IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Veirilia/Lysan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Veirilia
Ofiara
avatar

Liczba postów : 1
Join date : 11/08/2018

PisanieTemat: Veirilia/Lysan   Wto Lis 06, 2018 1:12 pm

Imię i nazwisko: Veirilia Lowmoon

Pseudonim: Lysan, "Matka żywych lalek"

Wiek: 20

Grupa: Cyrk

Ranga: Marionetkarz/Matka żywych lalek

Zawód: Cyrkowiec

Moce: Ożywianie i manipulacja ożywionym przedmiotem, bądź zwłokami.



Umiejętności:
-Aktorstwo- Występ z kukiełkami wymaga od niej częstej zmiany głosu, gestykulacji i umiejętnego stworzenia scenariusza.
-Zdolności manualne- Uwielbia szyć i zajmuje się robieniem strojów zarówno dla siebie jak i dla swoich lalek. Jakby tego było mało większość lalek również robi sama. Oprócz tego maluje, rzeźbi i tworzy biżuterię.
-Taniec marionetki- Podczas występu można zobaczyć ją na scenie razem z lalkami.
-Kreacja wizerunku- Pierwsza zmiana w swoim wyglądzie i wstąpienie do cyrku sprawiło, że polubiła zmiany, dlatego zmienia wizerunek na potrzebę swojego scenariusza.


Charakter:
Jest bardzo zdystansowana i stroni od ludzi. Przywykła do towarzystwa swoich marionetek, które zachowują się w sposób, który potrafi przewidzieć, u ludzi natomiast przerażają ją ich nagłe reakcje.
Na co dzień stara się zachowywać tak, jak uczył ją opiekun. Jest kulturalna, powściągliwa, uśmiechnięta. Uśmiech ten jest jednak odruchem wyuczonym, używa go w momentach, które jak sądzi są do tego odpowiednie, choć sprytny obserwator i tak wykryje jego sztuczność.
Jest autentyczna tylko przy dobrze znanych jej osobach. Przy nich znacznie się rozluźnia, jest skora do żartów, mówi to co myśli. Nieliczni są w stanie zobaczyć także jej ciemną stronę i mroczne spojrzenie na świat. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Wygląd:
Przed zmianą wizerunku były to białe, długie, falowane włosy i prosta, wiejska sukienka. Blada cera i podkrążone oczy sprawiały, że nie wyglądała jak żywa istota. Oczy wiedźmy mają piękny, zielony kolor, osłania je wachlarz długich rzęs. Spojrzenie ma wyjątkowo smutne. Często z tęsknotą spogląda w dal przed sobą.
W późniejszym czasie bardzo się zmieniła. Ufarbowane na rudo włosy na czas występu w cyrku układa na przygotowanej wcześniej formie z cienkiego drutu, w innym wypadku pozostawia rozpuszczone.  W trakcie trwania jej pokazu nosi również uszyte przez siebie  przebrania w kolorach zieleni, pomarańczy, fioletu czy czerni. Do krótkich, falbaniastych sukienek wkłada pończochy w pasy, jedną w pionowe, drugą w poziome. Na co dzień zakłada jasnozieloną, długą suknię z tylnym kołnierzem postawionym do góry, który odstaje nieco od karku odsłaniając go. Na czole nosi srebrny diadem, w uszach ma kolczyki – po dwa na dole i jeden w chrząstce. Jej dłonie i nadgarstki są zabandażowane. By to ukryć wkłada ozdobne, wąskie rękawy w kolorze sukni, których długość zaczyna się na przedramionach, a kończy się w połowie dłoni.

Ciekawostki:
-Zadaje sobie ból za karę, jednak z czasem zaczęło jej to sprawiać przyjemność i ulgę.
-Unika korzystania z prawdziwego imienia, by nie wracać do przeszłości.
-Ma przyrodnie rodzeństwo.

Historia:
„Gdybyś tylko ją widział jej oczy Jej spojrzenie jest puste, zupełnie jak u lalki.”



Wiedźmy na ogół nie posiadają szczęśliwego dzieciństwa, więc i ona nie była wyjątkiem. Bardzo wcześnie straciła matkę, której przez to nie zapamiętała zbyt dobrze. Każdy mówił jednak, że była ona wyjątkowo złą kobietą, której należała się brutalna śmierć. Często słyszała, że jej rodzicielka czerpała radość z uprzykrzania życia ludziom, a czasem nawet zabierała ich bliskich i zabijała, robiąc z nich swoje sługi. Będąc nastolatką wciąż bała się używać swoich mocy w obawie, że źle go wykorzysta, jednak ludzie i tak znaleźli powód, by ją potępiać. Długie, niemal białe włosy, zielone oczy, które nocą błyszczały niemal jak kocie, blada cera, na której odznaczały się sińce pod oczami. Mimo bycia piękną dziewczyną wywoływała strach. Nazywano ją nawet żywym trupem. We wczesnych etapach życia pomagał jej przybrany ojciec i jej przyrodnia siostra. Byli zwykłymi ludźmi, akceptowali jednak dziewczynę tylko wtedy, gdy nie używała magii. Veirilia przystała na ten układ i przez kolejne lata żyła w złudnym spokoju. Jej sny były pełne przemocy i okropnych stworzeń zrodzonych z jej żalu i smutku. W trakcie dnia jednak kontynuowała rutynę, uczyła się, rzeźbiła, robiła ręczną biżuterię na sprzedaż. Życie jednak postanowiło znowu pozbawić ją jedynych bliskich osób. Kiedy siedziała w swojej pracowni ktoś niespodziewanie zablokował drzwi. Za nimi usłyszała krzyk i odgłosy szarpaniny, dlatego natychmiast zaczęła szukać wyjścia. Jedynym sposobem na opuszczenie pokoju było okno, dlatego nim zdążyła ponownie wrócić do domu było już za późno. Przybrany ojciec leżał w korytarzu, zasztyletowany przez nieznanego sprawcę. Nie odnalazła jednak swojej siostry mimo dokładnego przeszukania całego domu. Wkrótce po tym postanowiono pozbyć się również czarownicy, ta jednak wcześniej zdobyła się na odwagę by opuścić rodzinne miasto. Szukanie spokojnego miejsca sprawiało jej trudności, nie była jeszcze gotowa na życie wśród ludzi. Wędrowała głównie po lasach i tam mieszkała kolejne dwa lata budując dla siebie niewielką chatkę. Była samotna, więc zaczęła tworzyć lalki. Nie zawsze były to człowiecze sylwetki. O wiele częściej stworzenia nawiedzające jej sny. Przekonała się, że posiada dar o wiele potężniejszy niż zwykłe sztuczki. Potrafiła tchnąć w nie życie, rozkazać im iść, wykonywać mniej skomplikowane czynności. Z czasem pozwalała sobie na coraz więcej i animowała zwłoki zmarłych niedawno zwierząt. Twory dużo dla niej znaczyły, zwykła nazywać je przyjaciółmi, choć daleko im było do istot prawdziwie żywych. Szybko jednak odkryła, że nawet w dziczy jest niebezpiecznie. Gdy poszła nazbierać trochę ziół i jagód nie spodziewała się takiego widoku. Jej chatka płonęła żywym ogniem, a lalki razem z nim. Ktoś, kto odkrył jej kryjówkę najwyraźniej nie był zachwycony tym co zastał w środku. Jej twory ostatkiem sił próbowały wyczołgać się z płomieni, jednak chwilę po tym zmieniały się w popiół. Nie pozostało jej nic innego jak znowu szukać miejsca dla siebie. Zaczęła więc swoje kolejne życie od zmiany wyglądu. Z bólem serca ufarbowała swoje białe włosy na rudo, przywdziała radosne, jasne kolory i zaczęła się malować. Będąc w nowym mieście ujrzała olbrzymi namiot z którego słychać było głośną muzykę, gwizdy podziwu i nieprzerwane brawa. Nieśmiało rozsunęła materiał zakrywający wejście do środka. Od razu na jej twarzy zagościł uśmiech. Było to miejsce, w którym zechciała zostać.
Cyrk w Wishtown został więc jej nowym domem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 207
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Veirilia/Lysan   Wto Lis 13, 2018 4:30 am

Mam tylko jedne większe "ale": proszę o dokładniejsze opisanie mocy i wzbogacenie opisu o jej ograniczenia. Myślę też, że choć to wynika z obecnej formy, to dobrze będzie podkreślić, że jej mocy ulegają tylko przedmioty i ciała zmarłych. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy w rozwinięciu tego podpunktu, to po prostu pytaj! c:

Cytat :
Wkrótce po tym postanowiono pozbyć się również czarownicy, ta jednak wcześniej zdobyła się na odwagę by opuścić rodzinne miasto.
Małe pytanko, bo nie jest to sprecyzowane. Wiadomo tylko, że najbliżsi wiedzieli. Czy oprócz nich – ludzie, wśród których Veirilia mieszkała, wiedzieli, że była czarownicą? Jeśli tak, to czemu nie zdecydowali się wcześniej powiadomić kogo trzeba?

W treści znalazły się powtórzenia i braki przecinków gdzieniegdzie. Ale przede priorytetowo musimy ogarnąć moc. Dawanie czemuś życia (a więc i świadomości) oraz manipulacja czymś (co wymaga skupienia w czasie używania zdolności) to dwie różne rzeczy, dwie różne moce. Jedyną czarownicą posiadającą dwie moce jest Królowa Wiedźm. Potem w historii piszesz, że dzieła twojej postaci próbowały uciec z chatki, marionetkami się kieruje, więc jak same z siebie mogłyby próbować wydostać się z budynku?
Ogółem chodzi mi o pewną nieścisłość. Skoro postać nie potrafi zapanować nad żywą istotą, bo takim przykładowo człowiekiem może tylko martwym, to po krótkim zastanowieniu łatwo dojść do wniosku, że jej moc zadziała tylko w okolicznościach, w których jej cel nie posiada własnej woli. Co za tym idzie – jeśli Veirilia ożywiłaby coś i to coś zyskałoby własną wolę, to oznaczałoby jednocześnie, że wiedźma utraci wtedy możliwość pokierowania swoim tworem. Chyba że zaczniemy to rozumieć w sposób taki, że to sama Veirilia podświadomie sprawiła, że jej "przyjaciele" zaczęli uciekać i po prostu, chociażby z samotności, nieświadomie wykorzystuje swoją moc, dzięki czemu jej marionetki potrafią dokonywać jakichś prostych czynności, nawet gdy akurat się na nich nie skupia i dlatego ma wrażenie, że je ożywia. Ale to wtedy też trzeba będzie podkreślić. : )

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t120-doktoryna
 
Veirilia/Lysan
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: