IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Fontanna   Nie Wrz 18, 2016 10:42 am

Jest wśród szklarni i krzewów jedno magiczne miejsce. Nie wydaje się szczególnie ukryte - znajduje się niedaleko drogi, jednak oddzielono je od niej kilkoma pasmami żywopłotu. Skrywa dużej średnicy, kilkuwarstwową fontannę, zbudowaną z jasnego marmuru.  Z jej szczytu zadziornie patrzą na odwiedzających dwie panny, każda z dzbanuszkiem, z których wylewa się woda.


* * *


 Ogrody miejskie były jednym z tych miejsc, które pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Dosyć spora ilość spotkań towarzyskich arytokracji odbywała się właśnie tutaj, a matka Rachel często zabierala córkę ze sobą. Musiała przecież wiedzieć, jak spędzają czas dorośli, nadęci ludzie. Jak powinna się zachowywać, o jakich rzeczach rozmawiać. Bla bla bla. Oczywiście mała blondyneczka słyszała uwagi rodzicielki, ale bynajmniej nie słuchała. Przynajmniej nie zawsze. Było tu o wiele więcej interesujących rzeczy! Wszystkie drzewa, krzewy, kwiaty wyglądały niesamowicie i aż chciało się przyjrzeć im bliżej. Czasem udawało jej się ubłagać matkę i mogła się oddalić, podziwiając wszystko z bliska.
 Dopiero stając tuż przed wejściem do ogrodów, dziewczyna zdała sobie sprawę, że nie była tu od czasów ucieczki. Mijała to miejsce nie raz, nie raz też zastanawiała się, czy powinna je odwiedzić. Jednak nigdy się nie odważyła. Łączyła z tym miejscem przyjemne chwile z okresu dzieciństwa i obawiała się, że wspomnienia mogłyby zaatakować bezlitośnie. Odkąd porzuciła rodzinny dom i wybrała status wyrzutka, wielokrotnie brakowało jej ciepła. W rezydencji nigdy nie zaznała niewygód, głodu, a jedynym niebezpieczeństwem była możliwość potknięcia się na schodach, podczas prób chodzenia z  gracją godną mlode arystokratki. Teraz jej życie wyglądało inaczej.
 Westchnęła i postanowiła mimo wszystko odwiedzić ten zakątek. Cokolwiek by tam spotkała, da sobie radę. Chociaż o wiele bardziej wolała pokonać wspomnienia, niż coś z krwi i kości. Pocieszyła się myślą, że była noc, księżyc świecil wysoko na niebie. Nikt nie powinien tu spacerować o tej porze.
 Wkroczyła niepewnym krokiem na znane ścieżki. Niewiele się zmieniło, burmistrz wciąż dbał o to, by piękno nie zniknęło z jedynego miejsca, które stawia opór wszechobecnemu brukowi.
 Szła powoli w półmrok, przecinany słabym światłem gazowych latarni, paradoksalnie starając się poruszać jak najciszej. Być może nie do końca wykluczała możliwość, by ktoś się tutaj znalazł. A szczególnie nie chciała natknąć się na wszelkie patrole. Póki co jednak było spokojnie.
 Po jakimś czasie całkowicie odzyskała spokój. Zaskakujące, z jaką radością odtwarzała sceny z przeszłości i wcale nie czuła ochoty wracania do domu. Teraz była panią swojego losu. Spojrzała w górę, w niebo. Ciemne, naznaczone jedynie jasnymi punkcikami gwiazd i srebrną tarczą księżyca wyglądało jeszcze piękniej niż za dnia.
 Rachel swoją wędrówkę zakończyła w malowniczym miejscu. Zatrzymała się przy ozdobnej fontanny z białego kamienia, siadając na jej skraju. Docierał tutaj blask latarni, jednak nie był tak natarczywy jak na ulicach. Idealne miejsce na nocne rozważania. Zafascynowana wyciągnęła przed siebie rękę i zanurzyła ją w wodzie, mącąc jeszcze bardziej ciemną taflę. Nieobecnym wzrokiem obserwowała swoją dłoń, nucąc cichutko.
- Niech każdy pamięta, co głosi legenda.
Jak pewna cyganka, od nocy do ranka,
Księżyc prosiła tak...

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Wrz 20, 2016 9:32 am

I tak budzę się w jakiś okolicach nocy. Półzmrok, tak? Trzeba wstać, rozruszać stalowe kości. Ile to musiałem ostatnio przeżyć w tym okropnym mieście? Najpierw szczuto mnie robakami, potem ktoś chciał mnie zarzygać i jeszcze później goniła mnie Inkwizycja i nawet sukcesywnie postrzeliła. Mam wrażenie jakby od samych początków to miejsce nie było mi ani trochę dane. Może powinienem już dawno uciec za nim wydarzy się coś gorszego? Pomyśleć, że chciałem znaleźć dla siebie spokojne miejsce, gdzie będę mógł w spokoju robić to co chce. A co wychodzi? Praktycznie tak samo beznadziejnie jak wszędzie. Tylko inaczej, choć rezultat i tak jest słaby. Powinienem być w jakiś sposób zaskoczony? Nie, ale jednak zawód i tak we mnie wstąpił. Może teraz nie będzie tak źle i na spokojnie przebędę kilka dobrych miejsc? Wiem, łudzę się głupi, ale pozostać w miejscu nie mogę.

Gdy już na spokojnie przeszedłem z pięć kilometrów, miałem całkowitą pewność, że rana postrzałowa na nodze już w pełni się zrosła. Niestety przez całą drogę trzeba było uważać, w końcu inkwizycja nigdy nie śpi. Donosiciele również najpewniej nie chcą próżnować, bazując na dziwnych wymysłach. Pomimo, że byłem przyzwyczajony do robienia ciągłych kilometrów, jak na włóczykija przystało, to zwyczajnie mnie wszystko zmęczyło. Tylko gdzie Ja znajdę idealny przystanek?
O! Żywopłot. Jeden... Drugi... Kolejny... Co za szaleniec robi kilka z rzędu? Psychopata roślinności? Jeszcze trochę a bym sobie wypalił drogę do środka. Nie, w sumie ostatecznie bym tego nie zrobił. W dodatku w niektórych miejscach wcześniej były dziwaczne patrole. No tego to mi brakowało. Czyli wychodzi na to, że nie mogę tutaj na spokojnie zasypiać. Nałożyłem szczelniej swój czarny kaptur na głowę od płaszcza. Ładnie mnie zakrywał, choć mój wzrost z gabarytami i tak oddaje mnie na aż nazbyt widocznego. Nie ma więc co się dziwić, że najlepiej wyruszać w drogę nocą, będąc zarazem szczelnie zasłonięty czarnym materiał, który jeszcze bardziej zlewa się z otoczeniem. Co by nie było, dotarłem do pewnego obrzydliwego miejsca. Generującego dużą ilość ohydnej wody. Kto wpadł na tak dziwaczny pomysł i stworzył fontannę? Popatrzyłem na nią z niesmakiem z odpowiedniej odległości, westchnąłem dość przeciągle. Ale może przynajmniej jestem sam?
Nie, nie byłem sam. Ledwie zerknąłem w bok i z zdziwieniem dostrzegłem jakiegoś chłopaka. Cholera, może ubrana nie tak, ale to jednak jest kobieta! Tylko nie to, jak tylko na nie trafiam i to w dodatku same, to zaraz okazuje się, że to jakaś agresywna nieprzyjemna osóbka. Może zdążę się wycofać za nim w ogóle mnie zauważy i odpowiednio uchowam się w jakieś krzaki? Plan idealny, ale jeśli mnie zauważy... Zostaje mi głupio się wyszczerzyć stalowymi zębiskami i pomachać w geście powitania.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 2:37 am

- Daj mi proszę chłopca,
Miłość jest mi obca,
Tak mi czułości brak...

  Zamyśliła się, kończąc zwrotkę piosenki. Pamiętała, jak za młodu zawsze śpiewała ją niania, gdy Rachel nie mogła zasnąć. Blondynka uwielbiała ją, zawsze działała tak kojąco. Wtedy była tylko zwykłą piosenką. A teraz...
  Spojrzała w niebo. Księżyc uśmiechał się do niej srebrzystym sierpem. Wyglądał tak cudownie, tak spokojnie...
  Nim dziewczyna zaczęła się zastanawiać, dlaczego akurat teraz przypomniała sobie wieczory z nianią, usłyszała niepokojący dźwięk. Coś jak... wzdechnięcie? A może jej się tylko zdawało? Przeklęła cichutko pod nosem. Przecież nikogo miało tu nie być. Opanuj się.
  Ze spokojem wstała. Możliwe, że to wcale nie Inkwizycja i wcale nie chcą zrobić jej krzywdy. Uśmiechnęła się kwaśno. Właściwie to takie zapewnienia niewiele jej dadzą, ale cóż...
  Próbowała się rozejrzeć, jednak z marnym skutkiem. Niby oczy przyzwyczaiły się do ciemności, jednak wyobrażnia nie ułatwiała zadania. Teraz wszędzie widziała podejrzane kształty. Nawet nieco bardziej odstająca gałąż czy większy kamień mogły być częścią ludzkiej sylwetki lub gorzej... O nie, żadnego Koszmara na pewno nie chce spotkać. Zdusiła w sobie chęć sięgnięcia do cholewy buta, by upewnić się, że nóż wciąż tam spoczywa.
  Zrobiła kilka kroków w bok, zbliżając się do linii żywopłotu. Pragnęła skryć się teraz w cieniu, by zapewnić sobie minimalną ochronę, a może i nawet możliwość dokładniejszej obserwacji. Jakże wielkie było zdziwienie dziewczyny, gdy zderzyła się z.. czymś. Nawet nie mogła stwierdzić dokładnie, czym owo coś było. W ciemności nad sobą dojrzała jedynie błysk metalu i omal nie krzyknęła.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 6:25 am

Wszyscy inni dawali od początku znać, że coś z nimi nie do końca w porządku. A ona? Śpiewała niczym uzdolniony bard. A może to jakaś specjalna zdolność? Nie no, bez przesady. Zapewne zwyczajnie wpadłem w jej ogród i cały czar łagodnego głosu spadnie, w momencie kiedy ujrzy kogoś obcego. Tak, tak, tym obcym jestem dokładnie Ja. O nie, o nie, o nie! Wykrakałem jak nikt inny. Właśnie chwyciła za odpowiednie narzędzie i... Zaczęła iść do mnie bokiem, doskonale się odsłaniając? Ach, no tak! Ona najpewniej nie widzi tak dobrze, jak Ja. A narzekam, że mój wzrok jest mało zadowalający. Problem w tym, że za nim ogarnąłem co zrobić, to we mnie wpadła. Odruchowo złapałem Ją za ramiona, nie ważne czy w ogóle mi się to udało, to był mój zwyczajny odruch. Tak jakbym obawiał się jej przewrócenia. Ale czekaj, czemu Ja obawiam się o coś takiego? Dotknąłem czy nie, natychmiast szybko odsunąłem się o dwa kroki do tyłu.
- Ja... Tutaj przez przypadek... Zaraz sobie stąd pójdę... Proszę nikogo nie wołać...
Zaczynałem się jak głupi tłumaczyć, co jakiś czas wahając się w wypowiedzi. Miałem co prawda solidny męski głos, ale gdy mówiłem tak cicho i praktycznie przepraszająco, to normalnie wyglądałoby to dla trzeciego widza komicznie. A co ona zrobi? W sumie nawet jak się zamachnie, raczej nie będzie na tyle silna by przebić moją skórę. Choć nigdy nie wiadomo kiedy ujrzy się ukryty talent.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 7:40 am

Dosyć szybko okazało się, że owe coś, z czym miał zaszczyt zderzyć się nos dziewczyny, był człowiekiem. Nie, gorzej! Mężczyzną! Z szoku nie zwróciła uwagi, że przez chwilę łączył ich kontakt fizyczny, ani nawet, że nieznajomy się cofnął. Jej uwagę natychmiast przykuły nienaturalne zęby. Strach pomyśleć, co mógłby nimi zrobić. Musi być z Inkwizycji, jak nic! Kat albo jeszcze gorzej... Nasłano na nią psa gończego? Odkryli, że jest cyrkówką? Jak..?
  Stała w bezruchu, nawet nie mrugając. Dopiero po chwili dotarł do niej sens słów i ton głosu przybysza.
- Przypadek... zaraz pójdziesz... nie wołać?- powtórzyła bez większego składu, dalej wpatrując się przed siebie. A przynajmniej próbując. - Nie chcesz mi zrobić krzywdy? - spytała ze zdumieniem. Brawo! Teraz postać na pewno wyjawi, że jest z Inkwizycji. Cóż, przynajmniej blondynka będzie wiedzieć, na czym właściwie stoi. O ile w ogóle otrzyma odpowiedź.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 7:55 am

Wyraźnie późno zareagowała z szoku, a potem jeszcze powtarza mniej więcej to co jej przekazałem. Skąd od niej taka dziwna reakcja? Czyżbym trafił na kogoś w miarę normalnego czy właśnie dopiero co ma się zacząć? Cóż, najważniejsze że jest cicho i nie wywołuje wilków z lasu. Kto wie kto się tutaj pałęta w oddali. Głupio się znowu wyszczerzyłem w jej kierunku i potaknąłem na jej słowa, że wszystko co mówi, się zgadza. Więc może teraz tak jak mówiłem, pójdę sobie tam gdzie trzeba? Czyli z dala od nieznanej mi dziewczyny?
- Ja tylko... Chciałem tutaj odpocząć.
Dodałem ostateczne wytłumaczenie. Skoro była dość spokojna, to co szkodzi jeszcze dopowiedzieć taką kwestie? Tylko gdzie biegnąć w momencie kiedy by zawołała innych? Chyba zostaje mi to zostawić i brać jako ewentualną opcje, która nie powinna się wydarzyć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 10:33 am

Odpocząć? Prawda czy marna wymówka? Potwierdzi się później. Gdyby chciał jej zrobić coś złego, już by zrobił, prawda..? No cóż, po dłuższej obserwacji dziewczyna wiedziała na pewno, że jest sporo wyższy od niej, a co za tym idzie - Rachel zdoła bez problemu uciec. A przynajmniej taką miała nadzieję.
  Odzyskała już część pewności siebie i kontroli nad sytuacją.
  - Faktycznie, to dosyć przyjemne miejsce na odpoczynek. - powiedziała, delikatnie się uśmiechając. Grunt to zrobić miłe wrażenie, a może nie dostanie po głowie, prawda? Ciekawe, na ile może na to liczyć. W końcu.. to mężczyzna.
  - Nie wyglądasz... - Normalnie - Na tutejszego. - stwierdziła, ale zaraz się skarciła w myślach. Ktoś mówił o miłym wrażeniu? - Znaczy... Nie chciałam Pana urazić! - poprawiła się szybko.
  Brawo, dziewczyno, właśnie tak się powinno witać z ludźmi.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 21, 2016 10:53 am

Ja poważnie natrafiłem na miłą i uprzejmą osobę? Podniosłem wyraźnie brwi w nie lada zaskoczeniu. Oczywiście pod kapturem nie było szansy by to dostrzegła. Fakt, że jest malutka w porównaniu ze mną, tak jak wielu różnych ludzi. Chciało mi się jak widać rosnąć aż za bardzo, ale kiedyś zawsze trafia się na kogoś wyższego, prędzej czy później. Gdy rzekła o miejscu, rozejrzałem się na boki i końcowo skoncentrowałem na niej wzrok. W tym momencie dokładnie Ją osobie obejrzałem, od stóp do głowy. Prezentuje się dość porządnie, choć wydaje się taka niewinna. Pozory? Może i nie.
- Odkąd tutaj jestem, to chyba najmilsze słowa jakie mogłem dostać na powitanie. Zwykle zaczynają od słowa dziwak, albo brzydal.
Podałem jej piękne czyste fakty, po czym wzruszyłem ramionami.
- Jestem typowym przypadkiem włóczykija, który nie ma dla siebie miejsca. Skoro panienka nie chce mojej krzywdy, to z kim mam przyjemność?
Tutaj nie chodziło mi o żadne imiona czy nazwiska. Bardziej liczyłem na jakąś przynależność. Mieszkaniec? A może jest ogrodnikiem? Na włóczykija takiego jak Ja, nie wygląda. A co jeśli ostatecznie jest inkwizytorem? Z wszystkich możliwości, tą ostatnią wolę odrzucić.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Wrz 22, 2016 12:30 am

Najmilsze? W jej mniemaniu nie powiedziała nic, co można za takie uznać, ale skoro nieznajomy tak twierdzi... W takim razie z czym on musiał sie spotkać? Zawsze wydawało się dziewczynie, że ludzie raczej są mili, ale widocznie nie dla wszystkich. No cóż, być może to sprawka ogólnych antywiedźmich nastrojów w mieście.
- Grzeczność nic nie kosztuje, ale widocznie dla niektórych nawet to jest zbyt wielkim wysiłkiem. - podsumowała.
A więc jest wędrowcem... Zaintrygowanie osobnikiem nieco wzrosło. Lubiła ludzi, który dużo podróżowali. Zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia.
-Nie, bynajmniej nie chcę krzywdy żadnego z nas. Na imię mi Rachel. Mieszkam w okolicy, nieco dalej od centrum miasta. - Uśmiechnęła się delikatnie.
Uznała, że tyle wystarczy. Nie powie przecież, że mieszka i występuje w Cyrku... Raz prawie jej się wymsknęło i cudem uniknęła kłopotów.
Mimo wszystko, stojąc cały czas w półmroku, w dodatku w niedużej odległości od rozmówcy, czuła się nieswojo. Możliwe, że nie chce jej zrobić nic złego, ale kto to do końca może wiedzieć? Postanowiła zwiększyć dystans i wycofać się znów pod fontannę. Zdawała sobie sprawę, że pewnie jest teraz uważnie obserwowana, więc starała poruszać się jak najswobodniej. Jednak cały czas zachowywała czujność.
Tutaj czuła się pewniej, ale nie usiadła ponownie. A może będzie miała szczęście i osobnik także pozwoli rzucić na siebie trochę światła? Rachel była ciekawa, dlaczego napotkani ludzie akurat tak o nim mówią.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Wrz 22, 2016 5:26 am

Jeśli całe to zachowanie nie jest udawane, to przynajmniej ten jeden raz miałem szczęście. Bycie w półmroku aż tak mi nie przeszkadzało, ale Ja mogę sobie tak spokojnie twierdzić, mój rozmówca może mieć odmienne na ten temat zdanie. Po jej ładnej wypowiedzi nie wiedziałem co mogę konkretnego sam podsumować. Jej słowa były dość wystarczające i mogłem tylko jej potaknąć. Gdy upewniła mnie, że nie chce żadnych konfliktów, uśmiechnąłem się delikatnie pod kapturem. Jaką ulgą było usłyszeć coś takiego! W dodatku okazała się mieszkanką. Mit który utworzyłem sobie w głowie o usposobieniu będących tutaj ludzi, został właśnie przez nią powalony. Choć nie będę jej tego mówił, to jak dla mnie mogłaby teraz być z siebie dumna.
- Przyjemne i pięknie brzmiące imię. Niestety swoim nie uraczę, z pewnych komplikacji z jakich nie powinienem. Jako włóczykij to zwykle inni na których trafiam wymyślają przeróżne przezwiska. Zwykle mało zabawne.
Po tym jak dodałem, zauważyłem że zaczęła się wycofywać. Nie bardzo rozumiałem dlaczego. Miała już dość i chciała odejść? Tylko, że nie powiedziała nic pożegnalnego. A może chce bym poszedł za nią? Ale czy przypadkiem wcześniej nie bała się o zrobienie krzywdy? Jeśli jeszcze szczera i pójdę za nią, to nie wystraszę jej, że chce mieć ofiarę przy sobie? Byłem teraz zdezorientowany, nie wiedziałem czy mam iść w swoją stronę a może ruszyć za nią? Zostało mi się tylko przyglądać na ten moment w ciszy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Wrz 24, 2016 2:18 am

Niezauważalnie odetchnęła z ulgą. Dobrze, że się wycofała. Chyba już wie, z kim ma do czynienia... I wcale ta myśl nie była pozytywna.
- Z pewnych komplikacji? - Uniosła brwi w lekkim zdziwieniu. Ukradkiem rozglądała się uważnie, próbując opracować prowizoryczny plan ucieczki, zanim sprowokuje swojego rozmówcę. Zawsze może się okazać, że czymś ją zaskoczy i ostatecznie Rachel wyląduje w lochach. Wzdrygnęła się na samą myśl.
Westchnęła. Przez chwilę rozważała użycie lekkiego zastraszenia, sprawiania wrażenia, że nie jest sama, ale ostatecznie zrezygnowała. Kto wie, jakie by to mogło mieć konsekwencje.
-Ładnie się wyrażasz, ale nie chcesz zdradzić mi więcej o sobie… Więc może po prostu przejdziemy do rzeczy. – powiedziała tajemniczo, zwracając wzrok w kierunku stojącej postaci. Nie widziała go za dobrze, co dodatkowo wzmagało niepokój. Mimo wszystko starała się mieć opanowaną minę, stać prosto, chociaż gdyby znajdował się bliżej, z pewnością  by zauważył, że dziewczyna cała się trzęsie. – Przyszedłeś po mnie, prawda? Jesteś z Inkwizycji. Miejmy to już za sobą. – Przełknęła ślinę ze zdenerwowania. Cóż, teraz nie ma odwrotu. Napięła mięśnie, ugięła kolana, gotowa do odskoku. Zdążę, ucieknę, przeżyję. O ile będę mieć szczęście. Potrząsnęła głową. Nie ma przecież czegoś takiego jak szczęście, są umiejętności. A w te w życiu bardziej nie wątpiła. Nawet spacery po linie tuż pod sklepieniem namiotu cyrkowego nie napełniały jej większym przerażeniem.
A może jednak się okaże, że się pomyliła? Albo to tylko sen?

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Wrz 27, 2016 5:47 am

Nieodpowiednio użyte słowa mogą spowodować więcej nieporozumienia niż może się wydawać. Chcesz wyjaśnić jak najwięcej, wytłumaczyć się i nagle wychodzi nie tak jakby się chciało. Czemu z wszystkich słów jakie wypowiedziałem, to właśnie najbardziej wpadło jej do ucha? Może mnie nie dosłyszała i zbyt cicho mówiłem? Z jej kolejnej wypowiedzi kompletnie już nie wiedziałem jak mam zareagować. O co jej chodziło? Skąd ta nagła zmiana na bardziej nieprzyjemny nastrój? Czekaj... Do rzeczy? Czyżby ona była była z Inkwizycji lub innej organizacji? Nie, to by nie miało teraz kompletnie sensu. O co w takim razie chodzi, bo wydaje się jakbym miał wiedzieć, a mam jednak kompletne odczucie dezorientacji. Cały czas milczałem aż do kolejnej wypowiedzi, licząc że jakąś się to wyjaśni. Może wykona coś co podsunie mi natychmiastowo myśl? Albo dopowie tak bym w końcu się już domyślił?... Nie... Ona sobie coś ubzdurała.
Chociaż czy to nie brzmi zbyt dziwnie? Ona się denerwuje i czegoś oczekuje od tej grupy... A jeśli tutaj właśnie zdaje swój test na inkwizytora? Czy Ja właśnie mogłem wpaść w miejsce gdzie zrobili sobie szkolenie? Przecież to by oznaczało, że mam przerąbane od góry do dołu! Zatrząsłem się zaniepokojony. Ona nie uciekała, jej niewielkie widoczne zdenerwowanie wyglądało, jakby się przejmowała właśnie takim testem. Zacząłem się rozglądać i już myślałem wyłącznie o ucieczce. Co powinienem jej odpowiedzieć? Wiem, że nawet nie wygląda by miała zostać jednym z nich, ale świat za bardzo potrafi mamić pozorami. Zaczynałem się wycofywać... A może bez problemu odejdę i nie trafie na żadnego inkwizytora, który ma dbać o jej test?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Paź 03, 2016 9:57 pm

Noc. Słońce słońce już dawno schowało się za horyzontem, ustępując miejsca swoim siostrom i bratu, gwiazd, zwiastując nadejście nocy za mniej więcej pół godziny. Alkahest usadowił się na krawędzi jednego z wyższych budynków w tej dzielnicy miasta. Cel obserwacji tej nocy - ogrody. Było to miejsce, gdzie co odważniejsze wiedźmy pozyskiwały składniki na swoje tajemnicze mikstury i specyfiki, zarówno za dnia jak i w nocy. I chociaż za dnia obserwacja dawała znacznie więcej informacji na temat tego kto był stałym bywalcem, a kto tylko okazyjnym przechodniem...
...W nocy można była porównać te informacje. Poskładać je w całość. I zdecydować kto jest podejrzanym, kto niewinnym, a kto starał się nie zwracać na siebie uwagi. Drobne elementy układanki, które dawały jej obraz na całość. I na podjęcie dalszych, znacznie bardziej precyzyjnych obserwacji. Odnalezienie wiedźm było bardzo trudnym zajęciem, wymagającym skupienia i cierpliwości. Zwłaszcza, gdy nie miało się całego zaplecza informacyjnego którym dysponowała Inkwizycja. Był wywiadem, egzekutorem, i katem zarazem.
Kto jednak mówił, że będzie łatwo? Kto śmiałby jej powiedzieć, że nie jest to gra warta świeczki? Klęczał przy gzymsie, na samym skraju tak, że z zewnątrz widać było jedynie kapelusz i może kawałek maski. Ale z tej odległości można było to uznać za element infrastruktury, chyba, że ktoś miał dobry wzrok i pamięć. Obserwacje prowadził przez binokular. Dobra pozycja. Była oddalona od ogrodu i musiałby przebiec kawałek, nawet gdyby zeskakiwała z dachu na dach zamiast... będzie musiał w końcu dopracować skrzydła, by umożliwiły mu szybowanie. Bardzo by się to przydało.
Tym razem jednak jego uwaga skupiła się na fontannie. Odnaleziono podejrzany obiekt. Środek nocy, a samotna dziewczyna, w stroju iście niekobiecym spacerowała wzdłuż fontanny? Nie sposób było usłyszeć co mówiła, ale zanurzała swoją dłoń w fontannie. Coś mówiła, szeptała... śpiewała? Nie sposób było powiedzieć. Wyglądała jednak jak w transie.
Postanowiła ruszyć. Przemknęła chyłkiem po dachu, i ześlizgnęła się na drugi. Z niego zerknęła przez binokular... i ujrzała drugi podejrzany obiekt, który wkroczył w tą strefę. Ten płaszcz, wzrost... trudno było pomylić, nie widziała nikogo o takich gabarytach. Odwiedzał dzisiaj drugą personę.
Gdy obiekt dwa ujrzał obiekt jeden schował się w krzaki. Zasadzka? Możliwe. On jednak powstrzymał się jednak z reakcją. Potrzebował dowodów, i być może właśnie je dostanie jak na tacy.
Jednak nie. Obiekt jeden wpadł... w dość dziwny sposób na obiekt dwa, co wywołało spotkanie. Brak konfrontacji. Za to nawiązała się rozmowa. Nerwowa. Widział stres na twarzy obiektu jeden, kaptur na obiekcie dwa uniemożliwiał ocenę, ale po wcześniejszych doświadczeniach było to dość prawdopodobne. Wylądował na ziemi. Krocząc pomiędzy ogrodami i żywopłotami zaczął się coraz bardziej zbliżać. Może w trakcie rozmowy dowie się czegoś więcej.
Gdy jednak przybył na miejsce zdarzenia, kryjąc się za żywopłotami, usłyszał kawałek rozmowy. "Miejmy to już za sobą", usłyszał. Dezorientacja. Gdy do zmysłu słuchu doszedł wzrok, mogła dokonać trafniejszej oceny sytuacji. Obiekt jeden zgiął lekko kolana. Obiekt dwa zaczął się cofać. Brak zrozumienia sytuacji narastał.
"Co do licha..."-Upewnił się, że miecz był na miejscu. Mieszanki dymne też.
Mogła rzucić nożem, by odwrócić uwagę... ale nie. Osiągnęłaby odwrotny efekt.
-Nie ruszać się-Dziwnie zniekształcony, szorstki głos rozbrzmiał na polu przed fontanną. Alkahest wynurzył się z lewej strony żywopłotu, przyjmując postawę wyprostowaną. Ręce zwisały mu swobodnie wzdłuż ciała, częściowo okryte przez skrzydła, a jego zniekształcony, trudny do zidentyfikowania przez maskę głos rozbrzmiewał chłodło po placu-Zidentyfikować się. Słyszałem waszą rozmowę-Rzucił krótko. Martwe "oczy" maski nie były skierowane w jakąkolwiek stronę, czy to dziewczyny czy mężczyzny, ale on zerkał raz na jedno, raz na drugie by w razie czego przygotować się na podjęcie działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Paź 05, 2016 11:15 pm

Stała nieco zdezorientowana. Nie zrobił.. nic? A nawet zaczął się wycofywać? Więc może jednak się pomyliła. Jednak nim zdążyła odetchnąć z ulgą, pojawiła się kolejna postać, wyglądająca dużo bardziej podejrzanie. Zniekształcony głos przebiegł nieprzyjemnym dreszczem po ciele blondynki. Dlaczego wietrzyła tu jeszcze większe kłopoty?
Cóż, mimo wszystko trzeba utrzymywać pozory.
- Czyż to nie niegrzeczne, tak przerywać konwersację? - spytała spokojnie, zerkając na przybyłego. Nie podobał jej się, oj bardzo nie podobał. I do tego twierdził, że słyszał rozmowę. Jak dużo? Usłyszał to?. Rachel była skłonna przyznać, że uciekłaby wcześniejszemu jegomościowi, ale teraz...
- Pozwolę sobie ją dokończyć, a Panu odpowiem za chwilę. - Powiedziała, skłaniając się delikatnie w stronę przybyłego, po czym uwagę zwróciła na drugą osobę. Czy on.. też wyglądał na zdenerwowanego? Dziewczynie ciężko było ocenić.
- Przepraszam za mój wcześniejszy brak taktu. Nie chciałam Pana urazić. - Skłoniła się teraz sylwetce skrytej w mroku. Zrozumie? W najgorszym wypadku okaże się wspólnikiem człowieka w masce i Rachel pożegna się ze słońcem.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV


Ostatnio zmieniony przez Rachel dnia Czw Paź 06, 2016 12:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Paź 06, 2016 5:58 am

Przez chwile nawet nachodziła mi myśl, by nawet udawać inkwizytora i by udawanie przełożyć to wydarzenie. Ale co jeśli bym się mylił i co jeśli mój totalny brak doświadczenia w aktorstwie nawalił? Najlepszym wyborem z wszystkich było zwyczajne odejście i męczenie się kolejną tułaczką by odejść w spokoju. Gdzie Ja wezmę na spokojnie leki po, którym mogę czuć się najpewniej zmęczony a może nawet bezsilny, a nie daj nawet by mogło dojść do reakcji, które zrobiłyby komukolwiek nieodpowiedniemu krzywdę i zwróciłyby za bardzo uwagę? Trochę będzie smutno jeśli nawet nie skorzystam z środków jakie dostałem od dość dziwnej, ale w miarę miłej osoby.
Dobra, wycofam się, to będzie... Czekaj, coś nie gra. Wzrok w ciemnościach, jeśli jest jakiegokolwiek źródło światła, widzę dość dobrze i właśnie zdałem sobie sprawę, to stanowczo za późno, że ktoś idzie. Przypadek czy był już tu planowanie wcześniej? Bo jego słowach, bez problemu można przyjąć drugą wersje. Czyżby domniemany Inkwizytor, na jakiego czekała dziewczyna? Nie, ona stanowczo nie wydaje się zadowolona jej osobą, a on sam domaga się jakiejś, emm... Zindefikacj... Co? Kompletnie go nie rozumiem. Nawet nie wiem co takiego wyjął z naszej rozmowy. Tak bardzo pasuje do typowego inkwizytora, można być prawie niemal pewien, że właśnie nim jest. Westchnąłem zmęczony, zaczyna być to już męczące, ile można tak żyć w stresie? Chce się odpocząć, mieć spokój, nikomu nie wadzić. A tutaj co? Pełno mniej mi przychylnych wydarzeń.
Nie odpowiedziałem nic nieznajomemu, bo go najzwyczajniej w ogóle nie rozumiałem. Nie wiedziałem o co mu chodzi i nawet nie wykazał się jakąkolwiek kulturą osobistą, co tylko potęguje że przybył w konkretnym celu. Pewnie więc nie interesuje go dobre poznanie w dobrej atmosferze. Chyba, że zwyczajnie nie jest nauczony przyzwoitości i to bardziej niż Ja. Głowi się jednak dalej pytanie, co Ja powinienem odpowiedzieć?

- Sądzę, że nie ma czym się przejmować, panienko.
Odrzekłem do niej dość najzwyczajniej jak się dało. Wydawało mi się przynajmniej, że wyszło mi bez żadnego sugerowania. W końcu dalej nie wiedziałem o co chodzi i co tutaj się dzieje. Miałem tylko przed oczami najgorsze możliwości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Paź 06, 2016 7:10 pm

Stał niemalże nieruchomo. Trudno było nawet zauważyć czy oddychał, a tym bardziej jak zareagował na tego rodzaju odpowiedź... czy też jej brak.
Brak również agresji. Jego wejście wpłynęło na potencjalny obrót sprawy. Brak ofiar, chociaż jakby pozwolił dalszy przebieg tamtych zdarzeń, to być może miałby twardy dowód. Trzeba podjąć decyzję. Przycisnąć do muru? Z obiektem drugim byłoby to groźne. Wywrzeć presje? Może, ale może się jedno i drugie zaciąć. Odpuścić?
Skinął głową. Wyraził zgodę na kontynuowanie rozmowy. Przyglądał się na nich z nieco opuszczoną głową. Dobra postawa wstępna do reakcji.
Najprawdopodobniej będą chcieli zamaskować swoje wcześniejsze zamiary. Zachowywać się, jakby nic się nie stało. Będzie musiał odpowiednio do tego podejść. Przeanalizować to, co wcześniej widział. A widział... dziwnie zachowującą się dziewczynę. Podkradającego się do niej wysokiego mężczyznę. Cofającą się dziewczynę która na niego wpadła. Zdenerwowanie. I postawy, które sugerowały rozpoczęcie walki.
Uważnie obserwował zarówno nią, jak i jego. Mogli coś kombinować. Patrzył na ręce... ale były dla niego widoczne. Nic nie widział.
"Miejmy to już za sobą". Jakby wcześniej wyruszył to by usłyszał więcej. Szlag.
Jednak teraz skończyła się ta krótka wymiana zdań. Wysunął stopę trochę do przodu. Stuknął butem, by było słychać.
-Rozmowa zakończona-Uniósł dziób do postawy wyprostowanej-Sytuacja wskazywała na zakończenie konwersacji. Reakcja była adekwatna.
Ukłonił się nieznacznie, zawijając prawe ramie do swojej piersi. Wrócił zaraz do poprzedniej postawy.
-Alkahest Crowley-Dało się usłyszeć świst powietrza w jego masce-Prowadzę śledztwo. Ponawiam swoje pytanie-Okazał całkiem sporo łaski jak na dwójkę podejrzanych. Z uwagi jednak ma materiał dowodowy... potrzebował chwili czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Paź 14, 2016 12:08 am

Odetchnęła z ulgą, uzyskując pozwolenie na zakończenie konwersacji. Zawsze mogło się skończyć gorzej, chociaż nie sądziła, by mogła doznać jakiejkolwiek krzywdy za swe działania. Dodatkowo ucieszyła ją odpowiedź wędrowca. Być może kłamał, ale w tej chwili to nie to wydało się najistotniejsze. Sprawy szły… stabilnie, póki co. A potem intrygująca postać ze skrzydłami wspomniała o śledztwie. Przynajmniej się przedstawił. A to oznaczało, że im nie odpuści tak łatwo. Co powinna zrobić? Nie przedstawi się przecież swoim rodowym nazwiskiem. A co, jeśli sprawa jeszcze nie ucichła i ktoś wciąż może szukać młodej uciekinierki? Szlag. Zaczęła się zastanawiać, co byłoby gorszą opcją: złapanie po tych kilkunastu miesiącach i dostarczenie do rezydencji czy schwytanie przez Inkwizycję. Ostatecznie… Inkwizycja byłaby gorsza. A niewykluczone, że i powiązania z Cyrkiem wyszłyby na jaw. Nieciekawa sytuacja, oj nieciekawa.
- Śledztwo? – zdołała wykrztusić. Poziom adrenaliny wzrósł jeszcze bardziej, ale dziewczyna wciąż miała nadzieję, że nie było to zbyt widocznie. Nadal starała się zachować spokój. Jakoś się wywinie. – Coś się stało?
Postanowiła najpierw zaczekać na reakcję, a dopiero później ewentualnie powiedzieć coś więcej o swojej tożsamości.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Paź 17, 2016 6:33 am

Nie muszę być żadnym Sherlokiem, by domyślić się, że trafiłem na bardzo dziwną osobę. Budził więcej niepokoju niż jakakolwiek inna osoba, którą w tym mieście i jej obrzeżach, natrafiłem. Myślałem, że teraz wyjdzie na jaw, że nie jestem tą osobą, którą być powinienem i zostanę zaatakowany. A co się ostatecznie stało? Że to jeszcze kompletnie inna osoba, co powoduje że moje koncepcje są mniej więcej... Nietrafne? Tylko w takim razie o co teraz chodzi? Może dziewczyna rzeczywiście ma coś na sumieniu, skoro wydawała się przez cały czas taka nerwowa? Teraz wydaje się spokojniejsza, choć może tylko stara się dobrze to ukrywać? Nie jestem na tyle blisko by to po niej tak łatwo określić. Co mi zostaje? W sumie to nie mam zielonego pojęcia. Skoro słyszał jak rozmawiamy, to wiedział że jestem zwyczajnym włóczykijem bez imienia. A może jednak tą część przeoczył i tylko tak powiedział? Co by nie było, nerwy mi opadły. Mogłem w sumie być uznany za winnego czegoś dziwnego, no ale ostatecznie nic nie wiem i chyba sprawa mnie ani trochę nie dotyczy. Jeśli nie jest inkwizytorem, tylko jakimś wynajętym śledczym, to w sumie czego mam się obawiać?
Ze względu na to, że jakąś ułożyłem sobie myśli, byłem jak najbardziej spokojny. Przynajmniej do momentu w którym rzeczywiście mogło by się stać coś nieprzyjemnego. Wyszedłem na lepsze światło, ale dalej utrzymując odległość od podejrzanej panienki, choć teraz fakt, że byłem bliżej niż wcześniej. Zdjąłem kaptur i rozpuściłem włosy z pod płaszcza. Tak, teraz można było widać moją wredną twarz. Cóż, z taką się urodziłem, co poradzę? Choć byłem jak najbardziej uspokojony, to patrzyłem pytająco to na dziewczynę, to na owego śledczego o dziwnym mianie. Cokolwiek by nie przedstawił za śledztwo, zgaduje że i tak nie dotyczy mnie w najmniejszym stopniu. Ale czemu miałby nie powiedzieć? W sumie może wręcz mógłbym pomóc? W sumie czy Ja za łatwo nie uwierzyłem w jego tożsamość? Oby to potem nie zabolało. Póki co, miałem opuszczone ręce. Co się teraz stanie? Zostaje mi zwyczajnie pozwolić im rozmawiać.
Pytanie kto jest z tej dwójki złym?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Paź 18, 2016 4:20 pm

Nie przeszkadzało mu stanie cały czas w jednej pozycji. Może liczyli, że okaże jakąś emocje, odsłoni się, pójdzie na następne ustępstwo albo da im innego rodzaju informacje. Jednak czekał. Podczas gdy oni obserwowali i dawali mu drobne wskazówki, oni usiłowali go zwieść. Wiedział o tym.
Obiekt pierwszy... starał się. Może odpowiadała mu tą samą bronią, może celowo próbowała dzielić się jak najmniejszą ilością informacji. To jednak tak nie działało jak w jego przypadku. To on był teraz łowcą, nie ona, i ten brak informacji działał w szczególności na jej niekorzyść.
Obiekt drugi natomiast podjął inną drogę. Wyszedł naprzeciw i zdjął kaptur, odsłaniając siebie w całej okazałości. Poza zębami. Wiedział jakie one są, ale ich teraz nie dojrzał. Czyżby go próbował sprowokować? Niemo naśmiewał się w niego? Rzucił mu wyzwanie? Mógłby tak pomyśleć gdyby go wcześniej nie spotkał.
Nie. On jest dziecięco wręcz naiwny. Odsłonił swoje oblicze by pokazać, że nie ma nic do ukrycia. To była bardziej prawdopodobna możliwość.
-CAŁY CZAS.... COŚ się dzieje. Nadal nie usłyszałem odpowiedzi na MOJE pytanie-Jego słowa zabrzmiały niczym mknące w powietrzu sztylety. Przekrzywił nieznacznie głowę, w bardzo płynny, lecz powolny sposób-Skąd ta zwłoka?
Pozwolił, by po tym znacznie spokojniejszym pytaniu cisza na moment wypełniła okolicę. Potem jego głowa gwałtownie wróciła do poprzedniej pozycji, a sam nieco się pochylił. Druga noga która była cofnięta do tyłu lekko się uniosła.
-Przy czystym sumieniu serce jest spokojne. Mowa prosta-Powietrze znowu świsnęło głośniej przez jego maskę-Powtórzę zatem. Imię. Nazwisko. Zawód. Dodam... Cel wizyty w środku nocy w ogrodach.
Mimo maski... może to przez postawę, ale można było mieć wrażenie, że w każdej chwili mógłby znaleźć się tuż przy nich, pomimo dystansu jaki ich dzielił. A przez skrzydła, że mógłby to zrobić w locie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 9:54 am

Kolejna egzekucja, kolejne płonące zwłoki, kolejna kobieta oskarżona i osądzona za uprawianie czarów. Do czego ten świat zmierza? A on był częścią całego tego cyklu samozagłady ludzkiej. Brendan nie lubił brać udziału w egzekucjach, lecz jednak należało to do jego obowiązków jako Mistrza Inkwizycji, zawsze po nich musiał odpocząć, lecz nie pod kątem fizycznym lecz psychicznym. Nie miał problemów z zabijaniem, ale patrzenie na płonące kobiety napawało go bólem. Poznał jednak miejsce, w którym mógł wyrzucić z siebie ten ból wyciszając się i patrząc na starą fontannę stojącą pomiędzy krzewami i szklarniami. Czuł się tutaj prawie jak w domu, kochał kwiaty i rośliny co zaszczepiła w nim pamięć matki.
- Ehh... Kurwa co to za życie - Rzucił jakby sam do siebie nie oczekując odpowiedzi od wszechobecnej pustki, która go obecnie otaczała. Było późne popołudnie, gorące wrześniowe słońce powoli zmierzało ku zachodowi nadając miejscu całkiem nowego jeszcze piękniejszego i kojącego charakteru. Flamel wpatrywał się w fontannę chłonąc jeszcze ostatnie promienie słońca. Lubił się opalać, lecz mundur inkwizycyjny uniemożliwiał to. Jak dobrze, że jednak tym razem przyszedł ubrany w cywilne uranie podwinął w nim jednak rękawy aż za łokcie i poluzował koszulę na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 10:50 am

Fanny czuła się podle. Nienawidziła dni takich jak te, kiedy to kolejna z sióstr traciła życie w taki sposób. Życie, które to, tak naprawdę, zielonowłosa odbierała. Dzięki swojej wtyczce w Inkwizycji wiedziała dokładnie kiedy będą egzekucje czarownic, dzięki czemu miała czas na przygotowanie się. Panna Morland nienawidziła zabijać i nienawidziła siebie za to, iż miała na rękach krew kilkunastu czarownic. Wróciła więc do przyczepy, gdzie skrzętnie ukryła swoją strzelbę, przez co była praktycznie niemożliwa do znalezienia, jeśli ktoś nie wiedział gdzie szukać. Przebrała się ze swojego standardowego stroju, w którym wykonywała tę część swojej pracy, po czym wyszła na miasto, by zaczerpnąć tchu. Wałęsała się uliczkami, pomiędzy straganami, aż wreszcie nogi poniosły ją do fontanny, przy której od czasu do czasu lubiła przesiadywać i rozmyślać. Czuła się paskudnie i nie bardzo wiedziała jak sobie z tym stanem poradzić. Zwykły smutek był zdecydowanie łatwiejszy w pokonaniu niż to co teraz czuła. Co to było?
Rozgoryczenie? Złość na świat? Nienawiść do Inkwizycji? Sama nie wiedziała.
W pewnym momencie, gdy była już wystarczająco blisko fontanny, dostrzegła siedzącego tam mężczyznę. Nie chciała mieć z nimi dzisiaj do czynienia, ale z drugiej strony potrzebowała rozmowy, odprężenia. Zwłaszcza, iż owym mężczyzną był Brendan Flamel, jej znajomy, który jakiś czas temu wybawił ją z niemałej opresji. Owszem, zielonowłosa mogłaby sobie poradzić sama, ale było wtedy za dużo ludzi, by zaprezentować swoje możliwości. Liczyła więc wtedy na łut szczęścia, który objawił się jej rycerzem na białym koniu. Była mu za tamto wydarzenie wdzięczna, chociaż jeszcze mu tego nie okazała. Usiadła obok niego nie pytając się go wcale o zgodę. Wiedziała, że mężczyzna nie miałby nic przeciwko temu. Założyła nogę na nogę i zapaliła papierosa wyciągając paczkę w stronę mężczyzny, by go poczęstować, jeśli ten również chciał zapalić.
- Cóż za parszywy dzień, nieprawdaż? - zapytała, chociaż tak naprawdę nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. Rzygać jej się chciało na wspomnienie ucieszonego tłumu, który wiwatował, gdy jedna z jej sióstr płonęła na stosie. Przeklęte bestie niczym nie różniące się od Koszmarów. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się blado.
Brendan w jej mniemaniu był przystojnym mężczyzną, który dodatkowo posiadał błyskotliwy umysł, zręczny dowcip i całkiem ciekawe ciało. Ciało, które Fanny widziała tylko tyle, ile pozwalały odchylone fragmenty materiału jego ubrania. Sama ubrana była lekko, przewiewnie i, w jej mniemaniu, na tyle seksownie, na ile pozwalały ogólnie przyjęte normy społeczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 11:45 am

Jego samotne siedzenie i tkwienie w otchłani samotności przerwała pewna kobieta, która usiadła tuż obok niego na ławce częstując papierosem, zuchwałość w swej bezpośredniej uprzejmości. To na pewno była Fanny Morland, dziewczyna przez którą Brendan musiał porachować kości pewnemu mężczyźnie z gawiedzi oglądającej występ cyrkowy już jakiś czas temu. Dziewczyn nie podziękowała mu w żaden sposób tylko uciekła, ale cóż się jej dziwić jak podczas walki ów mężczyzna wyciągnął nóż na Inkwizytora, mogło to się skończyć tragicznie, jednak czym że jest kunszt mordercy zwykłego plebsa w porównaniu z wyszkolonym na maszynę do zabijania Żniwiarzem? Ot niczym napastnik po prostu nie miał żadnych szans na zwycięstwo. Finał walki był taki, że Brendan nie miał nawet draśnięcia, a facet połamane obie nogi i rękę, którą wymachiwał ostrzem noża.
Mistrz poczęstował się papierosem i szybkim ruchem wyciągnął z ust Fanny drugiego już odpalonego (no cóż zuchwałość za zuchwałość jak można sobie pomyśleć) i odpalił swojego od papierosa Fanny, oddał go jej później wsadzając delikatnie do ust.
- Prawda, parszywy panno Fanny Morland. Co Cię sprowadza w tak parszywym dniu w tak piękne miejsce? - Zapytał odchylając głowę do tyłu na oparciu ławki i biorę potężnego bucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 3:15 pm

Fanny uciekła wtedy tylko z jednego względu. Uznała bowiem, że tak powinna się zachować prawdziwa dama w opałach. Udać przestraszoną mieszczkę i oddalić się od miejsca zdarzenia najszybciej jak się tylko dało. Zdawała sobie sprawę z tego, iż nawet nie podziękowała Flamelowi wtedy, ale wiedziała również, iż to się zmieni prędzej czy później. Jej gra aktorska chyba nie była taka zła, jak mogłoby się wydawać, gdyż Brendan uwierzył w to. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Panna Morland była odważna, a wiedziała, że w dzisiejszych czasach na takie osoby patrzyło się...dziwnie, podejrzliwie.
Gdy mężczyzna zabrał jej papierosa, odpalił swojego od jej, po czym ponownie wsunął go między jej wargi, to uśmiechnęła się nieco szerzej. Jego zuchwalstwo i pewność siebie było czymś, co zawsze jej się w nim podobało.
Zaciągnęła się mocno, po czym wypuściła z ust chmurę dymu.
- Co mnie tutaj sprowadza? Chęć popatrzenia na coś pięknego. Nie lubię patrzeć na cudzą śmierć. Był Pan, Panie Flamel, na egzekucji? - zapytała. Nie żeby podejrzewała mężczyznę o czerpanie przyjemności z tak prymitywnego "widowiska" jakim było palenie człowieka żywcem na stosie. Chciała jednak znać jego opinię na temat tego procederu.
Kobieta spojrzała przed siebie na fontannę, po czym oparła się wygodniej o oparcie ławeczki, przez jej klatka piersiowa została wypchnięta w przód (a piersi w ten sposób wyeksponowane), a materiał spódnicy podniósł się o kolejny centymetr w górę. Nie były to, oczywiście, celowe działania, zwłaszcza iż Fanny nawet nie myślała o tym, co się później będzie dziać. Ot, taki miała sposób bycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 5:47 pm

Czy był na egzekucji? Oczywiście przecież jest Mistrzem Żniwiarzy, ale dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała o jego wysokiej randze. Postanowił nie wyprowadzać jej z tego błędu i ciągnąć rozmowę jak gdyby nigdy nic.
- Na coś pięknego powiadasz? Więc czemu patrzysz na mnie - Uśmiechnął się szarmancko i puścił do dziewczyny oko. Lecz nagle posmutniał i pokiwał twierdząco głową.
- Tak byłem i widziałem całe to zajście. Jestem praktycznie na każdej egzekucji obecny, ale nie dla swojej chorej satysfakcji lecz z przymusu. Nie podobają mi się tak bestialskie metody uśmiercania, no ale cóż przecież nie ode mnie to zależy, prawda? - Mówił spokojnym i bezbarwnym głosem po czym mocno się zaciągnął i zaczął puszczać kółka z dymu które przelatywały przez poprzednie.
- A ty co piękna Pani robiłaś podczas egzekucji? - Zapytał pewny siebie, lecz nie pewny odpowiedzi. Spojrzał jej głęboko prosto w oczy, Flamel nigdy nie uchodził wśród towarzystwa za głupka lecz wręcz przeciwnie toteż nie będzie łatwo go okłamać w takiej sytuacji.[/color]


Ostatnio zmieniony przez Brendan Flamel dnia Sob Kwi 15, 2017 9:23 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 14, 2017 9:17 pm

Ach, Brendan i to jego poczucie humoru. Fanny uważała, iż mężczyzna wyglądał na tyle dobrze, by inne kobiety uganiały się za nim jak rzeźnik za uciekającym cielakiem. Zaśmiała się cicho na jego słowa.
- Och, Panie Flamel. Oboje wiemy, że niczego Panu nie brakuje w wyglądzie. - rzekła, po czym wysłuchała jego słów. A te zapaliły pewną ostrzegawczą lampkę w jej mózgu. Musiał się przypatrywać egzekucjom? Tak robiła tylko Inkwizycja. A przynajmniej z tego co wiedziała. Nie zamierzała jednak dać po sobie poznać, iż w jakiś sposób mogła się zacząć się domyślać. Bo i po co? Nie, przynależność do tej organizacji jakoś do Flamela nie pasowała. Zielonowłosa nie wiedziała przy tym, w jak wielkim błędzie była w tym momencie.
Spojrzała mężczyźnie prosto w oczy, gdy ten zadawał pytanie. Wytrzymała przy tym wzrok, gdy mu odpowiadała. Bo i nie kłamała, a mówiła prawdę.
- Obserwowałam ją, chociaż, podobnie jak Panu, nie przynosiło mi to żadnej satysfakcji. - rzekła. Prawdą było to, aczkolwiek pewne niedopowiedzenie się tutaj wkradło. Zielonowłosa obserwowała bowiem egzekucję, ale przez celownik i z dachu budynku. Tak, niestety ale jej zadanie skrócenia cierpień było czymś, czego nie mogła obejść. Wtedy też wpadło jej coś do głowy. Niecny plan, który wiązał się z tym, czego nie zrobiła wcześniej w trakcie (jak również i po) tamtym wydarzeniu, kiedy to Brendan jej bronił. Postanowiła wreszcie spłacić ten dług, odwdzięczyć się. A może i uszczknąć coś dla siebie? W końcu Flamel nie był brzydki, a ona od miesięcy chciała zakosztować przyjemności z mężczyzną. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce.
- W zasadzie zdałam sobie sprawę, iż nie podziękowałam Panu za ratunek. Co by Pan powiedział, byśmy poszli do mnie i napili się kawy? Porozmawiali w cichszym miejscu aniżeli to? - zapytała zerkając na niego. Dopaliła papierosa i wyrzuciła go gdzieś obok. Czekała na reakcję mężczyzny mając nadzieję, iż ten przyjmie jej propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Miejskie ogrody-
Skocz do: