IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gospodarstwo państwa Underwood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Leila
Adeptka
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 02/05/2018

PisanieTemat: Gospodarstwo państwa Underwood   Nie Wrz 02, 2018 1:24 pm

Gospodarstwo państwa Underwood znajduje się w rozsądnej odległości od wioski na obrzeżach Wishtown, lecz zarazem z dala od lasu. Poza gustownym domostwem, w skład majątku państwa Underwood wchodzą również pobliskie tereny zielone, doskonałe do wypasu zwierząt hodowlanych.
Pani Underwood jest rodzoną siostrą babki Leili, z którą utrzymuje regularny kontakt.


___________________
"Don't mistake my charity"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Adeptka
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 02/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Nie Wrz 02, 2018 1:27 pm

(czas akcji: parę tygodni po zakończeniu poprzedniej sesji)
Zaciskałam dłonie na podołku, z każdą chwilą coraz bardziej podekscytowana, jak i zdenerwowana. W końcu stało się to, na co miałam nadzieję już od paru tygodni - babcia wybierała się z wizytą do swojej siostry, a na dodatek zgodziła się, bym zabrała ze sobą koleżankę. Ba, zaakceptowała również moją wizję spędzenia niedzieli, jaką był piknik na jednej z pobliskich łąk. Siedziałyśmy teraz w powozie zmierzającym pod internat, gdzie dołączyć miała do nas Marieanne, a wśród bagaży spoczywał przygotowany przeze mnie kosz ze smakołykami. Spędziłam nad nim cały ranek, gniewnie fukając na każdą służkę, która chciała mnie w czymś wyręczyć. Traktowałam ten piknik jak coś specjalnego. Jak celebrację. Choć bałam się, że moja znajomość z Marieanne pryśnie pomimo najszczerszych chęci, rzeczywistość okazała się całkiem pomyślna. Nie dość, że nasze drogi nie rozeszły się, to na dodatek dogadywałyśmy się coraz lepiej, a ja nauczyłam się ukrywać obruszenie, gdy Marieanne niechcący wypowiadała opinie, których nie chciałam słyszeć. Wszystko szło w dobrym kierunku. Każdego dnia dziękowałam Stwórcy za tak wspaniałą osobę na mojej drodze. Kto by pomyślał, że kiedyś obawiałam się wykroczenia poza relację lekarza i pacjenta...
Młodej damie nie przystoi mieć głowy w chmurach. — Z zamyślenia wyrwał mnie głos babci. Zerknęłam na nią z roztargnieniem, jako że do tej pory wlepiałam wzrok w okienko powozu. — Doprawdy, dziecko, ledwie dać ci chwilę spokoju, a już o niebieskich migdałach myślisz. Nie waż mi się tam z dala od ścieżek wędrować, bo jeszcze w wertepy wkroczysz i nogi połamiesz.
Spuściłam poddańczo wzrok, jednak w tej samej chwili poczułam nagle uczucie strachu. Za każdym razem, gdy spotykałam się z Marieanne, czułam cień obaw, że może jej się coś stać. Teraz ten cień przeobraził się w brzemię odpowiedzialności na moich barkach. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby z powodu moich pomysłów stało jej się coś poważnego.
Ach, dziewczyno, nakładałaś dzisiaj puder? Jak nic te policzki odziedziczyłaś po mnie. Opowiadałam ci, że zwykli zwać mnie najbardziej rumianą dziewczyną we wsi? Wielu było chętnych starać się o moją rękę, jednak twój dziadek... Och, jesteśmy na miejscu.
Zakończenie podróży oszczędziło mi słuchania po raz kolejny, jak dziadek od pierwszego wejrzenia zakochał się w babci i nie ustawał w staraniach, nawet gdy wszyscy wokół mówili mu, że to nie ma sensu. Nie przeczyłam, historia była piękna, lecz babcia zbyt często do niej wracała. Twierdziła też, że zakazana miłość zakwita najpiękniej.
Gdyby nie trzymały mnie obyczaje, wyrwałabym się z powozu, aby samodzielnie powitać Marieanne. Niestety, musiałam zostać w środku, cierpliwie czekając, aż woźnica pomoże jej wsiąść.

___________________
"Don't mistake my charity"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marieanne
Adeptka
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 11/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Pon Wrz 03, 2018 10:03 pm

Dni upływały. Dopiero czas pokazał, że słowa Leili wypowiedziane pod huśtawką, nie były kłamstwem. Nasza znajomość kwitła, a ja z codziennego zaskoczenia przeszłam do przyjemniej akceptacji owego stanu rzeczy, nie zastanawiając się nad nim dłużej. Nie rozprawiałam nad codziennością, owszem, ale nie oznaczało to, że nie potrafiła mnie ona zaskoczyć.
Ochoczo przystałam na pomysł wizyty na wsi u rodziny Leili, gdy tylko nadarzył. Jednodniowe wakacje, nowa z przygód, którą wspominać będę równie ciepło co poprzednie.
Czekałam od dłuższego czasu pod bramami Akademii, nie chcąc się spóźnić i ofiarować fatalnego pierwszego wrażenia starszej pani, o której już trochę zdążyłam się nasłuchać. Ubrana byłam w letnią, jasną sukienkę oraz słomiany kapelusz przepleciony wstążką. Obleczone rękawiczkami dłonie rozbolały mnie już od trzymania drobnego koszyka, choć byłam świadoma, że jest on o wiele skromniej wyposażony od tego, co naszykowała Leila. Zaopatrzyłam się wyłącznie w kupione rankiem na targu świeże owoce oraz puszkę aromatycznej herbaty, jako prezent dla gospodarzy. Niestety, nie miałam już wolnych rąk, aby zabrać parasolkę, lecz dzień zapowiadał się naprawdę pięknie. W takich chwilach powtarzałam sobie jedno - naprawdę przydałby mi się ktoś z służby do towarzystwa.
Moje rozmyślenia zostały przerwane przez nadjeżdżający pojazd. Początkowo ucieszyłam się tak bardzo, aż rzuciłam się do biegu, prędko jednak przypominając sobie, że nie mam już pięciu lat i nie wypada mi się tak emocjonować byle przygodą. A przynajmniej powinnam sprawiać pozory, co już nieraz obiecywałam. Podążyłam więc dumnie ku woźnicy, który otworzył już drzwi od pojazdu i z ukłonem wyciągnął ku mnie dłoń, aby pomóc mi wsiąść do środka.
Podziękowałam mu cicho i dopiero po zajęciu swojego miejsca, przywitałam się ze starszą z osób wewnątrz:
Dzień dobry, pani Robinson. Pragnę podziękować za zaproszenie mnie — powiedziałam już na starcie, wyrzucając z siebie wyuczone formułki. — To przyjemność móc w końcu panią poznać. Leila opowiadała mi o pani, nie szczędząc wyrazów podziwu. — Łagodnie naciągnęłam prawdę. Ale kto by odmówił starszej pani? Dopiero po tym przeniosłam wzrok na moją rówieśniczkę, a błysk w moich oczach mógł zdradzić moje prawdziwe, niecierpliwe myśli.
Witaj, Leilo — wypowiedziałam oficjalnie jak chyba nigdy wcześniej, lecz kącik mych ust drgnął niezauważalnie. Cała ta gra mnie bawiła. I owy stan rzeczy utrzyma się, do kiedy tylko nie będę musiała udawać innego człowieka zbyt długo. — Nie mogę się doczekać aż poznam resztę twojej rodziny — wymyśliłam, co nawet nie było wielkim kłamstwem. A nuż rodzina Leili będzie równie intrygująca co ona?

___________________
Mowa, myśli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Adeptka
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 02/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Wto Wrz 11, 2018 10:10 am

Uśmiechnęłam się oszczędnie, jak to zwykle oczekuje się od dam. Gdy tylko Marieanne wymieniła uprzejmości z moją babcią, przywitałam się z nią zgodnie z obyczajami, po czym przyjęłam na swoje barki rozpoczęcie kurtuazyjnej rozmowy, jako że babcia i Marieanne nie znały się wcale. Nie denerwowałam się aż tak bardzo, niż gdybym obracała się w większym gronie, jednak z ulgą przyjęłam, że rozmowa przestała wymagać mojego kierowania. Marieanne radziła sobie doskonale, a i babcia zdawała się być ukontentowana pogawędką. Nie rozpędziło to jednak całkowicie moich zmartwień; czujnie nasłuchiwałam, czy poruszane tematy nie sprowokują Marieanne do buńczucznego wtrącenia, jednak szczęśliwie wszystko przebiegło gładko.
W pełnym towarzystwie podróż minęła szybko, tak samo jak późniejsza herbata u ciotki, którą uraczyła nas zaraz po przybyciu. Choć zwykle bardzo lubiłam tę drobną tradycję, tym razem z niecierpliwością odliczałam czas do zakończenia. Ciotka, uprzedzona wcześniej o naszych planach, poinformowała nas, że parobek przygotował miejsce za gospodarstwem, nieopodal starego płotu. Jeszcze kilka uprzejmości, choć znacznie naturalniejszych niż na salonach, i mogłyśmy wreszcie udać się na piknik.
Ufam, że nie znużyły cię mocno pogawędki starszych pań — zagaiłam lekko, mając świadomość, że babcia i ciotka zdecydowanie przodowały w rozmowach w trakcie herbaty. — Zawsze mają sobie tak wiele do powiedzenia.
Prowadziłam Marieanne ubitą ścieżką, otoczoną przez ukwiecone łąki, jako że znałam miejsce, w którym odbyć miał się nasz piknik. Parobek niosący rzeczy kroczył przed nami w odpowiedniej odległości, więc nie martwiłam się, że podsłucha o czym rozmawiamy. Wiedziałam też, że nie pozostanie z nami długo; dostrzegłam z oddali, jak rozkłada koc na przygotowanej wcześniej łące, a potem przysiada na płocie, oczekując naszego przybycia. Znałam obyczaje tutejszej służby. Dowie się, czy nie potrzebujemy czegoś jeszcze, po czym wróci do swoich zwykłych obowiązków. Na wsi nie było czasu na próżnowanie.

___________________
"Don't mistake my charity"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marieanne
Adeptka
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 11/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Sro Wrz 12, 2018 10:01 pm

Chłonęłam natłok nowych informacji z przyjemnością. Wrażenia, miejsca, postaci i kolory, nieznane mi wcześniej zapachy i głosy. To wszystko sprawiło, że nawet nic niewnoszące do naszego życia, wyuczone rozmówki, których przebieg mogłam przewidzieć aż do samego końca, nie zdały mi się w tej chwili tak zbędne czy męczące. Mało tego - bawiłam się doskonale.
Już sama podróż dostarczyła mi sporo emocji. Gdy powóz ruszył, ledwie ukrywałam podniecenie, spowodowane setką wyobrażeń na temat nadciągającej przygody. Chyba udało mi się opanować, bo obeszło się bez niezadowolenia starszej pani czy wymownych spojrzeń Leili. Może nie świeciłam przykładem, ale miałam wrażenie, że tutaj nikt nie miał mi tego za złe.
Wkrótce kroczyłam za swoją przyjaciółką po wąskiej ścieżce, intensywnie rozglądając się wokół, przez to ledwie nadążałam za jej krokiem. Drobne potknięcie się o własne nogi sprawiło, że zeszłam na ziemię z własnych marzeń sennych, goniąc za nią i decydując się na odpowiedź.
Tylko trochę — odpowiedziałam poważnie, po czym zaśmiałam się głośno. — Żartowałam. Jak cudze historie, które są dla nich ważniejsze od pełnego nabrania oddechu, mogą mnie nudzić? Kocham je, w całym pakiecie z zachwytem nad nowym haftem na obrusie — rzuciłam prędko, wspominając krótki dialog kobiet, autentycznie mający miejsce. — Nie ma w tym nic złego — wypowiedziałam, machając wesoło parasolką, która ostała mi się jako jedyna, po uprzejmości parobka.
Dotarłyśmy na miejsce, więc bez obawy o upadek, mogłam rozejrzeć się wokół.
Au milieu de nulle part, c'est malin! — zachichotałam, dziękując wkrótce mężczyźnie i rozciągając się, czując niewysłowioną ulgę. Wkrótce będę mogła bez większych obaw zachowywać się w zgodzie z własnym sumieniem.
Nie czekając na Leilę, ułożyłam się w cieniu rosłego drzewa, przymykając oczy i rozkoszując się ofiarowaną mi chwilą.

___________________
Mowa, myśli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Adeptka
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 02/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Pią Wrz 14, 2018 1:26 pm

Zerknęłam ukradkiem na Marieanne, niezbyt pewna, czy właśnie uraczyła mnie nadzwyczaj uprzejmym sarkazmem, czy też faktycznie podobały jej się rozmowy toczone przy herbacie. Niby nic w jej zachowaniu nie wskazywało, bym musiała się zamartwiać, a jednak...
Ach, gdybyś tylko słyszała, jak potrafią się sprzeczać! — Zdecydowałam się odepchnąć od siebie nieprzyjemną myśl, jak gdyby nigdy nic kontynuując naszą pogawędkę. Nie było to proste, jednak zależało mi na tym, aby dzisiejszy dzień przebiegł w przyjemnym, lekkim nastroju. Miałyśmy przecież odpocząć i dobrze się bawić. — Zwykła rozmowa zamienia się zaraz w prawdziwą wojnę, a gdy już skończą, temat odchodzi w niepamięć niemalże natychmiast. Jeszcze nigdy nie widziałam, by gniewały się na siebie choć przez dłuższą chwilę.
Dotarłyśmy w końcu na miejsce, gdzie od razu uprzejmie podziękowałam za pomoc parobka, a zaraz podkreśliłam, że nie będziemy na razie potrzebowały nic więcej. Zauważyłam, jak z ciekawością zerkał na Marieanne, która z pełną swobodą odezwała się w swoim ojczystym języku, a nie miałam najmniejszej ochoty, by próbował jakiś awansów.
To byłoby nadzwyczaj nieuprzejme. Jeszcze uraziłby Marieanne.
Gdy zaczął oddalać się już bez opieszałości, przysiadłam nieopodal mojej przyjaciółki, mając na wyciągnięcie ręki koszyk z przysmakami. Nie sięgnęłam po nie jeszcze, dając nam czas na odetchnięcie po herbacie.
Co miałaś na myśli? — odezwałam się lekko, nie będąc do końca pewną znaczenia jej słów. Nadal nie zdradziłam się przed nią ze swoją lichą znajomością francuskiego. Wątpiłam, że kiedykolwiek to zrobię. Z każdym kolejnym dniem ciężar poczucia winy zatajania tego faktu narastał, jednak póki nie skłamałam wprost...
W ten sposób tylko się przed sobą usprawiedliwiam. Kiedyś się przyznam. Lecz jeszcze nie dzisiaj.

___________________
"Don't mistake my charity"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marieanne
Adeptka
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 11/05/2018

PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   Pon Wrz 17, 2018 5:14 am

Ucieszyłam się na jej pytanie, co natychmiast obwieściłam radosnym uśmiechem. Powinnam nagradzać jej zaangażowanie i chęci do nauki. Z tą myślą zdecydowałam się na dość szczegółowe wyjaśnienie.
Skomplementowałam to miejsce. Jesteśmy na środku niczego. Poza horyzontem tego, co... — wskazałam niedbale ręką w bliżej niezidentyfikowanym kierunku. Niezależnie od tego, gdzie skierowałam wyciągnięte palce, z pewnością trafiłam na linię przecięcia niebieskiego nieba z wiosennym, wciąż niemożliwie zielonymi polanami. — Tego, co tam uważałyśmy za istotne - dodałam, śmiejąc się łagodnie. Nie precyzowałam, gdzie znajduje się „tam”. Możliwych interpretacji czekało ją więc sporo.
Mogłabym krzyczeć, ile sił w płucach! Co mi się rzewnie podoba, nie wynosząc z tego żadnych konsekwencji! Jestem na końcu świata — zawołałam, podnosząc się na kolana, gdyż ogrom buzujących we mnie emocji uniemożliwił mi pozostanie w pozycji siedzącej.
Zachichotałam. Był tylko jeden powód, dla którego nie uczyniłam tego, na co miałam najszczerszą ochotę. Gdzieś w oddali wciąż widziałam maleńkie już plecy parobka. Tylko ten jeden, drobny punkt na horyzoncie powstrzymywał mnie przed tym szaleńczym gestem, po którym Leila zapewne spoglądałaby na mnie z przestrachem w oczach.
Opadłam lekko na koc, oddychając głęboko, po tym chwilowym, krótkotrwałym przedstawieniu. Przymknęłam oczy, opierając się na rękach. Wyznałam już o wiele ciszej:
Cieszę się, że tu trafiłyśmy. Zasłużyłyśmy na to, nie uważasz? — Uniosłam łagodnie jedną powiekę. Nie przyjmowałam przeczącej odpowiedzi, oczywiście.

___________________
Mowa, myśli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gospodarstwo państwa Underwood   

Powrót do góry Go down
 
Gospodarstwo państwa Underwood
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Niewielkie, stare gospodarstwo
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: