IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rezydencja Saji N.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Rezydencja Saji N.   Czw Sty 12, 2017 10:18 am

First topic message reminder :

Rezydencja zbudowana z cegieł na samych obrzeżach miasta, przy ostatnich kamienicach oraz domach. Wyróżniająca się, wyższym, potężniejszym i sprawiającym wrażenie bogatszego od pozostałych. Ciemny duży budynek z czerwonymi dachówkami. Cały dom posiada duże okna, lecz nie można zwykle zobaczyć wnętrza, gdyż jest on zakryte ciężkimi czarnymi zasłonami. Przed domem stoi kilka dużych drzew, dających w czasie cieplejszych dni cień. Z tyłu rezydencji, znajduje się duży wspaniały ogród. Cała rezydencja jest otoczona dużym kamiennym murem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Mar 12, 2018 6:17 pm

Tak więc, Esther stała dalej w szafie. Słyszała dokładnie, co pod jej adresem mówi Saja, ale lalkarka była twarda (przynajmniej w tej chwili, bo z charakteru jest miękka niczym gąbka). Fakt faktem, momentami była bliska śmiechu... nie, raczej cichego chichotu, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że i taki cichy odgłos może ją zdradzić. I wtedy pewnie zostanie znaleziona.
Serce niemalże podeszło jej do gardła, gdy zrozumiała, jak Saja przechodzi tuż obok jej kryjówki. Usłyszała, jak tamta otwiera drzwi innej szafy, chyba stojącej gdzieś niedaleko, słyszała jak koleżanka uznała że oto znalazła Esther. Myliła się. Ta ostatnia oddałaby wiele, by w tej chwili zobaczyć jej wyraz twarzy, który musiał być doprawdy komiczny. Esther pracowała nad tym, by jej oddech był cichy, więc oddychała spokojnie, miarowo. Nasłuchiwała uważnie, aż w końcu stwierdziła, że Saja oddaliła się, lecz nie uśpiło to czujności lalkarki.
Przez moment rozmyślała, czy, kiedy teren będzie czysty, wyjść ze swojej aktualnej kryjówki i schować się gdzie indziej, ale... nie chciała ryzykować, przynajmniej na razie. Zresztą, skąd mogła wiedzieć czy w nowej kryjówce Saja nie znajdzie jej o wiele szybciej? Tak więc, wolała nie ryzykować, mimo że to tylko zabawa. Gospodyni przybytku nie wyjmie sztyletu i nie odetnie jej głowy, kiedy ją znajdzie. Ah, jakie myśli chodzą po głowie Esther... Od razu o tym zapomniała, za to przypomniawszy sobie, że jak Saja ją znajdzie, tak, odkryje jej kryjówkę, będą miały z tego radochę. W końcu o to w tym wszystkim chodziło, prawda?
Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Mar 12, 2018 7:35 pm

Szła spokojnie wzdłuż korytarza, mając nadziej, że usłyszy jej słodki głos. Jednak tak się nie stało. Bądź co bądź, musiała przyznać, że dziewczyna potrafiła się schować i jak widać była w tym całkiem nie zła. To był wyzwanie dla Saji, aby ją znaleźć, a przynajmniej chciała, żeby tak wyglądało. Nagle przystanęła przed drzwiami, które prowadziły do piwnicy. Miała zamiar je otworzyć, lecz nagle sobie, przypomniała że mówiła Esther, żeby tam nie wchodziła. Mimo tego, czuła że mogła zapomnieć i tam wejść. Miała dziwne przeczucie, lecz nagle ono zniknęło, a w myślach zaświtała nowa. Przecież musi jej zaufać. Przecież mówiła, że tam nie zejdzie. Dziewczyna puściła klamkę i odwróciła się na pięcie. Kierując się nadal wolnym krokiem, wróciła na wcześniejsze miejsce. Uśmiech nadal widniał na jej twarzy. Nie mogła wyjść z podziwu, że tak szybko, znalazła całkiem świetną kryjówke. Dla tego też Saja postanowiła ją skusić czymś co lubi, a nóż widelec się odezwie ;
- Enter słoneczko ty moje. Mam Twoja ulubioną herbatkę owocową herbatkę i słodkie ciasteczka, które nie są tak słodkie i cudowne jak Ty.
Przystanęła przy małej szafie i przez chwilę opierała się o nią. Po czym wróciła do salonu i zaczęła tam myszkować bardzo cicho, aby teraz nawet Esther nie słyszała jej kroków, głosu czy oddechu. W rezydencji teraz, zagościła straszna cisza. W tym momencie jedynie co można było usłyszeć to odgłos palącego się drewna. Saja delikatnie przeszukiwała salon, mając nadzieję, że znajdzie w nim swoją towarzyszke. Dla tego też bardzo cicho zagrała się pod sofę w salonie i zgieła się aby pod nią spojrzeć, lecz po Esther żadnego śladu. Po chwili podeszła do kolejnych szaf jednak nawet to spaliło na panewce. Ciepłej i słodkiej Esther ani śladu. Chyba nie wyszła na górę? Do kuchni nie mogła iść, bo służba by ją spokojnie wydała. Na polu za zimno. Pozostaje tylko korytarz i górne piętro. Saja przystanęła na środku salonu bez ruchu, aby wsłuchać się w jakiś dźwięk, tylko nie ten dobiegający z kominka. Szczerze, to zaczynała się trochę martwić o Esther, lecz nadal jej ufała i wiedziała, że musi być gdzieś w pobliżu...

___________________


Ostatnio zmieniony przez Saja dnia Czw Mar 15, 2018 4:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sro Mar 14, 2018 6:18 pm

Nic się nie zmieniło. Esther nadal stała w szafie, a Saja jej szukała. Bała się, że nigdy jej nie znajdzie, ale po chwili odegnała tę myśl wiedząc, że jej aktualna towarzyszka zna rezydencję jak własną kieszeń i prędzej czy później "uwolni" lalkarkę. Chociaż podświadomie i tak się bała zważywszy, że była tak blisko szafy, a zrezygnowała z otwarcia jej. Mocno to zaniepokoiło Esther, nie można powiedzieć. Próbowała się uspokoić, co przychodziło jej z trudem, jednak nie zdradziła się po oddechu. Jej oddech nadal był cichy. Dobra była, nie ma co.
Nie reagowała na zwodnicze słowa Saji.
Czekała i czekała. Minuty płynęły w ślimaczym tempie, dzięki czemu Esther miała wrażenie że minęły godziny od początku zabawy, a minęło zaledwie piętnaście minut. Nie miała niestety przy sobie zegarka, ale i tak w tej ciemnicy nie mogłaby z niego odczytać godziny. No cóż.
Rozpatrywała pewną ewentualność. Kiedy już będzie miała dość, sama się zdradzi. Ale nie bezpośrednio. Może zakaszle, może głośno westchnie, ale na tym by zakończyła. Nie chciała całkowicie zabierać Saji zabawy. Niech ją szuka nawet po takich znikomych śladach. To by było takie naprowadzenie, nic więcej. Ale na razie nie będzie tego robić. Jeszcze trochę postoi w całkowitej ciszy, niech Saja się nieco zabawi.. Trochę pogłówkuje, trochę się zmartwi... nie. Ma się nie martwić, przynajmniej Esther by tego nie chciała. W końcu nie miałaby powodów do obaw. Esther zawsze dotrzymuje słowa (chociaż tego właścicielka rezydencji mogła nie wiedzieć), więc nie poszłaby nigdy tam, gdzie iść jej zabroniono.
No to czekała, pamiętając oczywiście o swoim planie awaryjnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Czw Mar 15, 2018 4:34 pm

Stała spokojnie, a jej oddech stał się bardzo, ale to bardzo cicho. Dziewczyna zaczęła się poruszać po salonie bez szelestnie. Podłoga przestała uginać i trzeszczeć pod ciężarem jej ciała. Saja poczęła rozglądać się po całym pomieszczeniu. Dokładnie obserwowała okna, a szczególnie grube zasłony, które go przysłaniały. Podeszła zakradła się cichaczem blisko okna. Tym razem jednak zrobiła cichy i bez szelestny ruch, aby odsłonić ciężką storę. Rzadne słowo nie padło z jej ust. Kiedy Saja zobaczyła, że Esther tam nie ma, przeszukała po woli i dokładnie cały salon. Wróciła więc do punktu wyjścia. Teraz już wiedziała, że w salonie jej nie ma, podobnie jak w kuchni cz w piwnicy. Pozostaje górne piętro i korytarz, który nie dawał jej spokoju. Z drugiej strony, to byłoby za proste, aby schowała się w korytarzu. Podeszła bliżej progu i przystanęła na nim. Wzrok skierowała na piękną drewnianą klatkę schodową. Była naprawdę duża. Zresztą po drodze na górne piętro, znajdowały się nie tylko meble w których można się schować, ale także zakamarki. Jednak jej wzrok skierował się na jeszcze jedną szafę, na tą do której nie zajrzała. Saja podeszła do jej drzwi. Chwyciła za klamkę i uchyliła jej drzwi. Miała zamiar je otworzyć, gdyby w tym momencie nie przerwała jej służąca.
- Przepraszam Panienko Sajo. Przyszykowałam kąpiel dla Panienki Esther. Tak jak wcześniej Pani prosiła.
Dziewczyna stała i czekała, aż Saja pozwoli jej odejść. Trzymała dalej za klamkę od szafki mówiąc ;
- Nie pamiętam, żebym kazała Ci już przystosować kąpiel z płatkami róż dla mojej towarzyszki, ale faktycznie może tak było. Wiesz podgrzewaj wodę dla Panienki Esther. Narazie się bawić, więc nam nie przeezkadzaj. Możesz odejść. - skinęła lekko głowę i spojrzała na dzwi szafy mówiąc dość głośno ;
- Swoją drogą taka kąpiel z olejkami i płatkami róż plus kusząca przekąska i lampka wina czy herbatki owocowej to niezły pomysł. - uśmiechnęła się, a wcześniejsze jej słowa odbyły się echem po korytarzu. Szczerze miało to zamiar za jeszcze większe kuszenie Esther niż wcześnie. Takiej kąpiel mało kto się oprze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sob Mar 17, 2018 12:48 pm

A Esther nadal nie reagowała na "kuszenie" ze strony Saji. Nadal stała, jak stała. Oddychała cicho. I już powoli traciła cierpliwość. Już miała wykorzystać swój plan awaryjny, więc zastanawiała się, czy westchnąć, tupnąć nogą, zachichotać... a może coś zupełnie innego? Tak o tym rozmyślała, do czasu... aż drzwi od szafy, w której się ukryła uchyliły się nieznacznie. Esther podeszło serce do gardła. No ale czego miała się bać? Przecież to tylko zabawa. Na dodatek powinna się cieszyć, że Saja ją znalazła, bo w końcu o to chodzi w tej zabawie, nieprawdaż? Poza tym była szczęśliwa, że nie będzie musiała się uciekać do swojego planu awaryjnego.
Czekała. I czekała, i uznała że to trwa zdecydowanie zbyt długo. Wtedy usłyszała rozmowę Saji z jakąś kobietą, pewnie służącą, a wtedy... właścicielka przybytku jakby straciła zainteresowanie szafą. Esther była najpierw zdziwiona, potem trochę zła, gdyż Saja tak jakby zignorowała tę kryjówkę. Wystarczyłoby, gdyby nieco szerzej otworzyła drzwi szafy, a ujrzałaby swojego gościa. W tym czasie Esther dokładnie przysłuchiwała się ich rozmowie, która nie była specjalnie długa,  ale to wystarczyło by lalkarka przekonała się, co Saja dla niej planuje i była w siódmym niebie, wyobrażając sobie kąpiel... tak, tego jej było trzeba. A z płatkami róż? A z olejkami? Jeszcze lepiej! Gdy tak fantazjowała, zauważyła że wtedy Esther jest jeszcze bardziej cicho. O ile w ogóle da się jeszcze ciszej...
Tak więc, nie pozostało jej nic, poza czekaniem, aż Saja rzeczywiście otworzy szerzej drzwi szafy. A może... zrezygnuje? Esther nie chciała takiego scenariuszu, po prostu stanie w szafie i bycie cicho zaczynało ją nudzić. Niech Saja wreszcie ją znajdzie! W taki oto sposób modliła się w duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Czw Mar 22, 2018 6:18 pm

Saja stała i trzymała mocno za uchwyt szafki. Zastanawiała się w duchu, czemu Esther nie skuśiła się na żadną z jej propozycji? Wyglądała na dziewczynkę, ale co prawda o bardzo śilnym charakterze, nawet jeśli o tym jeszcze nie wiedziała. Posiadała silną wolą i jak się okazuję była bardzo dobra w tą zabawę. Czarnowłosa uśmiechnęła się lekko i pociągnęła mocniej za klamkę, a drzwi od szafy otworzyły się z lekkim skrzypieniem. Spojrzała w głąb szafy, lecz na pierwszy rzut oka nie zauważyła Esther. Dopiero gdy bardziej wytężyła swój wzrok, zobaczyła Esther skuloną w szafie. Saja uśmiechnęła się mówiąc słodkiej głosem ;
- A więc tutaj mi się schowałaś? Cały czas miałam Cię pod nosem. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że możesz, wybrać najbliższą kryjówkę. - przymrużyła swoje słodkie oczka, i machając obiema dłońmi dodała -- Chyba już się starzeją. - uśmiech jednak nie schodził jej z twarzy. Nagle wyciągnęła dłoń w kierunku Esther mówiąc słodko;[/b]- No chodź już. Dość się tam nasiedziałaś. Swoją drogą muszę przyznać, że masz silną wolę. Nie każdy oparł by się takiej pokusie. [/b]
Trzymając jej dłoń, powoli wyciągnęła ją z niewygodnej szafy.
- Co Ty na to, aby skorzystać z mojej propozycji? Dotyczącej kąpieli? Szkoda by się zmarnowały nasz przekąski i gorąca woda z olejkami i płatkami róż?
Prszystanęła spokojnie i wpatrywał się w twarz Esther, czekając aż się zgodzi.
- Oczywiście kąpiel możesz wziąść sama jeśli tylko zechcesz? Kazałam również, przygotować dla Ciebie wygodne ubranie. W końcu masz u mnie nocować prawda? Twoja suknia jest bardzo piękna, ale do spania zupełnie się nie nadaję. - uśmiechnęła się, dodając ostatnie słowa jako żart.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Mar 26, 2018 1:47 pm

Stała tak i czekała, powoli tracąc nadzieję, że Saja znajdzie ją sama, bez małej podpowiedzi ze strony lalkarki. Do czasu, aż drzwi od szafy otworzyły się szerzej... najpierw jakby jej nie zauważyła, ale zaraz potem Saja najwidoczniej spojrzała głębiej i odezwała się do Esther.
No, nareszcie!, pomyślała w duchu. I nie wytrzymała, roześmiała się serdecznie.
- Wiesz... nie musiałam reagować na twoje kuszenie – skwitowała – Wiedziałam że i tak czeka mnie to, o czym mówiłaś. – puściła do niej oczko. Ah, jaka była pewna siebie! Jakby w skórze Esther znajdował się zupełnie ktoś inny. Tak czy owak, przy pomocy dłoni Saji wyszła z wnętrza mebelka całkowicie, a wtedy skradła na jej policzku delikatnego całusa. A że była za niska, zrobiła to, podskakując ku górze. Dziwne, że w skoku udało jej się "wycelować"... najwidoczniej miała farta. Albo po prostu była umiejętna. Albo jedno i drugie. Nierzadko dwie sprzeczne ze sobą rzeczy idą ze sobą w parze... a przynajmniej sprzeczne w tym przypadku.
- Oczywiście, że chętnie skorzystam z twojej propozycji. – uśmiechnęła się do niej jeszcze szerzej – O niczym tak nie marzę, jak o gorącej kąpieli – przez chwilę się wahała, jak powinna to powiedzieć, ale wymyśliła w samą porę, jak ująć to, co gnieździło jej się w głowie od chwili, gdy, siedząc w szafie, po raz pierwszy usłyszała "kuszenie" ze strony Saji. - Ale.... jesteś pewna, że chcesz dać mi tyle przyjemności? To nie mój dom, a zachowujesz się jakbym była jakąś księżniczką, która również żyje w tym miejscu... – i znowu zaczęła czubkiem buta "wiercić" dziurę w podłodze – Naprawdę, naprawdę jestem ci bardzo wdzięczna za to, co dla mnie robisz. Oczywiście, zrewanżuję się. O, wiem! Zrobię dla ciebie lalkę z porcelany. – uśmiechnęła się jeszcze szerzej – Włożę w nią więcej zaangażowania i pracy, niż dotychczas. I kto wie... może nawet jej twarz będzie przypominała twoją? – i znowu puściła do niej oczko. Nie pamiętała, czy wspominała Saji, czy jest lalkarką. Jeśli nie, zaraz wszystko się wyjaśni.
A słysząc pewne słowa Saji, Esther zareagowała szybciej, niż to było do tej pory.
- A... – podrapała się po głowie – A czy możemy wziąć kąpiel razem? Wiesz, obie jesteśmy tej samej płci, więc nie ma się czego wstydzić... – wzięła dłoń Saji w objęcia swoich własnych – To co teraz robimy? Idziemy się wykąpać, czy przed tym masz jakieś inne plany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja Saji N.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: