IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom lalek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Dom lalek   Nie Cze 12, 2016 3:18 pm

First topic message reminder :



Z zewnątrz wyglądający jak zwyczajny dom mieszkalny sklep z lalkami aktualnie daje schronienie Esther Rodriguez, pewnej młodej czarownicy która tworzy lalki, na dodatek potrafi je ożywiać, lecz nie do końca dobrze i sprawnie. Czarownica dba o roślinność otulającą budynek. Na zapleczu mieści się jej pracownia lalkarska, na górze zaś zwyczajne mieszkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Mar 22, 2018 3:19 pm

Na słowa Colette lalkarka zareagowała jedynie uśmiechem. Ot, tylko uśmiechem, ale za to bardzo sympatycznym, a na dodatek szczerym. Jednak, po chwili zastanowienia postanowiła odpowiedzieć przynajmniej na tę ostatnią kwestię.
- Wiesz, bardzo mi będzie miło jeśli przywiążesz się do mnie mocniej. – coś czuła, że te słowa brzmią dziwnie, więc zaraz przysłoniła je kolejnymi. - Po prostu ludzie, których znałam i znam nigdy nie chcieli zostawać w moim towarzystwie przesadnie dużo czasu... – Esther jakby posmutniała, przypominając sobie, co dziś rano przeczytała na jakiejś stronicy swojego dziennika, siedząc na łóżku i kartkując go. A jednak, to dobry sposób, by przypomnieć sobie to, co się robiło i myślało kiedyś tam. A przynajmniej przypomnieć urywki swojego życia. - ...no bo osobami, z którymi zazwyczaj rozmawiam są osoby, które odzywają się do mnie i ja do nich prawie tylko w interesach. No wiesz, kupowanie porcelany, kupowanie materiałów na sukienki, przyjmowanie osób chcących kupić jakąś moją lalkę... i takie tam. – na jej wargach ponownie wykwitł krzywy uśmiech.
I nagle zrozumiała, że zrobiła błąd. Po jej słowach można stwierdzić, że chce, by się nad nią użalano, a co przecież prawdą nie jest. Dlatego zaraz dodała do tych słów coś jeszcze, mówiąc by się z tego powodu nad nią nie zamartwiała. Po prostu nie chciała tego, ot co, ale to akurat przemilczała. Ale dlaczego? Przecież nie przepadała za tym, jak ludzie się nad nią użalają, współczują jej... a jednak, nie powiedziała tego. I sama nie wiedziała, dlaczego.
A Colette dalej ją przytulała (ze wzajemnością) i głaskała... do czasu, gdy Esther skończyła mówić o robieniu lalki przez tę pierwszą. A pomarańczowo oka? Najwidoczniej bardzo spodobał jej się ten pomysł, gdyż ta zareagowała żywo i z entuzjazmem, więc lalkarka nie mogła zareagować inaczej, niż uśmiechnąć się szeroko i spojrzeć jej w twarz. Wkrótce potem obie dziewczyny już stały. Esther westchnęła głęboko, jakby ze spóźnioną ulgą. Spóźniona ulga? Tak, bo powinna tak zareagować nieco wcześniej. No ale nic. Colette jeszcze tylko się przeciągnęła, a wtedy Esther zabrała głos.
- Cieszę się z twojego entuzjazmu. I z tej radości. Zaraźliwej radości, bo dzięki temu zaczęłam na sprawę patrzeć inaczej- a uśmiech ani na moment nie znikał jej z twarzy, nawet wtedy, gdy mówiła – Zrozumiałam, że lalka miała szczęście, że choć na chwilę mogła być żywa, czego raczej rzadko dane jest jej koleżankom z półki – zaśmiała się niewinnie, uroczo, cichutko. - No dobra. To idziemy? – zapytała, stawiając pierwszy krok na pierwszym stopniu schodów, co jakiś czas oglądając się na Colette.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pon Mar 26, 2018 5:31 pm

Młodsza dziewczyna mówiła o mocniejszym przywiązaniu do jej osoby, więc naturalnie Colette wywnioskowała, iż chodzi o przyjaźń. Tak, to właśnie ta relacja była tak wielce ceniona przez wiedźmę. Właściwie, czemu? Można by wyjąć mnóstwo wniosków i przypuszczeń, lecz to nie był czas na takie rozmyślania. Całą swą uwagę skupiała na Est.
- O nic się nie martw i pozwól mi trwać przy tobie! Nie zawiedziesz się, choć przynajmniej... nie pozwolę na to nigdy.
Odpowiedziała stanowczo i tego będzie się trzymać.
Jeszcze nikt nie zawiódł się na Col, a przynajmniej nie napłynęły żadne skargi związane z tym. Oby tak dalej! To pokazuje ilość ludzi, którzy zaufali kobiecie i tylko sprawia rozpierającą radość u pomarańczowookiej. Inna sprawa, że owych istot jest niewiele... Zawsze można przymknąć na to oko.
Kolejne słowa Esther, gdy już obie stały na nogach i podążały na górę, wywołały wielki wyszczerz na jej twarzy. Jak można było się z tego nie cieszyć?! Właścicielka czuje się lepiej, zaś ponadto wyniosła cenną lekcję życia od samej Cole. Niemożliwe? A jednak! Nawet tak niespokojna osoba może czegoś nauczyć.
- Cieszę się! Serio, jestem niezwykle szczęśliwa, iż na twej twarzy nie ma już smutku. No i... nauczyłaś się czegoś ważnego. Jestem dumna. Z siebie i ciebie. Hm, nie brzmi to jakoś dobrze. Z nas? O! Lepiej.
Stwierdziła idąc ciągle za nią po schodach i patrząc raz na nastolatkę, a raz przed siebie. Nie zajęło to długo, więc lada moment były na miejscu.
Pracownia już nie musiała więcej czekać, albowiem zjawiła się niesamowita Colette! Rozejrzała się szybko, po czym równie błyskawicznie znalazła się przy stanowisku z jej własną pracą.
- Teraz widzę, gdzie popełniłam błąd. Jedno oko jest niżej, rogi zostawię, dorobię palce, zrobię bardziej pulchne policzki, usta... Rozgrzej porcelanę od nowa, zajmę się tym wszystkim!
Odparła wesoło.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Sro Mar 28, 2018 3:49 pm

Jeszcze chwila rozmowy, potem dziewczyny wstały i udały się do pracowni lalkarskiej. Szły wolno, a przynajmniej tak się Esther wydawało. Ale z jakiej racji?
Lalkarka zamknęła za nimi drzwi, a że te nie należały zdecydowanie do najnowszych, musiała uważać, by czasem klamka się nie poluzowała ani nie odpadła. Żeby drzwi nie wypadły z zawiasów... a tymczasem Colette rozejrzała się po wnętrzu i nie minęło zbyt wiele czasu, aż ta ostatnia stanęła w miejscu najlepszym do tworzenia. W miejscu, które wcześniej zajmowała, za sprawą porady Esther co do miejsca.
- Już, już, za chwilę będziesz mogła kontynuować swoje dzieło – uśmiechnęła się lekko - A co do oczu... – Esther otworzyła jedną z szafek, trochę poszperała aż znalazła dość sporawe pudełko. Postawiła na ladzie i otworzyła. Wkładając rękę, wyjęła dwie szklane kulki, które były ozdobione tak, że miały źrenice i tęczówki. Pokazała jej, a potem schowała. - Użyj tego jako oczu. Najlepiej podejdź tutaj i wybierz sobie kolor. – teraz uśmiechała się jeszcze bardziej promiennie. Po prostu cieszyła się, że dzięki temu twór Colette będzie przypominał inne lalki, które wyszły z rąk Esther. Porcelanowy twór zyska na wiarygodności, przynajmniej jeśli chodzi o wygląd.
- To ja cię zostawię tutaj przy pudełku. Wybierz oczy, które ci się najbardziej podobają. A w międzyczasie sprawię, byś mogła zmienić swoją lalkę. – to mówiąc, podgrzała trochę wody, ale nie do końca, chciała, by woda była ciepła – nie gorąca. Po paru minutach odważnie włożyła jeden palec i stwierdziwszy, że temperatura jest odpowiednia, nalała nieco przezroczystego płynu do małego garnuszka i ostrożnie, powoli zaczynała polewać nim porcelanę, która już zaczęła przybierać kształty za sprawą rąk Colette, kiedy ostatnio były w pracowni. Skończywszy, zgasiła ogień pod wielkim garnkiem, a ten mały garnuszek odstawiła do szafki. Odwróciła się na pięcie i zwróciła się do koleżanki.
- To jak, wybrane? – uśmiechała się tak samo promiennie, jak wcześniej – Chyba że potrzebujesz jeszcze trochę czasu, ja to zrozumiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Nie Kwi 01, 2018 10:35 pm

Szykowała się niezła zabawa! Już na starcie dostała do wyboru oczy, które swą pięknością wprawiły Col w wielki zachwyt. Były tak różne, a przede wszystkim każde z nich miało swój unikalny kolor. Mogłaby siedzieć godzinami i wybrać najlepsze z nich, lecz padło od razu na pomarańcz. Skoro ma być to lalka od niej, to niech ma znak rozpoznawczy tak jak Colette!
- Wybrane. Jak dam podobne do moich, to będziesz pamiętała, że ta lalka jest ode mnie! Nawet jeśli z twoją pamięcią nie jest w porządku, wierzę w to. Rozpoznasz ją na drugi dzień, nie musząc nawet zaglądać do swego zeszytu. Uda się.
Odparła nie odrywając wzroku od twarzy Est.
Głupi pomysł. Mimo tego, pomarańczowooka pokładała nadzieję na zostanie w głowie właścicielki na dłużej. Starała się wymyślać coraz to nowsze rzeczy, aby Esther nie czuła się tak źle z powodu swej dolegliwości. Pytanie, czy mogła zrobić coś więcej? Raczej nie. To wszystko pokaże czas.
- Wiesz, pomyślałam... Mogę ci pomagać w tworzeniu lalek. Nie musisz mi nic płacić! Absolutnie! Nie chodzi mi o pieniądze. Robienie ich u twego boku jest naprawdę miłe. Spotkałam się nie raz z czynnościami, które były niesamowite i przyciągały mnie do siebie, niczym magnez. Niestety, nie było mi dane mieć dobrego nauczyciela. Częściej uciekałam z takich zajęć, niż uczyłam się czegoś nowego. Dzięki tobie wiem, że nie wszyscy są... niemili w tłumaczeniu przeróżnych rzeczy. Mam nadzieję, iż wiesz o co mi chodzi.
Uśmiechnęła się niewinnie na koniec swej wypowiedzi, po czym przyjęła bojową postawę. Nadszedł czas na rundę drugą, jednak w tej zwycięży Col. Ma przed sobą nie lada zadanie, bowiem musi stworzyć cudowną lalkę. Dzieło idealne, ponieważ będzie to podarunek dla nastolatki w podzięce za nową znajomość i zupę pieczarkową!

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Wto Kwi 03, 2018 6:00 pm

Esther uśmiechnęła się kącikiem ust. Fajnie będzie, jeśli Colette urządzi swoją lalkę tak, by przypominała gospodyni przybytku o niej. Wtedy zaiste... może będzie to coś, o czym nie zapomni nigdy? O, albo zapomni, ale widok lalki będzie jej uświadamiał, że poznała pewnego dnia taką Colette. Pamięć o osobach, z którymi coś cię łączy, miło spędziłeś z taką osobą czas i taka osoba wniosła coś do twojego życia powinna być podtrzymywana. Dlatego Esther miała nadzieję, że ich znajomość nie ograniczy się tylko do jednego spotkania.
Tak, Colette miała więc stuprocentową pewność, że dzięki tej lalce Esther nie zapomni o pomarańczowo okiej. Jednak, wszystko może się zdarzyć, zwłaszcza gdy chodzi o tak złośliwą chorobę, jaką jest amnezja dysocjacyjna. Esther często przeklinała w duchu, że to musiało dotknąć akurat nią. Ale... na globie istnieje wiele ludzi, i na pewno dużo osób choruje na to samo. Tyle że choroba Esther była nietypowa, nie wpisywała się wzorcowo w "reguły" tej choroby. A nawet jeśli i w tym przypadku myliła się, jeśli wiele innych osób także zmaga się z taką odmiennością, Esther bardzo chciałaby poznać takie osoby. Ah, jak bardzo tego pragnęła!
To, co usłyszała teraz, całkowicie zbiło ją z tropu. Podrapała się po przedziałku i zastanawiała się, jak dać jej do zrozumienia, że nie potrzebuje pomocy, ba! - Colette by jej tylko zawadzała. Oczywiście czasami będzie mogła to robić, ale nie ciągle... tak więc, naprawdę nie wiedziała, co odpowiedzieć. A że była osobą uległą, rzadziej asertywną a agresywną nigdy, odpowiedziała tak, jak odpowiedziała.
- Pewnie, możesz do mnie wpadać i w tym celu – uśmiechnęła się, ponownie kącikiem ust. Finalnie uznała, że wyjawi jej prawdę. - ale wiesz, gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść, przy stole do tworzenia lalek powinna stać jedna osoba, nie da się przy robieniu lalek podzielić obowiązkami. Porcelanowy twór musi w pełni wychodzić z tych samych dłoni – westchnęła mając nadzieję, że nie obraziła Colette. Dlatego zaraz potem dodała:
- Ale nie zrozum mnie źle. Możesz tu przychodzić i tworzyć włąsne lalki, ja ewentualnie mogę ci dawać cenne wskazówki.
Esther nie pojęła, że Colette może nie chodzić o pomoc w sensie dosłownym, że robią te lalki razem, a o to, że kiedy Esther będzie chciała odpocząć, wiatrowa czarownica pomoże, tworząc własne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Nie Kwi 22, 2018 4:02 pm

Sama dostrzegła to, iż zagalopowała się zdecydowanie za daleko. Można rzec, że wręcz wlazła na głowę właścicielki i tkwiła na niej dość długo, zanim się zorientowała. Musiała zgrabnie odkręcić tę niesprzyjającą sytuację.
- Wybacz, czasem mój entuzjazm jest poza kontrolą i jedyne co mogę zrobić, to dać mu działać. Zgadzam się z tobą. Jedna osoba powinna być obecna przy tworzeniu, albowiem lalka musi mieć jednego stwórcę. Jestem pewna, iż nie raz pokuszę się o stworzenie swojego tworu.
Odparła kiwając lekko głową, jakby na poparcie swych słów.
Prawdę mówiąc, dziewczyna nie mogła się doczekać, aż również Rem pozna to miejsce i Est. Miała nadzieję, że blondynka nie boi się takich porcelanowych tworów, ponieważ mogłoby wyjść nie za ciekawie.
W zasadzie, czemu tak mocno zależało Col na spotkaniu tej dwójki? To proste. Razem jest znacznie raźniej, racja? Myśl o dniu w którym razem będą sobie popijać herbatę i spędzać czas, jest zaprawdę cudowna.
- O taaak, za wszelakie wskazówki jestem już teraz wdzięczna i pewnie będę potem. Gdyby nie ty, nawet nie miałabym okazji spróbować swoich sił w walce z porcelaną i jakimkolwiek wytworem z niej. Dziękuję, Esther!
Rzekła z delikatnymi rumieńcami na policzkach.
Im dłużej przebywała w towarzystwie właścicielki, tym bardziej zaczynała traktować ją jak dawno niewidzianą przyjaciółkę. Między nimi musiała się wytworzyć jakaś więź, pomimo tak krótkiej znajomości.
- To co? Zabieram się do pracy. Trzeba poprawić me dzieło!
Dodała, odrobinę się rozciągając przed pracą.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pią Maj 18, 2018 3:26 pm

Esther uśmiechnęła się z ulgą, słysząc, co mówi Colette. Cieszyła się, iż ta ostatnia potrafi przyznać nawet przed samą sobą, jaka jest, jednak nawet to że ma właśnie takie a nie inne usposobienie, nie przeszkadzało lalkarce, ale o tym już dobrze wiemy. A nawet gdyby jej to zawadzało, pewnie i tak nie poinformowałaby o tym swojej starszej koleżanki. Żeby dodać jej otuchy, uśmiechnęła się do niej ponownie.
Cieszyła się również z tego, że pomarańczowo oka zrozumiała w pełni, że lalkarz w trakcie tworzenia musi być sam, samodzielnie trzymać i wyrabiać porcelanę, chociaż, z drugiej strony, zrozumiałby to nawet skończony głupiec. Ale Esther nie uważała, że Colette jest głupia czy też ułomna. W najmniejszym nawet procencie.
Jednak najbardziej ucieszyła się, słysząc że jej aktualna towarzyszka ma zamiar kontynuować swoje małe dzieło... Esther wiedziała, że jej wskazówki są istotne, by Colette pogłębiała swoją wiedzę na temat tworzenia lalek z porcelany, chociaż nie uwielbiała siebie z tego powodu ani nic takiego. To po prostu nie w jej stylu – stylu pewnej szesnastolatki, która zazwyczaj się poniża, niż wywyższa.
- Więc twórz, a ja będę się przyglądać – odparła Esther – Myślę, że na razie dość tych wskazówek, idzie ci dobrze, ale jak będę musiała powiedzieć ci o czymś istotnym, wtedy oczywiście zabiorę głos.
Panienka Rodriguez oparła się ponownie o szafkę i zaczęła przyglądać się pracy rąk Colette. Musiała przyznać, że początkująca w tym fachu wiedźma wiatru uczy się bardzo szybko, co tylko potwierdziło teorię Esther, że gość jej domostwa na pewno nie jest głupi czy też ułomny.
Oczywiście, podczas przyglądania się młodsza z dziewcząt powiedziała starszej, że ma bardzo sprawne dłonie i że już wkrótce może zostać naprawdę dobrą lalkarką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pon Maj 21, 2018 6:04 pm

Radziła sobie znakomicie, aż była dumna sama z siebie i miała ochotę poklepać się po ramieniu.
Przy pierwszym podejściu do pracy z porcelaną, rozważała, czy w ogóle uda się jej stworzyć coś znośnego dla właścicielki, aczkolwiek teraz wcale się tym nie przejmowała. Miała przed sobą cel, który chciała osiągnąć za wszelką cenę, a mianowicie była nim lalka wykonana w ramach podziękowań za gościnę, oraz sposób na pamięć Esther.
Col przykładała się do pracy w każdy możliwy sposób, likwidując przy tym nawet większe nierówności na policzkach swego dzieła. Poczuła się, niczym prawdziwy artysta, chociaż daleko wiedźmie do takich zaawansowanych zdolności. Czy ona jest dobra w czymkolwiek? Coraz bardziej wątpi, iż poza gotowaniem, sprzątaniem i zajmowaniem się papierami, nie ma dla niej idealnego zajęcia.
- Praca pod twoim czujnym okiem jest taka miła, wiesz Est? Już zapewne to mówiłam, lecz mój gust, jeśli o nauczycieli chodzi, wlicza się do tych ciężkich. Potrafię nauczyć się wiele z pomocą czy bez, ale podłe podejście do mnie jest odwzajemniane pod każdym względem. Hah! Nawet z nawiązką.
Opowiadała z drobnym uśmiechem na ustach, gdy kontynuowała pracę, lecz wzrok przez cały czas skupiony był na tym co robiła.
Postanowiła urozmaicić czas swymi opowiastkami, które czasem zdradzały naprawdę dużo z życia i zachowań Colette. Był to dobry moment na poznanie ciemnowłosej, choć jak wiadomo odczucie tego na własnej skórze jest w znacznym stopniu lepszą taktyką.
- Kiedy byłam mała, rzadko patrzyłam przed siebie podczas biegu i przez to wpadałam na wiele osób. Czasami zderzenia były na tyle mocne, że miałam siniaki i częste krwawienia z nosa. Jakoś nikt nie był zachwycony moimi nieświadomymi chęciami zawiązania przyjaźni, dziwne prawda?
Zaśmiała się na wspomnienie o tym.
Niewiele się zmieniło od tamtego czasu, bowiem nadal skupienie na drodze przed nią bywa słabe i przez pęd myśli, łapie ją totalne rozkojarzenie. Zadziwiające, iż prędzej panuje nad tym unosząc się w powietrzu, niż idąc po ziemi. Najpewniej jest to kwestia mniejszej ilości przeszkód.
- Chyba zaraz skończę... Jeszcze tylko ostatnie poprawki!
Dodała wesoło, zerkając przy okazji na młodszą dziewczynę.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Maj 24, 2018 8:32 pm

Słysząc jej słowa, Esther zarumieniła się. Minęło trochę czasu, aż zawarła głos w tej sprawie.
- To się bardzo cieszę – odparła, co prawda jąkając się nieznacznie, ale Colette na pewno zrozumiała, co lalkarka miała do powiedzenia. - Że to dla ciebie miłe. Ale twórz, bo porcelana ci ostygnie!
Przez chwilę milczały, ale to była naprawdę chwila. Dlatego Esther cieszyła się teraz o wiele bardziej niż to było do tej pory, jak Colette zawarła głos. Mówiła o wielu sprawach, jednak po jakimś czasie Esther odpłynęła i nie docierało do niej, co mówi jej nowa koleżanka (a w przyszłości może i przyjaciółka?). O czym myślała? Może ominiemy tę kwestię z racji, że po powrocie do tego, co się dzieje tu i teraz – ominiemy z racji, że nawet sama Esther nie wiedziała, co jej po głowie chodziło. Tak czy owak, to, co potem uwalniało się z ust Col drogą krtani, dotarło do lalkarki w całości. Młodsza z dziewcząt teraz z pasją i oddaniem słuchała opowiastek pomarańczowo okiej.
Minęło jeszcze kilka chwil, aż Esther zaczęła podziwiać koleżankę jeszcze bardziej, niż to było do tej pory. Podeszła do niej i lekko poklepała ją po ramieniu, mówiąc że możliwe, iż Colette do tej roboty ma po prostu... talent. Ot, co. Co prawda, nie aż tak wielki, jak to jest w przypadku właścicielki przybytku, ale ona na pewno się do tego nie przyzna. Wiemy przecież, jaka ona jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pią Maj 25, 2018 9:17 pm

Czas mijał w niezwykle miłej atmosferze, a przez to praca Col szła gładko i szybko. Dokładała wszelkich starań, by zdążyć przed absolutnym wystygnięciem porcelany i zaoszczędzić ponownego rozgrzewania. Nie hamowała się przed drobnymi uwagami na temat pogody, czy swej porannej rutyny. Każdy temat wydawał się ciekawy do poruszenia, choć dla większości społeczeństwa zaliczało się to do nudnej kategorii, którą ożywiano dopiero w ostateczności.
Zaskakującym gestem ze strony właścicielki było poklepanie wiedźmy po ramieniu i pochwalenie jej harówki. Pomarańczowe oczęta zaświeciły się, zaś na twarz wlazł ogromny uśmiech. Pochwała, to najlepsze co Colette mogła usłyszeć w tym momencie!
Tak wielce zmotywowana, przyśpieszyła tworzenie i po kilku chwilach nastąpił oczekiwany koniec. Porównując pracę wcześniejsza, oraz teraźniejszą... Niebo, a ziemia. Charakterystyczne rogi zostały na swoim miejscu, aczkolwiek reszta uległa totalnej zmianie.
- Patrz! Jeju, jeju, jeju...! Teraz przypomina twoje lalki, chociaż wiadomo, iż nie dosięgnę poziomu na jakim ty jesteś. Rozpiera mnie duma i szczęście! To pierwsza porcelanowa lalka w moim życiu, a wyszła tak dobrze. Wszystko dzięki tobie, Est! Oprócz wskazówek, twoja obecność dodawała mi sił. Dziękuję! - odparła po raz setny rozradowanym głosem, który zawierał w sobie również pokłady wdzięczności. - A co z ubraniami? Również mam je własnoręcznie uszyć? - pytała zaciekawiona, lecz wzrok wlepiała w swoje dzieło.
Nadal ogarniał ją szok! Nie była w stanie uwierzyć w swoje możliwości, które z początku nie zdradzały nic szczególnego i wydawały się najzwyklejsze na świecie. Ot, podjęcie się czegoś nowego, może obudzić w kimś nieznane mu dotąd talenty.
- Muszę się postarać, w końcu... To prezent dla ciebie. - rzekła, zerkając od razu kątem oka na młodszą dziewczynę.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pon Maj 28, 2018 8:20 pm

I zaiste, praca Colette zaczynała przybierać właściwych kształtów i szczegółów, a po chwili była całkowicie gotowa i Esther nie śmiała wątpić, że jej pochwała miała w tym swój udział. Lalkarka teraz z jeszcze większym zafascynowaniem przyglądała się, jak Colette nanosi ostatnie szczegóły i była nieco rozczarowana, że rogi pozostały... no ale to praca gościa, jej gościa, prawda? I nie mogła kierować jej twórczością. To jej lalka. Jej sztuka. Więc Esther nie powinna się w to mieszać. A słysząc wszystko to, co mówiła Colette, lalkarka zarumieniła się ponownie. Czuła, że ma buraka na twarzy, ale nie mogła nic na to poradzić. Nie wiedziała też, co jej odpowiedzieć, więc uznała że uśmiech wystarczy, i wywołała go na swoje oblicze. Tak, milczała w tej kwestii, ale że Colette poruszyła temat ubrania dla lalki, Esther nagle się ożywiła.
- Co do stroju... powinnaś sama je uszyć, w końcu to twoje dzieło, ta lalka. To dzieło powinno w pełni wychodzić z twoich rąk – ponownie oprawszy się o szafkę, spojrzała ponownie na nową lalkę, wykonaną przez jej gościa, i od tej chwili nie mogła ani na moment oderwać swoich oczu od porcelanowego tworu. - Ale nie wiem, czy materiały, które mam w domu, będą ci się podobały... i czy jest ich dostatecznie dużo. Trzymam je w pokoju obok. Jeśli będziesz chciała zakupić jakiś nowy materiał, zawsze możemy iść na pchli targ, byś wybrała i kupiła sobie wymarzone materiały, w które ubrana będzie twoja lalka. – teraz Esther nie uśmiechała się, ale szczerzyła od ucha do ucha, ale nadal miało to sympatyczny wydźwięk. Dziwne, taki "uśmiech" jest zazwyczaj odczytywany jako nienaturalny. Ale tu i teraz z miną Esther było inaczej.
- To co? Idziemy do tamtego pokoju? – mrugnęła porozumiewawczo i czekała na odpowiedź Colette. A uśmiechnęła się jeszcze bardziej (a jednak, da się), gdy usłyszała, że lalka ma być dla niej. Tak, w ten sposób pewnie nie zapomni o swoim aktualnym gościu. Nigdy. Całe szczęście... nie chciała, by w umyśle Esther słuch o niej zaginął. I po raz pierwszy nie przeklinała swojej choroby... miała jednak nadzieję, że tak się stanie i rzeczywiście w ten sposób nigdy o niej nie zapomni. Oby tak było. Może to odtąd będzie nowy sposób na jej codziennie zmaganie się z chorobą? Oby to się sprawdziło. Ale i tak wspomni o Colette w swoich wieczornych notatkach w jej nieśmiertelnym zeszycie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Sro Maj 30, 2018 10:31 pm

Przyznała właścicielce rację, w końcu lalka była tworzona przez Col i przygotowanie ubrań było czymś oczywistym, lecz zawsze lepiej zasięgnąć informacji.
- Lepiej sprawdzę pokój, a potem zdecyduje o wyjściu na targ. Całkiem możliwe, iż twoje materiały starczą mi na wszystko i przechadzka nie będzie konieczna, aczkolwiek... Niczego nie wykluczam! Czasem potrafię być naprawdę wymagająca, zaś wtedy automatycznie zaczynam chcieć czegoś spoza mojego zasięgu. - zachichotała cicho, jednak ten dźwięk był dość uroczy. Przygotowywała się na brak potrzeby wychodzenia z domu Est, ale dziwnym trafem czuła, że jej lalka będzie twardym orzechem do zgryzienia i nie starczą obecne rzeczy. - Jestem taka dumna! Nie mogę przestać o tym mówić, przepraszam! To silniejsze ode mnie, gdy tylko patrzę na to dzieło. - wyznała, przecierając oczy ze wzruszenia.
Pogłaskała swą "córkę" po głowie i twarzy, aby zaraz zgłosić gotowość do dalszej pracy. - Tak! Nie traćmy czasu, przecież mała zasługuje na najlepsze ubranko ode mnie! Powiem tak... Te rogi przyniosą nie tylko poprawę twej pamięci, lecz także zwiększą zainteresowanie wśród ludzi! Chyba śmiało można podczepić mój twór pod talizman na szczęście. Zobaczysz, nim się obejrzysz każda z twoich lalek odnajdzie swoje miejsce u innych. - odparła radośnie, po czym wyszła z pomieszczenia jako pierwsza i czekała tak na pojawienie się obok Esther. Nie rwała się do samodzielnego szukania wspomnianego wcześniej pokoju, bo byłoby to niemiłe i niestosowne.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Maj 31, 2018 12:38 pm

Dziewczyny przeszły do pokoju obok. Esther otworzyła drzwi z głośnym piskiem nienaoliwionych zawiasów, a tumany kurzu wzbiły się w powietrze, od których lalkarka aż zakaszlała. Najwidoczniej dawno tu nie wchodziła... a dlaczego, tego oczywiście nie wiedziała. Albo raczej: nie pamiętała. Tak, to o wiele lepsze słowo.
- Przepraszam za ten nieporządek... – odparła, nieco speszona. Było jej trochę głupio, że pokój wygląda tak, jak wygląda: materiały na półkach były nieposkładane, a wiele z nich leżało bezwiednie na podłodze. Szesnastolatka podbiegła truchtem do okna i natychmiast otworzyła jego skrzydła, a zawiasy znowu dały o sobie znać, natomiast rześkie powietrze jakby rozpoczęło walkę z dusznością wywołaną przez nadmiar kurzu. Esther obróciła się na pięcie i uśmiechnęła się przyjaźnie do Colette.
- Naprawdę przepraszam... ale widzisz, mam tu dużo materiałów. Myślałam, że jest ich mniej... bo widzisz, mimo choroby pamiętam, że mam pokój przeznaczony specjalnie na tkaniny i gdzie on jest. Ale... – podrapała się po skroni, jakby się nad czymś zastanawiała – Ale nie pamiętam, kiedy tu ostatnio zaglądałam. Najwidoczniej dawno, co widać gołym okiem... – tu roześmiała się cichutko by, zapewne, rozładować napięcie, które rozrastało się w jej wnętrzu.
- Tak więc, rozejrzyj się. Możesz rozłożyć każdy materiał. Dotykać, powąchać, zmierzyć długość... co tylko chcesz. – i na jej twarz wypełzł tamten wcześniejszy, szeroki uśmiech. Usiadła ostrożnie na stołku który był umiejscowiony w rogu pomieszczenia i czekała, by zobaczyć, co teraz zrobi Colette. Przypomniawszy sobie o czymś istotnym, wyjęła z szuflady centymetr i podała go koleżance.
- Może ci się przydać – zapewniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Maj 31, 2018 10:00 pm

Rozglądała się dookoła uważnie, gdy tylko znalazły się w pomieszczeniu z potrzebnymi rzeczami. Pomimo masy kurzu, która zalegała na wszystkim w pokoju, Col nie mogła pozbyć się fascynacji. Do reszty pochłonął ją widok dawno nie przeglądanych drobiazgów, to prawie jak skarby!
- Nie ma problemu, Est. Kurz osadza się błyskawicznie, a gdy nie odwiedzasz takich pokoi przez długi czas... Trochę się na tym znam. Daleko mi do profesjonalnej pokojówki, ale lata sprzątania domu nauczyły mnie kilku rzeczy. - odpowiedziała, przejeżdżając spojrzeniem po zgromadzonych materiałach. Usiadła na ziemi, aby mieć lepszy dostęp do zgromadzonej na ziemi górki i rozpoczęła przeglądanie.
W głowie wiedźmy zrodziło się tyle ciekawych pomysłów, gdy dalej przebierała w przedmiotach. Wychodziło na to, iż wcale nie musiały wychodzić z domu właścicielki i ciemnowłosa mogła zacząć pracę od zaraz.
- Mam nadzieję, że moje szycie jest w miarę porządne. - oznajmiła z drobną obawą w głosie, jednakże po chwili miała już swoje zdobycze i zadowolona, nie wahała się pokazać, oraz powiedzieć tego młodszej dziewczynie. - Mam już wszystko! Teraz... Mogłabym prosić o jakąś nitkę i igłę? W mych myślach pojawiła się wizja pięknej sukienki, która będzie idealnie pasowała do zrobionej przeze mnie lalki! Wiesz, coś na wzór mojego teraźniejszego ubrania. Postaram się, aby wyszło tak dobrze, jak i porcelanowa panienka. - zapewniła, a ciepły uśmiech zawitał na usta Col bardzo szybko.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Pią Cze 01, 2018 2:01 pm

Cieszyła się, że Colette nie jest na nią zła za ten bałagan, ale... czemu tu się dziwić? Po pierwsze, pomarańczowo oka nie była z tych, którzy się wkurzają, zwłaszcza za takie błahostki, po drugie była tu gościem, po trzecie na pewno chciała być uprzejma. Ale ona chyba zawsze była miła. Tak więc Esther powinna przewidzieć, jak tamta zareaguje.
Rodriguez usiadła na stołku i obserwowała cicho Col. Widziała, jak siada na podłodze i pewnie z dość dużym skupieniem przegląda materiały, które kiedyś, na pewno dawno temu sama kupiła, ale oczywiście, nie pamięta. Nie pamiętałaby nawet, gdyby była zdrowa. Przecież stan pomieszczenia sam wskazywał, że od ostatniego otwarcia tutejszych drzwi minęły może nie wieki, acz na pewno dość dużo czasu. Zastanawiała się zatem, kiedy ostatni raz szyła jakąkolwiek sukienkę na którąś z jej dokończonych lalek... uznała po chwili, że nie ma co tego roztrząsać.
Lalkarka, proszona przez Colette o podanie pewnych przedmiotów, wstała, poszperała w szufladach... i znalazła wszystko to, co było potrzebne jej gościowi, by następnie podać to wszystko koleżance.
- A co do samego szycia, chyba powinnaś zrobić to na dole, w salonie... tutaj nie ma za bardzo warunków, nie sądzisz? – nagle coś sobie przypomniała, więc natychmiast poruszyła ten temat : -A może najpierw zaprojektujesz sukienkę? Zrobisz jej szkic na papierze... – uśmiechnęła się, znowu przyjaźnie, tak, jak zwykle, do Colette. - No bo nawet pamiętając swoje własne ubranie, może ci i tak być ciężko to uszyć. Wiesz mi, zdaję sobie sprawę z tego, co mówię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Nie Cze 03, 2018 1:33 pm

- Masz rację, salon byłby o wiele odpowiedniejszym miejscem, niż to. No nic, wezmę tylko najpotrzebniejsze rzeczy... To, to i to... - odparła ciszej, gdy brała materiały w swoje ręce. Wiedziała, że nie może wziąć wszystkiego, choć po dłuższym zastanowieniu doszła do wniosku, iż wystarczy jej tylko kilka wybranych tkanin. - Jestem gotowa w pełni! - oznajmiła optymistycznie, trzymając mocno swoje pakunki, aby nic przypadkiem nie wypadło. Oczywiście, znów wzięła więcej niż zamierzała.
Skierowała ostrożnie swe kroki w kierunku odpowiedniego pomieszczenia, co być może szło bardzo wolno, jednakże bycie pobijaną nie wchodzi w grę. Sama dla siebie podjęła wyzwanie jakim było brak uszczerbków na zdrowiu, a to dopiero pierwszy dzień. Przetrwanie kolejnych pokaże jej, iż potrafi osiągnąć coś tak niemożliwego i napełni Col dumą!
- Dam radę, nie będzie to trudne. Każdy mój ubiór jest projektowany przez pewną zaufaną krawcową, a jej pomysły przelane na papier zachwycają mnie za każdym razem. Dążę do tego, iż potrafię zapamiętać mnóstwo takich projektów, ponieważ czasem towarzysze przy tworzeniu moich ubrań. - rzekła w zupełności pewna swych słów, przypominając sobie te wszystkie chwile spędzone w pracowni kobiety. Rozsiadając się na kanapie i kładąc wokół zniesione rzeczy, przeciągnęła się kilka razy i westchnęła. - Mogę zaczynać. - powiedziała wesoło, a swą lalkę usadziła na stole, by przyglądała się wszystkiemu.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Wto Cze 05, 2018 4:28 pm

Colette potwierdziła słowa Esther, dlatego teraz obie twierdziły, że lepszym miejscem, jeśli chodzi o warunki do szycia sukienki będzie salon, a nie to małe, zakurzone pomieszczenie. Dlatego już wkrótce dziewczyny ruszyły w stronę salonu, co oznaczało oczywiście konieczność zejścia po schodach. Po drodze rozmawiały, oczywiście, że tak, a  zaczęło się od wywodu wiedźmy wiatru na temat projektowania ubrań. Esther odpowiedziała jej, że skoro jest pewna tego, że jej się uda, na pewno powinna spróbować to zrobić na właściwy sobie sposób. Nic więcej na ten temat nie powiedziała, uznała że takie rozwiązanie byłoby czymś zbytecznym. Colette była pewna swojej racji, więc lalkarce nie pozostało nic innego, jak po prostu uwierzyć.
Po chwili czarownice znalazły się w salonie, o którym mówiły jako o najlepszym miejscu na szycie ubranka dla lalki. Sama Esther szczerze nie pamiętała, gdzie zazwyczaj wykonywała tę robotę, acz była zdania, że jej praca pewnie toczyła się również w tym miejscu. No bo było najlepiej oświetlone, a siedzenia wygodne – warunki w sam raz na szycie.
Wcześniej, gdy Colette wykonywała poprzednią robotę, władająca porcelaną dziewczyna siadała na jakimś stołku w rogu i obserwowała pracę koleżanki. Teraz było podobnie, tyle że tym razem lalkarka usiadła nie na stołku, a w wygodnym fotelu, ale jej wzrok nie zmienił się – wciąż okazywał wielką ciekawość, a myśli skrywały, że chciałaby żeby lalka Colette miała naprawdę piękną sukieneczkę.
Tak więc, obserwowała z wielkim zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 153
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Dom lalek   Czw Cze 07, 2018 6:37 pm

Nie ociągała się i dawała z siebie wszystko, a przez to praca szła szybko. Da się zauważyć, iż było też tak w przypadku tworzenia porcelanowej lalki. Tym razem, nie uraczyła swej towarzyszki jakimikolwiek opowieściami, albowiem za bardzo skupiła się na szyciu. Lubiła to zajęcie, aż zadziwiające, że rzadko poświęcała mu czas. Będzie musiała coś z tym zrobić i przyłożyć się do szycia jeszcze bardziej.
Mijały kolejne minuty, zaś dziewczyna robiła właśnie ostatnie poprawki w ubranku i doszywała jakieś dodatki, aby wszystko ładnie ze sobą współgrało. Poszło sprawnie, więc nie czekała z przyodzianiem kukiełki w gotowe szaty.
- I jak? Wydaje mi się, że wyszło pięknie! - odezwała się w końcu po tej długiej chwili ciszy, wyciągając przy tym ręce z prezentem w stronę Est. Była świadoma, że właścicielka zmieniłaby pewne rzeczy, jednakże było to dzieło Colette i musiało wszystko być według jej wizji. - Proszę, tak jak mówiłam. Jest twoja i ma przypominać o mnie przy każdym spojrzeniu, choć zapewne perfekcyjnie wypełni swą rolę. - odparła wielce optymistycznie, jednak dodała niebawem szybko - Ooooo, chyba będę się zbierać! Miałam wpaść w jeszcze jedno miejsce, także nie będę więcej nadużywać twej gościnności Esther. Dziękuję za jedzenie i pyszną herbatę, wpadnę niedługo! - mówiła podczas sprzątania bałaganu po sobie, choć nie było go dużo i o dziwo, poszło błyskawicznie.
Zapłaciła za jedną wybraną lalkę, bowiem był to cel podróż od samego początku. Przytuliła młodszą dziewczynę na odchodne, aby zaraz wybiec z budynku i ruszyć biegiem przed siebie.



~ z/t ~

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom lalek   

Powrót do góry Go down
 
Dom lalek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: