IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mayhem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mayhem
Golem
Golem
avatar

Liczba postów : 34
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Mayhem   Nie Lip 02, 2017 8:45 pm

Miano
Mayhem. Kiedy potrzebuje nieco bardziej ludzkiego imienia, przedstawia się jako Mayhew Elisandre Merishaw. Oba miana zostały dla niego wymyślone przez jego „matkę”. Przyjaciele czasem także zdrabniają jego imię do May.

Wiek
Istnieje już niespełna pięćdziesiąt lat, jednak wyglądem niezmiennie przypomina szesnasto-, może siedemnastolatka.

Rasa
GOLEM – Istota stworzona na kształt człowieka z białej gliny i ludzkich wnętrzności, pozbawiona duszy i zdolności mowy. Wytwór czarownicy, która dzięki swojej mocy powołała do życia niezwykłego pomocnika. Jego celem życiowym jest asystowanie w praktykach magicznych i konsekwentnie go wypełnia, służąc pomocą najpierw swojej „matce”, a później innym napotkanym czarownicom i czarownikom.

Cechy rasowe
Pożywianie się magią – Golemy żyją tylko dzięki magii i bez niej nie są w stanie funkcjonować; potrzebują jej tak, jak człowiek pożywienia. Mayhem czerpie siły z mocy czarownic i czarowników, którym aktualnie służy. Jego organizm poniekąd zmienia użytą na nim magię w energię życiową, toteż nie imają się go żadne magiczne ataki. Dotyczy to także mocy posiadanych przez Koszmary, jednak są one mniej sycące.
Posłuszeństwo – Choć mogłoby się wydawać, że odporność na magię daje mu przewagę nad czarownicami, nie jest to do końca prawdą. Golem nie jest w stanie bezpośrednio skrzywdzić czarownic i czarowników, nawet w obronie własnej; uniemożliwia mu to swego rodzaju psychiczna blokada.
Wytrzymałość fizyczna – Obrażenia fizyczne goją się na nim szybciej, niż u przeciętnego człowieka. Ma też bardzo wysoki próg bólu, jest odporny na niekorzystne warunki atmosferyczne i niestraszne mu ludzkie choroby. Sprawna wiedźma, specjalizująca się w ożywieńcach, byłaby w stanie poskładać go także w przypadku utraty kończyn lub ran śmiertelnych.
Siła fizyczna – Mayhem, pomimo swojego wątłego wyglądu, dorównuje siłą niejednemu kulturyście.
Postrzeganie przez Koszmary – Golemy są widziane przez większość Koszmarów jako przedmioty – duże, poruszające się lalki. Jedynie te Koszmary, które inteligencją dorównują ludziom, potrafią wydedukować, iż na swój sposób golemy to także żywe stworzenia. | Jako wytwory mocy czarownic, golemy są w stanie widzieć Koszmary.
Zwiększone pole widzenia (specyficzna cecha Mayhema) – Jako konsekwencja posiadania na ciele dodatkowych gałek ocznych. Mayhem jest w stanie widzieć dokładnie co dzieje się dookoła niego. Dodatkowe oczy mogą być przez niego ukrywane; może też otwierać tylko poszczególne z nich, podczas gdy reszta zostaje niewidoczna.

Grupa
Postać Specjalna / Cyrk – Mniej więcej rok po śmierci „matki” Mayhema, Cyrkowcy go znaleźli i przygarnęli do siebie. Magii u nich dostatek, toteż nigdy nie chodzi głodny.

Ranga
Golem – Gdyż najlepiej określa go właśnie nazwa jego gatunku.

Zawód
Profesjonalny asystent czarownic, obecnie także cyrkowiec.

Umiejętności
Potrafi czytać oraz pisać w siedmiu językach – angielskim, niemieckim, rosyjskim, włoskim, francuskim, chińskim i łacinie.
Posiada podstawową wiedzę medyczną (udzielanie pierwszej pomocy, opatrywanie ran, wiedza na temat ludzkiej anatomii).
Bardzo szybko się uczy.
Jest oburęczny.
Potrafi pływać.
Ma znakomitą pamięć, szczególnie do obrazów.
Posiada talent do rysowania. Potrafi bardzo dokładnie odwzorować widziane wcześniej rzeczy, jednak rysowanie „własnych” sprawia mu problem.
Jest całkiem zręczny i szybki.
Teoretycznie, potrafi posługiwać się w walce różnymi kuchennymi narzędziami (typu nóż, tasak, piła do mięsa), lecz w praktyce, woli używać ich zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem – do gotowania.
A skoro o gotowaniu mowa, warto wspomnieć, że jest w tym całkiem dobry. Żaden z niego wielki kuchmistrz, acz przygotowane przez Mayhema potrawy są z całą pewnością jadalne, a nawet dość smaczne.

Charakter
 Mayhem jest osobą spokojną i cichą (ciężko, żeby było inaczej zważywszy na to, że nie potrafi mówić). Trzyma się na uboczu, unika konfliktów i każdego obdarzy delikatnym uśmiechem. Na pierwszy rzut oka wygląda jak sympatyczny, choć nieco zagubiony ludzki nastolatek. Rzadko kiedy inni sami z siebie domyślają się, iż tak daleko mu do bycia człowiekiem. Jedynie czarownice i czarownicy posiadający wiedzę na temat golemów potrafią rozpoznać u niego charakterystyczne zachowania.
 Obecnie komunikacja z Mayhemem nie wygląda najgorzej. Na początku swojego istnienia tylko wykonywał polecenia, niczym bezwolna kukiełka. Niestety bądź stety, sporo mu z tej kukiełki zostało. Zachowanie chłopaka w ogromnym stopniu zależy od tego, komu aktualnie asystuje. Instynktownie dopasowuje się do oczekiwań i temperamentu opiekuna, toteż raz może być miły i łagodny, a innym razem rzucać się wszystkim do gardeł. May właściwie nie rozróżnia dobra i zła. Bezrefleksyjnie kieruje się poglądami swojego opiekuna i przyjmuje jego zdanie za własne. W przypadku, gdy otacza go większa grupa osób i żadna z nich nie jest mu dostatecznie bliska, zachowuje się skrajnie neutralnie, nierzadko mając problem z podjęciem ważniejszych decyzji. Ciężko powiedzieć, by Mayhem był zły czy dobry sam z siebie, niezależnie od popełnianych przez niego czynów. Jest raczej jak puste naczynie, które każdy może wypełnić czym zechce. Chłopak właściwie nie posiada czegoś takiego, jak empatia, a przynajmniej nie w ludzkim rozumieniu tego słowa. W olbrzymim stopniu przyjmuje światopogląd swoich opiekunów, jednak nawet przebywając z osobą dobrą i pełną miłości dla świata, on sam nie będzie wiedział dlaczego czuje potrzebę dokarmiania bezpańskich zwierząt. Po prostu zrobi to, co podpowiada mu instynkt, bo to na chwilę obecną będzie uznawał za właściwe. Nie przeszkodzi mu to również w składaniu krwawych ofiar, jeżeli takie zadanie otrzyma od kolejnego „pracodawcy”.
 Choć Mayhem może sprawiać wrażenie osoby skrajnie posłusznej, nie zawsze tak jest. Z biegiem lat staje się coraz bardziej ludzki, a co za tym idzie – wykształca się w nim poczucie własnej godności. Chłopak nie lubi, gdy się nim pomiata lub nie okazuje szacunku jemu i jego pracy. Chociaż nie skrzywdzi żadnej czarownicy ani czarownika, może odmówić wykonania polecenia bądź w ogóle uznać, iż dana osoba nie jest warta jego pomocy i udać się na poszukiwania nowego opiekuna. Nie ma zatem znaczenia jakie poglądy prezentuje dana persona, tak długo, jak w sposób odpowiedni traktuje swojego magicznego asystenta. A warto wiedzieć, że May jest bardzo łasy na komplementy i pochwały.
 Chłopak nie przepada za samotnością. Lubi przebywać w towarzystwie ludzi, nawet jeżeli jego rola ogranicza się do „przynieś, podaj, pozamiataj”. Sama obecność drugiej osoby działa na niego bardzo pozytywnie, a gdy przebywa z kimś, kogo aktualnie uważa za bliskiego, można powiedzieć, że odczuwa coś na kształt ludzkiej radości. Paradoksalnie, Mayhem w swoich uczuciach jest jednocześnie skrajnie stały i niestały. Gdy przywiąże się do kogoś, bez chwili wahania poświęci życie, by mu pomóc, jednak kiedy zabierze go śmierć, nie będzie długo opłakiwać straty. Czym prędzej zapełni dziurę w sercu kolejną czarownicą, której będzie mógł zaoferować swoją pomoc i oddanie.

Aparycja
 Może zacznijmy od tego, iż Mayhem to mężczyzna, aczkolwiek o wyjątkowo androgynicznej urodzie, przez którą dosyć często bywa mylony z kobietą. Wzrostem nie grzeszy, mierzy około metra siedemdziesiąt. Posiada długie, smukłe kończyny oraz wąskie ramiona i biodra. Jest przy tym szczupły, w ludzkich standardach wyglądałby na niewielką niedowagę, jednak daleko mu do anorektycznej sylwetki. Warto nadmienić, że rzeczywista waga chłopca, z uwagi na materiały, z jakich został stworzony, jest zdecydowanie wyższa, niż można by się tego spodziewać po tak drobnej osobie.
 Gdyby przyjrzeć się bliżej licu Mayhema, można spokojnie stwierdzić, że jest to dzieciak naprawdę urokliwy, choć na swój trochę upiorny sposób. Twarz ma lekko pociągłą, o rysach symetrycznych i prostych, acz nie pozbawionych przy tym delikatności. Jego nos jest mały i nieco zadarty do góry, a usta wąskie i o jasnoróżowej barwie. Spod woalki ciemnych rzęs patrzy para dużych, niebieskofioletowych oczu. Przy czym warto zaznaczyć, iż prawa tęczówka wydaje się być znacząco jaśniejsza od lewej. Poza podstawową parą, posiada też na ciele dodatkowe, mniejsze gałki oczne, które jednak nie są widoczne cały czas. Jeżeli jednak zdecyduje się je otworzyć, będzie można zauważyć dodatkowe oczy na jego czole, policzkach, szyi, ramionach, przedramionach, dłoniach, brzuchu, plecach, a nawet na udach! Łącznie posiada ich około trzydziestu sztuk. Karnację ma bardzo jasną. Przywodzi na myśl matową, białą glinę, której użyto do stworzenia Mayhema. W dotyku przypomina ludzką skórę, jednak jest przy tym dość twarda i wręcz nienaturalnie chłodna. Widać, jak w niektórych miejscach delikatne przebijają przez nią zarysy mięśni. Czuprynę ma dosyć gęstą, w odcieniu blond tak jasnym, że niemal wydaje się biała. Jeżeli chodzi o fryzurę – Mayhem posiada nieco za długą grzywkę, krótkie włosy z tyłu oraz dwa dłuższe pasma z przodu. Brwi chłopaka są nieco ciemniejsze od kosmyków na jego głowie, toteż odznaczają się choć trochę na bladej twarzy.
 Co zaś się tyczy garderoby Mayhema, bywa bardzo różnie. Zakłada bowiem to, co akurat dostanie od osoby lub osób, z którymi aktualnie przebywa. Nie jest wybredny i nie posiada żadnych specjalnych preferencji kolorystycznych, toteż wystarczy mu, że dane ubranie jest czyste i w jego rozmiarze (przynajmniej mniej więcej). Preferuje stroje męskie, które uznaje za wygodniejsze, jednak nie ma nic przeciwko noszeniu sukni od czasu do czasu.

Historia
 O Florence Merishaw można było powiedzieć wiele, jednak zdecydowanie nie to, by była niezaradna. Po śmierci ciotki odziedziczyła stary dom z niewielkim podwórzem. Skłócona ze wszystkimi ciotka Sophia postanowiła po raz ostatni dopiec swojej rodzinie i przepisać cały majątek jedynej krewniaczce, której nie nienawidziła – gdyż nigdy nie widziała jej na oczy. Młoda Florence szybko zagospodarowała przestrzeń pod siebie. Z czasem skrzypienie podłóg zaczęło wydawać jej się całkiem kojące dla uszu. Domostwo prezentowało się na pozór zwyczajnie, jednak jeżeli ktoś przypadkiem odnalazł ukryte za wielkim, stojącym zegarem przejście do piwnicy, mógł odkryć prawdziwy azyl młodocianej wiedźmy.
 Matka Florence również była czarownicą i doskonale się z tym kryła, nie chcąc wpaść w tarapaty przez swój nadnaturalny dar. Tego samego nauczyła małą spadkobierczynię rodzinnej tajemnicy, potajemnie dzieląc się z nią swoją wiedzą, kiedy inni domownicy już spali.
***
 Tego dnia Florence nie potrafiła z niczym zdążyć. Mało brakowało, a zupę przyprawiłaby wyciągiem z trującej rośliny, który docelowo miał wylądować w miksturze warzonej w drugim kotle, w piwnicy. Słoiki, fiolki, pakunki, pudełka ze składnikami – wszystko mieszało się ze sobą, a jej brakowało dnia na zrobienie porządków. Prowadzenie podwójnego życia nie było proste.
 I wtedy zrodziła się w jej głowie myśl. Czym prędzej rzuciła się do przeglądania starych zeszytów, które otrzymała od swojej matki. Wkrótce znalazła to, czego szukała – przepis na stworzenie sztucznego życia, magicznego asystenta.
***
 Przez następne tygodnie gromadziła potrzebne materiały. Nie było to wcale takie proste. Najłatwiej poszło z białą gliną, która miała posłużyć za główną masę do uformowania kształtu. Kupiła ją u miłej, jasnowłosej kobiety, która mieszkała na obrzeżach miasta. Dziwnie spojrzała na pannę Merishaw, kiedy usłyszała jak dużo gliny potrzebuje, ale z uśmiechem przygotowała dla niej to, czego potrzebowała. Potem zrobiło się trudniej. Wszak ludzkich wnętrzności nie dostanie się na byle targu. Florence jednak miała swoje źródła.
 Właściciel domu pogrzebowego był wysokim, starszym mężczyzną. Jego postura i ruchy przywodziły na myśl pająka. Oczy mu rozbłysły, gdy zobaczył urodziwą i całkiem żywą pannę Merishaw, a iskierka zainteresowania nie zgasła nawet, kiedy wyjawiła mu swoją nietypową prośbę. Z ciał zmarłych po kryjomu wyjmowane były pojedyncze ograny, które następnie trafiały w ręce Florence. By zapobiec ich zepsuciu, zamykała je szczelnie w słoikach wypełnionych specjalnie spreparowaną cieczą. Gdy odwiedziła dom pogrzebowy po raz ostatni, zabrała ze sobą zarówno przygotowane wcześniej lewe płuco, jak i wnętrzności starszego mężczyzny o pajęczych ruchach.
***
 Florence myślała o tym, jak jednocześnie proste i skomplikowane jest stworzenie nowego życia. Wystarczyło trochę gliny i trochę mięsa, by powstał zupełnie nowy byt. Zajęło jej jednak wiele godzin, żeby z gliny uformować odpowiedni kształt. Z każdym dotykiem jej palców, biała lalka coraz bardziej przypominała człowieka. Zastanawiając się jakie nadać jej rysy twarzy, jaką sylwetkę, czuła w brzuchu uścisk ekscytacji. Kreowanie życia było fascynującym procesem. Ostatecznie zdecydowała się na chłopca.
 Do wnętrza glinianej lalki wkładała po kolei organy, skrupulatnie kierując się wytycznymi zapisanymi na pożółkłym papierze przez jej matkę. Z rozbawieniem stwierdziła, iż posiada o wiele więcej gałek ocznych, niż było jej potrzeba. Po chwili namysłu, zdecydowała się zużyć wszystkie. W domu nauczono ją, by nie marnować niczego.
 Spojrzała na swoje dzieło. Pomyślała, że jeżeli miałaby mieć syna, to chciałaby, żeby dokładnie tak wyglądał. Właściwie nigdy nie przepadała za dziećmi. Uważała, że nie byłaby dobrą matką, za szybko wpadała w gniew. Golem nie był jednak dzieckiem; był czymś więcej i czymś mniej. Użyła na lalce całej swojej mocy, próbując przekazać jej tchnienie życia. Miała doświadczenie z zombie, jednak nigdy wcześniej nie tworzyła czegoś sama, zupełnie od zera. W pokoju aż wrzało od magicznej energii, niemalże można było dojrzeć ją gołym okiem. Florence widziała wszystkie zmiany, jakie zachodziły w ciele golema. Ostre, gliniane rysy stawały się coraz bardziej miękkie i ludzkie. Skóra zaróżowiła się, włosy nabrały blasku. Potem dostrzegła drganie powiek, aż w końcu jej własnoręcznie stworzony asystent otworzył oczy, wszystkie ich pary.
***
 Nazwała go Mayhew. Takie samo imię nosił aktor teatralny, w którym podkochiwała się, kiedy była dzieckiem. Szybko zdecydowała jednak, że miano to jest zbyt zwyczajne dla jej tworu, toteż po podmienieniu jednej litery, zamieniła je na słowo o całkowicie innym, ciekawszym brzmieniu i znaczeniu – Mayhem. Tymczasem golemowi było całkowicie obojętne jakie nosił imię. Reagował na każde polecenie swojej pani, nie kwestionował żadnego jej rozkazu, jedynie spoglądał na nią swoimi mętnymi oczami, nie zmieniając przy tym wyrazu twarzy. Wyglądał jak prawdziwa, żywa istota, ale Florence szybko zorientowała się, że choć wypełniają go wnętrzności, w środku jest pusty niczym lalka.
 Początkowy zachwyt stworzoną przez siebie istotą, z czasem ustąpił miejsca wątpliwościom. Mayhem był idealnym pomocnikiem, jednak Florence powoli zaczynała w nim widzieć kogoś więcej. Swój ukochany twór, być może kogoś na kształt swojego dziecka. Chciała widzieć, jak się uśmiecha, jak cieszy się, tak jak ona, kiedy przebywają razem, chciała usłyszeć, jak nazywa ją „matką”.
***
 Według słów Florence, Mayhew Merishaw był szesnastoletnim synem kuzynki siostry wuja, którego rodzice zginęli w wypadku, a ona, z dobroci serca, zdecydowała się go przygarnąć. W wyniku tych tragicznych wydarzeń, przestał mówić – tak brzmiała oficjalna wersja wydarzeń, którą sprzedawała każdemu, kto zapytał o tajemniczego chłopca, który pojawił się pod jej dachem. Słysząc to, nikt nie wnikał w dziwne zachowanie młodzieńca, potulnie wykonującego każde polecenie Florence, nie odzywając się przy tym ani słowem. Po cichu, niektórzy zazdrościli jej tak doskonale ułożonego dziecka.
 Mutyzm Mayhema nie dawał jej spokoju. Czy golemy rzeczywiście nie posiadają zdolności mowy? Być może, choć rozumiał jej ojczysty język, nie było to jego naturalne narzecze? Bijąc się z takimi myślami, Florence postanowiła rozpocząć naukę swojego asystenta. Wspólnie z nim, studiowała rozmaite dialekty z różnych stron świata, mając nadzieję, że w którymś do niej przemówi. Niestety, to nigdy się nie wydarzyło.
 Z biegiem czasu zauważyła, jak w jej podopiecznym zachodzą zmiany. Wyraz jego twarzy zmieniał się w różnych sytuacjach. Co prawda, nieznacznie, jednak to wystarczyło, by w sercu Florence zakwitła nadzieja  na to, że Mayhem któregoś dnia stanie się tak ludzki, że nie będzie można go odróżnić od prawdziwego człowieka.
***
 Florence wiedziała, że nie będzie żyć wieczne. Nikomu nie jest to dane. Zresztą, była już stara i choć dzięki swojej magii, wciąż wyglądała dobrze, każdy ruch sprawiał jej coraz większy ból. Wręcz wyczekiwała, kiedy jej stawy zaczną skrzypieć, jak drewniana podłoga w domu odziedziczonym po ciotce Sophii. Mayhem nie miał problemów z wykonywaniem wszystkich obowiązków i zajmowaniem się nią. Chętnie przesiadywał przy łóżku Florence, trzymając swoją chłodną dłonią jej dłoń. A przynajmniej tak myślała. Nic, poza jej jedynym, ukochanym dzieckiem nie trzymało jej już na tym świecie. Patrząc w jego oczy, błyszczące i przenikliwe, była pewna, że poradzi sobie bez niej. Nie był już pustą lalką. Była przekonana, że choć nie powstał z jej ciała i krwi, nie mogła mieć lepszego syna. Pogładziła Mayhema po policzku.
 Tej nocy Florence Merishaw odeszła ze świata żywych.

Ciekawostki
Pod względem fizycznym, jego aparat mowy jest całkowicie sprawny. Nie wiadomo dlaczego nigdy nie powiedział ani słowa. „Matka” Mayhema uważała, że ma to związek z brakiem duszy.
Potrafi porozumiewać się w języku migowym, jednak z uwagi na to, że niewiele osób go zna, zazwyczaj komunikuje się poprzez pisanie, rysowanie oraz zwykłą gestykulację.
Mayhem teoretycznie został stworzony jako chłopiec, jednak w praktyce nie ma to żadnego znaczenia – jest bezpłodny, a i kwestie płci są mu całkowicie obojętne. Poza tym, wygląda równie uroczo w spodniach, co w sukience!
Miewa problemy z rozumieniem pojęć abstrakcyjnych. Dlatego choć szybko uczy się nowych zadań, dziedziny nauki takie jak arytmetyka sprawiają mu problem. Bywa też, że nie rozumie przysłów, metafor i żartów.
Przepada za deszczową pogodą, a szczególnie za burzami.
Kolekcjonuje motyle.
Nie potrzebuje ludzkiego jedzenia, jednak lubi smak mięsa, toteż czasem częstuje się nim dla czystej przyjemności.
Chociaż zdarza mu się zapadać w coś na kształt snu, by zregenerować siły, nigdy o niczym nie śnił.
Wprost uwielbia muzykę. Nic nie uspokaja go tak, jak kojące dźwięki fortepianu albo skrzypiec.
KOD KP NAPISANY W CAŁOŚCI PRZEZE MNIE. PIĘKNIE PROSZĘ NIE KOPIOWAĆ BEZ PYTANIA!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t470-mayhem
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 616
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mayhem   Nie Lip 02, 2017 9:54 pm

Wszystko dogadane, moje zdanie na temat postaci znasz~ Pozostało tylko znaleźć interesującego opiekuna!
A mi pozostało jeszcze pochwalić wygląd KP! Postarałeś się, szczególnie te wcięcia cieszą moje oko <3.
Akceptuję i życzę miłej gry!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Mayhem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: