IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "I was blessed with a curse"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Corvo
Skazaniec
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 12/07/2016

PisanieTemat: "I was blessed with a curse"   Nie Kwi 30, 2017 5:52 pm


Imię i nazwisko: Corvo Joshua Evans
Pseudonim: Kruk, Raven, Kruczek itp.
Wiek: 19 lat
Rasa: czarownik

Grupa: Inkwizycja/Postacie Specjalne
Ranga: Wyrzutek/Skazaniec
Zawód: nie ma żadnego konkretnego i stałego. Łapie się tego co może. Chyba, że robienie za przymusu za wynalazce/naukowca dla Inkwizycji to zawód.

"Ever since this began,
I was blessed with a curse."

Moce:
Corvo dzięki swojej mocy potrafi manipulować strukturą rzeczy dokoła siebie. W jaki sposób? Zwyczajnie z odpowiedniej ilości metalu jest w stanie stworzyć łańcuch. Dzięki swojej mocy może naprawiać rzeczy, ale także jej niszczyć np. zrobić sobie przejście w ścianę, głaz zmienić w piasek i tym podobne. Umiejętność magiczne potrafi także wykorzystać, by zmienić powierzchnie swojej protezy w ostrze lub kastet z kolcami. Każdej przemianie towarzyszą cienkie błyski mocy o kolorze bardzo jasnoniebieskim z błękitnymi obwódkami.
Ograniczenia mocy:
Corvo potrzebuje odpowiednia ilość materiału z którego jest stworzona dana rzecz. Nie może stworzyć stalowego miecza z drewna - logiczne. Dodatkowo nie może wpływać swoją mocą na ludzi i zwierzęta oraz nie jest w stanie stworzyć stałej formy złota.

Umiejętności:
- pływanie
- jazda konna
- walka wręcz
- wytrzymałość
- świetna pamięć
- precyzja, cierpliwość, staranność
- obszerna wiedza w różnych dziedzinach naukowych. Co z tym idzie potrafi czytać, liczyć i pisać. Szybko się uczy.
- talent do majsterkowania, znajomość różnorakich mechanizmów

"I stay determined, they will see!"


Charakter:
Człowiek czynu? Przyjacielski, otwarty, miły i pomocny? Tak, owszem. Narwany, emocjonalny i nadpobudliwy? Również. Staranny, uparty, szczery, butny i wytrwały? Także. No to w sumę jak jest z tym Corvo? Kim on naprawdę jest?
Na co dzień zdaje się przyjaźnie nastawiony do reszty. Nie można mu odmówić tego, że lubi pomagać innym. Ba, czasem nawet zdarza się mu wspierać tych, których nie cierpi. Dziwne, nie? No ale co on ma poradzić, że taki jest? Corvo po prostu nie umie przejść obok osoby potrzebującej. Jest wrażliwy na krzywdę innych. Nawet, gdy się stara udawać, że to go nie interesuje. Tak, jeśli może to pomaga tym w gorszej sytuacji od swoje. Sam przecież trochę przeżył i wie jak czasem bywa ciężko. Przez tą swoją dobroć bywa też ciut naiwny. Już kilkanaście razy przez tą swoją pomoc i dobre serce został kopnięty w tyłek. Cóż, życie, nie? Nie wszyscy są w stanie docenić poświęcenie.
Blondyn nigdy się nie poddał. Próbuje do skutku. Ba, zawsze się podnosi i walczy dalej o swoje. Uparcie dąży do celu. Choć nie za wszelką cenę. Metoda po trupach do celu nie jest w jego typie. I przez to czasem mu to po prostu dużej zajmuje. Łatwo się nie załamuje. Naprawdę trzeba się postarać, aby go złamać. W końcu życie jest za krótkie, by się nad sobą użalać. „Carpe diem” jak najbardziej do niego pasuje. Zawsze stara się znaleźć pozytywy w danej sytuacji. Czasem zaskakuje to nawet jego otoczenia.
Chłopak lubi kontakt z innymi ludźmi. Może sam nie jest nie wiadomo jak rozgadany, ale uwielbia słuchać ich rozmów. Również jak każdy młody człowiek ceni sobie zabawę. Tańce i śpiewy nie są mu obce. Tylko ma mały problem w nawiązywaniu bliższych kontaktów z kobietami. Cóż, jest ciut nieśmiały. Jednak nie można mu odmówić szacunku do płci pięknej.
Corvo jest z tego typu ludzi, których nie obchodzi kim jesteś. Możesz być i wielkim paniczem, a on ci nie okaże szacunku, ba, jeszcze napluje na buty. Jaka jest zasada? Bardzo prosta szacunek za szacunek. Nic łatwiejszego, co nie? Nie obchodzi go co myślą o nim innym. Postępuje tak, jak podpowiada mu serce. Zdarza się mu łamać przez to różnorakie zasady, ale woli to zrobić niż żałować, że czegoś nie uczynił. Konsekwencje swoich czynów zawsze bierze na swoje barki. Nie zalicza się do tych strachliwych i bojaźliwych. Jest lojalny wobec przyjaciół i zawsze stara się dotrzymywać danych obietnic. Tak, to właśnie dlatego tak rzadko je składa. To ten jeden z przypadków, kiedy zamiast działać impulsywnie przemyśli wszystko dokładnie.
Chłopak nie ma ewidentnie cierpliwości i nie jest wskazane denerwowanie go. Robi się wtedy agresywny i nieznośny. Ba, potrafi zrobić niezłą awanturę w takich momentach. Młodziak jest z tych szczerych do bólu. Nie lubi owijać w bawełnę. Woli grać w otwarte karty. Choć umie też kombinować po cichu. Wyróżnia się nieprzeciętnym intelektem, łatwo zapamiętuje sporą ilość informacji, którą z łatwością potrafi wykorzystać. Lubi się uczyć i poznawać świat. Tak, zalicza się do osób ciekawskich. Lubi wiedzieć jak coś działa. Jeśli nie wie czuje, potrzebę dowiedzenia się tego. Od małego uwielbiał rozkręcać rzeczy na części, a następnie je naprawiać.
O dziwo pomimo swojej mocy bardzo lubi sam tworzyć swoje wynalazki. Majsterkowanie go relaksuje. Ba, jak wobec ludzi bywa impulsywny i nerwowy, to gdy siada przy swoim małym warsztaciku, łagodnieje i zdaje się być wzorem cierpliwości.

Wygląd:
Patrzysz na niego i co widzisz? Od to, zwyczajny chłopak przeciętnego wzrostu. Dobrze zbudowany, którego blond włosy sięgają do łopatek. Zazwyczaj ma je związane w warkocz lub koński ogon. Co ciekawe jeden z kosmyków odstaje i wygląda przez to nieco jak jakaś antenka. W złotych oczach można zauważyć coś przyjacielskiego, skłaniającego do zaufania mu. Jest też w nich iskierka mądrości. Na twarzy młodzieńca zazwyczaj widnieje lekko łobuzerski lub przyjazny uśmiech, albo pewne znudzenie. Co jeszcze może się rzucić w oczy, gdy się go zobaczy? Hm… Tak myślę, że metalowe protezy lewej nogi i prawej ręki powinny przykuć uwagę. Oczywiście sam Corvo się nimi jakoś zbytnio nie chwali i szybciej się dowiesz, że nie ma prawej ręki niż nogi. Jak się zazwyczaj ubiera? Cóż, dość normalnie. Można go zobaczyć w koszulach, spodniach, kamizelkach, szelkach, buty sięgające do połowy łydki lub do kolana. Stara się ubierać wygodnie i tak, aby zbytnio nie wyróżniać się z tłumu. Ma tylko małą słabość do czerni, szarości i czerwieni.


Historia:
Jak to się zaczęło? Zapewnię od urodziny Corvo, choć podłoża dalszych wydarzeń powinno się szukać już w rodzicach chłopaka. Dzieciak od samego początku miał dość niesamowite  życie. W sumie jakby nie patrzeć sam był niezwykły od poczęcia. W końcu jego ojcem był inkwizytor, a matką wiedźma, a on sam był jednym z niewielu przedstawicieli płci silnej, który został obdarzony niezwykłymi mocami. Jak ta dwójka się poznała? Zwyczajny przypadek, ale można i powiedzieć, że swego rodzaju błogosławieństwo losu.
Joel od zawsze miał dryg do maszyn, nie dziwota, że syn po nim odziedziczył ten dar. Nie obce były mu konstrukcje i mechanizmy zegarków czy maszyn, rysunki techniczne, grzebanie w trybikach, smar i tym podobne rzeczy. On wręcz je kochał. O wiele lepiej czuł się wśród książek niż na targu czy zabawach. Co skłoniło go do dołączenia do inkwizycyjnego grona? W dużym stopniu środowisko, które uważało, że jego mały dar przyda się bardziej Inkwizycji niż pospólstwu. Chłopak długo się przed tym bronił, ale w końcu złamał. Tak, Joel dołączył do słynnej organizacji, jednak nie został w niej balsamistą. Co to, to nie. Został żniwiarzem. Czemu zapytacie? W krótkim odstępie czasu przez wiedźmę stracił kuzynkę, a przez Koszmar matkę. Można, by powiedzieć, że były to po prostu dwa nieszczęśliwe wypadki. Mimo to w Joelu obudziła się nienawiść do wiedźm, której nic nie potrafiło ugasić przez długi czas. Mordował bez zawahania, nie widział wcześniejszych wad Przenajświętszej Organizacji. Jednak coś w pewnym momencie postanowiło znów odwrócić jego los. Co to było? Może Bóg, może sama Fatum, albo inne cholerstwo. Licho wie. Jego życie znów zostało odwrócone o 180°. Podczas jednej z walk z czarownicą został mocno zraniony. Musiał mieć amputowane obie ręce do łokcia. Oczywiście Inkwizycja zapewniła mu całkiem dobrej jakości protezy, ale potem o nim zapomniała. Joel stał się zwyczajnie niepotrzebny.
Mężczyzna czuł się z tego powodu okropnie.  Nie wiedział co począć ze swoim życiem. W końcu co miał teraz ze sobą zrobić? Oczywiście dzięki temu, że jego protezy były dobrej jakości był nadal dość sprawny, ale to nie mogło zastąpić prawdziwej ręki. Nie miał już w sobie tej precyzji co kiedyś. Odszedł od Inkwizycji, zostawił za sobą również majsterkowanie. Życie Joela zdawało się być pozbawione sensu, a jego psychika zmierzała do apogeum wytrzymałości. I w tym momencie jego życia pojawił się ktoś, kogo mężczyzna bardzo długo nie widział Alison jasnowłosa, żywiołowa kobieta, przewróciła mu życie do góry nogami. Była przyjaciółka Joela z dzieciństwa, która zdawała się jako jedyna tak naprawdę rozumieć mężczyznę. To ona zmusiła go do dalszej walki o życie. Udało jej się.
Minęło trochę czasu, Joel pracował jako zegarmistrz, ale mimo wszystko dużo czasu spędzał z Alison. Zawsze znajdywał wolną chwilę, aby pobyć trochę z nią. Tak, nie trudno było się domyśleć, że ojciec Corvo się zakochał. Jednak czekało go kolejne zaskoczenie w jego życiu. Alison nie chciała oszukiwać ukochanego. Wyjawiła mu kim jest. Dla mężczyzny był to istny szok. Początkowo nie wiedział co powinien zrobić. Jednak odpowiedź przyszła dość szybko. Zrozumiał, że nie może oceniać ludzi po tym kim są. Alison pomimo bycia czarownicą kochała go. Uratowała go! Nie zostawiła na pastwę losu. Nie było ważne, że kobieta była obdarzona magicznymi zdolnościami. Najważniejszy był fakt, że on ją kochał.
Pobrali się, a następnie wyjechali z dala od rodzinnego miasta, aby w spokoju żyć. Chcieli stworzyć normalną rodzinę, która nie byłaby wplątana sprawy Inkwizycji. Kupili mieszkanie i żyli razem szczęśliwi. Po niedługim czasie z ich miłości narodził się Corvo, który po kilku latach. Zaczął wykazywać zdolności magiczne. Matka uczyła go jak powinien nad nimi panować, a ojciec zaszczepił w dzieciaku pasję do tworzenia i wiedzy. Kilka lat później urodził się brat Corvo, który zdawał się nie wykazywać zdolności magicznych.
Dzieciństwo Corvo było dobre. Chłopiec się uczył, dużo czytał, spędzał czas z rówieśnikami i rodziną. Nie narzekał także pod względem majątkowym. Jego rodzice starali się mu dawać to co mogli. Nie był oczywiście nie wiadomo jak rozpieszczany. Corvo dobrze dogadywał się również z bratem. Bywały między nimi spięcia, ale blondyn zawsze o niego dbał. Mogli wzajemnie na siebie liczyć, nawzajem pomagali sobie.
Jednak jak to w życiu bywa, coś musiało się spieprzyć. Długo nad domem rodzinny Evans trwała przysłowiowa cisza przed burzą. Rodzicom Corvo przez bardzo długi czas udawało się zwodzić Inkwizycje, jednak ci w końcu ich i tak dorwali. Chłopak miał wtedy 17 lat.
Była to ponura i deszczowa noc, gdy zakapturzone postacie w czarnych płaszczach wdarły się do małej rezydencji rodzinny Evans. Joel zginął na miejscu, broniąc swojej żony i dzieci. Alison została brutalnie zamordowana na oczach Corvo, a on sam został pozbawiony przytomności mocnym uderzeniem. Złotooki nigdy nie dowiedział się co stało się z jego bratem. Za to sam kilka lat później miał zobaczyć spalone resztki swojego domu. Pozostałości jego dawnego życia.
Corvo został zabrany do siedziby Inkwizycji, gdzie przez dobre kilkanaście dni był katowany i przesłuchiwany. Wykończony psychicznie i fizycznie nie był w stanie korzystać ze swoich zdolności magicznych. Dla chłopaka zdawał się to być koniec, jednak ktoś pewnego dnia zawitał do jego celi i padło tylko jedno pytanie: „Czy chcesz żyć?”. Chłopak przytaknął.
Taki o to sposobem Corvo stał się skazańcem. Jednym z popychadeł inkwizytorów, ale i jednym z najlepszych wynalazców w ich zapyziałej siedzibie. Jednak nie wszystko było tak piękne i cudowne. Z powodu tego jakie rany odniósł podczas przesłuchania musiał mieć amputowaną lewą nogę i prawe ramie. Dostał mimo tego dobrej jakości protezę, którą sam modyfikował nie zawsze za zgodą osoby, która sprawowała nad nim 'opiekę'.
Corvo zmaga się teraz z wieloma problemami. Głównym z nich jest oczywiście Inkwizycja, której nie za bardzo ma ochotę pomagać. Dodatkowo w jego umyśle nadal są żywe wspomnienia z tamtej feralnej nocy i dni, gdy był torturowany. Odcisnęło to pewne piętno na jego psychice. Chłopak także stara się po cichu dowiedzieć co stało się z jego młodszym bratem. Nadal tkwi w nim nadzieja, że tamtemu udało przeżyć i się uciec.

"Every inch of me is charred,
God, What happened to my heart?
I'm about to fall apart,"


Ciekawostki:
- “Corvo” w języku włoskim i portugalskim oznacza “kruk”.
- Z powodu tego co przeżył prawie każdej nocy dręczą go koszmary. Bywa przez to niewyspany.
- Nie lubi zapachu papierosów. Ba, mu od nich jest zwyczajnie niedobrze.
- Uwielbia wręcz podróże. Dodatkowo jeśli taka wycieczka jest konna to już w ogóle jest w niebo wzięty.
- Ma pewne opory przed piciem alkoholu. Raczej stara się go unikać.
- Ma taki sam talent jak jego prababka.
- W sytuacjach stresowych potrafi zacząć z głowy mówić po kolej pierwiastki z układu okresowego.
- W razie potrzeby zdarza mu się samemu ulepszać swoje protezy. Choć praca jedną ręką bywa upierdliwa.
- Boi się nietoperzy. Dodatkowo do 6 roku życia bał się ciemności. Sypiał przy zapalonej świecy.
- Srebrny zegarek na łańcuszku, który ma jest pamiątką rodzinną. Dostał go od matki na 7 urodziny. Chłopak nigdy się z nim nie roztaje.


___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t457-i-was-blessed-with-a-curse#5516
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 22/05/2013

PisanieTemat: Re: "I was blessed with a curse"   Pią Maj 05, 2017 5:01 pm

W karcie znajdzie się parę powtórzeń i błędów (głównie interpunkcyjnych), ale nie są one na zbyt rażące. Pozwól, że wypiszę tylko ten, który najbardziej mi zawadzał:

Cytat :
Na twarzy młodzieńca zazwyczaj widnieje lekko łobuzerski lub przyjazny uśmiech, albo pewne znudzenie.

Brak przecinka przed "albo". Gdzieś wcześniej też pojawił się ten błąd.

Cytat :
Po niedługim czasie z ich miłości narodził się Corvo, który po kilku latach. Zaczął wykazywać zdolności magiczne.

Za szybko urwałaś zdanie.

Cytat :
Chłopak nigdy się z nim nie roztaje.

Literówka.

Mogłabym się też doczepić do sensu pewniej wzmianki w historii:

Cytat :
Nie miał już w sobie tej precyzji co kiedyś. Odszedł od Inkwizycji, zostawił za sobą również majsterkowanie.

oraz:

Cytat :
Joel pracował jako zegarmistrz

Zawód zegarmistrza wymaga całkiem sporej precyzji~ Możemy jednak założyć, że... nie wiem, polepszyło mu się? xD

Cytat :
W sytuacjach stresowych potrafi zacząć z głowy mówić po kolej pierwiastki z układu okresowego.

Pamiętaj, że tablica pierwiastków była sporo uboższa niż obecnie <3.

Podsumowując... Pomijając te drobiazgi, karta jest świetna, piszesz je coraz lepiej. Bardzo mi się podobała. Gdy ją czytałam, już obmyślałam sobie plan w głowie, na wspólną relację z Badb; po prostu widzę ich razem na fabule. Mam więc nadzieję, że nie zapomniałam o niczym ważnym. Pozostało mi chyba tylko zaakceptować. Błędy sobie popraw, jak Ci przeszkadzają, zostawię Ci kartę otwartą jeszcze pewien czas. Życzę miłej gry~

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
"I was blessed with a curse"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: