IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Stawek   Sob Sty 25, 2014 9:30 pm

First topic message reminder :

    Mały z piękną krystaliczną wodą stawek. Na pewno wszelakie zwierzęta mogą pić z tego wodopoju. Na jednym z brzegów znajduję się mały pomost, na którym spokojnie jedna osoba mogłaby się położyć. Widać, że był solidnie zbudowany. Czasem jakaś żabka poskacze. W stawku pływają złote rybki. Widocznie ktoś ich dogląda. Wokół jest posadzone kilka drzewek.

___________________


Kobieta musi być piękna i silna.
Łamię regułę, ponieważ jestem brzydka i słaba.
Pozdrawiam, Nimue Heavensword.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Sty 20, 2018 1:33 pm

Saja miała rację. Być może ich plany były niemalże identyczne, lecz Flamel nie mógł dopuścić by choćby cień szansy rzucił swe czarne macki na powodzenie ich ucieczki. Żaden inkwizytor nie sprzeciwi się Arcymistrzyni i nie opowie bajeczki, że wpadli w pułapkę i tylko on z niej uszedł cało. Trzeci członek drużyny musiał kategorycznie zginąć bez żadnych ale.
- Nie musisz nikogo zabijać. Zostaw to mnie. Upozoruję atak czarownicy. -
Tak też Flamel przypuszczał. Jego ukochana nie była bezwzględnym zabójcą, nie wyzbyła się tego czego on musiał wyzbyć się już dawno temu - skrupuły, jedni mówią że to przekleństwo słabych, Mistrz jednak uważał, że skrupuły są przywilejem tych, którzy nie muszą zabijać. Saja była jeszcze młoda, doświadczenia jej nie brakowało, lecz dalej pozostawała bardzo młoda. Łapała czarownice i stawiałą je pod sąd, w ostateczności broniąc swojego życia zabijała, dlatego też rozkazy jakie dostawała różniły się od tych, które dostawał Mistrz. "Zabić...", "Bezwzględnie unicestwić..." Tymi słowami raczony był blondyn najczęściej, nie pamiętał już nawet kiedy ostatni raz pojmał czarownicę. Niestety każda z tych, która musiała twarzą w twarz stanąć z Brenem musiała zginąć. Nie było ważne czy podjęła walkę czy nie, czy była jeszcze dzieckiem, nastolatkiem, dorosłą osobą czy starcem stojącym już krok od grobu. Musiał zabijać, jak maszyna, bez mrugnięcia okiem czy choćby zająknięcia.
- Oczywiście, że mam plan zapasowy kochanie, czyż to nie oczywiste, że jest on nam niezbędny? - Wyszeptał. - Ale o tym już nie tutaj, zmieńmy trochę scenerie... -
Nie dokończył gdy nagle z krzaków wyłoniła się damska postać. Flamel wiedział do kogo ta postać należy.
-Witam Mistrza Żniwiarzy Brendana Flamela, oraz jego uroczą towarzyszkę Saję N. Jednak Arcymistrzyni miała rację by wydać rozkaz śledzenia cię mój Panie. Teraz dowie się o wszystkim o czym tutaj rozmawialiście. - Powiedział nieznajomy.
- Zamknij się Yuuko. Jesteś tylko zwykłym psem gończym inkwizycji. Rozkazuję ci zamilknąć. - Powiedział Flamel władczym tonem.
- Niestety działam z ramienia Arcymistrzyni. Mogę ignorować twoje rozkazy blondasku. - Yuuko zaczęła się śmiać
- Saja jeżeli nie chcesz, żeby cały nasz plan legł w gruzach wyzwij ją na pojedynek i zabij. Proszę cię o to. Zrób to.- Flamel znał ową pół dziewczynę. Wiedział, że mimo iż jest zwykłym psem gończym nigdy nie odmówiłaby rzuconej rękawicy.


Ostatnio zmieniony przez Brendan Flamel dnia Pon Sty 22, 2018 2:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 21, 2018 3:41 pm

Brendan może kochał Saję, ale jeszcze duże o Noe nie wiedział. Kobieta nie lubiła zabijać swoich, bo nie miała po co tego robić? Nawet w imię miłości, to wywoływało u niej dziwne odczucia. Była mordercą nie raz nie dwa zabijał bezbronne osoby. Wiele czarownic, które zabiła, które torturowała. Sama napawała się tym widokiem. Jednak wolała aby to on przejął inicjatywę. W końcu to jego plan, a tylko w połowie jej i to w mniejszej połowie. Saja słuchała jego słów, po czym odpowiedziała;
- Myślimy podobnie mój drogi.- te słowa powinny zamknąć wszystkie jego wcześniejsze wypowiedzi. Co z tego, że była młoda? Ale doświadczenie mówiło za siebie. W końcu była jedną z najlepszych, a to świadczyło nie tylko o jej sile, ale także o jej zdolnościach. Czasem podejście Brendana ją bardzo bawiło. Nagle spostrzegł jak jakaś kobieta wyskakuje za krzaków. Saja znała ją zwiedzenia. Jednak to co mówił jej kochanek i ona sama, wyglądało, że dobrze oboje się znają. Czarnowłosa, słyszała jego słowa. Jednak stała teraz przed trudnym wyborem. Noe znała do końca prawdy, a ona mogła uchylić rąbek tajemnicy na całą sprawę. Z drugiej strony nie miała na co czekać, bo owa kobieta może zechce uciekać i będzie zmuszona rzucić się za nią w pogoń. Zastanawiała się jednak dlaczego sam jej nie zabije? A prosi wręcz błagalnie ją o to. To było nieco dziwne. Przecież był Mistrzem, więc mógł to zrobić z przymrużeniem oka? Ta cała sytuacja nie podobała się Saji. Dlaczego obrazu zabijać? Może ją przeciągniemy na swoją stronę? Może się zgodzi. Albo po prostu ją oszuka?
Saja podeszła bliżej nie mówiąc słodkim głosem ;
- Ha..ha..więc dałaś się nabrać Yuko. To ma tak wyglądać. Wiesz udajemy się na tajemniczą misję. Małopolskie kto o tym wie. Jeśli piśniesz choć słowo, to zgnijesz w lochu, lub gorzej. Ta misiaj jest ściśle tajna. Jeśli się nie powiedzie Ty za to odpowiesz i znając życie przypłacisz, to własnym życiem. - mówiła zimnym i przekonującym głosem. Nawet jej powiek nie drgła na samą myśl o kłamstwie. Była w tym tak dobra, że nie szło odróżnić kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamie jak z nut. Pracowanie w terenie ma swoje zalety jak widać, a szczególnie wtedy, kiedy trzeba zdobyć informację, to umiejętność jest nie zwykle potrzebna.



( z racji, że nie wolno zabijać dobrowolnie i samemu postaci, to zmieniłam prosta)

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Sty 22, 2018 4:40 pm

Brendan wiedział dlaczego i kim jest owa kobieta, wiedział jak bardzo może zagrażać w tym momencie ich szczęściu, ale wiedział też, że nie mógł się jej pozbyć osobiście. Będąc Mistrzem nie można wyzwać kogoś takiego na pojedynek, ale i on nie mógł na takowy zostać wyzwany przez takiego byle kogo.
- Saja nie pogrywaj z nią sobie tylko zrób to o co cię proszę, bo zaraz będzie za późno - Powiedział niemal błagalnym tonem Flamel
-Lepiej posłuchaj swojego kochasia, bo jak nie to biegnę prosto do arcymistrzyni z ciekawymi nowinami- powiedziała nowa postać zatrzymując śmiech na słowa Saji. Byłą wręcz bezwzględna w swojej pogardzie dla jej słów, ponieważ dobrze wiedziała, że ta próbuje ją okłamać. Nie była to jednak wina ani Żniwiarki, ani Mistrza. Była szkolonym szpiegiem i to jednym z lepszych, umiała wyczuć jakąkolwiek nieścisłość i podstęp po choćby jednym zdaniu nie pasującym do reszty. Zabójczo użyteczna w wywiadzie inkwizycyjnym. Sam Flamel nie raz korzystał z informacji zdobytych przez właśnie tę niepozorną osobę.
- Saja zrób to wreszcie chyba, że naprawdę chcesz żeby nasza misja nigdy się nie powiodła, a my już teraz zawiśniemy na szafocie. - Tym razem blondyn miał typowo władczy ton. To już nie były zwykłe prośby, to były rozkazy wydawane z rozpaczy, ponieważ od kobiety teraz zależało ich życie lub śmierć. Wszystko zależało od tego czy ta zgodzi się zabić Yuko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sro Sty 24, 2018 8:54 am

To co mówił kochanek było lekkim szokiem dla niej. Co to za miłość, która będzie zaczynać się od przelewu niewinnej krwi? dla czego ktoś ma płacić życie za to? To bez sensu..Saja wybierała, zupełnie inna możliwość. W sumie rzeczy kobieta jak na psa gończego była bardzo ładna i młoda. Ma tyle życia przed sobą, a ona co ma ją od tak po prostu zabić bo jej kochanek o to prosi? Bo on jej taj karzę? To głupie jeśli myśli, że będzie jego panią na posyłki. Nie wiadomo dla czego, ale Saję ten fakt zaczął irytować..Czemu od razu zabijać? Czemu nie widzi innego rozwiązania? Czyżby piękny mężczyzna był jakimś sadystą? Saja spojrzała w jego kierunku. Jednak nie wyciągnęła miecza. Dalej nie rozumiała dla czego sam się tym nie zajmie? Teraz już nie jest Mistrzem. Teraz jest już prawie uciekinierem jak ona. Więc sam może to zrobić. Czyżby się bał? Albo nie był pewien czego chce? Jego zachowanie w tej sytuacji bardzo drażniło młodą kobietę. Z pewnością jeszcze, wróci do tego tematu jak tylko pozbędzie się owej dziewczyny. Saja podeszła spokojnym krokiem w jej w kierunku, który w ogóle nie zdradzał jej zamiarów. Czarnowłosa wiedziała jak marnie zarabiają i nędznie żyją nie które psy gończe. Ją można było spokojnie przekupić, ale Bren upierał się tylko przy jednym. Saja więc spokojnie, zbliżyła się do niej i wyczekiwała ruchu lub jakiegoś słowa cudnej istoty. Jednak nic takiego się nie wydarzyło na chwilę obecną. Yuuko stała spokojnie, niczym drzewo, które właśnie, zapuściło korzenie. Patrzyła niewzruszonym spojrzeniem. Cicha i spokojna, a jedną jak rwąca rzeka. Nagle Panna, nieoczekiwanie ruszyła w stronę czarnowłosej i jako pierwsza, zadała cios. Jednak młoda Inkwizytorka, właśnie na to czekała i z łatwością odparła jej atak. Dosłownie krzyżują oba miecze. Yuuko napierała z całej swojej siły swoim mieczem na broń Saji. Na czarnowłosej jednak, to nie wywarła żadnego znaczenia. Przyjęła odpowiednią postawę i z nienacka wymierzła jej kopniaka brzuch. Jednak młoda kobieta na czas zdążyła się zasłonić lewą ręką, także but Saja znalazł się w jej dłoni. Yuuko uśmiechnęła się w tym momencie, gdy myślała, że ma ją w potrzasku. Jednak nie spodziewała się wywrotki, która w tej chwili zareagowała jej Saja. Trzymana noga przez Yuuko. Jednym zdecydowanym i szybkim ruchem, uwolniła się, także padnica oberwała prosto w podbródek szpicem buta czarnowłosej. Yuuko upadła na ziemię, ale bardzo szybko, oprzytomniała i przystąpiła do kolejnego natarcia w postaci rzucania kilka sztyletów naraz. Saja stała spokojniejsze, a w jej stronę leciała sztylet rzucone z niebywałą precyzją. Saja spokojnie bez większego wysiłku odbiła jej wszystkie na raz. Jednak nie spodziewałam się, że Yuuko, chowa zanadrzu jeszcze cztery sztylet, które wystrzelił w jej stronę zaraz po drugiej salwie. Saja cofła się do tyłu z trudem odbiła trzy sztylet. Natomiast czwarty rozciął jej policzek z którego momentalnie płynęła krew. Walka trwała chwilę, ale była naprawdę godna podziwu z obu stron nie brakowało werwy.
Saja jednak po kilkunastu minutach, zadała śmiertelny ciosc. Wymierzając prosto w szyję kobiety. Odcinając jej w ten sposób głowę, która skulała się w prost pod nogi Brena. Ciało kobiety bez głowy, stało w pozycji stojącej przez kilka minut. Po czym upadło na ziemię. Martwe ciało pozbawione głowy leżało tuż przed kochankiem, podobnie jak głowa. Saja spojrzał zimnym spojrzeniem na niego mówiąc ;
- Zrobiłem dokładnie, to o co prosiłeś. Za to teraz Ty pozbędziesz się ciała. Ja muszę opatrzyć sobie policzek. Muszę przyznać, że trochę mnie zaskoczyła tymi sztyletami. Musiał być mistrzynią w rzucaniu nimi. Nie zwykła technika. Szkoda było tracić kogoś takiego jak ona.
Inkwizytorak nie zrobiła smutnej miny. Jej twarz, pozostała nie wzruszona zimna i poważna. Schował miecz do pochwy. Po czym dodała: - Więc co robimy dalej skarbie, gdy tylko pozbędziesz się ciała?
Lewą dłonią wyciągnęła z kieszeni bandaż. Po czym urwała jego kawałek i przetarła nim prawy policzek. Rana nie byłą zbyt głęboka, więc nie wymagała szycia, ale było blisko. Dobrze, że Saja znała podstawy leczenia, bo wiedziała co należy wykonać, aby nie została jej blizna na twarzy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 28, 2018 12:48 pm

Brendan spokojnie przyglądał się całej sytuacji z kamienną twarzą. Wiedział, że jeżeli Saja nie da rady zabić Yuko to on będzie musiał to zrobić i wtedy będzie musiał się również gęsto tłumaczyć w Inkwizycji. Nie chciał by Saja umierała kochał ją, ale musiał wysłać ja na pojedynek z psem gończym. Gdyby on zabił intruza zawiśli by oboje. Jednak gdy zrobi to dziewczyna Mistrz wmówi innym, że zostali zaatakowani przez nią, a spotkali się zupełnie przypadkiem. Oczy Żniwiarza utkwione były w obie kobiety, gdy nagle jedna z nich zaatakowała. Walka nie trwała długo, więc już po chwili u stóp blondyna leżała głowa dziewczyny z uszami. Jego kochanka nie odniosła większych ran, jedynie karmazynowa stróżka krwi zdobiła jej policzek, sącząca się krew z rany na policzku dodawała dziewczynie piękna, lecz Bren nie powiedział jej tego słysząc jej słowa.
- Nie mam zamiaru pozbywać się ciała skarbie. Jej zwłoki trzeba zanieść do Siedziby Inkwizycji. - Powiedział stonowanym głosem nie zdradzającym lekkiego zmieszania.
- Wiesz czemu prosiłem Ciebie o zabicie jej a nie zrobiłem tego osobiście? Na pewno cię to zastanawia prawda? - Chciał trochę zaspokoić ciekawość kobiety, więc wyciągnął jeden ze swoich mieczy i wyciągnął go w stronę dziewczyny.
- Te ostrze zostało wykonane przez najlepszych Balsamistów. Zostawia charakterystyczne rany cięte. Rozpoznano by tą klingę bez najmniejszego problemu. Z twoją bronią będzie dużo trudniej. Zapytasz więc dlaczego nie wziąłem po prostu twojego oręża? To proste Kwiatuszku, siłę napastnika również można określić po zadawanych ranach, zwłoki mówią bardzo wiele o kacie. - Zaczął tłumaczyć się przed swoją ukochaną, która była ewidentnie zdenerwowana na kochanka z powodu decyzji, którą podjął. Jednak Brendan musiał jej wytłumaczyć, ze to jedyne wyjście z tej sytuacji.
- Powiedz mi proszę jeszcze jedną rzecz. Słyszałaś może kiedyś jak Mistrz Inkwizycji zabił innego członka Inkwizycji bez świadka podobnej lub wyższej rangi? - Zapytał nie czekając jednak na jej odpowiedź.
- Otóż nie wolno nam tego robić. Nam mistrzom. Nie wolno zabijać swoich, nawet w momencie gdy ci wyciągają na nas broń. mamy obowiązek ich obezwładniać. Z tobą jest dużo łatwiej. Zabiłaś ją, a ja poręczę za ciebie że stało się to w afekcie. Nic nie będzie groziło wtedy ani tobie ani mi, ani też naszej misji, a jedynie da mi pretekst by wybrać ciebie do tejże misji. teraz rozumiesz czemu prosiłem o to ciebie? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 28, 2018 2:38 pm

Pomysł Brena nawet spodobał się Saji. Był prosty i logiczny. Bez żadnych komplikacji. Tylko nawet ona, nie miała zamiaru wlec za sobą ciała martwej kobiety. Zazwyczaj zabija, a ciał pozostawia gdzieś pochowane głęboko w ziemi. Spojrzała na niego mówiąc słodko ;
- Twój plan mi się podoba. Na nasze szczęście, mój miecz nie został wykonany przez Balsamistów, to prawda. Jest jedyny i nie powtarzalny. Jednak gdybyś mnie uprzedził, o Twoich zamiarach, to cięcie wyglądało by inaczej, a teraz wygląda na to że zabiła ją osoba, która jest mistrzem w sztuce walki mieczem. Dobrze, że dalszy Twój plan wygląda inaczej, bo tak to z pewnością cień podejrzeń spadły na mnie. Co było by nie ciekawe. A tak nie muszę się tym martwić. Z pewnością musisz mieć ułożone przemówienie dla czego ją zabiłam. Więc nie wnikam już w to, ufam Ci całkowicie. Teraz widzę że mogę spokojnie powierzyć w Twoje ręce moje życie. - uśmiechnęła się i namiętnie pocałował go w usta. Nagle Saja przeniosła swój wzrok na martwe ciało kobiety, zastanawiając się jak przeniosą martwe zwłoki do Organizacji. W końcu głowa leżała oddzielona od reszty ciała.
- Skarbie jak przeniesiemy zwłoki do Organizacje? Nie masz zamiaru, chyba go nieść, o takiej wczesnej godzine? Ludzie wpadli by w nie potrzebną panikę. A to nie jest nam potrzebne. Musimy poczekać, aż trochę się ściemni, a ludzie znikną z miasta do swych domów. Tak będzie rozsądnie. Co o tym myślisz? - uśmiechnęła się, po czym podeszła w kierunku głowy i podniosła ją do góry, trzymając za uszy. Krew jeszcze spływała z martwej głowy. Jak widać Saja nie miała w sobie radnego obrzydzenie. Spokojnie przeniosła górną części do reszty ciała, uśmiechając się przy tym od czasu do czasu. Teraz lekki opatrunek na jej policzku zrobił jej twarz niczym medal przypięty do piersi. Kiedyś takie ranny to był honor i dumą, ale teraz Saja nie czuła, a ni tego, a ni tamtego. Lecz wiedziała, że tak musiało się stać dla ich dobra o była przekonana, że inaczej się nie dało. Gdyby była mądra nadal siedziała by w ukryciu, a tak na ich szczęście, a jej nieszczęście stało się to co musiało się stać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Lut 01, 2018 7:48 pm

- Wystarczy nam głowa skarbie. Zgłosimy ten incydent a po resztę zwłok zjawią się inni Inkwizytorzy, które ja przetransportują. - Powiedział zimno tak jakby mówił o worku kartofli, który zawadza komuś w przejściu do kuchni. Prawdę mówiąc zwłoki Psa Gończego obchodziło go nawet jeszcze mnie. Nigdy jej nie lubił, a teraz miał pewność że ich stosunki nigdy się nie ocieplą. Flamel miał odrazę do tej części inkwizycji, ponieważ byli niczym najgorsze ścierwa, wykonywali najgorsze szpiegowskie roboty, szpiegowali nawet innych członków Inkwizycji, dlatego właśnie dla Flamela byli ścierwami. Nienawidził konfidentów, a oni właśnie nimi byli, każdy bez wyjątku. Blondyn splunął na leżące obok niego zwłoki.
- Chyba nie jest ci jej żal kwiatuszku? Przynajmniej nie powinno być. gdyby to ona cię zabiła na pewno nie byłoby jej żal, byłaby z siebie dumna, a jeszcze z pewnością zbeszcześciłaby w jakiś sposób twoje szczątki przed dostarczeniem ich przed oblicze Arcymistrzyni. - Powiedział by dodać dziewczynie otuchy i utwierdzić ją w przekonaniu, że postąpiła jak najbardziej słusznie odbierając życie nieprzyjacielowi.
- Mamy jeszcze trochę czasu zanim pójdziemy do Siedziby. Co proponujesz robić w tym czasie? - Zapytał z zalotnym spojrzeniem w oczach. Miał na Saję cholerną ochotę tylko czy dziewczyna po tym co właśnie się stało również miała ochotę na takie intymne zbliżenie? Cóż tego miał się przekonać za chwilę. Pocałował ją namiętnie w usta utwierdzając ją w przekonaniu czego chce i że wcale nie żartuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Lut 02, 2018 2:03 pm

Czarnowłosa nie należała do tych, którzy w jakiś sposób żałują przeciwnika. Przynajmniej jeszcze nie teraz. W tym momencie, czuła nagły przypływ energii, który chciała spożytkować zupełnie w inny sposób. Jej oczy poczęły się świecić dziwnym kuszącym blaskiem. Na słowa przyszłego kochanka odpowiedziała spokojnie ;
- W sumie to ich praca. Nie ma nic do nich. Zresztą szkoda czasu na rozstrzyganie dalszej sprawy. Co do ciała masz rację. Wystarczy tylko sama głowa. - spojrzała na niego czule i nie miała zamiaru marnować czasu na zbędnej rozmowie, o kimś kto już nie żyję. Saja nabrała ochoty na małe igraszki. Zwłoki martwej kobiety wcale jej nie przeszkadzały i nie widziała problemu, aby zmieniać miejsce. Zresztą kochankowi, to widocznie też nie przeszkadzało. Kiedy Bren, zaczął namiętnie całować Saję, to czarnowłosa delikatnie postawiła mu nogę od tyłu i go przewróciła na ziemię. Lądują w jego silnych ramionach. Saja poczęła namiętnie całować jego usta, delikatnie je przygryzając. Jego dłonie, przesunęła ze swoich pleców w kierunku jędrnych pośladków. Czuła jak pożądanie leżącego mężczyzny na trawie, wzrasta w niej coraz to bardziej i bardziej. Czarnowłosa przesunęła się w kierunku jego szyi i zaczęła muskać swymi ustami jego drążące ciało.



___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Lut 04, 2018 2:10 pm

Blondyn cieszył się na rozwój wypadków jaki właśnie miał miejsce. Saja przyznała mu rację a potem sama ochoczo zabrała sie do figlowania z nim przewalając ich na ziemię. Czuł jak kobieta całuje go i kładzie jego ręce na jej torsie. Nie opierał się, dał się pokierować w stronę jej sprężystych pośladków, które były warte nie jednego grzechu. Nie jeden również oddałby niemal wszystko by być teraz na miejscy Żniwiarza, lecz nie. To Flamel dumnie, lecz delikatnie masował teraz pośladki Saji, to on powolnymi lecz zgrabnymi ruchami pieścił jej uda, rękami zaczął powoli rozpinać guziki jej ubrania rozchylając zwały materiału zbliżając się coraz bardziej do nagiego ciała dziewczyny.
- Jesteś pewna kochanie, że chcesz tego tutaj i teraz? - Zapytał Brendan mając nadzieję, że te pytanie nie zniweczy tej pięknej chwili, która mogłaby trwać wiecznie. Ta chwila mogłaby być zapowiedzią reszty ich życia, cudownego życia na wygnaniu, wspólnego życia tylko we dwójkę. Chciał tego, pragnął tego, a przede wszystkim pragnął miłości kobiety, która właśnie na nim leży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Lut 04, 2018 5:27 pm

Chwila była cudowna. Nie miała nic przecieków, kiedy kochanek, zaczął dobierać się do jej spodni. Raczej było to bardzo przyjemne uczucie, które sprawiło, że lekki dreszczyk przeszedł jej ciało. Zabaw dłońmi na jej pośladkach, służyła tylko i wyłącznie jako wstępna gra, która miała na celu, przełamać opór i pozwolić oddać się chwili prawdziwego uniesienia.
Miejsce nie miałam znaczenia. Było dobre, jak każde inne. Chociaż seks na świeżym powietrzu, to był lekki wyczyn. Z pewnych względów. Mógł ich ktoś zobaczyć, albo po prostu, mogli na nowo zostać przyłapani. Jednak nie to miało teraz jakie kolwiek znaczenie. Najważniejsze, było to, że czarnowłosa spędzała tą chwilę w ramionach ukochanego. Tak czuła jego bijące serce. Swoimi palcami delikatnie i nie śmiało dotykała jego torsu. Nie mogła się nacieszyć tą cudowną chwilą. Nadal całował jego ciało, a jej prawa dłoń, wylądowała na jego pasku. Saja szybko i sprawnie się go pozbyła, podobnie jak guzika. Jej dłoń dotknęła jego przyrodzenia. Nagle jej usta zbliżyła się do jego i namiętnie z pasją, zaczęła go całować. Po czym przeniosła swoje usta w kierunku jego prawego ucha i rzekła namiętny głosem ;
- Nie baw się ze mną skarbie. Pokaż na co Cię stać. A miejsce nie ma znaczenia, kiedy kogoś się kocha i się go pragnie. - uśmiechnęła się szeroko i zaczęła namiętnie przygryzać jego ucho.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 163
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Lut 05, 2018 5:50 pm

Sytuacja rozwijała się sama, dążyła do tego czego właśnie blondyn pragnął. Saja najwyraźniej też właśnie tego pragnęła. Kochankowie pragnęli zrobić to na co bóg pozwala jedynie małżonkom, mieli połączyć swoje ciała zaspokajając jedną z nadrzędnych potrzeb człowieka. Jednak nie miała to być zwykła prokreacja chęcią posiadania dzieci, lecz namiętność, pożądanie, głębia cielesnych doznań.
-Masz rację miejsce nie ma znaczenia, lecz nie licz, że pokażę ci wszystko od razu kochanie- Powiedział zalotnym głosem mężczyzna. To jednak była prawda, nie miał zamiaru pokazać swojej ukochanej od razu wszystkich sztuczek jakich nauczył się podczas swojego życia erotycznego. Nie mógł tak po prostu zdradzić jej wszystkich sekretów. Ich relacja mogłaby stać się wtedy nudna i monotonna, a jak wiadomo rutyna to największy pogromca miłości, jedynie najbardziej żarliwe uczucie, które było pielęgnowane od bardzo dawna przetrwa te jadowite ukąszenie.
- Nie martw się, nie pożałujesz tej decyzji mimo moich słów- Zapewnił kochankę i pocałował ją namiętnie w usta zrzucając jej górną część ubrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Lut 05, 2018 6:15 pm

Chwila była cudowna, żal było się z nią rozstawać. Jednak to nie było idealne miejsce na ich zabawy. Zresztą Saja już miała zaplanowane jak uroczo spędzi tą noc z kochankiem. Lecz nie tu przy martwym ciele kobiety.
Saja zrobiła słodkie kocie oczka mówiąc ;
- Skarbie, zimno mi. Może jednak pojedziemy do mojego mieszkania? Co ty na to?- czarnowłosa zgrabnymi ruchami wstała z rozgrzanego ciała mężczyzny i ubrała szybko swój gorset. Szczerze mówiąc, robiło się coraz to zimniej i Saja nie chciał być chora, a tym bardziej Brendan. Jakby to wyglądało gdyby wrócił przeziębiony? Saja uśmiechnęła się i poprawiła delikatnie swoje długie czarne włosy mówiąc kusząco ;
- Chodź ze mną skarbie. Nie pożałujesz tego. A znam doskonały skrót do mojego mieszkanka. - puściła w jego kierunkiu namiętne spojrzenie, które miało wyglądać na jeszcze większą zachętę niż same słowa.
Saja wstała z ziemi i jeśli Brendan się zgodził, a z pewnością tak, to razem powędrowali w kierunku skrótu, który prowadziła do mieszkania Saji.



ztx2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stawek   

Powrót do góry Go down
 
Stawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: