IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zachodni brzeg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Zachodni brzeg   Pią Lut 26, 2016 7:05 pm


Najbardziej dziki brzeg ze wszystkich. Woda tutaj jest taka zarośnięta, że nie widać w niej własnego odbicia. Z resztą kto by chciał się w ogóle zbliżać do tafli wody? Śmierdzi tam na kilometr, a to nie jest jedyny powód dla którego nikt tu nie zagląda. W samym jeziorze podobno, aż roi się od bagiennych koszmarów (oczywiście nikt tego oto faktu nie potwierdził, ale wiele osób mówi, że słyszało przedziwne odgłosy dobiegające stamtąd). Poza tym wygląda jak najzwyklejsze bagno. Uważać należy jedynie by w nim nie ugrząźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Pią Lut 26, 2016 8:05 pm

Mała czarownica zawędrowała w to przedziwne miejsce. Dlaczego? Może się zgubiła, a może pragnęła zostać pożarta przez te potwory z babcinych opowieści, które to niby zamieszkiwały owe okolice. Wątpiła ona jednak w takie rzeczy. Z resztą nie bała się ich, ludzie których spotyka codziennie na ulicy należy się obawiać, a nie jakiś tam plotek. Ostatnio z tym miała całkiem duży problem. Na ulicy jakaś banda spitych w trzy dupy ludzi zbiła ją na kwaśne jabłko bo siedziała obok, i mimo iż było to jakiś czas temu, to nadal czuła na sobie ich podeszwy. Nie wspominając o tym co ostatnio przeżywała z tymi wszystkimi gośćmi, których ostatnio spotkała. Miała już dość tych wszystkich akcji z dorosłymi i samego Wishtown. Miała ochotę od tego wszystkiego uciec, ale wiedziała, że nie mogła. Ze złości, aż kopnęła kamień do jeziora.
W przeciwieństwie do nastroju Shilvii dzień był dzisiaj wręcz przecudowny. Tak jak przez ostatni tydzień nic tylko padało i padało, to tak od przedwczoraj zza chmur dość często pojawiało się słońce i nawet śnieg zaczął topnieć. Dla niektórych była to wręcz katastrofalna wiadomość, bo na drogach zaczęło pojawiać się błoto i rzeka zaczęła przybierać. Czarownicy jednak nie ruszały takie rzeczy. Ba! Nawet lubiła taką pogodę, kiedy wszystko było mokre i szare. Na szczęście wszystko wskazywało na to, że pogoda ta miała się jeszcze utrzymać. Co byłoby bardzo dogodne ze względu na to, że dziewczyna gdzieś zasiała swój koc i non-stop było jej zimno. Kto by się dziwił, takie z niej chucherko było.
Podczas jej małej przechadzki dziewczyna zastanawiała się dlaczego to jezioro nazywa się Martwym? Podobno wyłowiono tutaj kiedyś martwe ciało, ale czy tylko dlatego? Od innej bezdomnej zasłyszała, że podczas pierwszych polowań na czarownice inkwizycja właśnie w tym zbiorniku wodnym pozbywano się resztek czarownic. Na samą myśl o tym, aż ją wzdrygnęło. Miała też swoją teorię. Nad jeziorem nie było nic, ale to nic słychać. Może zyskało swój przydomek, bo panuje tutaj martwa cisza? Jednakże mogło być to spowodowane porą roku. Chyba nigdy nie rozwiąże tej zagadki. Westchnęła głośno i maszerowała dalej.
Myślała już o powrocie z jej małej wycieczki, kiedy nagle tą błogą ciszę przerwał jakiś dziwny szelest zza krzaków. Wystraszona obróciła się gwałtownie i nagle chlup! Shilvia ześlizgnęła się z kamienia na którym stała i wpadła do jeziora, wydając z siebie przeraźliwy pisk. Podniosła się jednak szybko. Była cała mokra i na dodatek jakieś glony wplątały się jej we włosy. Nie myślała jednak w tym momencie o swoim wyglądzie, tylko o tym co siedziało w krzakach. Dzik? A może wilk lub niedźwiedź? Tylko ona mogłaby mieć takiego pecha.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sob Lut 27, 2016 12:29 pm

Ciszę panującą w tym miejscu mogą docenić tylko nieliczne istnienia w tym Lizze jaka wychowała się w tym miejscu oraz dorastała.  Właśnie, to miejsce było czymś mistycznym, a zarazem tak bardzo dobrze znanym dla niej... Dlatego właśnie nie wierzyła w plotki  czy legendy jakie opowiadali mieszkańcy miast bądź wsi.. Były one przecież wyssane z palca! Nic tutaj nie było straszniejsze od niej samej czy też inkwizycji jaka czasem raczyła zapuszczać się w te dzikie ostępy by zaraz potem uciec gdy coś bądź ktoś ich przerazi. Ha! Mówią, że inkwizycja taka silna i uparta lecz nie było człowieka jaki nie drżał by na myśl, o spędzeniu nocy w tym miejscu... Lizze jednak spędziła ich tu wiele tak samo jak i tą dzisiejszą. Spytacie cóż czyniła nad Martwym Jeziorem? To co zawsze. Starała się na wszelkie znane sobie jedynie sposoby zrozumieć naturę tego miejsca oraz co najważniejsze okiełznać, to czego była spadkobierczynią lecz nijak nie wychodziła jej owa sztuka...
Była ona niczym nieudane przedstawienie czy też pożar jaki został zgaszony przez wodę usilnie wylewaną na niszczycielską siłę jaką była nasza piromanka... Siłę jaka właśnie przysypiała nad brzegiem jeziora, a jaką ze snu wydarł okrzyk jakiegoś innego istnienia. Co do?  Przeszło jej przez myśl gdy tylko otworzyła powieki by rozejrzeć się po tym miejscu jakiego cisza została zmącona przez coś... Ciekawość? Tak, to ona sprawiła iż dziewczyna wstała z wolna miejsca tylko i wyłącznie po to aby udać się w stronę z jakiej dobiegł ją ten przedziwny dźwięk... Niepokojący lecz ludzki...
-Czyżby życie nie było Ci miłe mała istotko? - Odezwała się dopiero w chwili gdy stanęła nad brzegiem tak jak została nauczona przez matkę. Spytasz jak? Cóż mimo swego wyglądu filigranowej kruchej dziewczynki coś w powietrzu  mówiło jasno że trzeba się liczyć, z nią w tej chwili i nie mówię tutaj o ognikach jakie pojawiły się na drugiej stronie bagna lecz o tym czymś niewyjaśnionym i nazwanym przez ludzkie słowo. Można użyć tu stwierdzenia że cała głusza była teraz po jej stronie.
-Wiec jedno... Stąpasz teraz po kruchym gruncie więc zważ na swe czyny oraz słowa istoto...- Nie, nie chciała jej grozić ani nawet używać słów jakie mogły by pozostać odczytane jako groźba. Mówiła bowiem prawdę. W tym miejscu trzeba było uważać na każdy swój krok oraz czyn ponieważ głusza nie wybacza błędów tak samo jak i ona nie wybaczy skrzywdzenia jej ziemi czy też poddanych. Lizzy bowiem była królową tego miejsca. Panią na swych włościach, a ta tutaj... Była jedynie intruzem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Nie Lut 28, 2016 3:52 am

Co? Jaka mała istotko? Tylko dlatego, że była od wszystkich mniejsza i w ogóle jakaś taka niepozorna to wcale nie dawało innym wymówki, by ją tak nazywać! Gdyby chciała mogłaby być bardzo groźna! Tylko ostatnimi czasami jej to całkowicie nie wychodziło. Bowiem dziewczyna według większości mieszkańców miasta była straszna przez swój wygląd, lecz nie znaczy to, że budziła w kimkolwiek jakąkolwiek bojaźń, czy coś w tym rodzaju. Ale widać, że miała do czynienia z dość dziwną osobą, bo tamta nie uciekła na jej widok z krzykiem. Ciekawe.
Z udawanym zdenerwowaniem (nie takie rzeczy na swój temat słyszała) odgarnęła mokre oczy z włosów i spojrzała na nieznajomą stojącą przed nią, i mimo iż było już ciemno to blask księżyca w pełni umożliwiał jej obejrzenie owej postaci. Mierząc ją wzrokiem doszła do wniosku, że miała do czynienia z kimś może nawet młodszym od siebie, tylko trochę bardziej wyrośniętym niż ona. To już o jedną rzecz nie musiała się obawiać. Nie zniosłaby kolnej konfrontacji z kimś dorosłym.
Ciekawiło ją jednak skąd się ta dziewczyna tu wzięła. Nie wyglądała jej na cygankę, ani tym bardziej inkwizytorkę która by za nią tu przyszła. I do tego gadała jakieś dziwne rzeczy, ale się nimi w ogóle nie przejęła. Skrzyżowała tylko ręce i uśmiechnęła się zawadiacko.-Zażywałam, tylko wieczornej kąpieli.- Sama nie wiedziała dlaczego to powiedziała. Może myślała, ze się trochę teraz rozerwie.-Ciekawi mnie raczej co taka osóbka jak ty robi tutaj nad tym jeziorkiem? Nie wyglądasz mi na koszmar, a tylko niespełna rozumu ludzie przychodziliby tutaj z wyboru.- Troszeczkę z niej zadrwiła drwiąc również z siebie. Do głowy przyszedł jej jeszcze jeden pomysł.-Chyba, że jesteś wiedźmą z Martwego jeziora, ale to nie możliwe...- Przypomniało jej się wtedy jak po mieście krążyła wiadomość o tym, że jej dom spłonął... Shilvia przełknęła ślinę, bo przez chwilę pomyślała, że miała do czynienia z duchem owej kobiety. Ale ta postać w ogóle nie wyglądała jak wiedźma, w ogóle, więc stwierdziła, że po prostu te bagienne opary źle na nią działają.
Nie wiedziała za bardzo co w tym momencie miała niby zrobić. Jej buty były całe przemoknięta jak i ona sama, a dziewczyna stojąca przed nią nie wyglądała jakby miała zamiar się ruszyć. Co by na to poradzić. -Całkiem tu przyjemnie... Tylko zimno trochę.- Powiedziała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Nie Lut 28, 2016 3:56 pm

Miała by się bać czegoś takiego?! Dobre żarty! Lizze żyła tutaj zbyt długo by przestała się bać wielu rzeczy, a poza tym bycie wiedźmą zobowiązuje do tego aby być gotową na wiele. Dlatego właśnie cześć ludzi uważa ją za mała wariatkę czy też niespełna rozumu uciekinierkę zakładu dla psychicznie chorych no ale cóż... Lizze, to Lizze i nic tego nie zmieni no chyba że mówimy, o oczyszczającym ogniu jaki w jej przypadku byłby jedynie maskotką do przytulania ale cii nie mówcie tego tym wielkim inkwizytorom dobrze?
-Ach... W takim razie nie przeszkadzam- rzuciła krótko w jej stronę po czym odwróciła się na pięcie by skierować swe kroki w jedynie sobie znane miejsce... I co myślicie, że to koniec? Niee Lizze nie była by sobą gdyby nie zatrzymała się po przejściu paru kroków tylko po to aby obrócić się ku niej z ciekawością malującą się w spojrzeniu oraz na twarzy. Ciekawość ta była przecież naturalna oraz potrzebna każdemu człowiekowi do życia... No chyba że coś się zmieniło, i tylko ona żyła ciekawością a nie powietrzem.
-Co tu robię? Przechadzam się- bezpośredniość i prostota zamknięta w tych słowach tworzyła ideał jaki uśmiechał się ku tej dziewczynce. - Mało możliwe? Czyżbyś myślała, że wiedźmy to najczęściej stare brzydkie kobiety warzące specyfiki na cerę? -spytała lecz nie wymagała odpowiedzi od niej bo i po co? Przecież na swój sposób żartowała z samej siebie ,a wizja bycia starsza panią o cerze więdnącego kwiatu czy nieświeżego owocu jakoś nie za bardzo jej się podobała no ale cóż może kiedyś taki ją los spotka bądź zakończy swe życie za młodu co było naprawdę kuszące. i tak oto zaczeła zastanawiać się nad opcją własnej przyszłości zapominając przy tym o swojej niedoszłej towarzyszce aż do chwili gdy ta odezwała się po raz kolejny marudząc przy tym na stan w jakim sie znajduje.
-Och.. W takim razie...-dziewczę wbiło swój wzrok w tą mała istotkę po czym wyciągnęło ku niej swą dłoń na jakiej nagle zatańczył delikatny płomień. -...chodź do mnie. Ogrzeję Cię...- Dokończyła ponownie posyłając jej delikatny uśmiech mówiący aby się nie bała oraz jej zaufała. Jednak czy można zaufać komuś kto na dzień dobry oferuje Ci podpalenie w celach pomocy? Ta decyzja już zależy od samej zmokłej panny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Mar 02, 2016 4:30 pm

Zawiodła się słysząc odpowiedź nieznajomej. Spodziewała się właściwie nie wiadomo czego na przykład; że była łowcą potworów i czaiła się tutaj na jakiś koszmar (i może go znalazła), lub że właśnie była tą słynną wiedźmą z tego jeziora. Nie spodziewała się jednak, że po prostu sobie tutaj łaziła, mimo iż ona sama robiła zupełnie to samo. Tamta dziewczyna nie wydawała jej się taka zupełnie zwyczajna, chociaż wyglądała na taką co stroniłaby od takich miejsc, a tak o dziwo nie było.
Jej następna odpowiedź nie dała jej, aż tak dużo do myślenia. Druga dziewczyna po prostu potwierdziła jej przypuszczenia, aż za mocno.-Czyli jesteś wiedźmą, co?- Powiedziała odważnie, mimo iż nadal nie była na 100% pewna.-Jeśli tak, to musisz trochę bardziej uważać na to co mówisz.-Odparła, trochę drwiąco. W przeciwieństwie do tamtej zawsze uważała na to co mówi, choć beztroska tej wiedźmy była godna podziwu (bądź pożałowania).
Zupełnie jednak nie spodziewała się następnej wypowiedzi nieznajomej. Myślała, że tamta się wkurzy, a nie dość, że nic sobie z tego nie robiła, lecz wręcz zaoferowała pomoc. -C-co? Odparła wyraźnie zdziwiona i chciała zrobić krok w tył, lecz za bardzo ugrzęzła w bagnie. Cholera, i co teraz. Dziewczyna nie lubiła dawać się dotykać, a w szczególności dziwnym ludziom napotkanym w lesie, tym bardziej, że owemu człowiekowi paliła się ręka, ale teraz nie miało to znaczenia. - No dobra... Powiedziała głupawo i jej twarz zrobiła się całą czerwona.
Złapała się dłoni. Nagle poczuła jednak, że coś owija się wokół jej kostki. Co się tutaj wyrabia? Czy to jakieś sztuczki drugiej czarownicy? -Słuchaj czy ty- Urwała bo w tej chwili to coś pociągnęło ją do siebie. Shilvia nie puściła jednak dłoni tamtej, tylko jeszcze mocniej ją zacisnęła. Poskutkowało to tym, że obydwie wylądowały w wodzie. Jednak to coś ciągnęło ją dalej w głąb jeziora.-Cholera, cholera, cholera, CHOLERAA!!!- Wrzeszczała na całe gardło, panicznie wymachując jedną ręką w poszukiwaniu czegoś czego mogłaby się chwycić, a drugą miażdżąc wręcz rękę dziewczyny w akcie desperacji. W końcu coś nasunęło jej się pod dłoń. Jaka to była ulga! Pod wodą znalazł się jakiś korzeń i dziewczyna chwyciła się go jakby to miała być ostatnia rzecz, jaką jeszcze zrobi w życiu. Nie czuła się jednak długo bezpiecznie, bo wokół jej drugiej kostki również zaczęło się coś owijać. Spojrzała wtedy w oczy trzymanej przez nią dziewczyny. Nie chciała jeszcze umierać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sob Mar 12, 2016 5:54 pm

Musi uważać?
Och moja mała kto jak kto lecz Lizze nie musiała. Była przecież u siebie. To jej ziemia oraz jej poddani, a to właśnie Ty jesteś intruzem więc sama bój się swych słów... Jeszcze ktoś odbierze je na groźbę i dramat gotowy! Jednak zaraz... Lizze nie należała do tych panien jakie szybko się obrażały czy też uważały że groźba jest czymś naturalnym. Ona bowiem nie wiedziała cóż to a każde wypowiadane słowo przekuwała na coś ciekawego. Przecież wszystko można wykorzystać w balladach prawda?
-Interpretuj moje wypowiedzi jak tylko Ci się podoba- wyrzekła pogodnie ku nieznajomej. Nie miała przecież powodu do tego aby się czymś martwić czy też przejmować, a tym bardziej by być złą. Wprost przeciwnie jej pogoda ducha zdawała się być mało rozważna lecz kto zrozumie dziecko (na pewno nie drugie dziecko)?
Jak się znalazła w wodzie?
To była chwila. Jeden uchwyt seria niefortunnych zdarzeń i chlup! Gotowe... Jednak, to co przyszło wraz z wkroczeniem do nowego świata było inne. Poczucie bólu... To właśnie poczuła w chwili gdy z niedoszłej wybawicielki stała się jedynie zmokłą panną. Nikt przecież nie ostrzegł jej że ta tutaj zacznie panikować, a co za tym idzie zechce zmiażdżyć jej dłoń! Ta zaś była prawie taka sama jak Lizze czyli krucha jedynie z pozoru lecz i tak bolało dobra?
-Jesteś zabawna- Odezwała się gdy tylko pierwszy wdech napełnił jej płuca życiodajnym tlenem, a woda opłukała ją ze wszelakich myśli jakie towarzyszyły do tej pory. Było, to coś na wzór nowego narodzenia... A sama Lizze stała się nowym człowiekiem, a raczej małym dzieckiem bo jak inaczej nazwać kobietę siedzącą w wodzie i śmiejącą się z własnej towarzyszki? Śmiech jej zaś zdawał się być naturalny, dziecinny, a zarazem taki delikatny niczym pierwsze płatki śniegu spadające na czyjąś skórę.

/dobra coś tam coś tam napisane i powoli wracam do gry ;]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Pon Mar 21, 2016 9:56 pm

W ogóle nie zwracała uwagi na wręcz zadziwiającą reakcję trzymanej przez nią dziewczyny. Nie, ona była zajęta darciem się wniebogłosy i modleniem się w myślach o to by zdarzył się jakiś cud. Dlaczego to zawsze musiała być ona? To tak jakby wszyscy w tym nieźle chorym mieście się zmówili przeciwko niej. Nie dość, że na każdym kroku musi obrywać od jakiegoś mieszkańca Wishtown, to jeszcze na dodatek natura się na niej mści.
A mówiąc już o naturze... CHOLERA! TO COŚ ZA NIC NIE CHCIAŁO PUŚCIĆ! I jeżeli za chwilę czegoś nie wymyśli to skończy jak obiad dla jeziornego straszydła! Lecz ono na prawdę miało ochotę na Silvię , bo za nic w życiu nie chciało jej puścić, mimo iż ta szarpała się na wszystkie strony. Potrzebowała tylko jakiegoś noża, czy coś... Chwila moment! To jest to! Dziewczyna skupiła w jednej chwili całą swoją uwagę na trzymanych przez straszydło kostkach. Nigdy wcześniej nie hodowała niczego na nogach, toteż nie wiedziała czy to w ogóle zadziała, a tak poza tym to wcale nie zjadła tak dużo metalu przed przyjściem nad jezioro. Prawdę mówiąc była to jej ostatnia deska ratunku, lecz jak to nie zadziała to mogła już pożegnać się z życiem.
Zamknęła oczy i myślała tylko o swoich kostkach. Chyba się udało, bo poczuła jak końcówki prętów przebijają jej się przez skórę. To to było to tak samo przyjemne jak i cholernie bolesne. Uwielbiała to uczucie tym bardziej, bo była to wcześniej nie tknięta przez pręt część ciała. Jak zawsze ją to uspokoiło i już nie rzucała się na wszystkie strony świata, tylko rozluźniła mięśnie. Możliwe było to, że to co ją trzymało pociągnie ją mocniej, a ona puści się i z łatwością zostanie wciągnięta do środka jeziora. Pręty rosły jednak wolniej niż zwykle, a ona czuła jak macki zacieśniają się coraz bardziej. Dziewczyna zaczęła powoli tracić nadzieję, kiedy nagle puściły. Chwyciły jednak za same pręty i brutalnie je wyrwały.
Shilvia nawet nie jęknęła, tylko od razu skierowała swe kroki w stronę brzegu, by tym razem nie utknąć. Była w tym momencie najszczęśliwszą osobą w tym mieście, mimo iż kostki bolały ją jak cholera. Stan ten utrzymałby się jeszcze długo, gdyby nie dopiero teraz zauważona reakcja drugiej wiedźmy. Od razu zrzedła jej mina. Dla czego ona się śmiała? Wkurzyło ją to bardzo.-Jakiś koszmar wciąga nas do wody!! Aż takie to śmieszne?- Ryknęła na nią i z całej swojej siły popchnęła ją do wody, po czym szybko wyskoczyła na brzeg.
Przy wychodzeniu woda z jej butów wylewała się strumieniami, a sama dziewczyna przemoknięta była do suchej nitki.-Cholera jasna!- Wrzasnęła i kopnęła w drzewo znajdujące się obok i przez to rozbolały ją mocniej kostki, co jeszcze bardziej ją zdenerwowało.-Nie dość, że w mieście wszyscy próbują mnie zabić, to nawet w lesie nie mam spokoju! A ty się jeszcze ze mnie śmiejesz!- Uniosła się na nią. Po chwili odwróciła się w stronę drzewa i zaczęła walić w nie głową powtarzając.-Cholera, cholera, cholera...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Pią Mar 25, 2016 4:21 pm

Śmiech ze strony Lizze był naturalny oraz spowodowany zaistniałą sytuacją. Przecież, to bagno nie mogło jej wciągnąć, a tym bardziej żadna istota nie mogła jej zjeść! Nie w tym miejscu przynajmniej i nie przy niej. Przecież młoda wiedźma była panią tych włości, a co za tym idzie nic ani nikt nie zechciał jej tknąć. Przynajmniej w miejscu gdzie się znajdowała. Głusza przecież zawsze była jej domem oraz sprzymierzeńcem. Była czymś czego wielu ludzi nie rozumiało, a ona sama na przekór wszystkiemu poznawała. Jednak wracając do chwili w jakiej się znalazła... Młoda panienka stała nadal w wodzie przyglądając się tej scenie jaka wprawiała ją w dobry nastrój by w kolejnej chwili wywołać uśmiech na jej ustach. Ot proste reakcje prostego człowieka jakim była.
-Spokojnie... Tutaj nic ci nie grozi.- Odezwała się wreszcie jednocześnie starając sie wygramolić na brzeg lecz uścisk jaki towarzyszył jej przestraszonej istocie nijak nie pozwolił Lizze na wydostanie się. Dlatego też biedna musiała tkwić w wodzie i co gorsza będzie musiała znowu suszyć swoje rzeczy, a to nie jest takie przyjemne! Nie miała przecież tylu kompletów ubrań! Dobra... Tak naprawdę miała jedynie dwa komplety w tym jeden zniszczony przez ostatnie wydarzenia no ale cóż życie jest straszne! Zapewne młoda rozpaczała by dalej gdyby nie zaistniała sytuacja jakiej skutkiem było wydostanie się, z potrzasku wody lecz, to co nastąpiło później była o wiele bardziej ciekawe i komiczne w swojej głupocie.
-Las nie zabija istot jakie nie chcą być zabite bądź nie są na tyle głupie by prosić się o śmierć-Wyjaśniła tonem myślicielki i znawczyni tematu jaką akurat była ponieważ żyła tutaj przez całe swoje życie prawda? Oczywiście nikt nie może wątpić w jej ocenę oraz wiedzę bo inaczej spłonie w wiecznym ogniu ale cii bo się wyda i będzie dramat. Dobra. Dramat już mieliśmy. Dziwna istota waliła głową, o drzewo. Brawo! Jak nic Lizze musi przyciągać wszystko co dziwne... Jednak jaka była by z niej czarodziejka gdyby nie zajmowała się istotami w potrzebie? Przecież tego uczyła ją matka. Właśnie dlatego podeszła ku niej i spokojnie ułożyła dłoń na jej ramieniu szepcząc
-Spokojnie... - cóż miała więcej powiedzieć? Że będzie dobrze czy coś w tym stylu? Nie, nie była typem osoby jaki wmawiał by innym takie rzeczy mimo iż sama nie wierzyła w nie. Zresztą czy może być dobrze skoro obie wylazły, z wody i co gorsza jedna, z nich zdaje sie być bardziej niezrównoważona psychicznie niż ta pierwsza? Nie! Nigdy nie będzie dobrze więc... Trzeba, z tym żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 124
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Nie Kwi 03, 2016 6:16 am

-Cholera, cholera, cholera...- Ciągnęła dalej nie przerywając swojej czynności. Dla każdej osoby z zewnątrz sytuacja była jasna - dziewczyna po prostu zbzikowała i należało ją jak najszybciej umieścić w zakładzie dla niepełnosprawnych umysłowo, albo coś w ten deseń. Sama czarownica powątpiewała już, czy aby na pewno nie brakuje jej piątej klepki! Ostatnimi czasami zwaliło się na nią dużo nieprzyjemnych rzeczy. Znosiła to i tak dość długo, lecz sytuacja sprzed chwili zwyczajnie przelała szalę goryczy i jak widać walenie głową w drzewo, było jedyną skuteczną metodą odreagowania stresu. Szkoda tylko, że nie zadbała o to, by nie było przy niej żadnych świadków. Chociaż szczerze to teraz nie myślała o tym jak widzi ją ta druga.
Przypomniała sobie o jej istnieniu, dopiero kiedy tamta położyła jej swoją dłoń na ramieniu. Shilvia natychmiast zaprzestała walenia głową w drzewo i nerwowo się obruszyła, strącając przy tym rękę nieznajomej. Spojrzała na nią gniewnie.-Spokojna? SPOKOJNA? Jak mam być spokojna skoro przed chwilą wciągał mnie do wody jakiś koszmar?- Wskazała na nią palcem.-Nie wmawiaj mi, że niczego nie widziałaś! JA WIEM CO WIDZIAŁAM I CZUŁAM!- Darła się na nią. Nie będzie przecież dawać z siebie robić wariatki! Kopnęła pobliski kamie tak, by ten wpadł do jeziora. Zerknęła na swoje zniekształcone odbicie w tafli wody. Zrozumiała w tym momencie, że nie potrzebowała niczyjej pomocy, by zrobić z siebie pajaca. Wkurzyło ją to jeszcze bardziej i znowu wbiła swój wzrok w oczy dziewczyny. Wzięła głęboki oddech, chociaż mogła to nie być z jej strony najmądrzejsza decyzja, ponieważ możliwe było to, że miała halucynacje od bagiennych oparów. Pomogło to jej trochę ochłonąć, lecz poskutkowało to jedynie ostatecznym zdaniem sobie sprawy z tego co wyrabiała, jak i też zasłoniła sobie twarz z zażenowania.-Chryste... Teraz to na pewno musisz myśleć, że jestem wariatką...- Powiedziała. Znowu na pierwszym spotkaniu zrobiła z siebie debila, ale chyba zdołała już do tego przywyknąć.
Na jej twarzy pojawił się głupawy uśmiech.-Jak widać las dobrze wie co siedzi mi w tej pustej makówce. He he...- Odparła. Musiała się trochę rozluźnić, nabrać dystansu do tej całej papraniny w Wishtown. Zmierzyła jeszcze raz wzrokiem drugą czarownicę i podskoczyła w miejscu trochę rozjuszona.-O cholera! Nie przedstawiłam się jeszcze?- Wyciągnęła w jej stronę dłoń i powiedziała do niej trochę zawstydzona.-Shilvia jestem...- Nie dała jej dokończyć, tylko od razu pociągnęła dalej.-Sporo wiesz o tym lesie. Mieszkasz tu?
Może to ostatnie pytanie było trochę dziwne z racji tego, że znały siebie tylko parę minut, lecz Shilvia nie chciała jeszcze wracać do miasta, a ta tutaj wydawała się być całkiem, całkiem towarzystwem, mimo iż była trochę osobliwa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sob Kwi 09, 2016 3:53 pm

Lizze, ze spokojem oraz rozbawieniem malującym sie na obliczu oglądała cała ta scenę jaka dla wielu była by tylko pokazem psychicznego stworzenia. Ona zaś uważała, że wszystko ma swój powód tak jak w tym wypadku zachowanie tej dziwnej dziewczynki. Tak przynajmniej ją nauczono. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a tym bardziej to czego była świadkiem i może nawet sama miała by podobne odchyły gdyby w porę nie spotkała swojej przyjaciółki jaka na swój dziwny sposób ją ucywilizowała oraz ukazała piękno tego świata.
Dlatego właśnie nie miała zamiaru skreślać od razu tej tutaj. Była ona przecież na swój sposób zagubiona oraz inna? Tak, to dobre sformowanie. Ona była inna lecz inność nie była zła przynajmniej w oczach Lizze. Jej spojrzenie przecież było pełne wyrozumiałości co raczej rzadko się zdarza w dzisiejszych czasach.
-Myślę, że jesteś zagubiona.- Podsumowała ją tymi oto słowami. Młoda bowiem była prosta. Zawsze mówiła, to co myśli dzięki czemu albo zjednywała sobie ludzi albo tworzyła wrogów lecz na jej szczęście ostatnimi czasy zjednywała ich sobie na tyle by w spokoju móc wracać do miasta co jakiś czas. -Las wie więcej niż może ci się zdawać... - Skąd ta pewność? Cóż legendy mówią wiele i nawet cześć, z tych przekazów była prawdziwa... Oczywiście legendy wspominają także o jednorożcach i wielkim skarbie na końcu tęczy lecz w to proszę nie wierzyć! Bzdura i tyle. Skąd wiem? Coż Lizze kiedyś próbowała znaleźć ten wieli skarb i uprowadzić jednorożca lecz nijak jej ta sztuka się nie udała więc... Cóż przyszło jej obejść się smakiem oraz zrozumieć, ze nie wszystko co jej mówią jest prawdą jednak na temat lasu wiedziała więcej niż wszyscy mieszkańcy miasta razem wzięci!
Młoda piromanka rzuciła jedynie przelotne spojrzenie na jej dłoń nie do końca rozumiejąc o co jej chodzi. Fakt wielokrotnie sie przedstawiała lecz nigdy nie podawała nikomu ręki dzięki czemu nijak nie rozumiała jej zachowania. Zresztą co miała rozumieć skoro ta wyrzuciła, z siebie swe imię oraz kontynuowała dalej jak gdyby nic innego poza nią nie istniało.
-Odkąd pamiętam jest, to mój dom- Odparła zgodnie, z prawdą robiąc przy tym półobrót w stronę gęstwiny na jakiej zawiesiła wzrok na ułamek sekundy. -...jest, to ostoja w jakiej można się wyciszyć oraz w spokoju zając się przyjemniejszymi sprawami...- Dokończyła swój wywód ruszając przed siebie jak gdyby nic sie nie stało, a to spotkanie było jedynie nocną marą. Koszmarem, z jakiego udało się wybudzić chwil parę..
-Lizze- rzuciła w jej stronę w chwili gdy obróciła głowę w jej stronę, a w spojrzeniu jakie mogła zarejestrować ta dziwna dziewczyna tlił się ogień mówiący "chodź ze mna jeśli chcesz."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 3:12 pm

Dostając informację od nieznajomej osoby o miejscu spotkania z kimś kto może dać mu materialne ciało, czuł się dziwnie. Tląca się radość, której dawno nie doświadczył, zaniepokojenie oraz zdziwienie w końcu nie każdy był obdarzony mocą ,aby zobaczyć jego i jemu podobnych. Jednak przybył, gdy zaszło słońce powoli sunąca mgła nie zważająca na przeszkody w postaci drzew podążała w umówione miejsce. Gdy zarośla zaczęły się przerzedzać ukazując przy tym brzeg jeziora, zatrzymał się. Nie było widać nikogo, miejsce idealne, bez ludzi czy zwierząt, idealną ciszę zakłóca jedynie woda. Uformował bezkształtną masę w rozpływającą się sylwetkę swojej osoby. Przykucając po dłuższym czekaniu wydawało mu się, że słyszał szelest liści połączonych z łamiącymi się patykami. To zapewne ta osoba. pomyślał patrząc w stronę, z której wydobył się dźwięk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 4:34 pm

Długo, długo przed spotkaniem Antoinette i Nyxi

Saja spokojnie spacerował brzegiem jeziora. Rozglądała się od czasu do czasu, jakby kogoś wpatrywała. Idąc tak zhaczała delikatnie swymi skórzanymi butami, o każdy prawie liść jaki napotkała na swojej drodzę. Nie miała najmniejszego zamiaru ukrywać swojego pobytu w tym dziwnym miejscu. Pogoda nawet dość sprzyjała na taką właśnie lekką wędrówkę. Szła z nogi na nogę, rozmyślając nad celem następnej misji. Nagle poczuła na sobie czyjś wzrok, jednak nie miała zamiaru się zatrzymać. Idąc pewnym siebię krokiem patrzyła uważnie przed siebię, a dokładnie w stronę jednego z drzew, zza którym ukrywała się jakaś tajemnicza postać. Saja już wcześniej ją zauważyła, jednak dopiero teraz mogła się do niej więcej zbliżyć oraz lepiej się przyjrzeć. Nagle odezwała się stanowczym nieco głosem:
- Hej i tak Cię widzę.. Możesz już wyjść z ukrycia.- Jej lewa ręka spoczywała swobodnie na rękojeści miecza, który zwisał jej u czerwonego skórzanego pasa, przy lewym boku. Czarnowłosa wiedziała, że w takich miejscach należy zachować jak największą ostrożność.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 6:42 pm

Zmrużył lekko oczy co w obecnej formie było mało widoczne następnie powoli wyłaniając się zza drzew. Odkąd przybył w okolice tego miasta, zaczęło zauważać go więcej ludzi niż przez ostatnie kilka lat. Stwierdził w myślach. Ukazała mu się czerwono włosa kobieta. To ona? zapytał sam siebie.
-Nie ukrywam się. -Stwierdził dziwnie i nienaturalnie przytłumionym głosem.  Zrobił dwa większe kroki, aby możliwie całkowicie wyłonić się z wszechobecnych zarośli. Przyglądał się jej uważnie cały czas, nikt teoretycznie nie powinien wiedzieć o tym spotkaniu. Jednak przez myśl przeszło mu to, że mógł zostać wystawiony. Jego rasa nie cieszy się chyba zbytnim zaufaniem i jest regularnie tępiona, stwierdził w myślach. Kobieta nie wyglądała na normalną mieszkankę, więc uznał, że nie jest to losowo spacerująca osoba.
-Czekałem dość długo. -Dodał po chwili szorstko. Wiedząc jak wygląda jego rozpływająca się osoba skorzystał z okazji by niewidocznie skrzyżować ręce przy brzuchu tak aby obie dłonie znajdowały się przy sztyletach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 6:58 pm

Hm...patrzyła na niego lodowatym spojrzeniem, ale jednak nie dała by się mu zaskoczyć w żaden sposób. Dziewczyna bardzo dużo wiedziała na temat koszmarów, ale jednak oni nie zajmowali pierwszego miejsca na jej czarnej liście, bo to wyłącznie było zarezerwowane dla czarownic. Podeszła nieco bliżej nieznajomego:
- Kim jesteś? I czemu w tym miejscu przebywasz?- zajęła rękę z rękojeści miecza, tak aby mógł, to spokojnie zauważyć i poczuć się nieco pewnie. Saja nie miała zamiaru, go skrzywdzić. Raczej chciała się jak najwięcej dowiedzieć. W księgach jak uważała zawsze jest za mało wiedzy, trzeba spotkać się z kimś taki twarzą w twarz i sprawdzić nabytą wcześniej wiedzę o tych osobnikach.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 7:15 pm

Zdenerwował się nieco, jeżeli nie czarownica musiała być to inkwizycja. To nie wróży dobrze... Pomyślał i skarcił się za swoją głupotę, że uwierzył człowiekowi w sprawie spotkania. Dostrzegł, że nieznajoma zdejmuje dłoń z rękojeści, więc to nie powinna być zasadzka. Potarł palcami sztylety po czym wyprostował ręce, robiąc to samo co kobieta. Skoro nie jest wrogo nastawiona... stwierdził wciąż przyglądając się jej.
-Wszystkim i niczym. - Powiedział ironicznie, wydał z siebie dźwięk który chyba miał na celu imitować krótki śmiech.
-Czekałem tu na kogoś, jednak wygląda na to, że już się nie zjawi. -Dodał po chwili równie szorstko jak na początku. - A Ty? Co tak właściwie tutaj robisz? - Spytał nieco zadziwiony obecnością ludzi w takim miejscu jak to. Nie nadawało się na spacery, przez smród z tej zarośniętej części jeziora, polowanie o tej porze także nie było by zbyt dobrą opcją, szczególnie biorąc pod uwagę jedynie widoczny miecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 7:29 pm

Rękojeść miecza Saji zawsze był widoczny, chociaż często zakrywał, go czarnym płaszczem, aby nie płoszyć nim innych. Tak ten wstrętny odór jednak nie dawał się jej we znaki, bo nie raz, nie dwa przebywała jeszcze gorszych miejscach niż to. Na jej wąskie twarzy pojawił się krzywy uśmiech:
- Co ja tutaj robię? Wyszłam na spotkanie z kimś, ale jednak widocznie Twoja osoba musiała go spłoszyć. - No tak czarnowłosa była urodzonym kłamcą. Nie musiała się nikomu tłumaczyć, gdzie wychodzi i co robi, to wyłącznie tylko jej sprawa. Ten obcy myślał sobie, że co? Od tak dowie się czegoś odemnie. Hmm.. Chyba oszalał, albo nie wiedział z kim ma doczynienia.. No tak przecież skąd ma to wiedzieć? Jego wygląd też niczego szczególnego nie zdradzał. Stojąc spokojnie nadal wpatrywała się w niego, mówiąc ozięble :
- Taki samotny tutaj jesteś? Bez żadnych przyjaciół? Czyżby Twoji Cię porzucili, a może się Ciebie poprostu pozbyli? - Tak Saja miała dość cięty język, ale cóż zrobić taką ma pracę, ale też nie miała zamiaru nikogo urazić, a może i miała? Kto wie? Raczej się nikt tego nie dowie, przynajmniej narazie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 8:24 pm

-Intrygujące. -Odparł rozkładając ręce, tym samym udając, że nic na to nie poradzi. Oczywiście zrozumiał aluzję, w końcu nie spotkał nikogo na swojej drodze.
Uśmiechnął się na chwilę szyderczo, wyglądał dość osobliwie przez otwór który powstał po sztucznej mimice było widać drzewa znajdujące się za nimi. Chwilę po tym resztki mgły które po nim zostały opadły bezwiednie niczym ciężki dym. On natomiast pojawił się ponownie na nisko wystającej gałęzi, siedział spokojnie oparty o drzewo.
-Cóż, tak się składa, że nie jestem sam. -Przy jego odpowiedzi głos przez chwilę wydawał się być zniekształcony jakby mówił przez ścianę, po czym znów wrócił do normalnego oschłego tonu.
-Czyżbyś była z inkwizycji? - Zaśmiał się cicho, chcąc upewnić się w swoich przekonaniach. Siedząc tak wydawał się senny i nieobecny tym samym ignorując kobietę. Po chwili znów skierował swój wzrok na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 8:38 pm

Nie ukształtowana forma koszmaru, który raz był prawie, że niewidoczny, a po chwili znów wracał do widocznej postaci łudząco przypominającego człowieka. Tak ten rodzaj koszmaru nie wywierał na niej jakiegoś większego podziwu. Prawie każdy koszmar nie posiadający jeszcze nosiciela mógł przybierać różny kształt, czy formę. Nie które z nich były naprawdę niezwykłe. Dziewczyna już wyczuła, już wcześniej jego arogancję oraz jej lekceważenie, jednak nie chciała z tego powodu przystąpić do ataku. Wolała poznać swojego przeciwnika, a może kiedyś i przyjaciela? Ale na tą chwilę obecną nie szło tego ocenić.
- Twoje wygórowane zachowanie daje wiele do zrozumienia.- bacznie śledziła swoimi szafirowymi oczami, dość tajemniczego rozmówcy.
- Może tak zdradzisz mi swoje imię?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Wto Sty 24, 2017 8:54 pm

Na dobrą sprawę pierwszy raz spotyka inkwizytora, zdarzyło mu się wcześniej użerać z ich pachołkami którzy uznawali go za zagrożenie. Sam siebie tak nie postrzegał, jednak morderstwa mogły się przyczynić do ich opinii. Jakby sami tego nie robili, na niekoniecznie winnych osobach. Postanowił też zmienić nieco swoje podejście w zaistniałej sytuacji. Mgła zaczęła formować się na wprost od nieznajomej. Tym razem tworząc coś co bardziej przypominało człowieka. Mimo iż cały czarny można było dostrzec niewyraźne rysy twarzy włosy i czarny przysłaniający go płaszcz. Wciąż nie był to byt materialny, jednak bardziej przypominał coś co ludzie widzą na co dzień.
-Wybacz. - Odparł mając na myśli swoje zachowanie jego głos nie był już tak bardzo zniekształcony.
-Nazywam się Hitorise - Powiedział po chwili namysłu, dziwnie przeciągając swoje imię jak gdyby dawno go nie wymawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Sty 25, 2017 9:39 am

- Nie przepraszaj, już dawno przyzwycziłam się do tego typu traktowania. Nie jesteś pierwszą osób, która spostrzega mnie, jako potencjalne zagrożenie dla siebie. Ludzie, też się mnie boją, bo nie raz, nie dwa zaciągałam żywcem zdrajców, do naszych lochów.- Nie zawsze jednak zdarzało się pojmać ich żywcem, większość wolała zginąć, niż dokonać żywota w lochach, ale to wyłącznie zależało od nich samych.
- Mówią mi Saja i tak jestem inkwizytorką, a dokładnie Żniwiarzem, tego akurat nie muszę tłumaczyć. - Słow Żniwiarz budziło u wszystkich nie tylko respekt, ale także strach. Spuścił lekko obie ręce wzdłuż ciała mówią spokojnie :
- Nie musisz się mnie obawiać. Może opowiesz mi coś o sobie? Jakie prowadzisz życie?Jeśli można, to nazwać życiem? - Była ciekawa mimo, iż miała dość obszerną wiedzę na ich temat.[/b][/b]

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Sty 25, 2017 2:57 pm

Same tytuły nic mu nie mówiły, był tu od nie dawna a nie wszędzie było głośno o takich zakonach. Ludzie mają w zwyczaju nosić puste tytuły. Jednak z doświadczenia wiedział, że u nich nie jest to bezpodstawne, samo słowo wyjaśniało pełniącą przez Saje rolę, nie zważał na to zbytnio. Najczęściej spotykał ludzi chcących się go pozbyć lub najzwyczajniej w świecie uciekających na jego widok. Nigdy też mu to nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie.
-Nic osobistego, weszło mi w nawyk traktowania tak każdego. - Powiedział patrząc na nią, było to dość oczywiste, mało kto miał na tyle mało rozwagi rozmawiać nieobliczalnym bytem.
-Osobiście nie nazwał bym tego życiem, jak widać. - Teatralnie pokazał dłonią swoje ciało, po czym dodał. -Nawet chętnie opowiedział bym coś o sobie, jednak niewiele pamiętam. -Wywrócił oczami, mimo że przy jednolitym kolorze całego ciała nie było to widoczne.
-Swoją drogą, czy Ty i Tobie podobni nie polujecie na takich jak ja? -Zapytał chcąc dowiedzieć się, skąd brak agresywnego nastawienia u kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Sty 25, 2017 3:38 pm

- Nie mam zamiaru Cię okłamywać. - Tą kwestię, raczej postanowiła powiedzieć koszmarowi całkowitą prawdę. I rzekła stanowczym głosem, nie tracą, z niego na chwilę wzroku.
- Tak polujemy, na takie osobniki jak Ty, ale też możemy starać się zwerbować was do siebie. Nie każdego odrazu trzeba zabijać prawda? - Tak Saja miała zamiar dołączyć, go do swoich. Jego wiedza na temat ich gatunku, o ile można nazwać, to gatunkiem była by bardziej przydatna organizacji. Mogła by z nim walczyć, ale też po co? Narazie nie stanowi dla niej żadnego większego zagrożenia.
- Tak bardzo chciałabym, abyś opowiedział mi więcej, o sobie jeśli, to nie jest żaden problem. Wspomniałeś mi nieco wcześniej, że nie nawidzisz ludzi? Dlaczego tak jest? - Była bardzo ciekawa jego odpowiedź. Stanie i rozmawianie na dłuższą metę nie wchodziła w grę.
- Jeśli nie masz nic przeciwko, może usiądziemy nad brzegiem tego jeziora? O ile nie przeszkadza Ci jego większy smrut? - okolica raczej nie była malownicza i zachęcająca, do siedzenia czy spacerowania. Czarnowłosa jednak nie miała zamiaru, przynajmniej narazie zmieniać miejsca ich pobytu. W końcu, końców nie jest, tu znowu tak tragicznie i ponuro, jak na cmentarzu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hitorise
Ofiara
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Sty 25, 2017 4:01 pm

Uśmiechnął się nieco ironicznie słysząc jej słowa, po czym przeszedł nieco bliżej mętnej wody następnie usiadł. Obecnie jego bodźce takie jak węch były bardzo przytłumione, więc naturalnie prawie nie czuł smrodu zgniłych roślin znad jeziora.
-Mordowanie w swoim imieniu, czy w imieniu przełożonych. Nie widzę różnicy, sprowadza się do tego samego. - Był raczej niechętnie nastawiony do pracowania dla kogoś, nie było mu to potrzebne. Jedyne po co mógł coś takiego robić to uczucie spełnienia które nie było mu już niezbędne.
-Pytasz o niechęć. - Zaśmiał się cicho. - Nie zawsze byłem taki. -Wyciągnął dłoń przed siebie jakby chcąc przypomnieć sobie obecną formę. - Resztę oczywiście nie łatwo dopowiedzieć sobie samemu. - Nie wiele wiedział na temat istot podobnych jemu. Jednak słyszał, że mogą przybierać materialne formy, dla niego było to możliwe jedynie częściowo, prawdopodobnie przez sposób w jaki połączył się z obcym bytem. Odpowiadał wymijająco, nie chcąc przywoływać wspomnień z wcześniejszego życia jakie prowadził, jeszcze jako człowiek.
-A Ty? Czemu akurat inkwizycja, czyżby powołanie? -Spojrzał na kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg   Sro Sty 25, 2017 4:26 pm

- Hmm...czemu akurat Inkwizycja. Bo tak moim ulubionym zajęciem i jedynym, jest polowanie na czarownice. Trzeba oczyścić, ten piękny świat z tego magicznego ścierwa. - Saja bywała czasem okrutna, ale sam zadał jej, to pytanie. Usiadła nieco z dala, od towarzysza. Po czym dyskretnie zmieniła temat:
- Spójrz tylko na te jezioro, kiedyś płynęła, tu piękna woda, las był niesamowicie piękny, a w okół rosły kwiaty oraz różane krzewy, a teraz. - Wzruszyła lekko ramionami:-- A teraz, to wielkie jedno bagno. Wstrętny jego wygląd oraz odrażający smrut odstrasza wszystkich, od tego niegdyś urokliwego miejsca. Ludzie boją się tu przychodzić i wcale się im nie dziwię. Bo nie ma, tu nic wartego do zobaczenia.
Spojrzała w taflę mętnego jeziora w którym niczego nie można było zobaczyć:
- Pamiętasz może kim byłeś wcześniej? Jakie miałeś życie? Zazwyczaj podróżujecie sami? Ciekawi mnie, to jak powstajecie innymi słowy skąd jesteście. - Ciekawość jej jak zwykle brała górę nad wszystkim innym.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zachodni brzeg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zachodni brzeg jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Brzeg
» Zachodni szlak
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Martwe Jezioro-
Skocz do: