IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Little Evil Bunny is comin'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lilianne
Balsamista
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 21/06/2013

PisanieTemat: Little Evil Bunny is comin'   Sob Cze 22, 2013 11:45 am

Imię i nazwisko: Lilianne Selle ~

Pseudonim:  Lili, Lilka, Lil ~


Wiek:  Ukończyła dwadzieścia lat ~

Rasa:  Człowiek ~

Grupa:  Inkwizycja ~


Ranga:  Balsamistka ~


Zawód:  Pracuje dorywczo kosmetyczka jednak ciągle się kształci na studiach (kierunek inżynieria chemiczna i procesowa). ~

Moce:  None ~


Broń:  Whisper – broń wyglądająca niczym przeciętne Beretta m92 wykonana ze złota jednak nie jest to zwykła broń. W nabojach znajduje się magiczny (chociaż nie do końca) proch. Blokuje on moc oponenta na krótki czas (jeden post), przez co jest zmuszony do walki defensywnej lub przejścia na walkę wręcz. Natomiast najsilniejsza stroną owej broni jest to, iż proch zawiera truciznę, która paraliżuje przeciwnika w zależności od tego, gdzie trafi pocisk. Jeśli jest to jedynie mięsień na powierzchownej części to trwa on niedługo, a zaledwie kilka minut. W przypadku trafienia w organ lub przy poważnych obrażeniach (np. strzał w jamę brzuszną, uszkodzenie stawów lub kości) działa on nieco dłużej (dwa posty).
(Żeby nie było nieporozumień paraliż wraz z blokowaniem mocy następuje w tym samym czasie, a to dlatego że chcę uniknąć sytuacji, w której admin sprawdzający napisze, iż jest za dużo umiejętności w jednej broni. Zatem nie trzeba się obawiać, że przesadziłam, ponieważ limity nałożyłam według mnie odpowiednie oraz ograniczenie w tej postaci również.) ~


Umiejętności:  Jako, że wojownik również z niej świetny ( przez co miała problem z ostatecznym dokonaniem wyboru, co do rangi), to:
* w dzieciństwie uczyła się jujitsu oraz aikido, toteż nie posiada problemów w zakresie sprawności, zwinności, szybkości, refleksu, samoobrony oraz ofensywnej walki.
* potrafi posługiwać się broniami palnymi, a w szczególności Whisperem jednak także jej konikiem jest broń biała – bez problemu sobie z nią radzi.
* Chemia – to niemal całe życie naszej bohaterki. Od małego przejawiała ogromne zainteresowanie owym przedmiotem. Nie opuściła ani jednej lekcji, a ponadto miała w mieszkaniu swoje małe, prywatne laboratorium. Dzięki temu mogła poznawać zarówno związki organiczne jak i nieorganiczne. Wraz z wiekiem odkrywała (przy pomocy nauczycieli  oraz we własnym zakresie) nowe związki, dlatego nie bez powodu ubiega się o rangę Balsamistki. Twierdzi, że idealnie się do tego nadaje ze swoją pasją oraz niemałym doświadczeniem (w  połączeniu z umiejętnościami szpiegowskimi i zwiadowczymi  nie będzie stanowiło to wielkiego problemu). Tu warto również dodać, że od dawna zajmuje się wytwarzaniem wszelkiego rodzaju trucizn i w tym kierunku idzie, dlatego jej naboje są wypełnione trującym prochem, do którego substancję paraliżującą sama wytworzyła.  


Charakter:  Skomplikowana kobieta. Dostatecznie wyjaśniający wstęp, ale to nie koniec oczywiście. Lilianne można by określić stwierdzeniem „gorący temperament”. Bardzo szybko się irytuje i niestety nie potrafi być spokojna. Chyba, że znudzona czyjąś obecnością lub konwersacją, lecz to zmienia postać rzeczy. Z tego oto powodu często wpada w kłopoty, ale jak wiadomo na własne życzenie i odpowiedzialność. Ponadto lubi sparingi oraz wszelkiego rodzaju walki, do których niejednokrotnie sama celowo (czasem nieświadomie) prowokuje. Ból powoduje, iż żyje pełnią życia, czuje, że żyje. Dawka adrenaliny – to jest to. Rzecz jasna nie jest masochistką jakby można było wywnioskować po tym ujęciu. Bywa, że posiada moc energii, jest żywiołowa, z tysiącem pomysłów na sekundę jednak zdarza się to rzadko i na pewno nie w byle jakim towarzystwie. Musi być to osoba niezwykle wyróżniona oraz zaufana. Wtedy nawet pokazuje stronę swojej kreatywnej osobowości, tej otwartej, zadowolonej z życia, wesołej i nieco optymistycznej. Mimo wszystko tak jak podkreśliłam – zjawisko nieczęste. Natomiast najczęściej kapryśna, opanowana, ale  włada nią humorzastość. Zatem zmienna niczym  pogoda jak prawdziwa kobieta. Jak już byliśmy przy kwestii towarzystwa… Niekoniecznie jest duszą społeczeństwa. Raczej woli posiedzieć z jedną personą niźli z gronem dzieciaków, nudziarzy, czy sztywniaków. Bo trzeba wiedzieć, że pomimo małej tolerancji tłumów wokół siebie nie stroni od dobrej zabawy. To kobieta, która chodzi swoimi ścieżkami, niczym drapieżny kot, który czyha na czyjąś pomyłkę, a zarazem beztroska, wolna niczym ptak. I tu istnieje mały paradoks, bowiem posiada swoje jasne zasady, od których nie odstępuje nawet na krok. Życie ją dostatecznie przeszkoliło w związku z czym stała się dojrzała, nieodgadniona, tajemnicza, a przez to  niejednokrotnie chce się ją bliżej poznać, spróbować odkryć, podbić niczym nieznany ląd. Jest nieprzewidywalna. W jednej chwili można stać się jej obiektem zainteresowań, podejrzeć, spisku, intrygi, a zaraz potem potencjalnym kandydatem na dobrego rozmówcę. Zatem nigdy nie wiadomo, co siedzi w jej główce. Raz chytrość i przebiegłość jak u lisa, a zaraz potem nuta sympatyczności, ale przy tym wszechobecnego dystansu, chłodu, stoickiego spokoju i opanowania. To mieszanka iście wybuchowa oraz jeden, chodzący paradoks. Wiele cech osobowości jest u niej sprzecznych jak na przykład szybka irytacja, albo skrajność – spokój nie do zniesienia przez człowieka, który za wszelką cenę usiłuje wyprowadzić ją z równowagi. Co do zabawy…. Niekoniecznie chodzi o rozpustę, ale żeby wypić, potańczyć, pośmiać się i porozmawiać to zawsze bardzo chętnie (sporadycznie odmawia – wtedy oznaka, że coś się dzieje i po prostu nie jest w najlepszym nastroju, a jak wiadomo zdarzyć to się może w każdej, nawet najmniej oczekiwanej chwili.) Blondynka jest dosyć marudna, a w związku z tym zrzędliwa. O tak, nie raz ma się już jej dość, chociaż i te dwie cechy czasem pokazują się od „lepszej strony” i wygląda to po prostu zabawnie. Można się wtedy pośmiać pod nosem oczywiście narażając się przy tym na nieprzyjemne (ale równie zabawne) słowa z jej strony. Trzeba wiedzieć, że kiedy zamierza być poważna, agresywna w słowie to po prostu jest. A kiedy wstępuje w nią marudny duch to jej „agresja” jest bardziej teatralna i wtedy jej  riposta (chociaż „jebutliwa” to nadal w żartobliwym charakterze). Mimo swoich chłodnych i raczej zdystansowanych cech nie jest sztywna jakby się wydawało. Wszystko to kwestia rozpracowania, a i większość zależy od rozmówcy i jego osobowości. Jeśli będzie się chociaż w jakiejś mierze utożsamiał, pasował do jej charakteru to na pewno zobaczy Lil od strony żywiołowej, pogody ducha, wulkanem energii, którego nie da się zgasić. Nie szczędzi sarkazmu, czy ironii, a i lubi się czepiać, słać dookoła cięta ripostę. Wiadomo, że rzadko kto wytrzymuje z nią więcej niż kilka minut, ale jakoś szczególnie z tego powodu nie cierpi. Jak dla niej całe życie już mogłaby zostać indywidualistką i samotnie przemierzać świat, ale wiadomo, że miło by było od czasu do czasu pozatruwać komuś życie oraz ponękać psychicznie. Inaczej byłoby nudno, a ona nudy nie znosiła. W momencie, gdy natyka się na głupiutkie osoby, a ona sama należy do bystrych i błyskotliwych - to niech nie liczą na uprzejmość  i jakąś wielką sympatię ( o ile w ogóle jakąkolwiek) z jej strony. Natomiast jeżeli jej rozmówca okazuje się cwaniakiem lub narcyzem to jest szansa na odnalezienia wspólnego toru. Ona sama bowiem jest pewna siebie i wcale nie boi się, nie krępuje jej okazywanie tego. Zna doskonale swoją wartość i nie zamierza całe życie być skromna, kryć się z tym. Jest wyznawczynią przekonania, iż życie jest jedno i należy dostatecznie z niego skorzystać, bo w przeciwnym razie na starość będzie się wielu rzeczy bardzo żałowało. Twierdzi, że ma wszystko czego jej potrzeba, czyli inteligencję, doświadczenie, wykształcenie cały czas zdobywa, spryt, błyskotliwość, siłę przebicia, elokwencję, oraz urodę. Wykorzystuje to wszystko wszędzie, gdzie może. Bo czemu nie? Jeśli jest się pracowitym oraz ma się ku temu  predyspozycje to należy to wykorzystywać. Nie liczyć na kogoś, innych,  portfel rodziców oraz „nadzieję” (chociaż doprawdy nadal nie wie czym jest to głupie słowo). Istnieje ambicja, zdolności umysłowe, czyli mózg, a  w dodatku praca. T o powoduje, że osiągasz to, czego chcesz. Nie ma rzeczy niemożliwych. Życie to nieustanne pokonywanie barier oraz wyrzeczeń. Głupich  murów i znaków zakazu, które postawiła sobie ludzkość twierdząc, a w zasadzie z góry zakładając, że coś jest niemożliwe do zdobycia/ osiągnięcia. Ponadto jest kobietą zdecydowaną, silną, ale z drugiej strony wrażliwą. Niestety często chcąc przejść obok wielu sytuacji obojętnie  - nie potrafi. Pracuje nad tym nadal jednak nikt nie jest pozbawiony jakichkolwiek uczuć. Oczywiście ona ich nie pokazuje, przeżywa  w samotności, ale zawsze. Mimo wszystko otacza się niewidzialnym murem oraz większość cech, które prezentuje to tylko gra pozorów, sztuczna maska. Przedstawia siebie taką  jaką chciałaby w pełni być, tyle że czasem  jej nie wychodzi. Owszem – wiele wyżej wymienionych cech jest prawdziwych, lecz co prawda nie wszystkie. W zasadzie jest sympatyczną, wesołą osobą, która zapewne gdzieś się w swoim życiu zgubiła, doświadczyła tego świata, którego zapewne nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby doświadczyć. Ponadto zabawna, szalona. Ma potencjał na prawdziwego przyjaciela jednak to długa droga. Jest szczera  i bezpośrednia do bólu. Zdarza jej się tym kogoś urazić, zranić, szczególnie nieśmiałe, zamknięte w sobie osoby. Sądzi jednak, że z dwojga złego lepsza jest gorzka prawda niż słodkie kłamstwo. Tak nawiasem mówiąc to nie przepada za nieśmiałymi osóbkami ze względu na brak nici porozumienia. Stanowczo woli otwarte, śmiałe, bezczelne nawet, zadufane w sobie persony, ponieważ z nimi o wiele ciekawiej jej się pracuje, rozmawia. Stanowi to dla niej wyzwanie, a ona je kocha. Względem bliskich bardzo lojalna. Rzuca się w ogień nie myśląc czy to pułapka. Bywa lekkomyślna i naiwna, chociaż od pewnego czasu na tyle nad tym pracuje i panuje, że przemyśli kilka razy zanim podejmie decyzję.


Wygląd:  Kobieta nie za wysoka, ani nie za niska. W zasadzie na ten temat są podzielone zdania, ponieważ każdy ma inny przelicznik, ocenę, inną skalę. W każdym razie mierzy ona dokładnie sto siedemdziesiąt centymetrów, a waży adekwatnie do wzrostu, mianowicie pięćdziesiąt jeden kilogramów. Jest szczupła, a według niej samej nie za chuda, wręcz idealne proporcje sylwetki. Chociaż i w tym punkcie każdy sobie może spekulować, bo wiadomo, że każdy ma inne gusta. Ciało zgrabne oraz wysportowane poprzez trenowanie od dzieciństwa. Przy ćwiczeniu i rozwijaniu mózgu nie zapomniała również o zdrowiu ciała, a zatem ducha. Odpowiednio zarysowane  biodra i biust jednak nie jest jakoś przesadnie kobieco zbudowana, a odpowiednio do swojego wzrostu. Wyglądałaby nie dobrze z większymi krągłościami. Ponadto jest raczej wątła, ale to jednocześnie podkreśla jej kobiecość. Sprawia wrażenie… (choć może faktycznie taka jest) kruchej. Celowo porusza Celowo porusza się z gracją, jest delikatna, lecz jeśli przychodzi do pojedynku może zmienić się nie do poznania. Mimo tego pozoru ma widocznie zarysowane mięśnie brzucha. Wysportowanie również widać po zgrabnej, szczupłej łydce, której pozazdrościłaby jej nie jedna modelka  rodem z wybiegu. Tak, bezapelacyjnie nogi są godne uwagi i jak twierdzi Lil są jej głównym, a wręcz największym atutem. Są one długie, chociaż kobieta podkreśla je ze smakiem ( nigdy nie przepadała za zbyt krótkimi spódniczkami, które kojarzyły  jej się z kobietami lekkich obyczajów). Zadbane, drobne dłonie, smukłe palce podkreślone zawsze lakierem pasującym do całości ubioru. Jasna karnacja, co raczej cechuje ludzi pochodzących z Rosji. Para dużych, jasnoniebieskich oczu, okalana wachlarzem czarnych, długich rzęs. Mimo to na co dzień stosuje kolorowe soczewki dla niepoznaki (lubi z nimi eksperymentować). Trzeba wiedzieć, iż kobieta, mimo że zajmuje się profesjonalnym makijażem sama od niego stroni i przez to jej twarz pozostaje nienaruszona, pozbawiona make-upu. Naturalne piękno jest najlepsze i najcenniejsza, ot. Zgrabny, mały nosek oraz pełne, bladoróżowe usta pokryte często bezbarwnym lub (w podobnym odcieniu, co naturalny różem) błyszczykiem. Bardzo długie jasno blond włosy sięgające do bioder, chociaż czasem za pomocą nożyczek zmienia ich długość za łopatki (mimo wszystko trzyma się długich włosów).

Historia:  Przyszła na świat srogą zimą, a dokładnie dwudziestego stycznia dwadzieścia lat temu. Ojciec służył w kontrwywiadzie, natomiast matka nie zajmowała się niczym szczególnym oprócz nauki matematyki w  szkołach licealnych. Od początku była jedynaczką i w tym zakresie nic się nie zmieniło. Ponadto jakoś nie ubolewała nad brakiem rodzeństwa. Mogła w pełni skupić się na swojej nauce, a rodzice na jej wykształceniu i  ta sfera nie była drażniącym tematem w ich rodzinie. W kwestii rodziny nie ma za wiele do opowiedzenia oprócz wzmianką o częstych przeprowadzkach i wiecznej tajemnicy związanej z pracą ojca. Na każdym kroku trzeba było uważać, by nie powiedzieć za dużo. Niestety wychowywała się w rodzinie, gdzie rodziciel należał do służb specjalnych, toteż nie było łatwo. Zawsze targały nim jakieś niespokojne myśli, mało się otwierał nawet przed matką, a to powodowało, że generalnie mało ze sobą wszyscy rozmawiali i spędzali czas. Wszystko zobowiązywało do dyskrecji. Mimo to nie dano jej odczuć, iż jej Zycie jest nieco inne niż u rówieśników. Poza tym mogła swobodnie zwiedzać różne części świata. Matka dorabiała jako korepetytorka. Wraz z upływem lat rodziciele wskazali jej ścieżkę jaką mogłaby podążać w przyszłości. Stawiano jej wysoki próg, poprzeczkę. Od zawsze wiedziała, że nie może robić tego, co chce (początkowo była to po prostu gra na pianinie jednak wszystkie pogadanki sprowadzały się do tego, że to żadna praca i każdy artysta kończy na bruku, a ponadto w końcu przez to nie będzie miała na chleb, więc powinna zacząc racjonalnie myśleć  nad wyborem zawodu). Z czasem coraz bardziej zaczęła interesować się chemią. I w ten oto sposób ze stosunkowo beztroskiego dzieciaka przeszła na tryb mola książkowego. Coraz więcej czasu spędzała w bibliotece nie zważając na spotkania towarzyskie, chociaż po upływie miesiąca nauczyła się łączyć pasję z koleżeńskimi wypadami. Na życzenie dostała od matki w mieszkaniu pokój, który dysponował wszelkimi niezbędnymi udogodnieniami chemicznymi. W pełni został przygotowany do jej dalszego kształcenia. Miała odpowiednie narzędzia, probówki, a substancje do badania znajdowała w życiu codziennym niemal na każdym kroku. Wszystko wydawało się takie godne uwagi… Matka pomagała w pewnych obliczeniach na samym początku, ale z czasem przestała w tym temacie potrzebować i jej.  Stosy książek walały się pod łóżkiem, na podłodze, na biurku, dosłownie wszędzie. Marzyła o zrobieniu kariery właśnie w tym zakresie. Chciała się przyczynić do rozwoju ludzkości, do wymyślania nowych technologii z udziałem chemii, które pomogły by ludziom, zapobiegały ekologicznym katastrofom. Najpierw jednak chciała z dobrymi wynikami dostać się na inżynierię chemiczną i procesową (co w końcu jej się udało). Miała wiele furtek. Przede wszystkim rozważała tego kierunku. 

Ostatecznie stwierdziła, iż chemia jest bliższa jej sercu, toteż nie ma co dłużej gdybać nad postanowieniem. Na brak znajomości nie mogła narzekać, dlatego często mogła się wyrwać od codziennej szarości, tudzież rutyny. Przyszedł czas matury, z którą większych problemów nie miała. Ojciec raczej liczył na to, że jego córka pójdzie w ślady tatusia chcąc dostać się do kontrwywiadu jednak nie to było jej w głowie. Chciała podbijać świat jak to każda młoda osoba. Przyszedł czas, w którym opuściła rodzinne cztery kąty, a było jej to jak najbardziej na rękę. Rękami i nogami broniła się by dłużej nie pozostać pod jednym dachem z matką i ojcem, chociaż do rodzicielki miała większy sentyment. Niewiele czasu minęło zanim przeprowadziła się do Moskwy. Tam studiowała wcześniej wybrany przez siebie kierunek. Nie zaprzestawała dalszych, dodatkowych i mozolnych badań, aby ulepszyć receptury (jak wcześniej wspomniałam dziewczyna zajmuje się tworzeniem przeróżnych trucizn, dlatego  w tym zakresie prowadziła badania).  Nie miała problemów z zaliczaniem zajęć laboratoryjnych. Teoria szła jej gorzej jednak ze wszystkim można było sobie poradzić przy odrobinie chęci i zadanego sobie trudu.
W trakcie  studiów na swojej drodze poznała pewnego mężczyznę, z którym jak się później okazało mieli wiele wspólnego. On również posiadał pasję, tyle że do majsterkowania, natomiast ona zapalony chemik. Ponadto on zajmował się ochroną ludzi, co punktowało w oczach Lilianne. Wtedy jeszcze nie była nastawiona anty do płci męskiej, toteż była przekonana o swojej biseksualności. Natomiast od kilku ładnych lat jest pewna swojej  homoseksualnej orientacji. Wiadomo, że pierwsza miłość jest najważniejsza i pozostaje w sercu na zawsze. W jej przypadku jeszcze się nie zakończyła (mimo, że osłabła), ale jak sądziła zakończyła swój żywot i się nie odrodzi. Zaręczyli się po niedługim czasie, zamieszkali razem i do czasu wiedli spokojne, szczęśliwe życie. W końcu odezwał się mężczyzna związany z jej przeszłością. Kompletnie o nim zapomniała jednak przypomniał o swoim istnieniu. Głupota ta zaczęła się w wieku siedemnastu lat, kiedy chodziła jeszcze do akademii dla uczniów posiadających finanse na dalszą edukację niż podstawową (było to organizowane przez wykształconych ludzi, którzy zajmowali się oświatą młodych ludzi w zamian za pieniądze wysoko postawionych rodzin - arystokratycznych i szlachetnych). Wtedy nie do końca wiedziała, co to jest miłość. Byli wtedy parą, lecz wraz z ukończeniem szkoły znajomość się urwała i życie toczyło się dalej. Można powiedzieć, iż to była zwyczajna szkolna sympatia. Niestety człowiek ten dał znać o sobie burząc poukładane życie z narzeczonym.  Otrzymała telefon, który okazał się szantażem. Pozostawało jej albo wrócić na obrzeża Moskwy do owego mężczyzny (wtedy jeszcze z nieznanych jej powodów), albo jej narzeczony zostanie pozbawiony życia. Musiała dochować tajemnicy, a więc jeśli wybrałaby pierwszą opcję nie może powiedzieć nic swojemu mężczyźnie, gdyż inaczej po prostu zginie. Wtedy jeszcze należała do tych zakochanych, a przy okazji lekkomyślnych. Zatem decyzja była prosta. W tej samej chwili spakowała najpotrzebniejsze rzeczy nie pozostawiając po sobie śladu, nie informując w żaden sposób narzeczonego o swoim nagłym zniknięciu. Okazała się po prostu naiwna. Mężczyzna należał do jednego z rozpowszechnionych gangów, a  narzeczony Lil zajmował się ich wytępianiem. Owy gang stanowił dla jej faceta trudność od kilku miesięcy, ale w końcu wpadł na ich trop. Miała być ewentualnym okupem, pretekstem do tego, by nie panoszył się w ich okolicy. Kilkakrotnie próbowała uciec jednak wszystkie podrygi zakończyły się fiaskiem, a również  została ukarana. Oczywiście nie doszło do gwałtu na całe szczęście, lecz wycierpiała się dostatecznie obrywając przy każdej możliwej okazji. Jej ciało potrzebowało wiele czasu na ostateczną regenerację. W końcu jej się udało i od razu powróciła do dawnego mieszkania, ale jak się okazało nikogo tam nie znalazła. Jego rzeczy zniknęły bezpowrotnie. Narzeczony nawet nie usiłował jej znaleźć… Jak się od rodziców dowiedziała stwierdził, że ma dość kobiety, która ucieka i zostawia go dla innego. Nie wiedział nic… Mimo wszystko próbowała go odnaleźć i jej się to udało. Nie chciał słuchać, nie starał się dowiedzieć jak było. Wtedy zrozumiała, że próba ocalenia życia najbliżej osobie była czystą głupią i naiwnością. Stąd większość zamkniętych cech charakteru. Nie potrafiła już żyć w Rosji, ponieważ nic jej tam nie trzymało. Wyjechała z ojczyzny wałęsając się po świecie. Ostatecznie trafiła tutaj licząc, że wszystkie rany i dziury w sercu załata ciężką pracą i myśleniem tylko i wyłącznie o niej.

Ciekawostki:



·  Co może się wydawać dziwne – nie posiada lęków związanych z duchami, koszmarami (do których się przyzwyczaiła) oraz innymi „śmiertelnie przerażającymi” rzeczami, natomiast obawia się ptaków, które tępi i unika ich niczym ognia.

· Uwielbia słodycze, ale generalnie rzadko się pokazuje z nimi publicznie, ponieważ woli kreować swój wizerunek dalej jako otoczona murem, zdystansowana i chłodna kobieta. Kocha wszystkie owoce, ale przede wszystkim czyste wyroby czekoladowe (szczególnie czekoladę mleczną z orzechami).


Ostatnio zmieniony przez Lilianne dnia Pon Cze 24, 2013 4:36 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkippe
Ofiara
avatar

Liczba postów : 42
Join date : 24/05/2013

PisanieTemat: Re: Little Evil Bunny is comin'   Nie Cze 23, 2013 11:37 am


  • Podejrzewam, że w wiktoriańskiej Anglii nie było liceów ani bioinżynierii. Jednakże forum jest w konwencji alter tego tego okresu, więc chyba nie mogę się przyczepić...
  • Broń jest ładnie opisana, spodobała mi się adnotacja w nawiasie : D 
  • Temperamentna, ale opanowana. Dopuszczam to tylko ze względu na skrajności w charakterze.
  • "A kiedy wstępuje w nią marudny duch to jej „agresja” jest bardziej teatralna i wtedy jej  riposta (chociaż „jenutliwa” to nadal w żartobliwym charakterze" - tutaj się chyba coś zgubiło.
  • "W momencie, gdy natyka się na głupiutkie osoby, a ona sama należy do bystrych i błyskotliwych to niech nie liczy na uprzejmość  i jakąś wielką sympatię " - zaś z tego zdania wynika, że ona sama (Twoja postać) nie ma liczyć na uprzejmość i sympatię.
  • W tym wypadku "adekwatnie" oznacza niedowagę, powinna ważyć przynajmniej 55 kg ; )
  • Miałam coś jeszcze, ale zapomniałam...
  • Niektóre zdania dziwne zakończasz i jakby kontynuujesz w następnym. Można zamiast kropki postawić przecinek (jak już o nich mowa, niektórych są zbędne, innych brakuje, ale to norma). Być może tak celowo piszesz, ja się w tym gubię.
  • Propos, kilka razy pogubiłam się w tym co czytałam. Wiadomo, co kto lubi, ale radzę uważać na fabule ; ) 


Popraw tylko to zdanie, w którym czegoś brakuje i to gdzie jest zła forma składniowa.
Możesz na szitboksie napisać, jak już poprawisz.

Tłum przemówił. Dotarły do mnie głosy, że nie zgadzają się na bioinżyniera. Jak wspomniałam na początku - kłóci się to z epoką wiktoriańskiej Anglii. 
Zatem muszę zasięgnąć opinii Pani Admin, jak tylko się pojawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilianne
Balsamista
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 21/06/2013

PisanieTemat: Re: Little Evil Bunny is comin'   Nie Cze 23, 2013 6:43 pm

Poprawię, chociaż co do wagi to niekoniecznie musiałaby ona ważyć 55 kg. Zważ na genetykę, która warunkuje budowę ciała i niekoniecznie wyliczone poprzez BMI wagi są prawidłowe. Osobiście sama powinnam mieć wg przeliczeń niedowagę, a jednak taka jest moja budowa ciała i w opinii pediatry ważę odpowiednio.
Co do nauk.... Być może bioinżynierii wtedy nie było jednak już powstawały nauki podobne, ściśle związane z chemią, biologią czy inżynierią. Zawsze można to przekształcić na podobne studia. Licea... To również można zmienić na naukę w domu lub po prostu edukację w małym gronie uczniów, którzy posiadali na to finanse.
Z tym 'nie ma co liczyć na sympatię' chodzi o innych, ale to również poddam korekcie.
Mimo wszystko skoro realia zakładają epokę wiktoriańską oraz elementy średniowiecza, a nadal pozostaje domieszka współczesności pod postacią chociażby przeróżnych technologii wykorzystywanych w tworzeniu broni, to moim zdaniem i bioinżynieria pasuje do okoliczności. Ale to moje skromne zdanie. Skoro tu aż trzy epoki się ze sobą łączą to nie widzę nic złego, ale skoro "tłum" tak przemawia to nie zamierzam protestować i kopać sobie dołka.
Po prostu z historii wykreślę wzmiankę o bioinżynierii, natomiast inżynierie chemiczną i procesową pozostawię, gdyż już w czasach wiktoriańskich chemia nie była przedmiotem obcym i już wielu naukowców się nią zajmowało, pracowało nad nią. Tym bardziej uważam, że jest ona potrzebna do kreowania broni w Inkwizycji. Bez fatygi z tą bioinżynierią jednak jak wyżej napisałam - dany kierunek powiązany z inżynierią oraz chemią pozostawiam, bo do działu "Realiów" pasuje. Sam paradoks tkwi w połączeniu trzech epok, więc nie sądzę by przegięciem była inżynieria chemiczna i procesowa (tym bardziej niezbędna do wykorzystania w randze balsamisty). 

~ Resztą poprawiłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybille
Ofiara
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 11/05/2013

PisanieTemat: Re: Little Evil Bunny is comin'   Pon Cze 24, 2013 4:16 pm


    Popraw wspomnienia o liceach (np. na akademię, lub szkołę średnią, by pasowało do realiów) oraz pozwolę sobie zauważyć, że w XVIII wieku tatuaże raczej nie były pochwalane i posiadały je głównie osoby z marginesu społecznego. Zrobisz to i będzie akcept. c;




    Akceptuję i życzę udanej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilianne
Balsamista
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 21/06/2013

PisanieTemat: Re: Little Evil Bunny is comin'   Sob Gru 05, 2015 9:24 pm

Lilianne napisał:
Imię i nazwisko: Lilianne Selle ~

Pseudonim:  Lili, Lilka, Lil ~


Wiek:  Ukończyła dwadzieścia lat ~

Rasa:  Człowiek ~

Grupa:  Inkwizycja ~


Ranga:  Balsamistka ~


Zawód: Jak sama ranga wskazuje jest naukowcem, ale cały czas pracuje nad swoimi umiejętnościami alchemicznymi. ~

Moce:  None ~


Broń:  Whisper – broń wyglądająca niczym przeciętne Beretta m92 wykonana ze złota jednak nie jest to zwykła broń. W nabojach znajduje się magiczny (chociaż nie do końca) proch. Blokuje on moc oponenta na krótki czas (jeden post), przez co jest zmuszony do walki defensywnej lub przejścia na walkę wręcz. Natomiast najsilniejsza stroną owej broni jest to, iż proch zawiera truciznę, która paraliżuje przeciwnika w zależności od tego, gdzie trafi pocisk. Jeśli jest to jedynie mięsień na powierzchownej części to trwa on niedługo, a zaledwie kilka minut. W przypadku trafienia w organ lub przy poważnych obrażeniach (np. strzał w jamę brzuszną, uszkodzenie stawów lub kości) działa on nieco dłużej (dwa posty).
(Żeby nie było nieporozumień paraliż wraz z blokowaniem mocy następuje w tym samym czasie, a to dlatego że chcę uniknąć sytuacji, w której admin sprawdzający napisze, iż jest za dużo umiejętności w jednej broni. Zatem nie trzeba się obawiać, że przesadziłam, ponieważ limity nałożyłam według mnie odpowiednie oraz ograniczenie w tej postaci również.) ~


Umiejętności:  Jako, że wojownik również z niej świetny ( przez co miała problem z ostatecznym dokonaniem wyboru, co do rangi), to:
* w dzieciństwie uczyła się jujitsu oraz aikido, toteż nie posiada problemów w zakresie sprawności, zwinności, szybkości, refleksu, samoobrony oraz ofensywnej walki.
* potrafi posługiwać się broniami palnymi, a w szczególności Whisperem jednak także jej konikiem jest broń biała – bez problemu sobie z nią radzi.
* Chemia – to niemal całe życie naszej bohaterki. Od małego przejawiała ogromne zainteresowanie owym przedmiotem. Nie opuściła ani jednej lekcji, a ponadto miała w mieszkaniu swoje małe, prywatne laboratorium. Dzięki temu mogła poznawać zarówno związki organiczne jak i nieorganiczne. Wraz z wiekiem odkrywała (przy pomocy nauczycieli  oraz we własnym zakresie) nowe związki, dlatego nie bez powodu ubiega się o rangę Balsamistki. Twierdzi, że idealnie się do tego nadaje ze swoją pasją oraz niemałym doświadczeniem (w  połączeniu z umiejętnościami szpiegowskimi i zwiadowczymi  nie będzie stanowiło to wielkiego problemu). Tu warto również dodać, że od dawna zajmuje się wytwarzaniem wszelkiego rodzaju trucizn i w tym kierunku idzie, dlatego jej naboje są wypełnione trującym prochem, do którego substancję paraliżującą sama wytworzyła.  


Charakter:  Skomplikowana kobieta. Dostatecznie wyjaśniający wstęp, ale to nie koniec oczywiście. Lilianne można by określić stwierdzeniem „gorący temperament”. Bardzo szybko się irytuje i niestety nie potrafi być spokojna. Chyba, że znudzona czyjąś obecnością lub konwersacją, lecz to zmienia postać rzeczy. Z tego oto powodu często wpada w kłopoty, ale jak wiadomo na własne życzenie i odpowiedzialność. Ponadto lubi sparingi oraz wszelkiego rodzaju walki, do których niejednokrotnie sama celowo (czasem nieświadomie) prowokuje. Ból powoduje, iż żyje pełnią życia, czuje, że żyje. Dawka adrenaliny – to jest to. Rzecz jasna nie jest masochistką jakby można było wywnioskować po tym ujęciu. Bywa, że posiada moc energii, jest żywiołowa, z tysiącem pomysłów na sekundę jednak zdarza się to rzadko i na pewno nie w byle jakim towarzystwie. Musi być to osoba niezwykle wyróżniona oraz zaufana. Wtedy nawet pokazuje stronę swojej kreatywnej osobowości, tej otwartej, zadowolonej z życia, wesołej i nieco optymistycznej. Mimo wszystko tak jak podkreśliłam – zjawisko nieczęste. Natomiast najczęściej kapryśna, opanowana, ale  włada nią humorzastość. Zatem zmienna niczym  pogoda jak prawdziwa kobieta. Jak już byliśmy przy kwestii towarzystwa… Niekoniecznie jest duszą społeczeństwa. Raczej woli posiedzieć z jedną personą niźli z gronem dzieciaków, nudziarzy, czy sztywniaków. Bo trzeba wiedzieć, że pomimo małej tolerancji tłumów wokół siebie nie stroni od dobrej zabawy. To kobieta, która chodzi swoimi ścieżkami, niczym drapieżny kot, który czyha na czyjąś pomyłkę, a zarazem beztroska, wolna niczym ptak. I tu istnieje mały paradoks, bowiem posiada swoje jasne zasady, od których nie odstępuje nawet na krok. Życie ją dostatecznie przeszkoliło w związku z czym stała się dojrzała, nieodgadniona, tajemnicza, a przez to  niejednokrotnie chce się ją bliżej poznać, spróbować odkryć, podbić niczym nieznany ląd. Jest nieprzewidywalna. W jednej chwili można stać się jej obiektem zainteresowań, podejrzeć, spisku, intrygi, a zaraz potem potencjalnym kandydatem na dobrego rozmówcę. Zatem nigdy nie wiadomo, co siedzi w jej główce. Raz chytrość i przebiegłość jak u lisa, a zaraz potem nuta sympatyczności, ale przy tym wszechobecnego dystansu, chłodu, stoickiego spokoju i opanowania. To mieszanka iście wybuchowa oraz jeden, chodzący paradoks. Wiele cech osobowości jest u niej sprzecznych jak na przykład szybka irytacja, albo skrajność – spokój nie do zniesienia przez człowieka, który za wszelką cenę usiłuje wyprowadzić ją z równowagi. Co do zabawy…. Niekoniecznie chodzi o rozpustę, ale żeby wypić, potańczyć, pośmiać się i porozmawiać to zawsze bardzo chętnie (sporadycznie odmawia – wtedy oznaka, że coś się dzieje i po prostu nie jest w najlepszym nastroju, a jak wiadomo zdarzyć to się może w każdej, nawet najmniej oczekiwanej chwili.) Blondynka jest dosyć marudna, a w związku z tym zrzędliwa. O tak, nie raz ma się już jej dość, chociaż i te dwie cechy czasem pokazują się od „lepszej strony” i wygląda to po prostu zabawnie. Można się wtedy pośmiać pod nosem oczywiście narażając się przy tym na nieprzyjemne (ale równie zabawne) słowa z jej strony. Trzeba wiedzieć, że kiedy zamierza być poważna, agresywna w słowie to po prostu jest. A kiedy wstępuje w nią marudny duch to jej „agresja” jest bardziej teatralna i wtedy jej  riposta (chociaż „jebutliwa” to nadal w żartobliwym charakterze). Mimo swoich chłodnych i raczej zdystansowanych cech nie jest sztywna jakby się wydawało. Wszystko to kwestia rozpracowania, a i większość zależy od rozmówcy i jego osobowości. Jeśli będzie się chociaż w jakiejś mierze utożsamiał, pasował do jej charakteru to na pewno zobaczy Lil od strony żywiołowej, pogody ducha, wulkanem energii, którego nie da się zgasić. Nie szczędzi sarkazmu, czy ironii, a i lubi się czepiać, słać dookoła cięta ripostę. Wiadomo, że rzadko kto wytrzymuje z nią więcej niż kilka minut, ale jakoś szczególnie z tego powodu nie cierpi. Jak dla niej całe życie już mogłaby zostać indywidualistką i samotnie przemierzać świat, ale wiadomo, że miło by było od czasu do czasu pozatruwać komuś życie oraz ponękać psychicznie. Inaczej byłoby nudno, a ona nudy nie znosiła. W momencie, gdy natyka się na głupiutkie osoby, a ona sama należy do bystrych i błyskotliwych - to niech nie liczą na uprzejmość  i jakąś wielką sympatię ( o ile w ogóle jakąkolwiek) z jej strony. Natomiast jeżeli jej rozmówca okazuje się cwaniakiem lub narcyzem to jest szansa na odnalezienia wspólnego toru. Ona sama bowiem jest pewna siebie i wcale nie boi się, nie krępuje jej okazywanie tego. Zna doskonale swoją wartość i nie zamierza całe życie być skromna, kryć się z tym. Jest wyznawczynią przekonania, iż życie jest jedno i należy dostatecznie z niego skorzystać, bo w przeciwnym razie na starość będzie się wielu rzeczy bardzo żałowało. Twierdzi, że ma wszystko czego jej potrzeba, czyli inteligencję, doświadczenie, wykształcenie cały czas zdobywa, spryt, błyskotliwość, siłę przebicia, elokwencję, oraz urodę. Wykorzystuje to wszystko wszędzie, gdzie może. Bo czemu nie? Jeśli jest się pracowitym oraz ma się ku temu  predyspozycje to należy to wykorzystywać. Nie liczyć na kogoś, innych,  portfel rodziców oraz „nadzieję” (chociaż doprawdy nadal nie wie czym jest to głupie słowo). Istnieje ambicja, zdolności umysłowe, czyli mózg, a  w dodatku praca. T o powoduje, że osiągasz to, czego chcesz. Nie ma rzeczy niemożliwych. Życie to nieustanne pokonywanie barier oraz wyrzeczeń. Głupich  murów i znaków zakazu, które postawiła sobie ludzkość twierdząc, a w zasadzie z góry zakładając, że coś jest niemożliwe do zdobycia/ osiągnięcia. Ponadto jest kobietą zdecydowaną, silną, ale z drugiej strony wrażliwą. Niestety często chcąc przejść obok wielu sytuacji obojętnie  - nie potrafi. Pracuje nad tym nadal jednak nikt nie jest pozbawiony jakichkolwiek uczuć. Oczywiście ona ich nie pokazuje, przeżywa  w samotności, ale zawsze. Mimo wszystko otacza się niewidzialnym murem oraz większość cech, które prezentuje to tylko gra pozorów, sztuczna maska. Przedstawia siebie taką  jaką chciałaby w pełni być, tyle że czasem  jej nie wychodzi. Owszem – wiele wyżej wymienionych cech jest prawdziwych, lecz co prawda nie wszystkie. W zasadzie jest sympatyczną, wesołą osobą, która zapewne gdzieś się w swoim życiu zgubiła, doświadczyła tego świata, którego zapewne nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby doświadczyć. Ponadto zabawna, szalona. Ma potencjał na prawdziwego przyjaciela jednak to długa droga. Jest szczera  i bezpośrednia do bólu. Zdarza jej się tym kogoś urazić, zranić, szczególnie nieśmiałe, zamknięte w sobie osoby. Sądzi jednak, że z dwojga złego lepsza jest gorzka prawda niż słodkie kłamstwo. Tak nawiasem mówiąc to nie przepada za nieśmiałymi osóbkami ze względu na brak nici porozumienia. Stanowczo woli otwarte, śmiałe, bezczelne nawet, zadufane w sobie persony, ponieważ z nimi o wiele ciekawiej jej się pracuje, rozmawia. Stanowi to dla niej wyzwanie, a ona je kocha. Względem bliskich bardzo lojalna. Rzuca się w ogień nie myśląc czy to pułapka. Bywa lekkomyślna i naiwna, chociaż od pewnego czasu na tyle nad tym pracuje i panuje, że przemyśli kilka razy zanim podejmie decyzję.


Wygląd:  Kobieta nie za wysoka, ani nie za niska. W zasadzie na ten temat są podzielone zdania, ponieważ każdy ma inny przelicznik, ocenę, inną skalę. W każdym razie mierzy ona dokładnie sto siedemdziesiąt centymetrów, a waży adekwatnie do wzrostu, mianowicie pięćdziesiąt jeden kilogramów. Jest szczupła, a według niej samej nie za chuda, wręcz idealne proporcje sylwetki. Chociaż i w tym punkcie każdy sobie może spekulować, bo wiadomo, że każdy ma inne gusta. Ciało zgrabne oraz wysportowane poprzez trenowanie od dzieciństwa. Przy ćwiczeniu i rozwijaniu mózgu nie zapomniała również o zdrowiu ciała, a zatem ducha. Odpowiednio zarysowane  biodra i biust jednak nie jest jakoś przesadnie kobieco zbudowana, a odpowiednio do swojego wzrostu. Wyglądałaby nie dobrze z większymi krągłościami. Ponadto jest raczej wątła, ale to jednocześnie podkreśla jej kobiecość. Sprawia wrażenie… (choć może faktycznie taka jest) kruchej. Celowo porusza Celowo porusza się z gracją, jest delikatna, lecz jeśli przychodzi do pojedynku może zmienić się nie do poznania. Mimo tego pozoru ma widocznie zarysowane mięśnie brzucha. Wysportowanie również widać po zgrabnej, szczupłej łydce, której pozazdrościłaby jej nie jedna modelka  rodem z wybiegu. Tak, bezapelacyjnie nogi są godne uwagi i jak twierdzi Lil są jej głównym, a wręcz największym atutem. Są one długie, chociaż kobieta podkreśla je ze smakiem ( nigdy nie przepadała za zbyt krótkimi spódniczkami, które kojarzyły  jej się z kobietami lekkich obyczajów). Zadbane, drobne dłonie, smukłe palce podkreślone zawsze lakierem pasującym do całości ubioru. Jasna karnacja, co raczej cechuje ludzi pochodzących z Rosji. Para dużych, jasnoniebieskich oczu, okalana wachlarzem czarnych, długich rzęs. Mimo to na co dzień stosuje kolorowe soczewki dla niepoznaki (lubi z nimi eksperymentować). Trzeba wiedzieć, iż kobieta, mimo że zajmuje się profesjonalnym makijażem sama od niego stroni i przez to jej twarz pozostaje nienaruszona, pozbawiona make-upu. Naturalne piękno jest najlepsze i najcenniejsza, ot. Zgrabny, mały nosek oraz pełne, bladoróżowe usta pokryte często bezbarwnym lub (w podobnym odcieniu, co naturalny różem) błyszczykiem. Bardzo długie jasno blond włosy sięgające do bioder, chociaż czasem za pomocą nożyczek zmienia ich długość za łopatki (mimo wszystko trzyma się długich włosów).

Historia:  Przyszła na świat srogą zimą, a dokładnie dwudziestego stycznia dwadzieścia lat temu. Ojciec służył w kontrwywiadzie, natomiast matka nie zajmowała się niczym szczególnym oprócz nauki matematyki w  szkołach licealnych. Od początku była jedynaczką i w tym zakresie nic się nie zmieniło. Ponadto jakoś nie ubolewała nad brakiem rodzeństwa. Mogła w pełni skupić się na swojej nauce, a rodzice na jej wykształceniu i  ta sfera nie była drażniącym tematem w ich rodzinie. W kwestii rodziny nie ma za wiele do opowiedzenia oprócz wzmianką o częstych przeprowadzkach i wiecznej tajemnicy związanej z pracą ojca. Na każdym kroku trzeba było uważać, by nie powiedzieć za dużo. Niestety wychowywała się w rodzinie, gdzie rodziciel należał do służb specjalnych, toteż nie było łatwo. Zawsze targały nim jakieś niespokojne myśli, mało się otwierał nawet przed matką, a to powodowało, że generalnie mało ze sobą wszyscy rozmawiali i spędzali czas. Wszystko zobowiązywało do dyskrecji. Mimo to nie dano jej odczuć, iż jej Zycie jest nieco inne niż u rówieśników. Poza tym mogła swobodnie zwiedzać różne części świata. Matka dorabiała jako korepetytorka. Wraz z upływem lat rodziciele wskazali jej ścieżkę jaką mogłaby podążać w przyszłości. Stawiano jej wysoki próg, poprzeczkę. Od zawsze wiedziała, że nie może robić tego, co chce (początkowo była to po prostu gra na pianinie jednak wszystkie pogadanki sprowadzały się do tego, że to żadna praca i każdy artysta kończy na bruku, a ponadto w końcu przez to nie będzie miała na chleb, więc powinna zacząc racjonalnie myśleć  nad wyborem zawodu). Z czasem coraz bardziej zaczęła interesować się chemią. I w ten oto sposób ze stosunkowo beztroskiego dzieciaka przeszła na tryb mola książkowego. Coraz więcej czasu spędzała w bibliotece nie zważając na spotkania towarzyskie, chociaż po upływie miesiąca nauczyła się łączyć pasję z koleżeńskimi wypadami. Na życzenie dostała od matki w mieszkaniu pokój, który dysponował wszelkimi niezbędnymi udogodnieniami chemicznymi. W pełni został przygotowany do jej dalszego kształcenia. Miała odpowiednie narzędzia, probówki, a substancje do badania znajdowała w życiu codziennym niemal na każdym kroku. Wszystko wydawało się takie godne uwagi… Matka pomagała w pewnych obliczeniach na samym początku, ale z czasem przestała w tym temacie potrzebować i jej.  Stosy książek walały się pod łóżkiem, na podłodze, na biurku, dosłownie wszędzie. Marzyła o zrobieniu kariery właśnie w tym zakresie. Chciała się przyczynić do rozwoju ludzkości, do wymyślania nowych technologii z udziałem chemii, które pomogły by ludziom, zapobiegały ekologicznym katastrofom. Najpierw jednak chciała z dobrymi wynikami dostać się na inżynierię chemiczną i procesową (co w końcu jej się udało). Miała wiele furtek. Przede wszystkim rozważała tego kierunku. 

Ostatecznie stwierdziła, iż chemia jest bliższa jej sercu, toteż nie ma co dłużej gdybać nad postanowieniem. Na brak znajomości nie mogła narzekać, dlatego często mogła się wyrwać od codziennej szarości, tudzież rutyny. Przyszedł czas matury, z którą większych problemów nie miała. Ojciec raczej liczył na to, że jego córka pójdzie w ślady tatusia chcąc dostać się do kontrwywiadu jednak nie to było jej w głowie. Chciała podbijać świat jak to każda młoda osoba. Przyszedł czas, w którym opuściła rodzinne cztery kąty, a było jej to jak najbardziej na rękę. Rękami i nogami broniła się by dłużej nie pozostać pod jednym dachem z matką i ojcem, chociaż do rodzicielki miała większy sentyment. Niewiele czasu minęło zanim przeprowadziła się do Moskwy. Tam studiowała wcześniej wybrany przez siebie kierunek. Nie zaprzestawała dalszych, dodatkowych i mozolnych badań, aby ulepszyć receptury (jak wcześniej wspomniałam dziewczyna zajmuje się tworzeniem przeróżnych trucizn, dlatego  w tym zakresie prowadziła badania).  Nie miała problemów z zaliczaniem zajęć laboratoryjnych. Teoria szła jej gorzej jednak ze wszystkim można było sobie poradzić przy odrobinie chęci i zadanego sobie trudu.
W trakcie  studiów na swojej drodze poznała pewnego mężczyznę, z którym jak się później okazało mieli wiele wspólnego. On również posiadał pasję, tyle że do majsterkowania, natomiast ona zapalony chemik. Ponadto on zajmował się ochroną ludzi, co punktowało w oczach Lilianne. Wtedy jeszcze nie była nastawiona anty do płci męskiej, toteż była przekonana o swojej biseksualności. Natomiast od kilku ładnych lat jest pewna swojej  homoseksualnej orientacji. Wiadomo, że pierwsza miłość jest najważniejsza i pozostaje w sercu na zawsze. W jej przypadku jeszcze się nie zakończyła (mimo, że osłabła), ale jak sądziła zakończyła swój żywot i się nie odrodzi. Zaręczyli się po niedługim czasie, zamieszkali razem i do czasu wiedli spokojne, szczęśliwe życie. W końcu odezwał się mężczyzna związany z jej przeszłością. Kompletnie o nim zapomniała jednak przypomniał o swoim istnieniu. Głupota ta zaczęła się w wieku siedemnastu lat, kiedy chodziła jeszcze do akademii dla uczniów posiadających finanse na dalszą edukację niż podstawową (było to organizowane przez wykształconych ludzi, którzy zajmowali się oświatą młodych ludzi w zamian za pieniądze wysoko postawionych rodzin - arystokratycznych i szlachetnych). Wtedy nie do końca wiedziała, co to jest miłość. Byli wtedy parą, lecz wraz z ukończeniem szkoły znajomość się urwała i życie toczyło się dalej. Można powiedzieć, iż to była zwyczajna szkolna sympatia. Niestety człowiek ten dał znać o sobie burząc poukładane życie z narzeczonym.  Otrzymała telefon, który okazał się szantażem. Pozostawało jej albo wrócić na obrzeża Moskwy do owego mężczyzny (wtedy jeszcze z nieznanych jej powodów), albo jej narzeczony zostanie pozbawiony życia. Musiała dochować tajemnicy, a więc jeśli wybrałaby pierwszą opcję nie może powiedzieć nic swojemu mężczyźnie, gdyż inaczej po prostu zginie. Wtedy jeszcze należała do tych zakochanych, a przy okazji lekkomyślnych. Zatem decyzja była prosta. W tej samej chwili spakowała najpotrzebniejsze rzeczy nie pozostawiając po sobie śladu, nie informując w żaden sposób narzeczonego o swoim nagłym zniknięciu. Okazała się po prostu naiwna. Mężczyzna należał do jednego z rozpowszechnionych gangów, a  narzeczony Lil zajmował się ich wytępianiem. Owy gang stanowił dla jej faceta trudność od kilku miesięcy, ale w końcu wpadł na ich trop. Miała być ewentualnym okupem, pretekstem do tego, by nie panoszył się w ich okolicy. Kilkakrotnie próbowała uciec jednak wszystkie podrygi zakończyły się fiaskiem, a również  została ukarana. Oczywiście nie doszło do gwałtu na całe szczęście, lecz wycierpiała się dostatecznie obrywając przy każdej możliwej okazji. Jej ciało potrzebowało wiele czasu na ostateczną regenerację. W końcu jej się udało i od razu powróciła do dawnego mieszkania, ale jak się okazało nikogo tam nie znalazła. Jego rzeczy zniknęły bezpowrotnie. Narzeczony nawet nie usiłował jej znaleźć… Jak się od rodziców dowiedziała stwierdził, że ma dość kobiety, która ucieka i zostawia go dla innego. Nie wiedział nic… Mimo wszystko próbowała go odnaleźć i jej się to udało. Nie chciał słuchać, nie starał się dowiedzieć jak było. Wtedy zrozumiała, że próba ocalenia życia najbliżej osobie była czystą głupią i naiwnością. Stąd większość zamkniętych cech charakteru. Nie potrafiła już żyć w Rosji, ponieważ nic jej tam nie trzymało. Wyjechała z ojczyzny wałęsając się po świecie. Ostatecznie trafiła tutaj licząc, że wszystkie rany i dziury w sercu załata ciężką pracą i myśleniem tylko i wyłącznie o niej.

Ciekawostki:



·  Co może się wydawać dziwne – nie posiada lęków związanych z duchami, koszmarami (do których się przyzwyczaiła) oraz innymi „śmiertelnie przerażającymi” rzeczami, natomiast obawia się ptaków, które tępi i unika ich niczym ognia.

· Uwielbia słodycze, ale generalnie rzadko się pokazuje z nimi publicznie, ponieważ woli kreować swój wizerunek dalej jako otoczona murem, zdystansowana i chłodna kobieta. Kocha wszystkie owoce, ale przede wszystkim czyste wyroby czekoladowe (szczególnie czekoladę mleczną z orzechami).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 191
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Little Evil Bunny is comin'   Sob Gru 05, 2015 10:08 pm

Zmiany zaakceptowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Little Evil Bunny is comin'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: