IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Siedziba spółki Stronheim

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Siedziba spółki Stronheim   Wto Mar 14, 2017 1:53 pm

First topic message reminder :

Siedziba spółki znajduje się nieopodal targu. Jest to niewysoka kamienica ze stajnią obok, w której stoją wozy dostawcze. Obiekt w nocy pilnowany jest przez mały oddział najemników, który opłaca Adrastia. Ze względów bezpieczeństwa towaru okna są pozamykane drewnianymi roletami.
Wewnątrz budynek dzieli się na 3 części. Na początku jest biuro, w którym jest biurko, kilka krzeseł oraz beczki z winem i księgi z rachunkami. Jest też niewielka komoda, w której są kielichy, imbryczki do parzenia herbaty lub kawy. Na piętrze wyżej jest sypialnia, z której czasami korzystają pracownicy spółki. Jest taka dosyć prosta, bo wygodne łóżko, szafka, łazienka i to tyle. Ostatni jest magazyn, w którym trzyma się wszystkie towary.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784

AutorWiadomość
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 8:19 am

O tak, Kaś była tak zapatrzona w swoją kochankę, tak rozstrojona i rozochocona, że język się jej nawet mieszał. Ale ważne, że kobieta zrozumiała o co jej chodziło. Widać, wypity alkohol nie do końca z niej zszedł jeszcze. Zadowolona zamruczała czując jak kobieta ją tuli do siebie w tańcu, jak całuje. Pocałunek był oczywiście odwzajemniony z równą pasją i czułością. Słowa Inkwizytorki były dla niej czymś, czego się nie spodziewała. Tak dawno nie słyszała tego słowa...nawet rodzicie po jakimś czasie przestali jej mówić, że ją kochają. Jednak znów to usłyszała a uczucie jakie przy tym towarzyszyło jej było tak przyjemne, że uśmiechnięta odwzajemniła pocałunek ponownie przyciągając nagą partnerkę do siebie.
- Ja Ciebie też kocham.
Zamruczała w odpowiedzi i przylgnęła do niej mocniej. Chłód i jej zaczął dokuczać, jednak nie było tak źle, bowiem Ad już po chwili przyciągnęła ją do łóżka opatulając kocem. Zamruczała cicho zgadzając się na jej propozycję.
- Z przyjemnością.
Roześmiała się wtulona również przymykając powieki. By po chwili oddać się objęciom Morfeusza. Nie interesowało ją nic, miała Inkwizytorkę u boku, a to jej wystarczyło na długie, długie lata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 3:37 pm

Były to jedne z najpiękniejszych słów, które mogła usłyszeć od swojej kochanki. Mimo, że Adrastia była całkowicie trzeźwa, ale nadal rozochocona i rozchwiana emocjonalnie to czuła przyjemne ciepło w swoim 38-letnim ciałku na sam dźwięk tych słów, a może raczej pomruków popartych bliskością ich nagich ciał.
Ich poranek zapowiadał się na naprawdę przyjemny oraz pełen wrażeń. Ciekawe czy coś się zmieni po tym jak ochłoną? Inkwizytorka liczyła, że ich relacje pogłębią się, a nie ostudzą i jeszcze chwilę zanim usnęła popatrzyła na wtuloną w nią kochankę. Przeczesała jej rude włoski dłonią i złożyła na czubku głowy czułego całusa zanim przymknęła powieki zasypiając. Miała nadzieję, że każdy dzień będzie mógł być jak ten. Przyjemny oraz spędzony razem na błogim nieróbstwie, podczas którego mogły ofiarować sobie uczucia i uwagę. Adrastia miała bardzo przyjemne sny, a było w nich jej marzenie właśnie takiego beztroskiego życia wraz z Kateriną u swego boku. Poranki zaczynane od całusa, śniadanie oraz wspólna kąpiel, po której szły wygłupiać się i baraszkować w łóżku, by potem zająć się czymś bardziej produktywnym jak wspólny spacer czy chociażby jakaś inna aktywna forma spędzania czasu. Inkwizytorka obudziła się dosyć wcześnie, bo była ledwo 8 rano. Miała obok siebie swoją kochankę, która wtulała się w jej ciało. Nie wiedziała co sądzić o zeszłej nocy, ani o tym czy ten związek ma perspektywy jednak chciała spróbować. Miała dość samotności, a kobieta obok niej potrafiła wzbudzić w niej najbardziej pozytywne uczucia oraz rozpalić do czerwoności. Może nie potrafiła pić tyle co czerwonowłosa, ale nikt nie jest idealny.
Pozwoliła swojemu Skarbowi spać w swoich ramionach jeszcze trochę, jednocześnie sama Inkwizytorka przymknęła oczy drzemiąc i chłonąc słodki zapach swojej kochanki. Mimo słonego śladu potu oraz zapachu koca, Adrastia mogła delektować się wonią dziewczyny, która jednak dbała o siebie. Pachniała pięknie, a czuły nos półwiedźmy nie mógł powstrzymać się przed chłonięciem tego zapachu. Przybliżyła twarz do czubka jej głowy i tak trwała w nią wtulona. Było jej tak błogo oraz przyjemnie.
Dopiero kiedy Fiazzo się przebudziła, Inkwizytorka spojrzała w jej zaspane oczęta i uśmiechnęła się. Zbliżyła usta całując ją czule na dzień dobry. Pogłaskała po łebku, wtulając ją w swoją pierś – Możesz jeszcze pospać kochanie. Dzień dobry – powiedziała obejmując ciaśniej dziewczę. Mimo, że były pod kocem to nie było im specjalnie zimno. Była to najskuteczniejsza metoda rozgrzewania się, a kiedy na zewnątrz było -5 to dawało się to odczuć również wewnątrz budynku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 4:29 pm

Śpik był tym, czego potrzebowała. Śniła o nieznajomym młodzieńcu, o rudych puklach i ostrych rysach twarzy, żałowała, że nie mogła zobaczyć jego twarzy, ale niestety. Widać nie było jej to dane. Mimo to, sen był w miarę przyjemnym dla duszy i ciała bo przemęczona igraszkami dziewczyna odpoczęła tak, że mogła w każdej chwili rozpocząć dalsze podboje swojej kochanki. Mrowienie w ciele przeszło czując nieco chłód, gdy jej naga stopa znalazła się poza kocem. Jednak zaraz wróciła pod ciepłe okrycie dzięki ukochanej kobiecie, która leżała tuląc ją do siebie. Czuły pocałunek rozbudził ją na dobre. Uśmiechnęła się pod nosem i otworzyła powieki.
- Pod warunkiem, że Ty będziesz spała również u mego boku.
Ziewnęła nieco zaspana jeszcze, nie chciało się jej podnosić, mogła nieco poleniuchować. Nie musiała też spieszyć do pracy więc...wolność i swoboda były na miejscu. Przeciągnęła się lekko i wtuliła się mocniej w nią.
- Chciałabym się budzić każdego ranka u Twego boku skarbie. Nie opuszczać Cię nawet na minutę.
Zamruczała cicho wtulając się w kobietę.
- Jednak wiem, że masz obowiązki chociaż...dzisiaj i tak Cię odwiedzę w pracy. Mam na to swoje sposoby.
Zamruczała cicho do jej ucha i pocałowała namiętnie i czule.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 5:26 pm

- Mhm – odmruczała ukochanej w odpowiedzi. Oczywiście, że również miała lenia jeszcze większego niż zwykle i z wielką chęcią spędziłaby cały dzień w łóżku wraz ze swoją kochanką. Zakładając, że będą przerwy na jedzenie oraz podstawowe potrzeby, to nie widziała przeciwwskazań, by z nią tak pozostać dłużej.
Serce Inkwizytorki zaczęło szybciej bić, gdy ruda tancerka wtuliła się w nią oraz wypowiedziała swoje pragnienie. Było ono zaiste odwzajemnione, gdyż Adrastia również chciałaby spędzić cały czas ze swoją ukochaną, jednak miała też poczucie obowiązku. Musiała ratować ludzkość przed zagładą z rąk Koszmarów oraz czarownic, a jednocześnie przy tym zadbać o bezpieczeństwo swojej ukochanej. Wiedziała, że w życiu nie jest tak prosto i czasem trzeba się rozdzielić dla bezpieczeństwa drugiej strony. Serce by pękło czerwonowłosej gdyby straciła kogoś po raz kolejny i dlatego musiała się starać mieć Katerinę w pobliżu sobie, by być pewną, że nic jej się nie stanie.
- To byłoby takie piękne kochanie – powiedziała gładząc dłonią biodra dziewczęcia i odwzajemniając jej pocałunek. Wpadło jej nawet do głowy, że dziewczyna mogłaby spędzać u niej noce jeśli by chciała. Dostawi się najwyżej szafę, a Adrastia zrezygnuje z młodych i ponętnych inkwizytorek na rzecz swojej tancerki. Spojrzała jej w oczy i z figlarnym uśmieszkiem rzuciła – Wiesz zawsze możesz zamieszkać w moim gabinecie. Mam łóżko, łazienkę, a gdybym chciała to nawet dostałabym śniadanie do łóżka. Mam ogromne łoże z baldachimem, w którym nocą czuje się samotnie. Ciekawe jednak co by pomyśleli, gdyby zobaczyli taką piękną różę u mego boku – zachichotała i otarła się kolanem o kobiecość Kateriny oraz przygryzła jej dolną wargę. Klepnęła ją w pośladek, by zaraz potem przygryźć psotnie jej nosek. To musiałby być nieopisany widok, gdyby naga Katerina pojawiła się w gabinecie podczas rozmowy Glamred z jakimś inkwizytorem. Mina rozmówcy musiałaby być nieopisana, gdyby dziewczę nagle wpakowało się na kolana Arcymistrzyni i pragnęło pieszczot, które rzecz jasna by otrzymała.
- Pomyśl jaką minę mógłby mieć ktoś z wyższą rangą, gdybyś weszła do pokoju w samej bieliźnie i usiadła na moich kolanach pragnąc pieszczot. Trudne jest, byśmy były cały czas razem jednak jest to wykonalne kochanie – powiedziała wodząc palcami po podbrzuszu dziewczęcia i z każdą chwilą pożądanie inkwizytorki coraz bardziej narastało. A może by schrupać sobie Katerinę przed śniadaniem, a potem zregenerować siły i ponownie wrócić do zabaw?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 5:51 pm

Oferta kobiety była dla Kaśki dość...ciekawa. Móc przebywać niemal 24/h z ukochaną. Kto by nie chciał? Tylko głupiec albo idiota. Kaś, choć młoda miała swoje potrzeby. Czuła dopiero teraz jak bardzo jej samotność doskwierała. A tera? Teraz miała dla kogo żyć. Uśmiechnęła się lekko pod nosem i pocałowała ją czule gdy usta obu splotły się ze sobą. Zamruczała cicho czując jej kolano między swoimi nogami.
- Kusząca propozycja kochanie. A chęć przekonania się jak zareagują inni...bezcenna.
Roześmiała się lekko pod nosem i przygryzła jej dolną wargę.
- Zatem, zgadzam się.
Pogładziła ją po policzku i musnęła czule jej usta nie odrywając się do niej ani na chwilę. Uśmiechnęła się lekko jakby czytając w jej myślach. Sama miała chęci na Ad. Dla tego nim się tamta zorientowała, Kaś złapała jej dłonie unieruchamiając ją. Jej kolano brutalnie wbiło się między jej nogi rozpychając się tak by dostać się do jej kwiatu. W oczach Kaś mogła dostrzec znów ten zadziorny figlarny uśmiech.
- Jestem strasznie głodna.
Zamruczała cicho i wsunęła język w jej usta z zadowoleniem smakując jej każdego zakamarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sro Mar 22, 2017 6:46 pm

W sumie nigdzie w zasadach nie było określone, że Arcymistrzyni nie może gościć bliskich osób w swoim gabinecie. Na pewno musiała mieć pewność, że żadne dokumenty nie zostaną skradzione jednak do tego miała zestaw kluczy oraz biurko, w którym wszystko co istotne chowała. Łącznie z butelkami najznamienitszych trunków, które umilały jej czas oraz… dosyć niecodziennymi zabawkami, z którymi może Katerine zapozna. Niemniej w Inkwizytorce nie było jedynie pożądanie, a uczucie, które kiełkowało i stopniowo rozwijało się w głębszą, partnerską miłość. Tymże uczuciem obdarzyła tancerkę, która na parkiecie najpierw ją urzekła, a w siedzibie skradła jej serce swoim wnętrzem. W końcu jak sama określiła to nie pójdzie z byle kim do łóżka, a Adrastia była jej pierwszą kochanką, z którą dzieliła ten wyjątkowy moment w życiu. Zresztą pewnie będą po latach wspominać ten dzień, jednak bez własnych dzieci no bo jak tak kobieta z kobietą! Najwyżej sobie adoptują szkraba i wychowają, jeśli kiedykolwiek najdzie je kaprys, by mieć własną rodzinę.
Jeszcze bardziej była zadowolona z powodu zgody, którą otrzymała. Nie była to zła oferta, gdyż Czerwonowłosa mogła sobie pozwolić na naprawdę wiele wewnątrz swojego gabinetu. Selene już się o tym przekonała, gdyż Torment została przyjęta przez arcymistrzynię praktycznie w samym szlafroku. Nie było wtedy żadnego nacechowania emocjonalnego poza matczyną troską o swoją podwładną, która traktowana była jak własne dziecko. Czując dłoń tancerki na policzku, Adrastia jedynie przytuliła się nim, pragnąc więcej pieszczot oraz dotyku. Oblizała wargi tuż po tym muśnięciu, by zebrać smak ust dziewczęcia i rozkoszować się nim. Nie spodziewała się jednak tego, że dziewczę ją pochwyci. Otworzyła oczy szeroko, jednak nim zdążyła zrobić cokolwiek, poczuła między nogami kolano kochanki. Jęknęła z przyjemności, gdyż skóra dziewczyny ocierała się o płatki jej kwiecia, sprawiając przyjemność. Na policzkach Inkwizytorki wykwitły rumieńce, a Arcymistrzyni poczuła się teraz bardzo ulegle wobec dominującej kochanki, która miała na nią ochotę. Wzdłuż kręgosłupa przeszedł przyjemny dreszcz, a podbrzusze paliło ją żywym ogniem czując jak pożądanie i pragnienie bliskości narasta.
- Smacznego – jedyne co zdążyła powiedzieć zanim ich języki zaczęły tańczyć wewnątrz ust. Inkwizytorka pomrukiwała z przyjemności kiedy sama ocierała się o kolano kochanki, znacząc na nim ślady stopniowo narastającą wilgotnością swojego kwiecia. Pomrukiwała w trakcie pocałunków oraz zaciskała mocniej palce na dłoni dziewczęcia, by chwilę potem również zapragnąć dać jej przyjemność. Swoim kolanem zaczęła poruszać i drażnić kobiecość kochanki. Czerwonowłosa przeciągnęła na siebie kochankę, a biodra unosiła w górę i w dół ocierając się o jej kolano. Pragnęła być teraz zdominowana przez swoją kochankę, od której pragnęła otrzymać więcej pieszczot. Była teraz jak zwierzątko, które łaknęło atencji swojej właścicielki, a noga Adrastii owinęła się wokół uda dziewczyny, by mieć pewność że źródło przyjemności nie zniknie od tak. Oddech przyśpieszał, a z ust wydobywały się pomruki rozkoszy, gdy do całego ciała wlewała się czerwona mgła pożądania.
Spojrzała w jej oczy kiedy przyszła przerwa w pocałunkach i wymruczała, tak pokornym głosikiem – Kochanie, sprawmy sobie przyjemność jednocześnie. Zjedzmy się w tym samym czasie – powiedziała muskając jej dolną wargę ustami, jednak nie przygryzając, a całując a adoracji.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Czw Mar 23, 2017 7:31 am

Zamruczała z zadowolenia, czego mogła chcieć od życia? Miała kochającą ją kobietę u boku, nie musiała się przejmować niczym. Zadowolona przeciągnęła się w jej ramionach i przymknęła powieki podczas pocałunku jakim się obdarzały wzajemnie. Zamruczała cicho z zadowolenia i przycisnęła się jeszcze bardziej do Ad. Słysząc jej słowa uśmiechnęła się lekko. Objęta nogami kochanki nie odstępowała jej nawet na milimetr. Wsunęła się niemal jeszcze bardziej, tak że ciała obu kobiet niemal wciskały się w siebie. Mrucząc z rozkoszy jaką dostawała od kochanki nie była dłużna jej tej przyjemności. Bowiem zaraz potem jej noga wsunęła się jeszcze głębiej ocierając się nieco bardziej intensywnie.
- Ale jak chcesz tego dokonać moja droga?
Zamruczała jej do ucha. Teraz, Ad miała stu procentową pewność, że Kaś nigdy nie miała żadnego partnera przed nią. Co innego drobne pieszczoty tylko po to by podrażnić się ze swoją ofiarą, a co innego to, co działo się między kobietami. Jej dłoń zaczęła błądzić po ciele Ad, masując co rusz przeróżne skrawki jej ciała, od biustu po pośladki aż w końcu trafiły w odpowiednie miejsce, gdzie zaczęła drażnić kobiecość kochanki. Jej zadziorny uśmiech nie schodził z twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Czw Mar 23, 2017 9:47 am

Ta bliskość odbierała inkwizytorce dech w piersiach. Czuła jak rozkosz rozpala jej wnętrze, a przyjemny nacisk ciała kochanki zachęcał na tylko więcej. Bicie serca czerwonowłosej było tak intensywne, że myślała w pewnym momencie iż organ wyskoczy z jej piersi. W głowie miała zamglony obraz rzeczywistości, który przysłaniały kotary pożądania oraz namiętności względem swojej partnerki. Pomruki oraz delikatne jęki wydobywały się z jej gardła po każdym otarciu się swoją kobiecością o kochankę oraz przy samym pocieraniu kwiecia Kateriny przez inkwizytorkę. Poczuła, że kolano dziewczęcia wsunęło się jeszcze głębiej, była na granicy bólu, dyskomfortu oraz wielkiej przyjemności, którą otrzymywała. Wszystko to mieszało się ze sobą dając iście wybuchową mieszankę, a Glamred była teraz jak zwierzątko, które należało do Kateriny i pragnęło pieszczot oraz uwagi.
Uśmiechnęła się pod nosem, gdyż zapowiadało się, że będzie musiała wprowadzić swoją ukochaną w świat związków kobiety z drugą kobietą. Może wiedziała jak się droczyć oraz rozpalać do czerwoności, a zawrócenie w głowie Stronheim przyszło jej z ogromną łatwością, ale wyglądało na to, że miała dużo mniejsze doświadczenie praktyczne. Nie miała się czego wstydzić, gdyż Adrastia była jej pierwsza kochanką, z którą uprawiała seks. Czerwonowłosa mruczała zadowolona czując błądzący dotyk swojej kochanki, która stopniowo docierała do jej kobiecości. Fiazzo mogła poczuć, że jej ukochana była gotowa na więcej oraz była rozpalona. Objęła dłonią dziewczę i zaczęła ją drapać wzdłuż kręgosłupa, stopniowo schodząc do pośladków, na których się zacisnęła. Spojrzała jej z iskierką pożądania w oczach, która zaczęła się rozrastać do rozmiarów pożaru, a błogi uśmiech przyjemności nie schodził z jej ust.
Przysunęła się twarzą bliżej do szyi kochanki i ucałowała ją. Po zeszłej nocy nadal były ślady, a malinki przerodziły się w purpurowe ślady, z których inkwizytorka była dumna. Ucałowała szyję dziewczęcia i szepnęła do uszka – Pokaże Ci, jak również inne metody dawania sobie przyjemności przez dwie kobiety – zamruczała i przekręciła się z nią, tak by znaleźć się na górze. Ucałowała kochankę namiętnie, a następnie usiadła na jej podbrzuszu uśmiechając się do niej zadziornie. Zarzuciła włosami na bok i odwróciła się do niej, przysuwając swoją kobiecość bliżej jej twarzy, kiedy sama Adrastia mogła dobrać się do płatków kwiecia swojej ukochanej. Zakręciła kusząco tyłeczkiem, zachęcając Katerine do skonsumowania dania przygotowanego przez inkwizytorkę, a w tym czasie czerwonowłosa zaczęła drażnić kobiecość kochanki za pomocą swojego języka. Najpierw zaczęła je całować, a potem lekko podrażniać zębami płatki, które już rozchylone stały się idealnym celem dla zręcznych, długich palców arcymistrzyni. Wsunęła do środka najpierw dwa palce, a potem trzy, sprawiając kochance intensywne pieszczoty jej okolic intymnych. Wiedziała, że musi uważać by nie wsadzić ich za głęboko, gdyż może przerwać jej błonę dziewiczą i w ten sposób rozdziewiczyć. Oczywiście zakładając, że nadal ją miała i nie uszkodziła jej sobie podczas rozciągania się, bo w końcu była tancerką więc musiała być wygimnastykowana. Kiedy zaś kochanka zaczęła sprawiać Adrastii przyjemność, z jej gardła popłynęły pomruki oraz subtelne jęki przyjemności.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 7:27 am

Cicho zamruczała wtulona w kobietę. Była dziewicą, i fakt gdyby Ad zechciała ją pozbawić błony wystarczyłoby nieco bardziej pobaraszkować. W końcu nie była prostytutką w klubie a zwyczajną dziewczyną z dobrego domu, która miała dość siedzenia na dupie. Dla tego biorąc życie w swoje ręce brnęła w to, co uznała za stosowne. Nawet, jeśli w oczach rodziców byłoby to niemoralne dla "damy takiej jak ona". Miała gdzieś co myślą inni i zawsze robiła to na co miała chęci. Do tego plotki, jakie słyszała dawały jej do zrozumienia, że nie tylko ona brnie przed siebie, widać niemal poszła w ślady Ojca. Chociaż...nie do końca, ona może i uciekła z domu, chcąc się usamodzielnić, zacząć żyć wedle siebie, ale nigdy by nie zdradziła ukochanej osoby. Gdy Inkwizytorka znalazła się na niej przystawiając swoją kobiecość pod jej nos nie czekała...chwilę potem zaczęła drażnić ją językiem i przygryzać wsuwając w nią palce i drażniąc ją do granic możliwości. Ona sama czując pieszczoty jęczała z rozkoszy. Nieco wygięła się bardziej w jej stronę czując co rusz jak oblewa ją totalna rozkosz. Zamruczała cicho nie przerywając swojej ciężkiej pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 5:28 pm

Zapowiadało się, że życie inkwizytorki bardzo się zmieni. Nie będzie już spędzała wieczorów w towarzystwie młodych i ponętnych adeptek, które przychodziły do niej czyste niczym łza w poszukiwaniu rozwiązania swych problemów. Będzie za to miała u swego boku namiętną oraz porywczą kochankę, która mimo, że była dziewicą to jej myśli do najczystszych nie należały. Zresztą najpewniej ten stan utrzyma się bardzo długo jeśli nie na stałe. W końcu Katerina była jeszcze młoda i mogła zmienić zdanie w trakcie związku, a na samą myśl czerwonowłosa odczuła ukłucie w sercu. Jakby ktoś jej wbił kołek osikowy w klatkę piersiową, jednak mimo zakładania dziwnych płaszczyków i nocnego życia nie była krwiopijcą. O ile rzecz jasna nie liczyć zdzierstwa podczas handlu, gdyż wtedy często przypinano jej metkę żydówki, której procenty były tak lichwiarski, że klękajcie narody. Nie ma lepiej targującej się osoby niż Adrastia.
Kobieta czuła narastającą rozkosz powodowaną pieszczotami leżącej pod nią kochanki. Pieczołowicie zajmowała się jej kwieciem, jednocześnie wypełniając atmosferę pokoju swoimi jękami oraz pomrukami. Obie były teraz jak duo w chórze namiętności oraz przyjemności. Śpiewały arię rozkoszy, a nieubłaganie zbliżały się dalsze części spektaklu, w trakcie którego Glamred planowała pokazać swojej kochance jeszcze parę pozycji. Między innymi znane nożyce, a kiedy kobiety były już zaspokojone to zaproponowała kąpiel. Oczywiście jakiś czas po tym jak złapały oddech, poczuły jeszcze trochę bliskości oraz oddały sobie odrobinę czułości przed pójściem do wanny. Stronheim dodała olejki do kąpieli, a na dodatek nie mogła przepuścić okazji, by wymasować seksowne ciało swojej kochanki oraz bardzo dokładnie je umyć przez co skończyło się to kolejnym stosunkiem w wannie. Rozlały trochę wody, jednak ubrane w końcu udały się na miasto, by zjeść śniadanie w jednej z droższych restauracji. Potem Adrastia zabrała Katerinę do siedziby Inkwizycji, gdzie pokazała jej swój gabinet oraz sypialnie. Jaki był tego koniec? Zapewne się domyślicie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Katerina
Córeczka tatusia i mamusi
avatar

Liczba postów : 33
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 5:41 pm

Pieszczotom nie było końca, jednak wszystko ma swoje początki i końce. Jednak gdyby to od nich zależało, zapewne spędziłyby cały dzień, jak nie tydzień w łóżku splecione w swoich ramionach. Jednak niestety, jeść trzeba. Również inne sprawy, które nie mogły zostać oddane na trzeci plan musiały być wykonane w tym również, przeniesienie się młodej Kaś do gabinetu kochanki. To tam teraz miała być jej sypialnia, jej dom. To tam, w odmętach murów Inkwizycji znajdować się będzie jej nowy dom. Gdy w końcu udało się im wydostać z łóżka i wykąpać się poczuła przyjemne mrowienie. Rozkosze jakie podczas kąpieli miały miejsce były nowym doświadczeniem. A potem...potem zjadły śniadanie na mieście i ruszyły do budynku Inkwizycji. To tam, wszystko się skończyło. Jak...to takie oczywiste, że niemal można namalować przepiękny obraz aktu spełnienia obu kochanek.
zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t435-katerina-fiazzo#4895
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 6:48 pm

W końcu po zakupach oraz zaniesieniu ksiąg do Inkwizycji przyszedł czas, by zaprowadzić Azazel do jej nowego domu. Miała w głowie pewien zamysł jakim był właśnie ten jeden pokój w budynku spółki Stronheim. Obładowane pakunkami kobiety w końcu dotarły pod gmach, który tętnił aktualnie życiem. Wozy przyjeżdżały, były rozładowywane na tyłach i odjeżdżały ponownie załadowane pakunkami. Adrastia przywitała się z paroma kupcami, wymieniła się z nimi spostrzeżeniami na temat towarów oraz zamówień oraz również przedstawiła im swoją córkę. Większość z nich była doprawdy zdziwiona, że inkwizytorka posiadała swoją latorośl, a jeszcze więcej patrzyło na Azie jak na kandydatkę na pojedynczą przygodę. Oczywiście nie mówili tego otwarcie przy Arcymistrzyni, która te lisie intencje wyczuwała i byle jakiemu kupcowi nie pozwoli dobrać się do córki. Cnota Azi była czymś cennym i tego nie odda byle jakiemu facetowi. Najpierw takowy będzie musiał przekonać teściową, że jest godny córki, a mógłby tego dokonać na dwa sposoby. Przepić ją albo pokonać na ubitej ziemi. Oba wydawały się mało możliwe, jednak istniała jeszcze trzecia opcja jaką było udowodnienie, że faktycznie troszczy się o córkę z innych względów niż zaciągnięcie do łóżka na jedną noc.
Otworzyła drzwi przed Azią i wprowadziła do środka. Wewnątrz był spory ruch, a kupiec przy biurku miał pełne ręce roboty. Pamiętała, że na górze jest wolne pomieszczenie, w którym miała dopiero następnego dnia poznać się z Kateriną i spędzić wspólną noc, która zaowocowałaby przeprowadzką kochanki do siedziby organizacji. Na dzisiaj jednak było zaplanowane inne wydarzenie, którym było pokazanie córce mieszkania.
Weszła z nią na piętro po schodach i uchyliła drzwi do izby zapraszając ją gestem dłoni do środka. Kiedy córka weszła do środka, macocha oparła się o ramę drzwi i założyła ręce na piersi uśmiechając się do niej.
- Może nie tak stylowe, jednak wymieni się część mebli, pomaluje deski i możesz tu mieszkać. Korzystali z tego głównie pracownicy więc wybacz, że może tutaj pachnieć facetem – rzuciła gdyż faktycznie czuć było tu typowy męski zapach. Część mebli się wymieni, a podłogę odnowi. Adrastia zresztą zamówi jej fachowców, którzy udekorują gniazdko tak jak będzie chciała Az. Inkwizytorka podeszła do córki i objęła ją od tyłu w pasie zerkając przez ramię na pokój – Chwilowo mam tylko to, ale przyślę Ci odpowiednich ludzi i udekorują wszystko tak jak sobie tego zażyczysz. Cena nie gra roli skarbie – powiedziała i cmoknęła córkę w policzek. Poczochrała jej włoski i usiadła na łóżku, które zaskrzypiało.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 7:19 pm

Przy sobie miała prócz nowych rzeczy, jeszcze stare. Te, które się nadawały, kilka sukien, które choć zakupione nie tak dawno temu, dzisiaj nosiły na sobie ślady zniszczeń przez znoszenie. Jednak na tyle, jeszcze zdatne, że Azia postanowiła je zabrać ze sobą. Młodziutka wiedźma nie spodziewała się tego, że jej życie się tak bardzo odmieni. Zaniesienie ksiąg było dla niej nie lada wyczynem. Cierpiała, zostawiając je w gabinecie matki, ale musiała. Było to najbardziej bezpieczne miejsce. Wiedziała, że jeśli zechce, może przybyć do niej i w każdej chwili poczytać. W końcu nikt nie będzie jej przeszkadzał. Jednak to nie był koniec. Dopiero jak skończyły zakupy zaskoczona Azazel nie wiedziała co powiedziec. Podarunek od macochy był dla niej najpiękniejszą niespodzianką jaką mogła otrzymać. Kilka sukien, kilka par butów, odpowiednio dobranych do kreacji. Ubrana w końcu w nową sukienkę, kroczyła dumnie u boku macochy. Nie jako wiedźma, bez przyszłości. A jako młoda dama, która przed sobą miała całe życie. Uśmiechnięta ujęła lekko ją pod ramię idąc w milczeniu poznawała okolice, wiedziała gdzie są. Znała te tereny, nie tylko dla tego, że przebywała tutaj dość często, ale też dla tego, że przeważnie unikano miejsca, gdzie mogą krążyć Inkwizytorzy. Jak dla Azazel było to miejsce idealne. Zaskoczenie jednak wykradło się jej na twarz w chwili, gdy kobieta przedstawiła ją jako swoją córkę. Znali ją, z pomocy jaką otrzymywali tutejsi biedacy, a czasem i oni sami. Pamiętali jej twarz, jednak nadal nie mogli widać połapać się kim jest. Lekko skinęła głową, tym którym została przedstwiona by po chwili ruszyć za matką.
- Jest tutaj pięknie. To jest lepsze miejsce niż lepianka. Dziękuję.
Dodała cicho i uśmiechnęła się lekko do niej. Jednak nie dawało jej spokoju, to że powiedziała kim jest. Czyżby się nie obawiała? Jednak dla Az było to bardzo miłe. Czuła się potrzebna i kochana.
- Nie obawiasz się, że informacja kim jestem dla Ciebie może okazać się bardzo...niebezpieczna? Nie chodzi mi o mnie, ale o Ciebie, wiedźmy mogą się do mnie dobrać, by dopaść się do Ciebie. Martwię się o Ciebie mamo.
Dodała cicho i wtuliła się w nią gdy została objęta w pasie.
- Wystarczy nieco odświeżyć i wywietrzyć. Naprawdę nie trzeba sprawiać tutaj willi.
Roześmiała się lekko i wtuliła się w matkę z troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pią Mar 24, 2017 9:30 pm

Trzeba było przyznać, że córka mimo życia w lesie to miała całkiem dobry gust. Kupiła sobie piękną, czerwoną suknię, a do tego jeszcze odpowiednia para butów. Wyglądała teraz bardziej jak szlachcianka z dobrego domu, która właśnie kroczyła u boku czegoś dziwnego lub po prostu kochanki z niższych sfer, gdyż taką mogła się wydawać właśnie Adrastia. Szła pod rękę ze swoją córką i niespecjalnie przejmowała się biedakami, którym przecież i tak Azazel będzie pomagać. Tylko teraz bardziej legalnie i jawnie. Zresztą teraz były o wiele gorsze problemy niż jacyś tam łachmaniarze, którym można było zamknąć usta kawałkiem chleba . Była Fanny, którą trzeba się było zająć jak najszybciej nim tamta dokopie się do czegoś co mogłoby być niewygodne dla Glamred. Dobrze jednak, że wszystkie brudy Arcymistrzyni nie były prane jawnie, a w największym sekrecie, o którym mogły wiedzieć tylko osoby z bezpośredniego środowiska czerwonowłosej.
Uśmiechnęła się do swojej córki i poklepała ją pieszczotliwie po policzku – Któż uwierzy łachmaniarzowi? Regularnie teren mojej spółki patrolują wynajęte przeze mnie osoby, więc będziesz bezpieczna, a jeśli jakaś czarownica okaże się na tyle głupia by zrobić swoje czary mary to długość jej życia wyliczysz z prędkości wiatru, gdyż tak szybko rozsypią się jej prochy po mieście – przytuliła mocniej córkę i poklepała ją po plecach uśmiechając się drapieżnie – Niech tylko spróbują po mnie przyjść. Rozświetlę całe miasto stosami. Nie martw się skarbie. Dam sobie radę i nie od dziś jestem Arcymistrzynią. Mam swoje sposoby, jednak musisz mi obiecać, że teraz będziesz robiła tak jak ustaliłyśmy dobrze? – zapytała i ucałowała swoje dziecię w czoło, lekko przy tym czochrając jej grzywkę dłonią. Robiło jej się ciepło na sercu przez samą myśl, że jej córka tak bardzo się o nią troszczy. Było to zarazem tak urocze i miłe, że czarownica ma na uwadze stan zdrowia osoby, która posłała znaczną część jej sióstr na stos.
- Ale odrobina luksusu przyda Ci się. Nie żyjesz już w lepiance, a masz własny dom w mieście. Poza tym nie chcesz chyba, by jakieś przypadkowe robactwo dostało się do tych pięknych rzeczy, które kupiłyśmy? – zapytała mrużąc lekko oczy w takim udawanym gniewnym wyrazie twarzy, po czym zaraz się rozpromieniła – Patrz ile masz plusów urządzania mieszkanka. Powiesz swojemu facetowi, że sama uwiłaś sobie takie piękne gniazdko, a jak jeszcze pokażesz się w tej kiecce to po prostu szczęka mu opadnie i będziesz miała go tuż pod obcasikiem – zachichotała na samą myśl takiego biednego zięcia, którego miałaby Adrastia. Wzięty pod but przez gorącą czarownicę, a na dodatek jeszcze dociskany przez teściową, która chce dla swojej córeczki jak najlepiej. Sytuacja nie do pozazdroszczenia jednak jeśli by się kochali to nie miałaby nic przeciwko temu, żeby nawet taka osoba była z jakiegoś niskiego stanu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sob Mar 25, 2017 9:21 am

Fakt, gdyby ktoś pisnął chociaż odrobinę, że Azazel, jest pasierbicą Inkwizytorki zostałby zapewne wyśmiany i skierowany do innego dilera. Jednak, ostrożności nigdy za wiele. Lepiej dmuchać na zimne i być przezornym niż lekkomyślnie poddać się niewiadomemu. Azia miała zamiar bacznie obserwować to co będzie się działo dookoła. Jednak zaraz potem zrezygnowała gdy usłyszała, że będzie strzeżona lepiej, niż sama Królowa Anielska. Ba, będzie ciągle pod obserwacją zaufanych ludzi matki. To ją nieco uspokoiło. Ufała jej jak nikomu innemu. W końcu była żoną jej ojca. Kochał ją, poślubił...więc widocznie nie miał zamiaru pozostawić ją samą jak palec. Widać, jednocześnie nie spodziewał się tego, kim zostanie jej macocha ale zadbał o to by Azia kiedyś trafiła na kobietę, którą kochał. Cieszyła się, że trafiła pod piecze swej macochy.
- Zatem, jestem spokojniejsza. Jednak nadal wolę pozostać ostrożna nigdy nie wiadomo co się może stać. A co do sukien...oczywiste, że nie chciałabym by coś się z nimi stało..są takie piękne.
Westchnęła cicho pod nosem i wtuliła się w nią jeszcze mocniej.
- Tak, będę robiła tak jak kazałaś. Koniec z ukrywaniem się, będę pomagała legalnie z tego co mi dostarczysz. Żadnych ksiąg, które są związane z magią wszystko jest u Ciebie, jak będę chciała przychodzę do Ciebie i tam w spokoju mogę czytać. Nie czaruję, nie używam magii by się nie wydać. Sprowadzam w pułapkę Fanny.
Zawahała się nieco, ale zaraz potem dodała nieco niepewnie.
- Czy...czy jeśli ją pojmiecie, będę mogła być przy przesłuchaniu jej?
Zapytała cicho, nie dla tego że chciała się upewnić, że kobieta dotrzyma słowa, ale dla tego, że chciała przekonać się, jakie intencje miała Fanny względem niej.
- Nie jestem sobie pewna, ale kiedyś słyszałam, że potrafi hipnotyzować, nie wiem czy to prawda. Ale lepiej trzymać się na baczności. Nigdy tego nie widziałam, ale widziałam jak wgniatała kosze do śmieci jak się wściekła. Sama czułam też to, jak bardzo się wścieka jak potrafi być niebezpieczna.
Dodała po chwili zerkając jeszcze na matkę, gdy do jej uszu doszła informacja o partnerze.
- Nie sądzę, by jakiś się mną zainteresował. Nie mniej, jeśli takowy się znajdzie, mogę ugiąć nieco prawdy.
Roześmiała się pod nosem i musnęła jej policzek.
- Ta sukienka. Mam nadzieję, że może kiedyś...
Zarumieniła się nieco zmieszana. Cieszyła się, że w końcu mogła poczuć się jak dama. Już sama świadomość tego, że może się nią zainteresować ktoś inny była dla niej  nie lada wyczynem. Jednak zaprzestała odtrącania ów myśli a oswajać się z tym, że może kiedyś..w końcu jak wspomniała jej macocha, nie musiał wiedzieć kim jest. Lepiej by nie wiedział. Dla bezpieczeństwa nie tylko jej, ale i jej matki. Postanowiła, że będzie się pilnie szkoliła u boku matki by nie wydać tego kim jest a tym samym nie sprawić problemu matce. Troska względem macochy była dla niej oczywista. W końcu przyjęła ją pod dach, dała jej dom, pozwoliła jej założyć własną firmę. Czuła się nie tylko częściowo spełniona, ale i szczęśliwa. Dotknęła wiszącego miedzy jej biustem wisiorka i uśmiechnęła się lekko.
- W wolnym dniu chciałabym, byś zabrała mnie na grób Ojca. Chciałabym mu podziękować.
Dodała z uśmiechem na ustach. Owszem, chciała podziękować, miała ku temu duże powody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Sob Mar 25, 2017 3:12 pm

Adrastia miała pewien pomysł cóż powinna z Azazel począć. Planowała zrobić pewien szwindel z dokumentacją i wprowadzić ją w szeregi adeptów Inkwizycji. W końcu najciemniej pod latarnią i tam raczej nikt nie będzie jej szukał. Musiała jednak skompletować listę osób, którym może zaufać. Myślała, by porozmawiać z Mistrzem Żniwiarzy, by ten zajął się ochroną młodej Cortez. Był doświadczoną osobą i mógłby przydzielić jej naprawdę dobrze przygotowanych ludzi do obserwacji. W końcu nie ma lepszych obserwatorów nad skrytobójców, którzy muszą najpierw rozpoznać teren, by przystąpić do akcji. Paradoksalnie również świetnie nadawali się do ochrony, gdyż wiedzieli gdzie szukać luk w ochronie. Poza tym Adrastia była kiedyś Grabarzem więc wie jak sfałszować papiery dostatecznie dobrze, by nikt się nie połapał o tym, że zostało dodane do listy jeszcze jedno nazwisko. Azia zaczęłaby naukę w Inkwizycji, zaś na drugą zmianę Glamred nauczyłaby ją jak opanować swój żywioł. Zresztą w dużej mierze nauka w Akademii wymagała cierpliwości oraz samokontroli, więc naturalnie tego córka by się nauczyła. Jej problemem było teraz to, że jest zbyt emocjonalna przez co jej moce szaleją i niszczą wszystko w pobliżu. Nad tym będą musiały popracować, a zanim znajdzie się na liście uczniów, Stronheim nauczy ją pewnych rzeczy. W sumie ich relacja układała się trochę inaczej niż w bajkach, gdzie macocha zawsze była tą złą personą, która podcinała skrzydła głównej bohaterce. Może to była kwestia tego, że inkwizytorka zdołała po części przeciągnąć córkę na swoją stronę i zasiać to ziarenko niechęci wobec gatunku czarownic?
- Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Załatwię Ci najlepszą ochronę oraz możliwość uczęszczania do Akademii, jednak musisz się pilnować, by przypadkiem nikt się nie dowiedział, że jesteś czarownicą. Dlatego pójdziesz tam dopiero wtedy, gdy nauczysz się panować nad swoimi emocjami – pouczyła córkę głaszcząc ją w trakcie tego po jej aksamitnych włosach, którym w sumie przydałaby się jakaś wizyta u fryzjera. Dopiero teraz jej to przyszło do głowy, że mogła zabrać Azazel jeszcze do zakładu, by doprowadziła swoje włosy do porządku i zapewniła im nieco luksusu. Najwyżej następnym razem.
- No – przytaknęła uśmiechnięta i poczochrała pieszczotliwie pasierbicę po główce. Chociaż te księgi tak naprawdę nie będą jej potrzebne. Wiedźmy jako tako nie miały czarów, a ich moc bardziej wynikała z mutacji, która trawiła ludzkość. Sama Adrastia nie wykorzystywała żadnych inkantacji lub żadnych bzdetów, a po prostu mogła spalić cokolwiek miała w zasięgu wzroku. Wystarczyło się na tym dostatecznie skupić, a dla lepszego efektu wykonać gest, by cel został spopielony. Jedyne co wartościowego mogą wyciągnąć z tych ksiąg to zapiski na temat innych czarownic lub jakieś ewentualne dodatkowe receptury. Mogą również się przydać w celach edukacyjnych dla młodych inkwizytorów, by pokazać czym nie należy się sugerować. Nie istniała czarna magia, ani też biała, a po prostu moce czarownic.
- Mogę Cię wprowadzić w charakterze świadka jednak pamiętaj, że nie możesz przerwać katu przesłuchania. Nawet jeśli Fanny będzie tego chciała – zwróciła jej uwagę. Zresztą miała już plan kogo przy okazji ukarze i poobserwuje sobie jak pracuje. Miała tu na myśli Selene, która ostatnio zebrała od niej burę w gabinecie, a przecież należało dać dziewczynie możliwość zrehabilitowania się w jakiś sposób oraz pokazania, że nie jest niekompetentnym katem. Przy okazji to będzie świetna okazja, by sprawdzić jak wiele Torment się nauczyła w tym czasie, a Azazel powoli zacznie przyzwyczajać się do metod pracy inkwizytorki.
- Hipnoza to zwykle autosugestia lub zwykłe oszustwo. Rzadko kiedy działa, a najbardziej podatne są na nią dzieci. Chyba, że to jest rdzeniem jej mocy jednak z tego co mówisz to jest to jakiś rodzaj telekinezy. Zneutralizujemy ją bardzo szybko, by nie zniszczyła przy okazji kawałka miasta – miała na myśli zastosowanie gazu bojowego lub innej rozpylanej substancji, która może doprowadzić do paraliżu układu nerwowego. Coś od Evelyn weźmie i rozpyli to na Fanny, a reszta pójdzie gładko. Kobieta opadnie z sił, a Adrastia po prostu podniesie jej ciało i zaciągnie na stół katowski, gdzie wszystko się przygotuje. Mieli już sposoby na osoby władające podobną zdolnością, dlatego Fanny nie będzie specjalnym problemem. Jedynie może być bardzo waleczna, jednak nie ukryje się już nigdzie.
- Ale jak już znajdziesz sobie chłopa to macie nie próżnować i zrobić mi minimum dwójkę wnucząt – powiedziała z minką dziecka, które pragnęło dostać cukierka za wszelką cenę. Zresztą w inkwizycji było całkiem sporo dżentelmenów, którzy mogli zainteresować się wdziękami jej córki. Ciekawe jednak jak wielu z nich wytrzyma towarzystwo przyszłej teściowej? Bo na seks przedmałżeński raczej nie przyzwoli, a jakby nie daj boże ktoś zrobił jej krzywdę, to Stronheim dołoży wszelkich starań, by zrobić takiemu delikwentowi z życia piekło.
- Obiecuję, że Cię tam zabiorę. Będziemy pewnie chodziły razem dwa razy w miesiącu – powiedziała i złapała córkę za dłoń, obracając ją w swoją stronę. Pogłaskała Azie po policzku i uśmiechnęła się do niej ciepło – Mam nadzieję, że zobaczę Cię w tej sukience wraz z narzeczonym, a potem w białej sukni i welonie. Tylko grzecznie mi przed ślubem! Nie robić dzieci przed ślubem, bo wyjdzie drożej na weselu– puściła jej oczko i zaśmiała się.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Nie Mar 26, 2017 9:53 am

Wiedźma rodziła się z genem magii, o czym doskonale wiedziała młodziutka Azazel. Jednak jak to bywa, w domach gdzie matka stara się uchronić swoje pisklaki robiła wszystko by ukryć Azie przed światem, chociaż ten świat od dawna wiedział o jej istnieniu, może nie czyniąc jak na razie nic z jej istnieniem, jednak jak wszystko ma swój koniec tak i życie w niewiedzy musiało się zakończyć. Azazel wiedziała o swoim genie jaki posiadała, wiedziała jednak jedno...wprowadzona przez opiekunkę w błąd jeszcze za jej życia przekonana była, że to właśnie z ksiąg czerpie swoją wiedzę, to księgi sprawiały, że dziewczyna czuła się pewniej i spokojniej. A co w nich było? Wszystko, dosłownie wszystko. Od trucizn po środki uśmierzające ból.  Od talizmanów po same chroniące talizmany. Wszystko po trochu. Jednak nie było w tym nic, pozytywnego. Gdyby Adrastia zechciała się zatopić w odręczne pismo ksiąg doszłaby zapewne do wielu nazwisk, które niestety nie były znane Azazel. Dziewczyna nie miała kim są ów osoby wymienione. Nie miała pojęcia w końcu kto, kim jest. Nie wychodziła z chaty do czasu, aż nie osiągnęła szesnastu lat, gdzie zaczęła wymykać się by pomagać innym. To właśnie wtedy zaczęła się przyglądać otoczeniu w zupełnie inny sposób. Dzisiaj jednak wszystko się zmieniło.
- Akademii?
Uniosła brew zaskoczona ale skinęła głową w milczeniu, czemu by nie? W końcu dodatkowe zajęcie to całkiem coś przyjemnego. Mogła się więcej uczyć niż mogła siedząc w chacie.  Gdy otrzymała zgodę od macochy odnośnie przebywania na przesłuchaniu skinęła głową. Czemu by nie? Nie miała powodu by przerywać. W końcu nie będzie nic strasznego na przesłuchaniu prawda? No miejmy taką nadzieję...ale, tak czy inaczej. Azia nie miała zamiaru się wycofać.
- Dobrze, obiecuję, że nie będę przeszkadzała.
Uśmiechnęła się lekko i wtuliła się nieco w matkę. Wysłuchała tego co ma do powiedzenia i skinęła głową.
- Dużo pogłosek chodzi po mieście, dla tego wolę by te informacje dotarły do Ciebie niż by miało się okazać, że niespodziewanie Ci zagrozi.
Odezwała się przyglądając się otoczeniu, w którym miała teraz mieszkać. Dostrzegła dopiero po chwili, że zamiast kilku snopek siana znajdowało się tam łóżko. Prawdziwe łóżko. Uniosła zaskoczona brew i nieco się uśmiechnęła. Jednak słowa matki wytrąciły ją z rozmyślań i przeniosła zaraz wzrok na kobietę. Te ślepka, niemal błagające rozbawiły ją, ale nie widziała powodu by odmawiać.
- Może...jeśli będzie odpowiednią partią na ten krok czemu nie.
Roześmiała się pod nosem i odetchnęła pod nosem, nawet nie podejrzewała, że może poznać, kogoś kto skradnie jej serce. Była przecież osobą, która choć ma swoje za uszkami to jednak stroniła od mężczyzn tylko dla tego, że wolała się nie wychylać za bardzo. Zresztą, nawet gdy pomagała, mało kto widział jej twarz. Zawsze skryta pod kapturem, nigdy nie ujawniając swego lica.
- Doskonale. Już nie mogę się doczekać by odwiedzić ojca.
Dodała a zaraz potem roześmiała się słysząc słowa Ad. Ślub? Wesele? Biała suknia? Nie...to nie dla Azi, do tego gdzie jej do baraszkowania przed ślubem? Sama nie pozwoli się tknąć, a po ślubie to już w ogóle! Czemu? Może to panika? Strach? A może po prostu się wstydziła swego ciała? Po pijaku może i prędzej by się dała rozebrać, a nawet sama by się rozebrała do bielizny, a potem...potem by padła jak kawka nieprzytomna i spanikowana.
- Mamo...
Wydukała zmieszana a rumieńce na jej policzkach zaogniły się jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Nie Mar 26, 2017 11:08 pm

- Akademii imienia Św. Rozalii, czyli miejsca, przez które musi przejść każdy inkwizytor. Zapewniają edukację na wysokim poziomie jak również nauczają wielu innych przydatnych rzeczy – wyjaśniła. W sumie chciała córkę posłać do szkoły, by ta nabyła nieco wiedzy o otaczającym ją świecie jak również dokształciła się w dziedzinie bycia inkwizytorką. Szkoła powinna zapewnić jej niezbędne podstawy, zaś kiedy Azazel ją ukończy, wtedy Adrastia przejmie pałeczkę i będzie ją uczyła na własną rękę fachu. Poza tym miało to jej zająć nieco czasu i nie wzbudzać podejrzeń, które mogłaby wywołać gdyby zbyt często kręciła się w pobliżu Arcymistrzyni. Rzecz jasna trzeba będzie również załatwić to i owo, by nikt przypadkiem nie odkrył prawdziwej tożsamości Cortez. Odpowiednie rozkazy bezpośrednio od Stronheim powinny załatwić sprawę. Zresztą najpewniej wpisze ją na listę ze swojego nazwiska żeby wiadomo było o kogo chodzi.
- Jedną osobę najpewniej da radę zahipnotyzować jeśli to w ogóle działa. Dlatego pójdziemy na nią w kilka osób, by jak najszybciej ją obezwładnić, a potem przyprowadzimy do pokoju przesłuchań. Tym się jednak chwilowo nie martw skarbie – uspokoiła córkę, gładząc ją palcami delikatnie po policzku. Swoją drogą Adrastia od jakiegoś czasu chciała przeprowadzić remont tego pokoju oraz wymienić w nim kilka rzeczy, by nieco dogodzić sobie i osobom mieszkającym w nim. Wymieni najpewniej materac, na którym córka będzie spała jak również część desek, które pewnie przeżarły korniki. W sumie samo łózko mogłaby od razu wymienić, jednak z tym będzie znacznie więcej zachodu.
Glamred już miała w głowie paru kandydatów, z którymi zapoznałaby córkę. Nie patrzyła czy są bogaci, gdyż pieniądz w tym nie grał roli ani też posag. Liczyło się, że dane osoby były porządne oraz miały swoje zasady, a przy okazji wiedziała czego się po nich spodziewać. Już nie mogła się doczekać tych chwil, które ustawiałaby, byle tylko dziecię mogło znaleźć kogoś kto ją kocha z wzajemnością. Wiedziała, że ta szare i spokojne myszki zwykle najbardziej rozrabiają w sypialni. Były nieśmiałe tylko do pewnego momentu, bo gdy raz zakosztowały władzy nad mężczyzną, wtedy nie mogły się od niej oderwać. Uzależniała jak najlepszy narkotyk i nie tylko chodzi o noszenie spodni w związku, a po prostu władzę jako taką.
- No już córciu, zrobisz to kiedy będziesz chciała. Żartowałam tylko. Nie będę wam zaglądała do sypialni, ale jednak chcę poznać mężczyznę, któremu oddasz swoje serduszko – powiedziała rozsiadając się na łóżku, z którego właśnie wyskoczyła jedna sprężyna. Usłyszała tylko dźwięk upadającego kawałka metalu na podłogę, a w rogu dostrzegła przedmiot, który wystrzelił z łóżka.
- No na tym raczej nie poharcujecie razem dlatego trzeba będzie je wymienić – rzuciła żartobliwie i zerknęła na rumianą twarz swojej córki. Rzuciła jej szelmowski uśmieszek i kontynuowała
- Wolę kobiety, ale powiem Ci córuś, że z facetami musisz krótko. Jak weźmiesz go pod pantofelek to już połowa sukcesu za Tobą. Musisz tylko rozkochać go w sobie i dbać, bo jeśli kocha i nie czuje się wykorzystywany jak muł, wtedy na pewno będzie wierny. Bądź jak boa dusiciel! Jak złapiesz to nie puszczaj! - zażartowała.
Jaki powinien być według Ciebie idealny mężczyzna? No pochwal się jakiego księcia z bajki byś sobie wymarzyła – rzuciła wskazując miejsce obok siebie dłonią. Była niezwykle ciekawa jakie cechy charakteru, a nawet wyglądu są istotne dla jej latorośli. Zresztą Azia była już w takim wieku, że powinna rozważać znalezienie sobie partnera, który by ją zrozumiał oraz wspierał w trudnych chwilach. Nie zawsze matka będzie mogła fizycznie wesprzeć, a nie chce w razie czego zostawiać jej samej gdyby coś się stało.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pon Mar 27, 2017 7:59 pm

Skinęła głową, Akademia widać miała zapewnić jej nie tylko lepszy start. Ale też lepsze jutro. Dla tego nie protestowała, nie miała ku temu powodu. Chciała się szkolić, chciała się uczyć i zdobywać wiedzę. Dla tego była wdzięczna matce, że mogła się szkolić pod jej skrzydłami.
- Akademia, w takim razie dobrze. Postaram się być pilną uczennicą i nie poddać się za szybko.
Roześmiała się pod nosem i spojrzała na matkę z powagą na twarzy.
- Jeśli uznasz, że jest on odpowiednim partnerem...nie widzę powodu do sprzeciwu. Jednak co jeśli zorientuje się po jakimś czasie kim jestem? Wiesz, że wtedy może być źle...bardzo źle. A czy rozkocham go w sobie...nie wiem czy potrafię. Nigdy...nigdy nie miałam styczności z mężczyznami, nawet z chaty mnie nie wypuszczała z obawy, że ktoś może mnie dostrzec. Nie znam się na facetach.
Skrzywiła się ale skinęła głową. Na znak zgody a gdy ta usiadła, a sprężyna runęła niedaleko nich uśmiechnęła się pod nosem. Usiadła obok matki zamyślając się na chwilę.
- Hm...jaki powinien być? Uparty, zdecydowany...pewny siebie...troskliwy ale też tak nieco...zazdrosny. Nie wiem...hm..może powinien dążyć do obranego celu....Wygląd niema znaczenia, ładna miska jeść nie da.
Uśmiechnęła się nieco pod nosem. Jaki powinien być odpowiedni kąsek dla Azi? Tego nie potrafiła ocenić. Dla niej liczyło się to co miał w sercu. Azia nie wybrzydzała, była tego pokroju, że godziła się na wszystko pod odpowiednią linią obrony. Do tego dziewczyna miała małe wymagania, niemal minimalne. Nie potrzebowała wiele by być szczęśliwa. Może i czas było do ożenku, ale jakoś nigdy nikt nie ingerował w niego. Ona sama zaś nigdy się nie spieszyła z tym. Nieboszczka nie nalegała, ona nie mówiła. A teraz...teraz wszystko się zmieniło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 129
Join date : 25/02/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Wto Mar 28, 2017 2:58 am

- Ucz się pilnie, gdyż łatwo wypaść z tej szkoły – Akademia miała naprawdę wyśrubowane wymagania i zwyczajnie lenie wypadały w trakcie. W końcu nie każdy musi zostać inkwizytorem lub nie wszyscy mają do tego predyspozycje. Jeśli ktoś sobie świetnie radził z matematyką oraz zarządzaniem to trafiał do Grabarzy, a innym przykładem mogą być osoby sprawne fizycznie. One mogły trafić chociażby na dalsze treningi w tym kierunku, by móc ostatecznie skończyć na stanowisku Żniwiarza, od którego wymagało się precyzji oraz sprawności fizycznej, by móc walczyć. Dla każdego coś dobrego można rzecz. Ciekawe jaką ścieżkę obierze Azia? Na pewno nie nadawała się na zabójczynię, ani tym bardziej do Balsamistów. Chociaż może jakby się postarała to mogłaby z Eve dogadywać się i opracowywać coraz to lepsze trucizny lub medykamenty oparte na ziołach. Mogłyby nawet na swój sposób znaleźć wspólny język w tej kwestii. O ile rzecz jasna Mistrzyni Balsamistów nie przegoniłaby jej z powodu jakiegoś nietypowego zachowania.
- Nie musisz zakładać najczarniejszego scenariusza. Mógłby się nigdy nie dowiedzieć, a zawsze możemy zrobić Ci bardzo przekonujące alibi w postaci artefaktu umieszczonego wewnątrz ciała. Rzadko zdarza się, że inkwizytor trzyma coś wewnątrz siebie, gdyż może dojść do infekcji lub innych nieprzewidzianych powikłań, ale zawsze możesz z tego skorzystać. Najlepiej byłoby gdybyś nigdy mu o tym nie powiedziała, a jak już go rozkochasz to nawet nie przyjdzie mu do głowy zapytać o taki szczególik – puściła jej oczko. Przecież wiadomo, że jeśli zakręci mężczyźnie pupą i biustem przed oczyma to tamtemu na moment przysłoni pewne perspektywy. Co jak co, ale w 90% to działało na krótszą bądź dłuższą metę, a Azia nie miała czego się wstydzić. Zwłaszcza, że takie niedoświadczenie może tym bardziej zwabić samców pragnących zaopiekować się zagubioną kobietką, a zaraz potem spróbować ją usidlić do prywatnego użytku. To były naprawdę proste stworzonka, które nie zdawały sobie sprawy, że tak naprawdę to kobiety mają nad nimi władzę cały czas. Mogli się wypierać, jednak koniec końców efekt był taki sam.
Wysłuchała opisu tego kochanka, którego wymarzyła sobie Azia. W sumie nie takiego obrazka księcia z bajki się spodziewała, a trzeba było przyznać, że ten nawet był całkiem realny. Jak się zastanowiła to w Inkwizycji faktycznie było takich kilka osób, którym można przypisać wymienione cechy. Na dodatek nawet nie byli brzydcy i obejdzie się bez zakładania torby na głowę w trakcie nocy poślubnej.
- Muszę przyznać, że spodziewałam się innego obrazka księcia z bajki, ale w sumie ten wygląda na bardziej realnego. Znam parę takich osób, jednak na razie nie zaprzątaj sobie tym główki – pogłaskała córkę po policzku i wstała z łóżka – Pójdę zamówić Ci nowy materac. Póki co rozgość się, a ja tymczasem muszę wrócić do pracy. Poleniuchowałam sobie, a tam pewnie już mnie ścigają. Prześpij się dzisiaj w zajeździe obok bo to łóżko też od razu wymienię – powiedziała drapiąc się po głowie i udając, że nic się nie stało. Właśnie zamiotła problem swojego lenistwa pod dywan, a tymczasem przytuliła córkę i udała się do wyjścia z siedziby spółki. Zanim wyszła zostawiła na biurku pliczek banknotów, by Azazel miała za co kupić sobie zjedzenie i wynająć pokój. Inkwizytorka wyszła z siedziby i udała się w stronę sklepu cieśli oraz znajomego kupca, który załatwiał materac do jej łóżka w gabinecie.
/ZT

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Czw Kwi 06, 2017 6:29 pm

Droga do domu nie trwała długo. Jednak gdy się zbliżali do posiadłości Spółki Azazel dostrzegła baczne spojrzenia "ochroniarzy". Uśmiechnęła się lekko i skinęła im głową na przywitanie. To dzięki nim miała pewność, że nic jej tutaj nie grozi. Żadna wiedźma nie miała prawda wstępu w jej okolice, nikt nie miał możliwości zbliżyć się, jeśli nie był z Inkwizycji czy po prostu nie była to Adrastia.
- No i jesteśmy na miejscu.
Uśmiechnęła się lekko otwierając drzwi do mieszkania. Weszła do środka i zerknęła na Żniwiarza.  Wnętrze było już o wiele bardziej, przejrzyste i dostępne do użytku. W środku stało już odpowiednio dobrane łóżko takie, że pomieściłoby ze spokojem nawet ze trzy takie drobne istotki jak ona. Ściany odświeżone, podłoga wymieniona. Wszystko idealnie tak jak się należy. Uśmiechnęła się lekko i weszła do środka.
- Czuj się jak u siebie.
Puściła mu oczko z uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Wto Kwi 11, 2017 10:02 pm

Inkwizytor szedł całą drogę tuż obok niej rozglądając się dookoła siebie, ponieważ w całym swoim życiu nigdy nie był w tej okolicy. Nigdy nie przyjmował zleceń zabójstw na członków inkwizycji, a swoją wysoką pozycję posiada również od niedawna, chciał sprawować swój urząd najlepiej jak tylko potrafił, ale wiedział, że bardzo daleko mu do perfekcyjności z racji małego doświadczenia. Był dobrym, a wręcz wyborowym Żniwiarzem, lecz Mistrzem Żniwiarzy cóż... Najgorszym nie był lecz do najlepszego brakowało mu bardzo dużo. Gdy doszli do miejsca, w którym mieszkała Azazel uśmiechnął się ponieważ stał przed budynkiem, o którym wiele razy słyszał będę w murach Inkwizycyjnej twierdzy. Słyszał różne rzeczy, a teraz on sam mógł się przekonać co jest prawdą a co jedynie fikcją literacką i mitem. Pierwsze w gmachu co rzuciło mu się w oczy to systemy obronne, ponieważ "dom" był zabezpieczony tak, że nawet on mógłby mieć problem z włamaniem się do niego niepostrzeżenie. Widział wzrok strażników wwiercających się głęboko w jego ciało, czekających tylko na jeden niepewny ruch ze strony Mistrza Żniwiarzy. Zaatakowaliby go? Któż to wie, jednak Bren postanowił tego nie sprawdzać i grzecznie kroczył krok za swoją wybranką. Gdy usłyszał, że doszli na miejsce uśmiechnął się ciepło do dziewczyny patrząc jak otwiera drzwi w odległości około 2-1,5 kroku przyglądając się dokładnie całemu jej tyłowi. Lustrował ją od stóp po czubek głowy nie omijając najdrobniejszego milimetra jaj ciała. Momentalnie tuż obok palącej serce miłości pojawiło się również pożądanie, które ściskało aż Flamelowi krtań. Wszedł do domu lecz już nie podziwiał otoczenia, mimo iż nie było przeciętnym wnętrzem domu szarego człowieka. Znowu istniała tylko piękna, poznana niedawno niewiasta.
- Piękny dom Azazel- rzucił dalej podążając za kobietą w bliżej nieznanym mu kierunku.
- Śliczna jesteś pewna, że chcesz bym się tutaj czuł jak w domu? - zapytał z przekąsem puszczając oko wybrance.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Wto Kwi 11, 2017 10:14 pm

A i owszem, dom jak i jego otoczenie było bacznie strzeżone przez ludzi matki jednak tak, że sama Azia o tym nie wiedziała. W końcu informacje odnośnie gości córki samej głowy Inkwizycji muszą być dostarczane na bieżąco, a nigdy nie wiadomo co może się jeszcze stać. Dla tego, Azia po prostu nie przejmowała się szmerającym tu i ówdzie ludźmi. Dla niej byli po prostu potrzebującymi nikim więcej. Ona sama jednak gdy tylko weszła do mieszkania odłożyła resztki zakupów i uniosła wzrok na Brendana.
- Dziękuję, jeszcze mu dużo brakuje do perfekcji, ale może za jakiś czas będzie idealny. Poza tym, muszę też pomyśleć o spichlerzu na produkty. Wiesz, takie małe hobby w wolny czas.
Uśmiechnęła się lekko i zerknęła na niego zaskoczona.
- Oczywiście, że masz się czuć jak u siebie w domu. Jesteś moim gościem, przecież nie będziesz siedział jak na szpilkach prawda? Do tego byłoby to dość...niegrzeczne.
Roześmiała się wesoło i podeszła do dzbanka by wstawić wodę do herbaty.
- Napijesz się czegoś? Kawy, herbaty? Może jakieś ziółka?
Uśmiechnęła się niewinnie i zaczęła krążyć w poszukiwaniu dodatkowych szklanek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Czw Kwi 13, 2017 8:42 pm

- Z przyjemnością napiłbym się kawy, ale muszę ci powiedzieć, że w towarzystwie takiej kobiety to nie ważne co się pije, a musi być idealne - "Posłodził aż 3 łyżeczki" całe otoczenie i był z tego dumny. Wiedział, że kobiety lubią jak często podkreśla się ich piękno inteligencję oraz inne przymioty. Brendan również wiedział w jaki sposób to zrobić by nie przesadzić, bo przecież zbyt duża ilo
- A propos spichlerza, o którym wspominałaś to wspomniałaś również o jakimś hobby. Mogłabyś mi zdradzić jakie to hobby, bo być może znam kogoś idealnego do budowy spichlerza.- Uśmiechnął się do dziewczyny i zbliżył się do niej.
Jeżeli jednak chodzi o poczucie się jak w domu i siedzenia na szpilkach to problem tkwił w tym, że Flamel nie czuł się jak w domu od czasu śmierci jego ojca. Niby miał przepiękny dom postawiony za pieniądze z zabijania i żołdu inkwizycyjnego, ale cóż dalej nie czuł sie w nim jak w domu, nie czuł że może tam robić wszystko, nie czuł że jest bezpieczny, że te przysłowiowe cztery ściany są jego twierdzą i ogniskiem, do którego zawsze może wrócić. Bren wolał mówić o domu jako o miejscu, w którym są jego najbliżsi a nie miejsce, które można kupić za złoto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   Pon Kwi 17, 2017 11:08 am

- Mówisz, kawy...
Uśmiechnęła się delikatnie, udając że nie dosłyszała jego słów. Chociaż musiała przyznać, że jego słowa były dla niej bardzo miłe. Sama uśmiechnęła się pod nosem delikatnie rumieniąc się po uszy. Na wzmiankę o hobby roześmiała się lekko.
- Moje hobby związane jest właśnie z pomocą. Nim odnalazłam przypadkowo matkę pomagałam jak zauważyłeś już na ulicach. Rozdawałam pieczywo, oraz leki. Odzież...to samo będę robiła teraz. Mam obiecała mi pomóc. Zakładam własną działalność. No i zastanawiałam się czy nie nadać jej tytułu "Czarna Pani". Ludzie znają mnie pod tym pseudonimem, mogłabym tak im pomagać nadal. A spichlerz potrzebowałabym do towaru. Przygotowując wiele rzeczy musiałabym je gdzieś składować.
Dodała z uśmiechem na twarzy. Nie wiedząc, że Adraista miała w tym też swój cel. Kto wie, czy i jej przyszły małżonek nie wykorzysta tej okazji, ale czy miałaby coś przeciwko? Raczej nie, sama była nieświadoma tego wszystkiego, po prostu działała wedle własnego "ale" a czy ktoś wykorzysta...wszystko zależało od tego jak to będzie robił.
- Hm..niestety, kawy jeszcze nie kupiłam, sama nie pijam kawy...któryś z mamy ludzi miał mi dostarczyć odrobinę kawy w razie gości. Niestety, nie spodziewałam się, że tak szybko będę miała gości.
Roześmiała się lekko i podeszła do niego z kubkiem gorącej herbaty.
- Mam nadzieję, że herbata może być?
Zapytała stawiając dwa kubki na stoliku. By zaraz potem samej usiąść obok niego, była nieco zmieszana i skrępowana. Co było dość widoczne na jej twarzy.
- Przez długie lata wychowywałam się z dala od innych ludzi. Jedynie wymykałam się wieczorami z chaty gdy miałam już te naście lat. Mogłam wtedy poznać innych ludzi. Nie tylko matkę i jej koleżanki. Ukrywała mnie, gdy ktoś przychodził, albo wyganiała na podwórko bym nie widziała co robią. A ja...podglądałam ucząc się tego co one potrafiły,ale to było mimo wszystko za mało. Chciałam więcej...to dla tego wymykałam się czasem nieco poza miasto by poćwiczyć moją moc.
Przyznała cicho uśmiechając się pod nosem, bo doskonale pamiętała jak wściekła poparzyła się nie raz i nie dwa nie potrafiąc zapanować nad magią Ognia. Do dzisiaj jej się to przytrafiało. Ale co poradzić? Ważne, że mogła nim władać. Robić co chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba spółki Stronheim   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba spółki Stronheim
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Pchli targ-
Skocz do: