IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skarpa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Vivian Lambert
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 260
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Skarpa   Pon Lip 24, 2017 1:58 pm

First topic message reminder :

Na wysokości nie większej niż dwieście metrów, na bliższej miastu stronie góry znajduje się dość stroma, naturalna skarpa. Wieńczy ona prawie że owalną, rozległą polanę, z drugiej strony ograniczoną lasem. Ten skrawek ziemi pozbawiony jest wyższej roślinności, dodatkowo znajdują się na nim spore kamienie, które spokojnie mogą służyć za wygodne siedziska. Polana jawi się jako idealne miejsce na odpoczynek czy nawet rozbicie obozu, jednak otaczająca ją bór jest gęsty, a prowadzące przez niego przejścia nie są znane każdemu. Mimo to spotkać tam można wypaloną trawę, świadczącą o wzniecaniu ogniska w tymże miejscu.
Cały urok tego zakątka wychodzi na jaw dopiero po zmroku, gdy, siedząc na krawędzi, można w spokoju obserwować gwiazdy.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494

AutorWiadomość
Vivian Lambert
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 260
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Sob Mar 31, 2018 7:26 pm

Inkwizytor zaczerpnął gwałtownie powietrza, gdy tylko kawał materiału przestał blokować mu usta, choć zaraz skrzywił się z bólu, gdy złamane żebra przypomniały o sobie w wyraźny i ostry sposób. Lecz co z tego. Dostał szansę, by swobodnie przemówić. I nie zamierzał jej zmarnować.

- Tchórzliwa suka! - ryknął nagle, głosem zniekształconym przez świeże oparzenie policzka. - No dalej, rozwiąż mnie! Wypruję ci flaki i dołączysz do tej swojej, tfu, przeklętej rodziny! Wszyscy razem będziecie gnić w piekle, gdzie wasze pierdolone miejsce!

Nie zaważał na inne wiedźmy, nie zaważał na ich przewagę liczebną. Dyszał ciężko, choć płytko, a jego oczy lśniły szaleństwem. Czystym szaleństwem, niekontrolowaną mieszanką nienawiści i gniewu, bólu i strachu przed... strachu przed rolą ofiary. Dotkliwsze było dlań ranienie psychiki i dumy niż ciała, choć lada moment zapewne miało się to zmienić.

Warknął jak rozjuszone zwierzę, gdy Astaroth złapała go za włosy, zerkając z mimowolnym niepokojem na ostrze w dłoni kobiety. Wyrywał się, a jakże, jednak i tak nie zdołał umknąć przed cięciem. Gniewny syk przeszył powietrze, a mężczyzna poczuł świeży posmak krwi w ustach. Splunął niezdarnie, lecz nadaremnie.

Na prośbę Astaroth zareagowała niemalże od razu wysoka czarownica, uprzedzając tym samym Melvę. Miała silne ręce chłopki, dzięki czemu bez problemu unieruchomiła osłabionego przez ból mężczyznę. Cyrkówka miała doskonałe pole do popisu, śledzonego przez oczy pozostałych kobiet. Żadna nie odezwała się ani słowem, gdy Astaroth grzała ostrze; nawet ta najwrażliwsza z nich. Tortury nie stanowiły stałego elementu samosądu, jednak dzisiejszej nocy nikt nie śmiałby odmówić cyrkówce prawa do odebrania zapłaty za krzywdy. Sam inkwizytor doskonale wiedział, co go czeka, jednak wcale nie spokorniał.

Przeklął szpetnie i obrzucił Astaroth wiązanką wyszukanych obelg, nie zwracając wcale uwagi na ostrzegawcze szarpnięcie wysokiej czarownicy. Częściowo uspokoił go dopiero ból w boku, wzmagający się przez każdy zbyt gwałtowny ruch. Gdy cyrkówka rozdarła mu ubranie, mogła bez problemu dostrzec pojawiający się powoli siniec. Oddech mężczyzny był ciężki i urywany, a pogorszył się jeszcze bardziej, gdy kobieta zaczęła ciąć.

Nie zaczął krzyczeć tak od razu. W końcu lata treningu na inkwizytora nauczyły go odporności na ból. Przez jego zakrwawione usta przemknęły się jedynie ciężkie stęknięcia, dopełniające owe swoiste preludium brutalnej sztuki. Wysoka czarownica wzmocniła uścisk, szykując się na kolejne próby oswobodzenia się. Melva wznowiła swój spacer z rękoma skrzyżowanymi na piersi, jak zahipnotyzowana wpatrując się w akt tortur. Carina i jej kuzynka zbliżyły się nieco, obydwie pełne nieśmiałej fascynacji. Wszystkie skupiły się na tym, co może wydarzyć się lada moment.

I nikt nie zauważył, że zawoalowana postać zniknęła z miejsca, w którym tkwiła dotychczas praktycznie w bezruchu.


___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 365
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Skarpa   Sob Maj 26, 2018 12:29 pm

Z każdym kolejnym słowem wymawianym przez Inkwizytora Astaroth czuła coraz większy gniew i ból. Wszystko, o czym chciała zapomnieć, wracało do niej z siłą porównywalną do niszczycielskiego tsunami. Musiała z całej siły powstrzymywać się, żeby nie zakończyć cierpień mężczyzny tu i teraz, żeby nie zatopić ostrza noża po samą rękojeść w jego trzewiach. Mogła to zrobić, ale wiedziała, że nie o to chodziło. Żniwiarz miał odczuć cierpienie, jakie sam zadał.
- A więc podzielisz ich los - powiedziała głosem wyjątkowo spokojnym, wyzutym z emocji, płaskim. Kompletnie nieodzwierciedlającym wojny, jaka toczyła się w jej sercu i umyśle.
Nic nie mogło jej teraz powstrzymać. Ani wyrywająca się i plująca jadem ofiara, ani ewentualne protesty innych wiedźm, które na szczęście przyjmowały każdy jej ruch z wyrozumiałością. Ognista skinęła głową do wysokiej chłopki w ramach podziękowania. Po krótkim wstępie, podczas którego Astaroth nadal walczyła ze sobą, żeby nie zakończyć tego tu i teraz, obróciła nóż w dłoni i spojrzała na nagi tors mężczyzny. Zacisnęła dłoń na rękojeści, aż jej kłykcie zbielały, a następnie znowu przyłożyła ostrze do skóry Inkwizytora. Powoli nacinała ją, aż rany zaczęły się łączyć ze sobą i układać w słowa. "Śmieć". "Morderca". "Pies Arcymistrzyni". Jego ciało pokrywało się coraz to nowszymi i bardziej wymyślnymi obelgami, ciętymi coraz głębiej, aż nie starczyło miejsca na więcej, a ognista z goryczą spostrzegła, że nijak nie zaspokaja to jej chęci zemsty ani nie zabija jej wewnętrznego bólu. Nie chciała, aby Żniwiarz to zobaczył. Nie mogła dać mu tej satysfakcji, pokazać słabości.
- Odsuń się - poleciła wiedźmie, która go trzymała, a gdy ta spełniła jej prośbę, sama chwyciła mężczyznę i zbliżyła się do niego. - Do zobaczenia w piekle - powiedziała, patrząc mu głęboko w oczy, a następnie kopnęła go tam, gdzie żaden mężczyzna nie chciałby być kopnięty i szarpnęła go mocno, zmuszając do upadnięcia koło ogniska.
Reszta potoczyła się szybko. Ogień wydostał się poza wyznaczony okrąg i sięgnął ubrań Inkwizytora, podsycany mocą Astaroth, która skupiła się w pełni na utrzymaniu płomienia i jednoczesnym trzymaniu go z daleka od innych rzeczy, które mogły się zająć. Patrzyła z wyższością na płonącego Żniwiarza. Kat stał się ofiarą, owce zjadły wilka. Przez moment zastanawiała się, czy nie posunęła się za daleko, czy nie zniżyła się do jego poziomu, ale odsunęła od siebie tę myśl. Ona jedynie pomściła swoją rodzinę i inne wiedźmy, które padły ofiarą mordercy. Sprawiedliwości stało się zadość.
Więc czemu nie czuła się lepiej, gdy patrzyła na płonące ciało i słuchała rozdzierającego wrzasku roznoszącego się po lesie?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skarpa   

Powrót do góry Go down
 
Skarpa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wilcza skarpa
» Skarpa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Wish Mountain-
Skocz do: