IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kryjówka Hawke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Kryjówka Hawke   Pon Kwi 10, 2017 4:50 pm




Szczyt starej gotyckiej wieży zegarowej, znajdujący się w okolicach centrum miasta. Zegar już od lat nie odmierza czasu jednak budowla dalej stoi. Pomimo nieczynnej góry na dole dalej działa kościół i ma się dość dobrze. Na szczycie znajduje się kryjówka pewnej osóbki. Hawke przystosowała miejsce pod potrzeby życia. Znajduje się tu też sporo jej rzeczy. Dodatkowo z góry ma się bardzo doby widok na całą okolice.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Pon Kwi 10, 2017 4:55 pm

Minęło sporo czasu od momentu, kiedy wyszła z namiotu, aby szukać sensu życia gdzieś dalej. Dalej miała w głowie całą rozmowę z Vengeful Spirit i dokładnie widziała to, co ta jej pokazała. Upiorne wizje wracały do jej głowy co jakiś czas, ale z takim impetem, że ognista momentami traciła dech lub jej oczy zaczynały się lekko szklić. Pierwszym, co wpadło jej do głowy, była wycieczka do karczmy oddalonej o ładny kawałek od Cyrku, jednak nie była to zbyt owocna wyprawa. Astaroth przesiedziała tam może z pół godziny, wypiła jeden kufel piwa, jednak nie czuła, że to było coś, czego potrzebowała. W dużej sali pełnej ludzi czuła się samotnie jak nigdy dotąd. Nikt jej nie zaczepiał, żadna kobieta nie wpadała jej w oko. Siedziała przy barze i wyglądała jak jeden z tych alkoholików, którzy przychodzą tam codziennie, aby zapomnieć o trudach życia. Ci, do których nikt nie podchodzi, żeby nie psuć sobie humoru słuchaniem depresyjnych opowieści o zmarłej żonie czy wyrodnych dzieciach, które zostawiły biednego ojczulka na pastwę ulicy. Wyglądała jak siedem nieszczęść, a czuła się jeszcze gorzej. W końcu, nie mogąc znieść samotności w tłumie, postanowiła poszukać szczęścia gdzie indziej.
Znowu zmierzchało, a ona chodziła po mieście absolutnie sama i bezbronna. Tym razem nie było przy niej Vengeful Spirit, która pomogłaby jej w razie napadu, a sama Astaroth zapewne nie opierałaby się za bardzo... Lub wpadłaby w taką furię, że z napastników zostałby sam popiół. Jeśli o to chodzi, ognista była teraz niczym bomba z opóźnionym zapłonem. To, że teraz zdawała się być pogrążona w głębokiej rozpaczy, nie oznaczało, iż niedługo nie zacznie przejawiać zachowań destrukcyjnych.
Przechodziła koło starego kościoła, kiedy coś ją tknęło. Chwilę przyglądała się wielkim, drewnianym drzwiom, a po chwili wślizgnęła się do środka. Nagłe nawrócenie? A skądże. Po przekroczeniu progu świątyni nie udała się ani do ławki, ani pod ołtarz, jak to robią wierni. Zamiast tego, ruszyła boczną nawą do drzwi, których zazwyczaj nikt nie przekraczał. Mało kto chciał wchodzić na uszkodzoną wieżę zegara, która przylegała do kościoła. Jednak to było jedno z niewielu miejsc, gdzie mogła znaleźć Erin Hawke, swoją serdeczną przyjaciółkę i kochankę. Tym razem wyjątkowo nie szła do niej jako ta druga.
Drogę na szczyt wieży, gdzie Hawke miała swoją kryjówkę, przyświecała sobie niewielkim ognikiem tańczącym po jej dłoni. Schody były zdradliwe i wolała widzieć, gdzie stąpa. Gdy wreszcie doszła na górę, rozejrzała się wokół. Nie widziała żadnego ruchu, który zdradzałby obecność przyjaciółki.
- Hawke? Jesteś tu? To ja, As - zawołała, a echo poniosło jej słowa po całej wieży. Nikt nie odpowiedział. Wiedźma rozejrzała się po całej kryjówce, ale nie znalazła nikogo. Najwidoczniej to jeszcze nie była pora Hawke, żeby wracać. Astaroth przez chwilę wahała się, co powinna zrobić, ale wreszcie doszła do wniosku, że właściwie i tak nie miała co robić. Nie chciała wracać do Cyrku, tym bardziej o tej porze. Najwidoczniej faktycznie przejęła się tymi wizjami, które widziała. Zdecydowała się poczekać na Erin, a jeśli ta nie nadejdzie, to po prostu przeczekać w jej kryjówce do rana. Tamta chyba nie miałaby nic przeciwko. Cyrkówka usiadła na prowizorycznym łóżku i siedziała tak parę sekund, a później zdecydowała się na nim położyć. Zmęczenie musiało jej się dać ostro we znaki, bo szybko zwykłe leżenie przeistoczyło się w ciągnącą się drzemkę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Pon Kwi 10, 2017 9:17 pm

Hawke przez większość dnia włóczyła się po mieście załatwiając jakieś pierdoły. Ba, zdarzyło jej się trochę popracować w legalny sposób, ale nadal unikała Selene. W sumie to ciemnowłosa czuła się ciut dziwnie, bo od jakiegoś czasu rudowłosa inkwizytorka nie ganiała jej po całym mieście w sprawie treningów czy zwyczajnego opierdolenia o lenienie się, podrywanie kobiet i picie czy zdobywanie pierdółek w niezbyt legalny sposób. To było dziwne, a sama Erin wprowadzało w stan nieprzyjemnego uczucia niepokoju. Cóż, nie zostawało jej nic innego jak czekać. Jej samej jakoś nie śpieszyło się, aby odwiedzać Selene w jej mieszkaniu. Choć jakby nie patrzeć Hawke też nie ułatwiała znalezienie siebie przez inkwizytorke. W końcu nie sypiała ostatnimi czas po karczmach, ale w swojej małej kryjówce.
I tego wieczoru miała zamiar iść spać do swojej małego azylu, w którym mało kto mógł ją znaleźć. Ta… Przydało się ukrywać ów miejsce przed większością znajomych. Zaczęło zmierzchać, a sama dziewczyna postanowiła wyruszyć do swojego schronienia. Oczywiście nie ruszyła prosto do wieży zegarowej. Co to, to nie. Głupia nie była. Trochę się pobłądziła po mieście. Jak to mówią pozorny zawsze ubezpieczony.
Mimo wszystko na szczycie wieży zegarowej stanęła dość wcześnie, a raczej w sam raz, że z góry móc zobaczyć jak zostają włączone w mieście lampy gazowe. Jednak Erin nie miała zamiaru zaprzątać tym sobie głowy. Była zwyczajnie zmęczona, chciała się ochlapać wodą i walnąć się na swoje łóżeczko. Zwłaszcza, że nie spodziewała się, żadnego gościa w swoim 'mieszkanku'. Już podchodziła do krzesła, które znajdowało się niedaleko jej łóżka, aby odstawić na nie plecak i obok odstawić pokrowiec z lutnią, gdy zauważyła coś w ciemnością. W pierwszej chwili się nieco wystraszyła. Ba, nawet myślała przez moment, że zejdzie na mini zawał, ale na całe szczęście do niczego podobnego nie doszło. Hawke po kilku sekundach rozpoznała osóbkę, leżącą na jej łóżku. Nie oszukujmy się, mało kto miał białe pasemka. Mimo znajomego widoku Erin poczuła pewien niepokój. W końcu rzadko się zdarzało, aby Astaroth od tak do niej przyszła. Odłożyła swoje rzeczy, zapaliła jedną świeczkę i podeszła do łóżka. Usiadła na jego krawędzi i dotknęła delikatnie ramienia przyjaciółki, aby delikatnie nią potrząsnąć.
- Astaroth, wstawaj – wyszeptała. Teraz zauważyła jak kiepsko wygląda jej przyjaciółka. Aż żal jej się zrobiło jej budzić, ale chciała choć spróbować z nią porozmawiać i choć trochę wywiedzieć co się stało.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Wto Kwi 11, 2017 2:58 pm

Ciemność. Bezkresna i wszechogarniająca do tego stopnia, że Astaroth nie widziała koniuszka swojego nosa. Słyszała jedynie kroki. Powolne, acz miarowe i jednostajne, obijały się szerokim echem po pomieszczeniu, w którym się znajdowała. Dopiero po chwili jedna latarnia zapaliła się i wątłym światłem oświetliła ją i cztery znajdujące się wokół osoby. Głosy kroków nasilały się z każdym krokiem mężczyzn, uderzenia grubych obcasów o posadzkę, do których zaraz doszły śmiechy i przekleństwa. Nie mogła się ruszyć, uciec, krzyknąć. Gdy jeden z rzezimieszków podszedł bliżej...
Poczuła dotyk i wydała z siebie ciche, przestraszone piśnięcie, jak mysz złapana w pułapkę. Mężczyźni nagle zniknęli, a Astaroth gwałtownie odsunęła się od źródła dotyku, które sprawiało ból, potrząsając jej zwichniętym barkiem. Syknęła boleśnie.
Astaroth, wstawaj.
To nie był ani delikatny, ostrożny dotyk Vengeful Spirit ani jej głos. Nie brzmiał też jak ktoś, kto miałby jej zrobić jakąkolwiek krzywdę. By jednak w pełni ustalić jego właściciela, ognista musiała otworzyć oczy i przypomnieć sobie, gdzie jest. Gdy już zobaczyła twarz przyjaciółki, oświetlaną przez pojedynczą świeczkę, uspokoiła się nieco, jednak wciąż wydawała się być zagubiona.
- Hawke, ja nie chciałam, ja tylko... - powiedziała szybko, gwałtownie podnosząc się do siadu, co było nawet bardziej bolesne, niż wcześniejsze potrząsanie. Z jej prawego ramienia zsunął się płaszcz, ukazując usztywnioną i zabandażowaną rękę, do nadgarstka zakrytą luźną koszulą. As szybko poprawiła tę część ubioru, spojrzała na przyjaciółkę i westchnęła. - Potrzebowałam cię zobaczyć. Mogę zostać? - spytała. Prosto acz szczerze, jednak wynikało to głównie z tego, że Astaroth sama nie wiedziała, czego oczekiwała. Przyszła tu, żeby nie czuć się samotnie, może żeby ktoś rozwiał jej wątpliwości i podniósł ją odrobinę na duchu. Weszła do kryjówki Hawke pod wpływem impulsu, nie przemyślawszy tego, toteż teraz niezbyt wiedziała, co ma zrobić lub powiedzieć. Miała nadzieję, że wszystko wyklaruje się trakcie jej pobytu tutaj i jakoś samo się ułoży. Zupełnie, jak jej życie, które w ciągu ostatniej doby zaczęło wyglądać jak zdmuchnięty domek z kart, którego resztki cudem trzymały się w pionie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Wto Kwi 11, 2017 6:39 pm

Trochę ją zaskoczyła tak gwałtowna reakcja ze strony przyjaciółki. Nie spodziewała się czegoś takiego, ale to tylko utwierdziło ją w tym, że coś się stało. Zostało tylko się dowiedzieć co dokładnie. Nie naciskała, nie przytrzymywała jej ani nic w ten desen. Wiedziała, że zwyczajnie takie czynności nie są na miejscu. Tylko debil by tak postąpił, a Hawke mimo wszystko do tej grupy nie należała. Dała jej się ogarnąć i przyswoić. W końcu każdy po wybudzeniu niezbyt przytomny. Jednak malujący się ból na twarzy As ją bardzo zaniepokoił, a fakt zauważenia jego powodu ani trochę ciemnowłosej nie uspokoił. No, ej, przecież się przyjaźniły! Erin zwyczajnie się o nią martwiła. Każdy normalny człek, by się martwił.
- Ej, ej, spokojnie. Przecież cię nie zjem za to, że tu przyszłaś – powiedziała od razu, uśmiechając się delikatnie, aby trochę uspokoić kobietę. Przecież nie miała zamiaru jej obwiniać o to, że przyszła do jej kryjówki, którą Hawke sama pokazała Astaroth. To byłoby głupie. No, normalnie szczyt głupoty. Zwłaszcza, że Erin powiedziała kiedyś przyjaciółce, że ta może wpadać kiedy tylko chce. - Co się stało? - chwilę się wahała czy na pewno powinno paść to pytanie z jej ust. Kto wie, może Astaroth nie chciała, aby Hawke pytała ją o niedawne przeżycia.
- Pewnie, że możesz. Ba, jak chcesz to możesz nawet dalej pójść spać. Tylko zrób mi wtedy trochę miejsca. Mimo wszystko chciałabym się przespać za jakiś czas – odparła Hawke, wstając z łóżka. Postanowiła na razie o nic więcej nie wypytywać cyrkówki. Jeśli ta będzie chciała to sama powie. Choć prawda była taka, że cholernie ją ciekawiło co się stało. Cóż, była ciekawską osóbką i nic na to nie mogła poradzić. - No, chyba, że wolisz pogadać zamiast spać – rzuciła mimochodem, odwracając się plecami do kobiety, odpinając guziki koszuli, aby zaraz zawiesić ubranie na krześle. Podeszła z miski, do której nalała. Przemyła twarz oraz mokrym ręcznikiem ciało, po czym się wytarła. Musiała zaliczyć tę mini kąpiel. Zbliżyła się do szafki i wyjęła czystą koszule, którą zaraz ubrała. Kątem oka zerknęła na przyjaciółkę. - Chcesz jakieś ciuchy na zmianę? – spytała, zostawiając jeszcze chwilę szufladę otwartą.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Wto Kwi 11, 2017 7:23 pm

Sam fakt, że Hawke nie miała jej za złe tej nagłej wizyty, nieco podniósł ją na duchu. Co by to było, gdyby musiała teraz wrócić sama do Cyrku... Wolałaby zasnąć na ławce w kościele, niż to zrobić. Tak jak nigdy nie bała się ciemności ani samotności, tak teraz przerażała ją sama myśl o tym, że może zostać sama w nocy w mieście. Nawet nie wiedziała, dlaczego w ogóle przez ten moment zareagowała w ten sposób. Zrzuciła wszystko na winę zmęczenia, zaspania i ciężkiego dnia. Ludzie obudzeni często odwalają dziwne rzeczy, a ona nie była wyjątkiem.
- Powiedzmy, że miałam ciężki dzień. Gdybym ci opowiedziała, pewnie byś mi nie uwierzyła - odpowiedziała po chwili. Wiedziała, że to pytanie padnie, więc nawet nie była zaskoczona. Nie zmieniało to faktu, iż odpowiedź mogła być dość szokująca dla Hawke, a sama Astaroth mogła być przez nią wzięta za totalną wariatkę. Była tylko człowiekiem. Prawdopodobnie nigdy nie widziała Koszmarów ani duchów, więc nie było to dla niej coś normalnego, namacalnego. Zresztą, tu nawet nie chodziło o sam fakt tego, co się stało. O dziwo wydarzenia dnia poprzedniego nie przerażały jej tak bardzo jak wizje pokazane przez Vengeful i to, co ta jej powiedziała. Fakt, że prawie została zgwałcona i zabita, a uratował ją tylko pakt krwi z duchem, były w tym momencie sprawami drugoplanowymi, acz również ważnymi.
- Jasne, wybacz - mruknęła i przesunęła się tak, że jeśli Hawke chciała się położyć, to miała na to wystarczająco dużo miejsca. Jednocześnie przypatrywała się kobiecie, gdy ta rozbierała się i myła. Zwykle tyle wystarczało, żeby As rzuciła się na nią i zaczęła robić to, co jej się żywnie podobało, jednak nie tym razem. Nawet nie czuła tego palącego pożądania, które kierowało nią przez dużą część czasu, a teoretycznie powinno gwałtownie skoczyć, kiedy miała przed sobą półnagą kobietę o kształtach takich jak Erin.
- Właściwie... Możesz mi tylko powiedzieć jedną rzecz? - zagaiła niepewnie. - Jeśli jesteś zmęczona, możesz iść spać, ale chcę tylko wiedzieć... Co uważasz za ważne w życiu? - zapytała, przyglądając się przyjaciółce. Zazwyczaj ciężko było o takie filozoficzne pytanie z jej strony, jednak teraz było to jedno z najważniejszych pytań, na jakie musiała poznać odpowiedź. Po poznaniu odpowiedzi, mogła zacząć układać resztę cegiełek, lecz bez fundamentów nie mogło się obyć. Dotychczas wierzyła, że najważniejszym jest życie w zgodzie ze sobą, jednak Vengeful zmusiła ją do przymusowej refleksji na ten temat.
Zapytana o ubrania, energicznie pokręciła głową. Nie chciała nadwerężać gościnności Hawke, ograniczając swoją szkodliwość do minimum, mimo, że wiele razy już testowała granice przyjaciółki i wiedziała, iż to w żadnym stopniu nie wychodziło poza nie. Czuła jednak, że tak trzeba. W końcu nie było niczego złego w tym, iż pójdzie spać w ubraniach, w których chodziła. O ile w ogóle  zaśnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Wto Kwi 11, 2017 8:53 pm

Serio nie rozumiała o co mogłaby być zła na przyjaciółkę. Lubiła jej towarzystwo i nigdy nim nie gardziła. Mimo wszystko w jakiś pokręcony sposób czas z  Astaroth ją relaksował i nieco wyciszał. Trochę nie rozumiała do końca na jakiej zasadzie to działało, ale cyrkówka zawsze była mile widziana w skromnych progach ciemnowłosej włóczęgi. Sama Erin jakoś nie miała nawet ochoty wyganiać As ze swojej kryjówki. Widziała ewidentnie, że coś jest nie tak, a jeśli w życiu jej towarzyski działo się coś nieprzyjemnego Hawke chciała jej jakikolwiek sposób pomóc. Nawet jeśli jej rola miała się ograniczyć do wspólnego położenia się spać i zwykłego tulenia do snu. Po prostu chciała być dobrym przyjacielem i w jakiś sposób pomóc As.
Uśmiechnęła się krzywo. Och, gdyby Astaroth wiedziała jaką istotę Hawke kilka razy widziała w swoim życiu… Nie była pewna czy w tym wypadku cyrkówka by jej samej uwierzyła. W końcu jak uwierzyć komuś, kto twierdzi, że na własne oczy widział samego Anioła Zemsty? Ba, dodatkowo spał w objęciach ów istoty jak gdyby była to jego matka? Westchnęła cicho, po czym dmuchnęła na pojedyncze kosmyki, które zaczęły jej trochę przeszkadzać.
- Jak uważasz, As, ale uwierz mi mimo wszystko widziałam sporo dziwnych rzeczy i nie raz bardzo nieprzyjemnych – odparła, przenosząc swoje burzowe tęczówki na przyjaciółkę. Drgnęła niespokojnie na wspomnienie ostatniego 'testu' Selene. Zaraz jednak spróbowała odsunąć od siebie ów myśli. Nie mogła już nic z tym zrobić… Choć przez cały czas zżerały ją pewne wyrzuty sumienia. Wiedziała jedno, nie miała zamiaru nigdy więcej czegoś podobnego robić.
To było dziwne uczucie. Znaczy była przyzwyczajona do tego, że Astaroth wręcz pożerała ją wzrokiem w takich sytuacjach. Nie żeby się przed nią krępowała. Cóż… Po tylu wspólnie spędzonych nocach raczej nie miała czym. Tu chodziło o coś całkowicie innego. Kobieta zachowywała się po prostu niecodziennie. Coś ewidentnie jest na rzeczy i nie ma tu żadnego innego tłumaczenia. Coś jej czymś mocno przywaliło... Coś się stało... przebiegło jej przez myśli, gdy zapinała guziki od koszuli.
- Jasne, wal śmiało. Jeśli będę znała odpowiedź to ci ją podam. Spokojnie, nie jestem na tyle zmęczona, aby nie móc pogadać. Z resztą znasz moje zamiłowanie do gadania – powiedziała, próbując dodać jej ciupkę odwagi. W końcu dawno nie widziała takiej skołowanej i niepewnej As. To było aż dziwne. Zapięła trzeci od góry guzik, a dwa ostatnie zostawiając w spokoju. Trochę zaskoczyło ją pytanie As. No, czegoś takiego się nie spodziewała. - Ważne dla mnie? – powtórzyła, patrząc na towarzyszkę. Zmarszczyła delikatnie czoło w zamyśleniu. Zamilkła na dłuższą chwilę, a zaraz zatopiła palce w ciemnych kosmykach lekko je przy okazji, czochrając jak to miała w zwyczaju, gdy się nad czymś zastawiała.
- Ależ se pytanie wymyśliła – odparła w końcu, drapiąc się po karku. Wolną dłonią zamknęła szufladę. - Em, jest kilka takich rzeczy dla mnie. Wiesz, ważne jest być sobą. Nie bawić się w robienie czegoś pod byle kogoś. Podlizywanie jest dla dupków i skurwysynów. Trzeba się trzymać swoich zasad. No, wiesz nie łamanie swoich przekonań, ale i wiadomo nie stać głupio przy czymś co nie ma sensu, bo tak se ubzduraliśmy. Przyjaźni też jest ważna. W końcu jak żyć, bez dobrego towarzysza, na którym można polegać? Chujowe takie życie. Hm… No, dla mnie jest jeszcze ważna pasja. Do muzyki, włóczenia się i kilku innych mniej ważnych pierdół – urwała na chwilę, jakby sama nie była pewna czy kolejne słowa, które mogą paść z jej ust będą logiczne. Jednak po kilku sekundach wahania przemówiła. - Ale wiesz, co? Chyba najważniejsze jest to, aby wiedzieć kim się jest i czego się chce. Ale wiesz… Tu nie chodzi o to, że się wie jak się człek nazywa, czy skąd pochodzi. To jest banalne i nie w tym jest cały sens. Mi chodzi o coś więcej… No, wiesz… Ech, no… No, rozumiesz -  urwała, nie wiedząc jak to wytłumaczyć. Westchnęła ciężko, znów zatapiając palce w ciemnych kosmykach i delikatnie je ciągnąc. Była na siebie lekko zła, bo nie umiała opisać tego o co jej chodziło. No, ale cóż… Trudno jest mówić o czymś, czego się nie posiada do końca, prawda?

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sro Kwi 12, 2017 9:12 am

Gdyby tylko wiedziała, jak wiele je łączy... Ich rozmowa byłaby o wiele prostsza, bo Astaroth nie musiałaby obawiać się niezrozumienia. Tymczasem żyła w przekonaniu, iż Hawke nigdy w życiu nie widziała istot nadnaturalnych innych niż wiedźmy i Koszmary, które pokazuje się w Cyrku, więc próbowała iść najbardziej okrężną drogą, aby ująć samą istotę rzeczy, bez wdawania się w szczegóły.
- Powiedzmy, że poznałam, czym jest zemsta. I wiesz co? Nie zawsze jest taka słodka, jak może się wydawać - uśmiechnęła się smutno. Oj tak, Zemsta miała wiele obliczy. Od namiętnej kochanki, przez troskliwą opiekunkę, aż po huragan roznoszący wszystko wokół. Wszystko zależało od tego, który się mścił. Zemsta to broń obusieczna, w przypadku Astaroth uderzyła również w jej stronę, chociaż dopiero po pewnym czasie. Może dlatego wprawiła ją w takie zdruzgotanie.
Widziała, jakie zdumienie Haw sprawiło to pytanie i aż się lekko wzdrygnęła. Czyżby i ona nie znała odpowiedzi na to pytanie? Bała się, że tak może być, dopóki ta nie zaczęła powoli mówić. Wszystko to, co mówiła, niejako pokrywało się z tym, co uważała Astaroth. Przez to nie wiedziała już, co sądzić. Z jednej strony dostała zjebkę za to, tymczasem ktoś inny uważał, że to nic złego. Może powinna poszukać kogoś innego i jego zapytać? Tylko że każdy miał inne potrzeby i marzenia. Nie mogłaby uwierzyć odpowiedzi bogacza, bo ta kompletnie nie pokrywałaby się z systemem wartości ognistej. Erin i As były o tyle podobne, że miały podobny status, wartości, przekonania i cele. Obie miały ciężkie życie i występowały dla innych ludzi. Więc może jednak miała rację...?
- Rozumiem - odpowiedziała, kiedy Hawke zaczęła się odrobinę gubić. - Ale czy czasem nie czujesz, że mogłabyś żyć lepiej? Sprawić, że twoje życie byłoby bardziej wartościowe i nie musiałabyś żyć na ulicy? - szepnęła. Dopiero po chwili zrozumiała jednak, jak mogło to zabrzmieć w jej ustach. - Nie chodzi mi o to, że twoje, nasze życie teraz jest złe, nie zrozum mnie źle... Ale nie sądzisz, że nasze aktualne życie jest tylko bezsensownym poszukiwaniem wrażeń i splendoru? Że występujemy przed ludźmi, zasłaniając się pasją, zamiast myśleć, co robić ze sobą dalej? - dopowiedziała, chociaż sama jeszcze nie bardzo wiedziała, czego oczekiwała. Poniekąd powtarzała słowa Mściwej, jakby chciała sprawdzić, czy znajdą zrozumienie u Hawke. W niej samej nadal tliła się bowiem iskierka nadziei, że to, co robią, wcale nie jest takie beznadziejne. Że nie są tylko ładnymi zwierzątkami, które pokazują się ludziom, żeby zebrać pieniądze na najbardziej prymitywne zachcianki. Była w nich bowiem pasja, którą wyróżniały się z szarego tłumu tępych żebraków pozbawionych sensu życia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sro Kwi 12, 2017 7:16 pm

Raczej nie poznałaś Zemsty w taki sam sposób jak ja… I raczej nie spałaś jej w ramionach jako mały szkrab... przebiegło jej myśli. Nie, jakoś nie wpadła na to, że kobieta mogła wpaść na samą Vengeful Spirit, z którą miała do czynienia sama Hawke. Zdawało jej się to w jakiś sposób niemożliwe, choć sama nie wiedziała dlaczego. Nie umiała tego uargumentować. Po prostu nie przyjmowała do myśli, że As mogła spotkać Vengeful.
- ...Kogo zabiłaś? Mam nadzieje, że już pozbyłaś się trupa. Głupio by było go jutro sprzątać za dnia... - powiedziała, zerkając na przyjaciółke. Może to kolejna głupota z jej strony, ale tylko to jej przyszło do głowy. Cóż… może było to trochę podyktowane ostatnimi przeżyciami ciemnowłosej włóczęgi. - Nie jestem pewna czy zemsta jest kiedykolwiek słodka – dodała dopiero po chwili. W końcu w Hawke siedziało przekonanie, że mimo wszystko zemsta zostawia po sobie po jakimś czasie tylko gorycz.
Raczej każdy byłby zaskoczony takim pytanie, a tym bardziej zadanym przez kogoś pokroju  Astaroth. Nie oszukujmy się te słowa w ustach cyrkówki brzmiały dziwnie. No, normalnie jakby pięciolatek pytał się o fizykę jądrową swojego rówieśnika. To zdawało się w jakiś sposób nienaturalne, ale przecież nawet Astaroth mogła mieć filozoficzne rozważania i takie tam, nie? Nie zmieniało to faktu, że mimo wszystko to było ciężkie pytanie dla ciemnowłosej włóczęgi. Trudno jest mówić o wartościach, gdy tak naprawdę nikt ich nigdy nie przekazywał, a było trzeba ich szukać na własną rękę. No i nie oszukujmy się… Hawke mimo wszystko nadal była dość zagubionym człowiekiem. Nie znała swoich korzeni, nie miała pewnej przyszłości, ba, czasem nie do końca była pewna czego chce i czy to jak postępuje jest dobre.
Westchnęła z pewną ulgą, gdy ta nie kazała jej dalej tłumaczyć. Podeszła z powrotem do łóżka i zaraz się na nim położyła. Nie poszła jednak spać.  Ba, nawet nie zamknęła powiek. Wzrok miała skupiony na przyjaciółce, a lewą ramie zrobiło jej za podpórkę pod głowę. Po pierwszych słowach, padających z ust cyrkówki poczuła się dziwnie. Nawet nie umiała określić co tak naprawdę za uczucie jej towarzyszyło w tej chwili. Dziwne zmieszanie, połączone z goryczą i ciupką złości. Zmarszczyła przez to delikatnie czoło i skrzywiła się lekko.
- Wiesz, jest taki mały problem… Żeby móc się gdzieś osiedlić trzeba mieć po co – odpowiedziała, odwracając wzrok od przyjaciółki. Dziewczyna wbiła wzrok w delikatny płomień świecy. - Ja nie mam rodziny, bliskiej osoby czy miłości życia. Nie ma dla kogo mieszkać w jednym miejscu. Nie mam zwyczajnie po co. Nie mam ani stałej pracy, ani szkoły czy czegoś w ten desen. Równie dobrze mogłabym mieszkać w całkiem innym mieście czy części kraju. Zbytnio nic mnie tu nie trzyma – powiedziała, zatapiając po raz kolejny palce w ciemnych kosmykach, aby zaczesać je do tyłu. - Cóż, a czy tak naprawdę coś ma sens? Dla jednego sensem jest pieczenie każdego poranka chleba, a potem go sprzedawanie. Dla kogoś rodzina i opiekowanie się nią. Dla kogo innego nauka i zdobywanie wiedzy. Czy sens którejkolwiek z tych postaci jest zły? No, chyba nie. Przynajmniej nie dla mnie. Oczywiście dla kogoś może to być bezsensowne, ale czy to ma mnie obchodzić? On albo ona żyją jak chcą i ja też to robię. Moja sprawa co robię w życiu. Z resztą niby jaki miałby być niby ten większy sens życia? Zostanie świętym, hm? Bo jeśli tak to ja podziękuję. Oni zazwyczaj krótko żyją – westchnęła cicho, a wzrok przez ten cały czas miała skupiony na wątłym ogniu świecy. - Wiesz, może jak gram na lutni nie przejmuję się jutrem, ale moja pasja do muzyki jest prawdziwa. Gdyby nie była już dawno rzuciłabym to w cholerę. A tak naprawdę, gdybym się nie zastanawiała co dalej ze mną to bym dawno wylądowała na jakimś śmietniku, zdychając z głodu. No, niestety, ale nikt za mnie o mnie nie zadba – odparła, nadal się czuła dziwnie, ale w trochę inny sposób niż wcześniej.[/color]

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sro Kwi 12, 2017 7:58 pm

Zdziwiła się, kiedy usłyszała takie pytanie z ust Hawke. Czy ona wyglądała jak ktoś, kto potrafi zabić drugiego człowieka? Mogła nieco przypalić, obić mordę, ale nigdy zabić. Była zbyt drobna i, wbrew pozorom, niewinna, żeby zrobić komuś jakąś większą krzywdę. Tamci ludzie, którzy na jej rozkaz wpadli w obłęd, nie wliczali się do statystyk. To nie ona ich ukarała, tylko Vengeful, na ich własną prośbę w dodatku. Matka Astaroth również się nie liczyła.
- Trupa? Za kogo mnie masz? - powiedziała z udawanym oburzeniem. - Nie zabiłam nikogo. Aż tak mnie nie poniosło - prychnęła. Jakkolwiek bardzo porywcza by nie była, nigdy nie zabiłaby człowieka... A przynajmniej nie świadomie. Wiedziała już, że nie jest to zbyt miłe przeżycie, jednak gdyby miała w obronie własnej wybierać między śmiercią swoją a jakiegoś obcego człowieka, byłby to bardzo łatwy wybór.
No tak, problem braku przynależności był tutaj dość ważny. Na dobrą sprawę, As również nie miała za bardzo co ze sobą zrobić. Mogła albo pozostać w Cyrku i żyć w tym społeczeństwie, albo zostać włóczęgą jak Hawke. Innych opcji w tej chwili nie widziała. Swoje jednak już się nawędrowała po tym świecie, a bycie artystą w szalonej, magicznej trupie było dla niej wygodne. Tak jak dla jednego sensem było pieczenie każdego poranka chleba, tak dla Astaroth sensem było życie w Cyrku, występowanie na scenie, a później zbieranie owoców swojej pracy. Dlaczego miałaby to zmieniać? Nawet nie wiedziała, jak mogłaby to zrobić, bowiem opcja z byciem włóczęgą również łączyła się z tym, że zarabiałaby na życie sztuczkami ulicznymi. Co więc innego mogła robić? Nie widziała się w żadnej innej roli.
- Rozumiem - skwitowała i położyła się na plecach, uważając na uszkodzoną rękę i poobijane ciało. - Moja pasja do sztuki też jest prawdziwa. Nie wiem, co innego mogłabym robić w życiu i w sumie podoba mi się to, co robię, nawet jeśli ludzie mogą patrzeć na mnie krzywo lub mną gardzić. Zastanawia mnie tylko, czy gdyby coś stało się z Cyrkiem... Czy dałabym radę przeżyć bez niego. I czy ktokolwiek zapamiętałby moje imię albo chociażby osobę, gdybym odeszła. Na zasadzie "hej, kojarzysz tę laskę z tymi śmiesznymi włosami? O tak, była świetnym połykaczem ognia i robiła wspaniałe minety" - powiedziała, wpatrując się w sufit. Dopiero po chwili spojrzała na Hawke, przysunęła się do niej i uśmiechnęła leciutko. - Bo ty byś o mnie pamiętała, prawda? - spytała. Nigdy w życiu by w to nie zwątpiła. Nie po tylu przeżytych akcjach i nieprzespanych nocach. To był jedynie efekt tego, że Vengeful zasiała w niej ziarno niepewności w wielu sprawach. Przez nią zaczęła się zastanawiać, co by było, gdyby poprzedniego dnia naprawdę zginęła albo co by się stało, gdyby ktoś postanowił zrównać Cyrk z ziemią.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Pią Kwi 14, 2017 11:40 am

Cóż, może i cyrkówka nie wyglądała na taką co była w stanie zabić, ale Hawke wiedziała też, że As do świętych nie należała. Widziała jak potrafiła się bić. Ba, ciemnowłosa nie chciałaby oberwać od niej, gdyby ta wpadła w poważny szał. Adrenalina potrafi zrobić z człowieka maszynę na dobre parę minut. Sama o tym całkiem dobrze wiedziała.
- Fiu, nie będzie trzeba bawić w zakopywanie. Cóż za ulga. Plecy nie będą mnie boleć – westchnęła z ulgą, jakby było to dla niej takie sprawy były codziennością. Ta… Erin miała dość specyficzne poczucie humoru, które nie każdy potrafił zrozumieć. Jednak nikogo nie miała zamiaru zmuszać do rozumienia go. Z resztą wiedziała, że cyrkówka raczej należy do tego grona, które toleruje jej humor. Ba, często razem się z czegoś śmieją. Tak, już jest, gdy spotykają się dwie w miarę podobne istoty.
Cóż, pod tym względem kobiety się różniły. Hawke miała znajomości, ale tak naprawdę jakoś nigdy nie umiała dołączyć do jednej grupy społecznej. Wiedziała, że taki Cyrk czy Inkwizycja nie są czymś do czego chciałaby należeć. To nie był jej sens życia. Poniekąd dlatego Erin była zagubiona w swoi życiu. Nie do końca wiedziała z kim powinna się utożsamiać. Nie wiedziała u kogo tak naprawdę znalazłaby dom. Nadal szukała swojej roli w życiu.
- Dano nam nasze dary, aby z nich korzystać, nie? Po co potrafić grać na lutni jak się nikim z tym człek nie dzieli? Co to za przyjemność być połykaczem ognia, gdy nikomu się tego nie pokazuje? - odparła Hawke, patrząc na Astaroth. Zaraz odgarnęła z jej twarzy kilka kosmyków. Taki drobny ruch, a mógł przekazać tyle pozytywnych uczuć. - Jeśli jacyś bogowie istnieją to nie sądzę, aby mieli zamiar dawać nam nasze talenty byśmy z nich nie korzystali. Ja bym była na ich miejscu zła, gdyby ktoś marnował coś co mu dałam. Z resztą co cię obchodzi zdanie osób, którym się to nie podoba? A niech im się nie podoba, ich sprawa. Ważne, że tobie to sprawia przyjemność, nie? Oni nie muszą rozumieć, że to pasja, ważne, że ty jesteś tego świadoma, nie? - powiedziała, wierzchem dłoni gładząc policzek kobiety. Na ustach ciemnowłosej widniał delikatny uśmiech. Nie był to jednak te łobuzerki, pełen zadziorności, który można było u niej zauważyć na co dzień. Nie to był łagodny, przyjacielski uśmiech, zarezerwowany zazwyczaj dla bliskich ciemnowłosej. Była w nim doza czułości i ciepła. - Myślę, że dałabyś sobie radę, w końcu jesteś zaradna, ale brakowałoby ci tego miejsca. Mogę się mylić, ale sądzę, że ty po prostu kochasz Cyrk. Jest dla ciebie jak dom, nie? - powiedziała po chwilowym zastanowieniu. Hawke momentami zazdrościła tego cyrkówce. Ona mogła nazwać jakieś miejsce domem, a ludzi rodziną w przeciwieństwie do Erin.  
- Oczywiście, że bym nie zapomniała. Jesteś przyjaciółkami, o nich się nie zapomina. Jesteś kimś bliskim - powiedziała bez chwili zawahania. Chwilę milczała, aby zaraz dodać. - Z resztą o tobie naprawdę trudno zapomnieć. Jest w tobie coś takiego co sprawia, że ludzie długo trzymają cię w pamięci – powiedziała, a gdy skończyła delikatnie się uniosła na łokciach, aby subtelnie musnąć ustami czoło As.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Pią Kwi 14, 2017 2:41 pm

I chyba doszły do sedna problemu. Obie były obdarzone i starannie rozwijały swoje talenty, zamiast zakopywać je i zajmować się rzeczami, które całkiem ich nie interesowały. Korzystały pełną gębą z tego, co dostały od życia. Nie były jednak zwykłymi rzemieślnikami, lecz prawdziwymi artystkami, chociaż w skrajnie różnych dziedzinach. Obie chciały również zachwycać ludzi, jednak nie dlatego, że musiały lub uwielbiały robić wokół siebie zamieszanie. One po prostu robiły to, co kochały, przy okazji dzieląc się tym z innymi. Kiedy Astaroth występowała, nie widziała świata wokół siebie. Była tylko ona, ogień i ta magia występująca między nimi, coś przypominającego tę chemię, która jest między parą tancerzy. Nie liczyli się ludzie wokół, chociaż uwielbiała słyszeć ich oklaski na koniec i czuć, że komuś się to podoba. Niczego więcej od życia nie potrzebowała.
- Wiesz co? Masz rację. Pieprzyć innych ludzi. Jak im się nie podoba, to pewnie tylko z zazdrości, że nie umieją tego, co my - stwierdziła w końcu. - Myślałam tylko o tych dziesiątkach artystów, którzy giną na ulicy, bo komuś się nie spodobają i ich okradną albo będą chcieli ich... - zawahała się na chwilkę i uciekła wzrokiem od Hawke. - Pobić. Może nawet zabić. Różne nieczułe chuje chodzą po tym świecie - uśmiechnęła się ciut nerwowo, aby po chwili znowu spojrzeć na przyjaciółkę. To w ogóle nie było dziwne, As, wcale. Jednak Erin zdawała się przywyknąć do tego, że ognistą bierze na dziwne rozmowy i w ogóle jest inna niż zawsze, więc to nie powinno zrobić na niej większego wrażenia. Chyba. W każdym razie, Astaroth czuła się teraz bardziej uspokojona i zrelaksowana. Potrzebowała, żeby ktoś przyznał jej rację i otrzymała to. Hawke rozwiała większość jej wątpliwości i obaw, a do tego zachowywała się spokojnie i łagodnie jak nigdy. Czy ktoś jeszcze uważa, że prawdziwa przyjaźń nie istnieje?
- Cyrk to mój dom. Nawet, jeśli te pojeby czasami dają w kość, to po prostu ich kocham. Są dla mnie jak rodzina, a występy są dla mnie czymś trudnym do opisania, ale równie pięknym. Nie potrafiłabym nagle z tego zrezygnować, żeby, no nie wiem, założyć rodzinę czy coś - parsknęła cicho, gdy taka absurdalna myśl w ogóle przeszła jej przez gardło. Rodzina, dobre sobie. Gdyby miała wybierać między Cyrkiem a zostaniem przykładną żoną i matką, mogłaby zacząć dodatkowo podszkalać się w akrobatyce czy rzucaniu nożami, byle tylko nie zostać zamkniętą w czterech ścianach sam na sam z bachorami i obiadem do ugotowania.
Milczała, wpatrując się w oblicze przyjaciółki. Kiedy ta zbliżyła się, wyciągnęła w jej stronę zdrową rękę i pogładziła nią delikatnie policzek Hawke. Po tak ciężkim dniu miło było usłyszeć słowa tego typu. Teraz mogła mieć pewność, że przynajmniej ta włóczęga zapamięta jej imię na długo, a może nawet rozniesie je po świecie w jednej ze swoich piosenek. Może Astaroth nie umrze w samotności i ciszy, a nawet jeśli, to jej postać zostanie w jakikolwiek sposób zapamiętana chociażby przez tę grupę artystów, z którymi się zadawała.
- Nawet nie wiesz, jak dobrze jest mi to teraz usłyszeć - odrzekła, a na jej usta, po raz pierwszy od momentu przyjścia do Hawke, pojawił się lekki, acz szczery uśmiech. Po chwili uniosła się nieco i złożyła na ustach dziewczyny delikatny, pełny czułości pocałunek. - Dziękuję ci za wszystko. Możesz mieć pewność, że ci się za to odwdzięczę i w życiu o tobie nie zapomnę - szepnęła jeszcze i ostrożnie przytuliła do siebie dziewczę, uważając przy tym bardzo na niesprawną łapkę. To było wszystko czego potrzebowała. Odrobinę rozmowy, szczerości, pocieszenia i bliskości. Gdy miała już to wszystko, powoli przestawała się bać. Już nie rzucała się jak zwierzę w klatce, nie bała się o własne życie. Wciąż miała w głowie to, co Vengeful jej pokazała, jednak teraz nie wydawało się to takie straszne. Nie kiedy obok siebie miała prawdziwą przyjaciółkę, która w razie problemu była gotowa zrobić dla niej wszystko. Zresztą, zjawa pewnie też nie dałaby jej cierpieć, skoro zależało jej na wypełnieniu umowy.
- Czy... Zechciałabyś mi kiedyś asystować podczas występu? Albo pozwolić mi dodatkowo upiększać twoje występy na ulicy? - zapytała nagle.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Pią Kwi 14, 2017 6:05 pm

Hawke była z natury furiatem. Działała pod wpływem impulsów, łatwo się denerwowała. Często byle tekst potrafił ją wywrócić z równowagi, a ona w akcje zdenerwowania potrafiła po prostu zdemolować pokój, tak jak to się stało w przypadku dawnego pokoju inkwizycyjnego pokoju Selene po nieszczęsnym wydarzeniu w lochach. Była zwyczajnie osobą w gorącej wodzie kąpaną. Jednakże były takie momenty, gdy dziewczyna zwyczajnie łagodniała i to właśnie była jedna z takich chwil jak teraz. Erin uspokajała się. Wyciszała, a to tylko po to, aby druga osóbka też miała ku temu możliwość. Tak, Hawke potrafiła coś takiego zrobić dla dobra tej drugiej bliskiej osóbki. Zakasujące, ale jednak możliwe. Ba, nawet w takich sytuacjach starała się być delikatna i najpierw zastanawiała się co podpowiedzieć, a nie mówiła co jej na język ślina przyniosła.
Uśmiechnęła się lekko. W końcu udało jej się pomóc przyjaciółce. To był powód do dumy według dziewczyny. Jednak po kolejnych słowach powoli zaczęła się domyślać o co mogło się stać. Poczuła jak w niej samej rośnie złość, mimo to nie miała zamiaru tego pokazywać As. Jak już sama zdecydowała nie będzie naciskać na kobietę, jeśli ta będzie chciała sama jej powie co się zadziało, prawda? Opanowała się, nie próbując na siłę wyciągnąć z niej informacje.
Przymknęła delikatnie powieki, wtulając subtelnie twarz w jej dłoń. Nie wiecie jak ona bardzo lubiła tego typu drobne pieszczoty. Niby nic tak wielkiego, ale dla samej ciemnowłosej były naprawdę czymś. Czymś czego brakowało jej od najmłodszych. Tak mało ich doznała żyjąc w sierocińcu, a potem na ulicy.
- Wiem. Nawet nie wiesz jak bardzo – odparła tylko cicho. Mimo to nie miała zamiaru się dzielić z Astaroth na tym swoimi przeżyciami. Hawke już kilka razy zdarzyło się być w sytuacji, gdy myślała, że nie ma już szansy wyjść z niej żywo. Zawsze, po prostu zawsze miała wrażenie w takich chwilach, że zaraz zdechnie w samotności niczym jakiś bezpański pies, za którym nawet nikt nie zapłacze. Po prostu zniknie i nikt tego nawet nie zauważy. A teraz? Zwyczajnie zrobiło jej się ciepło na sercu. Ktoś, tak po prostu powiedział, że będzie o niej zawsze pamiętał. To było naprawdę przyjemne uczucie. Bez wahania oddała ten subtelny pocałunek z równą czułością. - Nie masz za co dziękować – szepnęła, by zaraz delikatnie wtuliła się w ramiona As, zamykając całkowicie powieki na dłuższą chwilę.
Podniosła na nią ciut zaskoczone spojrzenie. Nie no, nie spodziewała się takiego pytania.
- Asystować przy występie? A jak to widzisz? - spytała, bo nie była pewna czego dokładnie cyrkówka od niej oczekiwała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sob Kwi 15, 2017 12:04 pm

Być może niepewność co do dalszych losów i sposobu oraz czasu śmierci były wpisane w żywot artysty, jednak dotychczas Astaroth jakoś nie zastanawiała się nad tym wszystkim. Może była zbyt naiwna i zbyt ufała innym ludziom, a także miała zbyt wysokie mniemanie o sobie, jednak nigdy nie miała powodów do martwienia się o takie, jak to uważała, błahostki. Dopiero teraz, gdy spojrzała śmierci w oczy, zaczęła mieć wątpliwości. Widziała jednak, że jej przyjaciółkę bardziej trapił ten problem. Byś może dlatego, iż nie miała punktu zaczepienia, jakim dla ognistej był Cyrk, a dla kogoś innego mogła być Inkwizycja, czy nawet rodzinny dom. Nawet pomimo wielu znajomości nie mogła mieć pewności, że uda jej się zarobić wystarczająco oraz znajdzie jakieś ciepłe miejsce na nocleg. Astaroth momentalnie zrobiło się szkoda przyjaciółki, którą przytuliła do siebie jeszcze mocniej i bardziej kurczowo.
- Nie mam za co? Przyszłam tu czując się jak kupa gówna, a wyjdę jak nowonarodzona. Powinnaś zacząć pobierać opłaty - mruknęła, gładząc kobietę po plecach. Nie żeby chciała płacić Hawke za przyjaźń, bo było to idiotyczne, jednak wiedziała, że będzie musiała jakoś odwdzięczyć się za ten wieczór w jakikolwiek sposób. Zabierze ją na piwo albo coś. Ewentualnie odpłaci się jej tak, jak umiała najlepiej - brakiem snu, zastąpionym całonocną zabawą.
- Normalnie - odparła krótko. - Wiem, że za Chiny nie dołączysz do Cyrku, lecz kto powiedział, że nie możesz mi asystować podczas jednego występu. Podczas niego możesz grać na lutni albo zostać moją nieustraszoną asystentką, na której będę pokazywać coraz to wymyślniejsze sztuczki... - wyszeptała, aż jej się oczy zaczęły błyszczeć na samą myśl, że mogłaby zrobić z Hawke swojego królika doświadczalnego. W granicach rozsądku, rzecz jasna. - Oczywiście, zapłaciłabym ci za to i zyskałabyś grono fanek. No chyba, że się boisz ognia - dodała zaczepnie. Jej zdaniem, to była wspaniała propozycja. Hawke mogła przez jeden występ poczuć na własnej skórze, jak to jest być cyrkowcem, dostać za to pieniądze i przez jakiś czas spotykać się z szeptami typu "patrz, ta tutaj była ostatnio w Cyrku, była świetna". Kto wie, może nawet przełożyłoby się to na jej zarobki na ulicy? Astaroth nie chciała jednak naciskać, wiedząc, że nie wszystkim podoba się to, co ona sama uważała za świetne.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Wto Kwi 25, 2017 7:42 pm

Nie było się trzeba oszukiwać, że pomimo wielu znajomości i kilku naprawdę bliskich przyjaciół Hawke była zwyczajnie samotna. Nie czuła, aby miała jakieś jedno konkretne miejsce w swoim życiu. Nie umiała tak naprawdę żadnego miejsca nazwać domem, ani nikogo rodziną. Włóczyła się od jednego celu do drugiego. Takie już było jej życie – wieczną wędrówką.
Wtuliła się w Astaroth jeszcze bardziej i pomimo wcześniejszej ochoty przymknięcia powiek na chwilę, teraz nie zamierzała ich uchylać. Było jej dobrze. Nie potrzebowała w tej chwili niczego. Czuła się prawdziwie bezpiecznie, a to uczucie tak naprawdę rzadko jej towarzyszyło. Zaraz wtuliła oblicze w zagłębienie szyj przyjaciółki, wydychając jej zapach.
- Nie, nie masz za co – powtórzyła, mając nadziej, że pod tym względem cyrkówka nie będzie niepotrzebnie dalej drążyć temat. Przecież wiedziała, że jeśli ona sama byłaby w nie najlepszym humorze to As postarałby się jak tylko mogła, aby go poprawić, co nie? Z resztą dla niej był to zwykły, naturalny odruch, nic nadzwyczajnego.
Milczała chwilę, nie wiedząc zbytnio co powinna odpowiedzieć. Propozycja ze strony przyjaciółki była naprawdę miła, ale nie do końca sama to czuła. Miała wrażenie, że to zwyczajnie nie jej bajka. Ona była prostym grajkiem, a nie cyrkowcem…
-  No, nie wiem As. To raczej nie moja bajka – odparła w końcu.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sob Maj 06, 2017 6:11 pm

Nawet jeśli nie miały za bardzo stałego domu, a w ich życie była wpisana wieczna wędrówka i szukanie szczęścia tam, gdzie inni nie postawiliby stopy... Przynajmniej robiły to, co chciały robić. Były wolne. Wielu ludziom tego brakowało. Astaroth przecież poznała już ludzi, którzy uciekli od swoich dotychczasowych zajęć, żeby zaznać chociaż odrobiny wolności jako cyrkowcy. Niektórzy porzucali wszystko - rodzinę, dom, bogactwa - żeby być szczęśliwymi. Może As i Hawke nie miały wiele, ale przynajmniej były szczęśliwe i w tej chwili miały siebie, więc nie musiały miotać się po tym świecie samotnie. Może kiedyś ich losy się rozejdą, aczkolwiek w tej chwili ognista czuła się szczęśliwa z powodu tego, że miała do kogo pójść, gdy było jej źle. Nie każdy ma takie szczęście.
Po jej twarzy przemknął cień zawodu, ledwie zauważalny i ledwie wyczuwalny nawet dla samej Astaroth. Brała bowiem pod uwagę to, że Hawke pragnęła czegoś innego i nie mogła jej zmuszać do występów w Cyrku.
- Jak uważasz. Jeśli się rozmyślisz, to wiesz, gdzie mnie szukać. Moja propozycja będzie zawsze aktualna - odmruknęła, wtulając się bardziej w ciało przyjaciółki. Jak zawsze była mile widziana w namiocie cyrkówki, która chyba nigdy nie zacznie odmawiać kolejnym eksperymentom, przygodom i nowościom.
Ziewnęła. Chyba zaczynała się robić zmęczona. Nic dziwnego, skoro miała tyle za sobą... Więcej niż w ciągu ostatnich paru lat w Cyrku, które mijały w miarę spokojnie. Nikt nie chciał jej zabić, zgwałcić ani nic w tym stylu, a nawet jeśli, zazwyczaj sama dawała sobie radę. Teraz czuła, że troszkę ją to wszystko przerastało, dlatego starała się zepchnąć to na bok. Potrzebowała czasu, żeby sobie wszystko poukładać i całkowicie się wyciszyć.
- Erin? Wiem, że to głupio zabrzmi... Mogłabyś mnie jutro odprowadzić? Postawię ci piwo, ale nie chcę wracać sama - spytała niezbyt głośno, kiedy już mogło się zdawać, że powoli zasypia. Aż się sama poczuła głupio, jednak nadal bała się jak cholera. Nie było tego po niej widać, lecz wewnętrznie drżała na samą myśl, że miałaby znowu iść sama przez miasto. Nawet słowa pocieszenia od przyjaciółki i zapewnienia, że wszystko jest w porządku, nie mogły zabić tego ukłucia lęku, cienia wątpliwości będącego gdzieś z tyłu jej głowy. Wszystko było zbyt świeże, żeby przejść obok tego obojętnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Czw Maj 11, 2017 8:51 pm

Hawke nie była do końca wolnym człowiekiem. Od czasu kiedy okradła Selene w łaźni zawsze o krok za nią była Inkwizycja. Ona rzucała cień na dość sporą część życia ciemnowłosej włóczęgi. Nie oszukujmy się, gdyby mogła już dawno wyniosłaby się z Wishtown. Co miało ją tu trzymać innego jak nie fakt stania o krok od niej Inkwizycji? A niestety w dość bolesny sposób przekonała się, że Najświętsza Organizacja potrafi być wszędzie. Oczywiście Hawke i tak sobie na wiele pozwalała. Ba, w dużym stopniu decydowała o własnym życiu, ale też nie do końca. Nie czuła się w pełni wolnym człowiekiem, choć pragnęła wolności jak nikt inny. Zabawne, prawda?
Kątem oka wyłapała ten cień zawodu na twarzy przyjaciółki, ale ona zwyczajnie czuła, że tak będzie lepiej. Może nawet bezpieczniej dla obu pań. I to wcale nie chodziło o to, że Erin nie ufała As. Nie, było wręcz przeciwnie.
Dalej wtulała twarz w zagłębienie szyj kobiety. Ba, przemknęło jej przy okazji kila niezbyt grzecznych myśli, ale powstrzymała się od tego. To nie był czas na taki rzeczy. Pewne ruchy w tym momencie zepsułby tę przyjemną i spokojną atmosferę, która się między nimi wytworzyła.
- Będę pamiętać. Nie musisz się o to martwić, As – odmruknęła Hawke, nawet nie uchylając powiek. Czuła, że powoli odpływa w objęcia krainy Morfeusza. Choć nadal zachowywała pewną trzeźwość umysłu.- Dobrze wiem, że wejście do twojego namiotu jest zawsze dla mnie uchylone – dodała zaraz z ciut bezczelnym uśmieszkiem.
Och, czyli nie tylko jej się chciało spać. W sumie nie było się temu co dziwić.  Astaroth wyglądała na zmęczoną już na samym początku. Zaskakującym faktem mogło być to, że tak długo wytrzymała.
- Hm? – zerknęła na nią spod jednej lekko uchylonej powieki. Grzecznie wysuchała co ta ma do powiedzenia. Może ciut ją zaskoczyły słowa dziewczyny, ale nie dała tego po sobie poznać. - Nie ma problemu, serio. I nie potrzebne mi piwo. Wystarczy buziak – powiedziała. Naprawdę żadnym problemem nie był dla niej prośba As. W międzyczasie przykryła je kocem. - Tylko nie budź mnie z samego rańca. Chciałabym trochę dłużej pospać – dodała, zamykając oczy. Chwilę milczała, nie będąc do końca pewna co powinna jeszcze powiedzieć. - To ten, słodkich? – spytała ciut niepewna.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Hawke   Sob Maj 13, 2017 11:20 am

Może gdyby Astaroth wiedziała, z jaką organizacją Hawke kręci na boku, byłaby mniej skora do współpracy. Cóż, prawdopodobnie byłaby też mniej chętna do jakichkolwiek spotkań z tą kobietą. Szczerze nienawidziła Inkwizycji za to, co zrobiła jej, jej cygańskiej rodzinie i wszystkim Cyrkowcom, którzy zginęli z rąk zakapturzonych ludzi wierzących w to, że w ten sposób ratują ludzkość.
Jak dobrze, że w tym momencie była błogo nieświadoma.
- Zboczeniec - zachichotała cicho. To zabrzmiało bardzo źle, a As nie mogła puścić tego płazem.
Dziwiła ją ta bezgraniczna tolerancja i zrozumienie, jakie otrzymała od przyjaciółki. Nie dopytywała, nie drążyła, nie sprzeciwiała się, nie mówiąc już nawet o śmianiu się czy obrażaniu. Ognista nigdy nie wątpiła w lojalność Hawke, w przeciwnym razie by jej tu nie było, ale zaczęła się zastanawiać, czy w podobnej sytuacji sama byłaby w stanie powstrzymać swoją ciekawość i być równie cierpliwą oraz wyrozumiałą. W duszy dziękowała kobiecie za to wszystko, bo chyba nie dałaby rady teraz tak po prostu normalnie o wszystkim rozmawiać i zachowywać się jak na co dzień.
- Jeszcze zobaczymy - odparła, ale nie zamierzała odmawiać Erin tego, czego ta zapragnęła w zamian za pomoc. Ujęła jej podbródek i podniosła się odrobinę, żeby móc złożyć na jej ustach delikatny, czuły pocałunek. Później jak gdyby nigdy nic walnęła się z powrotem na łóżko i owinęła kocem tak, że całkiem sporo zostało jeszcze dla Hawke.
- Postaram się. Mam nadzieję, że w razie czego nie masz zbyt miękkiego snu - odparła, wtulając się w przyjaciółkę i układając bolącą rękę tak, żeby przypadkiem nie zrobić sobie krzywdy przez sen. - Dobranoc - mruknęła jeszcze i przymknęła oczy. Tym razem pod jej powiekami nie krążyły same makabryczne obrazy śmierci i cierpienia. Była tak zmęczona, że nie myślała o niczym innym, niż o śnie. To w połączeniu z ciepłem i obecnością osoby obok sprawiło, iż już po paru minutach odpłynęła.

/ zt x2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
 
Kryjówka Hawke
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Centrum miasta-
Skocz do: