IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapomniane szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Zapomniane szklarnie   Wto Kwi 19, 2016 9:38 pm



Chociaż wielu sądzi, że o te dwie szklarnie nikt nie dba, to tak naprawdę jest jedna osoba, która regularnie przychodzi, podlewa i wyrywa chwasty. Nikt nie wie kim jest ten mężczyzna w sędziwym wieku ale sporo osób potwierdza jego istnienie. Sam teren jest dość obficie zarośnięty, dzikie kwiaty kwitną bujnie zaś do "budynków" prowadzi wyjeżdżona sprzętem rolniczym polna dróżka. Gdyby nie majaczące z kilku stron w oddali budynki miasta można by pomyśleć, że to obrzeża lasu. Za szklarniami stoi niewielki budyneczek przypominający altankę, jest jednak zamknięty na klucz. Co prawda okna są powybijane przez lokalnych łobuzów ale w środku nie ma nic wartego przywłaszczenia, od biedy jest to noclegownia bezdomnych.

****

Chociaż chmury obficie zalały niebo to temperatura powietrza była wybitnie przyjemna. Delikatny, chłodny wietrzyk równoważył ciepło popołudnia i szumiał roślinnością, której tu nie brakowało. Słońce, które nieśmiało wyglądało zza chmur, uderzało promieniami w szyby szklarni i oślepiało. Dookoła nie było ani żywej duszy, no może nie licząc zwierząt. Czasami przemknęła jakaś mysz polna lub przeleciał kobuz.
Brak towarzystwa zawsze sprawiał, że miejsce było idealne aby poćwiczyć grę i nastroić instrument. W dodatku sąsiedztwo natury napawało weną. Freya, ubrana w zwiewną, turkusową sukienkę boso szła przez trawę, mając ze sobą swój nieśmiertelny plecak, do którego przywiązała lekkie, granatowe balerinki. Zrzuciła ekwipaż, usiadła po "turecku" i wyjęła z futerału skrzypce, zaczynając ćwiczyć. Co jakiś czas zmieniała melodie, próbując ograć każdą z nich.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Freya dnia Wto Kwi 26, 2016 3:55 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sro Kwi 20, 2016 6:26 am

- Cholerny Gardło, jak zawsze musiał powiedzieć o jedno słowo za dużo! Znów nie będzie go przez kilka tygodni w Inkwizytorium, jego wina! - dało się słyszeć stłumione przez ścianki szklarni krzyki kobiety. Jessica często odwiedzała tego typu miejsca aby się wyciszyć i uspokoić, brak ludzi wokoło powodował brak jakichkolwiek problemów i zmartwień, brak pokusy żeby kogoś poćwiartować na najdrobniejsze kawałeczki za samo to, że istnieje. Tak, Magnum była w podłym nastroju, do tego ktoś rzępolił bezlitośnie zmieniając melodie do zasrane pięć minut. Już ona temu grajkowi pokaże co znaczy kobieca furia!
Drzwiczki otworzyły się i z impetem uderzyły o ściankę na których się trzymały, jedna z kwadratowych szybek pękła natychmiastowo powodując głośny brzdęk.
Do środka weszła ona, dojrzała trzydziestoletnia kobieta, czerwoną już chustą zmywała krew z knykci, cholerny Gardło, nawet jak krwawi to ją wkurza.
- Niespełniony grajek! Przestaniesz naparzać w te struny czy mam ci wyrwać ręce i zadowolić cie nimi analnie?! - Masa roślin zasłaniała Inkwizytorce widok na osobę przebywającą w tym pomieszczeniu, wzrokiem starała się ją wyśledzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Wto Kwi 26, 2016 2:19 am

Pobliskie szklarnie wydawały się Freyi małymi pułapkami. Chociaż szyby pozwalały widzieć wszystko dookoła i pozornie nie tworzyły zamkniętego pomieszczenia to jednak były zdecydowanie zbyt blisko siebie. Siedząc na zewnątrz, w bezpiecznej od nich odległości, na szerokiej, niczym nie ograniczonej przestrzeni, dziewczyna czuła się dużo bardziej komfortowo. Napinając strunę obserwowała jak słońce bezgłośnie uderza promieniami o szkło kiedy coś niespodziewanie rozproszyło jej uwagę na tyle, że aż przestała grać. Ostrożnie oparła skrzypce o plecak i, wiedziona instynktem przetrwania, kucnęła, nasłuchując.
Najbliższa szklarnia dosłownie zatrzęsła się od impetu z jakim ktoś otworzył drzwi. Freya drgnęła, zaskoczona hałasem. Co prawda słyszała jakieś stłumione krzyki lecz próbowała je ignorować. Każdy ma swoje sprawy i swoje problemy, co się będzie wtrącać...
Oho, ktoś chyba ma PMS pomyślała z lekkim rozbawieniem obserwując najpierw w cudowny, artystyczny sposób pryskające na wszystkie strony szkło a następnie nieznajomą - z ukrycia. Skądś kojarzyła tę personę. Wyglądała groźnie, poza tym miała złe oczy - jakby czymś obłąkane i pełne nienawiści. Ubrana w pancerz i okraszona bliznami wyglądała na doświadczoną wojowniczkę. Muzykantka szybko oceniła szanse - uciec nie da rady, ani jawnie ani w ukryciu, z plecakiem i instrumentem będzie zbyt widoczna a przecież tego nie zostawi. To cały majątek jej życia. Mogłaby trochę się z nią podroczyć ale to ryzykowne. Czyli zostaje neutralna rozmowa. Co ma być to będzie.
Wyjęła z odmętów plecaka czarne bolerko i szybko je ubrała. Oczywiście nie bez celu.
Wstała, najpierw obserwując z zainteresowaniem ruchy, mimikę twarzy i ogólny wygląd kobiety, po czym bez cienia lęku ruszyła w jej stronę. Celowo zostawiła skrzypce tuż obok plecaka ukryte bezpiecznie w trawie. W przypływie furii nieznajoma mogłaby je zniszczyć a tak pozostawały zupełnie niewidoczne.
- Nie powiem, bardzo kusząca propozycja ale chyba podziękuję - zaczęła, mimowolnie zastanawiając się czy ból wyrwanych rąk stłumiłby ewentualne odczucia analnych doznań. W sumie nigdy tego nie próbowała. Tyle rzeczy w życiu do odkrycia...
Była najwyraźniej starsza od niej ale chyba nie na tyle na ile pozornie wskazywały siwe włosy. Miała dość młode rysy twarzy, na oko od dwudziestu pięciu do trzydziestu iluś lat.
Ciężko określić wiek osoby postarzanej gniewem i nienawiścią...
Biała karta.
- Jeśli Ci przeszkadza, szanowna pani, to zawsze możesz zmienić miejsce bytowania - rzekła bez cienia złośliwości. Ba, przywołała na twarz lekki uśmiech, próbując rozluźnić atmosferę. Oparła dłonie na biodrach i stanęła pewnie lecz nie wyzywająco, coby nie prowokować i tak już nieźle wkurwionej kobiety. Dzieliła je odległość około dwóch metrów. - Jak świat wielki i szeroki każdy znajdzie dla siebie trochę przestrzeni. Po co więc się dusić z kiepskim grajkiem w jednym miejscu? A i mnie nikt przebywać tu nie zabroni.
Dopiero teraz zauważyła krew na niektórych częściach ciała nieznajomej. Poczuła delikatne ukłucie lęku. Może być nieprzyjemnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pią Kwi 29, 2016 11:10 am

Chustka plasła o podłogę rozchlapując resztki nie zaschniętej krwi. Ów kiepski grajek jak kobieta sama się nazwała okazał się interesującą i atrakcyjną rudowłosą kobietą. Jess już dość dzisiaj zszargała sobie nerwów, nie miała ochoty na dalsze ich naciąganie, czemu by się po prostu nie wyluzować i nie rozładować napięcia?
- Ja mogę zabronić ci nawet oddychać, moja droga. - Magnum podeszła do dziewczyny, położyła jej dłoń na karku, były podobnego wzrostu więc mogła spokojnie obejrzeć jej twarz jak jakiemuś niewolnikowi na targu.
- Ale tym razem po prostu podziele się z tobą moim oddechem - szybkim ruchem wpiła się swoimi ustami w jej, język delikatnie wysunął się z jej ust. Wolna ręką dociskała prawą dłoń Freyi do jej biodra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sro Maj 11, 2016 11:28 pm

Powiodła wzrokiem za powoli opadającą chustką. Kiedy po - zdawałoby się - wieczności uderzyła w końcu o ziemię, wydając z siebie nieprzyjemny plask, Freya poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła. Uczucie dziwnego zagubienia i dezorientacji pogłębiło jeszcze zmniejszenie odległości między kobietami.
Chciała zaprotestować. Nie lubiła zakazów, nie po to każdy człowiek ma swoją prywatną wolność aby ktoś inny ową ograniczał. Już nawet otworzyła usta ale wydobył się z nich jedynie cichy jęk gdy po chwili poczuła dłoń na swoim karku. Mimowolnie uniosła głowę, wbijając w oczy potencjalnej napastniczki pełne buntu i zadziorności spojrzenie.
Nieznajoma potraktowała ją jak przedmiot, własność, którą nabywa. W rudej narosła irytacja. Nienawidziła wyższości i pogardy.
No dalej, atakuj, nie pozostanę dłużna, suko pomyślała, spinając wszystkie mięśnie w celu odparcia potencjalnego ciosu i wyprowadzenia szybkiej kontry.
Białowłosa chyba coś powiedziała. Ruda nie słyszała, ogarnięta ogromnym, bezbrzeżnym zdumieniem. Widząc jedynie ruch głowy nieznajomej nie wiedziała czego oczekiwać. Zszokowana, po chwili poczuła... miękkie, acz trochę szorstkie usta na swoich. Uniosła wysoko brwi i wytrzeszczyła oczy, obserwując przymknięte powieki kobiety.
Co do ch... przebiegło przez głowę Freyi, która mimowolnie odwzajemniła nieoczekiwany gest. Zamknęła oczy, pogłębiając pocałunek i dodając mu nieco namiętności. Szybkim ruchem wyrwała spod nacisku białowłosej rękę i objęła nią ją talii.
Co ja wyprawiam?
Wolną dłoń wplotła we włosy kobiety, głaszcząc jej policzek.
Wciąż nie mogła pozbyć się dziwnego uczucia i wewnętrznego, panicznego wrzasku, że skądś "napastniczkę" jednak zna.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Czw Maj 12, 2016 2:16 pm

Podobały się jej pieszczoty, którymi obdarowała ją rudowłosa, jednak nie powinna zapominać, kto tutaj jest u steru. Lewa ręka wylądowała na pośladkach skrzypaczki, delikatnie a zarazem pewnie docisnęła jej biodra do swoich, prawa ręka w tym samym momencie wylądowała na lewej piersi kobiety, delikatnie ją masując przez ubranie, Jess oderwała usta od ust Freyi, delikatnie przygryzając jej dolną wargę.
- A imię moje Jessica Magnum, bój się go bo mogę zrobić z tobą co chce. - wyszeptała z niewinnym tonem, ostentacyjnie podkreślając ostatnie słowo. Przejechała językiem po policzku rudej, jej spocone ciało smakowało słonawo, ale był to świetny smak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Nie Sie 28, 2016 10:04 pm

Targnięta jeszcze większym uczuciem niepokoju wyrwała się z objęć nieznajomej, robiąc kilka kroków w tył. Postanowiła jednak zaufać swojej intuicji i jak najszybciej zakończyć tę znajomość.
"It's so nice to meet you, let's never meet again"
- Ja... Umm... - bąknęła z mieszaniną zakłopotania i lęku po czym - bez słowa wyjaśnienia - sprintem ruszyła w przeciwnym kierunku niż ten gdzie stała Jess. Po drodze zebrała swoje rzeczy i najzwyczajniej w świecie uciekła.

[z/t]

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Czw Mar 02, 2017 6:11 pm

Był piękny zimowy dzień. Trochę przed południem, a śnieżek delikatnie prószył, pokrywając odśnieżane ulice Wishtown drobną warstwą białego puchu. Temperatura była nieprzyjazna wszystkim ciepłolubnym stworzeniom ludzkim, które albo siedziały w domach i wygrzewały się przed kominkami (lub na inne sposoby, w końcu dosyć skuteczne jest siedzenie we dwójkę pod kocem), albo właśnie do nich wracały.
Na Adrastię czekała znowu masa papierkowej roboty, której nienawidziła z całego serca. Gdyby miała wybór walczyć z wiedźmami, a zabić tego, kto wymyślił całą tą biurokrację, najpewniej wybrałaby drugą opcję. Jeszcze jakby były to krótkie rzeczy, które można było przeczytać w ciągu kilku sekund to nie narzekałaby. Co innego kiedy musiała czytać raporty, które mają po kilka stron. A wszystko to najwyraźniej było jakimś spiskiem! Dlaczego? A dlatego, że również ulubiony trunek Arcymistrzyni był na wykończeniu i nie mogła sobie osłodzić czytania tych wszystkich bzdetów z przesłuchań! No na trzeźwo nie ma opcji i ktoś definitywnie musiał gmerać w jej biurku. Ktoś jej podpierniczył jedną butelkę, nawet nie zapraszając jej do kielona! Tak się nie godziło.
Dopiero po kilku minutach Adrastia przypomniała sobie, że przecież zeszłego wieczora wypiła jeszcze przed snem jedną butelkę. Nie mogła spać z dosyć specyficznych powodów. Nie jej wina, że w Inkwizycji jest parę… no dobra, sporo pięknych kobiet. To również nie było całkowicie spowodowane tym, że nowicjuszka zgodziła się wypić pierwszą kolejkę w ramach kocenia, a następnie kolejne dziesięć i nagle zebrało się im na amory przy kominku, a potem w sypialni. Stronheim miała w tym wypadku czyste sumienie we własnym mniemaniu, jednak problem nadal pozostawał. Trzeba było opuścić ciepły gabinet i wyruszyć na poszukiwania zaginionej butelki.
Inkwizytorka założyła swój pseudowiedźmowy fioletowy kapelusz o szerokim rondzie. Ubrała brązowy kubrak, ciemne skórzane spodnie oraz ciepłe obuwie ze skór zwierzęcych. Na to założyła jeszcze czarny płaszcz, a Muramasę trzymała w dłoniach i szła z mieczem niczym o lasce. Zresztą z daleka to wyglądało jak laska gdyż taki był zamysł. Zamknęła biuro i udała się na miasto, gdzie pizgało złem. Było jej autentycznie zimno i już żałowała, że w ogóle opuściła ciepły gabinecik. Oczywiście to było nic w porównaniu z mrozem syberyjskim jednak nadal chłód był nieprzyjemny. Czerwonowłosa kluczyła od handlarza do handlarza szukając swojego ulubionego artykułu. Rozkładali jednak bezradnie ręce, gdyż następna dostawa towaru ma być dopiero dnia jutrzejszego. W ostatnim sklepie, który odwiedziła kupiła na pocieszenie czerwone wino znanej włoskiej marki. Była jednak bardzo zła z powodu, że nie dostała tego czego chciała i teraz będzie musiała sobie to zrekompensować. Za pazuchą płaszcza miała schowaną drugą butelkę, którą kupiła po chwili namysłu. Postanowiła jedną spożyć teraz, a drugą zostawić sobie do pracy.
Tutaj pojawiał się jednak kolejny problem. Nie powinna pić w miejscu publicznym, gdyż może to się odbić na wizerunku Inkwizycji. Kombinowała gdzie tu się napić bez wydawania pieniędzy. Do karczmy lub zajazdu nie, bo niegrzecznym jest pić swoje rzeczy w takich miejscach. Na ławce w parku również nie, gdyż ktoś ją może zobaczyć. Poza tym tak zwykle piją osoby bezdomne i plebs. Została ostatnia opcja, którą rozważała i były to zapomniane szklarnie. Nikt tam nie chodził więc mogła w spokoju opróżnić butelkę, przy okazji rozgrzewając się i poprawiając sobie humor.
Podreptała zatem do miejsca docelowego. Adrastia nie mogła się nadziwić nigdy, że o to miejsce ktoś dba. Zastanawiała się czy w ramach inwestycji nie powinna odrestaurować tej szklarni oraz pobliskiego terenu i przerobić je na miejsce piknikowe? Wiązałoby się to oczywiście z potrzebą wykupienia działki jak również przekonania osoby, która o to dbała by zatrudniła jeszcze kilku ludzi do pomocy, ale sam pomysł wydawał się nienajgorszy. Może wlałby nawet odrobinę życia w to miejsce! Jednak takie skomplikowane plany wymagały kropelki na rozruch szarych komórek. Glamred weszła do środka, gdzie było zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz. Udała się w głąb szklarni i znalazła jeden stary zydel, na którym przysiadła. Nasunęła kapelusz lekko na oczy i pociągnęła z butelki. Kropelka czerwonego płynu ściekła po jej policzku, wprost na dekolt inkwizytorki. Po kilku łykach, które przyjemnie rozgrzewały jej gardło, czerwonowłosa położyła butelkę na ziemi i wydała z siebie westchnienie zadowolenia. Czuła się teraz znacznie lepiej, a nastrój zdecydowanie zaliczał się do tych lepszych. Uśmiechała się i patrzyła na buteleczkę, aż w końcu wypowiedziała nieco rozbawionym głosem.
- Płynne szczęście. Dosłownie – zachichotała i przeciągnęła się. W sumie gdyby nie bała się, że zamarznie to nawet mogłaby sobie uciąć tutaj drzemkę. Było cicho, spokojnie, nikt nie gonił jej do roboty, a buteleczka wina nieprędko się skończy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pią Mar 03, 2017 5:14 pm

| Po wydarzeniach w smętnej szklarni |

Jeżeli ktoś wie, jak to jest gdy znalazło się w jakimś miejscu z zupełnego przypadku, ten z całą pewnością zdaje sobie sprawę, co teraz musi czuć Antoinette. W sumie, tak bywa u niej dość często, a dlaczego, na to pytanie może chyba odpowiedzieć jedynie sam Bóg. Ale Antoinette nie wierzy w Boga. Ani w żadną inną nadprzyrodzoną moc, która odpowiedzialna jest za stworzenie tego całego burdelu, zwanego życiem. No, to ostatnie do Antoinette nawet pasowało. Krytykowała wszystko i wszystkich, tylko nie siebie, uważając siebie za kogoś szczególnie wyjątkowego. Ruda pannica powinna nauczyć się skromności. Zdecydowanie. I przyjąć do wiadomości, że i ona, tak jak inne istoty ma swoje wady. Ale przetłumacz jej... to na pewno sporawe wyzwanie, jeśli już zechcesz się go podjąć.
Siedziała sobie na ziemi w jednym z rogów szklarni, opierając o ów róg cały ciężar swoich pleców.  Napierała nimi, gdyż nie siedziała prosto. Całe szczęście, szkło było solidne, więc nie doszło do żadnego wypadku, lecz niewykluczone, że Antoinette wolała, by stało się inaczej, niż się stało. Po niej można spodziewać się wszystkiego. No dobra. Prawie wszystkiego. Co nie zmienia faktu, że jest nieobliczalna. Nie wiedziała, że już wkrótce pokaże, jak bardzo potrafi taka być, przez co zostanie posądzona o bycie wariatką. Ale może to nawet jest prawdą? Trudno stwierdzić, czy jest w ogóle normalna. Nie wliczając w to jej choroby, zwaną pseudologia fantastica.
Siedziała i rozmyślała nad wieloma sprawami. Nie była tego świadoma, ale siedziała tak już przeszło dwie godziny. W końcu jej poczucie czasu zaczęło domagać się uwagi, więc nie mogła go zlekceważyć. Z lekkim oporem wstała i zaczęła przechadzać się po szklarni. Po jakimś czasie jej oczom ukazała się jakaś tajemnicza postać. Nie zwróciła zbytniej uwagi (a powinna, to przecież zazwyczaj pierwsza reakcja człowieka w takich sytuacjach) jak była ubrana. Dla niej wystarczał sam fakt, że ktoś tam był. I siedział. Nie myśląc w tej chwili zbyt intensywnie, ruszyła w tym kierunku. Być może owa tajemnicza postać już ją zauważyła, a może nie – w sumie, miała to gdzieś, na dodatek nie przeszkodziła sobie w tym, co postanowiła, widząc butelkę stojącą na ziemi. Czym prędzej zagarnęła ją w palce swych szczupłych dłoni i przyjrzała się etykietce.
- Brunello di montalcino – mruknęła pod nosem. - To jakiś toskański trunek, prawda? - trzeba przyznać, że zaskoczyła samą siebie, że wie, co to za wino. Ale zaskoczenie już po chwili ustąpiło miejsce chęci kłamstwa, więc tak, jak zwykle ułożyła sobie w głowie historyjkę, w którą po chwili uwierzyła całą sobą, a następnie przemówiła ponownie. - Ah, byłam w Toskanii. Piękne miejsce, ale ty, pijaczko, pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie mam racji? – puściła jej oczko, co miało oczywisty, drwiący przekaz. Czuła się spełniona. No bo zaspokoiła swoje dwie potrzeby na raz. Tak, upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Chodzi o potrzebę kłamania oraz bycie niezbyt miłą osobą.
Pociągnęła łyk ze szklanej postaci. Był to łyk porządny, bo dość długi. Przerwawszy, Antoinette wytarła usta rękawem swojej sukni i spojrzała w oczy kobiety (tak, teraz była tego pewna) i uśmiechnęła się krzywo.
- Dobre, bardzo dobre! Masz tego więcej? – podeszła do kobiety – W sensie że coś podobnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pią Mar 03, 2017 6:03 pm

Adrastia nie należała do osób, które piją byle co. Wychodziła z założenia, że jeśli ktoś zadowala się byle najtańszym winiaczem i pije go takie ilości jak ona to jest alkoholikiem, a nie koneserem. Zawsze tłumaczyła sobie w ten sposób własny, mały nałóg, którego nie planowała się w najbliższym czasie pozbywać. Po co miała to robić skoro prowadziła Inkwizycję tak jak należy i nikt nie zgłaszał problemów? Nawet jeśli czasami z gabinetu wychodziła na czworaka to nie oznaczało, że nudna papierkowa robota nie była zrobiona! Zrobiona w 20% tego co faktycznie miało być wykonane, a praca nie zając.
Inkwizytorka również była osobą, którą niełatwo jest rozgryźć, zresztą tego wymagała jej praca. Musiała czasami udawać przyjaciela osoby przesłuchiwanej, by wzbudzić w niej zaufanie. Nakłonić do wydania swoich kompanów oraz uwierzenia, że Stronheim była tam tylko, żeby pomóc mu zejść ze stołu katowskiego i ulżyć sobie na stosie, który zarazem jest jedną z furtek do zbawienia. W końcu dusza człowieka była oczyszczana w ogniu, a Pan Bóg mówił coś w stylu „z prochu powstaniesz i w niego się obrócisz”. Oczywiście gdyby była osobą tak bardzo religijną to miałaby wyrzuty sumienia, gdyż Bóg również nakazał by się wzajemnie miłować, a to Kościół stworzył doktrynę, że wszystkie wynaturzenia są złe. Mało tego wszystko co działo się w Wishtown również podpadałoby pod pewne zasady, które łamano nagminnie bo było wygodniej. Cóż inkwizytorka myślała, że wszystko jest dla ludzi, ale trzeba dawkować. W wiedźmach widziała po prostu potencjalne zagrożenie dla rasy ludzkiej. Nie ważne czy dwieście wiedźm było dobrych, bo jeśli wśród nich znajdzie się 10, które postanowi wymordować pół miasta to co wtedy? Inkwizycja prewencyjnie musiała to wszystko kontrolować, a nie trzeba długo czekać aż znajdą się również obrońcy wiedźm tak jak w przypadku niewolników. Już widziała tych chorych idealistów, którzy zostaną dźgnięci w plecy przez coś czego bronią.
Arcymistrzyni usłyszała ruch w szklarni. Nie były to kroki charakterystyczne dla skradania się, a wolny chód. Zerknęła kątem oka spod kapelusza na dziewczę, które podchodziło w jej stronę. Dziewczę odziane w szarą sukienkę było od niej praktycznie o pół głowy wyższe, a na dodatek jej rysy twarzy oraz sam chód sugerowały, że jest bardzo pewna siebie. Mało tego po chwili wyszła również zuchwałość dziewczęcia, które postanowiło sięgnąć łapę po butelkę Adrastii. Półwiedźma jedynie śledziła wzrokiem wyczyny rudzielca, który postanowił zakłócić jej spokój. Przypomniała sobie, że w jednym kraju Wschodu za położenie dłoni na czyjejś własności bez zgody właściciela równoznaczne było z obcięciem ręki. Inkwizytorka jednak nie chciała uciekać się do takich metod, gdyż skończyłoby się to śmiercią z wykrwawienia. Chociaż być może byłaby to nienajgorsza lekcja pokory, ale znacznie gorsza reklama dla organizacji.
- Zgadza się – Adrastia nie musiała dodawać, że ten trunek nie należał do tanich. Było to włoskie wino, które minimalnie 5 lat musiało poleżeć, a najlepszy smak osiągało w wieku 10. Zresztą nosicielka nie wyglądała na niewyedukowaną osobę, a raczej taką, która bywa na salonach. Arcymistrzyni za to nie wyglądała jak na swoje stanowisko, gdyż czerwony płaszcz zostawiła w gabinecie. Nie lubiła w nim paradować po mieście tylko po to żeby kupić sobie butelkę wina.
Inkwizytorce tyknęła brewka, gdy została określona mianem pijaczki. Co złego to nie ona! Jest koneserem dobrych trunków, a nie byle pijaczką, a na pewno o tej dziewuchy jest starsza i wymaga szacunku. Zacisnęła tylko mocniej dłoń na rękojeści katany, jednak jej nie dobywała. Wzięła głęboki oddech, ale pałka się przegła kiedy Antoinette pociągnęła łyk z butelki. Nie żeby Adrastia miała problem z dzieleniem się trunkami, ale wino powinno być do degustacji, a nie picia na raz! Zwłaszcza tak drogie. Na dodatek jeszcze alkohol uderzył jej do głowy i chciała więcej? Teraz Arcymistrzyni postanowiła się zabawić. Zacisnęła na moment zęby, po czym uśmiechnęła się do dziewczęcia.
Wstała z zydla, na którym siedziała i oparła się na moment o laseczkę. Kiedy dziewczę było na tyle blisko, Adrastia jedynie puściła zalotne oczko i położyła palec na ustach robiąc przy tym dosyć zakłopotaną minkę.
- No nie wiem czy szlachciance przystoi pić trunki zwykłych pijaczek, ale jeśli naprawdę Ci zależy – wbiła pochwę miecza w twardy grunt i szybkim ruchem dobiła do dziewczęcia. Momentalnie jej ręka znalazła się na jej odcinku lędźwiowym, a lewą nogą po prostu dziewczynę podcięła. Prawą ręką złapała butelkę i przystawiła sobie do ust. Pociągnęła jednego łyka i rzuciła szelmowskie spojrzenie dziewczynie. Ostatecznie nie skończyło to się cliche pocałunkiem i przekazaniem wina, a po prostu Adrastia przełknęła. Jednak dalej podtrzymywała dziewczynę i patrzyła jej prosto w oczęta. Przybliżyła lekko twarz do jej buźki, a następnie otarła się policzkiem o jej polik. Szepnęła prosto do uszka – A co jeśli ta pijaczka nie jest naprawdę pijaczką, a kimś ważnym albo po prostu gwałcicielką, która ma chrapkę na rudzielca? – powiedziała i przyłożyła szyjkę butelki do ust dziewczęcia – Chciałaś więcej? To pij – zamierzała wlać w jej usta całą resztę wina na raz. Niech będzie stratna, w razie czego ma drugą butelkę.
- A inne trunki? Mam w gabinecie – powiedziała i kiedy opróżniła butelkę, odrzuciła ją na bok.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Mar 04, 2017 4:55 pm

Zrobiła zdziwioną minę. Ona, szlachcianka? No ale skoro tak uważała, to... chyba jej nie zaszkodzi, nie? Nie zaszkodzi żadnej z tu obecnych dziewcząt. O ile, rzecz jasna były tu same, tak, można to poddać w wątpliwość, mimo że nic nie wskazywało na to, że są tu jacyś nieproszeni goście.
A Antoinette? Pewnie też była takim niechcianym gościem. Dla Inkwizytorki, ale panienka Apsley nie wiedziała, że jest kim jest. Możliwe, choć nie do końca, że się dowie, w bliższej bądź dalszej przyszłości.
- Bardziej mnie zastanawia jedno... – udawała, że się namyśla, co nie było zgodne z prawdą. Ot, po prostu zagrała. - ...a mianowicie, skąd taka pijaczka wzięła tak drogi trunek, co? – uniosła nieznacznie prawą brew ku górze – Może otrzymała od jakiegoś kolesia za mile spędzoną noc w jego łóżku? – była z siebie niezwykle zadowolona. Jak inaczej mogłoby być, skoro właśnie znacząco obraziła tę kobietę? Obraziła, sugerując coś oczywistego. Całe szczęście, Antoinette nie dała tego po sobie poznać. Nie pokazała po sobie tego samozadowolenia.
Teraz wszystko zadziało się wręcz automatycznie. Nie wiadomo kiedy i jak... butelka nagle znalazła się w posiadaniu czerwonowłosej kobiety. Ale to nie było aż tak istotne. W sensie że zrozumienie, jak w ogóle do tego doszło. Bardziej chodziło o to, co ta starsza potem powiedziała. Antoinette spojrzała na nią rozbawionym spojrzeniem, zamrugała mocno powiekami, aż na jej ustach wykwitł drwiący uśmieszek.
- Ty? – uniosła dłoń i palcem wskazującym wbiła jej się w mostek – Wątpię, że jesteś kimś ponad zwyczajną pijaczką. No tylko spójrz na siebie. Tępy wyraz twarzy świadczy o tym najlepiej. – cofnęła dłoń, a ręka powróciła do pierwotnej pozycji. Kiedy usłyszała to, co usłyszała, była w niemałym w szoku. Ale już po chwili zrozumiała, że może po prostu kłamać. Tak samo, jak to miała w zwyczaju Antoinette ale, co było oczywiste, nie zdawała sobie z tego sprawy – Gabinet? No tak, taka profesjonalna pijaczka musi mieć swój gabinet i nawet jakichś swoich poddanych! – znowu uniosła dłoń, tyle że drugą, czyli nie tą, której palcem dźgnęła kobietę w okolicę mostka, zbliżyła do jej twarzy i pogłaskała (nie)znajomą po policzku. Ale to "nie" było bardzo wymowne, właściwie bardzo potrzebne. Potrzebne, by się dobrze wyrazić o ich relacjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Mar 04, 2017 5:33 pm

Cóż rudzielec mogła być kimkolwiek tam chciała, bo jedyne co mogłoby ją uratować przed stosem albo salą tortur byłoby bezpośrednie spokrewnienie z królową. Jedynie to byłoby w stanie zapewnić jej nietykalność. W historii Inkwizycji zdarzało się już, że gdy brakowało pieniędzy w skarbcu, to skazywano jakiegoś szlachcica lub magnata. Preparowało się dowody lub ustawiano sytuację tak, że jasno widać było iż tamten ma konszachty z wiedźmą lub innymi siłami nieczystymi. Następnie osobę torturowano, wmawiano jej wersję wydarzeń i ostatecznie palono, a cały majątek zagarniała Inkwizycja. Dla Adrastii nie miało znaczenia z jakiej warstwy społecznej był jej rozmówca. Każdy zasługiwał na taki sam szacunek lub jego brak. Na ten luksusowy towar trzeba sobie było po prostu zapracować, a kupić się go nie dało. Owszem, Arcymistrzyni mogła przyjąć łapówkę ale to nie znaczy, że puściłaby kogoś wolno. Zdawała sobie sprawę, że i tak zagarnie majątek osoby więc ta łapówka była bez znaczenia. Takie zabawy w przekupstwo były nawet całkiem zabawne jak się na nie patrzyło z perspektywy inkwizytora.
Czerwonowłosa puściła tę obelgę. Chwilowo oczywiście, bo postanowi przekuć to w coś o wiele bardziej raniącego dla rudzielca. Nie podobało jej się, że dziewczę jest tak lekkomyślne oraz zapatrzone w siebie. Kusiło niebotycznie inkwizytorkę, by ta skradła jej niewinność i podporządkowała sobie. Tak, by Antoinette prosiła o więcej. Adrastia na stole katowskim słyszała wiele obelg skierowanych bezpośrednio w nią i to, co dziewczyna powiedziała było naprawdę lekką wariacją. Pijaczka nie wyglądała na specjalnie oburzoną, a bardziej zażenowaną przez ułamek sekundy. Zaraz jednak kilka chwil potem na jej ustach zagościł uśmiech, gdyż miała ją teraz w garści. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak wiele okropności inkwizytorka mogłaby jej uczynić w tym momencie. Jednak nie chciała tego zrobić. Dzieciak, bo rudzielec zachowywał się jak rozpieszczone dziecko z kompleksem wyższości, nie zasługuje na to żeby za wybryk od razu słać ją na stos. Nawet jeśli pozwala sobie na dotykanie arcymistrzyni inkwizytorium oraz nieokazywanie jej należytego szacunku.
Poczuła wbijany palec, ale z drugiej strony miała na tyle doświadczenia w przesłuchiwaniu, że zdawała sobie sprawę z potencjalnego kłamstwa i niepewności, które czaiły się w dziewczęciu. Znosić jednak obelg dalej nie miała zamiaru, więc postanowiła przejść do ofensywy w tej potyczce słownej. Gdy tylko dziewczę ułożyło dłoń na jej policzku i zaczęło gładzić po nim Adrastię, ona spojrzała dziewczęciu w oczęta. Rzuciła jej spojrzenie dokładnie takie, jakie drapieżnik rzuca ofierze. Dzikie ale zarazem z psotną iskierką w oku. Zaśmiała się cicho pod nosem i posłała rudzielcowi zalotny uśmiech.
- Być może oddałam się pewnej szlachciance, która w nagrodę za noc pełną wrażeń ofiarowała mi gabinet z butelkami wina. Upadliście naprawdę nisko – powiedziała i przybliżyła usta do ust Antoinette, składając na nich drapieżny pocałunek. Skubała zębami jej wargę od czasu do czasu i ssała ją. Inkwizytorka chwyciła dziewczę pewniej i przycisnęła do siebie, tak by piersiami ocierały się o siebie. Nie wiedzieć kiedy, dłoń czerwonowłosej powędrowała na kark rudzielca i poczęła machinalnie drapać ją po nim podczas tego krótkiego pocałunku. Pocałunek był dziki oraz namiętny, gorący niczym letnie słońce. Adrastia znała się na rzeczy, bo z kobietami obcowała na co dzień. Zwłaszcza najbardziej kusiły ją takie zadziorne pannice, którym trzeba było pokazać gdzie jest ich miejsce. Krótko jednak po całusie Inkwizytorka spojrzała jej w oczy i uśmiechnęła się łobuzersko.
- A teraz smarkulo wiedz, że mogłam Cię wypatroszyć i spalić na stosie bo takie mam prawo jako Arcymistrzyni Inkwizycji, Adrastia Glamred Stronheim, ale tego nie zrobię bo świetnie się bawię – powiedziała i pogłaskała dziewczę po policzku. Dalej ją trzymała w swoich objęciach, aczkolwiek spodziewała się teraz ciosu z otwartej dłoni za tamten wybryk w postaci pocałunku. Jak chciała ją sieknąć to inkwizytorka po prostu przestała ją podtrzymywać co najpewniej spowoduje, że Zoe poleci w dół. Aczkolwiek chciała zobaczyć jej reakcję. Będzie się kulić, błagać o litość czy może uzna ją za wariatkę?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pią Mar 10, 2017 4:37 pm

Gdyby tylko wiedziała... O czym tamta myśli. Nad czym się zastanawia. No właśnie. Co by zrobiła? Uciekłaby? Powiedziałaby jej, że wie, co przechodzi jej przez mózgownicę (tekst, a raczej słowo typowe dla rudej dziewczyny)? Opcji było wiele, ale Antoinette ma jednoznaczną osobowość i postąpiłaby na pewno w jeden, konkretny sposób.
Tak więc, nie wiadomo. Żeby się o tym przekonać, trzeba by obdarzyć dziewczynę w dar czytania w myślach. O, albo umiejętność przeczuwania, co się dzieje w przyszłości, bo możliwe, że to, co siedzi w głowie tej starszej równa się z tym, co wydarzy się już niebawem. Tak, możliwe, lecz niekoniecznie musi koniecznie tak być. Świat potrafi zaskakiwać. To dobrze, to sprawia że świat nie jest czarno-biały.
A kolejne słowa władczyni Inkwizycji (nie miała o tym, oczywiście, zielonego pojęcia, co miało się zmienić już niebawem) sprawiły, że Antoinette spojrzała na nią z lekkim szokiem. No bo po raz pierwszy od jakiegoś czasu nie potrafiła odpowiedzieć w żaden sposób, by się odgryźć, co ruda pannica po prostu uwielbiała.
Wiedziała, że to sarkazm. Wyczuła go w wypowiedzi kobiety. Mimo tego (zwłaszcza że doznała szoku, który zaczynał w tym przypadku, tu i teraz obumierać), Antoinette postanowiła to podtrzymać, gdyż taka droga wydała jej się interesująca, bo przynajmniej coś się działo.
Już miała coś powiedzieć. Już otwierała usta zaraz po tym, jak ułożyła sobie w głowie odpowiednią formułkę, a tu nagle...
Poczuła coś na swoich wargach. I dopiero po chwili (mimo, że widziała, co tamta wyprawia) zrozumiała, że to pocałunek. Antoinette była teraz w o wiele większym szoku. Jednak, jak zwykle, po jakimś czasie bycia na dole, przeszła na górę.
- Wybacz, ale ja nie całuję się z kobietami, które oddają się za alkohol. No bo są niewyżyte, no bo robią wszystko, by mieć erekcję co najmniej raz na pół doby. – uniosła lekko podbródek ku górze, patrząc na nią z wyższością. Wtedy poczuła, jak została objęta i przysunięta do ciała drugiej kobiety. Wstydziła się tego, ale... jej te pieszczoty naprawdę przypadły do gustu. Poważnie. Miała jednak swój rozum, więc odepchnęła od siebie Inkwizytorkę i spojrzała na nią. Już miała coś powiedzieć (tak, jak to było jeszcze tak niedawno), już otwierała usta... a kobieta ponownie jej przerwała. Westchnęła głęboko, założyła ręce na piersi, przestąpiła z nogi na nogę i zaczęła słuchać.
Szczerze? Omal się wybuchnęła nieposkromionym śmiechem.
- Serio jesteś władczynią tej śmiesznej organizacji? – uniosła nieznacznie prawą brew ku górze, a druga jedynie jej drgnęła. - No to nieźle. Obie mamy zabawne profesje. Bo widzisz, ja przykładowo jestem marionetkarzem w cyrku. – spojrzała na nią, ale nie można było jednoznacznie stwierdzić, co kryło w sobie to spojrzenie. Nie pomyślała, że kobieta może uznać, że Antoinette może być wiedźmą skrywającą się w tej profesji. No ale ruda pannica nie do końca wierzyła jej, że jest, kim jest. Czy uwierzy? Czy pozna prawdę w pełni?
Kiedy poczuła ponownie dotyk na policzku, Antoinette zacisnęła szczękę i dłonie zwinęła w pięści. Co mogła zrobić? Najlepiej coś prowokującego. O, to by było najlepsze. Chociaż niekoniecznie najlepsze dla aktualnego położenia Antoinette.
- A bierz co chcesz. Jestem homo. Lubię baraszkować z nieznajomymi kobietami, które uważają się za kogoś o wyższej randze od tej, jaką rzeczywiście posiadają. – puściła do niej oczko i nie poluzowała uścisku, w którym trwała, ba, można uznać że jeszcze bardziej się w nim zakopała. Do tego przybliżyła usta do jej szyi i polizała tam inkwizytorkę po całej długości tej części jej ciała. Nie przerywała. Robiła to powoli i subtelnie, co Antoinette zaczęło się bardzo podobać mimo, że początkowo chodziło jej tylko o to, żeby sprowokować Inkwizytorkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pią Mar 10, 2017 5:18 pm

Jak ona perfidnie kłamała! Niby mówiła, że się nie oddaje kobietom od tak, ale jednak nie uciekła ani nie zdzieliła Adrastii w twarz. Słowami może oszukać, papierami może oszukać, ale ciało niestety jest czymś co najczęściej kłamcę zdradza. Adrastia już po samym tym, że pannica unikała kontaktu wzrokowego oraz chociażby po odcieniu skóry na policzkach mogła dostrzec, że coś jest na rzeczy. Te reakcje nie są związane ze świadomością, a po prostu są pierwszymi jakie wykonuje ciało więc na ich podstawie wywnioskowała, że dziewczę jednak nie jest takie do końca niewinne. A i owszem dodawało to rudzielcowi trochę tego uroku. Tej dominanty, która za wszelką cenę chce być na szczycie hierarchii. Inkwizytorka widziała w tym naprawdę taką dziecięcą mentalność i nie mogła po prostu odmówić sobie tego, że Antoinette wyglądała teraz jak taki dojrzały owoc. Taki, który można zerwać i wgryźć się w jego soczyste wnętrze. Mimo, że była od Adrastii znacznie wyższa to niespecjalnie to Arcymistrzyni przeszkadzało. Nie istotny był dla niej ten parametr, a nawet wielkość biustu, a to jak kobieta wyglądała.
Dziewczyna, która stała przed nią należała do tych zadbanych, zresztą cóż się dziwić do najbiedniejszych najpewniej nie należała, a w zamtuzach na pewno nie oddawała się za pieniądze. Mogła nie wierzyć inkwizytorce i to jest jej sprawa aczkolwiek tamta nie miała chyba pojęcia, że nie wypada obrażać organizacji, która może bez mrugnięcia okiem spalić szlachcica od tak. Zwłaszcza jeśli ma się przed sobą jej szefową! Jednak mogła tego na serio nie wziąć na poważnie, w końcu Adrastia według tego co wyobrażało sobie pospólstwo powinna wszędzie być z orszakiem oraz w swoim czerwonym płaszczu. A i owszem, jak wyruszała na polowanie to miała obstawę jednak płaszcza nie zakładała. Był niepraktyczny.
Nie musiała również uwierzyć dziewczynie, że jest marionetkarzem ale jednak bezpieczniej byłoby założyć prawdziwość tego stwierdzenia. Dlaczego? To trochę tak jak z bogiem. Lepiej jest wierzyć, bo jeśli istnieje piekło to można doznać zbawienia, a jeśli się wierzy i nie ma piekła to nie traci się absolutnie nic na tym. Glamred jeszcze bardziej chciała teraz spędzić z dziewczęciem znacznie więcej czasu. Poznać bliżej, a nawet od strony intymnej, gdyż w końcu po dobrym seksie nie ma się zwykle sił na kłamstwa oraz wykręty. Wiedziała, że w Cyrku mogą ukrywać się wiedźmy jednak otwarty atak byłby naprawdę nierozważny. Cyrkowcy byli ekspertami w ucieczkach i drogę należało najpierw skutecznie im odciąć, a potem wyłapać pojedynczo.
Początkowo inkwizytorka szykowała się na to, że dziewczyna będzie chciała ją uderzyć lub zrobić inną głupią rzecz. Ta jednak o dziwo ją zaskoczyła i to jak najbardziej pozytywnie. Stronheim mruknęła zadowolona kiedy poczuła ciepły język na swojej szyi. Było to niebywale podniecające, a kobieta zaczynała czuć ten przyjemny żar w okolicy podbrzusza. Jej prawa dłoń szybko znalazła się wpleciona we włosy dziewczęcia, jakby dając znak że teraz nie ma odwrotu i nie da jej uciec. Uniosła nieco głowę w górę, by ułatwić Antoinette dostęp do swojej szyi, aczkolwiek w przypływie przyjemności nie zapominała, że dziewczyna może chcieć ją chociażby ugryźć w tętnice więc na takie coś również uważała. Aczkolwiek nie przeszkadzało jej to przyjmować przyjemności. Gładziła dziewczę po głowie, a jej druga łapka błyskawicznie znalazła się na piersi lewej marionetkarki. Poczęła ją masować okrężnymi ruchami, a z pomiędzy pomrukami przyjemności Adrastia odpowiedziała na poprzednie słowa dziewczyny.
- Ja również. Kocham baraszkować z nieznajomymi, które uważają że mają świat u stóp – ujęła jej podbródek w dwa palce i spojrzała w jej oczęta. Lekko stanęła na palcach, a dłonią odpięła broszkę trzymającą płaszcz, który opadł na ziemię. Oczywiście Adrastia go podtrzymała lekko a potem upuściła żeby przypadkiem nie stłuc butelki. W końcu ucałowała swoja partnerkę z większą pasją i namiętnością niż dotychczas, a dłoń mocniej zacisnęła się na piersi dziewczęcia. Teraz pracowała nad opuszczeniem jej sukieneczki, a właściwie dobraniem się do jej piersi. Glamred pociągnęła dziewczę w dół i opadła wraz z nią na rozłożony wcześniej płaszcz. Całowała ją przez cały ten czas, w międzyczasie obejmując nogą i mrucząc zalotnie. W trakcie przerw między pocałunkami patrzyła jej w oczy i po krótkim oddechu wróciła do całowania jej ust, jednak długo nie nacieszyła się aksamitną miękkością Zoe. Przesunęła usta na jej szyję i zjechała nieco niżej w okolice obojczyków. Zaczęła całować jej skórę i stopniowo swymi szorstkimi ustami wędrowała ku górze. Zostawiając czulsze pocałunki coraz częściej. Potem znowu szła w dół jednak zatrzymała się mniej więcej na środku. Spojrzała psotnie dziewczęciu w kącik oka i przyssała się do jej skóry, zostawiając malinkę mniej więcej w połowie szyi. Zbliżyła usta do jej uszka i szepnęła kuszącym głosem.
- Wezmę wszystko. Kawałek po kawałeczku – po czym ugryzła je, a zaraz potem polizała i ucałowała ugryzione miejsce. Stopniowo zaczęła pozbawiać Antosi sukienki, a gdy w końcu odsłoniła piersi, bardzo szybko się do nich przyssała. Obróciła w trakcie tego siebie oraz dziewczynę tak, że inkwizytorka znalazła się na górze. Przygryzała jej sutki oraz całowała pierś, znacząc ją od czasu do czas swoimi ząbkami oraz malinkami. Adrastia była już rozpalona, a jej rączka podczas całego tego procederu wędrowała prosto na krocze dziewczyny z cyrku. Druga zaś zajmowała się górną częścią garderoby Arcymistrzyni. W końcu tamta też powinna mieć coś z życia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Mar 11, 2017 5:40 pm

Teraz dla Antoinette już nic się nie liczyło poza Inkwizytorką. Ale i tak powątpiewała, że czerwonowłosa w istocie nią jest.  Ale to nie było ważne. Ważne było to, co dzieje się tu i teraz. To, że liże ją po szyi. Najwidoczniej obydwóm kobietom sprawiało to radość, a której większą? Żeby to  ocenić, jedna z nich powinna wejść w skórę tej drugiej i precyzyjnie porównać ich doznania. Chyba, że znajdzie się jakiś śmiałek, który potrafi czytać w odczuciach obydwóch dziewczyn.
Zignorowała jej słowa. A raczej: nie zwróciła na nie uwagi, nie pomyślała nad ich sensem, bo gdyby było inaczej, pewnie zareagowałaby ostrzej, i – kto wie – może ich spotkanie, które powoli zaczynało nabierać intymności, skończy się już po chwili. W takim razie całe szczęście, że słowa te do niej nie dotarły. Jej zrozumienie przez nią mogło mieć fatalne wręcz skutki. Ale pomyślmy, czy one naprawdę były obraźliwe? Nie. Ale w oczach Antoinette wiele rzeczy uchodzi za coś zupełnie innego, niż w istocie jest. Teraz delektowała się chwilą obecną, w trakcie której jej towarzyszka wplotła palce dłoni w jej rude włosy. A język panny Zoe? Błądził nieustannie po tym samym miejscu. Zaczynało jej się to coraz bardziej podobać.
Zaniepokoiła się z lekka, czując dłoń na swojej piersi. Ale po chwili oswoiła się z tym i zaczęła czerpać z tego nawet swego rodzaju przyjemność! Zastanawiała się, co będzie dalej. Była tego więcej niż ciekawa. Nie wyrywała się, gdy tamta pochwyciła jej podbródek  i spojrzała w jej oczy. Antoinette odwzajemniła spojrzenie, doszukując się w nim... czego? No właśnie, czego? Najwidoczniej jeszcze o tym nie wiedziała, ale szukała namiętności i pożądania. Czy przyzna się do prawdy przed samą sobą? Poniekąd ucieszyła się, gdy poczuła pocałunek, więc odwzajemniła go. Zaangażowała w niego swoje usta wraz z językiem. Nie zauważyła, jak znalazły się na płaszczu czerwonowłosej, ba, mało tego, nawet nie zauważyła, jak ten opadł na ziemię. Była zbyt zajęta doznaniami cielesnymi. Bo w końcu kiedy ostatni raz kochała się z kobietą? Dawno. Naprawdę dawno. Aż czasami zaczynała powątpiewać, czy na pewno jest homoseksualna, ale zrozumiała, że brak partnerki nie oznacza od razu, że nie jest lesbijką. Bo kręciły ją jedynie dziewczyny, to fakt niezaprzeczalny.
Poczuła wolność na ustach, jak wargi jej towarzyszki zjeżdżają niżej. I to było bardzo rozkoszne. Przyjemne. Nie protestowała, gdy została (częściowo) pozbawiona odzienia. Nawet nie martwiła się, co potem może się stać z jej szarą sukienką. Po warunkiem oczywiście, że w końcu stanie się goła, zupełnie goła. Obserwowała, jak Adrastia robi coś podobnego ze swoim ubraniem. Zanim Inkwizytorka odsłoniła swoje piersi, Antoinette zaczęła je masować, w taki sam sposób, w jaki tamta masowała pierś rudej pannicy.
- Co teraz? – powiedziała szeptem do jej uszka, tak, jak to wcześniej uczyniła czerwonowłosa – Masz jakiś plan? – zatrzepotała zalotnie rzęsami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Mar 11, 2017 6:44 pm

Inkwizytorka dawno nie miała żadnej kochanki w łóżku. Strasznie się nudziła, a jedyne co zajmowało jej czas w nocy to butelka wina oraz dobra książka. Niewiele z samej lektury pamiętała, ale za to najlepiej w głowie zapisywał się ten smak wina. Jeśli rzecz jasna nie miała danego wieczoru kochanki w swoim łożu, bo kiedy jakaś panna znalazła się w objęciach czerwonowłosej wtedy nie było przebacz. Noc była gorąca i to nie dlatego, że Adrastia potrafiła posługiwać się płomieniem. Niebawem Antoinette się o tym przekona i wyjdzie mniej lub bardziej zadowolona z miłosnych zapasów, które szykuje dla niej Arcymistrzyni. Najpewniej ten tytuł również pasowałby do jej łóżkowych i alkoholowych ekscesów. Seks jest rzeczą bardzo przyjemną, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas nie miało się kochanki. Inkwizytorka miała swoje lata, jednak nie oznaczało to, że jej chrapka na młode i piękne dziewczęta o łabędzich szyjach przeminęła. Wręcz przeciwnie! Pogłębiła i dzięki tej zadziorności marionetkarki, która zwróciła uwagę kobiety teraz były tak blisko siebie.
W oczach czerwonowłosej iskrzyły się psotne chochliki oraz nutka namiętności i pożądania. Adrastia była jak samiec, który właśnie wypatrzył całkiem niezłą partię do zarekwirowania, ale rzecz jasna w wydaniu kobiecym. Inkwizytorka potrafiła panować nad swoimi żądzami, ale nie widziała w tym momencie sensu się powstrzymywać. Doprowadzi to dziewczę do krzyku oraz stanu, w którym będzie błagała o więcej. Wtedy będzie musiała przełknąć swoją dumę i zabiegać o zainteresowanie swojej kochanki, która właśnie oblizywała wargi po całusie. Nadal czuła przyjemną delikatność oraz posmak ust rudzielca, którego przed chwilą obdarowała namiętnym pocałunkiem.
Serce inkwizytorki biło z przypływu podniecenia, a twarz nabierała rumianych kolorów. Adrastia mruczała i czule drapała kark swojej kochanki kiedy ta masowała jej piersi. Sutki czerwonowłosej stwardniały, a po chwili kobieta naparła swoją piersią na biust swojej kochanki. Poczęła ocierać się sutkami o jej sutki, zaś gorąc i ciepłota jej ciała rozgrzewała je obie właśnie poprzez potarcia. Adrastia przysiadła lekko na podbrzuszu dziewczęcia i oparła się dłońmi o jej dłonie, splatając ze sobą palce. Przybliżyła się bliżej i kusząco zaczęła pocierać kroczem o brzuch dziewczyny, mrucząc przy tym zachęcająco. Jak rozleniwiona kocica, która właśnie pieściła się o swoją właścicielkę. Nadal ocierały się piersiami, a twarz miała na tyle blisko dziewczyny, by ta mogła wyszeptać jej do uszka swoje pytanie.
Adrastia zachichotała i uśmiechnęła się do Zoe szelmowsko. Powoli zbliżyła swoje usta do jej uszka i lekko je przygryzła. Possała i ucałowała rankę, liżąc ją przy tym. Sięgnęła po drugą butelkę wina i sprawnie ją otworzyła. Upiła trochę, przybliżając usta do ust dziewczyny. Przekazała jej podczas pocałunku wino, lekko unosząc ją by nie zakrztusiła się przypadkiem. Pocałunek był długi oraz namiętny, a w trakcie niego Glamred wsunęła palce do majteczek Apsley. Zaczęła pocierać dwoma palcami jej kobiecość, która już zapewne była wilgotna. Tak jak jej własna, zaś po chwili przerwała pocałunek i rozpięła swoje spodnie. Skutecznie pozbywając się ich, a potem dobierając się do dolnej części garderoby Antosi, którą po prostu zsunęła zręcznym ruchem. Ucałowała ją namiętnie, acz krótko, a jej usta wędrowały z łabędziej szyi dziewczęcia, aż po jej piersi. Adrastia polewała od czasu do czasu jej ciałko winem i zlizywała czerwony płyn. W końcu trafiła na pępek dziewczęcia, z którego wypiła bezpośrednio wino. Kiedy zaś doszła do jej nagiego kwiecia, zaczęła ją lizać i całować, rozsuwając językiem płatki kwiecia kobiety, wsuwając do środka język. Dłońmi masowała w międzyczasie podudzia, zapewniając jej dodatkowe doznania. Od czasu do czasu wydobywały się z jej ust mlaśnięcia, kiedy spijała słone soczki Antosi, a krótko potem do języka dołączyły dwa palce inkwizytorki, które sprawnie wsunęły się do wnętrza. Wtedy nachyliła się do jej ust i złożyła czuły pocałunek w międzyczasie penetrując jej kobiecość oraz pocierając swoją własną jej udo.
- Teraz sprawię, że nie spojrzysz na żadną inną kobietę – szepnęła jej do uszka i zaczęła podgryzać wargi, wcześniej rzucając lesbijce lubieżne spojrzenie. Pieszczoty okolic intymnych przybierały na intensywności, a Adrastia pomrukiwała z przyjemności i z pasją przekazywała uczucia marionetkarce. Słowa nie były tu potrzebne, a wkrótce kobieta przysiadła na twarzy cyrkówki i też dała spijać swoje soczki. Lizać, całować, dać dostęp do tych życiodajnych soków.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Adrastia dnia Pią Mar 17, 2017 4:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sro Mar 15, 2017 6:25 pm

Zaczynało jej się to coraz bardziej podobać. A ocieranie jej piersi o biust Antoinette? Ruda pannica nigdy nie pomyślała, że pod względem erotycznym można być aż tak kreatywnym. A jednak, wszystko da się zrobić (w tym przypadku – wymyślić), jeśli tylko bardzo się chce.
Dało się wyczuć, że czerwonowłosa miała twarde sutki. Antoinette była z tego powodu z siebie dumna. Polubiła ten rodzaj dotyku i dałaby naprawdę wiele, by ta chwila trwała w nieskończoność.
Co jeszcze jej towarzyszka przygotuje dla Antoinette? Ta ostatnia przyzwyczaiła się, że to czerwonowłosa była tutaj dominująca. Zoe zgodzi się chyba na wszystko, co będzie następować. A wiedziała, że na pocieraniu piersi o pierś tamta nie skończy. Że nie spocznie na laurach. Dlatego, czekając na kolejne pomysły swojej aktualnej kochanki, cieszyła się chwilą obecną. Ktoś może powiedzieć, że to do siebie nie pasuje. W sensie że czerpanie jak najwięcej z chwili oraz oczekiwanie na coś zupełnie nowego. A jednak. Tak było przynajmniej w przypadku Antoinette. A może nie tylko? Ludzie są różni. Oj, i to naprawdę różni.
No i się doczekała. Poczuła, jak tamta przygryza jej ucho, zaraz po tym jak Antoinette wyszeptała coś w jej kierunku, ale... zupełnie nie spodziewała się tego, co zrobiła potem. Sięgnęła po butelkę wina i je otworzyła. Do jasnej ciasnej, co ona planowała? Chciała się napić? Musiałaby zmienić pozycję, a Antoinette tak bardzo nie chciała, by tamta tak uczyniła, że nawet nie chciała przyjąć do świadomości faktu, że tak się może stać.
A jednak, wszystko da się zrobić.
Nie spodziewała się tym bardziej tego, że kobieta da jej się napić czerwonego trunku. Potem powróciły do pocałunku, a Antoinette przygotowała się na jakiś nowy pomysł swojej aktualnej kochanki. I doczekała się. Jęknęła z rozkoszy, czując jej dotyk w miejscu intymnym. Uniosła prawą rękę i dłonią tej samej kończyny przejechała jej po kolei po szyi, piersiach i brzuchu, zahaczając pod koniec przelotnie o krocze.
Kolejne pocałunki. Kolejne ukradkowe, pełne pożądania spojrzenia. Antoinette czuła się jak w niebie. Była zaskoczona, że wino przyda się im do czegoś więcej niż zwyczajna degustacja. Że ów płyn może brać udział w ich seksualnych doznaniach. A jednak, wszystko da się zrobić. Jeśli tylko bardzo się tego chce. A kobiety najwidoczniej chciały tego samego. Pragnęły rozkoszy, dlatego starały się ją sobie nawzajem podarować.
- Nie byłabym tego taka pewna. – odpowiedziała zaczepnie na jej słowa. Gdyby Antoinette nie odezwałaby się w podobny sposób, to już nie byłaby prawdziwa Antoinette. Ale że bywało, że czasami żałowała swoich słów, tak było i w tym przypadku. Ale nie chcąc dalej podpaść swojej kochance, uznała że lepiej będzie, jeśli nie powie już niczego więcej. Tak będzie lepiej. Ostrożności nigdy za wiele. A możliwości swojego ciętego języka Antoinette powinna móc kontrolować. Ot, żeby nie doszło przykładowo do takiej sytuacji, jaka ma miejsce tu i teraz. Nie chodzi o czyny. Chodzi oczywiście o słowa dziewczyn.
Wszystko szło dobrze, sprawnie i dawało Antoinette niesłychanie wiele radości, pod postacią silnego podniecenia. Aż nagle czerwonowłosa dała również Antosi szansę popieszczenia swojej części intymnej. Skorzystała z okazji i zaczęła ją pieścić językiem, przygryzając ją co jakiś czas. Potem powróciła do ruchów językiem, a ruchy te były coraz to bardziej szybsze. I szybsze... Wtedy zwolniła i uniosła swoje ręce i położywszy je na jej pośladkach, zacisnęła mocno palce na tej części ciała tej starszej. Włożyła do jej odbytu palec, najpierw jeden, potem drugi i zaczęła nim ruszać w jedną, i drugą stronę, a wyjąwszy, zaczęła dłońmi pieścić jej plecy. Tak, jakby chciała za pomocą zmysłu dotyku poznać całą tę część ciała inkwizytorki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sro Mar 15, 2017 6:59 pm

Któż by się spodziewał, że dzisiejszy dzień zostanie dopisany do tych bardziej pozytywnych. Mimo tej niepokorności, którą cechowała się Antoinette to Adrastia uważała ją za naprawdę urokliwą kochankę. Taką miłą odmianę, którą zawdzięczała ciętemu językowi rozpalającej ją rudej cyrkówki. Wyczuwała, że jej kochance jest przyjemnie, gdyż tamta nie wyrywała się, a nadstawiała swe piękne i zgrabne ciało pod kolejne pieszczoty dłoni oraz ust inkwizytorki. Szkoda tylko, że akurat przyszła im ochota na uprawianie miłości pośrodku szklarni, a nie na przykład w karczmie, gdzie mogłyby w o wiele wygodniejszych warunkach oddawać się sobie nawzajem. To tylko utwierdzało czerwonowłosą w stwierdzeniu, że nie można na świecie mieć wszystkiego, a na swoją kochankę nie miała powodów by narzekać. Wyglądała zdrowo, była młoda oraz gibka, a jej jęki i pomruki były niczym odgłosy najdoskonalszego instrumentu, na którym grał wirtuoz. Niebywale podniecająca i łapiąca za serce symfonia, którą Stronheim wygrywała na gardle Antosi.
Inkwizytorka była głęboko zafascynowana tym, w jaki sposób jej uległa kochanka zachowuje się pod wpływem przyjemności, które są jej serwowane. Wcześniej taka pyskata, a teraz siedziała jak trusia pragnąc, by kobieta dostarczyła jej jeszcze więcej odczuć oraz ekstazę. Czuła narastającą coraz bardziej temperaturę w okolicy swego podbrzusza, a chłodne dłonie kochanki na jej własnym ciele sprawiały, że inkwizytorka wydawała pomruki przyjemności. Kiedy zaś znalazły się na kobiecości Adrastii kobieta cicho jęknęła, a dziewczę mogło poczuć wilgoć kwiecia arcymistrzyni. Nosicielka jednak nie spodziewała się jednej rzeczy. Jej odpowiedź zadziałała jak płachta na byka, a czerwonowłosa potraktowała to jako wyzwanie i w duchu postanowiła dać dziewczęciu tyle rozkoszy, że ta nie będzie w stanie myśleć racjonalnie. Teraz to już nie była kwestia własnej przyjemności, a oddania jej swojej partnerce i to było aktualnie najważniejsze dla Glamred, która przecież wiedziała, że samolubny stosunek był mało przyjemny. Na szczęście miała pod sobą kochankę, która najwyraźniej również to zrozumiała, gdyż chwilę później obdarowała kobiecość czerwonowłosej kolejnymi pieszczotami. Tym razem swoich ust oraz zębów, jednak tamta nie spodziewała się tego co uczyni dziewczę ze swoimi palcami.
Arcymistrzyni chwyciła głowę dziewczęcia i wplotła we jej włosy swoje palce. Jęcząc co i rusz z rozkoszy i poruszając biodrami, by pomóc w dawaniu sobie przyjemności. Kiedy jednak poczuła palce w swoim wnętrzu, wyprostowała się jak strun i jęknęła przeciągle z przyjemności. Zacisnęła mocniej palce na głowie kobiety, a z jej gardła popłynęły kolejne jęki. Po piersi zaczęła spływać kropelka potu z jej rozgrzanego ciała, aż w końcu poczuła dłonie dziewczęcia na swoich plecach. Oddychała ciężko i mruczała z przyjemności, a słone soczki spływały wprost do ust kochanki. Adrastia pogłaskała ją czule po głowie, rzucając jej przy tym lubieżne spojrzenie pełne kurwików w oczach, a następnie zsunęła się z twarzy kobiety i otarła pot z czoła, jednocześnie zarzucając włosami na bok. Naprała na kochankę piersiami, wracając do czułych, namiętnych pocałunków zarazem smakując siebie tak naprawdę. Czuła ten słony smak, który pozostał na ustach Zoe, a zarazem czuła, że dziewczyna jest gotowa na więcej. Inkwizytorka ocierała się o jej kobiecość kolanem i ściskała piersi dłońmi, a z każdą sekundą była coraz bardziej napalona pragnąć bliskości partnerki oraz większej dawki przyjemności. W tym czasie wpadło jej coś do głowy. Sięgnęła po swoją laskę i wetknęła koniec do wnętrza Antoinette, a w wilgotnym wnętrzu zaczęła poruszać rączką laski w górę i w dół. Nie miała żadnych zabawek pod ręką, więc to musiało wystarczyć, a w tym samym czasie zostawiała kolejne malinki na szyi swojej kochanki i drapała ją po karku. Gryzła również ją w szyję, stosując agresywne pieszczoty, a ilekroć wchodziła w nią laską głębiej to ugryzienie było zalizywane i całowane przez czerwonowłosą.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Adrastia dnia Wto Mar 21, 2017 12:10 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Pon Mar 20, 2017 6:18 pm

Inkwizytorka miała rację. Antoinette czerpała z tego wszystkiego, co tu i teraz wyprawiały, wielką przyjemność. Możliwe nawet, że panna marionetkarz albo nie do końca zdawała sobie z tego sprawy, albo zdawała, jednak nie chciała się do tego przed samą sobą przyznać. Bo zaiste, to mogło być nieco wstydliwe. Fakt czerpania z tego przyjemności. A może żadna z tych opcji nie jest ani o odrobinkę bliska prawdy? Wszystko jest możliwe, ale teraz nie aż tak ważne, nie do przesady. Teraz ważna była tylko przyjemność. Uczucie,jak inkwizytorka wplata swoje palce we włosy rudej panienki. Ich jęki, świadczące o przeżywaniu wielkiej rozkoszy. Antoinette odchyliła do tyłu głowę, jęcząc coraz głośniej. Przerwała tylko po to, by móc wziąć głęboki wdech, zatrzymać przez chwilę w płucach powietrze, przerzucić je do przepony, a potem wypuścić powoli drogą ust, z dość głośnym świstem. Nauczyła się tego... sama nie wiedziała, gdzie. I jak dawno. Może podczas swojego "stażu" w fabryce podeszew do butów? Bardzo możliwe. Ale i to nie było aż tak ważne. Po co rozwarstwiać się nad sprawami błahymi? Marnować swój cenny czas, jaki Antoinette powinna poświęcić na wymyślanie kolejnych pieszczot, jakie może zaserwować swojej aktualnej kochance.
W końcu spojrzenia dziewczyn spotkały się. Antoinette spojrzała na nią z nutką czegoś figlarnego w oczach. Inkwizytorka to zauważyła, a może wręcz odwrotnie? Szczerze powiedziawszy, Antosia wolałaby tę pierwszą opcję, chociaż sama nie potrafiła przyznać nawet przed samą sobą, dlatego tak jest.
Dalej dawały sobie przyjemność i było to dość monotonne... lecz do pewnego czasu. Antoinette nawet nie spodziewała się, że można być aż tak pomysłowym, jak jej aktualna kochanka. Krzyknęła z rozkoszy, czując w swoim wnętrzu jeden z końców... laski. Tak. Laski. Niewiarygodne. Do tego te malinki. Reasumując, czerwonowłosa świetnie komponowała ze sobą poszczególne pieszczoty. Przynajmniej w opinii Antoinette.
Zastanawiała się przez chwilę, czy pokazać jej za pomocą zwyczajnych, uwalnianych drogą krtani słów o tym, jak bardzo jest podniecona, ale uznała że nie musi. Bo to na pewno widać. I, rzecz jasna, słychać. Czegóż chcieć więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Wto Mar 21, 2017 3:55 am

Mowa ciała była jedną z rzeczy, która praktycznie w 95% zdradza prawdziwe intencje oraz odczucia człowieka. Łzy mogą oznaczać smutek, radość lub po prostu niemożność zniesienia intensywnego zapachu. Tak samo jęki oraz ruchy dłoni Antoinette zdradzały, że jest jej dobrze. Nie musiała nawet wypowiadać słów, gdyż z inkwizytorką świetnie się rozumiały w tym momencie. Były połączone w tym ekstatycznym tańcu jakim było uprawianie miłości, zaś jęki były niemalże wisienką na tym torcie. Odgłosy, które wydawała jej partnerka były jak najpiękniejsze dzwoneczki oraz najlepiej wykonany instrument, który został właśnie perfekcyjnie nastrojony. Adrastia czerpała przyjemność z tego, że właśnie ją dawała tej rozpieszczonej pannicy. Dotykała jej ciała, znaczyła ją gdzie tylko chciała. Posiadła ją tu i teraz, a jej kochanka łaknęła więcej uwagi.
Odczytała to figlarne spojrzenie i odpowiedziała pełnym kurwików, które psotnie skakały w oczach inkwizytorki. Teraz jednak w głównej mierze to czerwonowłosa zapewniała rudzielcowi przyjemność. Obrazowała to jak bardzo samolubną i pragnącą jedynie swojej korzyści mogła być jej kochanka. Jednak ten krzyk rozkoszy rekompensował całą pracę jaką Glamred wkładała w zapewnienie kobiecie przyjemności. Swoją drogą nigdy nie spodziewała się, że wykorzysta swoją katanę do czegoś takiego. Jasne, miewała kiedyś takie myśli ale wiadomo, że każdy miewa czasami jakieś głupie pomysły jak chociażby upijanie się, a potem tańczenie nago na stole w stołówce Inkwizycyjnej pełnej napalonych mężczyzn oraz niewiast. Chociaż to może być również kwestia tego, że Stronheim jakoś odreagowuje całą tę pracę, którą wykonuje za biurkiem.
- Widzę, że podoba Ci się. A co się stanie jeśli zrobię tak? – wepchnęła rączkę laski zdecydowanie głębiej i narzuciła większe tempo, jednak jeśli nie natrafiła na ten osławiony punkt G dalej to wróciła do poprzedniej głębokości pieszczot. Na dodatek dorzuciła stymulowanie zewnętrznych elementów jej kwiecia za pomocą palców. Chciała doprowadzić Antoinette do spełnienia, podczas którego zamknęłaby jej usta w pocałunku i kontynuowała zabawy do momentu, aż orgazm jej kochanki się nie skończy. Dopiero potem wyciągnęłaby z jej wnętrza laskę i wysunęła ostrze przystawiając dziewczęciu do gardła. Spojrzałaby jej tryumfalnie w oczęta i rzekła – Gdybym się dobrze nie bawiła oraz gdybyś nie miała ładnej buźki i nie była jeszcze dzieckiem to pozbawiłabym Cię w tym momencie głowy – powiedziała przykładając zimną stal, z której wykonane było cienkie ostrze katany do jej szyi. Robiąc niewielką, czerwoną kreseczkę, a potem chowając miecz z powrotem do pochwy. Nie tej, która należała do Zoe, a po tej drewnianej. Zresztą będzie musiała przeczyścić rękojeść jak wróci, gdyż teraz kleiła się od jej wydzieliny.
Inkwizytorka usiadła sobie na podbrzuszu dziewczęcia i patrząc jej w oczy otwarcie ukazywała swoją dominację nad nią. Dłoń oparła na jej piersi i pociągnęła władczynie marionetek za sutek, lekko szczypiąc potem brodawkę. Zachichotała po czym zaczęła się ubierać, kątem oka obserwując znajdującą się pod nią dziewczynę.
- Nigdy więcej nie nabijaj się z Inkwizycji bo skończysz na stosie. Taka rada ode mnie – powiedziała Adrastia zdecydowanie poważniejszym głosem. Musiała nauczyć dziewczę szacunku, mimo że mogła być troszkę pijana i niewiele rozumieć z tego co tamta mówiła. Teraz Inkwizytorka w końcu ochłonęła, a emocje z sytuacji sprzed chwili opadły. Antoinette mogła się przez moment uważniej przyjrzeć jaskółeczce, która była po wewnętrznej stronie uda inkwizytorki oraz tatuażowi na obu rękach. Smokowi z kwiatami wiśni oraz symbolowi Inkwizycji na drugiej ręce. Również mogła podziwiać pięknie wyrzeźbione, atletyczne ciało swojej kochanki oraz jej blizny na nogach. Adrastia zarzuciła swymi czerwonymi włosami na bok, jednak chciała się jeszcze podroczyć z dziewczyną.
- Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką to zabawimy się więcej niż raz – powiedziała puszczając jej oczko i dając klapsa w bok pośladka, do którego miała dostęp. Chwilę później wstała i zaczęła zakładać spodnie oraz buty. Bieliznę w sumie specjalnie zostawiła i wcisnęła w łapkę dziewczęcia.
- Masz. Na pamiątkę, byś mogła sobie wieczorami mnie przypomnieć - uśmiechnęła się, gdyż właśnie podarowała dziewczęciu ładną, koronkową bieliznę koloru czarnego, która nadal miała na sobie zapach Arcymistrzyni.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Mar 25, 2017 3:05 pm

Sądziła, że daje Inkwizytorce wystarczającą odpowiedź na to, co otrzymuje. Przecież dawała jej cielesną przyjemność, ale najwidoczniej nie zdawała sobie do końca sprawy z tego, że to za mało. Że, w przeciwieństwie do tamtej, daje malutko, a powinna więcej, powinna jej dorównać.
Nie skomentowała jej słów, uznając je za pytanie retoryczne. Nie chciało jej się zbytnio gadać. Wolała czyn. Wolała razem z czerwonowłosą dawać sobie wzajemnie przyjemność. To był jej aktualny cel, nic innego nie liczyło się aż tak bardzo. Chciała poznać tajemnice jej ciała mimo, że i ona jest kobietą.
- Ciekawi mnie jedno – utkwiła swoje spojrzenie w oczach tamtej – Czemu chcesz robić takie rzeczy z... jak ty mnie nazwałaś... smarkulą? Czemu chcesz smarkuli dawać tyle podniecenia? – zaśmiała się cichutko pod nosem – Dziwne, bardzo dziwne.
Była bardzo, ale to bardzo ciekawa, co tamta odpowie oraz ogółem w jaki sposób zareaguje. Bo wiadomo, że zareagować można na wiele sposobów. Antoinette czekała na każdy rodzaj.
Aż, nareszcie, doczekała się. Jednak nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Trzeba przyznać, że zlękła się nieznacznie. "Nieznacznie" zamieniło się z czasem w "znacznie". Wszystko uzupełniało się chłodem ostrzejszej części broni jej aktualnej kochanki, chłodem kumulującym się na jej szyi. Poczuła nieznaczny ból i od razu zrozumiała, co tamta dokładnie zrobiła. Nie przejęła się tym, bo po co? A lęk? Zaczynał się powoli ulatniać. Wkrótce potem była w pełni gotowa na dalsze pieszczoty. Nie skomentowała jej kolejnych ruchów. Tego, jak ot, po prostu usiadła sobie na brzuchu Antoinette. Podobnie było z kolejnymi ruchami czerwonowłosej oraz jej następującymi po tym słowami. Nie odzywała się. Nie komentowała. Mimo swojego paskudnego charakteru uznała, że to najlepsza droga, jaką teraz może obrać.
Zauważyła tatuaże na ciele kobiety. Najszczególniej jej uwagę przykuł wzór symbolu Inkwizycji. Dla Antoinette nie było to nowością. Domyśliła się, kim tamta jest, gdy mówiła o tym, że jeśli będzie się nabijać z tej organizacji, z pewnością źle skończy. Ale nie komentowała tego. Po co? Wiedziała, że czasami lepiej coś przemilczeć, niż koniecznie komentować. Mimo, że przemilczanie raczej nie należało do jej kompetencji.
Poczuła klapsa na pośladku. Poczuła buty kobiety, wciśnięte rudej pannicy w jej ręce. Antoinette spoglądała na nią dziwnym spojrzeniem, mówiącym że nie wie, o co chodzi. Nie pytała się, to byłoby nie na miejscu. I kolejny absurd, kryjący się w jej zachowaniu. Przecież coś takiego nie było odpowiednie do jej charakteru! Dzisiaj z Antoinette działy się naprawdę dziwne rzeczy.
Spojrzała na bieliznę i spojrzała na Inkwizytorkę spojrzeniem dającym czerwonowłosej szansę na zrozumienie, że ruda nie wie, o co chodzi. Przechyliła głowę nieznacznie na lewy bok i wciąż spoglądała na nią tym samym, pytającym spojrzeniem. Ale coś czuła, że spotkanie tych dwóch kobiet, dokładniej mówiąc to lesbijskie spotkanie, powoli zmierza ku końcowi, a panna marionetkarz sama nie wiedziała, co o tym sądzić. Chce, by to trwało dalej, czy chciała to zakończyć?
Naprawdę nie znała odpowiedzi na to pytanie. Nie wiedziała, czego chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Czw Mar 30, 2017 6:06 pm

Jaki w tym Adrastia mogła mieć cel? Bardziej zabicie czasu i zagranie na nosie Antoinette. No może trochę też nastraszenie jej i pokazanie, że z pewnych rzeczy się nie żartuje, gdyż nie wiadomo na kogo można trafić. W końcu nigdy nie wiesz czy osoba, z którą kogoś obgadujesz nie przekaże tej informacji dalej. Inkwizytorka na swój sposób widziała w tym po prostu trik dydaktyczny, a to, że przy okazji czerpała z tego przyjemność to inna kwestia. Nikt w końcu nie mówił, że nauka nie może być przyjemna!
Na szczęście dziewczę miało w sobie trochę instynktu samozachowawczego i zdecydowanie lękało się broni białej, która przecież tak świetnie radziła sobie z pozbawianiem czarownic ich czerepów. Jedno cięcie mogło w tak prosty sposób zakończyć ludzkie życie, jednak Glamred nie chełpiła się tym odczuciem ani nie czerpała z niego przyjemności. Każdego dnia decydowała o czyimś życiu bądź śmierci i niespecjalnie rajcowało ją bycie jedyną deską ratunku danego człowieka. Wszystko wskazywało na to, że mimo tego charakterka Marionetkarka potrafiła zachować resztki zdrowego rozsądku i nie prowokowała dalej kobiety.
Ubrana Inkwizytorka w końcu przystawiła usta do ust cyrkówki i ucałowała ją namiętnie. Oparła dłoń na jej piersi masując ją, a druga powędrowała na jej kark, który czule zaczęła drapać w trakcie pocałunku. Spojrzała jej potem psotnie w oczęta uśmiechając się przy tym szelmowsko, a następnie wstała z niej. Sięgnęła po laskę, poprawiła kapelusz i skierowała się ku wyjściu ze szklarni.
- Możesz zatrzymać sobie resztę butelki. Wpadnę tu za tydzień jeśli będziesz chciała powtórzyć naszą drobną zabawę – rzuciła na odchodnym, po czym wyszła ze szklarni. Zostawiając nagą Antoinette własnym przemyśleniom odnośnie sytuacji, która miała miejsce. Adrastia zresztą musiała teraz wrócić do pracy, inaczej będą chcieli jej urwać głowę. Musiała jednak przyznać, że tamta miała naprawdę kuszące ciało, które warte było grzechu i spędzenia z nią kilku prywatnych nocy. Nawet jeśli była pyskata to zawsze jest to jakiś urok kochanki. Stronheim będzie przez kilka wieczorów wspominać te jej pełne usta oraz miękkie piersi. Zwłaszcza w takie samotne i chłodne noce.
ZT

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniane szklarnie   Sob Kwi 08, 2017 4:12 pm

A jednak. Spotkanie rzeczywiście zmierzało ku końcowi. Jednak zanim to nastąpiło, zadziało się jeszcze wiele. Naprawdę wiele. A może wręcz odwrotnie? Cóż, zależy jak kto patrzy.
W końcu inkwizytorka dała Antoinette znać, że to już koniec, na dodatek w dość prosty, niezbyt skomplikowany sposób.
- Nie chcę butelki – wymruczała pod nosem, początkowo tak cicho, że niemalże niezauważalnie, potem jeszcze raz, tym razem nieco głośniej. Ostatnia, trzecia "próba", składająca się na te same słowa, cechowała się głośną mową. Tak więc, jeśli czerwonowłosa nie usłyszała pierwszych dwóch prób, na pewno było inaczej z trzecim razem. Mówiąc, Antoinette nie zdejmowała swojego spojrzenia z inkwizytorki. Początkowo z ciała, mimo że te było już ubrane, potem przeniosła je na twarz swojej kochanki. A raczej: byłej kochanki. Tak, to dość dobre określenie. Chociaż, fakt faktem, nie każdy musi i może się z tym zgadzać.
Już miała się spytać, o której godzinie ją tutaj za tydzień spotka, ale uznała że lepiej będzie jeśli zagra niedostępną, mało chętną na dalsze igraszki. A nawet jeśli zmieniłaby zdanie, było za późno, bo kobieta zdążyła opuścić to miejsce. Antoinette wzięła głęboki wdech powietrza, które następnie wypuściła drogą ust powoli, nie spiesząc się.
Zauważyła, że jest naga, więc czym prędzej ubrała się i jeszcze chwilę posiedziała w tym samym miejscu, delektując się zapachem inkwizytorki, zapachem który wciąż wisiał tu w powietrzu, a kiedy już się nim nacieszyła, wyszła z tego miejsca.

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zapomniane szklarnie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szklarnie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Miejskie ogrody-
Skocz do: