IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Надежда Виноградова

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Надежда Виноградова   Sob Maj 20, 2017 7:35 am

Расцветали яблони и груши
Поплыли туманы над рекой.
Выходила на берег Катюша,
На высокий берег на крутой.



Nadieżda Vinogradova / Nadia / 24 lata / Czarownica / Wędrowiec / Poszukiwaczka przygód / Sankt Petersburg, Rosja

★ polimorfia -    może zmienić się w dowolne zwierzę na okres paru postów. Im większe zwierzę, tym krótszy czas trwania. Nad swoją mocą jeszcze nie panuje w stu procentach, czasami na jej głowie pojawią się sarnie różki albo królicze uszka, ale na ogół udaje jej się zapanować nad przemianami. Chyba, że jest pijana. Jest to o tyle ciekawe, że może zmienić się jedynie w zwierzę, które już wcześniej widziała. Gdy próbuje przetransformować się w istotę, o której tylko słyszała lub widziała jej niewyraźną rycinę, strasznie szybko się męczy i w efekcie nie udaje jej się to. Dodatkowo, gdy powraca do swojej ludzkiej formy, posiada przy sobie wszystko to, co miała przed przemianą (ubrania, jakieś drobne przedmioty itp.).

~ zna się na roślinach, zwłaszcza uprawnych i leśnych. Opanowała także podstawy ziołolecznictwa
~ ma świetną orientację w terenie
~ potrafi grać na mandolinie i bajanie, nie najgorzej też śpiewa
~ świetnie bajdurzy, co w połączeniu z powyższym sprawia, że jest wspaniałą kompanką do wypraw i ognisk
~ umie zająć się gospodarstwem, chociaż z wiadomych powodów opiekuje się głównie zwierzętami. Ma do nich rękę, jak to mawiają
~ z absolutnych podstaw, potrafi jeszcze czytać i pisać zarówno po rosyjsku, jak i po angielsku
~ zaradna z niej kobieta, umie szyć, cerować, żadna robótka ręczna nie jest jej straszna
~ gdyby chciała, mogłaby bez problemu przeżyć w głuszy
~ umie jeździć konno, chociaż zawsze kiedy to robi, czuje się niezwykle głupio

Выходила, песню заводила
Про степного, сизого орла,
Про того, которого любила,
Про того, чьи письма берегла

Gdy nie kryje się pod którąś ze swoich zwierzęcych form, Nadia wygląda jak normalna kobieta. Wysoka na sto siedemdziesiąt trzy centymetry, o sylwetce zgrabnej i szczupłej, choć nie przesadnie chudej. Wszystko jest na swoim miejscu. Jej największą chlubą są długie, rude włosy, przypominające żywy płomień opadający na ramiona i pełznący niżej, aż do połowy pleców. Często związuje je w warkocz, aby nie przeszkadzały w codziennym życiu i wypełnianiu obowiązków. Pod rudą grzywą znajduje się twarz, bardzo dziewczęca, z dużymi, wiecznie ciekawymi świata, szmaragdowymi oczami. Zdają się śmiać, tak samo jak cała jej twarz, lekko opalona i rumiana, poznaczona plątaniną drobnych piegów. Jej usta rzadko wyginają się w grymasie gniewu czy smutku, a od uśmiechu zrobiły jej się małe, urocze dołeczki.
Jeśli chodzi o ubiór, preferuje stroje typowo kobiece. Uwielbia suknie wszelkiego rodzaju: balowe i proste, barwne i wzorzyste oraz zwyczajne, bez dodatkowych ozdób. Nie protestuje też, kiedy ma przywdziać spodnie i koszulę, które nieraz wydają się znacznie wygodniejsze i bardziej praktyczne. Kocha różnorakie dodatki, więc zdarza jej się dać do swojego stroju korale, ozdoby z piór. Uwielbia wianki, a nawet jeśli nie ma możliwości uplecenia jednego lub założenia go, stara się jakoś przemycić chociażby pojedynczy kwiatek we włosach.

Ой ты, песня, песенка девичья,
Ты лети за ясным солнцем вслед.
И бойцу на дальнем пограничье
От Катюши передай привет.

W tym przypadku na pierwszy rzut oka można odczytać większość emocji, jakimi emanuje. Nadia jest niezwykle pozytywnie nastawiona do świata i otaczających ją ludzi, z każdym chce zawrzeć przyjaźń i nie lubi robić sobie wrogów. Wie, że na świecie zdarzają się też źli ludzie, ale nie ma powodu, żeby do każdego nieznajomego podchodzić z nieufnością. Jej instynkt samozachowawczy włącza się dopiero wtedy, kiedy widzi, że ktoś chce jej zrobić krzywdę, ale wcześniej po prostu jest sobą i próbuje się zaprzyjaźnić. To tylko przez jej wrodzoną ciekawość świata, która każe jej zaglądnąć pod każdy kamień i zamoczyć stopę w każdym strumyku. Gdy już się na kimś pozna, potrafi być asertywna i grzecznie odmówić.
Nie wstydzi się swojej przeszłości, rodziny ani pochodzenia. Przyzwyczaiła się do tego, że ludzie pytają ją o to, skąd przybyła. Z oczywistych powodów nie wyjawia wszystkich szczegółów, nie opowiada o tym, że jej ojciec brał udział w powstaniu i przez to musiał uciekać, lecz uwielbia opowiadać historie o drodze, jaką przebyli, o ludziach, których spotkali i przygodach, które przeżyli. To, że często podkolorowuje, to już inna sprawa.
Jej kochanką jest przyroda, daje jej ukojenie zawsze, gdy tego potrzebuje. Pozwala na słuchanie śpiewu ptaków i pokazuje jej kwitnące kwiaty, których widok zawsze wprawia Nadię w dobry humor. To jest właśnie to, co kocha: wolność, podróże i śpiew przy ognisku. Jest wspaniałą kompanką każdej wędrówki. Nie dość, że obeznana ze światem, to jeszcze całkiem wygadana i uwielbia wędrowniczy klimat. Alkoholu nigdy nie odmawia (z grzeczności!), tylko tutaj trzeba ją pilnować, bo gdy przesadzi, wychodzi z niej prawdziwe rosyjskie zwierzę. Nie, nie niedźwiedź. Po prostu brak jej piątej klepki, zaczyna śpiewać słowiańskie pijackie przyśpiewki, pić jeszcze więcej i robić z siebie kompletną idiotkę. Dopiero w stanie, kiedy naprawdę traci kontrolę nad sobą, traci ją również nad swoimi mocami, co może skutkować istnym armagedonem z polimorfem w roli głównej. Kto by pomyślał! Przecież tak odpowiedzialnie zajmuje się rodzinnym gospodarstwem, jest taka grzeczna, pomocna, miła i zaradna...


W mieście świętego Piotra poznali się oni: szwaczka ze wsi i student filozofii, bardziej zainteresowany tworzeniem poezji, niż interpretacją dzieł Platona. Oboje młodzi i ambitni, spotkali się na targu, gdy on próbował znaleźć odpowiednią tkaninę na suknię dla matki. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Po roku wzięli ślub, a po dwóch pojawiłam się ja: ich pierwsza córka i największa pociecha w tamtych czasach.


To był trudny okres w ich życiu. Car stawał się coraz bardziej bezwzględny, nakładając na swój lud masę ograniczeń i restrykcji. Ludzie czuli się ograniczani, narastały niepokoje i coraz głośniejsze były głosy nakłaniające do rewolucji. Tworzyły się grupy spiskowców, którzy chcieli przejąć władzę i przerwać terror ówczesnego władcy. Mój tata, jako młody buntownik i idealista, przyłączył się do jednego z tych ruchów. Gdy tylko car zmarł, postanowili wykorzystać panujące zamieszanie związane z przekazaniem władzy Mikołajowi I i spowodowali bunt wśród wojskowych znajdujących się w Sankt Petersburgu. Ci domagali się oddania władzy Konstantemu - bratu Mikołaja i zmarłego cara Aleksandra. Tak rozpoczęło się powstanie dekabrystów.


Nowy władca umiał jednak utrzymać władzę w rękach. Powstanie upadło, a moja rodzina została zmuszona do ucieczki, jeśli nie chciała zostać powieszona na petersburskim placu lub wysłana na Syberię. Dwójka młodych zakochanych musiała iść z dzieckiem na rękach przez lasy, miasteczka i wsie, ciągle ukrywając się przed wojskami cara, które mogłyby chcieć pozbyć się obywateli przeciwnych obecnemu władcy. Gdy zabrakło im pieniędzy, nieraz musieli prosić innych ludzi, aby nas przyjęli chociażby na jedną noc. Ci, widząc niemowlę na rękach głodnej i zmęczonej matki, często pozwalali zostać nam nawet na parę tygodni. Moi rodzice jednak nie chcieli, żeby ukarano również tych, którzy nieśli nam pomoc, więc nie zagrzewaliśmy miejsca zbyt długo. Tułaliśmy się od domu do domu, od karczmy do karczmy, nieraz zmuszeni do nocowania pod gołym niebem i do pracy dla obcych ludzi za parę rubli.


Tak wyglądało moje dzieciństwo. Pomimo niewygód, pamiętam je jako wieczną przygodę, bowiem rodzice nigdy przy mnie nie mówili o tym jak o zesłaniu, ucieczce, czymś uciążliwym. Wydawało się, że sami polubili ten tryb życia, gdy już nauczyli się, jak go prowadzić. Pokochali podróże i tę wolność, gdy nikt im niczego nie nakazywał i wreszcie mogli poczuć się jak panowie własnego losu. Wędrowaliśmy, poznawaliśmy wielu ludzi i ich sposoby patrzenia na świat. Ja uczyłam się żyć, a oni poznawali tę sztukę na nowo. Dopiero gdy miałam dziesięć lat, postanowili wynająć pokój u pewnej kobiety w Sewastopolu, u pani Anastazji. Zatrzymaliśmy się tam na pięć lat, abym mogła pójść do szkoły, podczas gdy moi rodzice pomagali właścicielce mieszkania na roli. Dodatkowo tata wrócił do pisania wierszy, które sprzedawał pod zmyślonym nazwiskiem. Tyle wystarczyło, żeby zarobić ilość pieniędzy wystarczającą do dalszego życia.


Pani Anastazja była wspaniałą kobietą. Nieraz pomagała mi, gdy rodzice pracowali. Była dla mnie jak ciotka. Pewnie zostalibyśmy u niej dłużej, gdyby nie pewien incydent. Któregoś dnia przyszłam do niej, żeby pomogła mi w zawiązaniu sukienki. Jej mina, gdy stanęłam w drzwiach, była dziką mieszanką strachu i zdziwienia. Krzyczała „diablę! Szatan! Wiedźma!”. Nie rozumiałam jej, póki nie spojrzałam w lustro. Z mojej czaszki wyrastała para kozich rogów, a źrenice przybrały kształt prostokąta położonego w poprzek tęczówki. Nie wiedziałam, co się ze mną działo. Zaczęłam płakać, gdy pani Anastazja pobiegła zawołać batiuszkę. Nie wiedziałam, co się dzieje. Czułam się obco we własnej skórze, jakbym właśnie dowiedziała się, że opętał mnie demon, który teraz chciał powiadomić wszystkich o swojej obecności. W międzyczasie wrócili rodzice. Tata wydawał się nie mniej przerażony niż Anastazja. Tymczasem mama zachowała stoicki spokój, chociaż widziałam, jak drżały jej ręce. „Pakujemy się” - nakazała.


Znowu staliśmy się wagabundami, idącymi donikąd. Wtedy mama wyjawiła nam tajemnicę. Była czarownicą. Ja też nią byłam. Początkowo tata nie chciał uwierzyć, a później zdenerwował się tak bardzo, że przez dwa dni nie odzywał się do nas. Mama wytłumaczyła mu, że to nie od nas zależało i wcale nie odprawiamy szatańskich rytuałów ku czci pradawnych duchów. To zdawało się go uspokoić. Gdy dotarło do niego, że dwie najważniejsze kobiety jego życia miały kontakt z magią i nic tego nie zmieni, zaakceptował to. Nie miał innego wyboru. Kochał nas bez względu na to, czy byłyśmy tylko ludźmi, czy miałyśmy nadnaturalne zdolności. Magia nie mogła tego zmienić.
O ile moc mamy pozwalała na niewielkie zmiany - dodanie sobie kolejnego palca, dłoni, zmienienie rysów twarzy - tak ja najwidoczniej zyskałam dar przemieniania się w dowolne zwierzę. Jeszcze nie umiałam nad tym panować, dlatego wciąż zdarzały mi się wpadki, jednak z pomocą mateczki stopniowo zaczynałam kontrolować swoje nowe umiejętności.


W Rosji zaczęło nam się powodzić na tyle źle, że tata podjął decyzję: wyjeżdżamy do Anglii. Wcześniej nawiązał kontakt ze swoim przyjacielem z czasów studiów, który powiedział, że jeśli chce, to może zacząć pracę w gospodarstwie jego babki, która powoli zaczynała mieć problemy ze zdrowiem. Po paru tygodniach podróży postawiliśmy nasze stopy w Wishtown.


Pod miastem odnaleźliśmy gospodarstwo pani Johnson, która przyjęła nas z otwartymi ramionami. Przydawały jej się wszystkie ręce do pracy, zwłaszcza takie wprawione i silne. Niestety, zmarła po paru latach. Jej rodzina chciała sprzedać gospodarstwo, jako, że sami nie mogliby się nim zająć. Tata kupił je za grosze. W ten sposób chata pani Johnson stała się naszą chatą, a my zostaliśmy prawowitymi właścicielami całego gospodarstwa. Papa zawarł znajomość z wydawcą, który rozpowszechnił jego tomiki poezji po całym Zjednoczonym Królestwie. Zyskały tak duże uznanie, że teraz nie brak nam pieniędzy na cokolwiek. Po prawie dziesięciu latach życia w Anglii mogę powiedzieć, iż znaleźliśmy swoje miejsce na ziemi.  Chociaż... kto wie, czy niedługo nie wywieje mnie gdzieś daleko stąd?

Пусть он вспомнит девушку простую,
Пусть услышит, как она поет,
Пусть он землю бережет родную,
А любовь Катюша сбережет.

★ wychowała się w rodzinie prawosławnej, lecz wiary trzyma się dość luźno
★ mówi z lekkim rosyjskim akcentem i czasami brakuje jej słówka po angielsku, jednak po dziesięciu latach życia w Anglii potrafi płynnie rozmawiać w tutejszym języku
★ gdy już się przemienia, najczęściej występuje pod postacią lisa
★ nie przedstawia się swoim pełnym imieniem, bo wie, jak wielkie trudności sprawia ono przeciętnemu Anglikowi
★ niedługo po dowiedzeniu się, że jest wiedźmą, miała pewien kryzys tożsamości. Nie chciała jeść mięsa, bo czuła się z tym głupio. Po tygodniu diety wegetariańskiej tak osłabła, że chcąc nie chcąc musiała wrócić do dawnych nawyków żywieniowych
★ chciałaby kiedyś pojechać do swojego rodzinnego miasta, jednak tylko w roli turysty. Nie planuje powrotu do Rosji na stałe

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 622
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Надежда Виноградова   Nie Maj 21, 2017 3:50 pm

Zacznijmy od drobnego ograniczenia co do mocy - jak ustaliłyśmy to wcześniej, niech Nadia początkowo może zmieniać się wyłącznie w ssaki większe rozmiarowo niż mysz. A z czasem i zdobytym doświadczeniem, jej moc się zapewne rozwinie~

Jeśli chodzi o powstanie i fragment dotyczący historii Rosji... Wierzę, że niczego nie pomieszałaś; aż tak się nie zagłębiałam X"D.

KP (jak zwykle) cudowna. Miło - dla odmiany - zobaczyć niemal kobiecą kobietę na Wishu XD. Życzę udanych fabuł, akceptuję~!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Надежда Виноградова
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: