IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kanały inkwizycyjne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 670
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Kanały inkwizycyjne   Nie Sty 21, 2018 3:06 pm


Inkwizycyjne kanały, doskonale spełniające swoją funkcję. Wejście do nich prowadzi przez lochy, a ich ujście kończy się przy zachodniej części murów Inkwizycji, odprowadzając ścieki zza kilku pokaźnych, lecz nadgryzionych przez ząb czasu i rdzę krat. Samo miejsce... Nie jest idealnym na randki. To mało powiedziane. Wyjątkowo rzadko odwiedzane - wyłącznie w przypadku niezwykłych konieczności. Mało kto jest w stanie wytrzymać tutaj dłużej niż chwilę z oczywistych powodów.
O kanałach krążą nawet legendy; podobno zalęgły się tu Koszmary narodzone z umieszczonych w lochach wiedźm. Inna z historii mówi o czarownicy, która właśnie tą drogą wydostała się na wolność, co brzmi wątpliwie, bowiem gdy spojrzy się na rozległe i zapętlone korytarze, możemy odnieść wrażenie, że miejsca bez mapy nie da opuścić się nigdy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Annika Aristow
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/12/2017

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Pon Sty 22, 2018 5:25 pm

Im więcej czasu spędzała u boku Selene, tym bardziej uderzała ją bolesna rzeczywistość. Gdzieś tam wewnątrz, wciąż miała nadzieję na zły sen z którego wybudzi się niebawem. Niestety, nie było ratunku.
Nie zamierzała jednak odpuścić rudej i ulec w ich rywalizacji, ponieważ tak już można było to śmiało nazwać. Nie jest to co prawda potwierdzone, ale wcale nie musiało być. Miała do czynienia z takimi osobami jak ona i to kilka razy. Ręki sobie nie da uciąć, jeśli chodzi o ich zawody. Jednakże, owi ludzie byli też przesiąknięci sadyzmem.
Trzeba się zgodzić z tym, iż nie zna dobrze ognistowłosego kata, lecz plotki najwyraźniej niewiele się różniły od rzeczywistości. Na początku, podejrzewała o przesadę większość słów odnośnie przerażającej Inkwizytorki, jaką jest Sel. Miła niespodzianka.
Przynajmniej kobiety dogadały się odnośnie jednej rzeczy, a konkretnie mapy. Zdobycie jej też nie było tak łatwe, jak można by przypuszczać. Kilka miłych słów i spojrzeń, zdecydowanie nie starczyło tej głupiej zołzie od tych spraw.
- To bardzo zabawne. Nie było mnie kilka miesięcy, a sytuacja w biurze z dokumentacją uległa zmianie na gorsze. Kiedyś można było dostać idiotyczną mapę od tak, zaś teraz szanowana pani potrzebuje głupiego kwitka nawet na to? Hah, co jeszcze? Może załatwić comiesięczny, darmowy wstęp do najlepszej restauracji w mieście? Nie ma sprawy, dorzucę bilety na dwa pełne emocji i zwrotów akcji przedstawienia w pobliskim burdelu. Kto wie, może pani mąż się skusi?
Mówiła nadal spokojnym głosem Ann, lecz była już na krawędzi trzymania na wodzy swych nerwów. Obserwowała uważnie kobietę za biurkiem, która również starała się panować nad sobą i załatwić wszystko w kulturalny sposób. Nic nie szło tak jak powinno. Czerwonooka opierała się o ladę dwoma rękami, w międzyczasie stukając o nią paznokciami.
- Takie są wymagania i nic z tym nie zrobię. Proszę się więc nie unosić i skierować po odpowiedni papier, w odpowiednie miejsce. Potem wydam mapę bez żadnego zarzutu. Radziłabym też zważać na słowa, to nie ulica. Zakłóca pani pracę innym.
Odezwała się pracownica z wyraźnym wyrzutem, aby tymi słowami rozdrażnić Annikę jeszcze mocniej. Zapewne nie taki był zamiar, ale stało się.
Białowłosa nigdy nie miała cierpliwości, jeśli chodzi o pracowników biurowych. Jasne, wykonywali swą pracę i starali się robić to, jak najlepiej potrafią. Nie zmienia to faktu, że słysząc piętnasty raz tą samą wymówkę, miała chęć poderżnąć im gardła. Ot tak, bez mrugnięcia okiem.
- Chwila, chyba się nie dogadaliśmy. Tamta dziewczyna...
Wskazała palcem jedną z dam, które pracowały za plecami głównodowodzącej. Co zrobiła wskazana osoba? Schowała się szybko za inne i znikła z pola widzenia. Rosjanka otworzyła szerzej oczy z wymalowanym niedowierzaniem na twarzy. Opuściła rękę, po czym przeniosła wzrok na kobitę przed nią.
- Co jest kurwa... Gdzie my się znajdujemy? Na pewno jest to poważna placówka, czy może plac zabaw dla dzieciaczków? Patrząc na ludzi, którzy tu pracują skłaniam się ku tej drugiej opcji, choć moje przypuszczenie ma realne poparcie. Co tu się właśnie wydarzyło? A pani na co czeka i się głupio na mnie gapi? Pańska podopieczna dała mi fałszywe informacje i teraz uciekła. Żądam jebanej rekompensaty za to, co miało tu miejsce!  
Rzekła rozbawionym głosem, bo naprawdę nie miała pojęcia, jak zareagować na ten cyrk. Spodziewała się głupich zmian w Inkwizycji po powrocie, aczkolwiek nie była gotowa na coś takiego.
- Proszę nie podnosić głosu, zdania nie zmienię. Ponadto, wydam specjalne oświadczenie odnośnie pani przywilejów. Nie pozwolę też na swobodne obrażanie mnie, czy moich ludzi. Sprawa zostanie zgłoszona, a pani zachowanie wzi...
Nie zdążyła dokończyć swych słów, ani zareagować na to co się stało. Granica anielskiej cierpliwości panny Aristow została przekroczona. Jedną dłonią trzymała w żelaznym uścisku włosy głównodowodzącej w pomieszczeniu, odchylając jej głowę w tył. W drugiej zaś dzierżyła pióro, które docisnęła do krtani "ofiary". Stalówka już dawno nacięła skórę.
- Skarbie, jestem zupełnie innego zdania, niż ty. Uważam, że jest dla nas szansa. Możemy się dogadać i zacząć wszystko od początku. Co o tym sądzisz? Mam rację, czy raczej nie? Przymknę oko na to, jak bardzo twoi pracownicy są dziecinni i niezdyscyplinowani, a ty w ogóle nie dostrzeżesz mojego niezbyt miłego zachowania. Sprawisz mi ogromną przykrość, jeśli się nie zgodzisz.
Szept Anniki nie był bardzo cichy, więc bez problemu ktoś stojąc blisko mógł dokładnie usłyszeć o czym mówiła. Żadnego zawahania, lub zająknięcia ze strony żniwiarza. Na twarzy nie trudno było dostrzec cień uśmiechu. Wlepiała swoje spojrzenie w oczy ciemnowłosej pracowniczki. Zlękniona kobieta w żadnym wypadku nie spodziewała się, iż wystąpi tu taka sytuacja. Szybko i racjonalnie pokiwała głową twierdząco, nie mając zbyt wielkiego wyboru.
Nie trzeba było długo czekać na odsunięcie się od niej Ann. W błyskawicznym tempie dostała w swe ręce mapę.
- Spasiba. O, zapomniałabym o piórze.
Przysunęła dłoń z piszącym narzędziem do ubrania zranionej kobiety, po czym wytarła czubek. Tamta delikatnie się odsunęła i przymknęła oczy, jakby nastawiała się na kolejny cios. Lada chwila odłożyła je na miejsce. Jak gdyby nic wyszła z pomieszczenia, zerkając na wywalczony skarb. Zaraz podstawiła go pod nos Selene.
- Trochę to trwało, ale udało się. Kierunek: Kanały. Chryste, jeszcze trochę i moja głowa ulegnie samozniszczeniu...
Oznajmiła wykończonym tonem, masując skronie. Ah, początek dnia, a ona już ma dość. Potem będzie tylko lepiej! Gówno prawda.
Wolnymi krokami kierowała się w stronę docelową, nie patrząc nawet na rudą towarzyszkę. Jeszcze do tego wszystkiego jej fochy. No nic, trzeba to jakoś przetrzymać dla wyższego dobra. Czy to jest tego warte? Ni chuja. Jeszcze może coś nie wyjść i czekają ich dwie opcje. Każda z nich jest nieprzyjemna. Kochane łóżeczko musi jeszcze trochę poczekać.
Oto i są. Lochy.
Już na samym wstępie poproszono o dokument. Zaczęła go szukać po kieszeniach, aż znalazła. Inkwizytor starał się zabrać papier od niej jak najszybciej, co nie zostało przyjęte dobrze przez albinoskę.
- Chłopcze... Spokojnie. Nie zjem tego cholernego kawałka papieru. Każdy z was taki jest? Nic dziwnego, że siedzicie na najniższych poziomach.
Wykpiła jego zachowanie, a on przemilczał wypowiedź. Lepiej dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 670
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Wto Sty 23, 2018 6:32 pm

Przekroczyła próg grabarskiego gabinetu zza Anniką, rada, że nie musi się użerać z pracownicami. Rosjanka doskonale się tym zajęła. Powierzając więc swojej towarzyszce resztę, oparła się o ścianę, krzyżując ręce na piersiach i pozwalając sobie na chwilę odpoczynku przed wymagającym zdaniem. Przymknęła nawet oczy, starając się ignorować coraz bardziej zażartą dyskusję między kobietami.
Gdy dialog przekroczył jednak granice dobrego smaku i przyzwoitości, nie potrafiła dłużej udawać, że sytuacja jej nie dotyczy. Rozchyliła powieki, usiłując pojąć, co się tu wyprawia. Tego nie spodziewała się po Annice, o nie. Stała jak wryta, nie wiedząc nawet co powiedzieć, do kiedy.... o cholera! Doszło do rękoczynów! Selene natychmiast przypadła od miejsca zamieszania.
- Do cholery, Annika! - wrzasnęła, starając się odciągnąć białowłosą, a jeśli to nie pomogło, usiłując wetknąć się pomiędzy kobiety, własnym ciałem zasłaniając ofiarę Rosjanki. - Czy ty do reszty zgłupiałaś!? - warknęła, ożywiając się wyraźnie, chyba po raz pierwszy od ich spotkania. Chłodne groźby padały bez podniesienia głosu, teraz jednak straciła nad sobą panowanie w zupełności.
Nawet jeśli ostry zabieg dopomógł w osiągnięciu celu - wkrótce w ich ręce wpadł tak istotny misji kawałek papieru. Wtedy straciły też ostatni z powodów, dla którego miałyby się znajdować w pokoju pracownic z grabarskiego piętra. Podążyła więc za Anniką, również jak najszybciej chcąc się znaleźć daleko od ciążącego na nich spojrzenia wszystkich zgromadzonych tu kobiet. Nim zamknęła za sobą drzwi, rzuciła nieśmiało jedno z najżałośniejszych wydarzeń jakie świat słyszał:
- Przepraszam za koleżankę... Nie wiem, co w nią dziś wstąpiło, he he...
Oczywiście nie spotkała się ze zrozumieniem, ani tym bardziej z wybaczeniem wyrządzonych krzywd. Nienawistne spojrzenie przybrało na sile, więc zamknęła jedynie drzwi, goniąc za białowłosą.
- Kurwa! Nie możesz grozić pracownikom w tak ostentacyjny sposób! Zdobyłybyśmy tę mapę prędzej czy później. Nie dziw się, że poniesiono środki ostrożności, skoro prawdopodobnie po korytarzach inkwizycji biega sobie wiedźma - wypowiedziała, nie zatrzymując się, ale również nie rezygnując z prawienia morałów, jako że sytuacja znacznie nią wstrząsnęła. - Oberwie ci się za to. A mi przez ciebie - westchnęła, automatycznie godząc się z losem.
W pośpiechu dotarły do lochów, a wzburzone serce Selene nie miało nawet chwili na uspokojenie swojego tempa. Wręcz przeciwnie, zdawało się stanąć w miejscu, gdy Rosjanka ponownie ukazała w pełnej krasie swój cięty charakter.
Tym razem postanowiła to przemilczeć, w dłoniach ujmując mapę, którą otrzymały z takim poświęceniem. Nie zamierzała bronić chłoptasia. Im mniej kontaktu z takowymi, tym lepiej. Nie podziękowała mu nawet skinieniem głowy, gdy po przyjrzeniu się papierowi z każdej strony, wreszcie pozwolił im dostać się do środka. I tak była pewna, że strażnik współczuje im wysłania właśnie do tego miejsca.
Zeszły schodami wgłąb lochów. Wprost do miejsca, które Selene uznawała za swój drugi dom. Do nozdrzy uderzył jej doskonale znany zapach stęchlizny, w oczach błyskał ogień zapalonych na ścianach pochodni. Nie skręciła jednak jak zawsze do sali przesłuchań, która, swoją drogą, była aktualnie zajęta. Wydobywały się z niej przyciszone głosy, najwyraźniej nienależące do żadnej z wiedźm. Zamiast tego, podążyła w przeciwną stronę, mijając kolejnych strażników, pilnujących wejście do celi więziennych.
- To tutaj - mruknęła, bardziej do siebie niż do swojej towarzyszki.
Przed nimi nie stały żadne z drzwi, a jedynie otwór w podłodze, przymknięta klapa, po otworzeniu której zastały ciągnącą się w dół drabinę, mrok i... uderzający je smród.
Selene chciała zgrywać twardą, i faktycznie, początkowo jej twarz nawet nie drgnęła, jednak po krótkiej chwili odwróciła się gwałtownie, jakby chciała zaczerpnąć resztki czystego powietrza.
- O cholera... - westchnęła, mrugając szybko, jakby powietrze drażniło jej lekko załzawione oczy. - Wiedziałam, że będzie źle, ale żeby aż tak...? - jęknęła, niemal powstrzymując się od wzięcia kolejnego oddechu.
W końcu zebrała się w sobie, podchodząc do kamiennej ściany i stając na palcach, ściągnęła jedną z palących się pochodni, zaraz to samo czyniąc z kolejną, oddaloną o kilka metrów. Wróciła do swojej współtowarzyszki zadania, wyciągając ku niej rękę z źródłem ognia.
- Trzymaj. Przyda ci się w tych ciemnościach - powiedziała twardo, teraz już nie mając wymówek. Pozostało im zejść wgłąb egipskiego mroku, w sam środek cuchnących oparów, od których z pewnością pomdleją. A szkoda by było, gdyby ich zwłoki na całe wieki skończyły w kanałach Inkwizycji, doprawdy...
Trzymając mapę jako swój największy skarb, wetknęła sobie kraniec pochodni w zęby, schodząc w dół przy użyciu drabiny. Ostatnie stopnie przeskoczyła, lądując z pluskiem w niekończącej się kałuży, która sięgała jej gdzieś do połowy łydek.
Powstrzymała jęk obrzydzenia, czując jak ciecz wlewa jej się do butów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Annika Aristow
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/12/2017

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Sro Sty 24, 2018 11:17 pm

Mogło być tak pięknie, gdyby Selene nie przeszkodziła wcześniej w zdobywaniu upragnionego przedmiotu. Musiała zareagować i starać się rozdzielić tą dwójkę, która była na wspaniałej ścieżce, ku dogadania się. Co prawda, samo dotknięcie Anniki odebrało jej chęci do dalszej zabawy. Nie trzeba było wiele, aby zupełnie odpuściła. Jeszcze, gdy tamta niewiasta tak ładnie się posłuchała białowłosej.
Przecież nie zabiłaby kogoś na oczach tylu świadków! O nie, to nie byłoby komfortowe. Potem nadszedłby czas na wyjaśnienia, kary i tym podobne pierdoły, a na nie nikt nie ma czasu. Wiedźma, czy zwykły człowiek... Jedno i to samo. Zawsze przy ich śmierci jest wiele zamieszania, którego Ann niestety jest czasem częścią. Łatwo kogoś pozbawić życia, zaś trudniej posprzątać po tym wszystkim.
- Hm? Nikomu nie groziłam. Przeprowadziłam dość napiętą i nerwową dyskusję, lecz tamta kobieta była bardzo upierdliwa. Wręcz, prosiła o mocniejsze argumenty z mojej strony. Jestem na tyle miła, iż postanowiłam je przedstawić.
Wzruszyła ramionami, jakby to co się stało nie miało większego znaczenia. W sumie, nie miało. Rana po stalówce niedługo powinna się zagoić, więc jest zero powodów do paniki. Szkoda, że tylko ona postrzega to w ten sposób. Znając życie, przy dobrych wiatrach dostanie wezwanie jeszcze dziś. Nic gorszego, niż kara nie czeka na czerwonooką. Gdyby wypierdolenie z Inkwizycji było takie proste, zapewne większość osób podjęłaby się tego oto sposobu. Co ma na swoją obronę? Owszem, te słowa.
- Nie przepadam za pracownikami biurowymi. Lekko mnie denerwują. Prędzej jest znacznie lepsze od później, gdy po siedzibie spaceruje więzień. Pomyśl o tym, że musiałybyśmy chodzić w kółko, od gabinetu do gabinetu, by dostać mapę według przestrzegania reguł. Hah, zeszłybyśmy nie do kanałów, a z tego świata. Idiotyzm.
Dodała prychając, ale nie zatrzymując się i podążając wciąż naprzód.
Co prawda, to prawda. W kolejnym pomieszczeniu kazanoby im przejść do następnego, a potem do trzeciego i tak w kółko. Biurowy koszmar trwałby wieki. Gdzie tu czas na łapanie czarownicy, gdy błądzisz za mapą? A no właśnie.
Nie miała okazji długo przebywać w lochach, niezależnie od miejsca ich położenia. Tak, zdecydowanie nie jest to miejsce w którym da się wykonywać pracę. Obrzydliwe zadupie. Już wcześniej naszykowała swój węch na najgorsze, ale i tak za każdym razem odór dochodzący z kanałów pobijał rekordy.
Czym sobie zasłużyła na ponowne zejście w tę otchłań smrodu? Nadal się zastanawia, choć przymyka oko na większość przewinień. Mogła się tylko pocieszać reakcją ognistowłosej panienki na pierwszy raz w tej krainie.
- Czego się spodziewałaś? Ten swąd mógłby bez przeszkód konkurować z fetorem rozkładających się ciał, które zostały szczelnie zamknięte. Wierz mi na słowo.
Stwierdziła z małym uśmiechem zerkając kątem oka na towarzyszkę, oraz rozglądając się przy okazji.
Tak bardzo nie chciała schodzić w dół. Wywinięcie się po kryjomu nie wchodzi w grę, ponieważ poniosłaby o wiele cięższe konsekwencje. Tym bardziej, nie tylko ona. Sel dostałoby się tak samo, a chociaż nie przypadły sobie do gustu, to nie życzy nikomu tak podłych rezultatów. Miała okazję przekonać się kilka razy na własnej skórze, jak bardzo irytujący są szefowie i nauczyciele w Inkwizycji.
Wzięła pochodnię od rudowłosej, a potem ruszyła po drabinie w dół. Nie przyłożyła się do tego niczym Selene, która źródło światła niosła w zębach. Na usta Anniki cisnął się żart, ale z trudem się pohamowała. Poradziła sobie nawet z tą rzeczą w dłoni i dotarła na miejsce.
Cóż za szkoda! Gdy tylko misja się zakończy, pozbędzie się tych ubrań i butów. Mniejsza. Ważne, że płaszcz jest bezpieczny.
- Najlepszym rozwiązaniem teraz będzie kierowanie się prosto, gdy natrafimy na rozgałęzienie wtedy zadecydujemy co dalej. Nie martw się i tak będziesz zmuszona wyrzucić te rzeczy. No, chyba że nie masz nic przeciwko odrobinie perfum de la kanale. Znajdziesz faworytów.
Rzekła miłym tonem, klepiąc kata po ramieniu. Ruszyła zaraz przed siebie, trzymając pochodnię znacznie dalej od twarzy.
Znów naszły ją myśli o zbiegu. Jakim cudem znalazłaby się w kanałach? Musiałaby przejść nie tylko przez to wejście, a i pierwsze wrota do lochów. Coś tu śmierdzi i to wcale nie chodzi o panujący wokół smród. Moc dzięki której przenikałaby przez ściany? Nie klei się. Przejść niezauważoną przez nikogo, aż do najniższego punktu zamku. Co prawda, nie mają pewności. Mogła również spróbować uciec i górą.  
- A gdyby tak... Mogła się w coś przemienić? Będzie ciężko, jeśli jest to owad lub szczur, a takich tu pełno. Zobacz, na lewo od ciebie siedzi karaluch. Może to ona?
Zażartowała Rosjanka, zatrzymując się na moment i obserwując karaczana. Był spory i siedział sobie na jednej ze ścian. Normalny widok w takim otoczeniu. Do tego brakuje przebiegającego, olbrzymiego szczura. Wszystko przed nimi.

___________________

You're gone and I got to stay high
All the time to keep you off my mind
High all the time to keep you off my mind
Spend my days locked in a haze
Trying to forget you babe, I fall back down
Gotta stay high all my life to forget I'm missing you...


Ostatnio zmieniony przez Annika Aristow dnia Pią Sty 26, 2018 10:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 670
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Pią Sty 26, 2018 10:40 pm

Poczuła się w obowiązku bronić pracowników, o których wspominała Annika. Wyłącznie dlatego, że Matthew był ich przedstawicielem. Tak, to jej jedyny, niezbyt logiczny argument. Sama nie przepadała za papierologią i ubieraniem wszystkiego w ścisłe rubryki. Była człowiekiem czynu, nie słowa. A przepisy spisane na papier, uwieńczone niepozorną parafką, jedynie utrudniały Selene zadanie. Westchnęła, wiedząc, że przegrałaby w tym sporze, właściwie po części zgadzając się ze swoją towarzyszką. Zresztą, co jak co, ale wolała nie wyciągać do kłótni osoby jej kuzyna. Tymże westchnięciem więc zakończyła temat.
Nigdy nie uważała się za przesadne wygodnicką osobę, jednak z każdym krokiem w głąb kanałów, zaczynała żałować swojej nadgorliwości. Gdyby tylko nie postanowiła poradzić się Christine, co więcej mogłaby uczynić dla Inkwizycji, skoro nie może dostać się do lochów... Zapewne wylądowałaby w karczmie, po iście niedżentelmeńsku, w południe już celebrując wolny dzień z kuflem piwa.
Chwilowo milczała, oświetlając sobie drogę wysoko uniesioną pochodnią. Brak odpowiedzi ze strony Selene nie był spowodowany bynajmniej namysłem. Nie, zwyczajnie bała się otworzyć usta, w obawie, że tyle wystarczy, aby puścić pawia. Tego jej jeszcze brakowało! Annika z rozbawienia nie odpuściłaby jej aż do samej emerytury! W końcu jednak zmuszona była się odezwać:
- Trzymajmy się jednej strony. I miejmy nadzieję, że mapa jest aktualna. W innym przypadku... Nie tylko nikogo nie znajdziemy, a w dodatku nigdy nie opuścimy tych przeklętych korytarzy... - powiedziała dość cicho, starając się jednocześnie nasłuchiwać dochodzących odgłosów. Wszechobecny plusk wody bywał zdradziecki - sprawiał wrażenie brodzenia obcych kroków w zbiorniku wodnym, lecz równie dźwięk mógł pochodzić z setki innych źródeł.
Obdarzyła ją sceptycznym spojrzeniem, czując na sobie jej dotyk, ale nie dała się tym razem sprowokować. Zignorowała zaczepkę, która odbiegała tematem od ich zadania.
- Wszystko jest możliwe. Może... Może ktoś jej pomógł w ucieczce, co o tym sądzisz? Też o tym myślałam... - przytaknęła, uważnie przyglądając się wspomnianemu karaluchowi. Selene miała tysiące teorii o wydostaniu się wiedźmy, niektóre znacznie zakrawające o absurd. A co jeśli potrafiła stawać się niewidzialna? Mogłaby uciec podczas wtrącania do lochów innej z wiedźm, korzystając z chwilowego otwarcia więziennych krat... W tym przypadku mogłaby kryć się w murach Inkwizycji aż do końca dziesięciolecia, doprawdy... Selene aż przebiegł dreszcz.
Krótkim, gładkim ruchem sięgnęła do ostrza ukrytego w cholewie buta. Nabiła karalucha na sam jego skraj, zdejmując biedne stworzonko ze ściany, wciąż żyjące i rozpaczliwie przebierające nóżkami, jakby to miało pomóc w uwolnieniu się od niewątpliwego bólu i metalu przebijającego na wylot jego pancerz.
- Cóż, jeśli trzeba będzie, mogę zająć się każdym z napotkanych robali... - oznajmiła, najwyraźniej nie wyłapując żartu Anniki. - Chociaż... Powinnyśmy się pospieszyć, nim wypalą się nam pochodnie. W mroku nie będę w stanie zaznaczać drogi na mapie... - spostrzegła się, a wizja błądzenia tu po ciemku, bardzo nie przypadła jej do gustu. Na jej oko, miały jednak ładne parę godzin, choć mogła się mylić.
I zaraz po wypowiedzianych słowach, zaznaczyła piórem wskazaną drogę, nie zatrzymując się i nieomal nie przebijając papieru jego końcówką.
W końcu doszły do pierwszego rozwidlenia. Obie drogi były równie nieprzyjemne i mroczne. Całe szczęście, rudowłosa przestała już czuć ten niemożliwy smród. Albo przywykła, albo jej receptory węchu zostały nieodwracalnie wyżarte.
- Prawo - zarządziła, pukając końcem pióra w zaznaczony korytarz, w który miały skręcić. - Przy dobrych wiatrach, za kilka korytarzy dojdziemy do pierwszego z ujść ścieków... - powiedziała w zamyśleniu. Gdyby zastały tam wyłamane kraty, cóż, byłoby to przynajmniej wskazówką.
Wędrowały chwilę w ciszy. Przejmującej, nieznośniej, odrobinę przerażającej. Owszem, Selene odczuwała strach w tej chwili. Gdy emocje spowodowane natychmiastową chęcią złapania wiedźmy opadły, spojrzała na sytuację z realnej perspektywy, dostrzegając tysiące punktów, jakie mogą się nie powieść. Wtedy przemówiła cichutko, jakby dla dodania sobie odwagi:
- Aż przypominają mi się czasy Akademii... Pracowanie w grupach. Ugh, jak ja tego nienawidziłam...! - wyznała, nie tracąc jednak czujności, nieustannie rozglądając się wkoło i wypatrując dalszej drogi, na ile tylko pozwalał jej ogarniający mrok.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Annika Aristow
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/12/2017

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Sob Sty 27, 2018 10:51 pm

Ann zdążyła przyzwyczaić swój wzrok do otaczającej ich ciemności, co będzie zbawieniem w razie użycia ostatniego źródła światła. Ciągle ma przy sobie zapalniczkę, więc nie ma się czego lękać. Czy na pewno?
Im dalej zagłębią się w kanałach, tym bardziej nikt nie przyjdzie im na pomoc. Każdy dźwięk będzie podejrzany, a im zostanie błądzenie. Oczywiście, są to tylko bardzo pesymistyczne myśli. Trzeba się ich pozbyć. Tylko, jak? Zaraz nachodziły kolejne. Były one bardziej nastawione na osobę Sel.
Walka o przetrwanie z tym olbrzymem obok, wcale nie zapowiada się wesoło. Swoją siłą bije białowłosą na głowę. Zostaje tu tylko szybkość i sprawność w poruszaniu się, oraz zadawaniu ciosów sztyletem... Do czego to doszło? Zamiast myśleć o tym, jacy dżentelmeni zjawią się na przyjęciu, to obmyśla plan przeżycia.
Słysząc temat odnośnie pomocy wiedźmie przez osoby trzecie, znów wróciła myślami do wcześniejszych teorii.
- Bardzo możliwe. Nie da się niczego wykluczyć. Zbieg zbiegiem, lecz bardziej współczuję biedakowi, który teoretycznie mógł jej pomagać. Jeśli był to ktoś związany z Inkwizycją, to... Cóż, doświadczy znacznie więcej bólu, niż nasz zwierzaczek płonący w tym czasie na stosie. Może nawet polecę ciebie do tortur. Skoro przepadasz za zadawaniem bólu czarownicom, to nie będzie dla ciebie problemem, jakiś szary człowiek.
Wyjaśniła, uważnie przypatrując się ścianom i bardzo wolno poruszając się w przód.
Miała nadzieję na dostrzeżenie jakiegokolwiek znaku, pozostawionego przez uciekającą kobietę. Jednakże, zamiast go, dostała rudą dziewoję, która zabiła karaczana.
Ann wolną dłonią przejechała po swej twarzy i krótko westchnęła.
- Liczę na ciebie. Zajmij się też szczurami, bo kto wie...
Odwróciła się do niej plecami, wracając tym samym do dalszych poszukiwań poszlak.
Starała się powstrzymać przed ewentualnym zajrzeniem w mapę u Selene. Zadanie prowadzenia ich, otrzymała ona i niech tak zostanie.
Cisza nigdy nie była miła, aczkolwiek teraz trochę pomagała przy skupieniu się. Pozwalała albinosce na szczegółowe "badania". Mogłaby i trwać dalej, gdyby nie słowa padające z ust koleżanki.
Zaciekawił ją ten temat, aż żal byłoby się w niego nie wgryźć bardziej.
- Witaj w klubie. Wszelkie wieloosobowe akcje przerabiałam na jednoosobowe. Zajęcia na zewnątrz, czy w budynku... To nieważne. Robiłam wszystko sama, zbierając potem najmożliwsze baty i kary. Nigdy nie zaszkodziłam żadnemu zadaniu. Wykonywałam je perfekcyjnie, aż do pewnego strasznego momentu.
Odparła nad wyraz spokojnym tonem.
Nigdy nie zapomni tych wszystkich lat, które dały ogrom znajomości. Zostawanie po lekcjach, czy inne obowiązki szkolne, niosły ze sobą bardzo ciekawych ludzi. Były wyjątki, jednak nieliczne.
Rosjanka w żadnym wypadku nie przesadza z tym perfekcjonizmem. Bywały i takie chwile, gdy to ona kończyła powierzone zadanie za całą grupę. Nienawistne spojrzenia ze strony współtowarzyszy z czasem przestały ją przerażać, a zaczęły śmieszyć.
Tak to już jest. Tak musi działać świat.
W końcu, znalazła coś. Wytężać wzrok, przy tym łupaniu w głowie to nie lada wyczyn. Przystawiła ogień pochodni do jednej ze ścian, a na niej jawiła się krew. Jadąc niżej, czerwony ślad nie znikał.
- Urywa się...
Zauważyła cicho, aby zaraz podciągnąć rękaw bluzki. Schyliła się i sięgnęła ręką pod wodę. Przeczucie krzyczało, by tam sprawdzić. Miało rację.
Spod ciemnej cieczy wyciągnęła na wierzch spory kawałek materiału. Spojrzała po chwili na Sel, mając na twarzy mały uśmieszek.
- Komuś się nie podobała część garderoby. Nie ma co się cieszyć ze znalezienia kawałka szmaty.  Może i mamy pewien ślad, ale to nadal nie upewnia nas, co do lokalizacji zbiega. Mogła tu być jakiś czas temu, a potem wrócić się na górę. Kontynuujmy podróż.
Stwierdziła, wrzucając znalezisko z powrotem do cuchnącej wody. Jeszcze trochę i pozbędzie się węchu na zawsze. Nie raz była zamieszana w tak obrzydliwe sprawy, ale co można było na to poradzić? Nic. Ponadto, czerwonooka może wyglądać na taką, która dobrze przetrzymuje obecność w równie ekstremalnych miejscach. Nienawidzi tego fetoru, jak każdy normalny człowiek. Determinacja i wielka chęć upolowania tej wiedźmy sprawiają, iż mało co przykłada większą uwagę do czegoś takiego.

___________________

You're gone and I got to stay high
All the time to keep you off my mind
High all the time to keep you off my mind
Spend my days locked in a haze
Trying to forget you babe, I fall back down
Gotta stay high all my life to forget I'm missing you...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 670
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Sob Lut 03, 2018 11:54 pm

Zamrugała oczyma, co i tak zapewne nie zostało dostrzeżone w otaczającym je mroku. Nie rozumiały się zupełnie, jak się okazywało - nawet wtedy, gdy sądziły już, że nawiązały nić połączenia między sobą.
- Słucham? - powtórzyła z niedowierzaniem. Tak, to był zdecydowanie ten typ „słucham”, gdy wypowiedź padła do uszu odbiorcy w niezniekształconej formie, a nie została przetworzona jedynie przez niedowierzanie. - Za kogo ty mnie masz? Żaden człowiek nie zasługuje na tortury - wyjaśniła, w prostych słowach ujmując swoją logikę, która głosiła brak kwalifikowania wiedźm do gatunku ludzkiego. - To moja praca... Nie powiem, że jak każda inna, bo tak nie jest. Ale, nawet gdyby dano mi szansę, nie potrafiłam wyżywać się na osobie, która... zwyczajnie zabłądziła - stwierdziła, ostrożnie dobierając słowa, tak samo jak stawiając kroki w tym niekończącym się bagnie.
Nie rozumiała, dlaczego się tłumaczyła. Przecież nie mogłaby powiedzieć, że polubiła osobę Rosjanki. Mimo to, najwyraźniej wolała wypaść w jej oczach na poczytalną.
Powagi, co prawda, mogło odbierać jej uganianie się za szczurami i robakami, jak zostało to przykazane Selene. Niby niewinny żart, jednak inkwizytorka potraktowała sprawę nad wyraz poważnie. A to, że traciły w ten sposób czas, najwyraźniej schodziło na drugi plan.
Wymieniły się wspomnieniami na temat czasów Akademii. Czasów, które Selene uważała za piekło, jakie cudem udało jej się przetrwać. Aż wzdrygnęła się na samą myśl. Nawet jeśli atmosfera kanałów wyraźnie nie sprzyjała zwierzeniom, rudowłosa inkwizytorka była gotowa podzielić się kolejnym wydarzeniem z przeszłości, wyłącznie dla zabicia czasu. Wkrótce okazało się, że jest to zbędne, bowiem miały co robić.
Selene z niedowierzaniem wpatrywała się w znalezisko Anniki. Cóż za szczęście! Jakby dokładnie wiedziała, gdzie powinna szukać! To wzbudziło w rudowłosej niepohamowany entuzjazm, jakby wiedźma kryła się już za kolejnym zakrętem.
- Wygląda na świeże! A ona... Nie ryzykowałaby powrotu! Może... powinnyśmy wrócić i kogoś powiadomić? - zapytała się, robiąc wielkie oczy. Wniosek nasuwał się sam - w lochach błądził ktoś jeszcze poza nimi. - Chociaż...! Nie ma czasu do stracenia! - zarządziła, zaraz wracając do marszu, oznaczając na mapie kolejne drogi.
Nie przeszły wiele, w końcu dochodząc do ujścia ścieków. Przez chwilę miały okazję zaczerpnąć odrobiny świeżego powietrza, które przebijało się przez kraty i zaznać nieco światła dziennego. Koniec ich drogi.
- Och. Ślepa uliczka - stwierdziła oczywistość. - Według tego papierzyska jest około... dwudziestu paru podobnych ujść... To chyba oznacza, że się tu zestarzejemy... Ale, hej! Jedną już mamy za sobą! - powiedziała niemal radośnie, zamaszystym ruchem skreślając cała odnogę na mapie.
Pozostało im tylko kontynuować podróż. Gdy nagle... usłyszały donośny plusk. Nim Selene zareagowała, spojrzała po swojej towarzyszce, dopiero po sekundzie rzucając się do biegu. Wypadła z zakrętu i...
- Kolejny szczur... - westchnęła, goniąc za nim, jakby chciała z niego co najmniej przyrządzić obiad. Gdy Selene uporała się z gryzoniem, mogły wybrać się w dalszą drogę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Annika Aristow
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/12/2017

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Pon Lut 05, 2018 10:40 pm

W tym momencie, ujrzała prawdziwą naturę Selene i wcale nie było to zabawne. Zapowiadało się bardzo ciekawie, a wyszło jak zawsze. Nuda? Złote serduszko rudej kobiety sprawiało, iż Ann spoglądała na nią z coraz większą pogardą. Nie potrafiła zrozumieć. Być może, wcale tego nie chciała i dlatego wielorakie starania kończyły się zupełną klapą.
- Żaden... Śmiałe stwierdzenie. Nawet ten, który bezustannie, brutalnie morduje i gwałci? A może ten, który bije swoją żonę i dzieci? Już wiem, chodzi ci o kobietę, która postanowiła poćwiartować swe potomstwo, po czym ugotować zwłoki i dać psom. Rozumiem, że twoje dobrotliwe podejście do ludzi przesłania ci świat i wskazuje tylko wiedźmy. Jednakże, miej na uwadze, iż wszyscy jesteśmy workami na krew, mięso i kości. Czarownica? Człowiek? Jedno i to samo gówno. Tą pierwszą czasem ciężej zamordować.
Odparła bez jakichkolwiek zbędnych emocji w tonie głosu. Swoje spojrzenie miała skierowane wzdłuż korytarza. Zdenerwowała się? Skądże, po prostu jej głowa nie wytrzymuje pieprzenia takich bzdur. Całe szczęście, że ognistowłosa nie jest pracownikiem biurowym.
Ciągle na nowo dochodził do Anniki pewien fakt, który niesamowicie ją drażnił. Większość ludzi pracujących w Inkwizycji nie ma mózgu. Nie są zdolni do samodzielnego myślenia. Biegną na ślepo za wzniosłymi kłamstwami i mocno trzymają się tej idiotycznej ideologii. Postrzegają czarownice, jako najgorsze zło i wynaturzenie, tymczasem normalni ludzie są o wiele gorsi. Tego nikt nie mógł dostrzec. Klapki na oczach i uszach, to normalne u niektórych osobników.  
Owszem, białowłosa należy do tej organizacji i o dziwo, posiada rozum. Co prawda, to prawda. Lubi wypić, lecz szare komórki mają się dobrze. Wyróżnia ją to, iż bez wahania może zabić w taki sam sposób wiedźmę, jak i człowieka. Nie raz miała przez to problemy w Akademii, czy też później siedzibie. Wszelkie zarzuty i wykłady na temat tego, że nie można postępować w ten sposób. Celem są tylko one! Do dziś słyszy te zbulwersowane głosy. Jak tu się powstrzymać, gdy podczas misji napotkasz kogoś, kto na to zwyczajnie zasługuje? Pokusa jest zbyt wielka.
Wyrzuty sumienia? Z jakiego powodu? Pozbawiła życia kogoś innego, niż ta podła kreatura! O nie! Co teraz? To proste, nic.
Westchnęła głębiej po chwili, starając się pozbyć śmierdzącej cieczy na ręce. No tak, zapomniała wziąć ze sobą jakiejś ściery. Mogła lepiej się przygotować. Jebać to.
Obserwowała w milczeniu, przez dłuższą chwilę wielkie podekscytowanie u Sel. Nie śmiała przerywać tak dobrego przedstawienia, ponieważ czerpała z tego niezły ubaw. Nie da się tego ukryć.
- Na to wygląda. Jeszcze tylko setka... Woohoo...
Ten wielki entuzjazm mówił sam za siebie. Z tego wszystkiego wyjęła piersiówkę czystą dłonią zza kamizelki, ostrożnie ją odkręcając i biorąc łyk. Musiała się jakoś pocieszyć, a ta opcja była bezkonkurencyjna.
Odsunęła na chwilę pojemnik od ust, oblizując zaraz wargi i wolno kierując się za rudą kobietą. Widząc, jak zabija tym razem niczemu winne stworzonko, przetarła swe czoło przegubem dłoni.
- To będzie długi dzień... i długa noc.  
Rzekła cicho, częstując się kolejnym sporawym łykiem.

___________________

You're gone and I got to stay high
All the time to keep you off my mind
High all the time to keep you off my mind
Spend my days locked in a haze
Trying to forget you babe, I fall back down
Gotta stay high all my life to forget I'm missing you...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 670
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Pon Lut 12, 2018 11:51 pm

Zagryzła wargi. Sprowokowanie Selene było najprostszym zadaniem na świecie. Czasami wystarczyło spojrzenie, o głoszeniu tak odważnych tez nie wspominając. Jednak teraz... Kłótnia była im wyjątkowo nie na rękę. Pożałowała chwili, w której uznała, że zabije dłużący się czas, rozpoczynając konwersację. Zwłaszcza, że natrafiły na wyjątkowo drażliwą kwestię...
- Jak w ogóle zeszłyśmy na ten podły temat? - wypowiedziała z trudem, jakby się dusiła, a Annika nawet na nią nie patrząc, mogła się domyślić, że Selene powstrzymuje się przed wybuchem. - Nie mi ich osądzać. Obchodzą mnie tylko wiedźmy. I za obelgę uważam porównanie tych istot do nas, ludzi - dopowiedziała wyniośle, wyjątkowo chłodnym tonem.
Zamilkła, wydymając wargi, popadając w niemałe zamyślenie, przerywane jedynie postojami na morderstwo robactwa. Miała nadzieję, że nigdy nie dane jej będzie poznać, jak bardzo człowiek musiałby zaleźć Selene za skórę, by wyżywała się na nim tak, jak czyniła to na przesłuchaniach. Na palcach jednej dłoni mogła zliczyć tortury, w których trafiła na heretyka nawet nie związanego z praktykami magicznymi... Lecz już wtedy wiedziała, że mijało się to z celem narzuconym przez Inkwizycję.
Wędrowały w milczeniu, powoli tracąc rachubę czasu. Selene nie zamierzała spędzać tu nocy, lecz chęć ukończenia zadania przeważała wszelakie inne potrzeby, łącznie z jedzeniem i spaniem. Zapewne szłoby im szybciej, gdyby Selene nie zapragnęła oczyszczać kanałów z wszelakich żyjątek...
Zignorowała zupełnie poczynania kobiety. Rzuciła jedynie przelotne spojrzenie na piersiówkę. Choć niemożliwością byłoby upicie się taką ilością alkoholu, niespecjalnie zależało jej na trzeźwości Anniki. Przede wszystkim polegała na swoich zdolnościach.
Po pewnym czasie z pewnością, mogły rozboleć je nogi, a ich ubrania i włosy zapewne na wskroś przesiąknąć zapachem tego miejsca. Zero postępu. Nie licząc, oczywiście, kolejnych przemierzonych korytarzy, wykreślanych na mapie w iście żółwim tempie. Nie dotarły nawet do połowy ich celu zwiedzenia całego miejsca. I od czasu tajemniczego znaleziska w postaci materiału, nie wydarzyło się już nic ciekawego.
Selene była w trakcie gonitwy za szczurem, gdy usłyszały cichy plusk, nasilający się z ich krokami. Rzuciła za żyjątkiem sztyletem, lecz jej celność w rzucaniu ostrzami nigdy nie należała do najlepszych, więc też spudłowała, a broń wylądowała w wodzie. Zaklęła pod nosem, dopiero wtedy zatrzymując się i nasłuchując poruszenia. Natychmiast odwróciła się w stronę Anniki, aby zobaczyć, czy też to słyszała. Raczej nie było szansy przegapienia tego źródła dźwięku.
Sprowokowana i poruszona jedynym wydarzeniem od - jak się jej zdawało - wieków, przyspieszyła kroku, powstrzymując się od rzucenia się do biegu. Starała się zachować ciszę, lecz nie było to jej największym celem - o wiele bardziej pragnęła sprawdzić, co było źródłem dochodzącego ich odgłosu.
Wyprzedziła swoją towarzyszkę misji, wysoko unosząc pochodnię, aby oświetlić sobie jak najszersze pasmo drogi. Wypadła zza zakrętu, a widok, którego doświadczyła zmroził jej krew w żyłach. Oczywiście, gdy już zdołała dostrzec niepasujący do korytarza kanału element.
Kobieta w pokutnej sukni, skulona, opierająca się o ścianę. Krwawiła. Gdy dostrzegła Selene, jej oczy zrobiły się okrągłe, a ona sama z trudem cofnęła się o krok, na co rudowłosa Inkwizytorka zareagowała zbędnym krzykiem:
- STÓJ!
Ruszyła w kierunku wiedźmy, wciskając mapę w kieszeń i dobywając broni, jednak zwolniła, przypominając sobie z kim ma do czynienia. Nieco powstrzymał ją też fakt, że kobieta, którą znalazły... nawet nie próbowała uciekać. Po jej mizernej posturze mogły sądzić, że nawet stanie przysparza jej problemu. Annika znalazła się zapewne w pobliżu, wtedy nieznajoma kobieta z trudem przemówiła:
- Nie... Nie zbliżajcie się... Nie mam broni...
Wypowiedziała tylko tyle. Selene stanęła jak wryta, kilka kroków przed domniemaną wiedźmą. Po plecach przebiegł ją nieprzyjemny dreszcz; wyraźnie nie wiedziała, jak postąpić. Widok skazanej pozbawionej więzów sprawił, że poczuła się niepewnie. Ale do cholery, nie po to brodziła po kolana w ściekach, by teraz odpuścić!
- To ma cokolwiek zmienić...? - warknęła przez zaciśnięte zęby. Już miała rzucać się, aby ze sporą nawiązką pozbawić kobiety możliwości dalszej ucieczki, gdy...
- Stój.
Wtedy Selene zamarła, przybierając obojętny, przytępiony wyraz twarzy. Posłuchała się, choć nic się na to nie zapowiadało. Nieznajoma przemówiła dalej:
- Zabijesz swoją współtowarzyszkę. A później poderżniesz sobie gardło - wypowiedziała słabowitym, lecz twardym tonem, wciąż wspierając się na ścianie. Mało tego, zbliżyła się do Selene, najwyraźniej pewna siebie. Sytuacja może byłaby zabawna, gdyby tylko rudowłosa inkwizytorka nie powtórzyła iście tępym tonem:
- Zabiję ją, a później poderżnę sobie gardło.
W głowie Anniki już wtedy mogła zamigać lampka, zwiastująca rozwiązanie zagadki o ucieczce kobiety, przynajmniej częściowo. Ale teraz miała zdecydowanie większe problemy na głowie, niż dochodzenie do szczegółów tejże tajemnicy. Selene odwróciła się powoli, nacierając na Annikę, nawet nie spoglądając jej w oczy.
Tymczasem wiedźma, bardzo powoli, wciąż w nieodłącznym towarzystwie chłodnego muru pod ręką, ruszyła dalej. Jeśli Annika wybrała gonitwę za skazaną - Selene z pewnością starała się jej to uniemożliwić.

/przepraszam za tego megakuposta X"D

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Annika Aristow
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/12/2017

PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   Pią Lut 16, 2018 4:08 pm

Mało co obchodziło Annikę życie Selene. Poznała ją niedawno i już doskonale wiedziała, iż nie jest to osoba z którą można normalnie koegzystować. Nie musiała spędzać z nią więcej czasu, aby to odczuć po całości. W sumie, zawiodła się. Liczyła na coś zupełnie innego, lecz los znów pluje jej w twarz.
Darowała sobie skomentowanie werbalnie tej wypowiedzi, za to zaśmiała się pod nosem. Przydzielenie do białowłosej tej kobiety, która jest kompletnie ślepa i nie ogarnia wielu rzeczy, powinno być karane. Szykuje się tu skarga! Zaraz... tylko kiedy ją napisać? Najważniejsze pytanie to, czy w ogóle Ann ma na ochotę? Minuta zastanowienia i wniosek jest prosty, nie ma. Trzeba przecierpieć tą nieszczęsną misję i po wszystkim zmyć się z tego miejsca, jak najszybciej. A ognistowłosą panienkę omijać szerokim łukiem, aż do końca żywota. Tak, lepszego planu nie ma.
Dziękowała niebiosom za ciszę, która zapanowała między nimi. Nie miała ochoty na jakiekolwiek rozmowy, ponadto ból się nasilił. W tym momencie, łóżko wydawało się takim wielkim cudem, który może uratować życie.
Zdążyła schować piersiówkę z połową płynu. Szła naprzód z przymrużonymi powiekami, przemykając oczętami po otoczeniu. Kto wie, może znajdzie coś jeszcze istotnego dla sprawy. Na chwilę obecną panował zupełny spokój i nic nie zapowiadało jakiejś zmiany. Rudy olbrzym, jak zwykle biegał po korytarzu chlapiąc tylko brudną wodą na boki.
Słysząc krzyk towarzyszki, odrobinę przyśpieszyła kroku. Podejrzewała, że jest to fałszywy alarm, a tamta znalazła kolejnego szczura. Miała już jej dogryźć, gdy sama ujrzała postać przed nimi.
Czerwonooka stała w miejscu obserwując zaistniałą sytuację i nie odzywając się. Rzeczywiście, więzień nie miał broni. Podarte ubranie i rany na ciele, zapewne uniemożliwiłyby schowanie jej. W kościach czuła, iż szykuje się coś strasznie upierdliwego. Z czasem wszystko się wyjaśniło, a Rosjanka prychnęła cicho. Z taką mocą mogła bezproblemowo się ukrywać i zwiać, gdy tylko została z samymi strażnikami. Zadanie wydawało się proste tylko na początku. Cel to pozbawienie głosu owego ptaszka, lecz na drodze stała teraz Selene.
Wychwytując tylko rozkaz wiedźmy, Inkwizytorka wyjęła jedno ostrze z pochwy. Trzymała je nisko, nawet nie celując w nadchodzącą rudowłosą.
- Zebrało ci się na czułości? Wybacz, jestem trochę zajęta skarbie. Teraz... zawadzasz. Wróćmy do tego potem. Dobrze?
Mówiła spokojnie z delikatnym uśmiechem, uważnie wpatrując się w zbiega za plecami młodszej towarzyszki. Nie pozwoli uciec swojej ofierze. To byłaby hańba. Rzuciła pochodnię na ziemię, by nie przeszkadzała w ruchu. Przez to zrobiło się o wiele ciemniej.
Zwinnie i bez większych problemów ominęła natarcie, po czym wyminęła błyskawicznie rudą. Nie było to łatwe, ponieważ wolna przestrzeń przy boku Sel okazała się niewystarczająca i wymagała odrobinę siły od Anniki. Otarła się o szorstką ścianę z muru ramieniem i od razu poczuła skutki. Nie byłaby sobą, gdyby nie zostawiła dość rozległego rozcięcia skóry na udzie olbrzyma. Paraliż kończyny na pewno go spowolni i da trochę czasu białowłosej. Możliwe, iż chodzenie na jednej nodze to żaden problem dla niej. Wtedy sytuacja się skomplikuje jeszcze bardziej.
Zerwała się do biegu, gdy tylko się kompletnie oswobodziła i dogoniła tym samym czarownicę. Nie zdążyła wypowiedzieć ani jednego słowa, tym samym użyć mocy. Rosjanka wpadła na nią z wielką szybkością i pchnęła w wodę. Obydwie wylądowały w ciemnej cieczy, ale żniwiarz ciągle był na wiedźmie. Inkwizytorka oddychała szybko, jak tylko uniosła się w górę. Przyciskała kolanem głowę więźnia pod wodą, a w międzyczasie starła się oderwać rękaw swej bluzki. Koniec końców udało się, zresztą podtopiona uciekinierka nadal żyła. Nie czekając dłużej, pozwoliła jej się podnieść. Kaszlała i przecierała twarz dłońmi, lecz chwilowa swoboda się skończyła i Ann znienacka wcisnęła materiał między usta oraz zęby, owej panny. Zawiązała go mocno z tyłu głowy, zaś jej chude nadgarstki trzymała w dłoni. Wstanie na równe nogi wcale nie było lżejszym czynem.
Zapomniała o jednej rzeczy. W jaki sposób odczarować Selene? Może przejdzie samo? Nadzieja matką głupich.

___________________

You're gone and I got to stay high
All the time to keep you off my mind
High all the time to keep you off my mind
Spend my days locked in a haze
Trying to forget you babe, I fall back down
Gotta stay high all my life to forget I'm missing you...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kanały inkwizycyjne   

Powrót do góry Go down
 
Kanały inkwizycyjne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magiczny kanał od wioski
» Ale kanał
» Kanały miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Siedziba Inkwizycji-
Skocz do: