IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac pod ratuszem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Plac pod ratuszem   Sro Maj 18, 2016 8:47 pm


Miejsce wielu spotkań, codziennie mijane przez setki ludzi, zapełnione po brzegi przez tłumy w niemal każdej porze dnia. Sporych rozmiarów plac, wyłożony kocimi łbami, od którego odchodzą główne ulice. W jego centrum wybudowany jest ratusz miasta, a w pobliżu znajduje się siedziba Inkwizycji, rynek i stos, czyli wszystko, co przeciętny mieszkaniec Wishtown potrzebuje do szczęścia.
Plac okalany jest na całej długości lampami gazowymi, zapalanymi przez latarnika, gdy zacznie się ściemniać. Cała przestrzeń jest utrzymywana w czystości, wraz z idealnie zadbaną roślinnością; jest to w końcu miejsce reprezentujące całe miasto.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Maj 18, 2016 8:47 pm

Czekała na nią, wsparta o chłodny kamień murku otaczającego główny plac Wishtown. Dochodziło południe. Hawke miała jeszcze kilka minut, aby się nie spóźnić – a tym samym – aby nie zdenerwować Selene. Tym razem nie miałaby możliwości do ukarania dziewczyny za zmarnowany czas, bo znajdować się miały w samym centrum miasta, wśród tłumu zabieganych i zapracowanych ludzi. Nie miała żadnych zahamowani, jeśli chodziło o cudze spojrzenia, jednak zdecydowanie istniały miejsca o wiele bardziej dogodne przy wymierzaniu selcinych kar niż owy plac.
Nie sądziła jednak, że jej podopieczna się spóźni, ani tym bardziej – że nie przyjdzie. Nie tym razem. Młodszej powinno zależeć, dziś był dzień, w którym powinna pokazać się z jak najlepszej strony. Obiecała coś Selene, po raz kolejny. Być grzeczną dziewczynką? Jakże dziecinne postanowienie. Inkwizytorka wzięła je jednak do serca, traktując śmiertelnie poważnie. Nieczęsto ofiarowywała drugą szansę. Skoro jednak świat się załamał, a Selene zmieniła swoje postanowienia, nie zamierzała niczego dziewczynie ułatwiać. Próba miała być ostateczną, pokazującą, gdzie jest miejsce Erin.
Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ostatnim razem, gdy się widziały, Hawke mogła spokojnie uznać, że Selene nie za bardzo radzi sobie w życiu. Wracała do domu styrana, niespecjalnie zadbana, wiecznie zmęczona. Teraz jednak, potraktowała sytuację jak święto; ubrała się porządnie i schludnie, a nawet zdołała się wyspać, jeśli tak można nazwać te marne parę godzin we śnie.
Skryła się w cieniu, choć w szarym płaszczu, który przykrywał jej codzienny ubiór i tak nieco się wyróżniała, więc dziewczyna mogła ja bez problemu odnaleźć. Wolała już mieć to za sobą. Miały spotkać się tutaj, ale tylko w jednym celu. Selene zamierzała jej wyjaśnić, na czym polegać miała to ostateczna próba, jej wyzwanie. Dając dziewczynie tym samym możliwość ucieczki. Chociaż nie sądziła, że Erin podda się tak łatwo bez podjęcia żadnej próby, nawet jeśli Inwizytorka tym razem zaplanowała dla niej przejście przez dziewięć kręgów piekielnych.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 1:35 pm

Przez te kilka dni, które były dla Hawke czasem kurowania się z ran, dużo myślała, ćwiczyła pisanie i czytanie oraz spała. Sporo jej ran się zagoiło, choć nadal miała małe problemy z nadgarstkiem. Jednak większość tego czasu i tak przeznaczyła na myślenie. Próbowała siebie sama zrozumieć. W końcu miała do tego dużo czasu, nie? Nadal nie rozumiała do końca siebie i tego jak postąpiła. Przecież przez tak długi czas chciała się uwolnić od tych całych treningów i katorgi, więc czemu teraz postąpiła inaczej, a przez to tak kurczowo trzymała się ramienia Selene? Czy naprawdę aż tak zależało jej na tej rudowłosej kobiecie, która prawie ciągle ja krzywdziła? Tak... Masochizm w czystej postaci. Na prawdę zaczynała nie rozumieć samej siebie...
Mimo to nie miała zamiaru się poddać i nie przyjść na spotkanie. Obiecała coś i dostała kolejną szansę, nie?  Postanowiła się porządnie naszykować. Wyspała się. Wybrała te wygodniejsze i lepszym stanie ciuchy. Zjadła porządny posiłek i ruszyła przed siebie w kierunku miejsca wyznaczonego na spotkanie. Na końcu ulicy, która prowadziła do rynku stanęła dobre 5 minut przed południem. Przystanęła zanim weszła na plac. Przez moment się zawahała. Zwyczajnie przestraszyła. Zaraz się jednak wzięła w garść i odetchnęła kilka razy głębiej. Cała sytuacja ją dość mocno stresowała. Tak, Hawke z tego powodu miała małe problemy z wciśnięciem w siebie jedzenia. No nic, ruszyła ku centrum placu, rozglądając się dokoła. Jej bystry wzrok zarejestrował pewną osóbkę o rudych włosach w szarym płaszczu. Ruszyła w kierunku Selene dość żwawym i pewnym krokiem. Na jej ustach malował się ten typowy dla niej lekko łobuzerski uśmieszek.
- Em, hej - rzekła na powitanie. W końcu wypadało się jakoś przywitać, co nie?

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 3:59 pm

W końcu dojrzała ją, idącą w odpowiednim kierunku. Nie odetchnęła z ulgą, nie zdziwiła się. Po raz pierwszy słusznie stwierdziła, że to nie jej powinno zależeć. Powitała ją z uśmiechem, lekkim i spokojnym.
- Hawke – skinęła głową, witając się właśnie w ten sposób. Gdy zatrzymała się, uznała za stosowne dopełnić nieco formalności, nim przejdą do konkretów. – Jak się czujesz? – zapytała ją wkrótce, z grzeczności, choć w jej ustach mogło zabrzmieć do nad wyraz osobliwie, zwłaszcza, że nigdy się tym nie interesowała. Dziś miało być inaczej. Doskonale, aż do końca. Zaplanowała już wszystko. Teraz zostało tylko przedstawić ten szatański projekt na głos.
- To twoja najlepsza koszula? Niepotrzebnie. Dziś… możesz się trochę pobrudzić. – zaczęła dosyć tajemniczo, chociaż nie zamierzała niczego ukrywać. Po prostu to zwróciło jej uwagę na pierwszy rzut oka. – Wkrótce poznasz mojego kuzyna. Trochę mu o tobie opowiadałam, więc nie zdziw się, jeśli zapyta cię o coś, czego nie powinien wiedzieć. – oznajmiła spokojnie, nie chcąc pominąć żadnej informacji. – Nie grzeszy uprzejmością, ale to dobry człowiek. – poczuła się zobowiązana, aby również podzielić się z Erin garstką wiedzy na temat niejakiego Matta, ale zatrzymała się po tym jednym zdaniu. Resztę zobaczy w praniu.
- Wyświadczy mi dziś pewną przysługę. Pójdziemy razem na przesłuchanie. Ja i ty. Haw, to zaszczyt, nie każdy człowiek z ulicy może wejść, ot tak, do siedziby Inkwizycji. Jednak cóż, znają mnie tam. A co za tym idzie, znają częściowo też ciebie. Wiedzą, kim chciałabym, abyś była w przyszłości. – wyjaśniła powoli, dając dziewczynie pierwszy obraz jej planów.
Szczegóły zobaczysz już na miejscu. Póki co, rozumiesz? – zapytała, przyglądając się uważnie Hawke.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 4:44 pm

Przystanęła kawałek przed Selene. Starała się nie pokazywać tego, że jest zestresowana. Chowała to pod tym swoim typowym uśmieszkiem. Dłonie miała ochotę wcisnąć do kieszeni, ale powstrzymała się od tego. Ktoś jej kiedyś powiedział, że to jest oznaka braku szacunku czy coś w tym stylu. Jej pierwsze pytanie ciut zaskoczyło Erin. Nie spodziewała się go. Przecież Selene nigdy nie pytała się jej o takie rzeczy. Um... Czy to miała być jakaś podpucha czy coś?
- Em... No dobrze ogólnie. Choć jeszcze trochę mi nadgarstek dokucza - odparła po chwili, gdy padło pytanie. Starała się brzmieć dość zwyczajnie. Nie chciała by ani nutka w jej głosie zdradziła jej lekkie napięcie. Zaraz dłonią przeczesała ciemne kosmyki. Dopiero po chwili ogarnęła, że ten ruch mógł zdradzić jej lekkie poddenerwowanie. Cholera...
- Em... Nie, ale jedna z lepszych w stanie - odparła, zerkając na swoją lekko poszarzałą koszule. Mimo wszystko mało jej rzeczy można było nazwać eleganckimi. Po prostu niektóre były mniej znoszone i ubrudzone. Chwilę zastanawiała się nad słowami rudowłosej. Czyżby ta planowała jakiś trening...? Chyba taka opcja nie byłaby taka zła, nie? Kij, że miałaby jeszcze większa przewagę z powodu tego nadgarstka przeszło jej przez myśl. Nie spodobał jej się fakt, że jakiś obcy gościu o niej cokolwiek wie. No ej, to nie fajne zwłaszcza, że ona sama nic o nim nie wiedziała prócz tych szczątkowych informacji od Selene. Skrzywiła się minimalnie, ale zaraz z jej ust uśmiech zszedł całkowicie. W ogóle jej się nie podobał ten pomysł z przesłuchaniem. Poczuła, że nieprzyjemny dreszcz strachu przeszedł wzdłuż jej kręgosłupa. W ogóle tam nie chciała iść. Nie chciała tego widzieć, ale... Uch...
- Mnie? - spytała nieco ciszej niż przedtem. Pokiwała tylko głową, by potwierdzić, że zrozumiała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 5:39 pm

Nieco dotknął ją komentarz o nadgarstku, ale nie pozwoliła, by łagodny uśmiech zszedł z jej warg. To ona była sprawczynią tego bólu. Doskonale pamiętała, jak ścisnęła rękę Hawke, nawet wbrew swoim zamierzeniom, nieświadomie, jak zwykle nie potrafiąc opanować bezsensownej złości.
- Wyglądasz… lepiej niż ostatnim razem. – skomentowała, co przyszło jej z trudem. Oczywiście, dała jej tyle czasu, że dawne rany dawno powinny się zagoić. Sprawiała wrażenie wypoczętej i zdrowej. Zazwyczaj w takich okolicznościach spotykały się, aby potrenować, w celu nabawienia się kolejnych ran. Ten dzień różnił się tym, że jedyną osobą, jaka zostanie zraniona, będzie przesłuchiwana wiedźma, co dla Erin właściwie nie koniecznie mogło pozostawać zaletą.
Kiwnęła głową, poprawiając na ramieniu skórzaną torbę. Wiedziała, jak wyglądają przesłuchania oraz jak niewiele różnią się one od tortur, po których można przyznać się do wszystkiego, czego żądał oprawca. Także wiedziała, jak bardzo można się pobrudzić.
- Tak, ciebie. – powtórzyła cierpliwie. – Gdy złożyłyśmy sobie obietnicę, musiałam dopełnić parę formalności w Inkwizycji. Wiesz, abyś nie była zobowiązana dodatkowo kończyć akademii, w razie czego… Jako że byłaś… jesteś pod moją opieką. – wyjaśniła cicho, czując się niego głupio, że robi to dopiero teraz. Cóż, lepiej późno niż wcale, prawda? – Szepnęłam o tobie parę słów przełożonym. Chociaż… nie wiem, czy nie będę musiała teraz tego wszystkiego odkręcać. – ostatnie zdanie dodała już zupełnie cicho, z lekkim rozbawieniem, w którym więcej było smutku.
- Zrozumiałaś? – powtórzyła, bo nie otrzymała odpowiedzi. Chciała być pewna. – Możemy już iść, jesteś gotowa? – kontynuowała, znów poważniejąc i skupiając się na patrzeniu jej w oczy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 6:17 pm

- Zwyczajnie - odparła tylko, bo w sumie co to za różnica czy człowiek jest wypoczęty, w miarę zdrowy i najedzony czy pobijany, zapłakany i zmęczony? Żadna, nie? Z resztą kto by się tym przejmował w przypadku Hawke? No raczej nikt otwarcie, bo kto przejmował jakąś przybłędą. No dobra, może Veilore pokazałaby swoje zmartwienie w takim przypadku.
Słowa Selene tylko upewniały Hawke w tym, że tamta już nie widzi dla niej przyszłości jako swojej podopiecznej. Więc po co ta cała szopka? Może lepiej sobie daruj, Hawke? Przynajmniej nie będą ci się śniły koszmary po nocy… zabrzmiał jakiś głosik z tyłu głowy ciemnowłosej. Sama Erin zaczynała się upewniać, że to w sumie chyba nie byłby taki głupi pomysł… W końcu i tak pewnie nie przejdzie tego zdania rudowłosej, a tak to by chociaż zasnęła w spokoju tej nocy i kilka następnych. Dodatkowo zaniepokoił ją fakt, że Inkwizycja prawdopodobnie wie o niej nieco za dużo. Nie podobało jej się to ani trochę. No ej, Hawke była świadoma, że tamci jakby chcieli to mogliby się jej pozbyć. W końcu nie była głupia i się domyślała, że tamci nie raz naużywają danej im władzy. Tak, usłyszała tą nutkę smutku w głosie inkwizytorki. W sumie zaciekawiła to ją ciut zaskoczyło. Nie była pewna czym była ona spowodowana.
Milczała dłuższą chwilę przy okazji, wkładając dłonie do kieszeni. Chcąc zamaskować ich delikatne drżenie. Wzrok spuściła na ziemię. Czuła, że we wzroku Selene zobaczy tylko i wyłącznie zawiedzenie jej sobą.
- Tak - powiedziała nieco ciszmy tonem niż to robiła zazwyczaj. Powoli zaczynała żałować, że zjadła to śniadanie.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Maj 19, 2016 7:09 pm

Wzruszyła ramionami, nie dodając nic więcej. Nigdy nie lubiła wypowiadać zbędnych słów. Nie skomentowała więc jej „zwyczajności”, która wcale taka zwyczajna nie była, w porównaniu z tym, co widziała wcześniej. Zostawiła temat za sobą.
Wszystko już zostało powiedziane, wyjaśniły sobie resztę niedomówień. Mogły teraz pójść przełożyć ich teoretyczny plan na praktykę. I Selene nie czuła się do końca pewnie. Nie wiedziała, czego może spodziewać się po Erin w kryzysowych sytuacjach. Starała się nie dopuszczać negatywnych myśli, ale nie mogła oprzeć się wrażeniu, że zdrowie psychiczne dziewczyny nieco podupadnie po tym wydarzeniu, niezależnie od rezultatu. Cóż, to będzie jej chrzest – pomyślała, zaciskając lekko usta.
Z nią niegdyś też się nikt nie cackał. Wrzucono ją na głęboką wodę, pomimo młodego wieku. Nie załamała się, ale zmieniło się w niej wszystko. Mówiąc o Selene, nie było co już mówić o normalności. Inkwizycja skutecznie wypaczyła jej umysł. A ona, nie uważając to za nic złego, chciała identycznie postąpić z Hawke.
- Chodźmy – rzuciła, od razu ruszając przed siebie. Matthew już powinien na nie czekać, przygotowany, zgodnie z instrukcjami Selene. Nie wyszły jeszcze z głównego placu, a Selene dodała równie cicho, co jej towarzyszka:
- Liczę na to, że ci się uda. – rzekła, chociaż ta decyzja leżała już w jej woli. Ustaliła sobie jednak wynik, który chciała ujrzeć na własne oczy i nie zamierzała naciągać tejże wizji. Ani tym bardziej ofiarowywać dziewczynie kolejnej szansy. – Powodzenia – dodała, po czym odwróciła od niej spojrzenie. Naprawdę żywiła nadzieję na szczęśliwe zakończenie.
Z tą myślą opuściła plac wraz z Erin, kierując się wprost do budynku Inkwizycji.

/zt x2 --> coś tam w Inkwizycji

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Elaine
Obłąkana zielareczka
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/08/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pią Sty 06, 2017 6:39 pm

Zima. Mróz, wiatr, gruby śnieg, sypiący od rana. Mało kto miał ochotę wychylać nos z mieszkania w taką pogodę, a ci, którzy byli do tego zmuszeni, wdziewali na siebie grube okrycia, mające uchronić ich przed przeraźliwym zimnem.
Nie wszyscy.
Drobna, wręcz wychudzona kobieta dreptała przed siebie, co chwila przystając na moment, cofając się, rozglądając i chwiejąc. Nie pasowała do tego obrazka zimowego miasteczka, odziana w cienką suknię, przemoczoną i niezbyt nową. Przyciągała zaciekawione i zaniepokojone spojrzenia, lecz nikt nie odważył się podejść. Nie bez powodu.
- AHAHAHAHAHAHAHAH… - zaśmiała się nagle w głos Elaine, a zaraz potem upadła na kolana. Wpatrywała się niewidzącym wzrokiem w bruk pokryty warstwą śniegu, trzęsąc się, nie tylko z zimna. - Wszyscy jesteśmy zgubieni… WSZYSCY - złapała się za głowę, jeszcze bardziej targając nieuporządkowane włosy. - TO już nadchodzi… WSZYSTKICH SPOTKA KARA.
Milczała chwilę, tkwiąc w bezruchu i oddychając łapczywie. Zaraz po tym ożywiła się, rzucając nerwowe spojrzenia ludziom wokół, którzy starali się jak najszybciej odejść z tego miejsca. Nieznajoma kobieta napawała ich przerażeniem, choć poza miotaniem się i wykrzykiwaniem bezsensownych słów nie próbowała nawiązywać z nikim bliższego kontaktu.
Elaine odetchnęła jeszcze raz i usiłowała wstać. Nie szło jej to sprawnie, nim stanęła na nogi kilkakrotnie przewróciła się, przemaczając sukienkę jeszcze bardziej. Ale to nie było ważnie, nie, nie. Musiała iść przed siebie, musiała mówić, ostrzec… Ale przed czym? Nie pamiętała już. Znów zaczęła się śmiać, histerycznie, próbując odszukać w pamięci, jak bardzo ważny powód sprowadził ją do tego miejsca. Bezskutecznie.

___________________


Karta Postaci ♥♠ Relacje

Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 211
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Sty 08, 2017 3:14 am

Zima definitywnie nie była jego ulubioną porą roku, cóż…na pewno jeśli chodzi o ruszanie się z mieszkania. W tym czasie o wiele bardziej wolał robić wszystko, by nie opuszczać swoich ciepłych czterech ścian i oddać się całkowicie dobrej literaturze, ciepłej herbacie, oraz siedzeniu godzinami w wygodnym fotelu, ze swoją małą Bethanią na kolanach i przyglądać się białemu światu za oknem. Niestety dzisiaj nie było mu to dane.
Grabarz musiał się wybrać jednak do krawcowej po swój upragniony płaszcz zimowy, który zamówił już jakiś czas temu. Był tym wydarzeniem bardzo poruszony. Nie był to zwykły płaszcz. Wyczekiwał już go tak długo, a i sam jego wygląd był specjalny. Nie przypominał typowego, męskiego płaszczu, lecz był również dość osobliwym połączeniem z kobiecym krojem, oraz podszyty futrem. Poważna sprawa.
W końcu dostał swoje upragnione okrycie i mógł się w nim pokazać wszystkim mieszkańcom Wishtown. Jak się spodziewał w drodze powrotnej do domu zbierał wiele spojrzeń.. i dość wyśmiewających komentarzy, lecz czego on się spodziewał po tak zacofanej społeczności, ech…
Postanowił skrócić sobie drogę przez rynek i właśnie wtedy zrozumiał, że nie jego dzień nie przejdzie do końca jak planował, a zazwyczaj to oznaczało katastrofę. Na placu pod ratuszem jak widać pewna kobieta robiła wszystko, aby spędzić zimę w Inkwizycyjnych lochach, przy tym sprawiając, że ta “gorsza połowa” Inkwizycji wyglądała normalnie.  
Matthew rozejrzał się dookoła. Nie można było tego tak zostawić. Kobieta siała panikę wśród mieszkańców, a do jego zadań należało utrzymanie względnego ładu, a on bardzo poważnie traktował swoją pracę (nawet po godzinach), lecz w głębi serca miał nadzieję, że gdzieś w pobliżu znajdował się ktoś inny, kto mógł to zrobić za niego. Niestety jego chroniczny pech znowu dał o sobie znać.
Grabarz przełknął ślinę. W tym momencie żałował chyba najbardziej, że nikogo z nim nie było, a w szczególności miał na myśli swoją kuzynkę. Czułby się o wiele pewniej mając ją u swojego boku, lecz po dłuższym zastanowieniu się zapewne od razu uznałaby tą niespełna rozumu kobietę za wiedźmę i rozczłonkowała ją zanim dotarliby do siedziby, mimo tego nigdy jak wcześniej nie odczuł tak ich kłótni i tego, że praktycznie unikali się od tego momentu. Będzie musiał o czymś pomyśleć, by jakoś to naprawić, lecz teraz miał inne zmartwienie na głowie. Westchnął głęboko. Musiał wziąć się w garść.
Na szczęście nosił ze sobą zawsze swój rewolwer (o którym często zdarzało mu się zapominać). Schował go więc do swojej mufki, którą zakupił specjalnie do nowego płaszcza i podszedł do kobiety od tyłu (zachowując oczywiście bezpieczny dystans) i odchrząknął.
W ogóle nie wiedział jak miał przy tej niespełna rozumu osobie się zachowywać. W sumie nie za bardzo wiedział co chciał tym osiągnąć. Zapewne wkopał się w wielkie gówno.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Sty 10, 2017 12:32 am

- Zima wszystkich zaskoczyła co ? - Frans spojrzał na mężczyznę, który zadał pytanie i pokręcił tylko głową. Nigdy nie miał problemów z tą porą roku, a i obecna temperatura raczej nie przekraczała -10 stopni Celsiusza więc można było powiedzieć, że było całkiem ciepło. Szczególnie że podczas swojej kariery dostąpił zaszczytu stacjonowania w Finnmark przez okres dwóch lat gdzie, temperatura podobna do obecnej była częsta….ale w październiku, gdzie okres zimowy oscylował wokół -20 czy nawet -30 z racji tego, że dowództwo akurat go musiało tam wysłać podczas najgorszych zim.
- Zima bez śniegu do ud to pizda nie zima - Odpowiedział krótko i uśmiechnął się wkładając rękę do kieszeni swojego czarnego płaszczu, (który wyglądał jak marynarka przedłużona do kolan), by wyciągnąć paczkę papierosów oraz zapałek i zapalić jednego z nich.
- Ale wracając do tematu. Dostawa ze stanów zjednoczonych powinna potrwać około dwa miesiące. Jak statek wpłynie do portu przejmujesz skrzynie, odczekujesz tydzień i transportujesz do Wishtown. Skrzynia z bawełną na górę, reszta - Na dół. Jeśli coś się stanie poślij do mnie posłańca. - Frans zaciągnął się papierosem i po chwili wypuścił dym z ust. Jakby komuś powiedział, że zamawianie broni na drugim kontynencie jest bardziej opłacalna aniżeli w Europie, pewnie zostałby wyśmiany ale tak właśnie było. W przeciwieństwie do staromodnych Europejczyków, Amerykanie byli dość otwarci na poważniejszy biznes i nie mieli problemów z naginaniem czasu od czasu do czasu. A i jeszcze udało mu się zorganizować dwie skrzynie bawełny za półdarmo jako przykrywkę pod skrzynie z bronią, a i po fakcie mógł ją całkiem drogo sprzedać. Gdyby wcześniej odkrył swoje umiejętności negocjacyjne to zostałby handlarzem a nie oficerem. Ale i tak nie miał na co narzekać. I tak należał do tej bogatszej warstwy społeczeństwa.
- Oczywiście Panie Anker. W końcu mi pan za to płaci. Ale cóż, skoro już wszystko objaśniliśmy czas bym wrócił do Southampton. Do zobaczenia w marcu Panie Anker - Odpowiedział Fransowi i po prostu odwrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę. I tak patrząc na odchodzą współpracownika przypomniało mu się że równie dobrze mógłby załatwić wszystko w miesiąc ale wolał być pewny że ładunek do niego dotrze, a nie liczyć na szczęście. Już był nawet na drodze by zamyślić się jeszcze bardziej ale przerwał mu to śmiech, którego źródło znajdowało się za jego plecami, najwidoczniej jakiejś dziewczyny, ale jaki mogła mieć powód do takiego “wybuchu” ? Skandynaw odwrócił się i zlustrował klęczącą dziewczynę, która znajdowała się z 5 metrów od niego. Klęcząca młoda dziewczyna w zniszczonej sukni, która zaczęła wykrzykiwać, że wszyscy są zgubieni i każdego dosięgłaby kara. I w tym momencie nie mógł powstrzymać się od lekkiego uśmiechu. Skoro wszyscy wokół byli zgubieni za samo egzystowanie to on zasługiwał na list od samego diabła z prośbą o wstawienie się w piekle. Ale nie zmieniało to faktu, że Elaine wyglądała na pierwszą lepszą wariatkę z wyimaginowanym problem. Co prawda było to dość dziwne, ale w swoim życiu widział już dziwniejsze rzeczy. I wtedy do wariatki podszedł mężczyzna...w damskim płaszczu. I to jeszcze tego najgorszego sortu, którym dziwnym trafem upodobały sobie Brytyjki. Wiedział, że Brytyjczycy nie mają najmniejszego pojęcia jak się elegancko ubrać, ale to już wychodziło poza skalę.
- O kurwa. To coś nowego. - Skwitował krótko, nie potrafiąc przestać się uśmiechać. Cała sytuacja była tak kuriozalna, że aż śmieszna, więc, zamiast iść do domu to oparł się o ścianę budynku, przy którym stał od dłuższego czasu i ciekawy skupił się na obserwowaniu całego zajścia, od czasu do czasu zaciągając się swoim papierosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elaine
Obłąkana zielareczka
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/08/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Sty 11, 2017 8:55 pm

Zachwiała się lekko, po czym postąpiła parę kroków do przodu, by zaraz nieumyślnie się cofnąć. Zapomniała. Jak mogła. Ale przecież… Ważne… Bardzo… Widziała, słyszała, miała pamiętać mówić, ogłosić… Zapomniała!
Złapała się za włosy i szarpnęła mocno, wydając z siebie okrzyk wściekłości. Przeczuwała tragiczne konsekwencje tego haniebnego uchybienia, bardzo tragiczne, miała wrażenie, że już się zbliżają, kroki za plecami, szelest, tak, konsekwencje już tu są… Wtedy usłyszała chrząknięcie.
Na moment prawie cała znieruchomiała, pewna ziszczenia się najgorszych koszmarów. Zaciskała i rozluźniała jedynie pięści, pełna wahania i wątpliwości, mieszających się ze strachem i złością. Ktoś, coś, było czy się kryło? W końcu Elaine zdecydowała się odwrócić, a uczyniła to bardzo gwałtownie i niezgrabnie.
Utkwiła spojrzenie szeroko otwartych oczu w mężczyźnie, który postanowił zajść ją od tyłu. Kobietę mocno zdziwiło ten widok, co uwidoczniło się na jej wykrzywionej emocjami twarzy. Wpatrywała się w grabarza tak, jakby ujrzała ducha. Poruszała ustami w niemych słowach, a przez jej głowę przetoczyła się lawina chaotycznych myśli. Chwilę później nagle złapała mężczyznę za płaszcz na piersi i potrząsnęła nim zadziwiająco mocno jak na swoje wychudzone ramiona, o ile nie obronił się przed tym niespodziewanym posunięciem.
- Dlaczego?! – krzyknęła donośnie, marszcząc brwi w gniewie. - Co zrobiłeś, że zapomniałam?! Jesteś nim, prawda?! Przyznaj się!

___________________


Karta Postaci ♥♠ Relacje

Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 211
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sob Sty 14, 2017 11:23 pm

Nawet nie wiedział co go strzeliło i jakim debilem się stał decydując się na interwencję bez żadnej obstawy. Samo przyglądanie się poczynaniom tej kobiety przyprawiało go o dreszcze, a co dopiero myśl o jakimkolwiek zastosowaniu siły, tym bardziej że jak widać każdy przechodzień, albo już dawno uciekł, albo przyglądał się wszystkiemu z bezpiecznej odległości, co oznaczało zupełny brak szansy na wsparcie. Grabarz, aż przełknął ślinę. OGARNIJ SIĘ MATTHEW! TY JESTEŚ TU PANEM SYTUACJI, A NIE JAKAŚ NIESPEŁNA ROZUMU PRZYBŁĘDA!
Mężczyzna zmarszczył brwi, ale ani się nie obejrzał, a wściekły wzrok kobiety znowu grunt pod nim przestał być taki stabilny. Jednak najgorsze co mógł zrobić w tym momencie to spanikować. Przez moment po uspokojeniu się, wydawało mu się, że mógł z nią nawet nawiązać kontakt i już miał wygłosić gadkę proceduralną, kiedy ta przekreśliła całkowicie swoją szansę na nie spędzenie tych świąt w lochach.
Wydał z siebie bliżej niesprecyzowany dźwięk, kiedy to szalone babsko się na niego rzuciło i wykonał intuicyjnie niezgrabny krok do tyłu, przez co o mało nie wylądował tyłkiem na ziemi. W przypływie emocji, odrzucił gdzieś mufkę, lecz zrobił to z takim impetem, że wypuścił również swój poczciwy rewolwer. Naprawdę powinien dostać jakąś nagrodę za swój debilizm i bycie kompletną łamagą życiową.
Przez chwilę dał się kobiecie potrząsać, niczem szmaciana lalka, lecz w końcu, kiedy pierwszy szok z niego zszedł i w swoim instynkcie samozachowawczym złapał ją za nadgarstki i spróbował unieruchomić. Spojrzał prosto w jej oczy wściekłym wzrokiem i wrzeszczał jej w twarz.
- O CZYM TY PIEPRZYSZ!? USPOKÓJ SIĘ BABO!!! - Wiadomo było, że bez niczyjej pomocy nie da sobie z nią rady.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Nie Sty 15, 2017 3:27 am

Przyglądanie się tej sytuacji było niczym siedzenie w teatrze i oglądanie komedii. Różnicą było to, że zamiast siedzieć w cieple, na przyjemnym siedzeniu stał na zewnątrz gdzie temperatury spokojnie były ujemne. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Prawda ? Nie chciał uchodzić za niemiłego, ale oglądanie jak rudy mężczyzna w dziwacznym płaszczu próbuje uspokoić jakąś wariatkę i to na środku placu przed ratuszem sprawiało mu przyjemność. Ot wreszcie coś ciekawego stało się w Wishtown, odkąd tu zaczął mieszkać. Wreszcie. I miał też pierwszą okazję, by pokazać się z jakiejkolwiek strony w tym mieście. Skandynaw odrzucił niedopałek papierosa, po czym wyciągnął kolejnego i ponownie zapalił. Co prawda nie powinien tyle palić i normalnie tyle nie palił, ale jakoś dzisiaj naszła go ochotę na fajki. I tak nie potrafił się od nich uzależnić więc i mu też nie zależało. Ale to był czas na akcje, a nie na rozmyślanie nad nałogiem. Pierwszym więc co zrobił było podejście do odrzuconego rewolweru i podniesienie go. W końcu rudy nawet nie zauważył, że go zgubił.
- Ha. Przynajmniej jest nabity - Powiedział do siebie po sprawdzeniu, czy w bębenku znajdują się jakieś pociski, a raczej znajdowały, bo Frans od razu machnął nią tak, że wszystkie pociski posypały się na ziemię i podszedł w końcu do Matta i Elaine stając po ich lewej stronie. Teraz miał dylemat co zrobić. Zamachnąć się i przywalić mu albo jej...albo obu, albo uspokoić ich by oboje przestali się błaźnić przed oczami kilkunastu osób. I miał nawet pomysł jak spróbować uspokoić wariatkę, nawet jeśli był prawie pewny, że i tak mu się nie uda. Schował więc rewolwer Matta do kieszeni i chrząknął.
- Uspokójcie się oboje. On nie dotarł do tego miasteczka. Nagłe śniegi potrafią spowolnić każdego. Poza tym, czy on wygląda ci na “niego” ? - Powiedział, kiedy się do nich zbliżył. Jego ton był, jak zwykle zresztą spokojny, zaś jego akcent wyrazisty więc też łatwo było wywnioskować, że był obcokrajowcem. Zastanawiał się, czy taktyka “na spokojnie” cokolwiek zdziała, ale jego ręce były związane. W przeciwieństwie do owej dwójki wolał nie wygłupiać się na środku Wishtown. Teraz wypadałoby jakoś zakomunikować Mattowi, że chce rozwiązać tę sytuację. Ale nie miał ochoty bawić się w jakieś idiotyczne znaki, a Elaine pewnie i tak zrozumie to jak chce.
- Tak jej nie uspokoisz. Jeszcze się uszkodzisz w trakcie. No i dajesz pokaz lokalnym. Więc jeśli chcesz jakoś wyjść z tej kuriozalnej sytuacji, lepiej przemyśl co teraz zrobisz. - Powiedział, tym razem w jego stronę i westchnął. Wariatka i koleś w damskim płaszczu. Ale się wpakował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elaine
Obłąkana zielareczka
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/08/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Czw Sty 19, 2017 9:10 pm

Potrząsała nim chwilę, wykrzykując swoje zarzuty, gdy nagle początkowo zszokowany mężczyzna otrząsnął się i złapał nadgarstki Elaine. Ta zawyła dziko, jakby co najmniej zranił ją nożem i zaczęła się gwałtownie szarpać. Całkowicie spadł w jej postrzeganiu do poziomu wroga, kogoś, kto czyha na jej bezpieczeństwo, kogoś złego, niebezpiecznego… Koszmarnego. Instynktownie kopnęła na oślep, jakby miało to pomóc.
Wtedy jej uwaga została odwrócona. Skierowała wzrok na lewo, zauważając imponującą postać mężczyzny. Przelękła się początkowo i, jeśli Matthew ją puścił, zrobiła kilka kroków w tył. Nie zrozumiała początkowo słów przybysza, jednak po chwili sens wypowiedzi dotarł do niej, przez co wybuchnęła nieopanowanym śmiechem.
- Naaaiwnyyyy – przeciągnęła samogłoski w wyjątkowo upiorny sposób, utkwiwszy w brodatym mężczyźnie spojrzenie szeroko otwartych oczu. Ich zmęczony i przerażony wyraz kontrastował z szerokim uśmiechem na twarzy. - On… Oni… Nigdzie nie muszą docierać! Są tutaj! Przez cały czas! - znów zaczęła się śmiać, lecz zaraz spoważniała. - Ty ich nie widzisz?…
Patrzyła na Fransa jeszcze przez moment, a gdy zwrócił się do Matthewa, przeniosła wzrok na grabarza. Przez tę krótką chwilę zachowywała się nadzwyczaj spokojnie. Do czasu.
- ZOSTAWCIE MNIE! – znów zaczęła się szamotać, jeśli Inkwizytor ją trzymał. Jeśli jednak była swobodna, postanowiła podjąć próbę ucieczki, która po paru krokach w tył zakończyła się kolejnym upadkiem.
- POTWORY! DIABELSKIE STWORZENIA! DLACZEGO NAWIEDZACIE TEN ŚWIAT?! ODSTĄPCIE, NATYCHMIAST! - zaczęła wrzeszczeć o wiele głośniej niż wcześniej, jednocześnie rzucając w nich… śniegiem.

___________________


Karta Postaci ♥♠ Relacje

Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 211
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Sty 24, 2017 8:47 pm

Czy nadal ją trzymał? Ba, mało powiedziane. Ściskał ją tak, że o mało co nie łamał jej kości. Wszystko to jednak było spowodowane paniką. Tak naprawdę był w kropce i jeśli zaraz nie zdarzy się jakiś cud to udupi się na dobre.
Chyba chociaż raz w życiu jego chroniczny pech o nim na moment zapomniał, bo o ile wiedział, że na mieszkańców nie można liczyć, to jednak zjawił się tu jego cud w postaci wysokiego, brodatego mężczyzny z dziwnym akcentem. Jednakże o ile sam jego widok go jakoś ucieszył to, kiedy tamten otworzył usta, Matthew aż zmarszczył brwi. W sumie nie wiedział czy miał się poczuć urażonym jego słowami.
Nie zdążył na dobrą sprawę się zastanowić, a tamta opętana baba znowu zaczęła się szamotać. Miał już w nosie tą całą widownię i tego typka, którego taktyka “na spokojnie” nie działała. Trzeba by ją było doprowadzić do siłą, a nie wdawać się w pogaduchy! Chyba powoli zmieniał się w Selene…
Grabarz szybko złapał ją mocniej za ręce i przyciągnął do siebie. - Nie ruszaj się! - Po czym skierował się do brodacza. - A ty przestań paplać i pomóż mi ją przytrzymać w miejscu!


_______
przepraszam, że napisanie takiego kuposta tyle mi zajęło ;-;

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pon Kwi 03, 2017 8:52 pm

Flamel przechadzał się po centrum miasta bez większego celu mając jedynie w myślach, że dopadła go nuda i rutyna. Dwie najgorsze "kochanki" jakie można sobie wymarzyć, czynią z życia piekielną monotonię, która nigdy się nie kończy i zmienia każdy dzień w identyczną kopię poprzedniego. Tak było i dzisiaj: lekki mrozek, delikatnie prószący śnieg i tłum ludzi dookoła placu ratuszowego zgromadzeni w bliżej nieokreślonym celu. Inkwizytor siedział sobie wygodnie na przydrożnej ławce opierając łokcie na oparciu i zakładając nogę na nogę. Głowę miał uniesioną ku górze i oglądał chmury rozmyślając nad leniwością owych czasów. " Ehh... Jeszcze kilka miesięcy temu nie miałem nawet chwili, żeby tak usiąść, czy chociażby połazić po mieście. Zawsze miałem pełne ręce roboty, jak nie wiedźma nękająca wieśniaków, za którą inkwizycja dobrze zapłaci, to zlecenie zabójstwa... W każdym razie zajęcia produktywne, a nie... To!" myśli z obrzydzeniem na temat swojej obecnej egzystencji. Kurwa! Zaklął pod nosem. " Nie będę tak siedział bezczynnie, muszę znaleźć sobie jakieś zajęcie, bo inaczej oszaleję. Już z resztą mówię w myślach sam do siebie. O Nie dłużej tak nie będzie..." i jednym zdecydowanym ruchem podniósł się z ławki, jednak nierozważnie nie popatrzył czy akurat nikt nie przechodzi obok niej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Pon Kwi 03, 2017 9:03 pm

Na jego nieszczęście, a może i szczęście, właśnie obok ławki przechodziła Azazel. Córka Arcymistrzyni..psierbica po zmarłym mężu, a zarazem wiedźma. Dobrze, że ten sekret bacznie strzegła w raz z macochą. Gdyby nie ona, jej los marnie by się zakończył. A teraz? Teraz mogła spokojnie wszystko sobie układać. Starać się by przyszłość była lepsza niż przeszłość. Właśnie kierowała się powoli przed siebie z tobołami. Miała kupione kilka owoców i warzyw do tego pieczywo i odrobina mięsa. Wszystko wyleciało jej z rąk, gdy ktoś na nią wleciał. W pierwszej chwili, sądziła że to dziecko, ubogi głodny którym tak bardzo pomagała ostatnimi czasy. Ba, nawet założyła swój własny ośrodek wspierający potrzebujących, ale nadal nie miała nazwy dla tego zakładu. Dla tego jakim wielkim szokiem było, gdy okazało się, że winowajcą okazał się zupełnie obcy mężczyzna.
- Moja wina, przepraszam zagapiłam się.
Dodała nieco zmieniając winnego całego zajścia, chociaż prawda była inna. To jednak, czuła się winna tej sytuacji. Ukucnęła by pozbierać turlające się jabłka i pomarańcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 04, 2017 8:07 pm

BUUUUMMM! Takie właśnie są efekty nie skupiania się na tym co się robi i nie patrzenia pod nogi. Bren wręcz staranował jakąś obcą mu kobietę. Głupio wyszło, bo nieznajoma natychmiast zaczęła go przepraszać i prosić o wybaczenie. Wiedział, zę tak naprawdę to on zawinił, a jedyne co zrobił w tej sytuacji było niegrzeczne gapienie się na nową osobę, ale zaraz; przez chwilę kobieta wydała mu się znajoma." Znam ją na pewno, lecz kim ona jest. Hym... widziałem ją w pracy, więc należy do inkwizycji, ale za cholerę nie mogę skojarzyć jej z jakimś konkretnym pomieszczeniem lub osobą. Chwila, wiem... Widziałem ją w towarzystwie Arcymistrzyni, pokrewieństwo, na pewno." Gdy tylko to sobie uświadomił natychmiast zaczął pomagać jej sprzątać zakupy
- To ja przepraszam droga Pani. Zagapiłem się i nie zauważyłem, że właśnie przechodzisz. Jeśli mógłbym coś uczynić byś mi wybaczyła za mój czyn...- urwał w pół zdania, ponieważ wzrok Mistrza Żniwiarzy spotkał się ze wzrokiem nieznajomej. Wejrzał w jej głębokie oczy i wedle powiedzenia "Oczy to lustro duszy" zobaczył co "siedzi" głęboko w niej. Trwał tak przyglądając się przez dłuższą chwilę zbierając po omacku zakupy, gdy nagle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 04, 2017 8:44 pm

Uśmiechnęła się lekko, przenosząc spojrzenie zmieszanych oczu na twarz mężczyzny. Owszem, znała go miała pamięć do twarzy. A na pewno do tych twarzy, co to jakoś na nią wpłynęły swoją osobą. A takim właśnie był Brendan. Fakt, nie znała jego imienia, bo prawie wychodziła z gabinetu matki, ale doskonale go pamiętała. Trudno by było, zapomnieć kogoś, kto gapił się w ciepie jak cielak w malowane wrota, ale co począć? Ona nie była mu dłużna tym samym. Po prostu coś się działo, ale co? Nie znała tego uczucia, nie wiedziała co jest grane. Zbierając zakupy starała się go nie dotknąć...gdy nagle...właśnie co? A, to że w chwili gdy chciała unieść dłoń po pomarańcz jej dłoń spoczęła na dłoni Brandona w tym samym czasie. Az spłonęła niemal zmieszana i zawstydzona. Zmieszana odwróciła wzrok wkładając owoc do torby.
- Nic się nie stało, naprawdę. Wybaczyła? Ja nie mam powodu do tego by się gniewać. Naprawdę. Proszę się nie niepokoić. Nic mi nie jest, jestem cała.
Uśmiechnęła się lekko do mężczyzny poprawiając nieco zmieszana suknię.
- Przepraszam, że pytam...Pan był u mojej matki prawda? Widziałam Pana w jej gabinecie kilka dni temu. Och...przepraszam, jestem Azazel.
Przedstawiła się z lekkim uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 04, 2017 9:09 pm

Gdy tylko ich dłonie zetknęły się Bren poczuł ogień w piersiach. Serce paliło go od środka niczym pochodnia rozpalając całe jego ciało. Chciał w jednym momencie wydłużyć te sekundy do nieskończoności tkwiąc tak ze wzrokiem przykutym do dziewczyny. Chyba nigdy nie czuł takiego uczucia, czyżby to było coś więcej niż zwykłe pożądanie, które do tej pory było jednym z najmocniejszych uczuć jakimi obdarzał płeć piękną? Zdecydowanie to uczucie było dużo silniejsze i nie sposób było wypędzić je z głowy. No właśnie nie dało się, bo nie siedziało w głowie lecz sporo poniżej w okolicach płuc.
- Ależ nalegam bym mógł w jakiś sposób dokonać panience zadość uczynienia. Chociażby zanieść sprawunki do domu, okolica pełna jest wszelakiego rodzaju ment, których należałoby unikać. - Mówił z drżącym głosem, nie mógł się ostatecznie uspokoić, lecz odzyskał na tyle świadomości, by zacząć zbierać pewne informacje na temat niewiasty.
Na kolejne słowa zamarł " Azazel, Azazel... biuro matki... O KURWA!!! Zamarł ponieważ uświadomił sobie kim jest ta dziewczyna i skąd ją pamiętał. Była to córka Arcymistrzyni inkwizycji Azazel Cortez. Szybko jednak otrzeźwiał i wydał z siebie uprzejmym tonem:
- Moja godność Brendan Flamel, Mistrz Żniwiarzy Inkwizycji. Mam wielką przyjemność poznać panienkę i rozmawiać twarzą w twarz. Odpowiadając na pytanie: Tak byłem w gabinecie Arcymistrzyni, ponieważ musieliśmy porozmawiać na temat ważnej sprawy dotyczącej organizacji, ale przecież nie będę panienki zanudzał takimi głupstwami w takie piękne zimowe popołudnie.- Kwitując wypowiedź puścił oko do Azazel i miał ogromną nadzieję, że ta pozwoli mu się odeskortować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 04, 2017 9:26 pm

Oj tak, gdyby mógł pewnie by spłonął teraz...chociaż pewnie nie z własnej inicjatywy, a dla tego że Azazel by spanikowana podpaliła go. Na szczęście, pilne szkolenia pod okiem matki, oraz przykładanie się do nauki miały swoje plusy. Nie panikowała tak, nie musiała się bać, że coś będzie nie tak. Na słowa Żniwiarza skinęła głową. Mistrz Żniwiarzy...wiec jest głową wszystkich żniwiarzy? Tak, chyba tak to szło, nie pamiętała za bardzo. Ale mniejsza, nie teraz czas i miejsce na nauki. Gdy słyszała o mendach, które krzątają się po ulicach, skinęła głową na znak zgody. Prawda była taka, że gdyby chciała mogłaby spokojnie zająć się sama nimi. Ale skoro chciał, czemu nie.
- Zatem niech będzie. Nie mieszkam daleko, zaledwie kilka przecznic dalej.
Dodała wyjaśniając szybko, gdzie przebywa.
- Miło mi zatem poznać. Nie zanudza mnie Pan, skąd ten pomysł. Nie mniej, ma Pan rację Panie Flamel. Sprawy Inkwizycji pozostawmy na inny czas.

Zgodziła się ujmując jego ramię. Od tak, pozwoliła sobie oprzeć się na nim.
- Może jednak wpierw przejdziemy się? Nie jest tak mroźnie, pogoda w miarę dopisuje.
Zagadnęła z uśmiechem na ustach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Wto Kwi 04, 2017 9:44 pm

Mężczyzna nie krył zadowolenia z obrotu sytuacji, a wręcz okazywał go szerokim uśmiechem, szczerym i ciepłym skierowanym do Azazel. Promieniał z zachwytu na myśl, że zgodziła się na odprowadzenie przez niego do domu, a nawet zaproponowała spacer. Jednak w głowie pojawiła się mała doza niedowierzania. Czy to naprawdę możliwe, żeby jednorazowo spotkało go tyle szczęścia? Z reguły jedyne przypadki szczęścia jakie odnotował to niejednokrotne cudowne wyjście o własnych siłach z niejednej opresji, ale TAKIE szczęście raczej mu sie nie przydarzało. Być może miał ten "czarny punkt" gdzieś w swych myślach, lecz całą jego głową władał płomień trawiący wszelkie bariery moralne.
- Będzie to dla mnie zaszczytem móc odprowadzić panienkę do domu, a na dodatek towarzyszyć w spacerze. Ma może panienka pomysł gdzie chciałaby się udać?- Zapytał szarmancko nie reagując zewnętrznie na to co zrobiła Cortez, lecz wewnątrz Żniwiarza zagotowało się jeszcze bardziej, jeszcze chwila i para zacznie uciekać mu uszami, a on sam zacznie gwizdać jak czajnik.
- Wybacz mą śmiałość o Pani, ale muszę powiedzieć, że tak nieprzeciętnie pięknego lica jeszcze nigdy nie miałem zaszczytu oglądać jak twoje.- I w tym momencie przypłynęła na niego fala zimnej wody. Uświadomił sobie, że podrywa córkę swojej przełożonej. Przecież to nieetyczne i na pewno niezgodne z jakimiś przepisami wewnętrznymi organizacji! Niestety było już za późno, płomień przygasł tylko na ułamek sekundy, a później puchnął ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Kwi 05, 2017 7:11 am

Nie tylko Brandon czuł to dziwne mrowienie w ciele, te ciepło które rozpalało od środka. Azazel choć nie miała nigdy do czynienia z mężczyznami a jedynie biedotą, którą się opiekowała jeszcze gdy prowadziła życie, które wisiało na krawędzi teraz, była zupełnie inna. Przestała wierzyć, w to, co niegdyś było jej tak znane, w to co uznawała za priorytet teraz stało się celem do dążenia w lepsze jutro. Z czasem miała stać się Inkwizytorką jak tylko zakończy szkolenia, nauki wykładane przez jej matkę. Miała brnąć w przyszłość a nie cofać się. Motylki w jej brzuchu szalały, niemal odprawiając orgie stuleci. Oczy Az stawały się niemal zamglone nieznanym uczuciem. Gdzie nie spojrzała widziała twarz Mistrza Żniwiarzy. O czym nie pomyślała, tam wkradał się mężczyzna. Wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się promiennie.
- Azazel, po prostu Azazel.
Uśmiechnęła się lekko do niego a jej rumieńce niemal paliły jej policzki. Dobrze, że to matkę spotkała pierwszą, inaczej teraz pewnie wysadzałaby wszystko co znajdowało się dookoła. Podpalając nieświadomie nie jedną rzecz.
- Przyznam, że miasteczka nie znam za dobrze. Nim odnalazła mnie Adrastia...wychowałam się w chacie, gdzie nie wolno było mi opuszczać jej bez wiedzy i zgody mojej jak sądziłam wówczas biologicznej matki. Więc, jeśli zechce mnie Pan oprowadzić, będę zaszczycona. Osobiście znam tylko drogę do domu, oraz do Instytutu. Niestety.
Uśmiechnęła się lekko. Nie chciała przecież prowadzić go w ciemne nieznane mu zaułki. Mogłaby po prostu przejść uliczkami, gdzie ludzie nazywali ją "Czarna Pani" ale nie chciała. Niektórzy znali jej twarz, wolała unikać sytuacji, gdzie biedota rzuciłaby się na nich byle dopaść do stóp swojej ulubienicy. Nie wiedziała, jak zareagował by mężczyzna. Tym bardziej, że pomagała nie tylko biedakom, ale i wiedźmom, które niestety upadły tak nisko, że okradały nawet siebie wzajemnie. Azazel chciała nieco zniwelować to wszystko chociaż wiedziała, że jeśli teraz się wyda kim tak naprawdę jest...cóż, będzie miała na głowie nie tylko wiedźmy, ale zapewne też i Królową. Która podejrzewała, że nie daruje jej tego. Albo uzna, że została tak zamotana, że będzie robiła wszystko by ją nawrócić na swoją drogę. W końcu władających ogniem jest bardzo mało. A wiedźmy z taką mocą są jak Inkwizycja. Podpadniesz i płoniesz jak piękny stos w samym centrum. Na szczęście, Żniwiarz nie wiedział kim jest, oby tak pozostało jak najdłużej. W końcu nie chciała skończyć na stosie! No jeszcze by tego brakowało! Na jego słowa zaraz oprzytomniała i uśmiechnęła się lekko.
- To bardzo miłe słowa. Dziękuję. Jednak są zapewne piękniejsze kobiety niż ja.
Roześmiała się lekko. Nie wiedząc nawet kiedy znaleźli się w ciemnym zaułku. To co się działo z nią było...dziwne. Nie mogła się oprzeć temu uczuciu dla tego przystanęła na moment i spojrzała na mężczyznę. Jej oczka nagle stały się jaśniejsze i pełne ognia. Bez słowa dotknęła policzka mężczyzny by po chwili pocałować go. Delikatnie, niczym dotknięcie motyla. Oblizała usta zmieszana i zarumieniona.
- Przepraszam...nie powinnam.
Wydukała zakłopotana, nie wiedząc gdzie ma podziać swoje oczy, nie mówiąc już o drżących dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Plac pod ratuszem   Sro Kwi 05, 2017 5:17 pm

Brendanem targały coraz to mocniejsze emocje gdy patrzył na kobietę. Był już na skraju wytrzymałości, chciał zrobić coś czego najpewniej w niedługim czasie szczerze by pożałował, a mianowicie pocałować Az. Pocałować z całą namiętnością jaka obecnie w nim tkwiła i narastała z minuty na minutę, z sekundy na sekundę, chciał dać upust swojemu uczuciu z całą jego wylewnością i siłą.
- Tak Azazel, wybacz - Zmieszał się lekko lecz nie potrafił mimo to oderwać wzroku od dziewczyny, w tym momencie istniała tylko ona i nic poza nią. Jej uroda i uczucie, którym ją obdarzył przyćmiło cały świat dookoła nich, stał się tylko wspomnieniem i to bardzo zamglonym.
- Cóż a co do znajomości miasto to prawdopodobnie znamy tyle samo procent całości. Z reguły rzadko się po nim sam przechadzam lub zwiedzam. Lepiej znam tereny okalające miasto, z racji mojego zawodu, - Oczywiście to co powiedział było zwykłym stekiem bzdur, ponieważ miasto znał jak własną kieszeń, a może i nawet lepiej. Był mordercą do wynajęcia, niejednokrotnie zabijał ludzi w mieście, musiał znać każde przejście, kryjówkę czy najciaśniejszą uliczkę. Jednak w tych słowach miał pewien cel, chciał poznać miejsca, które interesowały Az, podobały się jej, pragnął poznać najdrobniejszy kawałek jej osobowości, lecz oczywiście nie po to by wykorzystać to przeciw niej, ale wręcz przeciwnie, zbliżyć się do niej najbardziej jak się tylko da.
- Uwierz mi Azazel, że ten komplement nie był tylko pustymi słowami, był szczerą prawdą. Co do piękniejszych kobiet to niestety muszę się nie zgodzić, ponieważ piękniejszych naprawdę nie widziałem, a moje oczy widziały nie jedną. Twoja uroda naprawdę przyćmiewa wszystkie - Po tych słowach ucałował jej dłonie i uśmiechnął się szarmancko.
Nagle stało się coś czego Bren nie spodziewał się nawet w ułamku sekundy. Azazel pocałowała go! Naprawdę to się stało, to nie był sen, a jeżeli był to najpiękniejszy jaki mógł sobie w tamtej chwili wyśnić. Mimo, że pocałunek był krótki dla Żniwiarza trwał wieczność, a przynajmniej tego właśnie chciał, jednak po chwili kobieta zaczęła przepraszać i wycofała się. Nie mógł na to pozwolić. Położył jej palec na ustach i wyszeptał Ciiiiiii, nie przepraszaj, ja się nie gniewam. Po czym wskazującym palcem skierował twarz kobiety w stronę swojej twarzy i odwzajemnił jej pocałunek swoim namiętnym pocałunkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Plac pod ratuszem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Centrum miasta-
Skocz do: