IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom lalek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Dom lalek   Nie Cze 12, 2016 3:18 pm

First topic message reminder :



Z zewnątrz wyglądający jak zwyczajny dom mieszkalny sklep z lalkami aktualnie daje schronienie Esther Rodriguez, pewnej młodej czarownicy która tworzy lalki, na dodatek potrafi je ożywiać, lecz nie do końca dobrze i sprawnie. Czarownica dba o roślinność otulającą budynek. Na zapleczu mieści się jej pracownia lalkarska, na górze zaś zwyczajne mieszkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 195
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Sob Sie 26, 2017 12:06 pm

Przy okazji oglądania lalek lekarka zastanawiała się również, w jaki sposób mogłaby skonkretyzować osobę, dla której szuka prezentu. Sama zdawała sobie sprawę, że to, co powiedziała dotąd, było mało pomocne.
Bardzo dużo ich tutaj – stwierdziła po dłuższej chwili milczenia. Jednak słowa te bardziej odnosiły się do obawy wynikającej z dokonania wyboru między tymi wszystkimi tworami, a nie miały formy spostrzeżenia, że lalki długo musiały czekać na swoich właścicieli. Chociaż pewnie trudno znaleźć klienta... – pomyślała w pewnym momencie Deneve.
Potrzebne mi coś z okazji urodzin, dziesiątych. Dla dziewczynki – odpowiedziała w tonie najbardziej neutralnym, na jaki było ją stać, na pytania zadane przez właścicielkę lokalu, u której szukała ratunku. Do zakończonej wyliczanki miała jeszcze ochotę dodać jeden element "nieznośne dziecko", ale pozostawiła to dla siebie. Albinoska nieszczególnie przepadała za dziećmi i stąd płynęło to określenie. Kiedy natomiast wiązało się ono z pokrewieństwem, niechęć przybierała na sile, bo mimo że poszczególnych członków rodziny łączyła ta sama krew, nikt nie pałał do pozostałych nadmierną sympatią.
Deneve oczywiście nie umknęło nagłe zawahanie Esther i przerwanie wypowiedzi. Przez chwilę próbowała się rozeznać, czy przyczyną było ujrzenie na półkach czegoś zaskakującego, lecz doszła ostatecznie do wniosku, że musiał być to jeden z tych przypadków, w których jej rozmówca dochodzi do zaskakującego wniosku. Ogarnęło ją lekkie rozbawienie – jak zwykle, gdy dochodziło do takich sytuacji – lecz zachowała poważny wyraz twarzy.
A te tutaj, o których zaczęła pani mówić? – zapytała, by wrócić do urwanego wątku.
To musi być coś, dzięki czemu nie będą mi wytykać mojej nieobecności – rozmyślała albinoska. Uczestniczenie w urodzinach traktowała, jak to ona, jako stratę czasu. Kobieta przyszła tutaj po wyróżniający się prezent, ale nie mogła powstrzymać się od myśli, by nie wziąć czegokolwiek, co wpadłoby jej w ręce, a wydawało się wyjątkowo piękne i niecodzienne.
Cena nie gra roli, jeśli to ułatwi sprawę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Sob Sie 26, 2017 2:35 pm

No tak, nie dokończyła swojej wypowiedzi. Postanowiła to automatycznie nadrobić.
- A te tutaj, muszę pani zdradzić, w różnych częściach lalki, w sukience, ale i nie tylko, są schowane różne niespodzianki. – westchnęła lekko, po czym zaczęła mówić dalej – Ale nie tylko ukryte, widzi pani tę oto tu lalkę? – wskazała palcem wskazującym na porcelanowy twór w dość bufiastej, błękitnej sukience wykończonej wszędzie czarną koronką – Widzi pani? W lewej ręce porcelanowe palce tej lalki trzymają lizak. – miała nadzieję, że gość już wie, co Esther miała na myśli, zwracając uwagę właśnie na tę lalkę. Otóż, usłyszawszy dla kogo ma to być prezent, pomyślała, że dziesięcioletnia dziewczynka byłaby szczęśliwa, gdyby dostała coś takiego. Esther miała nadzieję, że klient podłapie temat.
- Chyba że nie uważa pani tego za dobry pomysł – mina lalkarki nagle spoważniała – Ja to doskonale zrozumiem. Proszę się rozejrzeć. – ah, gdyby tylko owa zupełnie nie wyglądająca na swój wiek szesnastolatka wiedziała, co tamta myśli o tego typu sprawach... w sensie, że o urodzinach. I o przebywaniu wśród rodziny. No właśnie, to co wtedy? W sumie, niewiele by to zmieniło. Po co jej tego typu informacje? Nieważne, jeśli odpowiednio się na to spojrzy.
- Niech pani pamięta, że w każdej chwili mogę pani przyrządzić herbatę bądź kawę... albo i jedno, i drugie... i może... przyniosę... ciasteczka? – mówiąc to, jąkała się nieznacznie, a jej pewność siebie uleciała z niej niczym powietrze z balona, który został przedziurawiony. I nie wiadomo, dlaczego, z jakiej racji. Nagle poczuła wielkie zmęczenie i zechciała usiąść, lecz w ostatniej chwili zrozumiała, że to nietaktowne robić tak przy kimś, kto jest gościem, a ten gość aktualnie stoi.
- O cenie porozmawiamy później – udało jej się jakoś pokonać zmęczenie, może to dlatego, iż się do niego przyzwyczaiła? - najpierw proszę się rozejrzeć... chyba, że odpowiada pani proponowana przeze mnie lalka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 195
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Wrz 21, 2017 1:54 pm

Kobieta wsłuchiwała się w wypowiedź, nie pozwalając mięśniom twarzy na reakcję. W istocie jednak odczuwała zwątpienie, jeśli chodziło o lalki z niespodziankami. Przynajmniej wtedy, gdy mowa była o tej, którą dziewczyna wzięła za przykład, ale Deneve podejrzewała, że z innymi jest podobnie. Oczywiście problem nie tkwił w samych lalkach bądź dodatkach do nich. Rzecz w tym, że... gdyby podarowała temu dziecku jakieś słodycze, to jego rodzice nie patrzeliby na to przychylnym okiem. Zwyczajnie nie pozwalali swej pociesze na jedzenie łakoci. O! Jakby zagrzmieli, to chyba sama lalka ożyłaby i uciekła z tym swoim lizakiem.
A gdyby dostała w tajemnicy?
Deneve zastanowiła się, ale i to nie podsunęło jej żadnego argumentu na "tak". Jeszcze tego brakowało, żeby dzieciak zapałał do niej sympatią i ubzdurał sobie, że jest "ciocią Dev" od przemycania smakołyków. Lekarka nie chciała znaleźć się w wymienionej sytuacji. Czemu to musi być takie męczące? Nie mogę dać czegoś zbyt dobrego, bo będę miała później rozpieszczone dziecko na głowie.
Prawdę mówiąc mam pewne wątpliwości – rzekła. Kiedy jednak albinoska zorientowała się, że potencjalnie może to zostać odebrane w sposób negatywny, dodała od siebie coś jeszcze.
Ale po prostu jestem w dosyć kłopotliwej sytuacji – stwierdziła z lekkim grymasem na twarzy na samo przypomnienie sobie, że ten dzień nadal trwa. Mimo wszystko powstrzymała się od zerknięcia na zegarek w kieszonce, by nie irytować się bardziej długością spędzonego czasu na wędrówkach po mieście.
Jeśli to nadal aktualne, poproszę więc o herbatę – rzekła, obdarzając półki kolejnym badawczym spojrzeniem. Jak nie za pierwszym, to może za drugim coś wpadnie w oko?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pią Wrz 22, 2017 9:44 am

Przez jakiś czas Esther bacznie przyglądała się swojemu klientowi. Próbowała coś wyczytać z jego twarzy, jednak mięśnie nowo przybyłej nie  zdradzały raczej niczego konkretnego, o ile nie zdradzały niczego. W końcu, kobieta odezwała się.
- Ah – w głosie lalkarki dała się wyczuć nutka rozczarowania – Rozumiem. W takim razie... w takim razie proszę się rozejrzeć. Jeśli... – tu podrapała się wymownie po przedziałku – Jeśli będzie pani potrzebowała jakiejkolwiek pomocy, proszę mówić, pytać, wszystko jedno. Śmiało – oparła się biodrem o jedną z półek i obserwowała ją. W sensie, że obserwowała klientkę. I znowu niczego nie wyczytała z jej oblicza. Nieźle panuje nad mięśniami swojej twarzy, pomyślała. W końcu ta powiedziała coś, a raczej poprosiła o coś, i mimo, że nie dotyczyło to samych lalek, Esther rozradowała się.
- Oczywiście. Już podaję – i czym prędzej zniknęła w innym pomieszczeniu. Po jakimś czasie wróciła z wielką tacą, która była prawie tak samo wielka, jak sama lalkarka. Na tacy mieściły się dwie puste filiżanki, cukierniczka, dwie łyżeczki, imbryczek z parą unoszącą się nad nim oraz talerz pełen ciasteczek. Było ich naprawdę sporo. To dlatego talerz był dość duży. A ciasteczka Esther ułożyła w równą piramidkę. Co jak co, ale zdolności manualnych jej nie brakowało. No bo jak inaczej mogłoby być, skoro tworzy tak piękne lalki oraz szyje dla nich równie urocze stroje? Oczywiście, sama lalkarka nigdy by czegoś takiego nie przyznała. Brakowało jej śmiałości oraz wiary we własne możliwości. Po prostu była zbyt nieśmiała, ot co. Ostrożnie położyła tacę na stoliku mieszczącym się pośrodku pomieszczenia, w jakim obecnie przebywały, na stoliku otoczonym kanapami i równie wygodnymi fotelami.
- Proszę usiąść – ochoczym gestem wskazała na kanapę – No chyba, że woli pani jeszcze porozglądać się. Ale ja proponuję małą przerwę – i od razu pożałowała tych słów, sądząc, że narzuca się klientowi, mówiąc, co ma robić. Ale to nieprawda, ja tylko zaproponowałam! – kłóciła się sama ze sobą w myślach. Esther często była pełna sprzeczności, nie da się tego ukryć. A przynajmniej nie potrafi ona ukryć tego sama przed sobą. Nawet wtedy, gdy bywa w stanie zapomnienia z powodu tej swojej cholernej amnezji dysocjacyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Nie Gru 10, 2017 8:19 pm

| Koniec sesji, Devil wyszła |

* * *

Teraz, po wyjściu gościa, Esther mogła nareszcie trochę odetchnąć. No bo nie da się ukryć, że to spotkanie nieco ją zestresowało, ale najważniejsze, że udało jej się sprzedać lalkę. Jedną, ale to i tak dobrze. Ponadto należałoby zaznaczyć, że strata każdej z własnoręcznie przez nią zrobionych lalek była dla niej bolesna (no ale musiała je sprzedawać, by z czegoś się utrzymywać – coś za coś). W końcu kochała je nad życie, jakby była ich rodzoną matką, bo w sumie coś w tym jest. Była do nich niezwykle przywiązana, nawet zanim zaczęła je formować, tak, była przywiązana do samej porcelany trzymanej przez nią w dłoniach, porcelany którą już wkrótce Esther przemieni w coś cudownego. A były tym lalki. Różne. Małe, duże. Do tego stroje. Dobrze, że dziewczyna potrafiła szyć... kupowała na pchlim targu różne tkaniny, do tego przyrządy do szycia. Szukając odpowiedniego materiału, była niezwykle wybredna. Kolor, faktura i inne takie musiały idealnie wpasowywać się w jej wymogi, w jej wizję odnośnie ogólnego wizerunku i stylu każdej z lalek. Zawsze trochę stała tak na tym pchlim targu, badając tkaniny zastanawiając się, czy dany materiał będzie w ogóle dobry. Dopiero po dłuższym czasie kupowała wybraną tkaninę i zanosiła do domu, by wykroić i uszyć odpowiedni strój dla każdej z wcześniej wykonanych lalek.
Teraz miała czas, by wypić coś ciepłego. Poszła do kuchni, by zagotować wodę na herbatę. Skończywszy ją przyrządzać, upiła łyk herbacianego napoju i aż westchnęła, tak jej było dobrze, gdy gorący płyn zaczynał rozgrzewać ją od środka. Usiadła z naczyniem w ręce na swoim ulubionym fotelu, w salonie i zarzuciła nogę na nogę na stoliku do kawy. Piła powoli, nie spiesząc się, ale nie da się ukryć że początkowo musiała chwilkę zaczekać, aż gorący płyn nieco ostygnie, ale teraz był już w sam raz (przynajmniej dla samej Esther, w końcu dziewczyna uwielbiała pić to, co bardzo gorące). Tak więc, piła powoli, chcąc móc się rozkoszować herbatą jak najdłużej. Uwielbiała ten smak. Uwielbiała pić to, co bardzo gorące.
Ciekawa była, czy jeszcze dzisiaj ktoś ją "nawiedzi". Nie wiedziała, czy tego chce, czy nie. Ale nie tym teraz chciała się przejmować. Wolała rozkoszować się pyszną herbatą. Ale taką czystą, bez żadnych wspomagaczy – bez cytryny czy też cukru. Taka, według niej, była najlepsza.
Teraz Esther zaczęła nucić sobie w myślach jakąś melodię, ale nie wiedziała, co to za nuta i skąd ją zna. W sumie, wiele osób tak miewa, nie tylko ona. Tyle że Esther miała w tej kwestii jakieś usprawiedliwienie – tym usprawiedliwieniem była jej choroba, amnezja dysocjacyjna. Mogła coś pamiętać, nie wiedząc, skąd to wie, i to działało również w drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pon Gru 11, 2017 1:16 pm

Po wielu dniach poszukiwań, po wskazówkach tysiąca ludzi, po nieprzespanych nocach, po wszelkich ugotowanych obiadach dla Remilii i otrzymywaniu jedynie odpowiedzi "dobre"... Wreszcie jest! Znalazła ten dom. Dom w którym kupi przepiękną lalkę. Postanowiła, że jakaś musi być w ich mieszkaniu. Nie chciała kolejnego obrazu. Pragnęła czegoś ślicznego i uroczego! Nie orientowała się, czy sprzedawca jest kobietą, a może mężczyzną. Jednak, ktoś coś o tym wspominał. Doskonała pamięć, co? Chwila, chwila, chwila... Skoro nie pamięta, to znaczy, iż nikt jej o tym nie mówił.  Cóż, czas się przekonać. Uchyliła drzwi i zerknęła do wnętrza siedziby.
- Haloooo? Jest tu kto? Nikt się przede mną nie ukryje...!
Powiedziała, jak jeden z czarnych charakterów i weszła całkowicie do środka. Było ładnie. Zaniemówiła na moment podziwiając otoczenie. Znalazło się jednak coś lepszego, niż owe pomieszczenie. Istota siedząca na fotelu. Podeszła do niej wolno, a potem schyliła się i przyglądała bardzo z bliska. Delikatnie dłonią pogłaskała głowę tworu, a oczy Colette zaświeciły się.
- Ile ona kosztuje?! Halo? Właścicielu? Pomocy! Za ile można kupić to cudo? Potrafi nawet sama pić herbatę? Rusza się, jak prawdziwy człowiek! Umie mówić? Będzie mogła podawać napoje i rozkładać zastawę? Nie ukrywam, że pomoc w kuchni byłaby idealną opcją. Przecież to dzieło sztuki. Musi być bardzo droga. Jednakże, zapłacę każdą cenę! Zaciągnę wielki dług, tylko po to, by zabrać ją ze sobą. Mhm! Co jeszcze potrafi? Większa od pozostałych...
Brązowowłosa chodziła wokół lalki i oglądała ją z każdej strony. Co prawda, aby przyjrzeć się jej naprawdę dokładnie, dzieło musiałoby wstać z fotela. Nie mogła oderwać od niej wzroku! Zatrzymała się w końcu naprzeciw, tylko po to by delikatnie zmacać dłońmi, a raczej opuszkami palców, policzki i usta kukiełki. Jak żywa!
- Urocza. Taka słodka, że brakuje mi słów. Właścicielu!
Powiedziała głośniej. Co on robi? Powinien już dawno się pojawić, skoro przyszedł klient. Doprawdy, niektórzy nie mają za gorsz taktu. Nie to co Colette! Wzorowy obywatel i klient w jednym, tak to rzeczywistość. Można tylko brać z niej przykład. Wiadomo, zazdrość się szerzy. Nie każdy jest w stanie osiągnąć ideał, lecz lata pracy i może odrobinę się do pomarańczowookiej zbliżą. Oby tak dalej. Z ciepłym i przyjaznym uśmiechem na ustach, patrzyła prosto w oczy istotce.
- Na pewno polubisz nowy dom! Muszę codziennie tam sprzątać i zajmować się wszystkim, bo Remilia myśli tylko o pracy. Cholerny pracoholik. Jednak, jest równie urocza, co ty. Moja biedna owieczka, nie widząca świata poza harówką...
Otarła niewidzialną łzę, po czym znów wpatrywała się w nią, jak w obrazek. Arcydzieło!

___________________
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Sro Gru 13, 2017 7:51 pm

Tak. Dopiero teraz Esther mogła naprawdę odetchnąć. Piła tak sobie tę swoją pyszną, gorącą herbatkę i rozmyślała nad nowym pomysłem co do nowej lalki, która rzecz jasna nie powstała jeszcze w tych jej malutkich, acz zdolnych rączkach, co jest dość oczywiste. Nowej lalki, za którą, jeśli czas i chęci pozwolą, weźmie się jeszcze dzisiaj. Myślała też nad sukienką, w którą odzieje swój przyszły, nowy, kolejny porcelanowy twór. Jaki ów strój będzie miał kolor, jaką fakturę i jakie ewentualne wzory, a nie da się ukryć, że Esther lubiła, jak sukienki lalek, jej lalek są odziane w stroje nieco wzorzyste. Nie aż tak bardzo wzorzyste, ale jednak wzorzyste. Chyba wszystko jasne?
Nie usłyszała, jak ktoś uchyla drzwi od jej przybytku. Zorientowała się, że ma gościa dopiero, jak ten ktoś się odezwał. Esther zamarła w bezruchu, nasłuchując dźwięków wydawanych przez tę kobietę, bo to była na pewno kobieta, innej opcji nie było. Wypatrywała, aż zobaczy jej twarz, jednocześnie popijając herbatę, która, przynajmniej według niej samej, zdążyła już sporawo wystygnąć, co mijało się z prawdą, po prostu Esther uwielbiała gorące napoje, więc nic dziwnego, że tak pomyślała.
Słowa przybyłej kobiety, której aparycję lalkarka już poznała, zbiły ją z pantałyku. I zrozumiała, chociaż nie od razu. Jej gość uznał, że Esther jest po prostu lalką, pocelanowym tworem, jakich tu wiele, z tą tylko różnicą, że w jej mniemaniu osoba, która tak naprawdę nie jest lalką tylko gospodynią przybytku, jest lalką wysoce uniwersalną.
Esther miała plan, żeby nie wyprowadzać jej z błędu... na razie. Niech sobie bidulka myśli to, co wymyśliła, albo raczej: uroiła sobie. Szczerze powiedziawszy, Esther, jako osoba nieśmiała i o zaniżonym poczuciu własnej wartości, nigdy nie doceniała własnego uroku, własnej aparycji. A była ładna, nie można zaprzeczyć, więc można ją pomylić z lalką. Więc może to nie do końca urojenie.
Żeby nie wyprowadzać jej z błędu, siedziała sztywno, sztywnym ruchem unosząc szklankę do ust. Starała się, by wszystko, co robiła i robi, było nienaturalne, a godne tytułu lalki. W tej chwili Esther najchętniej by ją wyśmiała, ale miała plan, by oszukać kobietę, i tego wolała się trzymać. Ciekawe, ile to będzie jeszcze trwało... ciekawe, kiedy przybyła kobieta zorientuje się w swojej pomyłce, sama, albo z inicjatywy Esther – wszystko jedno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Yesterday at 4:26 pm

To było doprawdy dziwne! Po właścicielu ani śladu, sklep otwarty, a ta idealna lalka siedzi sobie na fotelu. Teraz Colette uderzyło dziwne, a zarazem nieprzyjemne uczucie. Jakby ominęła, jakiś ważny szczegół, który miała pod nosem. I to będzie ją kosztowało. Znacznie uważniej przyglądała się teraz otoczeniu, lecz w szczególności owej "kukiełce". Nie, nie, to się nie może dziać. Przecież wygląda, jak typowa laleczka. Tak delikatna, tak bezbronna... Dziewczyna przełknęła ślinę i poprawiła wolno ubranie istoty bez słowa. Zaraz usiadła na kanapie i wielce skruszona, zerkała na nią.
- P-Przepraszam. Naprawdę! Przepraszam, raz jeszcze! Nie chciałam Pani pomylić z kukiełką. Jest pani zła? Na pewno. Bardzo? O czym ja mówię, każdy byłby zły po czymś takim. Jakoś to naprawię! Odpracuje, lub cokolwiek...! Pozamiatać podłogę? Iść zrobić kolejną herbatę? Zrobić pranie? Poukładać rzeczy? Proszę o wybaczenie! Oh, wiem! Mogę pomóc pani ze sprzedażą! Przebrać się za lalkę? Roznieść wieść o sklepie? Pani uroda jest tak olśniewająca, iż pomyłka z lalką nie powinna być dziwna. To znaczy! Nie mam na myśli nic złego, bo one są piękne, tak jak pani!
Lekko przestraszona, próbowała się wydostać z tej sytuacji. Jednak, chyba tylko bardziej szła na dno. To nie był pierwszy raz, gdy Col popełniła tak wielki błąd. Czemu nie może być ostrożniejsza?! To było proste do odkrycia, bo żadna lalka nie siedziałaby sobie od tak na fotelu, popijając herbatę. Oczywiste! Oczywista oczywistość! Tylko pomarańczowooka mogła zrobić coś tak głupiego. Musi to jakoś wynagrodzić poszkodowanej właścicielce. Może zrobi dla niej maść, czy jakąś mieszankę z ziół? Jeszcze kilka lekcji od Rem i stanie się naprawdę w tym dobra. Chociaż, klienci ostatnio nie narzekali na produkty od Colette. Było ciężko. Chyba trzy razy, musiała powtarzać robotę. Koniec końców, udało się! Najważniejsza zasada, jaka tylko może być, to nie poddawać się! Z wielką niecierpliwością wyczekiwała odpowiedzi dziewczyny, patrząc przy tym na nią nieustannie. Nie mogła wyczytać z jej twarzy tego, na jakiej skali jest poziom zdenerwowania. Może w ogóle? Wtedy razem się pośmieją i zapomną o tej dość przykrej sprawie. W sumie, każdemu się mogło to zdarzyć! Nie?

___________________
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom lalek   

Powrót do góry Go down
 
Dom lalek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: