IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bar pod Złamanym Skrzydłem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 207
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Bar pod Złamanym Skrzydłem   Wto Sie 15, 2017 6:01 pm

Średni ceglany budynek, wyglądający na solidny, odróżniający się lekko od innych pobliskich budowli, który właściwie był częścią krajobrazu, poza drewnianymi mniejszymi mostami, prowadzącymi ku wybrzeżu, gdzie znajdowały się mniejsze łódki oraz statki tak zwanych handlarzy i nie tylko. Odróżniał się jedynie dużymi, wysokimi zaokrąglonymi oknami, zakratowanymi co prawda, oraz podwójnymi drewnianymi drzwiami, nad którymi wisiał ciemny, trochę ledwo widzący napis " Bar pod Złamanym Skrzydłem". Oprócz napisu na drzwiach, znajdowały się również dwa wyryte czarne złamane skrzydła. Było tu trochę ciemniej i szarzej niż w innych podobnych miejscach. Więcej było cegły i kamienia, niż drewna, a kominek i lampy naftowe dawały mniej światła w zamglonej części pomieszczenia, gdzie słońce musiało przebijać się często przez ciemne i gęste zasłony. Po pomieszczeniu unosił się biały dym, który wydobywał się z papierosów i fajek poszukiwaczy przygód i różnych miejscowych szukających taniej dobrej rozrywki. Poza tym, tanie różnego rodzaju trunki i całkiem dobra kuchnia również przyciągały do tego miejsca. Główna sala, w której zawsze ktoś siedział, niezależnie od pory, zapełniona była długimi drewnianymi ławami i wysokimi stołami. Było ich parę, a pomiędzy nimi wiódł do lady szeroki przesmyk pomiędzy pijącymi. Dużo pustych kufli, pustych talerzy i dwóch umięśnionych typów dawało wygląd całkiem znanego Baru. Na przeciwko od wejścia, za dużym kamiennym kominkiem, były kolejne drzwi, tuż obok lady, za którą stał jakiś wysoki czarnowłosy barman, prowadzące na zaplecze do którego wszyscy goście, nie mieli dojścia. Tam przeważnie gościli się bogatsi ludzie. Na tym zapleczu, znajdowały się kilka mniejszych sal, każda z nich mogła pomieścić siedmiu, może ośmiu ludzi. Na poddaszu budynku znajdowało się kilka pokoji do wynajęcia. Nie były one zbyt duże, ale było w nich ciepło i przytulnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 207
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Bar pod Złamanym Skrzydłem   Sro Sie 16, 2017 9:32 am

Saja trzymając zdobycz w ręce, którą wcześniej upolowała. Ruszyła w stronę nie wielkiego dworu, gdzie mieszkała mężczyzna od, którego czarnowłosa otrzymała wcześniejsze zlecenie. Saja oddała martwe zwierzę łudząco przypominające dzika, lecz nie było one dzikiem. Inkwizytor-ka nie miała czasu, ani chęci rozczulać się teraz nad tym. Ważna była zapłata, choć szczerze mówiąc nie musiała pracować. Jej dobre pochodzenie zapewniało jej komfortowe wygodne życie i choćby chciała, to nie była wstanie utlenić całego majątkurodzinnego. Jednak, tą praca, to bardziej rozrywka niż zarobek, choć dobrze na tym wychodzi. Saja odbierając zapłatę, ukłoniła się nisko, nie zadając więcej pytań, rozpłynęła się w mroku nocy.
Szła spokojnie z nogi na nogę w kierunku pobliskiego baru, do którego często przychodziła. Mogła tam spotkać wiele interesujących ludzi, lub znaleźć cenne informację. Czarnowłosa rozmyślała, o dziwnym typie człowieka, którego spotkała w lesie. ~Chyba zbyt surowo go potraktowałam? Miała może dobre chęci, a ja nie zostawiła na nim suchej nitki. Moje zdenerwowanie nigdy nie brało nade mną górę. Zawsze byłam spokojna, a tera..? Teraz to po prostu, wybuchła jak bomba w prost na nieznanego człowieka, który zranił się z jej winny. No cóż, trzeba, o tym zapomnieć i napić się czegoś dobrego. ~ wzruszyła z lekka ramionami. Idąc tak doszła w końcu doszła na nabrzeże. Krocząc spokojnie przez drewniany mostek, zauważyła bar, który dość dobrze znała. Szła dalej i znalazła się przed drzwiami. Chwyciła za klamkę i otworzyła zdecydowanym ruchem ręki drzwi. Weszła do środka~ Nic się tu nie zmieniło.. Nawet zapach taniego tytoniu został ten sam, co zwykle. ~ skierowała się oddrazu w kierunku baru, jednak ku jej zdziwieniu nie było tam mężczyzny, którego znała, tylko jakaś kobieta. Saja spojrzała na nią przenikliwym spojrzeniem po czym dodała ; - Widzę Cię tu pierwszy raz? Czyżby tamten barman odszedł? - uśmiechnęła się uroczo, bo przez myśl jej przeszły słowa " odszedł na zawsze "
Nie spuszczając oczu z pięknej dziewczyn zapytała po raz kolejny spokojnym głosem ;- Taka piękność w takim miejscu? Naprawdę szkoda. Proszę piwo?
Saja nie usiadła, tylko stała za ladą, czekając na zamówione piwo. Myśląc w duch nad czymś do zjedzenia.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vallere
Męczennica
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 10/08/2017

PisanieTemat: Re: Bar pod Złamanym Skrzydłem   Czw Sie 17, 2017 10:26 pm

Nieuniknione jest, że każdy nowy dzień jest jak maska dla otwierającej oczy nad ranem Vallere. Z posępną miną, niewzruszoną żadną emocją czy choćby gwałtownym gestem, zgrabna noga wysunęła się spod derki napotykając opór zimnej od wiatru podłogi. Kobieta zawsze spała z otwartym oknem. Choćby dla wygody. Opatulając swoje nagie piersi w materiał pod którym wcześniej spała przeszła spokojnym i cichym krokiem w stronę stojącego lustra. Obróciła się jeszcze jeden raz i opuściła w dół kołdrę. Na pobliskim krześle, obok łóżka, leżało jeszcze wczoraj rzucone ubranie. Biała, wiązana w szyi koszula, która odsłaniała ledwo dekolt zaraz znalazła się na barkach Vallere, która dwoma zwinnymi ruchami zawiązała w dwie kokardki zwisające sznurki i zajęła się dalszą częścią ubioru. Na swoje nogi założyła skórzane, czarne spodnie idealnie opinające jej pośladki, żeby zaraz tak samo jak z częścią górną uwiązać także je w pasie. Ostatnią kwestią zostały już tylko buty oraz kurtka. Vallere bardzo lubiła skórę, dlatego też nie sądziła, że kiedykolwiek będzie jej mało. W momencie, kiedy kurtka wykonana z byczej skóry znalazła się na jej tułowi i została zapięta na trzy metalowe klamry, była gotowa do wyjścia. Po drodze zjadła jedynie smaczne marchewki. Tyle jej wystarczyło. Musiała otworzyć bar. Miała dzisiaj swoją zmianę. Przecierając szmatką szklanki, kobieta obserwowała swoim tajemniczym i ciekawskim wzrokiem przebywających w barze ludzi. Lustrowała ich tak, jakby pod ich skórą widziała wszystkie ich grzechy. Małe, duże, potworne. Każde z nich. Zapatrzona we wszystkich ludzi lekko przegryzła swoją przybarwioną na ciemny fiolet wargę i dalej czyściła. Do momentu, kiedy ktoś się do niej nie odezwał. A raczej odezwała. - Miał przykre doświadczenia ostatnimi dniami i zrezygnował z fuchy. Od paru dni to ja jestem nową barmanką. Coś podać? - Kiedy tylko do jej uszu doszło zamówienie, Vallere odwróciła się plecami do kobiety i przykładając wewnętrzną ściankę kufla zaczęła powoli nalewać piwa. Słysząc o tym, że jest "pięknością" skwitowała to jedynie niewidocznym zza pleców uniesieniem brwi i drobnym nachyleniem się, aby kobieta miała przez chwilę na co popatrzeć. - Co robi? Może powinnam zapytać co robi tutaj tak samo piękna kobieta z tak zmęczonymi trudem pracy dłoniami. - I unosząc zaledwie kąciki ust postanowiła oprzeć się łokciami o blat, stawiając przed klientką jej zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 207
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Bar pod Złamanym Skrzydłem   Pią Sie 18, 2017 1:45 pm

Saja patrzyła jej prosto w oczy, bo nie mogła od nich się przez chwilę uwolnić. Kobieta naprawdę miała piękne kolor oczu~ takie nie spotykane~ - mruczała pod nosem, tak cicho, że kobieta nie mogła ich usłyszeć. Miodowy ich kolor przyciągał Saję, niczym pszczołe do słodkiego złocistego nektaru. Oczarowana czarnowłosa, stała przez kilka minut w milczeniu. Kiedy słodka barmanka, stwierdziła fakt, że barman odszedł z powodu przykrych doświadczeń. Saja tylko, uśmiechnęła się. Zastanawiała się teraz, tylko kto jej teraz informację będzie sprzedawał? Skoro jest nowa, choć urocza pracownica baru? Kiedy kobieta, podeszła bliżej, dziewczyna mogła się jej, jeszcze bliżej przyjrzeć. Szczególnie jeśli chodziło, o jej niezwykle piękne krągłości, które oddrazu wrzucały się w oczy i to nie tylko jej. Młodej Inkwizytor-ce,przez myśl, przeszło żeby na nie, choć na sekundę spojrzeć, jednak udało się jej tego zapobiec mówiąc spokojnym głosem :- Masz dobre oko, skoro oddrazu zauważyłaś mojej dłonie, ale muszę Ci powiedzieć, że one nie są spakowane. Są po prostu dobrze chronione lekkim metalowymi rękawicami. Posiadają one równie bardzo ostre zakończenie. - Uśmiechnęła się, bo wiedziała, że barmanka chciała być miła. Wysunęła z pod lady obie dłonie, tak aby kobieta mogła się im lepiej przyjrzeć. Po czym spojrzała jej w oczy mówiąc ; - Ciekawą masz pracę, gdyby nie łobuzy, którzy myślą, że jak wypili kilka piw, to świat do nich należy. Zapewne Ci dokuczają? W cale by mnie, to nie zdziwiło. Tak samo, jak to, że z pewnością umiesz sobie z nimi poradzić. Wyglądasz na osobą, o łagodnym usposobieniu, ale lepiej żeby nik nie ważył Ci się podpaś. Wzięła kufel do ręki i jednym szybkim ruchem, podniosła go w kierunku swoich czerwonych ust. Dziewczyna jednym dużym łykiem wypiła jego całą zawartość. Dodając;- Proszę, o kolejne. Dziś strasznie chce mi się pić. Może polecisz mi coś dobrego do zjedzenia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar pod Złamanym Skrzydłem   

Powrót do góry Go down
 
Bar pod Złamanym Skrzydłem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Skrzydło Szpitalne
» Świnka skarbonka Białego skrzydła
» Madara Tenebris
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Skrzydło Szpitalne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: