dopuszczająca się takich czynów mogłaby zlęknąć się niewinnego upomnienia? Nie dała mu szansy na doszukanie się powodu tej porywczej reakcji, natychmiast ripostując jego uwagę, jednak nie utrzymując ściszonego tonu głosu; wręcz przeciwnie, unosząc się i niemalże warcząc.
- To właśnie są moje metody, zrzędo! I nic ci do nich! Siadaj w swoim bezpiecznym kąciku i z łaski swojej – pozwól mi pracować!!! – Musiała się naprawdę powstrzymywać, aby po wypowiedzianych słowach nie wymierzyć mu kopniaka, prosto w piszczel. Nawet za cenę setki nowych obelg i dożywotniej opinii wariatki w jego oczach. Prychnęła, odwracając się wściekle i bynajmniej, wbrew jego słowom, nie uspokajając się.
Zgodnie ze swoim pierwotnym zamiarem podeszła do stołu katowskiego, gdzie czekały na nią narzędzia do pracy. Wiedziała co robić. Miała przygotowany w głowie scenariusz, którego się trzymała, pomimo wielu nieprzewidywalnych czynników. Otworzyła ją pewnym ruchem, choć po jej wzburzeniu sądzić można było, że nie zdoła odpiąć skórzanego paska inaczej niż rozcinając go dowolnym ostrym narzędziem.
Tym razem wyjęła dwa przedmioty – na pierwszy rzut oka identyczne. Dwa długie na kilkanaście cali sztylety oprawione materiałową, czerwoną pochwą. Wysunęła je z pełnym szacunkiem i spokojniej już wróciła do wiedźmy, mając zamiar poświęcić jej całą uwagę i resztę wspólnego czasu. Wtedy Hope, jeśli tylko patrzyła, mogła dostrzec różnicę dzielącą obie bronie. Jedno z ostrzy mieniło się gładkimi krańcami, podczas gdy drugie, zdobione było drobnymi „ząbkami”, niemal od rękojeści do zgrabnej, szpiczastej końcówki.
Nie kazała jej długo czekać, nie pozwoliła Hope trwać w niepewności. Zdradziła się prędko. Jakby w rzeczywistości dbała o swoją skazaną. Wsunęła się na swoje siedlisko, szczerząc zęby w podłym uśmiechu.
- Który z palców jest twoim najmniej ulubionym? – zapytała, wzrokiem obdarzając jej poranioną, mocno już zakrwawioną dłoń. Tę samą, w której spoczywał wbity szpikulec, na amen przytwierdzoną do krzesła. Ostrze o mniej regularnym wykończeniu spoczęło na kolanach inkwizytorki, podczas gdy drugi sztylet zręcznie obracał się w jej palcach. – Zacznijmy od serdecznego, co ty na to? – zastanowiła się na głos niczym dziecko w wyborze owsianki na śniadanie. – Nie przyda ci się już – dodała szeptem, przykładając ostrą końcówkę do palca kobiety gdzieś w okolicach jego połowy, standardowo pomagając sobie drugą dłonią. Musnęła ją delikatnie, niemalże czule.
- Nie spiesz się. Przemyśl dobrze odpowiedź. Mam dużo czasu. A ty całe dziesięć palców – doradziła spokojnie, uśmiechając się czarująco i usiłując załapać z nią kontakt wzrokowy.
Wbiła sztylet w jej palec, siłując się z nim trochę; prędko natrafiając na kość. Czuła zgrzyt metalu na twardym podłożu. Bez dodatkowych ostrzeżeń wzmocniła uścisk, gotowa zacząć go piłować i kontynuować aż do skutku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Pokój przesłuchań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań #2
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: