IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Diabelskie konszachty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 210
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Diabelskie konszachty   Nie Wrz 30, 2018 11:43 am

Przedmowa:
 



Selene Torment

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Trudno mówić o pozytywach jeśli mowa o niniejszej znajomości. Jak nie znosiły się od pierwszego spotkania, tak nie znoszą się w dalszym ciągu i preferują omijać się szerokim łukiem, co wcale tak trudne nie jest, zważywszy na towarzystwo, w którym obie kobiety się obracają. Selene należy do Inkwizycji, Deneve zaś ma mnóstwo pracy  związanej z zajmowaniem się rodzinnymi sprawami, prywatnymi badaniami oraz prowadzeniem kliniki.
Sel i Dev poznały się pewnego nieszczęśliwego dnia nieopodal mającego wkrótce spłonąć stosu. Zmęczenie lekarki nadmierną ilością obowiązków wyraźnie dało się we znaki podczas rozmowy z przypadkowo napotkanym pacjentem. W ich wymianę zdań postanowiła wtrącić się z komentarzem Selene, czym zasłużyła sobie na przydomek "Panna Trzy Grosze", natomiast dla inkwizytorki Deneve stała się przykładem wyrodnego lekarzyny i diabła w ludzkiej masce. A jednak w efekcie nagłego zwrotu akcji, losy bohaterek splotły się na nieco dłużej... ku niezadowoleniu obu. Doktoryna, będąc świadkiem szaleńczych chęci Selene do walki z przeciwnikiem (mimo kontuzji nogi), od tego momentu wiedziała już, że ma do czynienia z osobą z poważnymi p r o b l e m a m i. Jednak wszystko to nie przeszkodziło Dev w ocaleniu rudzielca przed najgorszym zakończeniem rozpoczętego przez nią aktu głupoty, a na sam koniec lekarka zabrała kobietę do swojej kliniki... Gdzie doszło do kolejnych konfliktowych zdarzeń, a przy okazji okazało się, że nie są dla siebie tak obce, jak można by sądzić, bowiem gdy Deneve poznała nazwisko inkwizytorki, odkryła, że jest ona córką jej byłej kochanki. Jaki ten świat mały! Innym razem, podczas goszczenia w domu wojowniczki w dniu przygotowań do (przymusowo) wspólnego przedsięwzięcia, miała okazję potwierdzić to na 200%. Lekarka trafiła do pokoju niegdyś należącego do matki Selene... Ale informacje o znajomości Marieanne Deneve pozostawiła dla siebie – podobnie zresztą jak utrzymuje w tajemnicy fakt bycia czarownicą.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Erin Hawke

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
W życiu Deneve przewija się naprawdę wielu ludzi i nierzadko bywają to te same twarze. Lekarka nie powiedziałaby jednak, aby te znajomości charakteryzowały się głębszymi relacjami. Traktuje je na zasadzie "Oni chorują, Ja muszę ich wyleczyć". Z reguły trzyma się na dystans.
Hawke miała okazję już parokrotnie trafić pod opiekę albinoski oraz kurować się w jednym z licznych pokojów dla pacjentów kliniki, jednocześnie nie musząc się obawiać, że ledwo opatrzona, chwilę później wyląduje na bruku. Przy pierwszej wizycie Dev obserwowała zdziwienie u złodziejki powodowane faktem dobrego traktowania każdego pacjenta, bez względu na to, czy przyszedł on z ulicy. W końcu gdy tak czyni się w prywatnej klinice uznać to można za zaskakujący ewenement. Po pierwszym szoku dziewczyna już wie, że w klinice na pewno otrzyma pomoc. W efekcie odwiedzin z różnymi poważniejszymi stanami kondycji, jej osoba nieco mocniej wyryła się w pamięci Deneve.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Esther Rodriguez

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Niekiedy zdarzają się sytuacje, które człowieka przerastają. Deneve również coś takiego spotkało – przyszło jej bowiem oderwać się od obowiązków i poświęcić czas na poszukiwania prezentu dla córki jej dalszych krewnych. Doktoryna zjeździła całe miasto, w swoim odczuciu marnując wiele godzin, które mogłaby przeznaczyć na rzeczy istotniejsze niż próby zadowolenia jednego z dzieciaków w rodzinie.
Koniec końców trafiła do "Domu lalek" – lokalu prowadzonego przez Esther, w którym dziewczyna jednocześnie mieszkała i prowadziła swoją działalność. Po trudach dnia i kolejnych dylematach z wyborem konkretnego prezentu z pokaźnego zbioru pięknych tworów to właśnie Esther została wybawicielką lekarki od dalszych beznadziejnych poszukiwań. Deneve opuściła jej zakład zadowolona – przede wszystkim z tego, że nie będzie musiała słuchać wyrzutów krewnych oraz że nie zmarnotrawi więcej czasu.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Lau Bloodworth

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
To nie wiatr pewnego chłodniejszego wieczoru przywiał Lau i Deneve w tę samą okolicę nad Wish River w jej miejskim odcinku i nie on doprowadził do ich spotkania. Można jednak powiedzieć, że wiatr przywiał kłopoty, które na krótką chwilę połączyły podróżniczkę z lekarką.
Wracająca spacerkiem z wizyty u pacjenta Deneve stała się przypadkowym obserwatorem przestępczego procederu transportu narkotyku. Członkowie gangu zwrócili na nią uwagę i w obawie przed donosem na policję postanowili pozbyć się niepotrzebnego świadka. Przestępcy byli zdecydowani usunąć potencjalne zagrożenie z tego świata, więc dokonana przez lekarkę próba przekupstwa zupełnie na nic się nie zdała i doszło do walki, w którą została wplątana Lau, również uznana przez przywódczynię grupy za jednostkę, która może sprowadzić na nich ramię sprawiedliwości.
Bohaterkom udało się wyjść z opresji i pokonać przeciwników. Ale zarówno Dev jak i Lau chciały by pozostało tajemnicą to, że brały w nim udział. Żadna nie chciała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi czy stać się główną atrakcją afery albo by kojarzono ich twarze z zakończonym wydarzeniem. Ponieważ albinoska miała wrażenie, że emocje po walce mogłyby zachęcić dziewczynę do pozbycia się ostatniego świadka, Doktoryna postanowiła posłużyć się swoją mocą i pozbawić na chwilę przytomności swoją rozmówczynię. Przy okazji wypełniła swoją lekarską powinność, opatrując ranną dziewczynę. Rozstały się nagle i bez większego zamieszania – szybko i bezboleśnie, starając się wzajemnie zapomnieć swoje oblicza. Należy jeszcze na koniec nadmienić, że przestępcy i sama Lau byli przekonani, że Deneve była młodzieńcem, nie kobietą w typowo męskiej stylizacji.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Shilvia

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Przypadki chodzą po ludziach. Na dziewczynę–włóczęgę trafiła, gdy ta znajdowała się w towarzystwie swojej koleżanki... i Selene; to jej widok skłonił Deneve do wstrzymania powozu, którym pewnej zimy wracała od chorego do własnej rezydencji. Zainteresowanie albinoski wynikało nie tyle z troski, co w większej części ze sposobności dokuczenia inkwizytorce, która swego czasu miała okazję zrobić zamieszanie w jej klinice.
Trzeba jednak przyznać, że rozpoznanie przez Shilvię mile połechtało ego lekarki. Bez żadnej krępacji i ku dalszemu wkurwieniu rudzielca, kobieta odebrała Selene "łup" prowadzony prosto do inkwizycyjnego szpitala, gdzie zapewne przyjrzano by się im z właściwą dokładnością i stosownie do tego oceniono. Poszkodowaną zielonoskórą dziewczynę z krwawiącym nosem i jej słabującą na umyśle koleżankę zabrała ze sobą do kliniki, na miejscu oferując im opiekę medyczną z prawdziwego zdarzenia.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Caroline (Astaroth) Hayden Pierce

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Spotkały się w tych samych okolicznościach, w których Deneve poznała Shilvię. To właśnie Astaroth była jej tymczasowo nienadążającą za rzeczywistością towarzyszką, którą Selene ciągnęła jak nieświadome niczego, niewinne jagnię na rzeź. Cyrkówka zdawała się nieco obawiać lekarki i nadal być skołowana po wydarzeniach, które przeżyła, a których do końca nie pamiętała, ale Deneve nie miała żadnego problemu z transportem Astaroth do kliniki, gdyż skłonieniem do tego i początkową fazą ewakuacji z towarzystwa inkwizytorki zajęła się Shilvia.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░



Mary Johnson

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Mary pewnego pięknego dnia zjawiła się pod jej rezydencją cała poturbowana i woniejąca zapachami nie pierwszej świeżości i czego Deneve była zupełnie nieświadoma, uczyniła to celowo, by zbliżyć do jej osoby, co z kolei napędzane było zasłyszanymi plotkami rozpowszechnianymi przez konkurencję. Przyszła po cywilnemu, nie zdradzając się ze swym powiązaniem z szacowną Inkwizycją, dla której chciała unicestwić kolejną wiedźmę.
Deneve jednak zachowywała względem niej swój typowy dystans, choć zauważyła, że jej pacjentka zdradza większe zainteresowanie niż powinna, a jej podejrzenia potwierdziły się nieco później, gdy nakryła kobietę na buszowaniu po prywatnej części rezydencji. Mimo, że Mary określiła się jako złodziejka, lekarka miała inne zdanie na ten temat i sądziła, że ma do czynienia z osobą podesłaną przez konkurencję lub rodzinę, wykonującą polecenie, przykładowo, zdobycia tajnych przepisów na medykamenty, które znali tylko potomkowie w linii prostej rodu.
Sytuacja rozwiązała się względnie pokojowo, chociaż Deneve powzięła sobie zamiar obserwacji kobiety. Dlatego między innymi skorzystała z zaproszenia na herbatę, choć później nic z tego nie wynikło. Nigdy więcej się nie zobaczyły, gdyż (jak myślała Dev) jej potencjalni zleceniodawcy, nie uzyskując żadnych efektów, zrezygnowali z przedsięwzięcia, przynajmniej we współpracy z Mary.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢


Rosaline Maisy Endeavour

◤═════════════════════════════════════════════════════════════════════◥
Udanie się do zakładu krawieckiego prowadzonego przez Rosaline wydawało się Deneve najlepsza opcją pierwszego etapu pomocy Selene w jej zadaniu. Ponieważ Inkwizycja tego czasu widocznie cierpiała na niedobory odpowiednich jednostek lub coś w tym stylu, trzeba było dokonać niemożliwego, jako że zadanie przeniknięcia do towarzystwa wysokich sfer wyznaczono rudzielcowi, który pasował do tego jak wół do karety.
Młoda, zdolna i pomysłowa twórczyni kreacji była prawdopodobnie jedyną osobą, która była w stanie oczami wyobraźni zobaczyć inkwizytorkę w sukni i tę wizję zrealizować. Sel i Dev wzięły udział w całym procesie doradztwa i przymiarek. Przy okazji Deneve przedstawiła Selene jako swoją kuzynkę upośledzoną społecznie. Rosaline mimo wszystko entuzjastycznie podeszła do zadania i pomogła im z najwyższym profesjonalizmem.
Niestety Selene przerosło to wszystko, w tym zawoalowane docinki Deneve oraz obce inkwizytorce specjalistyczne terminy modowe i krawieckie, w efekcie czego uciekła z zakładu, aż się za nią kurzyło. Rosaline oczywiście otrzymała wynagrodzenie za swoją pracę, a sponsorką rzecz jasna była lekarka.
◣═════════════════════════════════════════════════════════════════════◢

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t120-doktoryna
 
Diabelskie konszachty
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy :: Relacje-
Skocz do: