IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rezydencja Gabriela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 12:10 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 8:22 am

Prywatna jadalnia Gabriela była dużo skromniejsza od tej, gdzie zwykł przyjmować gości w trakcie wystawianego przez siebie balu z jakiejś okazji. Tutaj przy stole mogły zmieścić się jedynie cztery osoby, a samo pomieszczenie również było stosunkowo niewielkie, ale za to bardzo przytulne. Crew miał słabość do kominków, więc i tutaj musiał się takowy znaleźć. Obecnie trzaskał w nim ogień, więc przyjemna aura i poświata okalało całe pomieszczenie wypełniając je ciepłem. Mężczyzna spożywał w spokoju swój posiłek,  który zupełnie nie przypominał takiego, jaki jadają wielcy państwo arystokracja. Mężczyzna czuł pogardę dla osób,  które zawsze musiały mieć suto zastawiony stół, mimo iż były w stanie zjeść jedynie jedną dziesiątą z przygotowanych potraw. Reszta zaś szła do kosza. On natomiast miał coś, co jego kucharz dopiero uczył się robić. Nie była to zbyt popularna potrawa, ale za to jakże prosta i smaczna.
Pizza.
Ten włoski wynalazek był genialny w swojej prostocie i, prawda była taka, że można było do niego dodać cokolwiek, zależnie co się lubiło.
Łowca to konkretne danie wolał jeść rękami zamiast sztućcami. O wiele łatwiej było chwycić kawałek i ugryźć go. Może i to było nieco prostackie, ale trzydziestopięcio latek zupełnie się tym nie przejmował, zwłaszcza iż siedział sam. Uwielbiał relaksować się w tym pomieszczeniu, chociaż, tak na prawdę było ono drugie na liście ulubionych pomieszczeń w tym domu. Biblioteka wygrywała ze wszystkim. Nawet z łóżkiem, zwłaszcza iż Gabriel nigdy nie przepadał za specjalnie dużą ilością snu. Uważał to za zbytnie marnotrawstwo  czasu.
Wtem do pomieszczenia wślizgnął się jego kamerdyner, Albert. Był to starszy, wysoki i bardzo szczupły mężczyzna ubrany w sposób nienaganny, jak zwykle zresztą. Gładko ogolona twarz i bystre, szare oczy wyrażały szacunek do swojego pracodawcy.
- Paniczu Gabrielu...
-Wystarczy "Gabrielu". Mówiłem Ci to już. - powiedział zerkając na mężczyznę zaciekawionym spojrzeniem. Ten odchrząknął.
- No dobrze. Gabrielu,  ktoś do Pana przyszedł. Ponoć nazywa się Lissandra Sayashi. Co mam jej powiedzieć? - zapytał kamerdyner. Crew westchnął, dochodząc do wniosku, że długa droga przed nim, jeśli miał przyzwyczaić tego człowieka do zwracania się do niego po prostu, po imieniu. Bez żadnych tytułów.
- Liss? Wpuść ją oczywiście i zaprowadź do salonu. Za moment do niej dołączę. - rzekł, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wiedział, że Liss była czarownicą, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Był wręcz zafascynowany jej mocą. Albert wyślizgnął się z pomieszczenia i, prawdopodobnie poszedł do wiedźmy, by ją wprowadzić. Crew natomiast postanowił dokończyć swój posiłek. Pizza była zbyt dobra, by mogła się zmarnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 11:33 am

Liss po pewnym czasie, trafiła na piękną rezydencję swojego znajomego, którego kiedyś poznała. Był on bardzo szanowany młodym człowiekiem. Zresztą może było powiedzieć, że wpadła jej w oko. Nie chodzili o jego bogactwo, bo sama opływała w luksusach, tylko o jego wnętrze, choć nie można było powiedzieć, że czegoś mu brakuje. Szczerze mówiąc nic mu nie brakowało. Idealny kandydat na męża. Liss uśmiechnęła się pod nosem. Chociaż przynajmniej, na chwilę obecną,  nie wiedziała czy chciałaby mieć męża? To za dużo zobowiązań na raz. A tak to białowłosa, mogła znikać i być wolną jak ptak i pojawiać się gdzie, tylko dusza zapragnie. Gdzie tylko wiatr ją zaprowadzi, gdzie tylko zagra jakaś muzyka.
Odrzuciła jednak te wszystkie myśli i ruszyła do przodu, prze ogromną bramę. Dalej szła piękna aleją, która o tej porze roku dla Liss, była cudowna, po mimo braku zieleni i ect. Rozglądnęła się od czasu do czasu po całej okazałości jakie teraz, fundowała jej posiadłość. Idąc wolnym krokiem, nagle znalazła się na kamiennych schodach, które miała pokonać, żeby dostać się do drzwi rezydencji. Schody były pięknie wykonane, a pokonanie ich, było nie wielkim wyczynem dla zwykłego człowieka o słabej kondycji. Było ich naprawdę sporo, bo aż trzydzieści. Barierki był dopasowane idealnie do całej reszty. Widać, że ktoś kto postawił ten dom, miał naprawdę gust i wiedział co robi, niczym malarz, który zaczynał swój obraz i wykończył go tak cudownie, że samo patrzenie, zapiera wdech w piersiach. Liss nie miała problemu z pokonanie schodów i raz dwa, znalazła się u drzwi rezydencji. Dziewczyna chwyciła za metalowe wieczko i za pukała nim trzy raz w ogromne drzwi. Nagle przed jej oczami, ukazała się postać, którą już dobrze znała. Był to elegancko ubrany mężczyzna. Otworzył jej drzwi i kazała, zaczekać jej na Panicza. Dziewczyna, weszła do środka i rozgościła się w salonie. Dokładnie w to miejsce, które wskazała jej wcześnie kamerdyner. Usiadła w dużym salonie, który był gustownie i bogato wykonany. Duży kominek zamontowany w ścianie, stał na samym jej środku,który został, wykonany z białego wysokiej klasy marmuru. Pewnie sprowadzonego z dalekich krajów zagranicznych. To była pierwsza rzecz, która się spodobała białowłosej. Dwie brązowa kanapy oraz cztery bardzo wygodne fotele i cztery pufy. Liss zajęła miejsce w pierwszym fotelu bliżej kominka. Po czym wyciągnęła obie nogi na pufę. W takiej wygodnej pozycji, oczekiwała przyjścia Gabriela. Zresztą czuła jakby już się pojawił, ze względu na jego ogromny portret, który widniał nad kominkiem. Lissandra wpatrywał się w niego przez chwilę jak w lustro. Malarz, który go wykonała, miał nie zwykły talent. Doskonale uchwycił każde jego rysy twarz i ciała. Taki widok, zachwycił by każdą kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 3:00 pm

Gabriel właśnie skończył swój posiłek, więc wstał od stołu, wytarł twarz oraz ręce w serwetkę. Podszedł do lustra, wyszczerzył zęby, by sprawdzić, czy rukola lub inny składnik nigdzie mu nie utknęły. Poprawił nieco włosy, odruchowo dotknął niebieskiej ozdoby, która była prezentem od jego żony, a którą miał wplecioną w warkoczyk, po czym ukontentowany swoim wyglądem wyszedł z jadalni. Wiedział, że służba, która była w tej rezydencji prawie niewidoczna, ale zawsze obecna i gotowa wykonać jego polecenia, posprząta za chwilę tam, więc gdy będzie jadł drugą kolację, tę koło północy, to będzie tam już wszystko na niego czekało wraz z nakryciem stołu.
Mężczyzna dotarł wreszcie do salonu, gdzie Lissandra siedziała na fotelu przy kominku. Fakt faktem, był to najdroższy kominek ze wszystkich w tym domu zbudowany z włoskiego marmuru sprowadzonego specjalnie po to, by go zbudować. Niesamowicie drogi, ale za to jakże piękny był. I nawet nie był taki trudny w czyszczeniu. Ponoć. W końcu on się tym nie zajmował.
Uśmiechnął się do kobiety szeroko.
- Lissandra! Witaj! - podszedł do niej i, jeśli wstała na jego powitanie, to uścisnął ją serdecznie. - Piękna jak zawsze. - powiedział, po czym odsunął się od kobiety i usiadł naprzeciwko niej czekając, aż kobieta najpierw zajmie swoje miejsce. Był dżentelmenem, a nie chciał wychodzić na większego chama niż był zazwyczaj. Zwłaszcza przy tej kobiecie, którą z nie wiadomych przyczyn bardzo polubił ostatnimi czasy.
- Napijesz się czegoś? A może chcesz coś zjeść? - zapytał patrząc się na kobietę. Mimowolnie wzrok na sekundę zjechał niżej, na dekolt kobiety, ale zaraz się ogarnął spoglądając jej w oczy. Nie było to łatwe, gdyż piersi wiedźmy były duże i ciężko było na nie nie patrzeć.
- Czemu zawdzięczam tę przyjemność? - zapytał patrząc na kobietę swoim zwykłym, intensywnym spojrzeniem, które mogło przytłaczać innych. Wątpił jednak, by tak się stało w przypadku tej kobiety. Miała silną psychikę i nie dało się tego nie zauważyć.
Z kominka biło przyjemne ciepło, które delikatnie ogrzewało ich ciała. Zawołał Alberta, by ten przyniósł to, co zażyczy sobie Sayashi, dla siebie zaś poprosił o butelkę Bourbonu. Po kilku chwilach wszystko zostało przyniesione i odpowiednio podane. Crew z niecierpliwością czekał na odpowiedź kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 3:07 pm

Liss wstała oczywiście na jego przywitanie tylko zastanawiał ją jeden fakt. Czemu nie pocałował jej dłoni, tylko uścisnął? Ale nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Uśmiechnęła się lekko i kusząco, po czym zaczęła delikatnie trzepotać długimi rzęsami.
- Witaj Gabrielu.rzekła serdecznym głosem, po czym zajęła to samo miejsce. Wnętrze robiło naprawdę było wypełnione po brzegi przepychem. Nogi kobiety, spoczęły na powrót na wygodnej pufie. Obróciła nieco głowę w jego stronę;
- Chętniej napiję się whisky. Dziękuję.
Nadal siedziała wygodnym fotelu. Na jego pytanie odrzekł spokojnym głosem z uśmiechem na ustach;
- Już zapomniałeś mój drogi? Przecież się ze mną umówiłeś? - pewnie miała tyle zajęć, że zapomniał. Liss wyruszyła z lekka ramionami, dodając ;
- Obiecałeś mi pokazać swoją posiadłość i nie tylko. Przynajmniej tak mówiłeś, przy ostatnim wspólnym wieczorze. Kiedy piliśmy razem wino. Powiedziałeś, że jeśli przyjdę do Twojej rezydencji, będzie czekała na mnie niespodzianka? No więc jak widzisz jestem. Tak jak obiecałam. - tu miała na myśli zabytkowe czerwone błyskotki, które wcześniej jej pokazywał.
Kiedy Albert, przyniósł drinka, to Liss nie potrzebowała kostek lodu. Sama doskonale schłodziła sobie drinka należycie, za pomocą swojej dłoni. Trzymając ją w ręce, zrobiła mały łyczek, po czym odłożył ją na stolik na którym pokazał się lekkie smugi czerwonego lodu z drobnymi kryształkami. Nagle te małe kryształki, zaczęły się delikatnie rozpuszczać, przybierając postać cudownych wzorów. Siła Liss to nie tylko same zło. Kiedy chciała mogła ją wykorzystać w dobrym celu. Jednak mało kiedy to robiła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 24, 2018 5:41 pm

Gabriel całkowicie zapomniał o tym, iż umówił się z Liss. To musiał ze wstydem przyznać przed samym sobą. Niemniej jednak, kobieta nie wydawała się być urażona tym faktem. Wzruszyła ramionami i przeszła nad tym do porządku dziennego.
- No tak, faktycznie. Cóż, jeśli chcesz to mogę ci pokazać moją rezydencję, chociaż mam nadzieję, że cię nie zanudzę. - powiedział, po czym upił łyk Bourbonu. Chociaż może w zasadzie powinien się skupić na pokazaniu jej jednego, konkretnego pomieszczenia jakim była sypialnia? Zresztą,nic nie stało na przeszkodzie, by zrobili to nie tylko tam, ale i w zbrojowni, poddaszu, bibliotece, czy galerii. To nie miało żadnego znaczenia dla niego, chociaż, musiał przyznać, w sypialni miał wszystkie swoje zabawki.
Mężczyzna nie zwracał uwagi na zabawy mocą, jakie mu prezentowała Lissandra skupiając się wyłącznie na jej osobie. Na pokaz mocy może kiedyś przyjdzie czas. Skoro zaś kobieta chciała obejrzeć jego rezydencję to wstał z fotela, w jedną rękę wziął butelkę z alkoholem, w drugą zaś szklankę na niego. Upił sporego łyka swojego trunku.
- To idziemy obejrzeć rezydencję? - zapytał. Jeśli kobieta się zgodziła to ruszył przodem wolnym krokiem, by w razie gdyby chciała, mogła się z nim zrównać. Szedł korytarzem o marmurowej posadzce, na której leżał czerwony dywan. Na ścianach zaś wisiały różne obrazy przedstawiające przeróżne sceny. Bitwy, portrety członków rodziny oraz wielkie drzewo genealogiczne. Przy nim się zatrzymał.
- Z tego drzewa genealogicznego wynika, iż mój ród ma swój początek w czternastym wieku. Całkiem ciekawe, chociaż nigdy jakoś specjalnie nie grzebałem w przeszłości własnej rodziny. - powiedział zerkając na swoją towarzyszkę. Będąc od niej prawie głowę wyższy, miał cudowny wgląd w jej biust. Starał się jednak tam nie zerkać. Na samej górze drzewa genealogicznego był jego mini portret, obok którego był portret jego zmarłej żony z domalowaną czarną przepaską w rogu. Gabriel starał się tam nie patrzeć.
- Chodźmy dalej. - powiedział, upijając kolejny łyk trunku. Osuszył tym samym szklankę, którą zaraz sobie uzupełnił. Ruszył do przodu pokazując kobiecie swoje ulubione miejsce, czyli bibliotekę. Pomieszczenie było olbrzymie, zastawione od podłogi do sufitu regałami, które niemalże uginały się pod ciężarem książek. Pomiędzy półkami były porobione alejki, przy każdym regale zaś była przesuwana drabina.
- Ton jest z kolei cały zbiór wiedzy, jaki moja rodzina zdołała zdobyć. Sporo mamy książek o magii oraz czarownicach. Jeśli byś więc kiedyś chciała coś przeczytać z moich zbiorów to nie krępuj się.- powiedział do niej. Powietrze było tutaj chłodniejsze, mniej wilgotne. Wszystko, by książki się nie niszczyły. Dodatkowo, w powietrzu można było poczuć zapach kurzu i starych woluminów. Ulubiony zapach Gabriela, tak po prawdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sob Sty 27, 2018 3:02 pm

Liss odłożyła z gracją drinka na stolik. Po czym wstała i delikatnie, poprawiła swoje włosy. Spojrzała na Gabriela uroczym spojrzeniem mówiąc spokojnym głosem ;
- Chętnie zobaczę Twoją rezydencje. Kto wie? Może coś bardzo przypadnie mi do gustu, to zmienię coś w moim skromnym domku. - tu uśmiechnęła się kusząco. Mówiąc szczerze, to jej do w niczym nie przypominał zwykłego domku i każdy kto, miała szczęście i go zobaczył, to nie mógł się nim nacieszyć. Chciał w nim przebywać jak najdłużej.
Szła za nim, trzymając go pod rękę, bardzo delikatnie, tak aby mógł, poczuć jedynie przyjemny dotyk jej dłoni. Idąc równo z mężczyzną u boku, obserwowała, każde malowidło, wiszące na ścianach rezydencji. Obrazy był bardzo piękne. Widać było, że malarz znała się na swojej pracy. Liss była pod wrażeniem rezydencji. Nagle zatrzymali się przy drzewie w którym znajdował się opis jego rodziny oraz skąd się wywodzi. Liss, puściła jego ramię i podeszła bliżej ściany, aby lepiej przyjrzeć się postacią. Nagle zrozumiała, że przystojny mężczyzna, który już niestety nie żyje, był kiedyś jej kochankiem. Wróciły do niej przyjemne wspomnienia. Na jej twarzy pojawiły się rumieńce. Jednak mało kto wiedział o nich. Więc nawet Gabriel nie miał o tym pojęcia. Nie wiedziała, że zginął w tak młodym wieku. Mogła zapytać Gabriela jak do tego doszło, ale nie chciała zwracać uwagi, na to że go znała. Jej wzrok przesunął się nieco do góry. Dokładnie w miejsce portretu jego zmarłej żony. Liss doskonale wiedziała jak do tego tego zdarzenia doszło. Nie miała zamiaru mu o tym przypominać. Dobrze wiedziała jak bardzo przeżywa jej śmierć. Do dziś nie mógł się całkowicie otrząsnąć z tego powodu. Liss oddaliła się po woli od ściany i na powrót, chwyciła go za ramię mówiąc ;
- Piękny rozpis rodzinny. Naprawdę zachwyca oczy.
Czuła na sobie jego wzrok. Nie miała nic przeciwko temu, aby patrzył na jej piękne krągłości. Jednak to nie czas na tego typu zabawy. Chciała zobaczyć całą rezydencję, która wyglądem, zachwycała jej oczy. Nie mogła się na patrzeć na cudowny jego wystrój.
Jednak musiała przyznać, że Gabriel był w posiadaniu najbogatszej biblioteki. W jego zbiorze, znajdowały się najwspanialsze i najrzadsze rękopis dotyczących nie tylko magii. Posiada nawet różne księgi zaklęć. Patrzyła wprost na unikając się półki z blaskiem w oku, a na jegi słowa odpowiedziała ochoczo ;
- Dziękuję ślicznie z pewnością skorzystam niebawem z Twojej propozycji. - uśmiechnęła się i weszła do środka pomieszczenia. Rozglądła się wokół siebie. Książki były wszędzie. Wykonane ze skóry, pozłacane i niezwykłe. Każda przyciągała jej wzrok. Jednak obroniła się na pięcie i wróciła do swojego towarzysza mówiąc ;
- Naprawdę piękny masz zbiór ksiąg. Jest zachwycający. Jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Chodźmy proszę dalej. - uśmiechnęła się kusząco, puściła do niego oczko i zajęła na powrót miejsce u jego boku.
- Gabrielu skarbie może pokażesz mi swój cudny ogród? Znajdujący się z tyłu rezydencji. Podobno jest najpiękniejszy w całym miasteczku. - rzekła cichym, proszącym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Nie Sty 28, 2018 8:40 pm

Gabriel nie miał zielonego pojęcia o tym, iż Lissandra znała jego wuja, a tym bardziej o tym, że miała z nim romans. Zresztą, czy było to istotne? Raczej nie. Dlatego też, Gabriel skupił się na tym, by pokazać wiedźmie piękno swojej rezydencji w każdym szczególe. Powiódł wzrokiem za nią, gdy ta zerkała na portret jego zmarłej żony, ale nie skomentował tego. Lissandra powinna wiedzieć, iż jeśli miała jakiekolwiek pytania, to powinna je zadać. W końcu byli przyjaciółmi, którzy, teoretycznie, powinni być ze sobą szczerzy. A przynajmniej on tak traktował swojego gościa. Darzył tę kobietę szacunkiem oraz uwielbieniem dla jej charakteru, inteligencji jak również i....dla jej ciała. Bo to ostatnie miała wybitne.
Niemniej jednak został poproszony o to, by pokazać ogród. Nie słyszał tych plotek,że jego ogród był najpiękniejszy w mieście. Cóż, jego żona przykładała szczególną wagę do wyglądu tego miejsca, ale on sam miał to w zasadzie gdzieś.
Wiedział jednak, gdzie co się znajdowało, dodatkowo, wciąż zatrudniał ogrodników,którzy mieli utrzymywać ogród jego żony w doskonałym stanie. Dlatego też, gdy wyszli z rezydencji, ich oczom ukazał się rozległy i wypielęgnowany ogród.
Gabriel przechadzając się z Lissandrą po alejkach opowiadał jej o roślinach, które się tam znajdowały,kiedy one były najpiękniejsze,kiedy kwitły. Wiedział to wszystko dzięki swojej żonie, z którą odbył wiele takich spacerów.Wtedy nie przykład wagi do jej słów, chociaż mimo wszystko je zapamiętał.Wskazywał jej miejsca, gdzie w danym okresie najlepiej było przyjść.
-I jak ci się podoba? - zapytał, uśmiechając się lekko. Jego ogród mógł budzić zachwyt, zawierał egzotyczne rośliny. I miał od tego specjalistów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Pon Sty 29, 2018 3:46 pm

Wiedziała, że może o wszystkim powiedzieć swojemu przyjacielowi od serca. Jednak na tą chwilę nie chciała psuć cudownej atmosfery, która była bardzo miła, ale także oficjalna. Co dziwiło Liss. W końcu byli dobrymi i bliskimi przyjaciółmi. Nie wiedziała czemu Gabriel tak do tego podchodzi. Oczywiście rezydencja wyglądała jak marzenie.. Cud miód i orzeszki. Lecz najbardziej podobał się jej ogród, był cudowny. Lissandra nie mogła nacieszyć swych oczu. Kwiaty były niesamowite. Sprowadzone z każdego zakątku świata. Znajdowały się tam różne gatunki, nawet te która są niesamowicie rzadkie i lecznicze. Liss, podejrzewała że Gabriel nie ma pojęcia o ich leczniczym zastosowaniu. Nie które nawet wpływały kojąco na cerę i potrafiły odprężyć. Oczywiście ich nektar i odpowiednio przygotowany napar. Jednak tym też nie miała zamiaru zawracać mu głowę, bo w końcu nie po to tutaj przyszła. Uśmiechnęła się do niego mówiąc ;
- Ogród jest zdumiewający i cudowny. Kwiaty wyglądają wręcz magicznie, ułożone kolorami jak tęcza. Ale teraz wróćmy już do środka. Dobrze?- to ostatnie słowo rzekła całkiem kusząco. Liss co do tego spotkania miała zupełnie inne plany. Dla tego powiedziała całkowicie spokojnie i bez skrupułów ;
- Masz piękna rezydencję, ale nie pokazałeś mi jeszcze sypialni. Czyżbyś zostawił najlepszy kąsek na sam koniec? - uśmiechnęła się znacząco. Chwyciła go delikatnie za ramię i namiętnie palcami dłoni dotykała jego ręki. Gabriel mógł teraz odczuć lekki dreszczyk, który przechodził jego ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Wto Sty 30, 2018 12:08 am

Fakt faktem, Gabriela nie obchodziły rośliny,które znajdowały się w jego ogrodzie. To miejsce było domeną jego żony, nie jego. Dlatego też nie wiedział, że w jego ogrodzie znajdowały się lecznicze oraz odurzające rośliny. Niemniej jednak, gdy Liss wspomniała o powrocie do środka, to mężczyzna w locie załapał aluzję. Czyżby Lissandra po to tutaj przyszła? Nie spali ze sobą jeszcze, więc dlaczego akurat dzisiaj chciałaby to zmienić?
Zresztą, czy to istotne? Crew od dawna chciał ściągnąć majtki z tej wiedźmy. Pociągała w taki sposób, w jaki nikt inny nie był w stanie.Z jakiegoś względu pożądanie, które odczuwał względem niej było inne, niż to, które odczuwał względem innych kobiet. Dlaczego?
- Sypialni ci jeszcze nie pokazałem, bo fakt, jest najlepszą częścią tej rezydencji. Poza tym, mam tam dla ciebie prezent. - powiedział, czując na sobie dotyk dłoni Lodowej czarownicy. Z jakiegoś względu działał na niego kojąco. Może dlatego, że Gabriel był samotny? A może z jakiegoś innego względu?
Pociągnął za sobą starszą kobietę (tak, doskonale wiedział ile ona miała lat), wprowadzając ją na nowo do środka. Łowca się otrząsnął, gdyż na zewnątrz było na prawdę zimno.
Po chwili jednak złapał Lissandrę za dłoń i poszedł z nią na piętro po długich schodach. Następnie skręcił korytarzu w prawo, by otworzyć drugie drzwi po lewej stronie. To była jego sypialnia. Była to duża komnata,w której znajdowało się kilka mebli, ale wzrok przyciągało olbrzymie łóżko, które mogłoby pomieścić około siedmiu osób.
Było tutaj przyjemnie ciepło, a świecie płonęły już od dłuższej chwili,dzięki czemu pomieszczenie było skąpane w ciepłym blasku płomieni. Gabriel wprowadził Lissandrę do środka, po czym kazał jej zamknąć oczy. W tym czasie podszedł do komody i wyjął z niej proste pudełko, w którym była niebagatelna zawartość. Otworzył to pudełko, wyjął z niego kolczyki ze szlachetnym kamieniem i wpiął je w uszy kobiety. Naszyjnik zaś zawiesił na jej szyi.
Tym kamieniem szlachetnym był rubin.
- Piękna biżuteria, dla pięknej kobiety. Ten zestaw ma blisko trzysta lat, więc mam nadzieje, że ci się spodoba. - powiedział, po czym złożył delikatny pocałunek na jej szyi.
- Mnie się podobasz w tej kompozycji, chociaż wolałbym, byś była ubrana jedynie w tą biżuterię. - powiedział do niej,po czym położył dłonie na jej biodrach, odwrócił ją tak, by stała twarzą do niego, po czym pocałował namiętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Wto Sty 30, 2018 10:29 am

Tak myślała, że najlepszy kąsek zostawiła na koniec. Sypialnie zazwyczaj są ostoją każdego domu. Choć nie każdy przywiązujemy do niej wagę. Lissandra szła spokojny krokiem za Gabrielem. Kiedy chwyciła ją za dłoń, poczuła dziwne ciepło. Ciepło którego lodowa Lilia nie czuła przeszło czterdzieści lat. Przelotne romanse nie dawała jej takiego ciepła, jedynie zaspokojenie żądzy. Nic innego niestety. Czyżby zaczynała coś do niego czuć. Czuć coś więcej niż tylko ochotę na seks? Nie to nie możliwe w końcu jej serce to bryła lodu. Nie da się go od tak ogrzać w najmniejszym stopniu. Liss odrzuciła swoje myśli na bok i powodowała za nim.
- Masz dla mnie prezent. - wyszeptała kusząco, a na samą myśl co to mogło być zarumieniła się. Patrząc nie patrząc, nie dostaję się od tak, od nikogo prezentu, jeśli nie staję się komuś bliską osobą. Po czym dodała nieśmiało ;
-To bardzo miłe z Twojej strony. - uśmiechnęła się i podążyła za nim, dotrzymując mu kroku.
Kiedy oboje, znaleźli się w jego sypialni. Lilia była pod wrażeniem ogromnego łoża. Chciała do niego podejść i dotknąć jego aksamitnej pościel, jednak Gabriel, podszedł do komody i wyciągnął śliczne pudełeczko. Liss stała spokojnie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Taki nie zwykły mężczyzna. Marzenie każdej kobiety. Właśnie wręcza prezent takiej zimnej osobie jak ona. To nie zdarza się zbyt często. Chwila warta zapamiętania do końca swych dni. Błękitne oczy białowłosej, zaczęły lśnić. Kiedy po prosił o zamknięcie oczu Liss, zrobiła to z ogromną radością. Nagle poczuła jego delikatny dotyk w okolicach swych obu uszu. Podobnie później na szyi. Liss nie lubiła i nie pozwalała zbliżać się właśnie do niej. Jednak nie miała nic przeciwpożarowe, aby Gabriel założył na nią naszyjnik. Białowłosa, otworzyła po woli i kusząco swoje oczy. Zobaczyła w lustrze odbicie pięknej biżuterii. Była zachwycona, tak bardzo, że nie wiedziała co powiedzieć. Błyskotki, to zawsze była jej słabość. Uwielbiała je tak bardzo, że zanim się spostrzegła Gabriel, począł namiętnie całować ją po szyi. To było cudowne doznanie, które podobało się Liss. Czuła że się rozpływa. Jednak nadal nie mogła uwierzyć właśnie w to co się teraz dzieję.
- Dziękuję za piękną biżuterię jest śliczna. Jak dobrze mnie znasz. Wiesz co może sprawić mi ogromną radość. - wyszeptała do jego lewego ucha. Nie powiedziała nic więcej, chciała aby ta chwila, trwała jak najbardziej dłużej. Liss czuła jak usta Gabriela delikatnie muskają jej skórę i to właśnie było cudownie rozkoszne. Jednak kiedy po chwili, dotarły do niej jego ostatnie słowa. Spojrzała na niego kusząco mówiąc słodkim głosem na taki jaki było ją w tym momencie stać.
- Skarbie czy biżuteria w tej chwili jest, aż taka ważna? Mi też się ona bardzo podoba i z pewnością będę ją nosić. Teraz jednak chciałabym poczuć Twoją bliskość. - te ostatnie słowa wypowiedziała prawie mrucząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sro Sty 31, 2018 7:17 pm

Gabriel widział zachwyt Lissandry, gdy ta dostrzegła prezent, który  jej wręczał. Widać było, jak oczy jej się niemalże zaświeciły z radości. Czyżby miała słabość do takich rzeczy? To było warte zapamiętania, więc mężczyzna skrupulatnie zanotował sobie to w pamięci. Niemniej jednak, teraz nie ważne to było dla niego, gdyż w głowie miał ewentualny obraz tego, jak wiedźma mogła wyglądać nago, przystrojona jedynie w tę biżuterię. Gdy zaś wyraziła swoje wątpliwości odnośnie tego, czy biżuteria była teraz ważna, to uśmiechnął się jedynie.
- Owszem, jest ważna. Bo chcę cię podziwiać nago przybraną jedynie w tę biżuterię. I to w momencie kiedy będziemy odczuwać własną bliskość - wyszeptał jej do ucha, po czym zaciągnął się jej zapachem. Był cudowny, ale i dosyć ostry. Przywodził na myśl ostrą, syberyjską zimę, której Gabriel miał  okazję doświadczyć podczas jednej z podróży po Europie. Wtedy był wraz z żoną i był w Rosji dogadać planowaną tam inwestycję, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. I nawet nie chodziło o barierę językową, bo w nie trudno było znaleźć dobrego tłumacza.Jego wizja z wizją rosyjskiej strony zbyt odbiegały od siebie, by dało się to sensownie pogodzić.
Przynajmniej popatrzył na piękne krajobrazy.  Pamiętał, że wtedy go nie było jakieś trzy miesiące.
Teraz jednak postanowił skupić się na teraźniejszości. Wrócił do całowania ust Lissandry, rękami zaś zaczął majstrować przy guzikach jej bluzki, które wreszcie, po chwili rozpiął. Nie chodziło tutaj o jego nieporadność, a raczej o  ilość tych przeklętych zapięć. W pewnym momencie oderwał się od jej ust, by przenieść się na szyję,którą zaczął całować i przygryzać. Wszystko nabierało drapieżności, długo skrywanej namiętności oraz potrzeby obcowania z drugim człowiekiem w ten, a nie inny sposób. I tutaj też chodziło o tę konkretną osobę.  Gabriel od bardzo dawna chciał bowiem zajrzeć w majtki Sayashi, żeby sprawdzić, czy faktycznie była taka zimna, jak się ludziom wydawało.
Chwilowo  mógł stwierdzić, że w  zasadzie to była całkiem gorąca.
Wrócił po chwili do całowania ust, zostawiając na szyi Lissandry kilka malinek po obu stronach. Jego pocałunki były drapieżne, niezaspokojone, ale i w pewien sposób delikatne. Tak, mężczyzna doskonale wiedział, jak powinno się całować.
Nie przerywając kontaktu ich ust, zaczął kierować się z kobietą do łóżka po drodze jedną ręką rozpinając jej stanik i odrzucając go gdzieś na bok.
Czy gnał  zbyt szybko?
Miał nadzieję, że nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Czw Lut 01, 2018 2:36 pm

Liss wiedziała, że młodzieniec ma na nią ochotę, tak samo jak ona na niego. Więc nie dziwił jej jego dalsze słowa. Jednak białowłosa nigdy nie rozstawała się ze swoim naszyjnikiem. Dla tego postanowiła dzisiejszej nocy, mieć oba na swojej szyji. Na jego słowa jej biała cera, pokryła się czerwonymi rumieńcami. Spojrzała na niego słodkim zauroczonym wzrokiem. Czekała, aż mężczyzna skupi się wyłącznie na niej. Nie musiała długo czekać, bo po chwili młodzieniec, począł całować lekko, lecz drapieżne jej szyję. To bardzo podobało się białowłosej. Uwielbiała gdy przechodził ją dreszcze niezwykłych emocji podczas takich pocałunków. Nie miała mu za złe, że pozostawił ślad po nich. Wręcz przeciwnie, chciała więcej i więcej. Nie chciała, aby przerwał. Kiedy Gabriel ją całował, to Liss zamykał oczy o oddawał siebie jeszcze większej przyjemności. Delikatne ruchy mężczyzny sprawiały w Liss euforię ledwo do wytrzymania. Była zimna to fakt, ale w łóżku była gorąca i szalona. Kiedy znikła jej cała części górnej garderoby, to Lissandra nie odczuwała zawstydzenia, czuła namiętność i pożądanie. Chciała, aby to on ją całą rozebrał. Kawałek po kawałeczku. Dla tego gdy oboje, dotarli do brzegu łóżka. Liss zaczęła po woli prawą dłonią rozbierać jego górną garderobę, którą lądowała na ziemi. Lewą dłonią natomiast, zaczęła delikatnie masować krocze młodzieńca. Całując go w w usta jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Pią Lut 02, 2018 2:54 pm

Mężczyzna był zadowolony z tego, iż Lissandra postanowiła nie protestować w przypadku jego działań. Ona, zdawać by się mogło, czekała tylko na okazję, by móc zwiedzić jego sypialnię oraz wypróbować to wielkie łóżko, które tam stało. Mężczyzna zerknął na piersi Lissandry, gdy tylko stanik spadł na ziemię i zachwycił się nimi. Były jędrne, spore i kształtne. W pewnym momencie poczuł dotyk kobiety na sobie, jak ta zdejmowała jego koszulę oraz masowała jego krocze. Gdy jednak koszula opadła można było dostrzec, iż jego tors był cały w bliznach, które były pozostałościami po walkach z Koszmarami. Nie przejmował się tym jednak, gdyż teraz miał co innego w głowie.
Gdy znaleźli się przy łóżku to zaczął majstrować przy guziku od jej spodni, z którym poradził sobie dosyć szybko. Oderwał się od jej ust i pchnął ją na łóżko. Następnie ściągnął z niej spodnie razem z majtkami i odrzucił gdzieś na bok. Zaczął całować jej nogę od samej stopy, coraz wyżej i wyżej, aż dotarł w okolice jej kobiecości. Złożył na niej jedynie krotki pocałunek, by następnie zejść pocałunkami po jej drugiej nodze w dół. Jako iż kobieta leżała, wyprostował się i sam ściągnął z siebie cały dół swojej garderoby włącznie z bielizną uwalniając swojego członka z okowów niewygodnego materiału. Przyrodzenie zaś było długie i grube, stojące twardo na baczność. Gabriel położył się nad swoją przyjaciółką dopadając ustami do jej piersi, którymi to zaczął się zabawiać na wszystkie sposoby, jakie mu przychodziły do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Sob Lut 03, 2018 6:01 pm

Lubiła gdy męskie dłonie ocierały się o jej skórę. Gdyby ją poprosił, to raz dwa pozbyła by się swojego ubrania. Jednak nie czuła by teraz tyle przyjemności i lekkiego dreszczyku, który teraz przechodził jej delikatne ciało. W końcu to było bardzo podniecające, kiedy tak słodko próbowała rozpiąć jej guzik w spodniach. Tak namiętnie do tego podchodził lekkim uniesieniem. To było nawet zabawne i wprawiało ją zachwyt. Nie musiał długo czekać, bo po chwil jej kochanek sprawnie, pozbył się nie tylko dolnej cześć swojej garderoby, ale także swoje. Liss była w euforii, bo nie musiał zbyt długo czekać na rozwój dalszych wydarzeń. Nagle oczom białowłosej ukazał się naga męskość kochanka. Na sam jego widok Liss zaświeciły się oczy. Bo naprawdę miał się czym pochwalić.
Czują jego usta na swoich piersiach, zaczęła roznoszenie mruczeć. Jej obie dłonie teraz zaczęły namiętnie masować jego silne plecy. Nogami oplotła jego biodra i skrzyżowała obie stopy nad jego pośladkami. Czuła jak jego członek dotyka jej kobiecości. Teraz zmysły Liss, zaczęły dosłowne wariować. Chciał, aby przestał się nią bawić, tylko aby spuścił swoją bestie z łańcucha i włożył go do jej wnętrza. Na samą tą myśli, Liss oblizała namiętnie swoje usta. Chociaż najpierw, chciał się nim pobawić. Kiedy Gabriel ją całował, Liss wypuścił go z objęć swych nóg i obroniła go na plecy. Teraz to ona była na górze. Liss poczęła całować jego klatkę piersiową i schodzić coraz to niżej i niżej, aż znalazła się ustami nad jego członkiem. Wzięła go delikatnie do ust. Saja dla zabawy, zaczęła delikatnie nim poruszać do góry i na dół jednocześnie ssając go namiętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Pon Lut 05, 2018 6:21 pm

Gabriel wiedział, że jego poczynania podobają się wiedźmie, więc nie ustawał w nich, jak również i wkładał w te czynności całą swoją wiedzę, umiejętności oraz namiętność. Doskonale się bawił, gdyż od bardzo dawna nie miał możliwości obcowania z kimś o tak pięknym i kuszącym ciele, które, wydawać by się mogło, było wręcz stworzone do tego, by je pokazywać, by je pieścić, by je kochać. Chciał zobaczyć, jak jej piersi cudownie falują w rytm ruchów jego bioder, jak jej plecy wyginają się w łuk w rozkosznym uniesieniu, jak jej usta krzyczą jego imię. To wszystko jednak przyjdzie z czasem.
W pewnym momencie czarownica przejęła inicjatywę, gdyż przewróciła go na plecy i zaczęła całować, schodząc pocałunkami coraz niżej. I to mu się podobało. Lubił zdecydowane kobiety, które doskonale wiedziały, czego chciały. Westchnął, gdy kobieta wzięła do ust jego członka. To co teraz robiła Lissandra było niezwykle perwersyjne, gdyż niewiele osób słyszało czy też w ogóle by pomyślało o takim sposobie dawania przyjemności. Nie tutaj, nie w Anglii. We Francji było to ponoć niezwykle popularne. Tutaj jednak jakoś ludzie byli powściągliwi jeśli chodziło o eksperymenty.
Mężczyzna pozwolił zabawić się kobiecie swoim członkiem przez kilka minut. Robiła z nim to co chciała, a trzeba było przyznać, doskonale znała się na rzeczy. Gładził ją dłonią po głowie, ale w pewnym momencie wysunął się poza zasięg jej ust. Wystarczyło tych pieszczot dla niego. Teraz chciał się kobiecie odwdzięczyć, a następnie przejść do sedna sprawy. Zmusił ją do tego, by położyła się na plecach, po czym ponownie położył się z głową między nogami. Tym razem jednak ustami nawet nie dotknął jej nóg od razu skupiając się na jej kobiecości, którą lizał wzdłuż, gdzie drażnił czasem za guziczek, gdzie wsuwał język do środka, który jednak zaraz został przeniesiony wyżej, na łechtaczkę. Został on bowiem zastąpiony przez dwa palce, które wsunął do środka kobiety i zaczął nimi od razu szybko poruszać drażniąc przednią ściankę pochwy. Uśmiechał się do siebie narzucając szybkie tempo ruchów. Na jego szybkości jednak nie cierpiała jakość, gdyż ta, jak na wyrafinowanego kochanka przystało, stała na najwyższym poziomie. Już niedługo, a wreszcie poczuje ciepłe wnętrze kobiety okalającego jego penisa. I to już za chwileczkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Pon Lut 05, 2018 6:55 pm

Zabaw jego członkiem była dość niezwykła, bo patrząc nie każdy mężczyzna potrafił tę sztukę docenić, tym bardziej, że tu była mało znana. Nikt o nie albo nie słyszał, albo za bardzo się wstydził. Różne były tego poglądy. Liss lubiła dać nieco większej przyjemności swojemu partnerowi, lecz nie każdemu, tylko temu, który był bliski sercu białej wiedźmy jak Gabriel. Tak patrząc nie patrząc, to taką zabawę zaoferowała tylko jemu, bo wiedział i czuła w głębi duszy, że się mu spodoba tak jak jej. Widziała, że był zadowolony z jej posunięcia. To przyjemne pieszczenie jego członka, miało za zadanie wzbudzić w nim jeszcze większe pożądanie jej ciała. Liss nie musiał długo czekać, bo po chwil Gabriel obrócił ją na plecy. W tym momencie był zdecydowany, taki silny i lekko drapieżny. Biała Lilia uśmiechała się pod nosem, bo to było uroczo rozkoszne. Dopiero poczuła większą euforię, kiedy jego śliczna twarzy, znalazła się między jej nogami. Teraz czuła jak jego język wirował precyzyjnie i namiętnie po jej kobiecości. To było cudowne doznanie, którego nie dało się zapomnieć. Jej ciało zaczęło delikatnie unosić się do góry z każdym jego kolejnym posunięciem. Dopiero kiedy włożył w jej kobiecość swoje silne palce Liss jęknęła namiętnie z podniecenia przygryzając swoje usta jednocześnie. Kiedy ponownie ruszył swoim palcami, Liss zaczęła poruszać się identyczne w ich rytmie. Natomiast przestała poruszać swymi biodrami, gdy kochanek przyspieszył tempa. Lissandra zjechała swymi dłońmi w kierunku swych piersi i zaczęła je szczypać i masować namiętnie, koniuszkami palców. To sprawiało, że Liss zaczęła coraz to głośnej jęczeć z doznawanej rozkoszy. Czuła, że nie długo, a dokładniej za chwilę poczuje w sobie jego dużego członka. Szczerze mówiąc nie mogła się już tego doczekać, aż mężczyzn posiądzie jej ciało. Miała nadzieję, że zrobi to w dość drapieżny sposób, bo tego właśnie oczekiwała od niego. Dzikiego i namiętnego sensu zarazem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Wto Lut 06, 2018 12:10 am

Ciało Lissandry poruszało się w rytm jego działań, aż do momentu,w którym przyspieszył ruchy palców w jej wnętrzu. Wtedy to też kobieta chyba skupiła się wyłącznie na rozkoszy, jaką jej dawał, na jej odczuwaniu. Jemu to absolutnie nie przeszkadzało. Ba! Nawet cieszył się z takiego stanu rzeczy. Co więcej, kobieta zadbała o niego ustami, a jak wiedział, nie każda była w stanie przełamać się i to zrobić. Czyżby miał u niej jakieś specjalne względy? Nie zastanawiał się nad tym, gdyż nie było sensu. Nie teraz.
Gabriel czuł, jak pożądanie i namiętność rozsadzały go od środka. Pojękiwania Lissandry i jej zabawa piersiami dodatkowo wzmogła chęć na to, by wreszcie ją posiąść. Po raz pierwszy, ale, miał nadzieję, nie ostatni.
I w pewnym momencie poczuł, że to był ten moment. Moment, na który czekał zarówno on, jak i Lissandra. Wyjął palce z jej kobiecości, od której też chwilę wcześniej oderwał usta, a które otarł wierzchem dłoni z soczków. Podniósł się nad kobietę tak, że jego twarz znalazła się na wysokości jej twarzy. Spojrzał jej głęboko w oczy i uśmiechnął się. Następnie pchnął biodrami wchodząc w nią od razu cały, w sposób dosyć brutalny, bezpardonowy. Westchnął cicho, zastygł na moment w jej wnętrzu. Złączył ich w usta w długim i namiętnym pocałunku w tym czasie poruszając biodrami i wchodząc w kobietę, by po chwili z niej wyjść. I tak w kółko. Jego pchnięcia były mocne, a nawet nieco bolesne. Po chwili przyspieszył też swoje ruchy, dzięki czemu teraz wchodził w nią nie tylko mocno, ale i szybko. Oddychał głęboko, ale i nie regularnie z trudem powstrzymując jęki. Oderwał się od jej ust, po czym wsparł się na wyprostowanych rękach. Było mu nieco wygodniej dzięki temu.Dodatkowo, widok też miał przedni, gdyż doskonale widział, jak jej piersi falowały. Czuł wilgoć, która okalała jego penisa i to było coś, co niesamowicie go podniecało. Dlatego też wchodził w nią twardy i sztywny dając jej zarówno dużo rozkoszy (przynajmniej miał na to nadzieję), jak i nieco bólu. W końcu jego członek nie był znowuż mały, a pchnięcia nie były lekkie. Wierzył jednak w to, iż w taki sposób Sayashi chciała uprawiać z nim seks. Drapieżnie, nieco brutalnie, ale i namiętnie, z pasją. I to właśnie chciał jej dać. Jeśli jednak miała jakieś zastrzeżenia, powinna mu o tym powiedzieć. Chciał w końcu, by ich pierwszy raz ze sobą był wyjątkowy. Zresztą, nie tylko pierwszy raz, ale i każdy następny. Chciał, by Lissandra czuła się spełniona, zadowolona z podjętej decyzji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Wto Lut 06, 2018 8:25 pm

Liss nie musiałam mu nic mówić, jak dokładnie ma ich zabawa wyglądać. Doskonale spełniała jej wymagania. Gabriel doskonale, wczuł się w rolę idealnego kochanka. Każdy jego kolejny dotyk sprawiał, że Liss czuła niesamowitą euforię. Jednak czekał z utęsknieniem na moment, aż kochanek wejdzie w jej rozgrzane ciało swoim twardym, dużym członkiem. Kiedy upragnioną chwila nadeszła, błękitno oka przygryzła namiętnie swoje usta. Jej prawa dłoń pojawiła się na jego szyi, którą mocno chwyciła swoimi palcami. Natomiast lewa dłoń pojawiła się na jej nagiej piersi, którą zaczęła namiętnie pieścić.
Kobieta zaczęła pojękiwać dość głośno, a z każdym jego kolejnym ruchem, białowłosa poruszała swymi biodrami identycznie jak jej kochanek. Dodatkowo oplotła jego biodra swoim stopami, aby jego ruchy stały się głębsze i silniejsze. Nie mogła nacieszyć się tą cudowną chwilą. Drapieżne wchodzenie i wychodzenie z jej rozgrzanego ciało wywoływało uśmiech na jej twarzy. Tego właśnie oczekiwał od niego. Perswazji, namiętności i drapieżnego seksu.
Liss czuła jak członek wiruje w jej ciele. Jej oddech stawał się szybszy, a pojękiwania głośniejsze i wyrźniejsze. Mężczyzna mógł w nich usłyszeć swoje imię i nie tylko. Właśnie Liss puściła wodze fantazji i nie zważała na nic. Dla tego kochanek mógł usłyszeć jeszcze kilka innych słów jak np " szybciej skarbie szybciej " " tak....tak mi dobrze, nie przestawaj..mocniej "
Te słowa nie były jej obce, gdy było jej tak cudownie jak w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Łowca Koszmarów
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/01/2018

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   Pią Lut 09, 2018 11:52 am

Gabriel nie był głuchy na słowa Lissandry, które co jakiś czas padały. Posłusznie spełniał jej prośby przyspieszając, potem sprawiając, że jego pchnięcia były mocniejsze. Słuchał jęków kobiety i to była dla niej najwspanialsza muzyka na świecie, miód na jego uszy. Uśmiechał się delikatnie, chociaż sam też odczuwał niebywałą rozkosz. Wiedział jednak, że do jego orgazmu jeszcze dużo czasu, więc nie przejmował się w tym momencie niczym.
Pozycja ta była dobra na początek, na pierwszą z pozycji, ale w pewnym momencie stawała się męcząca. Ręce, na których się opierał zaczęły bo boleć i drżeć. Musiał zmienić tę pozycję. W pewnym momencie wyszedł z kobiety, oswobodził się z objęć jej nóg i zmusił ją do tego, by przewróciła się na plecy. Następnie jego dłonie spoczęły na jej biodrach. Pociągnął ją do siebie chcąc, by kobieta znalazła się w pozycji na czworaka. To będzie miła odmiana, zwłaszcza iż w tej pozycji jego ruchy mogły być jeszcze mocniejsze i jeszcze szybsze. Gdy jego rozkazy zostały spełnione, to zanim wszedł ponownie w jej wnętrze, na jej pośladki spadło kilka klapsów. Jedne były mocniejsze, inne słabsze. W pewnym momencie brutalnie wsunął się pomiędzy jej nogi, do wilgotnej doliny rozkoszy. Złapał ją za włosy i pociągnął do siebie, chcąc w ten sposób uzyskać taki efekt, by kobieta wygięła plecy do dołu, nie do góry. Dzięki temu jej tyłek był bardziej wypięty. A trzeba było przyznać tej pięćdziesięciolatce, że jej pośladki oraz piersi były prawdziwym arcydziełem. Jakby wyszły spod dłuta Michała Anioła.
Wrócił do szybkich i mocnych pchnięć od razu, nie bawiąc się w stopniowanie rozkoszy. Nie tym razem. Chciał zobaczyć jej orgazm i zamierzał zrobić wszystko, by to się udało. A skoro w poprzedniej pozycji nie protestowała, gdy był tak zdecydowany w swoich działaniach, to miał również nadzieję, że i tym razem będzie tak samo.
Komnata była przy tym wypełniona dźwiękami jęków oraz uderzeń pośladków kobiety o uda mężczyzny, dźwięków klapsów, które od czasu do czasu spadały na jej tyłek.
Było mu tak dobrze, że chciał, aby ta chwila trwała wiecznie. Zwłaszcza, iż miał nadzieję, że dla jego przyjaciółki było tak samo fantastycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t528-bede-zmora-dla-koszmarow
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja Gabriela   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja Gabriela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: