IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zwodniczy szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Zwodniczy szlak   Pią Cze 30, 2017 7:09 pm

Zwodniczy szlak nie jest drogą polecaną dla przypadkowych wędrowców, którzy w podróży liczą na pomoc map i drogowskazów. Wąska i zarośnięta ścieżka nierzadko urywa się na odcinek dłuższy niż parędziesiąt metrów. Punktami orientacyjnymi stają się wtedy drzewa, krzewy i inne elementy krajobrazu, które dla osoby nie znającej lasu mogą wydawać się zupełnie identyczne. Szlak ciągnie się niemalże od skraju lasu aż do samych podnóży góry i stanowi jedną z krótszych dróg na wzniesienie. Pomimo tego nie cieszy się zbytnią popularnością; niewielu zwykłych mieszkańców Wishtown o nim słyszało, pozostali zaś stanowczo odradzają korzystanie z tej drogi. Niektóre pogłoski mówią, iż jest to szlak czarownic, które wyznaczyły go, by szybko docierać na górę Wish. Wedle innych opowieści czyhają na nim Koszmary polujące na błąkających się podróżników. Ci, którym nie raz zdarzyło się wędrować po zwodniczym szlaku, wiedzą, iż nie jest on niebezpieczniejszy niż pozostałe części lasu. Nie zmienia to faktu, że przeciętni ludzie słusznie odczuwają przed nim lęk.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 332
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Cze 30, 2017 8:00 pm

W przeciwieństwie do większości ludzi, Astaroth ani trochę nie bała się tego szlaku. Chadzała nim od kiedy tylko przybyła do Wishtown, nieraz sama. Fakt, na początku się gubiła i zdarzało jej się wracać do Cyrku późną nocą, bo miała problem z odnalezieniem właściwej ścieżki, lecz teraz mogła kroczyć tędy z zamkniętymi oczami. Nawet pozarastane odcinki nie robiły na niej większego wrażenia. A nawet gdyby zbłądziła, przynajmniej nie była sama. Nie żeby liczyła na umiejętności nawigacyjne Charlie, ale chociaż miałaby towarzystwo jej i Lucine.
Co do tej drugiej, Astaroth co jakiś czas zerkała na nią z ciekawością. Magiczny pluszak z charakterkiem? Ognista nie chciała przeoczyć ani jednego przejawu jego niezwykłości, lecz dotychczas była odrobinę zawiedziona. Nie widziała bowiem, aby maskotka w ogóle się poruszyła, nie mówiąc o czymkolwiek innym. Ot, zwykła zabawka. A co jeśli Charlie tylko się z niej nabijała albo po prostu jej się coś przywidziało? Tak czy siak, skoro już były na szlaku, głupio byłoby nagle wracać z powodu wątpliwości ognistej.
- Tooo, gdzie się poznałyście? Ty i Lucine? - spytała, żeby nieco zabić czas i przy okazji dowiedzieć się nieco więcej, ale trochę też aby wystawić pluszaka na próbę. Znajoma mówiła jej przecież, że maskotka łatwo się złości i najwidoczniej nie lubi, gdy mówi się o niej zbyt dużo. Chciała przetestować, na ile sobie może pozwolić, a przy okazji była ciekawa, jak może wyglądać gniew pluszowego misia. Nie mogło być przecież aż tak źle!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth Online
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Lip 07, 2017 10:22 pm

Charlie było całkowicie obojętne, którędy prowadziła ją Astaroth. Nawet nie rozpoznała szlaku, który wybrała jej towarzyszka, chociaż słyszała o nim wcześniej, głównie negatywne opinie. Wielu podróżników wolało nieco nadłożyć drogi, niż błądzić po zaroślach w nadziei na ujrzenie dalszej części ścieżki. Charlotte do nich nie należała i gdyby wiedziała, gdzie się właśnie znajdują, gorąco pochwaliłaby wybór trasy.

Tymczasem jednak nie zwracała zbytniej uwagi na punkty orientacyjne, kwestię nawigacji całkowicie pozostawiając Ognistej. Owszem, rozglądała się, jednak bardzo pobieżnie, skupiając się głównie na tym, by przypadkiem nie potknąć się o jakiś korzeń bądź dół. Szczebiotała radośnie do Astaroth jakieś mało istotne plotki z gospód, w międzyczasie wspominając, gdzie pogorszyło się piwo, gdzie podrożało jedzenie a gdzie nie warto już wcale chodzić. W końcu jednak wyczerpała ów temat. Nim znalazła kolejny, jej towarzyszka postanowiła kontynuować ten przerwany przy wyruszeniu z Cyrku.

- My? Och, no cóż… - Czarownica zawahała się, uważnie dobierając swoje następne słowa. Może powiedzieć coś, co poruszy delikatną strunę magii tkwiącej w pluszaku, lecz jednocześnie istniała pewna szansa, iż uda jej się zaspokoić ciekawość Astaroth… na jakiś czas. - W jej domu… Dawnym… - Charlie myślała intensywnie, zerkając raz na swoją towarzyszkę, raz na Lucine. - Właściciel…

Rozległ się nagły szelest. Charlotte zareagowała odruchowo i odskoczyła w tył, prawie upuszczając   łopatę. W następnej sekundzie w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowała się czarownica, spadła stara, wysuszona gałąź. Musiała zostać ułamana dawno temu i przez cały ten czas spoczywała w koronie drzewa… Jeśli Astaroth nie wykazała się refleksem, końcówki gałązek mogły zahaczyć i o nią.

- Lucine! Uspokój się! Jesteś naprawdę nieznośna! - wykrzyknęła Charlie, tarmosząc pluszaka za ucho. Szybko zaprzestała jednak tego czynu. - Hmpf! W każdym razie… - Kobieta badawczo zerknęła na Astaroth. - Wszystko w porządku?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 332
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pon Lip 10, 2017 9:56 pm

Odpowiadała na wszystkie plotki, zapamiętywała większość rad Charlie oraz nasłuchiwała jej historii z podróży, a do tego dokładała swoje cztery grosze na temat tego, co jej się przytrafiało i co słyszała od innych, ale przy okazji pilnowała drogi. Samobójstwem byłoby skupić się jedynie na przyjemnej pogadance, chociaż As parę razy zdarzyło się zdekoncentrować i zejść z trasy, aby później nagle na nią powrócić, co najwyraźniej umknęło uwadze jej towarzyszki. Musiała więc jak raz pilnować siebie i jeszcze drugiej osoby. Spora odpowiedzialność jak na kogoś, kto momentami przypomina mentalnego pięciolatka.
Wpatrzyła się w Charlie tym uważniej, gdy ta próbowała dobrać jakieś słowa, co dla ognistej brzmiało trochę jak próba wymyślenia historyjki na poczekaniu, żeby zaspokoić jej ciekawość. Nie tym razem! Astaroth uśmiechnęła się pobłażliwie, już wiedząc, co jej znajoma wciskała: kit, żeby tylko zostać zaprowadzoną na górę poprzez zainteresowanie wiedźmy nieprawdziwą historyjką o pluszaku. Ale ona nie była taka głupia i wiedziała, co się święci!
Chociaż nie do końca. Szelest sprawił, że spojrzała w górę, bo nie wolno lekceważyć takich sygnałów na zwodniczym szlaku. I dobrze, bo dzięki temu mogła w ostatniej chwili odskoczyć na bok, także suche gałązki jedynie musnęły materiał jej spodni i czubki butów.
- Niech to szlag! - zaklęła, odchodząc na krok do tyłu, żeby ocenić straty. Zarówno Charlie, jak i Astaroth były całe, może tylko lekko zestresowane. Za to w poprzek ledwie wydeptanej ścieżki leżała duża, sucha gałąź, która niewątpliwie mogłaby zrobić krzywdę, gdyby upadła komuś na głowę. - Wszystko w porządku. To było dziwne, bo przecież nie wiał wiatr... - mruknęła, spoglądając w korony drzew, z których mogło to spaść. Albo to był dziwny zbieg wydarzeń, albo faktycznie Lucine była magiczna i potrafiła uprzykrzyć człowiekowi życie.
- Powiedz mi szczerze. Możliwe, żeby to była ona...? - spytała niepewnie, zerkając na pluszaka. Już się sama pogubiła i nie wiedziała, czy ma wierzyć Charlie czy zdrowemu rozsądkowi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth Online
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Wto Lip 25, 2017 7:46 pm

Charlie szybko uspokoiła swój instynktowny wybuch irytacji i obdarzyła Astaroth olśniewającym uśmiechem. Cieszyła się, że Ognistej nic się nie stało, ewentualny wypadek rodziłby nowe problemy, prawdopodobnie większe niż nieumiejętność dotarcia w okolice góry. Z drugiej zaś strony młodsza czarownica sama prosiła się o kłopoty! W końcu Charlie przestrzegła ją przez denerwowaniem Lucine (a w oczach blondynki to w zupełności wystarczało), więc na własną odpowiedzialność dopytywała o drażliwe informacje.

- Ależ to na pewno ona – stwierdziła rezolutnie Charlotte, pewnym krokiem przechodząc nad gałęzią. - Przecież mówiłam, że to złośliwe stworzenie. No i nie o wszystkim z nią pogadasz. - Kobieta obejrzała się przez ramię, a jej oczy zalśniły z lekka tajemniczością – To nas chyba nie powstrzyma, nieprawdaż?

Zadziwiającym faktem było, że Lucine zdawała się spokojnie znosić docinki na temat jej charakteru i zachowania. Charlie cały czas z tego korzystała, chętnie dokuczając pluszakowi lub ganiąc go, tak jak tuż po upadku gałęzi. Nie bez powodu – spędziła z magiczną kukiełką już trochę czasu, więc zdążyła wybadać, ile jej wolno.

Choć Charlotte przekroczyła gałąź pierwsza, nie zdecydowała się gnać naprzód, lecz grzecznie poczekała, aż Ognista z powrotem obejmie prowadzenie. Kiedy cyrkówka ją mijała, Charlotte bardzo szybko nachyliła się w jej stronę, jednocześnie odsuwając od siebie Lucine. Bardzo cichy, ledwo słyszalny szept wydobył się spomiędzy ust blondynki:

- Właścicielowi bardzo przeszkadzała obecność Lucine…

Zaraz po tym odsunęła się gwałtownie i przycisnęła zabawkę do piersi, uspokajając ją jakimiś niestworzonymi opowieściami. Wybieg zdał egzamin – tym razem nic nie spadło im na głowy.

- ...i dlatego właśnie tak mało ludzi spaceruje po lesie, Lucine. Ach, ja głupia, ale przecież dobrze o tym wiesz!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 332
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Sro Lip 26, 2017 8:36 pm

Pokiwała głową, chociaż na jej twarzy malowało się widoczne zagubienie i zniechęcenie. Nie wiedziała już, komu wierzyć, ale póki co nie mogła wykluczyć, że Lucine faktycznie ma magiczne właściwości. Zdrowy rozsądek (od kiedy ona go w ogóle posiada?) podpowiadał coś innego, lecz bagatelizacja słów Charlie mogła mieć opłakane skutki. Teraz skończyło się na gałęzi, następnym razem przez jej niewiarę mogą skończyć znacznie gorzej. Lepiej dmuchać na zimne.
- Oczywiście, że nas nie powstrzyma. Nie chce mi się teraz wracać - mruknęła leniwie, po czym przeszła przez zwaloną gałąź i powoli ruszyła dalej. Odrobinę zaniepokoiło ją spojrzenie starszej czarownicy, ale wiedziała, że głupio było teraz nagle zrezygnować. Bądź co bądź, prawdopodobnie czekała je przygoda, a tej Astaroth nigdy nie odmawiała. Nawet, jeśli sprawa śmierdziała na kilometr, wciąż było to przyćmione słodkim zapachem niezwykłego zdarzenia i następującej po nim nagrody. Oj tak, ta miała być wyjątkowo słodka. Ognista od razu się rozchmurzyła i uśmiechnęła od ucha do ucha.
Wyszła naprzód, gładko wracając do roli przewodnika. Gdy mijała Charlie, usłyszała jednak szept, dość dobrze słyszalny przez znikomą odległość między kobietami i ciszę lasu. As zwolniła na moment i zastanowiła się głęboko, po czym wszystko zaczęło jej się układać w głowie. Lucine była przeklęta, toteż jej właściciel zapłacił najemniczce, żeby zabrał ją jak najdalej i coś z nią zrobił, żeby więcej nie przynosiła mu pecha. To brzmiało logicznie i póki co musiało jej wystarczyć, bo miała świadomość, że kolejne pytania może przepłacić kolejną gałęzią na głowie.
- Gdybym wybrała inny szlak, może nie miałybyśmy takich ekscesów. Wybaczcie - powiedziała, włączając się tym samym do gry, która miała na celu zmylić Lucine. Odniosła jednak wrażenie, że jeśli pluszak faktycznie jest magiczny, to nie okłamią go w taki prosty sposób. - W każdym razie, chodźcie za mną. Fajnie byłoby dotrzeć na miejsce przed zmierzchem - rzekła, kierując rozmowę na bardziej neutralny tor, który nie powinien rozwścieczyć żadnych złych mocy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth Online
Ringleader
I have no idea what I'm doing here
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 31/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Sie 11, 2017 2:25 pm

Nawet nie zaczęły. Nie zaczęły, a już ich podróż mieniła się w czarnych barwach. Zamach na ich życie w postaci zwalenia się gałęzi drzewa był zaledwie delikatną sugestią, mówiącą o tym, że pora zawrócić do bezpiecznych, bardziej przyjaznych dla człowieka terenów. Najwyraźniej nie miały pojęcia, co czeka ich na zwodniczym szlaku, groźnym samym w sobie, a co dopiero w towarzystwie przeklętego pluszaka. Nie mogły wiedzieć, co je czeka. I bóg im świadkiem, że miały ostatnią szansę, by zawrócić.
Póki co brnęły przez jedną, wyraźną drogę. Już wkrótce miały przekonać się, że wydeptanych przez ludzkie stopy ścieżek będzie więcej. Już wkrótce. Jeśli tylko chciały dojść od celu, aby... zakopać pluszaka pod drzewem.
Tak, to brzmi śmiesznie, nieprawdaż? Z pewnością jednak, nie zapowiadało się śmiesznie. A sama Charlie po zakończeniu swojego zadania będzie musiała w podzięce oddać Astaroth o wiele więcej niż jedną noc na sianie, jeśli chciała spłacić swój dług. Chociaż... może ich dług w trakcie podróży się wyrówna? Wszystko przed nimi.
Póki co nic nie zwiastowało pomyślności ich misji. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza teraz mogły poczuć, że zadanie nieco je przerasta. W całym pakiecie z zabawką, którą miały pogrzebać pod samotnym drzewem. Pierwszą złą wróżbą był ból, jaki mogła poczuć Astaroth w zwichniętym barku, nadwyrężonym przez gwałtowną próbę ratowania się przed bliskim spotkaniem z spadającą gałęzią.
Lucine nie lubiła być w centrum uwagi, owszem. Ale czy łaskawie odbierała jawne próby ignorowana jej pluszowej, pełnej złośliwości osoby? Zmiana tematu, jak gdyby nic się nie wydarzyło! Jak gdyby zwalona im pod nogi gałąź wcale ich nie poruszyła! O nie, być nie może!
Nie zdążyły przejść więcej niż kilka kroków, gdy z pewnością dostrzegły szarzejące z każdą sekundą niebo, jakby wkrótce miał ogarnąć je wspomniany zmierzch. Jak na życzenie. Niedługo mogły doświadczyć na własnej skórze, że słowa wypowiedziane na tym szlaku miały ogromną moc. Chmury pojawiły się dosłownie znikąd, skutecznie odsuwając w zapomnienie resztki przyjemnego, letniego dnia. Iście niespotykany widok, po którym mogły się spodziewać burzy, deszczu albo końca świata. Ciekawe czy spodziewały się gradu, gdyż wkrótce właśnie drobne, lodowe kulki runęły z nieba na spragnione przygód Astaroth i Charlie.

___________________
Art w avatarze autorstwa Shilvii~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Wto Sie 15, 2017 12:32 am

Ucieszyła się niezmiernie, gdy usłyszała, jak Astaroth zdecydowała się przyjąć swoją rolę w tym subtelnym udawaniu. To musiało oznaczać, że ostatecznie wierzyła w całą historię, a przynajmniej uważała ją za zadowalająco prawdopodobną. Tyle wystarczało Charlotte do szczęścia, gdyż cała gra pozorów miała skończyć się z momentem pogrzebania pluszaka głęboko pod ziemią. Wtedy już nieważne będzie, czy przekonała Ognistą, czy też przez cały czas była posądzona o snucie bajek. Podzielą się zapłatą, a potem może wrócą do Cyrku i zainicjują jakąś większą zabawę... Dla takiego obrotu spraw warto byłoby poświęcić zapłatę za pokój w gospodzie.

Chyżo podążała za Astaroth, gotowa do ponownego rozgadania się. Problemem był tylko wybór tematu; nie potrafiła się zdecydować, z jednej strony zaciekawiona jak najszczegółowszymi przygodami całego Cyrku, z drugiej chętna zagadać o bardziej przyziemne rzeczy. Ostatnimi czasy sporo kręciła się po pchlim targu i zdążyła dotrzeć do kilku mniej lub bardziej nielegalnych działalności handlowych. Takie z pewnością mogłyby zainteresować kogoś żyjącego poza prawem, a takimi ludźmi niezaprzeczalnie byli cyrkowcy.

- Wiesz, ostatnio... - zdecydowała się zagaić spontanicznie, zaczynając od kolejnego pytania o znane osoby. Nie skończyła jednak, gdyż uwagę blondynki rozproszyła nagła zmiana aury. Poderwała głowę do góry i utkwiła wzrok w prześwicie między gałęziami drzew. Jakże dziwnie.

To przypadek? To Lucine? Zawahała się w duchu, nie komentując na razie tego w żaden sposób. Nie było jej wiadome, aby Lucine umiała manipulować pogodą, jednak... Nie wszystkie karty musiały zostać odkryte. Intrygujące.

Tę chwilową konsternację przerwał opad... gradu. Charlotte najpierw pisnęła zaskoczona, jednak nie trwała w szoku długo. Zaśmiała się szczerze i radośnie, po czym dała zwinnego susa pod drzewo, chroniąc się przed niezwykle zabawnym (dla niej) w tym momencie zjawiskiem pogodowym. Co ją tak rozbawiło? Ot, zwykła nieprzewidywalność zdarzeń, tylko tyle i nic więcej. Charlie zerknęła na Astaroth, ciekawa, czy cyrkówka równie beztrosko podeszła do nagłego urwania chmury co ona.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 332
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Sro Sie 23, 2017 3:17 pm

Astaroth najwyraźniej straciła ochotę na dręczenie Lucine i sprawdzanie, czy na pewno jest magiczna. Jeśli spadające drzewo było jej sprawką, wolała nie drążyć bardziej, aby nie oberwać po raz kolejny, tym razem na przykład całym pniem czy wielkim kamieniem. Ot, poprzestańmy na zwykłej gałęzi, która nie zrobiła im najmniejszej krzywdy.
Milczała też dlatego, że powrócił tępy, pulsujący ból w barku, który nie tak dawno został uszkodzony przez bandę niedoszłych gwałcicieli. Wraz z dyskomfortem fizycznym wrócił ten psychiczny, co było dość wyraźnie widać. Nagle zasępiła się do reszty, przygarbiła lekko i szła przed siebie, próbując rozmasować obolały staw. Czyżby jednak się dzisiaj przeciążyła? A może to na zmianę ciśnienia, która zarazem miała zwiastować zmianę pogody? Póki co jednak słońce przyjemnie grzało i nie wyglądało na to, żeby ten stan rzeczy miał się zmienić.
A jednak. Usłyszała, że Charlie coś mówi, ale sama była pochłonięta spoglądaniem w niebo, które tak nagle zasnuło się złowieszczo ciemnymi chmurami. Niedobrze. Tak nagła zmiana pogody nigdy nie jest dobra, gdy jest się w środku lasu, a wokół nie ma gdzie się skryć. Jeśli zerwie się wiatr i zaczną walić pioruny... Być może uda im się uciec. Być może.
Zamiast deszczu i wiatru, Astaroth poczuła coś innego: igiełki lodu, czy raczej malutkie, lodowate grudki lecące na jej twarz i boleśnie uderzające o policzki.  
- Kurwa - mruknęła skonsternowana, tym razem uważnie przyglądając się gradowi, który trzymała w ręce i który powoli się topił od jej ciepła. Grad. Pierdolony grad o tej porze roku. To się zdarzało tak rzadko, nawet w tych okolicach, że As zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest kolejna złośliwość magicznych istot.
Schowała się pod drzewem, lecz nawet to nie do końca chroniło jej głowę przed atakiem lodowych kuleczek. Lepsze jednak było to niż stanie pośrodku ścieżki, która na tej wysokości była wyjątkowo widoczna.
- Przynajmniej nie ma burzy... - mruknęła do Charlie i uśmiechnęła się lekko. Widząc taki entuzjazm i radość u swojej towarzyszki przecież nie mogła pozostać poważna i twarda. - Ale jak tylko się pojawi, zwijamy się stąd. Nie chcę ryzykować, że pierdolnie w nas piorun i będziemy do końca świata straszyć w lesie - powiedziała i zachichotała cicho. - Co ty na to, że przeczekamy ten armagedon? Zaraz powinien minąć - zaproponowała. Takie oberwanie chmury nie powinien potrwać dłużej niż paręnaście minut, później powinny móc iść dalej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth Online
Ringleader
I have no idea what I'm doing here
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 31/01/2017

PisanieTemat: Re: Zwodniczy szlak   Pią Sie 25, 2017 3:34 pm

Burza? Czy ktoś powiedział „burza”?! Kusiły los już samą swoją obecnością na szlaku, a co dopiero wypowiadając tak jawne prowokacje na głos! Może gdyby w rzeczywistości rozpętało się teraz piekło z piorunami, pojęłyby, że właśnie w tym miejscu na Ziemi, wyjątkowo uważać należy na wypowiadane słowa. Nie dostrzegły jednak żadnego błysku. Wszystko przed nimi.
Gdy skryły się pod drzewem, niebo stało się zupełnie ciemne, pochmurne, jakby faktycznie miało wkrótce porządnie z niego grzmotnąć. Do kiedy stały w miejscu, nie ruszając dalej w celu zrealizowania swojej misji, wszechświat nawet im sprzyjał. Łaskawie rezygnując w strzelenia piorunami wprost w drzewo, pod którym się kryły. O ile tylko mianem „łaskawości” określić można potężny wiatr, jaki się wkrótce zerwał. Jeśli odpowiednio się ustawiły, słusznych rozmiarów pień częściowo chronił je przed niezbyt zachęcającymi do spacerów warunkami.
Do czasu, aż sypiący z nieba grad nie zaczął przyjmować mniej przyjazną dla żywych istot formę. Zapewne nigdy nie widziały tak wielkich lodowych kul wytworzonych przez naturę. Miały one rozmiar przepiórczych jaj, a im dłużej stały pod drzewem, tym częściej mogły natrafić się na grad rozmiaru kurzych jaj. Ich głowy były bezpieczne, częściowo skryte pod wystającą gałęzią. Tego samego, niestety, nie można było powiedzieć o innych częściach ich ciała.
Astaroth tym razem się uchowała, a dwa pierwsze lodowe pociski trafiły wprost w ręce Charlie, w których ta trzymała Lucine. Zapewne nie mogła ich uniknąć, a uderzenie spowodowało, że maskotka wraz nadchodzącym porywem wiatru wydostała się z objęć kobiety. Pluszak został porwany, aż nie wylądował na gałęzi pobliskiego drzewa, zaplątując się w wysoko stojące konary, skąd dalszej możliwości ucieczki już nie miał.
Mogły próbować wyjść maskotce na ratunek od razu, lecz nie byłoby to zbyt mądrym posunięciem - grad ciął równo. Najpierw należało zadbać o swoje bezpieczeństwo. Z możliwych dróg, główna ścieżka wydawała się całkiem bezpieczną, gdyż otaczało ją wiele drzew. Dalsza podróż bez Lucine nie miała jednak najmniejszego sensu. Mogły również przeczekać ten chwilowy armagedon dokładnie tam, gdzie obecnie stały, kuląc się za pniem i okrywając własne głowy (swoją drogą, gdyby się przytuliły, na pewno zajmowałyby mniej miejsca). Jeśli te rozwiązanie im nie odpowiadały, po rozejrzeniu się dostrzec mogły za drzewami wzniesienie, skalisty pagórek, pokryty gdzieniegdzie trawą. Pod nim znajdowała się całkiem przytulna wnęka, której stąd jeszcze nie widziały w całości. Dzieliło je do niej ładne paręnaście kroków, jednak jeśli się pospieszą, może nie oberwą zbyt mocno...

___________________
Art w avatarze autorstwa Shilvii~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zwodniczy szlak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lawendowy Szlak
» Szlak górski
» Zachodni szlak
» Północny szlak
» Królewski Szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: