IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapomniane Archiwum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Badb Catha
Kolekcjonerka
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 1:46 pm


Niewielu słyszało o tym miejscu. Jest zaznaczone jedynie na starych mapach i to nielicznych, jako że położenie archiwum utrzymywane było w tajemnicy, ze względu na trzymane tam również informacje wojenne. Wiele lat temu przeżywało swój rozkwit, gromadząc wszelakie kroniki, kartoteki, akta i zbiory, jednak pod koniec XVIII w., wybuchł tam pożar, który pochłonął jedno ze skrzydeł. Prędko rozpoczęto prace porządkowe, przekopując się przez zgliszcza i usiłując ratować resztki bezcennych informacji. Nieszczęściom nie było jednak końca. Podczas renowacji wśród pracowników wybuchła zaraza dziesiątkująca personel. Archiwum zostało okrzyknięte mianem przeklętego, porzucono je, aż w końcu zapomniano.
Miejsce nie jest proste do odnalezienia, nawet przy posiadaniu mapy lub wiedzy na jego temat. Do archiwum bowiem schodzi się na poziom niżej, a wejście znajduje się pośród bujnej roślinności, tuż na obrzeżach Ponurego Boru. Aktualnie niekoniecznie odnajdzie się dawne wartości, gdyż wiele z ksiąg uległo zniszczeniu przez ząb czasu, wilgoć i wszechobecne robactwo. Mało tego, Zapomniane Archiwum jest już zapewne siedliskiem zwierzyny i Koszmarów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 2:03 pm

Dni mijały monotonnie.
Od wczesnych godzin porannych aż do zachodu słońca były w podróży omijając gościniec oraz wioski czy miasta. Dopiero ciemną nocą rozbijały obóz a tam? Nie działo się nic. Czasem rozmowa, a czasem nasza mała zielarka pozostawała sama sobie. Sam bowiem w tym czasie gdzieś znikała. Nigdy jednak nie oddalała się za daleko. Można by nawet powiedzieć iż posiadała na nią oko i była gotowa wkroczyć do akcji jeśli cokolwiek złego miało by się wydarzyć.
A miało?
Dziwny prześladowca zniknął przynajmniej parę dni temu. Obecność czegoś złowrogiego pozostała... Sam czuła, że mimo wszystko coś wisi w powietrzu. Dlatego też najczęściej pozostawiała ją samą aby się przygotować. Przecież człowiek może nie jeść lecz nie może zapomnieć o swoim ostrzu a w jej przypadku było to aż dwa ostrza. Poza tym oczywiście musiała wyznaczyć trasę jaką zmieniała co jakiś czas. Tak przecież było lepiej dla nich. Na swój bowiem dziwny sposób nie chciała aby jej towarzyszce coś się stało. Miała przecież wobec niej swoisty plan.
Monotonność.
Nawet ona potrafi się zmieniać. Tak bowiem było i przeddzień dotarcia do upragnionego celu. Tamtego pamiętnego dnia wszystko było na odwrót. Nie ruszyły w drogę skoro świt, a wprost przeciwnie. Sam bowiem wzięła i rozbiła obóz koło zapomnianego jeziora na polanie skrzętnie skrytej przez zapomniane gałęzie oraz głazy. Zrobiła, to aby odpocząć. Przecież nikt nie wiedział co może czekać je następnego dnia... Dlatego też postanowiła spożytkować ten ostatni dzień jak przystało na odpowiedzialną osobę. Musiały bowiem poczynić zapasy oraz przede wszystkim odzyskać siły. Dlatego też porankiem nie zbudziła jej jak do tej pory. Nie nakazała ruszać w drogę a wprost przeciwnie pozostawiła ją samą sobie uprzednio przykrywając swym płaszczem gdyż tamta zdawała się spać.
-Wypoczywaj- oznajmiła bezgłośnie poruszając ustami by w kolejnej chwili ruszyć w głąb gęstwiny. Nie, nie po to aby coś upolować lecz po to aby zanurzyć się w odmętach lodowatej wody jaka otuliła jej ciało. Musiała przecież zmyć z siebie trudy podróży oraz pozwolić aby jej mięśnie zaznały ukojenia. -Dziś wszystko się zmieni- powiedziała sama do siebie gdy swobodnie unosiła się na wodzie, a wzrok swój wbijała w prawie bezchmurne niebo. Można by powiedzieć iż owa chwila była sielanką. Jednak nie była. Sam od wyruszenia z owej wioski nie dawało spokoju pewne przeczucie i nie mówię tutaj o ich towarzyszu lecz właśnie o zielarce. Była ona bowiem dziwna. Zdawała się być nosicielką jakiejś tajemnicy jednak jakiej? Jej tajemniczość skrzętnie udawana bawiła kobietę a zarazem nie dawała spokoju. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie porywał się na taką wycieczkę w nieznane. Ona musiała mieć jakiś plan. Musiała mieć powód skoro nadal uparcie się jej trzymała mimo przeciwności losu oraz ich specyficznej relacji... Tylko czym było, to coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Badb Catha
Kolekcjonerka
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 3:40 pm

Bawiłam się tak doskonale, że bywały chwile, w których zupełnie traciłam czujność. Niedobrze. To wszystko... budziło we mnie ciepłe wspomnienia. Wolność. Nieustanne podróże, brak własnego miejsca na Ziemi. Nie rozumiałam, co mnie w tym pociągało, ale nie przejęłam się nawet, gdy nasza podróż przedłużała się, a my wciąż oddalałyśmy się od mojej wioski. Jeden dzień minął już wieki temu. Co z tego!
Jedyne, czego żałowałam to niezabrania większej torby, na wszystkie skarby, jakie zbierałam przy każdej z możliwych okazji. Trzeciego dnia znalazłam zioła, o których czytałam jedynie w księgach. Nie miały one prawa rosnąć naszym klimacie, a mimo to, widziałam je przed sobą doskonale. Nie mając zamiaru tracić okazji, ściągnęłam rzemyk z mojej szyi i przewlekałam nim cenne liście, następnie zawieszając je sobie wokół pasa. Wyglądałam jak świąteczna choinka, ale bogowie wiedzieli, jak mało mnie to obchodziło. Nie bez powodu przylgnął do mnie przydomek Kolekcjonerki. Teraz nikt poza nią, mnie nie widział.
Dawno nie czułam się podobnie zjednoczona z naturą. Głód doskwierał mi stosunkowo często, lecz nie uznawałam to za coś złego. Jadałam to, co zebrałam w lesie, czasami to, co podali w gościńcach. Aż zdawać by się mogło, że zgubiłam prawdziwy cel swojej podróży. O nie, potrafiłam zejść na ziemię. Poznawałam ją, wyciągałam coraz więcej wniosków. I... o dziwo, to sprawiało, że ufałam jej mocniej, mimo że wciąż nie znałam jej imienia. Nie wierzyłam w istnienie przypadku, jednak miałam wrażenie, że zachowałaby się mniej podejrzanie, gdyby chciała mnie podejść.
Kto ją tam wiedział.
Kolejnego dnia, w ostatnich chwilach przebywania w wiosce, poddałam się i ukradłam suszące się na sznurku spodnie oraz chustę. Odeszłam szybkim krokiem, na ewentualne pytania Nieznajomej, zapewniając ją, że uczciwie zapłaciłam za materiał. Nawet ten zuchwały czyn spowodował w moim sercu radość, a ja sama jakby odmłodniałam o całą dekadę.
Sielanka.
Do czasu. Moje lekarstwo na sen zaczynało się kończyć. Podczas pakowania nie sądziłam, że będę potrzebowała większych porcji. Jeśli nie chciałam budzić się przy Nieznajomej z wrzaskiem, musiałam zaproponować powrót. Ostatniej z nocy zmniejszyłam przyjmowaną dawkę, a mój sen stał się pytki i przerywany niejasnymi marami. Drgnęłam, otwierając zmęczone oczy, gdy wypowiedziała słowa. Ani myślałam dłużej spać.
Dziś wszystko się zmieni.
Czyżbyśmy zbliżały się do celu? Nie zdążyłam wypowiedzieć pytania, gdy tamta zostawiła mnie już samą. Wstałam, otaczając się ramionami, drżąc lekko z zimna. Kolejny dzień. Próbowałam ustalić naszą pozycję. Z początku przychodziło mi to łatwo, bo znałam się na terenach wokół, ale po kolejnym dniu pokrętnej wędrówki, straciłam orientację. Wiedziałam jedynie, że znajdujemy się w okolicach Ponurego Boru, a dokładniej w jego zachodniej części. Wolałam nie wiedzieć, jak trafię do domu, ale to nie było w tej chwili istotne. Towarzyszka nie prowadziła mnie do miasta, ani na tereny zamieszkałe przez wiedźmy, co było dla mnie najważniejsze.
Odłożyłam jej płaszcz, udając się tam, gdzie prawdopodobnie mogłam ją zastać. W ręku trzymałam ubrania, w które zamierzałam przebrać się po krótkiej kąpieli. Stanęłam na brzegu, tłumiąc w sobie chęć wrócenia do ciepłego snu. Rozebrałam się do bielizny, a moje ciało natychmiast pokryło się gęsią skórką. Zanurzyłam twarz w wodzie nabranej w ręce. Mój makijaż zmył się pierwszego dnia, teraz nie musiałam uważać zupełnie na nic.
Brodząc w wodzie po kolana, a z czasem po uda, podnosząc bieliznę, podeszłam do dryfującej Nieznajomej, nie zamierzając krzyczeć z drugiego końca brzegu.
- Mam już niemal wszystko, czego oczekiwałam - oznajmiłam niespodziewanie. - Dziś się wszystko zmieni - powtórzyłam jej słowa z poranka. - Czy tego dnia ty otrzymasz to, dla czego rozpoczęłaś tę podróż? - dopytywałam, usiłując odgadnąć, na co nastawić się w tym zapomnianym miejscu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 4:10 pm

Wiedziała o jej obecności zanim ta się odezwała. Spokojna jak do tej pory tafla wody została zmącona. Obecność została zaznaczona. Wszystkie te drobnostki wpływały na ich relacje. Każdy postój czy choćby chwila w jakiej się znajdywały teraz. Wszystko, to było tylko chwilą jaką dane było odczuć jedynie im. Jednak czy oby na pewno? Sam przecież przez cały ten czas trzymała ją na dystans niczym zwierze trzymane na łańcuchu. Było, to oczywiście spowodowane ich dziwną znajomością w jakiej, to obie strony na swój sposób się potrzebowały. Sam miała zamiar ją wykorzystać, a w zamian dawała jej chwilową swobodę. Podróż bez zdawać by się mogło celu. Ot chwilowe oderwanie od życia w tej nędznej wiosce w jakiej ją znalazła i przygarnęła dając nowe życie.
-Czyżby?- Jedno słowo. Pytanie skierowane do zielarki przebywającej zbyt blisko. Zdawać się mogło iż gwałci ona jej przestrzeń prywatną jednak mimo wszystko Sam nadal ją tolerowała lecz wszystko ma swe granice. -W takim razie możesz wracać- Dodała i nawet nie czekała na odpowiedź. Nie, nie spodziała się jej nawet. Zresztą skoro tamta dostała to czego pragnęła, to jaki sens był trzymać ja dalej?
Wybór.
Sam zawsze dała jej jakiś. Zawsze także zdawała się wiedzieć co wybierze. Dlatego właśnie czasem brano je za rodzeństwo i nie chodzi tutaj o podobieństwo lecz o pewne zachowania jakie zdawały się mieć wspólne. Drobne cechy. Tak było i tym razem. Gniły w owej wodzie, a ta znowu dała wybór. Odejdź a utracisz zabawę. Zostań, a może nie przetrwasz do rana... Tak czy inaczej miała wybór tak jak i Des. Mogła jej powiedzieć co naprawdę myśli
-A co jeśli już znalazłam?-Mogła powiedzieć wiele lecz uznała iż owe słowa będą najlepsze w tej chwili. Przecież, to tylko słowa. Nic zobowiązującego przynajmniej dla niej. Nic co by w życie wprowadziło zmiany. Nie teraz. Nie w chwili gdy ponownie nie czekając na odpowiedź zaczęła płynąć w stronę brzegu definitywnie kończąc tą rozmowę. Tak przynajmniej mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Prawda jednak była inna. Uczyniła, to aby być jak najdalej niej. Aby móc zachować pewne sekrety tylko dla siebie. Sekrety zapisane na czymś czego oczy ludzkie nie powinny wiedzieć.
-Co za utrapienie...- Mruknęła w chwili gdy stopy dotknęły trawy, a chłód zdawał się zapragnąć usunięcia kropel wody z jej ciała. Czyżby nadchodziła zima? Musi się pośpieszyć. Gdy pierwsze śniegi zasypią trakty nie będzie mogła ani wrócić... Ani dokończyć swojego dzieła. Nie będzie mogła uczynić już nic... Owa myśl zdawała się ją nękać w chwili gdy z wolna zakładała na swe mokre ciało ubranie jakie postanowiło przywrzeć do ciała jeszcze bardziej niż zazwyczaj co sprawiło iż na jej twarzy pojawił się delikatny grymas lecz na szczęście jej towarzyszka nie mogła go ujrzeć.
-Przed zachodem słońca ruszamy- Rzuciła w jej stronę nie siląc się nawet na podniesienie głosu bo i po co? Usłyszy czy nie... Sam odruchowo odwróciła się w stronę jeziora i plątając dłonie na piersiach przyglądała się jej przez chwilę nie wiedząc czemu tak naprawdę nadal ją niańczy. Czemu pozwala sobie na takie utrapienie. Czyżby się zestarzała, a może to jakiś swoisty sentyment?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Badb Catha
Kolekcjonerka
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 4:50 pm

Nie znałam jej myśli. Całe szczęście. A może i niestety? Gdyby tak było, z pewnością nie ruszyłabym z nią w podróż. Poznałabym cel, z którym pojawiła się w moim królestwie. Wtedy też zdecydowałabym. Puściłabym ją wolno, życząc szerokiej drogi, a może podstępem dopuściłabym się straszliwych czynów. Póki co, nie mogłam zdecydować. Nie wszyscy zasługiwali na śmierć. Jak sądziłam, Nieznajoma nie była inkwizytorką i z każdym dniem nabierałam przeświadczenia, że nie jest również wiedźmą. Tyle mi wystarczyło. Nie porzuciłam niepewności, jednak nie sprawiałam wrażenia przytomnej, skacząc z kwiatka na kwiatek, niemal całe dnie spędzając na kolekcjonowaniu nic niewartych trofeów i zdobywając wiedzę od napotkanych ludzi.
Byłam jednak samowystarczalna; potrafiłam sobie radzić w wielu sytuacjach. Swoista opieka, jaką otaczała mnie nieznajoma momentami stawała się dla mnie drażniąca, jednak pozwalałam jej na to. Lubiłam być rozpieszczana. I jeśli w ten sposób wytworzyłam w oczach kobiety obraz niewinnej, delikatnej zielarki, tym lepiej dla mnie. Pozwoliłam jej mnie nie doceniać.
Zastanowiłam się nad odpowiedzią, ochlapując wolną dłonią ciało. Korzystałam z ostatniej okazji do umycia się przed ruszeniem w kolejną niewiadomą. Potwierdziłam kiwnięciem głowy, wkrótce naprostowując:
- Pozostał mi jeszcze jeden, drobny cel wyprawy... I nieodłączna ciekawość, jak zakończy się twoja podróż. Nie po to brnęłam przez tę powieść, aby porzucić ją na ostatnim rozdziale. Chcę wiedzieć. Nie ma w tym żadnej filozofii - rzuciłam prostymi słowami, przymykając oczy i kontynuując kąpiel, podczas gdy ona minęła mnie, udając się na brzeg. Nim odeszła, rzuciłam jeszcze przez ramię:
- A może żywię nadzieję, że otrzymam inspirację na kolejną opowieść dla moich pociech? - zastanowiłam się na głos, niezbyt poważnym tonem. Lubiłam bajki na dobranoc, ale nie wiem, która z nich byłaby warta tak dziwacznej misji.
Pozostałam w wodzie na tyle długo, by moje wargi zaczęły sinieć. Kosmyki włosów miałam mokre, podobnie jak bieliznę. Wolnym krokiem ruszyłam na stabilny ląd.
Wytarłam się znoszoną, podartą spódnicą, ubierając się w skradzione spodnie, koszulę i po kolei przeplatając w pasie białą chustę, zioła i skórzaną torbę. Na bose nogi wsunęłam brudne od błota trzewiki. Kolejny dzień rezygnowałam z gorsetu. Jak być tubylcem, to na całego!
Słysząc jej polecenie, zacisnęłam niezauważalnie wargi. Zależało mi na czasie. Nie mogłam wciąż dzielić lekarstwa na mniejsze porcje.
- Po co czekać? Widzę, że jesteś gotowa. Ja też. Zebrałyśmy siły. Zrobiłam pranie, zerwałam rośliny, nie oszczędzając żadnego z krzewów w promieniu kilometra. Zaczęłam tresować nawet wiewiórkę z pobliskiej olchy. Przysięgam, jeszcze jeden dzień tutaj i zapuszczę korzenie - mówiłam, niemalże wybuchając, jako że ostatnimi czasy wcale taka rozmowna nie byłam. - Możemy ruszyć chociażby teraz - namawiałam ją.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 5:10 pm

Opowieść dla dzieci?
Opowieści były zawsze głupotą. Chwilą w jakiej zatracają się głupcy pragnący zrozumienia rzeczy jakich nie dane jest im zrozumieć, a głupcy kończą zawsze tak samo. Są pożywka dla innych. Są czymś niewartym rozmyślania jednak... Kiedy ostatni raz słyszała jakąś bajkę? Nie, nie mowa tutaj o opowieści jaką słyszała tam w wiosce. Mowa o zwykłym złudzeniu jakim karmią rodzice swoje dzieci lecz nie ją. Jej nikt nigdy nie mamił ją takimi rzeczami. Nie znała takich chwil ani nie rozumiała ich na tyle by wyrobić sobie inną opinię niż ta jaką posiadała.
Opowieść, bajki. Głupota. Owszem w każdym z tych dzieł można było znaleźć coś wartego zainteresowania lecz mimo wszystko była, to nadal głupota... Jednak czy ona właśnie za nią nie goniła? Szukała wytrwale by wreszcie znaleźć miejsce jakie pojawiało się w mitach. Ono także było głupotą, a może czymś zupełnie innym? Nieważne. Kobieta zlekceważyła własne przemyślenia na rzecz kąpiącej się zielarki. Och jaka ona musiała by być głupia myśląc ze nie widzi w niej zagrożenia. Zbyt długo bowiem Sam żyła w świecie pełnym intryg i spraw cicho rozwiązywanych. Dzięki temu dobrze wiedziała iż nie można nikogo lekceważyć pomimo nawet wieloletnich znajomości...
-To zapuścisz...-Jej głos. Na nowo zdawał się być pozbawiony wszelkich uczuć, a spojrzenie jakim ją obdarowała mówiło jasno. Sprzeciwu nie będzie. -...ostatecznie możesz jeszcze odejść... Widzę że chcesz...- Nie była głupia. Widziała doskonale jak jej zachowanie zmienia się z dnia na dzień. Jak płomienie zbierają pod kotłem w jakim sie znajduje. Jak coś strasznie ją męczy. Szczegóły. To one zdradzają każdego. Odkrywają najmroczniejsze tajemnice ludzkie. Szczegóły. Widać dziewczyna nie przykładała ku nim większego nacisku.
-Wieczorem wyruszamy.- Zakończyła rozmowę tymi słowami. Przecież nie przyspieszy czasu, a pchanie się za dnia w miejsce docelowe było samobójstwem. Zwłaszcza dla niej. Dla osoby skrzętnie ukrywającej swoje pochodzenie oraz przynależność. Dla tego właśnie mijała większe skupiska ludzi. Dlatego starała się cały czas trzymać ją z dala. Dla bezpieczeństwa.
-Chodź chce Ci coś pokazać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Badb Catha
Kolekcjonerka
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Re: Zapomniane Archiwum   Wto Paź 10, 2017 5:53 pm

Nie pozwoliłam sobie na wykrzywienie warg, mimo że bardzo tego chciałam. Mój wyraz twarzy pozostał pogodny, może nieco nieobecny. Po jej słowach najchętniej odwróciłabym się na pięcie i ruszyła w zupełnie przeciwną stronę. Nie zwykłam się prosić. Jednak nie mogłam odpuścić tuż przy samym końcu. Chyba była tego świadoma.
- Nie należę do osób cierpliwych. Jestem tu z innego powodu niż chęci wylegiwania się na plaży - tłumaczyłam swoje racje, aby zaprzestać postoju. Ostatecznie jednak przyporządkowałam się wersji o wieczornej podróży. Postanowiłam wtedy unikać snu, do czasu, aż nie znajdę się w samotności, co właściwie w jej obecności nie pozostawało skomplikowanym.
Obdarzyłam ją pytającym spojrzeniem, a nad moją głową zapaliło się ostrzegawcze światło. W myślach sprawdziłam, czy wszystko mam na swoim miejscu. Wyczuwałam nadchodzącą pułapkę, ale podczas naszej podróży miewałam podobne wrażenie na tyle często, że spokojnie mogłam już popaść w paranoję.
- Prowadź - zwyczajnie zgodziłam się. W końcu moja rola nie pozwalała na zakładanie najgorszego. - To niespodzianka? Powinnam zamknąć oczy? - udało mi się przybrać beztroski, lekki ton. Żarty w tejże sytuacji uznałam za naturalne. - Skorzystam z okazji, jeśli do wieczora ty i wiewiórka z olchy będziecie moimi jedynymi towarzyszami - westchnęłam ciężko, zdradzając po raz kolejny swoje niezadowolenie. Zaraz otrząsnęłam się, podążając za Nieznajomą, nasłuchując każdego najmniejszego drgnienia wokół oraz wypatrując jej ruchów.
- Może to i nawet lepiej? Spędzimy więcej czasu razem. Mimo wszystko, nie było nam to dane przez minione dni. A ty z kolei... Nie jesteś zbyt wylewna, czyż nie? - zagaiłam, przywdziewając na wargi uśmiech, prowokując ją do jakiejkolwiek odpowiedzi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zapomniane Archiwum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: