IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skarpa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Skarpa   Pon Lip 24, 2017 1:58 pm

Na wysokości nie większej niż dwieście metrów, na bliższej miastu stronie góry znajduje się dość stroma, naturalna skarpa. Wieńczy ona prawie że owalną, rozległą polanę, z drugiej strony ograniczoną lasem. Ten skrawek ziemi pozbawiony jest wyższej roślinności, dodatkowo znajdują się na nim spore kamienie, które spokojnie mogą służyć za wygodne siedziska. Polana jawi się jako idealne miejsce na odpoczynek czy nawet rozbicie obozu, jednak otaczająca ją bór jest gęsty, a prowadzące przez niego przejścia nie są znane każdemu. Mimo to spotkać tam można wypaloną trawę, świadczącą o wzniecaniu ogniska w tymże miejscu.
Cały urok tego zakątka wychodzi na jaw dopiero po zmroku, gdy, siedząc na krawędzi, można w spokoju obserwować gwiazdy.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494 Online
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Pon Lip 24, 2017 2:05 pm

Vivian uśmiechnęła się delikatnie, słysząc zaskakującą odpowiedź Astaroth. To nawet nie tak, że miała jakieś brudne myśli, po prostu zdążyła się już nieco rozeznać w zainteresowaniach koleżanki po fachu, przez co wolała uprzedzić fakty, nawet za cenę lekkiego nietaktu. Ognista nie wydawała się być jednak urażona ostrzeżeniem, więc nie było powodu, by dłużej to roztrząsać.

Wciąż miały dużo czasu, poruszały się sprawnie, jednak nadal pozostał im znaczny kawałek do przejścia. Szczęśliwie prędko dotarły do pierwszego punktu orientacyjnego, z którego Vivian mogłaby dotrzeć na miejsce sabatu z zamkniętymi oczami. Podczas wędrówki treserka uważnie słuchała Astaroth, co i raz wtrącając jakąś odpowiedź czy komentarz, prezentując się tym samym niezwykle rozmownie jak na siebie.

Aż w końcu dotarły do podnóży góry.

- Chodź za mną – odezwała się cicho Vivian i ruszyła przodem, w skupieniu wybierając drogę między drzewami. Żadna konkretna ścieżka nie prowadziła w to miejsce, jedynie zaznajomione osoby lub wielcy szczęściarze mogli przedostać się przez mur gęstych drzew. A dzisiejszej nocy nie tylko one chroniły sabat przed niepożądanymi gośćmi. Treserka dobrze wiedziała, czego się spodziewać, więc gdy tylko pokonały kilkadziesiąt metrów zbocza, nagle odbiła w lewo i po przejściu jeszcze odrobiny, przystanęła.

- To już chyba w tym miejscu… - mruknęła z lekkim wahaniem, po czym przeniosła wzrok na Astaroth. - Daj rękę. Głupio byłoby, jakbyś wpadła na barierę.

Wyciągnęła swoją w zapraszającym geście. Jeśli tylko Ognista ją chwyciła, ruszyła do przodu, coraz bardziej zbliżając się do majaczącego gdzieś w oddali skraju lasu. Tym sposobem obydwie pomyślnie przekroczyły ową barierę.

To nie było przyjemne uczucie. Wrażenie przypominające zimny deszcz, jednak przenikający aż do środka ciała. Przeszywające na wskroś igiełki chłodu, oglądające intruza od wewnątrz i poddające osądowi jego istnienie. Vivian aż się wzdrygnęła, choć przeżyła to już wielokrotnie. Nic w tym dziwnego – w końcu nie lubiła, gdy ktoś ją oceniał.

- Ach – westchnęła z lekkim niezadowoleniem w głosie, po czym przeniosła wzrok na Astaroth, jednocześnie puszczając jej dłoń. - Tym sposobem jesteśmy niemalże na miejscu.


___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494 Online
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Sro Lip 26, 2017 5:45 pm

Astaroth wyjątkowo dała się prowadzić i nawet nie próbowała w tym momencie przejąć inicjatywy, tłumacząc się tym, że lepiej zna las. Chwilami bowiem miała wrażenie, że Vivian istotnie byłaby w stanie zaprowadzić je w odpowiednie miejsce z zamkniętymi oczami, nawigując jedynie dzięki zapachowi wilgotnej trawy i wybrzuszeniach na korze poszczególnych drzew. Jak inaczej wytłumaczyć to, że ciągnęła As przez prawdziwy gąszcz, o którym zapomniał sam Bóg i gdzie ludzie nie wytyczyli żadnej ścieżki, a wyglądało na to, że zmierzają w dobrym kierunku? Ten sabat wybrał sobie idealne miejsce. Nawet ognista nie wpadłaby na to, żeby w swoich leśnych wędrówkach zawędrować tak daleko od wytyczonych szlaków.
Toteż szła grzecznie za Vivian, unosząc poły sukni, żeby przypadkiem jej nie zniszczyć i nie przewrócić się o nic. Nie przywykła do chodzenia w kiecce, zwłaszcza po lesie, więc nietrudno byłoby się o nią potknąć i zabić. Wtedy usłyszała głos treserki.
- Hm? - mruknęła, podając jej dłoń. - Macie barierę magiczną...? - spytała z niedowierzaniem. Po co komu dodatkowa ochrona, skoro sabat odbywa się na takim pustkowiu? Z drugiej strony, to dobre rozwiązanie. Tej nocy pewnie niejeden Inkwizytor kręci się w okolicach Wish Mountain, szukając nieostrożnych wiedźm, które udają się, aby celebrować przesilenie letnie.
Nie spodziewała się momentu, kiedy będą przekraczać barierę, toteż zimno dotknęło ją jeszcze bardziej. To było jak zimny prysznic, czy raczej oberwanie wiadrem z lodem. Wzdrygnęła się i przygarbiła, jakby to miało uchronić ją przed chłodem, lecz wciąż czuła, jak magia przenika ją całą, na zmianę z rosnącą ekscytacją i podnieceniem. To oznaczało, że były już blisko, co też zaraz zostało zakomunikowane przez treserkę.
- Nareszcie - mruknęła radośnie, po czym aż przyspieszyła kroku, zmierzając w stronę, gdzie, jak jej się wydawało, odbywał się sabat. Dopiero po chwili przystanęła i obróciła się do Vivian, stwierdziwszy, że nie powinna się tak wyrywać. Jeśli inne wiedźmy zobaczą samotną, obcą czarownicę na swoim terenie, mogą zareagować różnie. - No pospiesz się! - powiedziała głośno z wyraźną niecierpliwością w głosie. Chciała już teraz iść tam, poznać wszystkich i rozpocząć zabawę!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Sro Lip 26, 2017 10:47 pm

Vivian uśmiechnęła się szelmowsko na pełne niewiary pytanie Astaroth, odczuwając jednocześnie dumę ze swojego sabatu. To zabezpieczenie, a także manewry przygotowane na wypadek niefortunnych zdarzeń nie byłyby możliwe, gdyby nie niesamowite talenty niektórych stałych bywalczyń zlotu. Przez tyle lat środki ostrożności zostały dopracowane niemalże do perfekcji, choć żadna z czarownic nie ośmieliłaby się zatopić w zwodniczej pysze, opuszczając tym samym gardę.

- Owszem – odparła treserka z nutą zadowolenia w głosie. - Przede wszystkim ma zatrzymać niechcianych gości. Właśnie dlatego muszę cię przez nią przeprowadzić, zaprosić do środka.

I zaprosiła. Kiedy znalazły się już za barierą, Vivian w pierwszej chwili nie zwróciła nawet uwagi, że Ognista zdecydowała się pośpieszyć. Treserka przystanęła tam, gdzie nie odczuwała już efektów bariery i pewnym ruchem ściągnęła wstążkę, przytrzymującą jej niestaranny warkocz. Kilka szybkich ruchów dłonią sprawiło, że splot rozluźnił się całkowicie, a uwolnione fale spłynęły na ramiona i plecy czarownicy. Zaraz po tym odszukała wzrokiem czekającą na nią Astaroth.

- Już idę.

Uspokoiwszy połykaczkę tymi słowami, faktycznie ruszyła o wiele energiczniejszym krokiem, wyprowadzając Ognistą z labiryntu drzew prosto na oblaną światłem księżyca polanę. Zdążyły spokojnie. Sabat wciąż się nie rozpoczął, lecz już, już lada moment!…

Jeśli Astaroth pamiętała słowa Vivian, mogła się zdziwić, gdyż czarownic nie było parę. Na łące znajdowało się co najmniej kilkanaście wiedźm, niektóre spacerujące, inne siedzące na kamieniach lub rozłożonych kocach. Dało się słyszeć szmer rozmów prowadzonych z podnieceniem i ekscytacją, a także nieśmiałe dźwięki instrumentów, strojonych gdzieś na uboczu. Wszystko zdawało się być doskonale zaplanowane. Na prowizorycznym stole, wokół którego skupiły się miejsca siedzące, znajdowały się proste przekąski, takie jak pieczywo, suszone mięso, czy wczesne owoce. Nie brakowało również napitków. W wielkich dzbanach spragniony mógł odnaleźć zarówno wodę, jak i czerwone wino, a gdyby komuś zabrakło doznań, w tajemniczych woreczkach kryły się różne mieszanki ziół i tytoniu, gotowe do palenia w kadzidłach i fajkach.

W pewnym oddaleniu od strefy biesiadnej znajdował się niepozorny jeszcze stos, mający już wkrótce przeobrazić się w święte ognisko. Więcej uwagi przykuwał wysoki kamień, pełniący zaszczytną rolę ołtarza. Leżało się na nim wiele drobnych przedmiotów, jednak w oczy rzucały się przede wszystkim dwie gliniane misy, zawierające wodę zmieszaną z odrobiną pachnących olejów. Tutaj wszystko zdawało się być gotowe.

- Chodź, zajmijmy już miejsce przy ognisku – stwierdziła Vivian, dostrzegając, jak i inne czarownice decydują się podejść do stosu klonowego drewna. Również ona majaczyła gdzieś w pobliżu – ich Przewodniczka.

Choć wszystkie obecne tu czarownice wyróżniłyby się z tłumu swoim zwiewnym, zdobnym a nawet i skąpym odzieniem, tamta kobieta sprawiała, że reszta wyglądała zwyczajnie. Nie była już młoda, czas odznaczył się na jej twarzy zmarszczkami uśmiechu przy ustach i oczach. Postawna, a jednak jednak w jej ruchach kryła się zwinność i szybkość. Miała długie, kędzierzawe i brązowe włosy, z których część splotła w drobne warkoczyki, chowające się między wolnymi puklami. Nosiła jedynie płócienną, beżową suknię, której spódnica posiadała głębokie rozcięcia po bokach, sięgające ud Przewodniczki. Poza wymalowanymi na skórze znakami i wzorami, jej wygląd dopełniały również ozdoby. Całe mnóstwo ozdób. Dary natury powplatane we włosy i zawieszone na rzemieniach; kamienie i szkiełka, świeże i suszone zioła, a nawet kości. Prezentowała się dziko i niedbale. Nie bez powodu nazywano ją córą lasu.

Skierowała już swoje kroki do stosu, by oficjalnie rozpocząć sabat. W jednej dłoni dzierżyła pochodnię, w drugiej zaś kostur, widocznie wysłużony i ozdobiony równie bogato co sama kobieta. Przewodniczka nie śpieszyła się, dawała szansę, by wszyscy w spokoju zajęli miejsca, co wykorzystała Vivian, wskazując Astaroth szeroką lukę między dwiema kobietami, jednocześnie ruszając w tamtym kierunku.

- Mam nadzieję, że nie zgubiłaś swojego kwiatu – szepnęła z uśmiechem do Ognistej przy pierwszej możliwej okazji. Treserka gdzieś po drodze zdążyła pozbyć się lampy i butów. - Jenica zaraz rozpocznie rytuał.



Co tu się to ja nawet nie... ;;

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494 Online
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Nie Sie 13, 2017 3:35 pm

I nareszcie dotarły do miejsca sabatu, a ciekawość Astaroth została podsycona przez nie kilka, lecz kilkanaście wiedźm. Spodziewała się tego, czy może bardziej dopuszczała taką możliwość po tym, jak bardzo ogólnikowo Vivian mówiła o planach na swój nocny wypad. Już z jej słów i wskazówek można było wywnioskować, że nie chodzi o spotkanie w malutkim gronie najbliższych przyjaciółek. Te zapewne nie osłaniałyby się magiczną barierą.
Nie mogła skupić spojrzenia w jednym miejscu, bo ciągle coś ją rozpraszało i zmuszało do zerknięcia w inną stronę. Stos, kobiety odziane w zwiewne i wyzywające stroje, porozkładane wokół tajemnicze przedmioty, przekąski, dźwięki strojonych instrumentów i rozmów. Ognista pragnęła obejrzeć to wszystko, dotknąć. Czuła tę niesamowitą atmosferę i unoszącą się wokół magię, chociaż obrzędy jeszcze się nie zaczęły.
Nim głowa zdążyła jej odlecieć od przyglądania się wszystkiemu w jej najbliższym otoczeniu, Vivian skutecznie ściągnęła na siebie jej uwagę, ale tylko na chwilkę. Astaroth skinęła głową i powoli ruszyła w stronę ogniska. Cóż za ironia losu. Spotykały się wokół stosu, podczas gdy każdego dnia kolejne z nich ginęły w płomieniach na dokładnie takich samych konstrukcjach. Podeszła do przerwy w okręgu i zapełniła ją. Zaraz też uśmiechnęła się do czarownicy po swojej lewej stronie, rozpoznawszy w niej starą znajomą i kochankę, lecz ta, zamiast odwzajemnić miły gest, fuknęła na ognistą i zabrawszy swoją towarzyszkę, odeszła o parę osób dalej, byle jak najdalej od As.
- Nawet jej nie tknęłam, przysięgam! - szepnęła do Vivian, jakby chciała jej udowodnić, że danego słowa nie złamała i nie miała takiego zamiaru. Tym razem poszło jedynie o dawne niesnaski. Cyrkówka aż zaczęła się zastanawiać, ile z tych kobiet miała już okazję poznać... Miała nadzieję, że nie było ich aż tak dużo, bo nie chciała spędzić nocy w takiej atmosferze, odtrącana przez wszystkich tylko dlatego, że kiedyś chciała się zabawić.
Spytana o kwiat, uniosła go i pomachała nim delikatnie w powietrzu, uważając na to, żeby go nie uszkodzić. Dopiero teraz spojrzała uważniej na poskramiaczkę bestii i zauważyła pewne zmiany w jej wyglądzie. Westchnęła cicho, widząc jej rozpuszczone włosy opadające na ramiona i bose stopy. Wyglądała tak czarująco, a As doskonale wiedziała, że nic z tym faktem nie zrobi i przez to czuła się naprawdę źle.
- To jest Jenica? - spytała cicho zaraz po tym, jak ściągnęła buty i cisnęła nimi gdzieś za siebie, uważając, żeby nikogo ani nic przy tym nie uszkodzić. Właściwie nie musiała pytać. Doskonale było widać, kto tutaj rządzi i kto jest mistrzem ceremonii. Kobieta wyglądała jak wyciągnięta z innego świata, z legend o wiedźmach mieszkających w lesie i gotujących dzieci w kociołkach.
Kto właściwie powiedział, że Przewodniczka tego nie robiła? W tym towarzystwie wszystko było możliwe, co ognistej w ogóle nie przeszkadzało. Przeciwnie - wszystko to ją fascynowało i czekała na rozpoczęcie sabatu z niecierpliwością przestępując z nogi na nogę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
 
Skarpa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wilcza skarpa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Wish Mountain-
Skocz do: