IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wejście do miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Wejście do miasta   Wto Kwi 17, 2018 6:26 pm

To był nudny wieczór, słońce leniwie oświetlało uliczki Wishtown ostatnimi promieniami, po których przechadzali się ludzie. " Czy oni naprawdę nie mają nic lepszego do roboty?" Zadał pytanie w duchu Flamel. Miał już dość nudnych misji, które ciągle dostawał. A to popatroluj miasto, a to jakiś tam malućki koszmarek biega gdzieś po łąkach i owce straszy, a to "zdejmij kotka z drzewa, bo biedaczysko sam nie może zejść". No ludzie ile można, przecież w końcu jest Mistrzem Żniwiarzy, a nie jakimś tam podlotkiem z ulicy, którego można wysyłać na takie misje. No, ale cóż zrobić. Rozkaz od Arcymistrzyni to rozkaz od Arcymistrzyni zgadzasz się z jej decyzjami czy nie to i tak wykonać zadanie musisz. Dlatego też Brendan wałęsał się po mieście bez większego celu i nadziei na nagły zwrot akcji. Nagle jednak ku jego zaskoczeniu tuż przy bramie do miasta zauważył podejrzaną personę, człek był w czarnym poszarpanym płaszczu, nie było widać twarzy, ukryta była ona w kapturze. Co dziwne rękawy zasłaniały jego dłonie, a zwały płaszcza kostki i stopy. Flamel postanowił zaczepił owego jegomościa. Sam już nie wiedział czy to instynkt płata mu figle i zaczepi niewinnego człowieka, czy po prostu szukał okazji by zabić trochę czasu. Zaczął szybkim marszem kierować się na nieznajomego, jednak gdy ten go spostrzegł ewidentnie zaczął przed nim uciekać poza granice miasteczka. Żniwiarz był już pewny, że coś się święci więc rzucił się w pogoń za podejrzanym. Trwało to dłuższą chwilę lecz jednak dopędził go i gdy już miał złapać go za ramię ten zzrzucił z siebie płaszcz ukazując swoje oblicze. Blondyn uśmiechnął się pod nosem, ponieważ jego oczom nie ukazała się zwykła ludzka sylwetka. Był to koszmar, o niebieskawej zrogowaciałej skórze z bydlęcymi nogami i przekrwionymi ogromnymi oczami. Stwór uciekał dalej i kierował się na niczego nie spodziewającego się mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alistair
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/09/2017

PisanieTemat: Re: Wejście do miasta   Czw Kwi 19, 2018 9:41 pm

Dla jednych możliwe że i było to nudą. Wszak służba w jakichkolwiek szeregach wiąże się z nieuchronnymi napadami rutyny w sidła której prędzej czy później wpada każdy. W czasach kiedy to jeszcze Reacher z dumą służył interesom Korony w stopniu sierżanta, nie sposób było zliczyć razy kiedy to podejmował się tych samych działań w kwatermistrzostwie. Liczenie, zdawanie setek sztuk amunicji tudzież muszkietów do których owe pociski były przeznaczone, organizacja zaopatrzenia jak i obsługi wojsk... Gdyby podówczas któremuś ze szczebla oficerskiego uwidziało się zbudzić Alistaira w nocy i zapytać go ile kul zdołał rozdysponować, nie miałby z tym większych problemów. Reacher trafił pod bramę miasta szybciej niż sam by tego przypuszczał. Zakładał, że przyjdzie mu chodzić po nocy niczym zbój a tutaj jeszcze natrafił na cudowny zachód słońca! Tym samym oszczędził sobie ewentualnych pytań które wiązały się ze wstępem do któregokolwiek z większych skupisk ludzi. Czasy wszak były niepewne - nie tylko straż ale i Inkwizytorzy pełniący służbę musieli czuwać, albowiem szpiedzy czy dywersanci nie próżnowali. Tym bardziej że powszechnym dla nich zagrożeniem były czarownice, które również zdawały się nie odstawać niczym od zwyczajnych ludzi... Niczym nieskrępowany ruszył przed siebie, okazjonalnie zerkając na czas jaki to wskazywał jego wysłużony zegarek. Mając na swym podorędziu kilka godzin liczył również znaleźć jakiś gościniec który przyjałby jeszcze jednego strudzonego wędrowca pod dach do czasu, w którym to nie znalazłby sobie lepszego miejsca w którym mógłby osiąść. Wszystko to w przeciągu kilku następnych chwil miało zejść na dalszy plan, albowiem zarejestrował nadbiegającą dwójkę kątem oka. Z początku wydawałoby się, że jeszcze jeden niewprawny w swym fachu oprych spróbował szczęścia i targnął się na bogu ducha winną osobę. Jednakże z każdym przebytym przez nich metrem coś było zdecydowanie nie tak. Każdy szanujący się złodziej nie uciekałby w stronę pojedyńczych osób, które to stwarzały prawdopodobieństwo opóźnienia, lub nawet schwytania go. A już na pewno nie w kierunku miejskich bram, gdzie mógł stacjonować zbrojny kordon zdolny powalić go w przeciągu kilku sekund. Z każdym krokiem dostrzegał coraz więcej szczegółów, które utwierdziły go w przekonaniu iż nie był to zwyczajny człowiek. Sam ubiór dawał jasno do zrozumienia, że znajduje się naprzeciw sile którą nie sposób było objąć ludzkim rozumem. Nie znana mu była również jego sila, o czym również miał się przekonać... Nie mniej, nie zamierzał schodzić z obranej ścieżki po której kroczył. Nie mógł pozwolić by... to coś powróciło terroryzowało Bogu ducha winnych mieszkańców. Gdy tylko znajdzie się w zasięgu jego rąk, tak spróbuje go pochwycić i cisnąć nim o najbliższy budynek lub obiekt, zdolny powstrzymać szaleńczą gonitwę do momentu w którym to osoba która takowy rozpoczęła mogła w sposób należyty zneutralizować zagrożenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Wejście do miasta   Pią Kwi 20, 2018 3:46 pm

Gonitwa trwała nadal, Flamela i Koszmar dzielił dystans niespełna półtora metra, gdy ów stwór gwałtownie stanął w miejscu i przypuścił atak na Inkwizytora. Cóż widział, że uciec nie zdoła, więc atak był bardziej rozsądnym posunięciem, lecz niestety nie wiedział, że ma do czynienia z jednym z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszym, zabójcą w szeregach Inkwizycji. Biedak nie miał szans w starciu z blondynem, dlatego gdy tylko Brendan spostrzegł zamiary przeciwnika w ułamku sekundy dobył szabli i sparował uderzenie, a następnie wyprowadził pchnięcie celując w pierś wroga. Ten jednak zdążył się uchylić i ostrze drasnęło jego lewe ramię. Z rany nie pociekło osocze, tak jakby w stworze nie płynęła żadna jucha. Stwór zaatakował ponownie, lecz i tym razem był podobny skutek, blok i pchnięcie w klatkę piersiową. Tym razem jednak klinga sięgnęła celu i wbiła się w okolice 3 pary żeber stwora. Koszmar zaryczał przeraźliwie i rzucił się na nowo do ucieczki. Tym razem jednak ubiegł zaledwie kilka metrów gdy Flamel jednym, szybkim i precyzyjnym zamachem skrócił go o głowę. Cielsko padało na zimie, lecz na jego trajektorii pojawiła się męska postać. Czy jegomość zdąży uskoczyć, czy jednak Inkwizytor będzie musiał ratować biedaka przygniecionego potwornym truchłem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alistair
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/09/2017

PisanieTemat: Re: Wejście do miasta   Nie Kwi 22, 2018 10:16 am

Nie przypuszczał iż osoba która podjęła ten pościg będzie miała skryte w swym rękawie takie sztuczki. Gotów już był ją wesprzeć usiłując zepchnąć Koszmar gdyby ten pojawił mu się w zasięgu rąk. Nie mniej okazało się to być zbędne, gdyż kilkoma wprawnymi ruchami broni zdołał doskoczyć do nieszczęśnika zanim ten mógł na dobre się rozbrykać. Walka przy użyciu broni była jednym z nieodłącznych elementów służby przygotowawczej. Każdy rekrut odbywał gruntowne szkolenie w zakresie fechtunku oraz walki na bagnety, przy czym to walka na szable lub zwyczajne miecze półtoraręczne grała pierwsze skrzypce. A widząc kunszt z jakim to nieznajomy operował klingą, nie miał większych złudzeń iż był świadkiem prawdziwego tańca z orężem. Jego sprawność bojowa zdawłała sie również w niczym nie ustępować jego bystremu wzrokowi, jako że w ułamku sekundy był w stanie sparować a następnie wyprowadzić kilka skutecznych ciosów, nim stworzenie zdołało uznać jego wyższość i postanowiło salwować się ucieczką. W tym samym momencie Reacher raz jeszcze gotów był wspomóc osobę, próbując własną osobą stanąć na drodze uciekającej poczwarze, gdy przyszło mu się uchylić, albowiem jej łeb przy pomocy jednego cięcia został odłączony od reszty cielska, a on zmuszony był salwować się unikiem w bok, co też uczynił, jako że kilka chwil wcześniej zdołał już przygotować mięśnie nóg oraz rąk. Odstąpił zatem na swą prawicę, kątem oka rejestrując lecące bezwładnie truchło Koszmaru. Nie widziało mu się bowiem być zgniecionym, a tym bardziej ukróconym o głowę, jako że nie dzieliło go wiele od kontaktu z dzierżoną przez inkwizytora szabelką. Niewątpliwie obie te rzeczy były by ujmą dla jego osoby, gdyż nie po to spędził tyle czasu służąc koronie, by teraz zostać zmiażdżonym przez jakieś dziwactwo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście do miasta   

Powrót do góry Go down
 
Wejście do miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ruiny miasta Ilion
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Rada miasta - Członkowie i ich zadania

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: