IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zwodniczy szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Zwodniczy szlak   Pią Cze 30, 2017 5:09 pm

Zwodniczy szlak nie jest drogą polecaną dla przypadkowych wędrowców, którzy w podróży liczą na pomoc map i drogowskazów. Wąska i zarośnięta ścieżka nierzadko urywa się na odcinek dłuższy niż parędziesiąt metrów. Punktami orientacyjnymi stają się wtedy drzewa, krzewy i inne elementy krajobrazu, które dla osoby nie znającej lasu mogą wydawać się zupełnie identyczne. Szlak ciągnie się niemalże od skraju lasu aż do samych podnóży góry i stanowi jedną z krótszych dróg na wzniesienie. Pomimo tego nie cieszy się zbytnią popularnością; niewielu zwykłych mieszkańców Wishtown o nim słyszało, pozostali zaś stanowczo odradzają korzystanie z tej drogi. Niektóre pogłoski mówią, iż jest to szlak czarownic, które wyznaczyły go, by szybko docierać na górę Wish. Wedle innych opowieści czyhają na nim Koszmary polujące na błąkających się podróżników. Ci, którym nie raz zdarzyło się wędrować po zwodniczym szlaku, wiedzą, iż nie jest on niebezpieczniejszy niż pozostałe części lasu. Nie zmienia to faktu, że przeciętni ludzie słusznie odczuwają przed nim lęk.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 312
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Cze 30, 2017 6:00 pm

W przeciwieństwie do większości ludzi, Astaroth ani trochę nie bała się tego szlaku. Chadzała nim od kiedy tylko przybyła do Wishtown, nieraz sama. Fakt, na początku się gubiła i zdarzało jej się wracać do Cyrku późną nocą, bo miała problem z odnalezieniem właściwej ścieżki, lecz teraz mogła kroczyć tędy z zamkniętymi oczami. Nawet pozarastane odcinki nie robiły na niej większego wrażenia. A nawet gdyby zbłądziła, przynajmniej nie była sama. Nie żeby liczyła na umiejętności nawigacyjne Charlie, ale chociaż miałaby towarzystwo jej i Lucine.
Co do tej drugiej, Astaroth co jakiś czas zerkała na nią z ciekawością. Magiczny pluszak z charakterkiem? Ognista nie chciała przeoczyć ani jednego przejawu jego niezwykłości, lecz dotychczas była odrobinę zawiedziona. Nie widziała bowiem, aby maskotka w ogóle się poruszyła, nie mówiąc o czymkolwiek innym. Ot, zwykła zabawka. A co jeśli Charlie tylko się z niej nabijała albo po prostu jej się coś przywidziało? Tak czy siak, skoro już były na szlaku, głupio byłoby nagle wracać z powodu wątpliwości ognistej.
- Tooo, gdzie się poznałyście? Ty i Lucine? - spytała, żeby nieco zabić czas i przy okazji dowiedzieć się nieco więcej, ale trochę też aby wystawić pluszaka na próbę. Znajoma mówiła jej przecież, że maskotka łatwo się złości i najwidoczniej nie lubi, gdy mówi się o niej zbyt dużo. Chciała przetestować, na ile sobie może pozwolić, a przy okazji była ciekawa, jak może wyglądać gniew pluszowego misia. Nie mogło być przecież aż tak źle!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Lip 07, 2017 8:22 pm

Charlie było całkowicie obojętne, którędy prowadziła ją Astaroth. Nawet nie rozpoznała szlaku, który wybrała jej towarzyszka, chociaż słyszała o nim wcześniej, głównie negatywne opinie. Wielu podróżników wolało nieco nadłożyć drogi, niż błądzić po zaroślach w nadziei na ujrzenie dalszej części ścieżki. Charlotte do nich nie należała i gdyby wiedziała, gdzie się właśnie znajdują, gorąco pochwaliłaby wybór trasy.

Tymczasem jednak nie zwracała zbytniej uwagi na punkty orientacyjne, kwestię nawigacji całkowicie pozostawiając Ognistej. Owszem, rozglądała się, jednak bardzo pobieżnie, skupiając się głównie na tym, by przypadkiem nie potknąć się o jakiś korzeń bądź dół. Szczebiotała radośnie do Astaroth jakieś mało istotne plotki z gospód, w międzyczasie wspominając, gdzie pogorszyło się piwo, gdzie podrożało jedzenie a gdzie nie warto już wcale chodzić. W końcu jednak wyczerpała ów temat. Nim znalazła kolejny, jej towarzyszka postanowiła kontynuować ten przerwany przy wyruszeniu z Cyrku.

- My? Och, no cóż… - Czarownica zawahała się, uważnie dobierając swoje następne słowa. Może powiedzieć coś, co poruszy delikatną strunę magii tkwiącej w pluszaku, lecz jednocześnie istniała pewna szansa, iż uda jej się zaspokoić ciekawość Astaroth… na jakiś czas. - W jej domu… Dawnym… - Charlie myślała intensywnie, zerkając raz na swoją towarzyszkę, raz na Lucine. - Właściciel…

Rozległ się nagły szelest. Charlotte zareagowała odruchowo i odskoczyła w tył, prawie upuszczając   łopatę. W następnej sekundzie w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowała się czarownica, spadła stara, wysuszona gałąź. Musiała zostać ułamana dawno temu i przez cały ten czas spoczywała w koronie drzewa… Jeśli Astaroth nie wykazała się refleksem, końcówki gałązek mogły zahaczyć i o nią.

- Lucine! Uspokój się! Jesteś naprawdę nieznośna! - wykrzyknęła Charlie, tarmosząc pluszaka za ucho. Szybko zaprzestała jednak tego czynu. - Hmpf! W każdym razie… - Kobieta badawczo zerknęła na Astaroth. - Wszystko w porządku?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 312
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pon Lip 10, 2017 7:56 pm

Odpowiadała na wszystkie plotki, zapamiętywała większość rad Charlie oraz nasłuchiwała jej historii z podróży, a do tego dokładała swoje cztery grosze na temat tego, co jej się przytrafiało i co słyszała od innych, ale przy okazji pilnowała drogi. Samobójstwem byłoby skupić się jedynie na przyjemnej pogadance, chociaż As parę razy zdarzyło się zdekoncentrować i zejść z trasy, aby później nagle na nią powrócić, co najwyraźniej umknęło uwadze jej towarzyszki. Musiała więc jak raz pilnować siebie i jeszcze drugiej osoby. Spora odpowiedzialność jak na kogoś, kto momentami przypomina mentalnego pięciolatka.
Wpatrzyła się w Charlie tym uważniej, gdy ta próbowała dobrać jakieś słowa, co dla ognistej brzmiało trochę jak próba wymyślenia historyjki na poczekaniu, żeby zaspokoić jej ciekawość. Nie tym razem! Astaroth uśmiechnęła się pobłażliwie, już wiedząc, co jej znajoma wciskała: kit, żeby tylko zostać zaprowadzoną na górę poprzez zainteresowanie wiedźmy nieprawdziwą historyjką o pluszaku. Ale ona nie była taka głupia i wiedziała, co się święci!
Chociaż nie do końca. Szelest sprawił, że spojrzała w górę, bo nie wolno lekceważyć takich sygnałów na zwodniczym szlaku. I dobrze, bo dzięki temu mogła w ostatniej chwili odskoczyć na bok, także suche gałązki jedynie musnęły materiał jej spodni i czubki butów.
- Niech to szlag! - zaklęła, odchodząc na krok do tyłu, żeby ocenić straty. Zarówno Charlie, jak i Astaroth były całe, może tylko lekko zestresowane. Za to w poprzek ledwie wydeptanej ścieżki leżała duża, sucha gałąź, która niewątpliwie mogłaby zrobić krzywdę, gdyby upadła komuś na głowę. - Wszystko w porządku. To było dziwne, bo przecież nie wiał wiatr... - mruknęła, spoglądając w korony drzew, z których mogło to spaść. Albo to był dziwny zbieg wydarzeń, albo faktycznie Lucine była magiczna i potrafiła uprzykrzyć człowiekowi życie.
- Powiedz mi szczerze. Możliwe, żeby to była ona...? - spytała niepewnie, zerkając na pluszaka. Już się sama pogubiła i nie wiedziała, czy ma wierzyć Charlie czy zdrowemu rozsądkowi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
 
Zwodniczy szlak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lawendowy Szlak
» Szlak górski
» Zachodni szlak
» Północny szlak
» Królewski Szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: