IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Catherine Vanderbilt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Catherine Vanderbilt
Rzeźbniarka
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 06/11/2017

PisanieTemat: Catherine Vanderbilt   Pon Lis 06, 2017 7:45 pm

Imię i nazwisko: Catherine Vanderbilt
Pseudonim:
Wiek: 24 lata
Rasa: Wiedźma

Grupa: Cyrk
Ranga: Rzeźbniarka
Zawód: Rzeźbiarka

Moce:
„Forma nad treścią”: Pod tym bardzo enigmatyczną nazwą kryje się zdolność kształtowania materii organicznej istot żywych, jak gdyby była utworzona z plastycznej masy. Może ona zajść jedynie przy bezpośrednim kontakcie z dłońmi bądź krótkimi przedmiotami (Takimi jak dłuto, szpachla czy nóż), i gdy jest aktywna wokół źrenicy pojawia się delikatna ciemno-fioletowa aura, a zielono-szare oczy tracą swoją szmaragdową barwę i ciemnieją, przypominając w swoim kolorze żelazo. Jeżeli sobie tego zażyczy, bez żadnych oznak krwawienia czy innych uszkodzeń ciała poza widocznym ubytkiem w skórze i mięśniach może przenosić masy z jednego miejsca na drugie, a nawet pomiędzy organizmami. Może też po prostu nie zasklepiać tych ubytków, czyniąc dość dotkliwe rany przy bezpośrednim kontakcie. Z kośćmi jest nieco więcej problemu, ale nie jest to nic z czym długo i trochę siły fizycznej by sobie nie poradziło. Jest jednak parę haczyków.
-Proces jest bezbolesny (I jedynie lekko niekomfortowy) tylko jeżeli jest tymczasowy. Im dłużej ma trwać, tym on jest bardziej nieznośny dla osoby operowanej. Gdy natomiast jest trwały – pacjent w pełni odczuwa to co powinien odczuwać – wyrywanie, przycinanie, i szlifowanie kawałków mięsa, skóry, kości, i doklejanie innych.
-Jej moc nie może modyfikować cech barwnikowych, takich jak kolor oczu, włosów, skóry. Chyba, że dokona przeszczepu z innego ciała/organizmu.
-Im mniej zgodna jest tkanka przeszczepiona, tym dłużej/bardziej bolesny jest proces dla pacjenta by ją przyswoić jako własną. Również więcej czasu zajmuje odpowiednie przygotowanie tkanki by nie było śladu. O ile nie jest to problemem w przypadku przeszczepów międzyludzkich, tak czasem używając zwierząt musi trochę się namęczyć by to wyglądało odpowiednio. Jeżeli jej na tym zależy.
-O ile może materię kształtować generalnie według swojego uznania, musi się liczyć z tym jak bardzo będzie ona obciążeniem dla danego organizmu. A manipulowanie trochę bardziej skomplikowanym tworem jakimi są organy wewnętrzne jest już trudniejsze, niż mięśniami. Jeżeli nie zrobi tego umiejętnie – pacjent może umrzeć.
-Nie zrobi z mięsa kości, z kości chrząstki, z chrząstki tłuszczu...
I tak, może również używać tej mocy na sobie. Z powodu perspektywy jest to trudne, ale wykonalne. Może też używać jej do leczenia ran, chociaż w bardzo... Specyficzny sposób.
Umiejętności:
Bojowe:
-Znacznie podwyższony próg bólu: Jak chce się coś zrobić dobrze, to najlepiej to zrobić samemu. Albo na sobie. Nie raz i nie dwa zmieniała swój wygląd, i to dosyć drastycznie. By to wszystko wytrzymać, świadomie bądź nie stała się w bardzo dużym stopniu niewrażliwa na ból. Tortury fizyczne są dla niej ciekawą okolicznością do podjęcia rozmowy o pogodzie, ale niewiele ponad to.
-Zabójcza gracja: Niektórzy są silni, niektórzy szybcy, inni jeszcze wytrzymali. Ona jest zręczna. Dlaczego zatem nie widnieje tu „nadzwyczajna zręczność”? Bo robi to z lekkością tancerza ostrzy. Wykonanie piruetu z założonymi za plecami dłońmi, odchylenie się kawałek do tyłu, zbliżanie się do kogoś lekko tanecznym krokiem podczas unikania strzałów – idzie jej to lepiej, niż jakby to robiła konwencjonalnie. I to jest fakt – jeśli z jakiś przyczyn nie będzie tego robiła z odpowiednim wysublimowaną, niepokojącą płynnością, od razu idzie jej gorzej.
-Walka małymi przedmiotami: Trzyma coś, co może jej się zmieścić w dłoni, jak skalpel, igła, nóż zegarmistrzowski, scyzoryk, ołówek? Może to w takim razie zmieścić w czyimś oczodole, uchu bądź krtani, i to nawet nie wiadomo do końca kiedy, jeżeli jest wystarczająco blisko. Maksymalnie do drobnego noża kuchennego posługiwanie się tego rodzaju narzędziami idzie jej świetnie. Potem aż do tasaka już gorzej. Większymi narzędziami, jak na przykład piłką do kości, posługuje się tak jak powinna – efektywnie, ale zgodnie z przeznaczeniem.

Niebojowe
-Wiedza anatomiczna
-Gotowanie
-Oprawianie zwierzyny
-Szycie
-Garncarstwo
-Rzeźbienie w marmurze
-Amatorskie rzeźnictwo
-Gra na flecie

Charakter: Niepokojąca aura roztacza się wokół niej niczym jakieś bardzo wysublimowane porównanie dotyczące niezwykle mrocznego zjawiska. Jest to znacznie zredukowane gdy nosi się inaczej niż po wiedźmowemu, jednak dalej jest coś bliżej nieokreślonego co przyprawia ludzi o ciarki. Niektórych to pociąga, innych odstrasza. Poza tym jednak nie ma specjalnie podstaw, by się jej obawiać. Jest bowiem bardzo, bardzo, bardzo miła. Nawet gdy ktoś taki wobec niej nie jest. Nigdy nawet nie podnosi głosu. Nie spieszy się. Nie zachowuje gwałtownie. Mówi, myśli, i rusza się swobodnie i lekko, nawet jeśli jej oczy są w pełni na czymś skupione.
Jak każda szanująca się wiedźma, nienawidzi inkwizycji z całego serca. Trudno jednak uświadczyć u niej jakiegoś negatywnego uniesienia emocji, nawet jeżeli mówi o tym wprost. Nie przepada również za ludźmi, acz jest z nimi w stanie koegzystować do pewnego stopnia i wchodzić z nimi w pokojowe interakcje, jeżeli zachodzi taka potrzeba. A zachodzi bardzo często. Postrzega ich jednak całkowicie przedmiotowo. Niczym wilk wśród stada owiec, z bardzo dużą ilością pastuchów i psów zaganiaczy.
Wobec innych wiedźm jest już bardziej towarzyska. Lubi rozmawiać o typowo kobiecych sprawach, o aktualnych wydarzeniach, o sztuce i pogodzie. Pozwala sobie również na bardzo swobodną bliskość wobec innych, co jeżeli ktoś wie jaką mocą dysponuje może być wyjątkowo niepokojące. Zazwyczaj pierwsza wyciąga rękę do pomocy z typowo cielesnymi problemami, zwyczajnie dlatego, iż bardzo lubi to robić. I jej cena jest zazwyczaj czymś... Ekscentrycznym.
W środku... Czuje się absolutnie pusta. Jak w chronicznej depresji. I stara się tą pustkę wypełnić na przeróżne sposoby. Albo i się nie stara. Lekka jak piórko na wietrze. Czasem i też inaczej jak piórko.
Wygląd: Z przyczyn praktycznych opis dotyczy aktualnego wyglądu.
Ma długie, proste włosy sięgające jej pośladków, z równą grzywką aż do jej brwi. Czarne jak smoła, z przodu jakby trochę przycięte by mogły zasłaniać jej klatkę piersiową. Kształty ma wymodelowane... bardzo dobrze, acz do perfekcji jej brakuje, o dziwo, przynajmniej tej kanonicznej. Jej biodra są nieco szersze niż ramiona, ale maskuje to swoim ubraniem. A ubiera się prosto, wręcz można powiedzieć jak prawdziwa wiedźma. Czarna, ciągnąca się po ziemi czarna tunika z szerokimi rękawami, jakby się rozciągnęła przy którymś praniu, ale z równie żywymi kolorami jakby dopiero była kupiona. Jeden guzik na niewyróżniającym się specjalnie dekolcie. Oczy przyciągają uwagę, bo są szaro-zielone Skórę ma bladą, niemalże szarą jak u zwłok. Twarz jednak przyciąga spojrzenia. Drobny nosek, krótkie, ale lekko zakręcające się rzęsy, delikatne brwi, lekko uwydatnione usta, gładkie rysy twarzy. Ma też lekkie cienie pod oczami, i unosi się za nią dziwny, metalicznie mdły zapach, a na ustach bladą bądź krwistoczerwoną szminkę. Tak wygląda, gdy nie jest wśród ludzi. Ma około metra sześćdziesięciu trzech wzrostu.
Wśród ludzi... Jakby nabiera kolorów. Znacznie zdrowszych, acz dalej jest lekko blada. Ubiera się na czarno, ewentualnie lekko granatowo, z białymi wstawkami. Elegancko, nie szczędzi sobie dodatków, i lubi przy tym nosić parasol. Maskuje zapach perfumami, ewentualne dalsze niedoskonałości koloru skóry makijażem. Nosi również rękawiczki.

Historia: Jak była mała mieszkała w wiosce pod Wishtown. Matka specjalnie się tam wprowadziła, gdyż odczuwała wyjątkową nienawiść względem inkwizycji, i jej córka tym mocno przesiąknęła. Mimo to, poniekąd dzięki posiadaniu męża udało im się wtopić w tłum, chociaż pochodzenie miały mieszczańskie i z początku trochę to było dla zaściankowej społeczności dziwne. Żyli sobie jednak całkiem nieźle.
Swoje moce Catherine znała od kiedy pamiętała. Od momentu, gdy bardzo nie podobał jej się niewielki garbik na jej nosie i udało jej się usunąć bardzo często eksperymentowała z różnymi rzeczami, ćwicząc dla niepoznaki zarówno rzeźbiarstwo, jak i garncarstwo. Matka uczyła ją, żeby do swoich sióstr odnosiła się z troską, ale by zawsze miała na oku otaczających ją ludzi, gdyż nigdy nie było wiadomo kiedy mogą się obrócić przeciwko niej. I wzięła to sobie mocno do serca.
Okazało się również, że nie były jedynymi wiedźmami w mieście. Była również mała Vivian, dwa lata młodsza od niej dziewczynka, z którą mocno się związała z samego faktu bycia wiedźmą. Czasem pojawiała się też jakaś inna... Trochę dziwna, ale bawiła się z Vivian. Więc ją tolerowała.
Kiedyś jednak Vivian zniknęła. Zmartwiło co Catherine, ale bardziej zmartwili ją obcy ludzie, którzy pojawili się jakiś czas później. Mocno zmartwiło ją to, że byli w ich domu. Niezwykle zmartwiło ją to, że podczas gdy była schowana w klapie pod łóżkiem, to mordowali jej rodzinę. Niesławna inkwizycja, która podpaliwszy dom wyruszyła na jej poszukiwania. Musiała poczekać. Musiała się dusić. Prawie się udusiła. Jeszcze trochę, a by spłonęła.
Błąkała się przez jakiś czas w lesie. Pomimo bardzo spokojnej, może nawet lekceważącej narracji, pierwszy raz była w takim stanie. Głodna, wystraszona, bez domu i rodziców, z historiami które okazały się być prawdziwe. Natrafiła w końcu na człowieka, myśliwego. Wściekła na rodzaj ludzki praktycznie wytapetowała nim las w promieniu pięciu metrów, pozostawiając z niego niewiele więcej aniżeli bliżej niezidentyfikowane kawałki mięsa i masę krwi. Była jednak głodna. Bardzo głodna. Nie miała co jeść, chociaż jej nozdrza wypełniał pewien zapach...
...chwyciła za żebro...
***
Przez parę tygodni polowała na ludzi. Aż nie została znaleziona przez grupę czarownic, z tej samej osady czarownic niedaleko Wishtown. Tam wychowywała się przez całkiem długi okres swojego życia, aż zdecydowała się dołączyć do cyrku, gdzie mogła się realizować jednak nieco lepiej niż w grupie żyjących w buszu, wystraszonych na śmierć kobiet w buszu. Chciała się też dowiedzieć kto wydał ją i Vivian. Może to była ta mała? Może jakiś człowiek ich przyuważył?
No nic. Nie spieszyło jej się. Miała mnóstwo czasu, sił, i chęci. W końcu się dowie. Tak sobie przynajmniej wmawiała.

Ciekawostki:
-Mieszka w cyrku. Z uwagi na jej zdolności leczenia i zmieniania cudzego wyglądu ma do dyspozycji całkiem spory wóz. Na jej życzenie ma też dostęp do rzeźni.
-Wyjątkowo smakuje jej ludzkie mięso. Jeżeli ma okazję na pozyskanie go z człowieka – zrobi to.
-Nosi zazwyczaj torebkę, gdzie ma wszystko czego potrzebuje – drobną kosmetyczkę, czarną włóczkę, igły, skalpel, dłutko, scyzoryk...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t499-catherine-vanderbilt#6547
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 633
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Catherine Vanderbilt   Pon Lis 06, 2017 8:01 pm

*le najszybszy akcept w życiu*

Życzę miłej gry, wszystko dogadane <3.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
 
Catherine Vanderbilt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Catherine Hernández

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: