IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac pod ratuszem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 15, 2016 6:43 pm


Miejsce wielu spotkań, codziennie mijane przez setki ludzi, zapełnione po brzegi przez tłumy w niemal każdej porze dnia. Sporych rozmiarów plac, wyłożony kocimi łbami, od którego odchodzą główne ulice. W jego centrum wybudowany jest ratusz miasta, a w pobliżu znajduje się siedziba Inkwizycji, rynek i stos, czyli wszystko, co przeciętny mieszkaniec Wishtown potrzebuje do szczęścia.
Plac okalany jest na całej długości lampami gazowymi, zapalanymi przez latarnika, gdy zacznie się ściemniać. Cała przestrzeń jest utrzymywana w czystości, wraz z idealnie zadbaną roślinnością; jest to w końcu miejsce reprezentujące całe miasto.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
Master of puppets
Ofiara
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 15, 2016 9:46 pm

Wczorajszego wieczoru wszyscy czuli jakieś niepokojące napięcie. Coś wisiało w powietrzu, coś cholernie ciężkiego, ale nikt oczywiście nie umiała odpowiedzieć na pytanie co dokładnie. Tylko jakiś oszalały staruszek, który wędrował po uliczkach miast mamrotał jakby o jakiś demonach w płaszczu, ale kto by go tam słuchał? Przez tę napiętą atmosferę większość mieszkańców postanowiło zostać na noc w domu, a nie szlajać się po mieście. Oczywiście trafiło się kilka wyjątków, ale kto nimi by się przejmował? Jednak z rankiem trzeba wstać i ruszyć do pracy, prawda? Oczywiście, że tak.  
Pierwsze promienie słońca przebiły się przez chmury i wpadły do mieszkań. Wczesna pora nie sprzyjała jeszcze tłumom na ulicach, ale w jednym miejscu już kilka osób się zebrało i ich oczom raczej nie ukazał się piękny i bajkowy widok skąpanego w słońcu placu przed ratuszem. Nie, zobaczyli coś całkiem innego i bardziej przerażającego. Na latarni przed ratuszem na ciemnoszarym kawałku materiału wisiała osoba, a dokładnie młoda kobieta o  kruczoczarnych włosach, które w tej chwili opadały jej na twarz. Na podniszczonym ubraniu widać było ślady zaschniętej krwi. Tak, kolejna zbrodnia. Pojedynczy ludzie wpatrują się z przerażeniem na kolejną ofiarę i szlochają z przerażenia, kilku rozpoznało czym jest ów czerwony materiał i jak najszybciej uciekli z miejsca zbrodni. Jakaś dama zemdlała w obcięcia swojego ukochanego…
Isabella dostałaś tej nocy patrol po mieście. Cóż, w końcu trzeba pokazać, że Inkwizycja nie siedzi na dupie i nic nie robi związku z ostatnimi wydarzeniami, prawda? Noc upłynęła dość spokojnie i bez awantur, ba, nie widziałaś prawie żadnych oznak życia na ulicach miasta. Właśnie zbliżasz się do rynku, gdzie twój nocny patrol miał się zakończyć. Selene byłaś przy pierwszym przesłuchaniu nieszczęśnika, który znalazł adeptkę. Od tamtego czasu bierzesz udział w złapaniu mordercy dziewczyny. Byłaś w mieszkaniu jej, mieszkała samotnie, nie znalazłaś niczego, prócz rozwalonych mebli, papierów i książek. Tak, czujesz, że właśnie tam dokonała się walka między mordercą, a ofiarą. Przez ostatnie dzień szukałaś informacji, ale nie znalazłaś niczego nadzwyczajnego. Mimo to musisz przecież złożyć raport, a przecież jak przejdziesz przez rynek to będzie szybciej, prawda? Ta sprawa cię w jakiś sposób męczy, a w głowie dalej siedzi słowo z karteczki, którą znaleziono przy dziewczynie. “Suka demona”, ciekawe, prawda? Matthew ostatnio siedziałeś nieco więcej przy papierach niż zwykle. Tak, kilkanaście spraw było trzeba przecież zatuszować, co nie? Same się pod dywan nie zamiotą, ktoś musi im nieco pomóc. Postanowiłeś się zrelaksować przy kuflu piwa, ale ileż można siedzieć w dusznym, śmierdzącym barze? Takim o to sposobem ruszyłeś na ulice, a kroki jakoś same kierowały cię w stronę rynku.Astaroth zarządcą cyrku nie spodobało się, że ostatnio został zamordowany jeden z ich wtyk w miasteczku. Dodatkowo kolejna czarownica, która miała ostatnio do załatwienia jedną z spraw na mieście, po prostu wyparowała, a z tego co wiadomo Inkwizycja na nią nie polowała. Tak, to ciebie wysłali na przebadanie terenu i odnalezienie kobiety. Lily właśnie kierowałaś swoje kroki w kierunku targu, w końcu trzeba jakoś pomagać w pracach domowych, prawda? Najszybszą drogą będzie ta przez rynek, czyż nie? Desideria ty jak każdy słyszałaś o ostatnich zbrodniach. One cię też w jakimś stopniu intrygują. Ba, od jakiegoś czasu chodzi za tobą dziwne przeczucie, którego nie potrafisz do końca wytłumaczyć. Coś nieco znajomego, ale w jakimś stopniu całkowicie innego. Prześladuję cię wręcz to uczucie. Ba, to właśnie ono dzisiejszego ranka właśnie zagnało cię na rynek.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Master of puppets dnia Pią Kwi 22, 2016 7:58 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lily
Chabrowa Niania
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 14/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 15, 2016 10:38 pm

To nie był dobry czas...
A przynajmniej to słyszała z wielu ust, od paru ładnych dni. Pogoda była niezwykle zmienna, jak to bywało o tej porze roku, natomiast nastroje w miasteczku były naprawdę pochmurne. Jakby cały czas padało, a w oddali szykowała się burza. Ona jednak potrafiła odnaleźć i złapać te pojedyncze promienie słońca. Wkrótce zamierzała kupić sobie małe mieszkanko. Wszystko układało się tak, jak tego chciała. Czy to znaczyło, że powinna pozwolić ponurości i strachowi wkraść się do jej wesołego, pogodnego serca? Nie była głupiutka, oczywiście, że wiedziała, że to już nie jednorazowe wydarzenie, czy jakiś przypadek. I kiedy jedni na drugich patrzyli z tą nieprzyjemną nieufnością, ona starała się być tą drugą szalą. Równoważyła ciemność niepokoju, przynajmniej w sercach bliskich jej osób. I choć widziała, że niepokój nadal tam gościł, rozwiewała go swoją obecnością jak tylko mogła najlepiej. Cały ten świat zabójstw był dla niej nieco odległy... Choć była doskonale świadoma, nie odczuwała tego zbyt bezpośrednio, więc mogła sobie wyobrażać, że to po prostu jakaś powieść grozy. Straszna bajka. Nie do końca prawdziwa. Była jednak ostrożna i nie przechadzała się wieczorem poza okolice domu.
Tego dnia zastała matkę w kuchni, szykującą się do wyjścia. Miała nastrój na spacer, bowiem zbyt długie przesiadywanie w domu nużyło ją. Zaproponowała więc, że to ona pójdzie na targ, a mama niech się zajmie dzieciakami i domem. W ten właśnie sposób znalazła się na drodze ku rynkowi. Miała na sobie swoją ulubioną stalowo niebieską sukienkę okrytą dodatkowo płaszczykiem, który wydawał delikatny szelest przy jej każdym kolejnym kroku. Długie, jasne włosy splecione były w dwa warkocze i puszczone luźno po jej ramionach z przodu. W ręku niosła pleciony koszyczek z kraciastą chustą i kartką z wypisanymi zakupami. Resztę swoich drobiazgów miała w małej torebeczce. Szła, nucąc pod nosem jakąś dziecięcą pioseneczkę, kiedy dochodząc do rynku usłyszała pierwsze okrzyki i podekscytowane rozmowy. Uniosła brwi w górę i na moment się zatrzymała. Znaleźli kolejną ofiarę i to w takim miejscu? Przełknęła ślinę. Nie chciała wiedzieć oglądać śmierci, a jednak... Troszkę ją to na swój sposób ciekawiło. To nie było jak te głupie palenia na stosie... To było coś innego. Coś niewłaściwego... I choć nie powinna, ruszyła się z miejsca by dojść do placu i zobaczyć gapiów, a potem wisielca. Koszyczek wypadł jej z ręki, kiedy tak stała zahipnotyzowana. Nieco wstrząśnięta, z zamierającą melodią na ustach, które teraz rozchyliły się w niemym wyrazie szoku, a jej chabrowe oczy zaszkliły się lekko. Było jej przykro. Współczuła tej czarnowłosej...

___________________

Karta Postaci | Mieszkanie | Relacje | Hutson |  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 15, 2016 10:58 pm

Zdążyła już zapomnieć, jak to jest się wyspać. Cała sprawa nie dawała jej żyć, a co dopiero normalnie funkcjonować. Chodziła rozkojarzona, w miejscach niezwiązanych z wydarzeniem pozostawała zupełnie nieobecna, wszystkie myśli poświęcając właśnie tajemniczym morderstwom. Słyszała już tysiące plotek, miała wrażenie, że teorie spiskowe przekraczają już granice absurdu, jednak nie – to był dopiero początek. Początek tej straszliwej gry, w której ginęły niewinne osoby.
Niespecjalnie obchodziła ją kobieta, która prawdopodobnie była wiedźmą; Selene z pewnością zamordowałaby ją sama, gdyby tamta dała jej chociażby najmniejszy powód. Nie mogła się pogodzić z losem, jaki spotkał pozostałą ofiarę, a jedyne co mogła uczynić to pogrążać się w gęstych myślach. Przydzielono jej nieodpowiednie zadanie. Przeklinała je po raz wtóry. Mogłaby torturować podejrzanych. Sprezentować najdotkliwszą śmierć dla szaleńca, który był autorem owych zbrodni. Nie. Ona musiała zbierać informacje, zamiast działać. Przyglądać się sprawie z dystansu, zamiast pobrudzić sobie ręce. Och, jak Selene nienawidziła bezczynności!
Kroczyła szybko, wściekle. Dłonie silnie zaciskała w pięści, jakby to miało w czymś pomóc. Spieszyła się, choć nie miała ku temu powodu. Może w Inkwizycji mają już nowe informacje? Może zdemaskowano tego chorego skurwiela? Dałaby sobie dłoń uciąć, że sprawczynią jest wiedźma. Nie sądziła, że nienawiść do tejże rasy może się jeszcze kiedykolwiek pogłębić, jednak teraz cała wrzała w niewytłumaczalnej złości. Wyszła na centrum placu, nawet nie podnosząc głowy. Dopiero po znacznym czasie spostrzegła się, że coś nie gra… Nie. Czyżby to…? Przeklęła szpetnie. Odwróciła się prędko od zbiegowiska, czując nieopartą potrzebę przywalenia w coś, cokolwiek…
Chwilę zajęło, nim doszła do siebie. Była Inkwizytorką, a funkcja jaką pełniła, zmuszała do pewnych zachowań. Z kamienną twarzą przeciskała się przez tłum, wprost do centrum wydarzenia, aby wkrótce z żalem spojrzeć na twarz osoby, którą niegdyś znała. Czuła, że powinna rozgonić całe zgromadzenie, jednak przez dłuższy czas nie była w stanie wydobyć z siebie słowa; stała jak sparaliżowana, wzrok wlepiając w jej przysłonięte włosami, martwe oczy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sob Kwi 16, 2016 7:59 am

Isabelle szła powoli ulicami, a jej buty wydawały cichutki stukot w rytmie jej kroków. Nie żeby jej to przeszkadzało, nie o świcie, w nocy ten odgłos mógłby ją przedwcześnie zdradzić, a to mogłoby jej przysporzyć niemałych kłopotów, jeśli o takich można mówić przy Inkwizytorce.
  Wyznaczono jej nocny patrol i nie dziwiła się temu. Po ostatnich wydarzeniach śmiało można było wykluczyć przypadek. Coś się działo i wszyscy o tym wiedzieli, a mieszkańcy muszą poczuć, że Inkwizycja prowadzi śledztwo. Mimo wszystko, szerzące się jak zaraza plotki, wcale nie ułatwiały znalezienia sprawcy. Wręcz je utrudniały.
  Dziewczyna potarła oczy. Całą noc przechadzała się po ulicach i nie spotkała nikogo, nie licząc psów czy kotów. Ludzie bali się i zamykali w domostwach, by nie być następną ofiarą. Kilku śmiałków przebywało po zmierzchu na ulicach, ale szybko uciekali do wewnątrz, widząc postać kobiety, maszerującej przez ulice.
  Tak naprawdę, śmierć kobiety nie zbyt ją ruszyła. Nie żeby była osobą bez serca, ale tych jej nie znała, więc czemu miałaby się przejmować? W dodatku była wiedźmą, więc prędzej czy później i tak skończyłaby na stosie.
  Promienie słońca zalały ulicę, którą zmierzała w kierunku rynku, by zakończyć służbę. Zmrużyła lekko oczy i przerzuciła przez ramię warkocz, w który wieczorem splotła włosy, żeby ich ruch pod wpływem wiatru, nie zdradził jej zbyt wcześnie. Z oddali dobiegły ją poruszone głosy, więc przyspieszyła kroku i wparowała na rynek.
  Od razu rzuciło jej się w oczy zbiegowisko, a krew zawrzała z gniewu. Zaczęła przeciskać się między ludźmi, którzy szybko uskakiwali z miejsca, widząc jej płaszcz. W końcu stanęła, niezdolna iść dalej. Widziała ją nieco z boku. Włosy zasłaniające twarz i charakterystyczną szatę członkini Inkwizycji. Lewą dłoń zacisnęła w pięść, aż paznokcie mocno wbiły się jej w skórę. W tej chwili nie miało to dla niej znaczenia, mogły nawet rozharatać ją do krwi. Prawą dłonią złapała pokrowiec i rozejrzała  się, jakby morderca był wśród ludzi. Spojrzała w kierunku martwych oczy kobiety.
  - Zabiję skurwiela, znajdę go i obedrę ze skóry, a potem zabiję – syknęła cicho.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Isabelle dnia Nie Kwi 17, 2016 9:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sob Kwi 16, 2016 7:21 pm

Jaka jest Astaroth każdy widzi i wie. Wyróżniająca się z tłumu, narwana i szukająca przygód wszędzie, gdzie tylko się da. Nikt nie pomyślałby, że na taką nieodpowiedzialną dziewczynę spadnie ciężar szukania ofiar lub potencjalnego mordercy... Ale od początku.
Jak powszechnie w cyrku wiadomo, jeśli słyszysz obok siebie figlarny chichot lub dostrzegasz blask ognia, na pewno ściągnąłeś na siebie uwagę Astaroth i szybko się od niej nie odczepisz. Będzie cię denerwować i będzie przy tobie wisieć jak kula u nogi, dopóki nie znajdziesz jej lepszego zajęcia. Nie inaczej było tym razem. Znudzona tańczeniem z ogniem, po prostu rzuciła wszystko w cholerę i zaczęła zaczepiać jedną z głów całej tej porąbanej instytucji, jaką był Cyrk, przeszkadzając mu na wszelkie sposoby i zdawała się nie zauważać lub po prostu ignorować wszystkie delikatne próby powiedzenia jej, żeby przestała zawracać ludziom dupę. Podziałało dopiero wtedy, kiedy dostała super-hiper-mega ekscytującą misję, aby zapoznać się z sytuacją, w którą Cyrk był zamieszany. Jedna osoba martwa, druga rozpłynęła się w powietrzu. Brzmi jak niezła gratka, prawda? Nic dziwnego, że zaraz po tym, jak otrzymała więcej informacji o całym zdarzeniu, czym prędzej ruszyła w miasto.
Tak właśnie znalazła się na rynku, na który weszła skocznym krokiem, chociaż bardzo starała się wyglądać poważnie, bo przecież dostała bardzo poważne zadanie i nie powinna go lekceważyć. Z początku myślała, że to sprawka Inkwizycji. Zabili wtykę, a później zajęli się jej znajomą czarownicą. Nic nowego. Wiedźmy były zabijane każdego dnia, w tym nie było niczego dziwnego. Napatoczyła się jakiemuś Inkwizytorowi, a ten po prostu ściął jej łeb. Problem w tym, że słyszała coś o zabitej adeptce, która na pewno nie była nosicielką wadliwego genu, więc w sumie...
Wtedy z zamyślenia wyrwały ją głosy tłumu, który zebrał się wokół... czegoś. Astaroth ze względu na swój wzrost miała mały problem ze zlokalizowaniem problemu, więc musiała przedrzeć się przez gąszcz ludzi, aby wreszcie na własne oczy ujrzeć ciało Inkwizytorki wiszącej na lampie, przez co całkiem mina jej stężała i momentalnie spoważniała.
- O w mordę... - mruknęła i razem z tymi słowami jej nadzieja, że to wszystko było sprawką Inkwizycji, legła w gruzach. Powinna się cieszyć, że kobieta w płaszczu zawisła, bo to było swoistym pomszczeniem wszystkich wiedźm, jakie mogła zabić za życia, a jednak Astaroth wcale się nie cieszyła. To oznaczało, że po mieście grasował jakiś cholerny psychopata, który w przeciwieństwie do Inkwizycji nie zabijał legalnie. To z kolei powodowało, że kolorowe kapturki będą próbowały dojść do prawdy podobnie jak ognista czarownica, której nie uśmiechało się pchać łap tam, gdzie mogły zostać ucięte przy samej głowie albo przez mordercę, albo przez tych, którzy umiłowali sobie mordowanie bogu ducha winnych wiedźm. Póki co jednak stała nieruchomo, z kamienną twarzą wpatrując się w nieruchome oblicze martwej kobiety.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 212
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Kwi 17, 2016 1:06 am

Matthew siedział w tym barze chyba całą noc. Zwaliło się na niego bardzo dużo roboty, wręcz można było powiedzieć, że nic innego przez trzy ostatnie dni nie robił, tylko wypełniał papiery. Normalnie nie przeszkadzał mu nawał pracy. Ba! Nawet lubił mieć zajęte ręce, lecz każdy ma swoje granice. Poza tym był jeszcze jeden powód dla którego tu przyszedł. Całe Wishtown od paru dni nie mówiło o niczym innym, tylko o tych zagadkowych morderstwach. W pracy właściwie nie warto było podejmować jakiegokolwiek innego tematu rozmowy. Na dodatek jedna z zamordowanych kobiet była adeptką. Trochę naiwnie myślał, że dowie się czegoś więcej w barze. Niestety jak można było się tego spodziewać, potwierdziło się tylko to, że mieszkańcy miasta są przerażeni, lub oburzeni brakiem reakcji ze strony inkwizycji, więc gdy tylko zaczęło świtać postanowił opuścić to miejsce.
Na zewnątrz wyciągnął swoją fajkę i skrzętnie ubił w niej tytoń, a później odpalił. Sprawa ta śmierdziała, bo mimo iż wiedźmy ginęły tutaj codziennie sam to sposób zabicia i miejsce porzucenia ciała, były nad wyraz niecodzienne. O adeptce już nic nie wspomni i jeszcze do tego ta kartka... Jedno wiedział na pewno - morderca nie poprzestanie na tylko dwóch ofiarach. Wnerwiało go strasznie to, że nie mógł się przez swoje stanowisko oficjalnie zająć tą sprawą. W jego mniemaniu o wiele lepiej nadawał się do tego, niż jakieś przypadkowe pół-mózgi. Dlatego właśnie postanowił zająć się tym na własną rękę, ale nie do końca wiedział od czego zacząć.
Jego nogi jakoś same poprowadziły go na rynek. Tak pochłonięty był w swoich przemyśleniach, że mało nie zobaczył tłumu który zebrał się przed latarnią. Otrząsnął się dopiero, kiedy wpadł na czyjeś plecy. Chciał już zacząć przepraszać, gdy nagle spostrzegł, że wszyscy dookoła niego z przerażeniem wpatrują się do góry. Sam też uniósł głowę i... O boże... Jego fajka o mało nie wypadła mu z ust. Jakby podświadomie zaczął się przedzierać przez tłum do wisielca. W końcu był na tyle blisko, by zidentyfikować tą kobietę. Znał ją właściwie tylko z widzenia, więc nie była to dla niego jakaś większa strata, lecz jeszcze przez pewien czas nie mógł zdjąć z niej swoich oczu.
Kiedy już przestał wpatrywać się już w nieboszczyka, jego wzrok wylądował na znajomej, rudej czuprynie. Stała przed nim jego kuzynka i najwyraźniej była tym widokiem bardzo roztrzęsiona. Przypomniało mu się, że to właśnie ona miała sporządzić raport o adeptce. Warto by było wypytać ją o szczegóły, lecz wiedział, że Selene nie będzie skora do współpracy, ale musiał chociaż spróbować. Podszedł do niej i jakby nigdy nic zapytał.-Długo tutaj już tak wisi?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Kwi 21, 2016 4:26 pm

Przeczucie. Nigdy go nie lubiła, a tym bardziej nie ignorowała... Dlatego właśnie pozwoliła sobie ponownie podążać za nim słuchając przy tym swej siostry. Ona przecież nigdy nie kłamała. Ona po prostu była tą dla której świat nic nie znaczył poza Sam. Owe uczucie działało w dwie strony lecz nasza inkwizytorka płaciła za nie wielką cenę... Przecież wierzyła siostrze. Kochała ją na swój sposób dzięki czemu na nowo oddała jej swoje ciało oraz myśli by ta mogła udać się w miejsce jakie zdawało się ją wzywać. Zew ten był niczym muzyka. Im bliżej celu tym bardziej wyczuwalny... Jednak wraz z każdym krokiem Sam odczuwała coś więcej. Dziwny szum. Skąd pochodził? Nie, nie wiedziała jednak mimo wszystko brnęła dalej. Przebijała się przez tłum ludzi czując na sobie ciekawskie spojrzenia oraz ból. Przecież źle załatana rana nadal ją bolała... Jednak musiała odrzucić wszystkie myśli. Musiała poddać się temu co kierowało jej ciałem oraz co zaprowadziło ją na plac przed ratuszem.
Czemu tu przyszła?
Możliwe, że jej wewnętrzne ja skłaniało ją ku temu. Możliwe, że pragnęła dostać się do miejsca gdzie zawsze coś się dzieje, a może po prostu pragnęła wejść do ratusza. Przecież to tutaj można wiele się dowiedzieć, a ostatnie zabójstwa zdawały się interesować ją bardziej niż sekcja jaką ostatnio przeprowadzała. Jednak odrzućmy myśli o niej. Nie są ważne! Teraz przecież liczy się coś innego. Fakt że wyczuwała w powietrzu znajomą woń. Czuła, ze przebywa znów pomiędzy osobami jakie zdają się być jej podobne... Przecież to coś... Było tutaj tak samo jak wiele istnień nic nieświadomych... Lecz ona wyczuwała... Była przecież jedną, z nich... Była jedyną jaka potrafiła określić, to co nie pozostało nazwane. Jednak czy wiedza ta pomorze jej w dostaniu się do ratusza? Zresztą znając życie znów wpakuje się w coś czego będzie żałować lecz jak na razie nie przejmowała się tym... Była przecież tu i teraz... Była jedną, z wielu a zarazem jedyną w tym tlumie, a może..? Tak czy inaczej coś wisiało w powietrzu lecz co? Zapewne czas odsłoni przed nią zasłonę, a jeśli nie coż... Nie będzie się przejmować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Master of puppets
Ofiara
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 22, 2016 9:23 pm

Czujecie ten dreszcz niepokoju, pełznący niczym jakiś ohydny, oślizgły robal wzdłuż waszego kręgosłupa? Słyszycie cichy i jakby kpiący z was szept strachu? On dobrze wie, że w jakimś stopniu się cholernie boicie, nawet jeśli staracie się go schować przed innymi. Dobrze wie i ma z was świetny ubaw. Tu się wszyscy boją, tylko głupiec tego, by nie zrobił. Ci, którzy zrozumieli, że w pobliżu zjawiła się Inkwizycja, pchani strachem i plotkami na temat losu biedaka, który znalazł młodą adeptkę od razu postanowili jak najszybciej zwiać z miejsca zbrodni. Starali się to zrobić ukradkiem i jak najszybciej.  W końcu nie chcą skończyć jak tamten. Nie są głupi. Nie chcą stać się kolejnymi męczennikami w sprawie Najświętszej Inkwizycji. Nie, oni mają domy i rodziny, którymi trzeba się zająć. Tak, a syknięcie Isabelli tylko, by ich w decyzji ucieczki utwierdziło.
Ci, którzy bliżej podeszli do powieszonej kobiety mogli zauważyć, że na jej czole jest coś wypisane. Cóż to takiego? Skup swój wzrok i spróbuj rozszyfrować te dwa słowa. Litery o rdzawym kolorze układały się w “Kundel Lucyfera”. Czymże jest to napisane, hm? Chyba sami się domyślacie, prawda? Głupi nie jesteście, a to chyba jest aż zbyt oczywiste. Zostaje tylko pytanie czyja krew to jest…
Czujesz, że nie powinno cię tu być, prawda Lily? Mimo to trudno ci odwrócić wzroku od tej masakrycznej sceny. Ciekawość czy strach? A może to i to, hm? Zostałaś lekko potrącona przez kilka osób, które chyba nawet nie zwróciły uwagi na twoje istnienie. Nikt nie schylił się, aby podnieść twój koszyczek i podać ci go. Sama nie byłaś przez dłuższą chwilę zainteresowana nim. W końcu jednak udało ci się oderwać spojrzenie od wisielca i zauważyłaś w trzech osobników w czerwonych płaszczach. Co teraz zrobisz, hm? Słyszałaś przecież plotki o mężczyźnie, który znalazł adeptkę, prawda? Żadna z nich nie była przyjemna. Selene poznajesz ją. Znasz jej twarz aż za dobrze. Ludzi ze swojego wydziału trudno nie pamiętać. Zwłaszcza tych bardziej przesłużonych. Zdarzało ci się z nią rozmawiać. Jak ona miała na imię, Sel? No dalej, dalej, przecież dobrze wiesz, że to Elisabeth. Kilka razy z nią trenowałaś, rozmawiałaś, wymieniałaś się sposobami przesłuchań. Trochę ją zdążyłaś polubić, co nie? A co teraz widzisz? Jej puste spojrzenie i bezwładne ciało. Co czujesz, hm? Boisz się o własną skórę, w końcu ktoś poluje na członków Inkwizycji, czy jesteś rozwścieczona, to jak? Co teraz zrobisz? Och, cóż za gwałtowne słowa wrzucone z ust Isabello. Wściekłość cię zżera. W końcu jakim prawem ktoś podniósł dłoń na Świętą Inkwizycję? Najpierw adeptka, teraz ona. Coś wypadałoby zrobić, z tym prawda? Rzucać groźbami każdy potrafi, ale nie wszyscy potrafią je wprowadzić w życie. O, czyżbyś nie zauważyła jeszcze dwóch płaszczy o znajomych kolorach tak nie daleko siebie? Astaroth czemu jeszcze tu jesteś? Czemu patrzysz się na tego wisielca? Nie wyczuwasz zagrożenia, które jest tak blisko ciebie? Nie widzisz tych trzech płaszczy? Przecież wiesz jak może się to skończyć jeśli cię złapią i dowiedzą się, że jesteś wiedźmą, prawda? Masz przecież inne zadanie, a martwa na nic się nie przydasz. Z resztą, kto by chciał umierać w tak młodym wieku? Raczej nie ty. Matthew cóż za zimne i opanowane podejście do sprawy. Po co komu uczucia, gdy trzeba rozwiązać zagadkę, prawda? Lepiej jej poświęcić umysł, a nie jakimś obcym osobą. Kto wie, może takie zachowanie zapunktuje w Inkwizycji na twoją korzyść, albo dowiesz się czegoś ciekawego? Ale czy nie męczy cię jakieś, chociaż lekkie, uczucie, że powinieneś zachować się ciut inaczej? Nie, Desideria to nie chęć wejścia do ratusza cię tu ściągnęła. To było coś całkiem innego i właśnie miałaś to przed swoimi oczami w postaci kolejnej ofiary. Chwila i już widziałaś trzech inkwizytorów. I co teraz zrobisz, Sam? Wycofasz się, czy spróbujesz się co nieco dowiedzieć o tym wszystkim? Podejdziesz do kogoś i zapytasz czy będziesz się przyglądała temu wszystkiemu z pewnego dystansu, a może zrobisz coś całkowicie innego?
Ale cóż to? Któż to się pojawił jako kolejny? Och, no tak kolejny ciemnoszary płaszcz! Tak, bo za mało tu inkwizytorów! Trzeba ich więcej! Cóż, ów młoda kobieta o złotych włosach z dodatkiem rudego ubrana w ciemny płaszcz już po chwili była wisielcu. Przez dłuższą chwilę na jej twarzy malował się ból i czysta rozpacz.
- Lizzie - wyszeptała. Och, czyżby to łza pojawiła się w kącikach oczu kobiety? Trudno było to stwierdzić, bo zaraz burza jej włosów opadła na jej oblicze. Nie było trzeba czekać długo, aby zachowanie kobiety uległo całkowitej zmianie. Zaciskając dłonie w pięści, spojrzała się na resztę zebranych niczym rozwścieczone zwierze. - I co się, kurwa, patrzycie? Niech ją ktoś, do cholery, zaciągnie! I niech spróbuje cokolwiek odpierdoli to sam skończy jako trup! - wydarła się na całe gardło.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lily
Chabrowa Niania
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 14/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pon Kwi 25, 2016 4:41 pm

Stała niespokojna. Przestraszona. To było naprawdę straszne. Smutne również. I właśnie ten smutek wywołał u niej niemal łzy. Jej piękne chabrowe oczy zaszkliły się i zabłyszczały mocniej. Musiała unieść dłoń do twarzy i potrzeć je, gdy ją zapiekły. Dopiero wtedy pociągnęła nosem i rozejrzała się, orientując, że większość gapiów zaczęła się ewakuować. Część potrącała ją, część omijała, wszyscy jednak byli w znacznym pośpiechu. W końcu jednak zrobiło się ich niewielu, a najbliżej denatki stała Inkwizycja. Lily wiedziała, co ci potrafią zrobić innym. Nieważne czy rzeczywiście na to zasłużyli. Nienawidziła ich? To za mocne słowa. Po prostu nie lubiła ich metod, tego całego pokazowego karania. Tej brutalności. Wiedźmy też nie były przyjemne, ale Inkwizycja zdecydowanie częściej to okazywała. Jasnym więc było, że rozsądek nakazał jej się stąd ewakuować. Wcześniej zdjęło ją przerażenie i zaciekawienie, teraz już w stu procentach wiedziała, że to nie miejsce, by tu teraz być. Zrobiła kilka kroków do przodu, bo ktoś potrącił i kopnął jej koszyczek. Pochyliła się, zbierając wysypane z niego drobiazgi i zaraz podniosła go, otrzepując z delikatnego brudu. Wytrzepała dłonie i odwróciła się chcąc stąd jak najszybciej odejść. Była bledsza niż zwykle. Dłonie jej się troszkę trzęsły. Nerwowo bawiła się końcówką warkocza. Podskoczyła wręcz, kiedy jakaś kobieta krzyknęła. Oczywistym było, że zwróciła głowę w stronę źródła hałasu. Zwolniła kroku, patrząc jak Inkwizycja zaczyna kręcić się przy zwłokach, ale zaraz spuściła wzrok na swoje stopy i wpadła na kogoś, kto stał w bezruchu. Aż cofnęła się kroczek. Spojrzała nerwowo w górę, na twarz osoby, którą chciała nieumyślnie staranować. Stała tam dziewczyna, chyba starsza od Lily, ale wcale nie tak wiele wyższa. I miała dwukolorowe włosy. Blondyneczka nerwowo przygryzła wargę i znów spuściła wzrok
- B-bardzo przepraszam...
Skłoniła lekko głowę dwa razy i wyminęła ją. Zdecydowanie chciała się stąd eksmitować. A dzień zapowiadał się tak dobrze. Westchnęła chcąc się uspokoić.

___________________

Karta Postaci | Mieszkanie | Relacje | Hutson |  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 26, 2016 6:29 pm

Widziała ją dobrze, miała świadomość tego, do czego ktoś się dopuścił. Zaczynała sądzić, że nikt już nie jest bezpieczny, niezależnie od rasy i pozycji. A jednak ostatnią emocją, jaka mogłaby nią zawładnąć był strach. Niepewność, owszem. Nie wiedziała, kto będzie kolejny i czy nie trafi na kogoś jeszcze jej bliższego, ale sprawa jawiła się zbyt poważnie, aby zamykać się w swoim małym światku ograniczającego się do siebie i paru innych Inkiwzytorów. Tu chodziło o coś więcej.
Im bardziej bezsilna się stawała, tym odczuwała większą wściekłość. Ona przyćmiła całą resztę, motywowała do działania, niezależnie jak nierozważne by ono nie było. A póki co miała związane ręce i w całej swojej złości mogłaby co najwyżej ugryźć się w tyłek.
Gdy usłyszała pytanie, wyraźnie skierowane do niej, nie musiała się nawet obracać, aby wiedzieć, że u jej boku stoi szanowny kuzyn. Także odpowiedziała, nie obdarzając go żadnym spojrzeniem:
- Dopiero przyszłam – nie pomogła mu, bo sam mógłby wywnioskować, że ciało nie zostało przytargane tu w biały dzień, gdy wszyscy byli już na nogach. To musiało wydarzyć się szarym świtem lub nocą. – Przy poprzedniej ofierze znaleziono podobny „komentarz”, słyszałeś? „Suka demona”. – machnęła ledwo zauważalnie w stronę twarzy martwej kobiety. Uznała za stosowne podzielić się z nim ową informacją. Selene nigdy nie była typem myśliciela, miała za to nadzieję, że fakt okaże się przydatny mężczyźnie. – Nie ma sensu tu dłużej stać, powinnam zanieść raport Inkwizycji – poinformowała Matta, usuwając się nieco w cień i zostawiając zdjęcie ciała osobom temu przeznaczonym, ale jeszcze przez pewien czas zostając na miejscu, chcąc zapamiętać wszystkie szczegóły.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Kwi 29, 2016 7:06 pm

Isabelle rozejrzała się po placu. Ludzie zaczęli odchodzić pojedynczo, grupkami, w każdym razie miejsce zaczynało pustoszeć. Inkwizytorka zacisnęła usta. O nie, nie bała się. W tej chwili panowała nad nią wściekłość, tak szybko przecież ulotna.
  Już chwilę temu zauważyła płaszcze swoich 'współpracowników', lecz wolała najpierw samemu ocenić sytuację.
  Patrzyła uważnie na twarz ofiary i przygryzła wargi widząc napis napisany krwią na jej czole. Jej umysł pracował na najwyższych obrotach, usiłując na darmo ustalić, kto był sprawcą.
  Rozejrzała się po placu, po czym ruszyła w stronę kompanów. Przystanęła może ze dwa kroki za nimi, nie chcąc się wcinać w rozmowę.
  - Masz może jakieś podejrzenia? - spytała cicho rudzielca, gdy jego kompanka odeszła.
  Odwróciła wzrok, mając póki co dość widoku powieszonej kobiety.
  Drgnęła w końcu słysząc głos, który znała z Inkwizycji. Skrzywiła się, no tak, ktoś to w końcu musi zrobić...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sob Kwi 30, 2016 8:43 am

Wiedziała, że nie powinna tam stać. Na plac napływała coraz większa ilość Inkwizytorów, którzy co prawda byli zainteresowani głównie trupem, ale to nie oznaczało, że byli bezbronni. Astaroth samym swoim wyglądem przyciągała spojrzenia innych, na nic zdawało się ukrycie w tłumie, grzeczne zachowanie czy niski wzrost. Ostatnie, czego chciała, to potyczka w środku miasta, gdzie przeciwnicy mieli znaczną przewagę liczebną, więc ona sama mogłaby tylko uciekać albo próbować grać na zwłokę i czekać, aż ktoś jej łaskawie pomoże, ale tak czy siak miałaby później przekichane, bo kapturki wiedziałyby, kogo szukać. Kto jak kto, ale ona doskonale wiedziała, do czego zdolna jest Inkwizycja i nie, nie chciała, żeby tym razem udało im się odrąbać jej łeb. Potrzebowała tylko dostrzec jedną rzecz, litery wypisane na jej czole. Zmrużyła nieco ślepia i skupiła się, próbując odczytać krwawy ślad po mordercy. "Kundel Lucyfera". Doskonale łączyło się z "Suką demona", która według plotek była wypisana na karteczce poprzedniej ofiary... Tylko w jaki sposób się łączyło?
Jeb! Coś miękkiego i niezbyt wielkiego uderzyło w czarownicę, odwracając ją od rozmyślań i zmuszając do zrobienia kroczku w tył, aby utrzymać równowagę. Niemalże odruchowo spojrzała w dół, na niziutką blondyneczkę, którą widocznie strasznie zestresowała całym zajściem.
- Nie ma za co, panienko - odpowiedziała, uśmiechając się przy tym ciepło, ale dziewczyna już szła dalej. Astaroth szybko rozejrzała się po otoczeniu. Wisielec, rozchodzący się tłum i cała masa Inkwizytorów. Czas najwyższy stąd odejść, jeśli nie chciała mieć kłopotów. Najlepszym wyjściem wydało jej się pójście za blondyneczką. Od czegoś trzeba było zacząć, a samotnie nie da rady rozwiązać tej zagadki i dojść do zaginionej czarownicy. Dlatego szybko wyminęła rozchodzących się ludzi i szybko odnalazła wzrokiem dziewczynę, która wcześniej ją potrąciła. Zrównała się z nią i położyła dłoń na jej ramieniu, próbując zwrócić na siebie jej uwagę.
- Przepraszam, ale... Nie widziała panienka czegoś niepokojącego ostatnimi czasy? Nie licząc tego trupa. Moja przyjaciółka zaginęła, to dla mnie ważne - spytała, utrzymując na twarzy przyjazny uśmiech, żeby przypadkiem jej nie spłoszyć. Nie sądziła, aby blondyneczka była kimś więcej, niż tylko zwykłym przechodniem, jednak jeśli istniał cień szansy, że ona coś wie, nie chciała odpuszczać. Patrzcie, jak poważnie podeszło to do swojego zadania! Nawet nie zwróciła uwagi na to, z jak piękną kobietą rozmawiała. No dobra, zwróciła. Ale nie miała zamiaru bezczelnie z nią flirtować!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 212
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sob Kwi 30, 2016 2:23 pm

Kiwał głową, kiedy Selene do niego mówiła. Jeszcze raz spojrzał na zwłoki, lecz niefortunnie prócz przeczytania napisu natrafił również na oczy wisielca. Szybko wbił wtedy wzrok w ziemię i zakrył sobie dłonią usta. Otrząsnął się jednak szybko. Dawanie się porwać emocjom w tej sytuacji, było bardzo niewskazane, a to był tylko trup co nie? Ludzie umierają codziennie, nieprawdaż? Tak przynajmniej starał sobie wmówić, i mimo iż zachował względny spokój to nie mógł pozbyć się takiego dziwnego uczucia na żołądku, które później zostało spotęgowane jeszcze przez krzyki tamtej kobiety.
Weź się w garść Matthew! Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Pytanie teraz brzmi - kto? Jakiś zagorzały przeciwnik Inkwizycji? Dlaczego wtedy zabiłby kobietę podejrzaną o czarnoksięstwo? Nie wykluczone też, że był to ktoś po zupełnie drugiej stronie spektrum, tylko jaki był motyw? Możliwe jest również, że wcale nie musi być to tylko jedna osoba. Jednymi słowy miał mętlik w głowie. Znał za mało szczegółów, by cokolwiek sprecyzować. Na szczęście (albo i nie) jego mała kuzyneczka, była na miejscu zabójstwa czarownicy i mógł to wykorzystać. Już miał zalać ją pytaniami, kiedy usłyszał za sobą znajomy głos.
-Ustaliłbym coś może, gdyby dano mi się choć na jedną, maleńką chwileczkę skupić.- Powiedział szorstko. Jeszcze jej tu brakowało, ugh... Łaskawie się do niej po chwili odwrócił. -Spójrz tam Isuniu.- Wycelował palcem w rozhisteryzowaną kobietę w szarym płaszczu.-Może zajmij się lepiej czymś co mieści się w granicach twoich kompetencji, a sprawy przeznaczone do większego wysiłku umysłowego zostaw komuś innemu.- Mówiąc to uśmiechnął się tak uroczo, że tylko debil nie mógłby odczytać jasnego przekazu - Spadaj i nie wchodź mi więcej w drogę.
Obrócił się później na pięcie i poszedł w kierunku Selene, która mu trochę uciekła. Złapał ją za ramię, by znowu się od niego nie oddaliła -Nie będę owijał w bawełnę... Widziałaś coś szczególnego na miejscu zabójstwa tej podejrzanej? Też była tam jakaś wiadomość, czy coś w tym rodzaju? Muszę znać jak najwięcej szczegółów.- Nie uśmiechało mu się do końca współpracowanie z kuzynką, lecz w tym momencie nie miało to większego znaczenia. Oprócz siebie nie widział innej osoby która mogłaby się tym zająć. Kto wie, może po wszystkim sama arcymistrzyni go doceni... Ale to nie tak, że mu na tym zależy, czy coś. Jak na razie trzeba się skupić na samej sprawie, która coraz bardziej mu się nie podobała.-Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że kwestią czasu jest kolejne zabójstwo kogoś z naszych?- Mówiąc to jakby podświadomie zerknął na krzyczącą Inkwizytorkę na którą wcześniej starał się nie patrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lily
Chabrowa Niania
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 14/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Maj 08, 2016 7:44 pm

Dziewczę niemal podskoczyło. Dlaczego? Ponieważ Lily zagłębiła się nieco w swoich myślach, naprawdę nie w nastroju. Aż tu nagle, ktoś dotknął ją w ramię. Oczywiście, gdzieś tam na brzegach swego umysłu słyszała głos, ale wcześniej nie przyszło jej nawet do głowy, że słowa mogły być skierowane do niej. W końcu nie rozpoznała nikogo znajomego na placu, a i potrąconą dziewczynę przeprosiła uprzejmie. Pisnęła więc, bardzo zaskoczona. Wręcz przestraszona. Zareagowała całkowicie odruchowo. Jej kobaltowe ślepia były szeroko rozchylone i dopiero po 3 sekundach załapała, ze to przecież dokładnie ta sama dziewczyna, na którą wcześniej wpadła. Zamrugała i zarumieniła się, speszona swoją reakcją. Postarała się uśmiechnąć przepraszająco. Zmarszczyła delikatnie brwi i rozluźniła się.
- Przepraszam... Zaskoczyła mnie pani...
Zacisnęła dłonie odrobinkę mocniej na koszyku
- Nie, bardzo mi przykro... Jedynie słyszałam o tych... Strasznych wydarzeniach. Jeszcze... Jeszcze nic na ten temat nie wiem.
Pokręciła głową z przepraszającą miną. Było jej bowiem szczerze przykro z powodu znajomej tej dziewczyny
- Bardzo mi przykro z powodu przyjaciółki. Bardzo chętnie bym pomogła, ale nic nie wiem.
No wyglądała jakby się miała rozpłakać, tak jej było przykro. Przyglądała się dziewczynie i jej niesamowicie ciekawym włosom. Nie widziała jeszcze takich kolorów na głowie, a wyglądały ładnie. Niestety, choć miała szczere chęci, nie wiedziała jak mogłaby pomóc tej dziewczynie. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. A co jakby to jej przyjaciółka zaginęła? Albo jakiś inny bliski? Usta jej delikatnie zadrżały. Rozejrzała się. Tak jak wcześniej odnotowała, ludzie rozchodzili się. Przełknęła nerwowo ślinę i znów wróciła spojrzeniem do dziewczyny.

___________________

Karta Postaci | Mieszkanie | Relacje | Hutson |  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pon Maj 09, 2016 9:12 pm

Poczuła dotyk na swoim ramieniu, więc od razu przystanęła, ale jedynie cudem powstrzymała się od brutalnego morderstwa na  kuzynie. Rzuciła mu jedynie tak mordercze spojrzenie, aż dziecko w pobliżu wybuchło głośnym płaczem, świeże pąki wiosennych drzew w pobliżu zdążyły już uschnąć, temperatura otoczenia zdawała się spaść w granice zera absolutnego. Trąciła ramieniem przerywając dotyk, co było jawną groźbą „zrób to jeszcze raz, a skończysz na dnie Wish River”. Nie lubiła spoufalania się, nawet jeśli człowiek ten był jej kuzynem. A właściwie to tylko pogarszało sprawę, prawie równie mocno, jak fakt, że Matt był mężczyzną.
- Matthew – zaczęła twardym tonem, przez zaciśnięte zęby. Zwracała się do niego w ten sposób, gdy była na niego wściekła. – Byłbyś pierwszą osobą, której bym o tym powiedziała. Teraz wiesz już tyle co ja. Zryłam jej pokój od góry do dołu. Przejrzałam wszystko, każdy najmniejszy kąt. Przesłuchiwałam człowieka, który znalazł jej ciało. I gówno mi to pomogło. Nie zamierzam niczego przed tobą ukrywać, o nie. – wyjaśniła mu dosadnie, cały czas obdarzając go uporczywym spojrzeniem, aby zrozumiał to raz na zawsze.
- Kwestia czasu? Mamy po prostu wyczekiwać kolejnej ofiary? Ech... zajmij się po prostu swoim zadaniem. – prychnęła pod koniec, uznając to za najlepsze rozwiązanie. Słowa były zbędne, teraz uważała za stosowne spełniać rozkazy osób, które znają się na sprawie. – Zrobiłeś jej coś? – zapytała po chwili ciszy, wzrok wlepiając w nieznaną jej żniwiarz, zostawioną przez Matta. Przez twarz Selene przebił się cień uśmiechu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Maj 10, 2016 3:03 pm

No tak, czego ona się spodziewała po takim dupku jak Matthew, czy raczej Matoblech, jak go zwykła nazywać.
- Czyli tobie? - uniosła brwi i dodała, zanim zdążył odejść - A ty masz w ogóle mózg? Bo szczerze w to wątpię.
Odzywka może nie najlepsza, ale lepsze to niż stanie jak idiotka, gdy on triumfuje. O nie, co to, to nie. Odbije to sobie jeszcze, a wtedy Matoblech pożałuje. Naprawdę będzie żałował.
Tak w sumie, to nie miała już dłużej tutaj po co stać, więc postanowiła porozglądać się po pustoszącym placu. Jeździła wzrokiem po ludziach, szukając każdej najmniejszej nieprawidłowości, którą mogłaby od razu wychwycić. Ludzie unikali jej spojrzenia, lecz to nie było nic niezwykłego.
Nagle zerwał się wiatr, który z łopotem rozwiał peleryny tu obecnych. Isabelle odgarnęła kosmyki, wpadające do jej niebieskich oczu, w których widać było delikatny cień zmartwienia.
Kto będzie następny? Kogo wybierze zabójca? Kim on jest? Czy uda się go złapać? Zadawała sobie w duszy tego typu pytania, które pozostawały, niestety, na razie bez odpowiedzi. Póki co nie za wiele było wiadomo. Teraz należało zebrać poszlaki, a tych zbyt dużo nie było. Kątem oka widziała Matolecha rozmawiającego z inną Inkwizytorką, zapewne tą co wcześniej. Isabelle nie miała pewności, bo nie znała jej. Zapisała w swojej pamięci wszystkie, istotne według niej, szczegóły, a także zachowanie i twarze ludzi. Jak na razie, nic tu po niej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Maj 11, 2016 7:18 pm

Dziewczyna, która wcześniej przypadkiem na nią wpadła, była doprawdy urocza. Gdyby nie fakt, że Astaroth miała do wykonania misję, to na pewno zajęłaby się jej zaróżowioną buzią i delikatnym, zgrabnym ciałkiem... Nie teraz, głupia. Innym razem będziesz odstraszać wszystkie panie w okolicy. Teraz musiała skupić się na tym, by nie wyglądać jak wygłodniały drapieżnik, tylko jak miła i troskliwa kobieta, która szuka kogoś bliskiego. Dlatego gdy tylko dziewczyna podskoczyła, czarownica od razu cofnęła rękę i przywołała na twarz ten zabójczo niewinny i przyjazny uśmiech. Szkoda tylko, że jej przypuszczenia totalnie się potwierdziły. Blondyneczka była tylko bogom ducha winnym przechodniem, który miał tyle wspólnego z mordercami, co Astaroth z mongolskim baletem. Z tego powodu po twarzy cyrkówki przeszedł cień zawiedzenia pomieszanego ze zdenerwowaniem i chociaż już powoli traciła cierpliwość (ledwie zacząwszy dochodzenie!), dalej utrzymywała kąciki ust łagodnie uniesione ku górze.
- W takim razie przepraszam, że marnuję panienki czas. Szkoda, że nic panienka nie widziała, ale cóż poradzę - powiedziała i wzruszyła beztrosko ramionami, aby zaraz po tym spojrzeć w chabrowe ślepia swojej rozmówczyni, które teraz dziwnie się zeszkliły. - Hej, tylko nie płacz. Znajdę tę mendę, pewnie po prostu zabalowała za długo w karczmie, a ja niepotrzebnie się martwię - rzekła i pogłaskała ją delikatnie po zaróżowionym policzku. W głębi duszy wiedziała jednak, że taka opcja była bardzo mało prawdopodobna, a w obliczu grasującego po Wishtown mordercy oraz Inkwizycji, należało dopuszczać do siebie znacznie gorszy scenariusz. Biedna mogła już teraz leżeć sztywna w jakichś krzaczorach czy w rzece, kiedy Astaroth próbowała znaleźć ją żywą. Skończ. Ona żyje. Znajdziesz ją i obie wrócicie do cyrku. Chciała w to wierzyć, naprawdę.
- W każdym razie, dziękuję. Niech panienka uważa, bo różne rzeczy się teraz dzieją - westchnęła, po czym skłoniła się lekko. - Miłego dnia.
Odwróciła się na pięcie i odeszła parę kroków od blondyneczki, chowając dłonie w kieszeniach płaszcza i ponownie rozejrzała się po placu. Cała masa Inkwizytorów powodowała, że miała ochotę zniknąć w najbliższej uliczce i szukać poszlak gdzie indziej, jednak wiedziała, że najłatwiej będzie jej robić to w okolicach wisielca. Tylko jak, do jasnej cholery, skoro powieszona kobieta była oblegana przez kolorowe kapturki? Astaroth skrzywiła się lekko i ponownie westchnęła. Zdecydowanie była niewłaściwym człowiekiem w niewłaściwym miejscu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 212
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Maj 13, 2016 3:24 pm

Nie skomentował on słów Isabelle. Dziewczyna (o ile tam można było nazwać tego typowego, inkwizycyjnego babochłopa) reagowała tak jak on przewidywał, bardzo dobrze. Zawsze tak łatwo ją wytrącić z równowagi, a jej odzywki od razu poprawiały mu humor, nawet w takiej sytuacji.
Reakcja jego kuzynki natomiast pozostawiała sobie wiele do życzenia. Ech... Ale czegóż się on od niej spodziewał? Opanowania i profesjonalizmu? Pffft... No, ale cóż. W tej sytuacji sam bez informacji wiele nie zdziała, więc będzie musiał spróbować już po raz ostatni. Będzie to musiał tłumaczyć to wszystko jak dziecku. Ponownie więc zapalił swoją fajkę i powiedział do niej dość oschłym tonem. - Posłuchaj Selenko. - Jej imię wypowiedział w naprawdę nieprzyjemny sposób. - Kimkolwiek jest zabójca to jak można bardzo łatwo się domyślić zależy mu na zbrukaniu imienia Inkwizycji i zasianiu paniki w sercach naszej jak dotąd w miarę spokojnej społeczności. Zadaniem grabarza jest niedopuszczenie do masowej histerii, więc czy tego chcesz czy nie ta sprawa również stała się teraz moim zadaniem. - Wypuścił dym z ust. Tak naprawdę wisiało mu to co się działo w Wishtown, lecz pokusa ujęcia mordercy, była zbyt silna by tak to zostawić. Westchnął głośno. - Oboje dobrze wiemy, że najszczęśliwsi jesteśmy jak najdalej od siebie, ale jeśli chcemy nie dopuścić, by kolejny Inkwizytor nie wąchał kwiatków od spodu to niestety będziemy zmuszeni działa razem. - Skrzywił się trochę. Nie ukrywał swojej niechęci względem Selene. Gdyby nie to, że była jego kuzynką zapewne nie pomyślałby nawet o spojrzeniu w jej stronę, a co dopiero uraczyć ją odezwaniem się do niej.
Jego twarz przybrała lekko bezczelny wyraz. Odgarnął włosy i z krzywym uśmiechem (który na pewno nie dodawał mu wtedy uroku) odparł triumfująco, jakby zrobił coś godnego podziwu. - Niektórym trzeba czasem przypomnieć gdzie jest ich miejsce.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Master of puppets
Ofiara
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Maj 18, 2016 4:38 pm

Plac już prawie całkowicie opustoszał z ludzi. Tak, większość zwyczajnie uciekła od całej sytuacji. Chcieli zapomnieć. Udać, że niczego nie widzieli, ale czy to takie łatwe? Jednak nie wszyscy postanowili odejść. Zostało kilka ryzykantów, którzy przyglądali się całemu zajściu z pewnej odległości. Ciekawość czy głupota? Hm... Chyba większość ekscytował widok skołowanych Kapturów. No i jednego dość mocno rozchwianego emocjonalnie. To dość niespotykany widok czyż nie? Tak, przybyła inkwizytorka zachowywała się jak zwierze w klatce. Widać, że nie wiedziała co ze sobą zrobić. I och, czy na jej policzkach można zauważyć ślady od łez? Hm... Może, trudno stwierdzić, bo jak gdy inkwizytorka schowała twarz w cieniu kaptura? Dwóch ludzi zagonionych do zdejmowania wisielca powoli próbowała wykonać swoją prace. W końcu bali się podpaść wściekłemu Kapturowi. Minęła naprawdę dłuższa chwila zanim zwłoki martwej kobiety zostały położone na ziemi.
Lily tak czujesz nieodpartą chęć ucieczki stąd. Wręcz cię zżera strach i niepokój. Chcesz zapomnieć całą scenę, która chwilę temu rozegrała się na twoich oczach. Dodatkowo ta nieznajoma potęgowała twoją chęć schowania się. Okej, jest miła i z chęcią byś jej pomogła, a fakt, że jej znajoma się zgubiła nawa cię smutkiem, ale co ty możesz zrobić? Jesteś w końcu prostą dziewczyną, co nie? Po prostu chcesz wrócić do domu. Selene irytuje cię bezczynność i kuzyn. Choć to pierwsze ciut bardziej. Wścieka cię to, że nie możesz w tej chwili zrobić. Przecież jesteś od działania, a nie stania i oczekiwania. Czujesz, że każda chwila zbliża morderce do kolejnej zbrodni. Pozwolisz na to? No raczej nie, a wypadałoby zacząć działać. Matthew zdaje się gadać dość rozsądnie, co nie? Może wypadałoby z nim współpracować? A co z tą drugą rudą inkwizytorką? No i z inkwizytrką, która przybyła chwilę temu, a teraz klęczała przy ciele zamordowanej? Isabelle naprawdę masz ochotę przywalić Mattowi. W końcu nawet w takiej sytuacji musi być... sobą. On chyba już tak ma, cóż poradzić? Nic, po prostu się rozglądasz się. Czy coś przykuło twoją uwagę? Niekoniecznie, choć fakt, że jeszcze kilku ludzi zostało jest dość zaskakujący. Nic, chyba wypadało by chociaż wysłuchać co tamci mówią i jakoś się zająć tą sprawą, nie?  Astaroth rozmowa z piękną blondynką nic nie dała, więc co teraz? Przeszukanie ciała martwego Kaptura zdaje się oczywistą opcją, ale jak się do niej dostać? Przecież ciągle się ktoś przy niej krąży, a jeszcze tamta przy niej klęczy. Masz zamiar zaryzykować? A może lepiej zrobić coś innego? W końcu ktoś był w mieszkaniu zaginionej, ale przecież nie słyszałaś aby ktoś je przeszukał! Może wypadałoby tam wpaść i przeszukać tamto miejsce? Matthew i co by tu zrobić? Awansik jest kuszący, co nie? Co ta inni? Własny tyłek ważniejszy. No, ale wypadałoby coś zrobić, nie? Jakoś wziąć się za rozwiązanie sprawy, ale czy samemu tak bezpiecznie? Chyba przydałby się jakiś bodyguard, a masz ich tu w sumie dwóch. No i przydałoby się ogarnąć miejsce zbrodni, może jakieś poszlaki czy coś? To jak?


Info od MG:
- Czas na odpis macie do 25 maja.
- Ogólnie to nie mam nic przeciwko wyjściu w tej turze pewnych osób z tematu.
- Desideria - pierwsze upomnienie za nienapisanie w temacie. Z tego powodu masz małe problemy z koncentracją przez 2 kolejki.Trudno ci skupić myśli na większej ilości informacji.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Maj 29, 2016 1:16 pm

/ Pozwoliłam sobie pominąć kolejkę Lil. Lil, jak będziesz, po prostu pisz~!

Bezczynność mogła być irytująca, ale nic, naprawdę nic na tym świecie nie dorównywało poczynaniom jej kuzyna. W pojęciu Inkwizytorki, Matt był uosobieniem człowieka, z którym nie powinno się mieć nic wspólnego, jeśli nie chciało się dostać wylewu przed trzydziestką. Niestety, byli rodziną. A rodziny nie wypadało dźgnąć nożem i zrzucić do rynsztoku, nieprawdaż?
- Nie, to ty mnie, posłuchaj, zakuty łbie. – natarła na niego, przybierając bardzo nieprzyjemny ton głosu. Starała się mówić cicho, nawet jeśli znajdowali się w oddali, bo wbrew swojej niezbyt często używanej ogładzie, stwierdziła, że nie powinna kłócić się tuż pod miejscem zbrodni, zwłaszcza wśród wciąż tu zgromadzonych ludzi. – Za kogo ty mnie masz?! Myślisz, że taiłabym przed tobą jakiekolwiek informacje!? Nie zdradzam ci szczegółów sprawy, bo cię zwyczajnie nie lubię!? - pokręciła głową, wbijając z niego twarde spojrzenie. Była wściekła.
Miała swoje dziwactwa, ale nigdy nie ukrywała swojej niechęci do Matta. I uważała, że jest ponad to. Niektóre sprawy znaczyły więcej niż ich drobne spory. Poza tym, że mężczyzna był jej kuzynem, cały czas znajdowali się na podobnym szczeblu w Inkwizycji. Tyle właściwie wystarczyło, aby nigdy nawet nie pomyśleć o przeszkadzaniu mu w pracy.
- Jeśli więc mamy, jak ty to mówisz – „działać razem”, z łaski swojej zamilcz, skoro nie masz nic mądrego do powiedzenia, bo nie ręczę za siebie. – mówiła przez zaciśnięte zęby. Naprawdę, miała wrażenie, że jedyną osobą, której trzeba przypomnieć, gdzie znajduje się jej miejsce, był właśnie Matt. Ukradkiem zerknęła na ofiarę uprzejmości swojego kuzyna. – Idę zanieść raport, pozwolisz. Jeśli jednak chcesz powymieniać się spekulacjami, proszę, możesz mnie odprowadzić. Ja nie powiem ci już nic, czego nie wiesz. – mruknęła pod nosem, krzywiąc się, jakby nagle poczuła coś wyjątkowo nieprzyjemnego.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene Online
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 212
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Cze 05, 2016 3:16 am

Ech. Można było się po niej spodziewać takiej reakcji... Czasami zastanawiał się czy przypadkiem jego droga kuzyneczka nie ma sitka z tyłu głowy, przez które wylatują wszystkie informacje do niej skierowane. Dla niego było nie pojęte jak można tak bardzo nie pojąć o co komuś chodzi. Coraz bardziej utwierdzał się w przeświadczeniu, że umiejętność słuchania ze zrozumieniem należała do ludzi nielicznych. Czy naprawdę tak trudno znaleźć kogoś kto od razu nie robi z siebie pajaca i po prostu odpowiada na pytania? Jak widać tak, bo Selene znowu zaczęła odpierdalać swoje.
Wiedział, że prędzej czy później zaczną sobie skakać do gardeł, zawsze musiało tak się stać, kiedy tylko wymieniali ze sobą więcej, niż sześć zdań. Jednak on się nie denerwował, a przynajmniej nie okazywał tego w tak żałosny sposób. Był ponad to. Za to przywdział grymas politowania, uniósł jedną rękę i począł wykonywać nią gesty. - Ależ Selenko, czyżbym dał Ci do zrozumienia, że Ci nie ufam? - Wydął teatralnie usta. Tak, kpił z niej, ale szybko zaniechał kontynuowania swoich gierek, gdyż nie miał najmniejszej ochoty się użerać akurat z nią. Westchnął więc wielce niezadowolony. - I uwierz mi, że z wielką chęcią podzieliłbym się z Tobą moimi spekulacjami, lecz problem leży w tym, że właściwie brak mi tych zasranych szczegółów, jakichkolwiek. - Prychnął na nią jakby to była jej wina. - I teraz ja z łaski swojej proszę byś się trochę ogarnęła. Jesteśmy w terenie, a co za tym idzie jesteśmy twarzą całej instytucji. Nie sądzę byś chciała, by mieszkańcy naszego miasta uważali Inkwizycję za bandę wybuchowych i niegodnych zaufania narwańców, prawda? - Mówił całkiem spokojnie, lecz na jego twarzy można było dostrzec z lekka irytację.
Westchnął po raz kolejny. Już i tak stracił dużo czasu na pogaduchy z nią, a sprawa się sama nie rozwiąże. Co nie? Musiał od czegoś zacząć. - Czekaj jeszcze chwilę. - Zwrócił się do Selene już innym tonem. - Znałaś tę kobietę. Miała jakiś wrogów? Coś ją ostatnio martwiło? A może wplątała się w jakieś podejrzane towarzystwo? - Pytał, choć nie przewidywał od niej uzyskania odpowiedzi. Wzrokiem namierzył płaczącą przed chwilą inkwizytorkę. Akurat ona na pewno będzie miała coś do powiedzenia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Cze 12, 2016 7:15 pm

Coś ją tutaj zatrzymało. Jakieś wewnętrzne przeczucie, a może nawet i coś więcej. No bo kto normalny zostawałby tutaj, gdy Inkwizycja zaczynała węszyć. Podeszła bliżej ludzi, stojących do niej tyłem. Do jej uszu dotarły niespokojne szepty, domysły o osobie, która może być zabójcą.
Ludzie nie wiedzieli więcej niż oni. A nawet i mniej.
Nagle minął ją Matoblech z tą rudą koleżaneczką. Isabelle niezbyt ją znała, a chęć poznania kogoś z kim on się zadaje nie była w jej guście, ale cóż, praca wymaga poświęceń. Decyzja niosła za sobą przykre skutki, jakimi było towarzystwo tego idioty. Ale cóż, może trochę pograć, poudawać.
Odczekała chwilę i ruszyła za nimi. Miała nadzieję podsłuchać co nieco póki co i być niezauważoną. Trzymała się kilka kroków za nimi, lecz przecież miała do czynienia z Inkwizytorami.
W końcu jedno z nich się obróciło.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 317
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pon Cze 27, 2016 5:04 pm

Przeszukanie wisielca byłoby dobrym pomysłem, gdyby wokół nie kręcili się Inkwizytorzy. Cała chmara wkurwionych Inkwizytorów. Mogłaby poczekać aż pójdą, ale nie sądziła, żeby to był dobry pomysł. Ciało niedługo zostanie odcięte, a do tego czasu nikt nie zostawi go na pastwę losu i nie odejdzie na tyle daleko, żeby pozwolić wiedźmie na robienie z nim co jej się żywnie podobało *lenny face*. Opcja przeszukania zwłok zdecydowanie odpadała. A gdzie jeszcze można było poszperać, żeby zbliżyć się do prawdy...?
Mieszkanie. Z odległych rozmów Inkwizycji słyszała, że było już przeszukane, ale nic w nim nie znaleziono. To oznaczało, że nikogo w nim teraz nie było. Nikogo, kto mógłby jej przeszkodzić w poszukiwaniu poszlak, bowiem kapturki na pewno coś przeoczyły. Niemożliwe, żeby ofiara nie kryła niczego w swoich szafach czy gdzie tam ukrywa się swoje tajemnice. Nie od dziś wiadomo, że cała ta instytucja jest piekielnie niekompetentna. Gdyby było inaczej, Astaroth już dawno by nie żyła!
A więc mieszkanie. Jeszcze nie wiedziała, gdzie ono właściwie jest, ale to kwestia czasu. Wishtown nie było wielkie, ktoś musiał wiedzieć, gdzie mieszkała sławna już ofiara z placu przed ratuszem. Musiała mieć jakichś przyjaciół i sąsiadów, którzy będą w stanie wskazać wiedźmie odpowiednie miejsce. Dlatego nim ktokolwiek zdążyłby mrugnąć, Astaroth zniknęła w plątaninie uliczek biegnących od placu, przedzierająć się przez tłum ludzi, którzy z daleka nadal obserwowali wisielca lub po prostu zajmowali się swoimi sprawami, nie do końca świadomi dramatu, jaki rozegrał się parę skrzyżowań od nich.

//zt

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Master of puppets
Ofiara
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Lip 08, 2016 9:13 pm

Przedstawienie trwało, a inkwizytorzy się kłócili i sobie nawzajem dogryzali, albo raczej starali się to robić, a może to były ich próby dojścia do porozumienia...? Licho ich tam wie, ale co to miało obchodzić zwykłych ludzi? Na palcu, prócz kilku kapturów i oddalających się właśnie ludzi, którzy pomagali w zdejmowaniu trupa, nie było żywej duszy. Ci, którzy na niego wchodzili, po chwili się cofali, gdy zobaczyli zwłoki i inkwizytorów. Mimo to jedna osóbka nadal stała niezauważona pomiędzy uliczkami od placu w cieniu jednego z budynków z kapturem nasuniętym na czoło i przyglądała się całej sytuacji.
Irytacja, irytacją, ale trzeba działać, prawda? Czy pamiętasz coś Selene? Nie była to jakaś twoja najlepsza przyjaciółka, ale ostatnio miałaś z nią kontakt, prawda? Rozmawiałyście, choć ta była jakoś bardziej poddenerwowana niż zazwyczaj. Wiedziałaś, że kobieta słynęła z oponowania, no i okrucieństwa, ale to raczej drugorzędna sprawa w tej chwili, nie? Mówiła ci o jakimś przesłuchań, ale większych szczegółów nie znałaś. Ba. Ty nawet miałaś nawet w nim brać udział, ale w ostatniej chwili przydzielono kogo innego. O czym jeszcze wspominała? Burknęła coś o problemach z jedną z innych inkwizytorek. Stwierdziła, że to była tylko przyjacielska kłótnia, ale ty przecież wyczuwasz, że tu chodzi o coś innego. Relacja tych dwóch na pewno nie opierała się tylko i wyłącznie na przyjaźni, ale tamta nigdy nie chciała się do tego przyznać. W końcu nie każdy lubi zdradzać szczegóły swoich upodobań, co nie? Co jeszcze? Nie przypominasz sobie, aby poszkodowana wspomniała coś o rodzinie czy innych znajomych. Raczej nie miała się o co martwić. Chodź, chwila, chwila! Podobno za jakiś czas miała wyruszyć na polowanie, więcej ci do głowy nie przychodzi. Wrogowie? A tabun lub więcej rozwścieczonych wiedźm i niewinnych się liczy? I co Bella, pochodziłaś między uciekającym tumem i co? Oni nic nie wiedzą. Mają tylko swoje domysły. A ty się tak rozglądasz i rozglądasz i nic, a nic. Och... Czy w tamtej uliczce pojawił się jakiś ruch? Czyżby coś zafalowało? Ktoś kopnął butelkę? A może po prostu jakiś bezdomny kot? To raczej nic ważnego, raczej nie było potrzeby oddalania się od reszty z tego powodu. Coś ci kazało trzymać się reszty.
A co z inkwizytorką klęczącą w tej chwili nad ciałem zmarłej? Głaskała powieszoną delikatnie po twarzy. Spostrzegawcze oko mogło dostrzec, że kobiecie drżą lekko ręce i ramiona. Cóż się dziwić, najwyraźniej straciła kogoś bardzo bliskiego. Tak, zdawała się być w całkowitej rozsypce w tym momencie. Matthew może powinieneś ją zapytać nieboszczkę? Teoretycznie powinna coś wiedzieć, ale czy dobrym pomysłem jest wypytywanie ją teraz? Licho wie.
Selene niby powiedziałaś, że ruszasz w dalszą drogę, aby dostarczyć ten przeklęty raport, ale coś cię jeszcze chwilę przytrzymało. Stety albo niestety, tyle czasu wystarczyło, aby jeden z wyżej postawionych od ciebie katów, który zajmował się sprawą kilku wcześniejszych morderstw pojawił się na miejscu. Już po chwili stała niedaleko, patrząc na całe zdarzenie. Każde z was ją kojarzyło, wiedzieliście, że nazywa się Anastacia Lewis. Nie wyglądała na zadowoloną całą sytuacją. Jej wzrok spoczął po kolej nieżywej, klęczącej przy niej inkwizytorze, lampie, okolicy i w końcu na grupce rudzielców. Kaptur zmarszczył brwi, przyglądając się chwilę przyglądała się Selene, potem Isabelli, a na końcu Matthowi. Zaraz po tym podeszła do nich.
- Torment masz raport dla mnie? Dziś miał być na moim biurku – rzekła twardym, stanowczym głosem. Przeniosła wzrok na Isabelle. - Ty... Jak ci było? Forest? Nie... Hm... Foster, tak? Byłaś dziś na patrolu? Coś się działo? Widziałaś cokolwiek niepokojącego? - spytała zaraz, patrząc na każdego uważnie. Wyglądała jakby się nad czymś ewidentnie zastanawiała. Chyba jakiś plan zaczął się układać w jej głowie. - Wasz trójka zajmie się tą sprawą. Ty – jej wzrok spoczął na Matthewie. Chyba w ogóle go nie kojarzyła nawet z nazwiska. - masz wszystko szczegółowo opisywać. Chce mieć raport z najmniejszym znalezionym gównem i ma być on jak najszybciej się tylko da. Przesłuchajcie tamtą, popytajcie ludzi z jej środowiska, sprawdźcie mieszkanie i tropy. Wszystko co was zainteresuje ma być zbadane, jasne? - tak, w głosie kobiety było można wyczuć wyraźną nutkę nieznoszącą sprzeciwu. Nie było raczej mowy o wymigiwaniu się od tego wszystkiego. Kobieta jeszcze chwilę poczekała na swój raport od Selene i ruszyła w kierunku siedziby Inkwizycji.

Info od MG:
- Czas na odpis do 18 lipca.
- As przeskakuje do tego tematu *odpis jak ogarnę miejscówkę*
- Z eventu wypadają:
> Desideria
> Lily

Brak aktywności na forum i odpisu na evencie. Jest możliwość ponownego przyłączenia przy wykazaniu chęci.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Plac pod ratuszem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Eventy :: Eventy :: Ostatnie spojrzenie [Event II]-
Skocz do: