IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karczma na rozdrożach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Jacqueline
Dobra Wróżka
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Karczma na rozdrożach   Wto Sie 25, 2015 11:00 pm

First topic message reminder :




Znajdująca się na obrzeżach karczma, a równocześnie niewątpliwie jedno z lepszych miejsc w całym Wishtown, oferujących nocleg i posiłek strudzonemu wędrowcy. Swoją czarującą nazwę zawdzięcza oczywiście położeniu w jakim się znajduje, a mianowicie na rozwidleniu dróg, z których jedna, wybrukowana kamieniami jest główną trasą, prowadzącą do serca miasta, a druga pozostaje niezbadaną ścieżką, mającą swoje ujście gdzieś w mroku lasu. Pomimo sporej odległości od życia towarzyskiego w centrum, karczma cieszy się powodzeniem, a wbrew pozorom częściej spotkamy w niej niewątpliwą śmietankę społeczeństwa, niźli pijaczynę, kończącą swe noce w rynsztoku. Jak mawia gospodarz, sukces wynika z uroku i atmosfery miejsca, choć realiści, spoglądając na ceny trunków i pokojów, będą wiedzieli dlaczego nie pojawia się tu byle kto.
Jedno jest pewne - jeżeli stać Cię na jedwabie w miejsce wełny, wieloletnie wina zamiast gorzały oraz ciepło kominka, w zastępstwie przeciekającego dachu, to z pewnością spędzisz tu miłe chwile, bez spoglądania na zegar i w portfel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Sro Sty 04, 2017 10:10 pm

Zanim cokolwiek zrobił, wzięła w palce jeszcze raz kieliszek wypełniony gdzieś w dwóch piątych krwistoczerwonym trunkiem. Isabelle chciała odgonić nieprzyjemne uczucie, towarzyszące niejasnemu widmu wspomnienia. Upiła łyk, a potem odstawiła naczynie z ledwo słyszalnym stuknięciem; wypiła prawie wszystko, na dnie została naprawdę niewielka ilość wina.
Nie chciała wyjść na jakąś masochistkę, ale spodobała jej się ta nieśmiała brutalność, gdy Lynn pociągnął ją za włosy. Wyrwało jej się delikatne mruknięcie, spowodowane tą w pewnym rodzaju przyjemnością. Chciała przymknąć oczy, nie zrobiła tego jednak.
- Chciałabym wiedzieć – zaczęła słodko, ale zaraz modulowała ton swojego głosu, dodając nieco smutno – Chyba że nie pragniesz mnie w nią wtajemniczać... Zrób jak uważasz, w końcu każdy ma jakąś bliznę, której się wstydzi. Jak spadające anioły, które zostawiają w ludziach ślad... - zanuciła poemat, napisany dawno temu przez jej matkę.
Pomyślała tu o swoim znaku, zbyt dziwnym, żeby być dziełem przypadku. Nie. Nie będzie sobie psuła nocy zbytnim rozmyślaniem. Oparła się o ciepły tors zegarmistrza; było jej tu dobrze. Chociaż, co za dużo, to niezdrowo.
- Woda jest przyjemna, ale tak – uśmiechnęła się delikatnie, szepcąc. - Odpowiednio, mówisz? Zgoda – drgnęła lekko, pod wpływem jego słów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lynn Cavendish
Zegarmistrz
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 10/02/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Nie Sty 22, 2017 10:26 pm

Niegdyś wylewność nie była jego mocną stroną. Potrafił mówić wiele, w sposób, aby nie powiedzieć właściwie niczego. Najwyraźniej została w nim jeszcze dawna część jego, bo gdy brał już wdech, chcąc rozpocząć swą opowieść, spostrzegł się, że słowa utknęły w ściśniętym gardle, a w pomieszczeniu zapadła błoga cisza, przerywana jedynie pluskiem wody i ich oddechami. Zamarł; za późno już było na wycofanie się. W jakie słowa miał ubrać swoją najbardziej żałosną porażkę? Nie znał żadnych eufemizmów mogących załagodzić gorycz ciążącą w nim nieprzerwanie od lat. Żałował zadanego pytania, rzuconych w przestrzeń słów. Szczerość wymagała poświęceń, sprawiała mu ból, niemalże fizyczny.
Przełknął cicho ślinę, absurdalnie – obarczając ją winą za rozdrapywanie starych ran. Szczyt zuchwalstwa, nieprawdaż? Swoistą bezczelność należało utemperować, nim zdążyła wykiełkować w jej umyśle na nowo. Pocałunki, jakimi ją obdarzał, niespodziewanie zmieniły swą formę; urzekającą miękkość przerwał odważny gest, gdy zaznaczył zębami skórę kobiecej szyi, na tyle mocno, by zostawić po sobie ślad, a całość zwieńczyć gorącym oddechem. Nie przyniosło mu to oczekiwanej ulgi. Potrzebował więcej, natychmiast! Mówił więc, nie przestając działać, czując usprawiedliwienie za niesienie jej cierpienia:
- Nie chcę tego robić – przytaknął szeptem, odsuwając się łagodnie, sunąc dłonią po jej nagich plecach. – Nie, niechęć to zbyt subtelne określenie. Podjąłem jednak wyzwanie, nieprawdaż? – zapytał, uśmiechając się bezbarwnie, nie oczekując odpowiedzi. – Będę więc szczery, ciekawska panienko – zapewnił, zbierając powoli słowa, a dłoń zaciskając na jej drobnym, kruchym karku.
- Pozwól jednak, że posłużę się metaforą, abyś nie miała mi za złe zrujnowania do reszty obecnego nastroju... – Zmrużył oczy, korzystając z każdego oddechu, najmniejszej chwili przed wypowiedzeniem prawdy. – Wyobraź sobie, że… Jesteś w labiryncie, desperacko poszukując z niego wyjścia, aż w końcu - może po latach - dostrzegasz drzwi, drogę, która pozwoli ci się uwolnić. Po ich przestąpieniu okazuje się jednak, że za progiem czeka cię kolejny labirynt, a każdy jego zakręt, miniony korytarz przypomina ci jak blisko byłaś końca, wyśmiewając twoje dalsze poszukiwania… każdy twój gest, życie, jakie obecnie prowadzisz. Tym właśnie jest dla mnie ta blizna, przypieczętowująca ostatnią z inkwizycyjnych misji… Pozostawiona przez Koszmar, z polecenia jednej z wiedźm – mówił, choć nie do końca był tego świadom; jakby inny mężczyzna opowiadał tę historię za niego. Mógł posłużyć się ogólnikami, ale nie sądził, by było to na miejscu. Przyznawał się przecież przed samym sobą. Nim zapadła cisza, dopowiedział jeszcze, zupełnie innym tonem:
- Ale nie zaprzątaj tym swojej ślicznej główki. – Zacmokał pobłażliwie, w nadziej, że po owym wyznaniu będzie potrafił przejść jeszcze do normalności, jeśli tylko tak można było nazwać tę niecodzienną sytuację.
Odsuwając się lekko, wstał jako pierwszy, ociekając wodą i stawiając wkrótce stopy na zwierzęcej skórze. Sięgnął po dwa czyste ręczniki, jeden z nich owijając sobie w pasie, a drugi rozłożył na pełną długość, polecając jej wstać, aby opleść nim Isabelle.
- Już, starczy ci tego dobrego. – uśmiechnął się, chwytając ją pod ramiona, aby z zadziwiającą łatwością wziąć ją na ręce. Zakręciło mu się lekko w głowie, dlatego chwycił ją mocniej, mokrymi dłońmi wciąż ślizgając się po powierzchni jej skóry. Postawił ją na podłodze, rozbawiony z niewyjaśnionego powodu. – Też czujesz się… równie pijana? – zapytał niespodziewanie, przynajmniej kontrolując się na tyle, by z jego ust nie wydobył się śmiech, na który coraz bardziej miał ochotę. – Usiądź, wytrę cię – przykazał, jako że taka była kolej rzeczy po kąpieli.
Wzrokiem obdarzył taboret, na skraju którego wciąż stały puste kieliszki. Doprawdy, całkiem niewiele brakowało mu do stanu picia wina wprost z butelki.

/wybacz za taką przerwę :X

___________________
Kursywa - dialog Lynna, pogrubienie - dialog Amona, Williama i innych randomNPCów, color=#cccccc - Lil, color=#cc9966 - tatamon aka Wilhelm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t243-lynn
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Pią Sie 25, 2017 9:09 pm

Dziewczyna starała się słuchać uważnie wywodu zegarmistrza, jednak alkohol coraz bardziej sprawiał, że jego słowa zdawały się pozbawione sensu. Isabelle nie uważała, że labirynty są jakoś szczególnie złe, o ile w końcu znajduje się z nich wyjście. Pewnie, gdyby postawiono ją w sytuacji Lynna, prędko zmieniłaby zdanie, dusząc się w tej całej sytuacji. Pragnąć odejść. Jednak niedane jej było przejść tej samej drogi, co mężczyźnie. Słuchała więc tylko, starając się zrozumieć. Po drodze mruknęła coś tylko, pytając, czy nikt mu nigdy nie mówił, że trzeba uważać, bawiąc się z Koszmarami.
- Boże, czy ty właśnie nazwałeś mnie śliczną? - Pokręciła głową z udawanym niedowierzaniem. - Czy to był komplement w moją stronę? Trzeba to zanotować! - Zachichotała, zasłaniając usta dłonią, jakby popełniła niebezpieczną gafę.
Szybko jednak opuściła ją, wciąż się uśmiechając. Posłusznie wstała, a kiedy Lynn ją podniósł, pisnęła krótko, jakby znowu była małą dziewczynką, a nie dorosłą kobietą. Z początku przytuliła się do niego, ale zaraz oderwała się, by po chwili stanąć na skórze. O dziwo jeszcze nie miała problemów z równowagą.
- Dlaczego jesteś taki niemiły? - zapytała, lecz w jej rozszerzonych źrenicach tańczyły iskierki. Czuła się z niewyjaśnionych przyczyn bardzo... rozluźniona. I do tego wesoła, jakby zupełnie zapomniała o tym wszystkim, co się wydarzyło. O tym, jaka tajemnica ich łączy.
Postawiła ostrożnie kilka kroków, jakby w tańcu, by obrócić się wprawnie ku zegarmistrzowi. A przynajmniej tak miało być w teorii, bo w praktyce wyszedł jej dziwny, nieco niezdarny wygibas, na który zareagowała parsknięciem.
- Ja i czucie się pijaną? - Zmrużyła oczy, ale zaraz roześmiała się lekko. - Nie jestem pijana. Mam mocną głowę. Nie to, co niektórzy. - Isabelle lekko tknęła Lynna palcem w pierś. Jednak zaraz dodała: - Żartowałam, głowę mam podobno słabą, ale ja tam nic nie czuję.
Poza szumieniem w głowie i dziwnym ciepłem faktycznie nic nie czuła. Ale po co to wszystko mówić mężczyźnie. Z początku wcale nie miała ochoty usiąść, jednak w końcu opanowała się. Zanim jednak wykonała polecenie, nachyliła się ku kieliszkom.
- No, no, no – zacmokała lekko. - Szkoda ich by było.
Szybko postawiła je na ziemi przy wannie, chwytając wcześniej butelkę i upijając z niej szybki łyk. Jednak nie odłożyła jej do naczyń. Trzymała ją w dłoniach, kiedy w końcu usiadła na taborecie.
- Czy masz może ochotę na łyk wina, jaśnie panie? - zapytała, przesadnie akcentując wyrazy.
Przymknęła na moment oczy, rozkoszując się chwilą. Nagle wpadła jej do głowy niespodziewana myśl.
- Przepraszam.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lynn Cavendish
Zegarmistrz
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 10/02/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Pią Sie 25, 2017 11:54 pm

Tyle się głowił, jak powinien wypowiedzieć na głos kilka istotnych dla niego słów, podczas gdy ona zbyła go wyłącznie mruknięciem i zmianą tematu. Słyszała, co chciała usłyszeć. I absolutnie nie miał nic przeciwko. Nie teraz, nie w chwili, która powinna być czystą zabawą. Poddał się temu, co mu oferowała, nawet jeśli przyprawiało go to o śmiech przerywany zgrzytaniem zębami.
- Śliczną? - powtórzył za nią z udawanym zdumnieniem, zaraz głaszcząc ją po głowie z politowaniem. - Coś musiało ci się przesłyszeć - zaprzeczył uśmiechając się niecnie. Nie zamierzał oddawać jej komplementu tak łatwo, zwłaszcza, że wykorzystał już swój limit na dzisiaj.
Gdy znaleźli się na stabilnym podłożu, a woda w wannie już przestała parować, wyciągnął ku niej ręcznik, by ją nim opleść. Dziewczyna jednak zignorowała go w zupełności, zajęta... no właśnie, czym? Obracaniem się wokół własnej osi? Paradowała więc morka, do kiedy nie przestąpił dodatkowego kroku, dobywając do niej i zaplatając wokół jej talii i piersi długiego ręcznika. Do czego to doszło, aby ubierał kobietę, zamiast czynić coś zupełnie przeciwnego?
- Gorzej niż z dzieckiem, doprawdy - mruknął pod nosem, wolnym skrawkiem ręcznika przecierając jej wilgotne ramiona, na których perliła się jeszcze woda. Postanowił odpowiedzieć Isabelli na zadane pytanie, chociaż nabierał coraz większej ochoty, aby owinąć ją pościelą, ułożyć do łóżka i zabronić wstawać, do kiedy tamta nie wytrzeźwieje. - Dopasowałem się do otoczenia, Isa. W niektórych towarzystwach uprzejmość może być niepoprawnie odebrana. Poza tym, robię to z czystej dobroci serca, pragnąć przygotować cię na brutalne starcie z rzeczywistością. Nie chcę mieć na sumieniu twojego rozczarowania - wypowiedział na głos pierwszą brednię, jaka przyszła mu do głowy, przerywając wycieranie ją, chociaż nie dotarł do żadnego powalającego rezultatu.
Miał zamiar pozwolić jej tego wieczoru na wiele, jednak gdy ponownie chwyciła po butelkę, zareagował natychmiast. Odebrał ją prędko, nim zdążyłaby wychylić wino do dna.
- Panience już starczy. Nie mam najmniejszej ochoty sprzątać twoich zwłok po wszystkim - zapewnił ją, natychmiast odkładając wino w bezpieczne miejsce, aby nie mogła bezpośrednio do niego sięgnąć. Sam również odmówił przyjemności, czując, że na dziś mu starczy, jeśli tylko miał zamiar się z nią zabawić (co stawało się coraz bardziej wątpliwe z każdą chwilą).
Uklęknął przed nią, gdy już usiadła, mając zamiar dokończyć przerwaną czynność. Wbrew wszystkiemu, co mówił, czuł jakąś chorą odpowiedzialność za dziewczynę, nie chcąc nawet, by nazajutrz się przeziębiła. Wycierał jej ciało starannie, sięgając zaraz po suchy ręcznik, zaczynając od wilgotnych kosmków włosów, które przez nieuwagę zamoczyły się w wodzie. Otoczył puchatym materiałem jej ręce, aż po koniuszki palców, pod koniec zajmując się nogami Isabelli, wyciągając je lekko. Nie powstrzymał się od drobnego pocałunku już nad kolanem dziewczyny, gdyż dokładnie tam znajdowała się wysokość jego głowy. Podniósł ją ku jej twarzy dopiero wraz z niespodziewanymi przeprosinami, unosząc lekko brwi w pytającym geście. Nie zamierzał dopytywać. Zamiast tego ze swoistą pewnością siebie odparł:
- Wybaczam.
Jego usta lekko drgnęły. W obecnym stanie ciężko mu było ukrywać rozbawienie. Bawił się całkiem dobrze, ale mogli pomarzyć już o atmosferze towarzyszącej im tuż po przekroczeniu progu tego pokoju. Chcąc uchronić się przed kolejnym pijackim bełkotem, dodał:
- Błagam, nie mów już nic więcej, nim resztki mojej miłości do ciebie skonają w męczarniach. - Mógł darować sobie podobną prośbę. A mimo to wypowiedział ją z uśmiechem na wargach. Podążył wzrokiem w stronę łóżka, zastanawiając się, co powinien uczynić w następnej kolejności, gdy natrafił na jedną z części ubrań, którą znalazła się na podłodze podczas przypływu ich uczucia. Spodnie Isabelli. Zaś obok nich kabura z bronią palną, którą nie tak dawno jeszcze naprawiał. Zapatrzył się, aż Isabelle mogła spojrzeć na ten sam punkt. Otrząsnął się, markotniejąc i pogrążając się jeszcze bardziej.
- Wybacz moje zamyślenie....

___________________
Kursywa - dialog Lynna, pogrubienie - dialog Amona, Williama i innych randomNPCów, color=#cccccc - Lil, color=#cc9966 - tatamon aka Wilhelm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t243-lynn
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 709
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Pon Sie 27, 2018 11:43 pm

Ostrożnie przekroczyła drzwi karczmy, a już ją zabolało. Gdzieś w okolicach portfela. Luksus aż raził w oczy. Cieszyła się w głębi ducha, że wpadła na genialny pomysł przetarcia w trawie swoich ubłoconych butów przed wkroczeniem na mięciutki, wyplatany w kwieciste motywy, dywan. Stłumiła swoją niepewność, sprężystym krokiem podchodząc do baru, a resztki pewności siebie uleciały z niej w eter, gdy dostrzegła twarde spojrzenie kelnera, pucującego na glanc jednen z kuflów.
Spanikowała. On. Już. Wiedział. Całe miasto wiedziało o jej zakazie wstępu do Gospody pod Złotą Kaczką, była pewna. Krzyczała wewnętrznie, resztkami siły woli powstrzymując się od ucieczki w przeciwną stronę. Wdech i wydech, Sel. To tylko jedno piwo, a ty jesteś inkwizytorką i przewyższasz tego knypka o pół głowy... - pomyślała, lecz nie dodało jej to wiele otuchy, a panika uzewnętrzniła się również w szarych oczach kobiety. Była już chwilę od zawrócenia, gdy rozległy się najpiękniejsze słowa, jakich mogła sobie tylko życzyć w danym momencie:
- Witamy w naszych progach. Czym mogę służyć? - posępna twarz mężczyzny za ladą rozpogodziła się, a on sam usłużnie odłożył dzierżone naczynie, nachylając się w stronę Selene.
Inkwizytorka odetchnęła z ulgą, witając się cicho i udając zamyślenie, jakby było ją stać na cokolwiek innego niż najtańsze piwo. Złożyła zamówienie, prosząc o pokierowanie do stolika dla dwóch osób, informując, że na kogoś czeka. Doskonale widziała wolne stoliki, ale pozwoliła się wykazać mężczyźnie, dawno temu słysząc, że w ekskluzywnych miejscach jak to, tak właśnie się czyni.
Zasiadła na poduszce zdobiącej drewniane krzesło, iście z siebie zadowolona. Gdyby właśnie nie wydała znacznej części swojej wypłaty, miejsce to stałoby się jej ulubionym. A co tam! Najwyżej nie będzie jadła nic do końca miesiąca! Z taką myślą porwała kufel lodowatego piwa, rozpływając się w jego gorzkim smaku. Pokonała przemożna chęć wydania z siebie westchnienia ulgi, jako że maniery zobowiązywały, zwłaszcza (a może i tylko) w tym miejscu.
Jeszcze. Bo gdy przed swoją facjatą ujrzy tego nicponia, wiedziała już, że puszczą jej nerwy. Nie będzie łaski. Nie będzie litości. Za to, ze sporym prawdopodobieństwem nadchodząca konfrontacja zakończy się kolejnym zakazem wstępu do tegoż przybytku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Charity
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 23/08/2018

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Wto Sie 28, 2018 10:36 pm

Plotki szybko się rozchodzą. Nawet zbyt szybko. Mimo iż o misji, którą otrzymała Char, wiedzieli tylko wyżej postawieni inkwizytorzy, informacja ta zaskakująco szybko odnalazła swą drogę do Sel. Gdyby tylko Charity wiedziała, w jakie tarapaty właśnie się wplątała, może nie dałaby namówić się na spotkanie. Nie umiała sobie jednak odmówić, gdy usłyszała, w jakim miejscu chce spotkać się jej towarzyszka. Karczma na rozdrożach. Luksusowe miejsce o którym wiele słyszała, jednak jako że nie przepadała za alkoholem, a także nie była zbyt majętna, wiedziała że nawet nie ma co się wybierać.
Teraz jednak, skoro to kasztanowo włosa zapraszała, może chciała ją tam zabrać w ramach jakiegoś prezentu? Może z okazji awansu? Z nutką ekscytacji na samą myśl, ubrała jedną z swoich lepszych sukni, sięgającą do kolan, czerwoną, z kremowymi zdobieniami. Do tego narzuciła długie trzewiki. Nie stroiła się zbyt długo. Na koniec jedynie związała włosy, by nie opadały jej na czoło.
Gy w końcu dotarła, wzięła głębszy wdech, powoli uchylając drzwi. Niemal natychmiast otoczyła ją gama najróżniejszych aromatów ziół, mięsa ale także ciężka woń alkoholu i przyjemny chaos rozmawiających wokoło ludzi.
Przez chwilę stała w miejscu, dokładnie badając to miejsce, ludzi, barmana - czy dobrze mu z oczu patrzy - zachwycając się bogatym wystrojem karczmy. Dopiero po chwili jej wzrok padł na wysoką sylwetkę, którą ciężko było pomylić z kimś innym. Selene. Powoli ruszyła w jej stronę, dosiadając się i przez chwile, w ciszy, oceniając jej ubiór. Zielonoczarne barwy idealnie pasowały do jej kasztanowych włosów.
- Hej. Wybacz że musiałaś czekać, troszkę zaskoczyło mnie to, że chcesz się tu spotkać, chociaż muszę przyznać. Wybrałaś świetne miejsce. No i wyglądasz jakbyś idealnie tu pasowała - Zagadnęła spokojnie, zupełnie nieświadoma potężnych chmur burzowych, zwisających nad tym stołem, które zaraz nie pozostawia na Char ani jednej suchej nitki. Teraz jednak zwróciła swój wzrok na barmana, sprawdzając czy nie jest przypadkiem zajęty.
- Mogłabym poprosić jakieś delikatne piwo? - Nigdy nie przepadała za mocnymi trunkami. Jej podniebienie pragnęło słodkości, nie piwnej goryczki, zaś słaba głowa sprawiała że nawet niewielkimi ilościami piwa, szybko się upijała. A chyba nie po to tu przyszły. Prawda?


Ostatnio zmieniony przez Charity dnia Sro Sie 29, 2018 11:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 709
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Sro Sie 29, 2018 10:37 pm

Błogi wyraz twarzy wywołany oczywistą reakcją na podany trunek, prędko spełzł z twarzy Selene, gdy dostrzegła pojawienie się jej młodszej koleżanki po fachu. Natychmiast zmarszczyła brwi, obdarzając zagubioną postać groźnym spojrzeniem. Czuła się w obowiązku udzielić kilku rad niedoświadczonej żniwiarz i zamierzała podejść do zadania wyjątkowo poważnie. Pragnąc wybić jej jeden nieskończenie durny pomysł z głowy.
Powitała ją oziębłym siknięciem głowy, nie pozwalając sobie na wybuch w obecności pracownika tego luksusowego przybytku. Analizując wygląd nowoprzybyłej, przysłuchiwała się krótką wymianę zdań z kelnerem, po której mężczyzna, przyjąwszy zamówienie, wrócił za ladę. Wtedy też zdecydowała się na odpowiedź.
I choć otworzyła usta z zamiarem rzucenia słów w stylu: „wiem, starałam się”, to jednak wymuszona szczerość w połączeniu z prostodusznością Selene sprawiły, że wypowiedziała:
- To chyba ostatnia karczma, w której nie patrzą na mnie krzywo. Nawet jeśli wieczór w niej oznacza, że będę zmuszona żreć piach resztę miesiąca - prychnęła z jawnym oburzeniem, lecz natychmiast przytknęła dłoń do ust, rzucając przerażone spojrzenie w kierunku obsługującego ich mężczyzny, w obawie, że wszystko usłyszał. Nawet jeśli tak było, zachował on kamienną twarz, jak na dżentelmena przystało.
Wbiła wzrok w kufel, ciemniejąc lekko na twarzy. Wzięła łyk piwa, tuszując swoje chwilowe zawstydzenie spowodowane nietaktem. Miejsce może i było urokliwe, ale na pewno nie sprawiało, że rudowłosa inkwizytorka czuła się w nim swobodnie. Chwilę później nie sposób było już doszukać się oznak niepewności na obliczu Selene, a ona sama z głośnym stukotem odstawiła szkło na blat drewnianego stołu, jednocześnie... mocno depcząc stopę Charity pod nim. Nie nastąpił żaden odruch cofnięcia nogi, który mógłby świadczyć o pomyłce. O nie, Selene zrobiła to z pełną premedytacją, jednocześnie zachowując względny spokój, by nie zwrócić na siebie uwagi otoczenia.
- Głupia... Po co brałaś to ustrojstwo na spotkanie ze mną? - syknęła, wykrzywiając usta. Nie podniosła wzroku, nie sprecyzowała, co dokładnie ma na myśli, ale Char powinna się spodziewać, o czym mówi Selene.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Charity
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 23/08/2018

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Czw Sie 30, 2018 3:40 pm

Pokaźna ilość wyśmienitych trunków początkowo zaskoczyła Char. Wiedziała jednak, że nie może sobie pozwolić na wybieranie. Nie gdy czuła na sobie ostry, wbijający się w jej ciało niczym sztylety, wzrok Selene. Szybko wybrała coś na bazie miodu, pozwalając mężczyźnie odejść, by po chwili do jej uszu dobiegła odpowiedź towarzyszki. Wiedziała że pani kat nie przebiera w słowa, jednak mimo wszystko, nie umiała powstrzymać nutki zaskoczenia, a także cichego, rozbawionego parsknięcia, gdy dostrzegła speszenie inkwizytorki. Widać zupełnie zapomniała w tajemniczej aurze, która wraz z pojawieniem się fioletowowłosej, zagościła w tym przybytku. Aurze, która zaczynała dawać się we znaki nie tylko samej Selene, ale również części gości znajdujących się na tyle blisko, by znaleźć się w jej działaniu. Gdzieś w tle dało się słyszeć śmiech dwóch kobiet rozbawionych, gdy zmyślona historyjka jednego z adoratorów, została zastąpiona prawdą. Jednak Char nie zwracała na to uwagi, skupiając się na niepewnej, można by wręcz powiedzieć, lekko zawstydzonej Sel. Musiała to robić częściej.
Satysfakcja jednak szybko zniknęła z jej twarzy, wraz z uśmiechem, który został zastąpiony grymasem bólu. Zaskoczona nagłą karą, która spotkała ją z strony przyjaciółki, nieco ją zaskoczyła, sprawiając że odruchowo, poderwała nogi, uderzając w drewniany stół od spodu.
W sali przez chwile nastała cisza a kilkoro osób zwróciło swój wzrok w ich stronę. Szarpnęła kilka razy nogą, próbując wyrwać but, jednocześnie posyłając obserwatorom przepraszający uśmiech.
Gdy Ci wrócili do swoich zajęć, nachyliła się lekko nad stołem, tak by tylko inkwizytorka ją usłyszała.
- Po prostu lubię widzieć tą twoją delikatną, niepewną stronę. Wyglądasz wtedy na prawdę uroczo, a to, znacznie mi w tym pomaga - Mruknęła cicho, nawet nie siląc się na kłamstwa. I tak nie miały sensu. Zresztą, nie widziała powodu by kłamać. Lubiła gdy Selene, kobieta o której wiedźmy miewały koszmary, która potrafiła wzbudzić strach i ostrożność nawet u mężczyzn, zachowywała się w ten sposób. Zwłaszcza że pewnie nikt inny by nie uwierzył że to w ogóle możliwe.
Szczera odpowiedź miała jeszcze jedne zadanie, a mianowicie odwrócenie uwagi rudzika, która mogła wyczuć, że but przestał stawiać jakikolwiek opór.
- Wygrałam - Wydobyło się z ust Char, która z dumą wyprostowała się na krześle.
- A nóżkę mam tutaj - Wraz z tymi słowami, Selene mogła dostrzec jak bosa nóżka, pozbawiona buta wystaje spod obrusu ułożonego na stole. Wyglądało to absurdalnie a także niestosownie, patrząc na miejsce w jakim się znalazły, jednak niebieskooka zupełnie się tym nie przejmowała. Przynajmniej do czasu aż nie stanął przy niej kelner, z kuflem pełnym złocistego piwa, którego twarz przybrała dziwny wyraz. Widział ją. Widział jej nogę. Ukłucie wstydu zapiekło jej rumieniące się policzki, gdy wysoki mężczyzna stawiał piwo na stole.
- Jeśli można, chciałbym poprosić o odrobinę ogłady - Rzucił na zakończenie, z lekko widoczną irytacją w głosie, nim wrócił za ladę zostawiając młodą żniwiarz w lekkim oniemieniu i zawstydzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 709
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Czw Sie 30, 2018 10:05 pm

Doprawdy, nietrudno było o zawstydzenie Selene. Choć okoliczności, w jakich się uprzednio obracały, nie pozwoliły poznać osobowości rudowłosej inkwizytorki w pełnej krasie... Teraz miała okazję spostrzec, że pakiet okazywanych przez nią wrażeń, nie ograniczał się wyłącznie do wkurwienia, nienawiści i pokornego przyjmowania rozkazu. Odpowiednie bodźce, wywołane przez nowe otoczenie i osobistości w zupełnie innym dla niej świecie, sprawiały, że bez problemu oddawała Charity odmienną stronę siebie.
Jedna kwestia była stałą - Selene nie potrafiła się hamować, a każda z akcji, oddawała młodej żniwiarz reakcję. I to nie byle jaką, bo w postaci spektakularnego wybuchu.
Zawstydzenie prędko odeszło w niepamięć, zastąpione żywą wściekłością wywołaną słowami dziewczęcia z naprzeciw stołu. Selene zacisnęła usta w poziomą kreskę, walcząc ze sobą i najwyraźniej pragnąć się odezwać. Dopiero po przegranej walce przez zaciśnięte zęby warknęła:
- Powiedziałabym, że cię zamorduję, wypatroszę, twoje wnętrzności oddam na żer psom, a z twojej skóry zrobię sobie nowe buty - wyprostowała się, lekko mrużąc oczy. - Ale tego nie powiem - dodała zaraz, już w poważniejszym tonie. - Za to z czystym sumieniem mogę ci poprzysiąc, że wyrwę JĄ razem z twoimi farbowanymi kudłami i wyrzucę, jeśli jeszcze raz założysz ją na spotkanie ze mną.
Owszem, była szczera. Dokładnie taki miała w danym momencie zamiar, nawet jeśli na kolejnym spotkaniu byłaby zdolna się powstrzymać. W sposób celowy ani razu nie użyła słowa „spinka”, nie chcąc, by wpadło ono do uszu zgromadzonych wokół ludzi.
Karczmarz zaskoczył ją, pojawiając się właściwie znikąd, podczas gdy ona z lekkim zaskoczeniem wlepiała wzrok w nagą stopę dziewczęcia. W normalnych okolicznościach kazałaby mu spierdalać i gorzkich słowach informując go, że nie ma prawa zwracać się tak do świeżo upieczonej pani żniwiarz. W ostatniej chwili jednak powstrzymała się, głównie przez ciążącą na niej świadomość - przez obecną misję, jakiej podjęła się Charity, im mniej osób widziało, że należy ona do Inkwizycji, tym lepiej. Już samo przebywanie z Selene mogło wzbudzać niechciane skojarzenia. Nie zamierzała pozwalać sobie na to zbyt często, ale właśnie z tego powodu darowała sobie odzywkę do mężczyzny.
Zbyła pracownika jedynie złośliwym prychnięciem, nie komentując jego uwagi, wbrew silnej chęci. Dla dobra sprawy. Gdy mężczyzna przestąpił kilka kroków, uniosła ich kufle o kilka cali ponad blat stołu, krótkim ruchem wolnej ręki przeciągając ozdobny obrus, aby zasłaniał on piękny obraz gołej stopy, przynajmniej z jednej strony, eksponując go bardziej z drugiej, ale to, co widzieli inni goście.... Selene miała w głębokim poważaniu.
- Jeszcze nie - poinformowała ją z szyderczym uśmiechem, jednocześnie odkładając kufle i... przekładając własną nogę na zewnątrz, natychmiast zaciskając uda, w efekcie czego, łydka Charity znalazła się w potrzasku. Ściskała ją mocno, a na twarzy Selene wykwitło zadowolenie, wywołane chwilą władzy.
- Zachowuj się - upomniała ją twardo, choć czyniła to ewidentnie pod niezbyt już zainteresowaną publikę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Charity
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 23/08/2018

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Pią Sie 31, 2018 9:47 am

Charity od zawsze uwielbiała się droczyć z ludźmi. Bogata różnorodność reakcji i charakterów sprawiały, że nigdy nie można było być pewnym reakcji swojego rozmówcy. Była to jednak tylko część prawdy. Prawdziwym celem jej zachowania było stworzenie maski, kamuflażu, który miał ukryć jej bardziej nieśmiałe, melancholijne wnętrze, jednak w sytuacjach takich jak ta, było to niemal niemożliwe. Zazwyczaj to ona miała kontrole. To ona wykonywała śmiałe akcje i gdyby z własnej woli, błysnęła nóżka przed nieprzyjemnym mężczyzną, nie miałaby z tym najmniejszego problemu. Byłaby ciekawa jego reakcji. Jednak teraz, gdy została zaskoczona i przyłapana przypadkiem, nie umiała powstrzymać rumieńców które przyozdobiły jasne lico.
Opamiętała się dopiero gdy usłyszała zadziorny ton rudowłosej. Szybko zapomniała o tej chwili słabości, jednak za późno. Uda starszej inkwizytorki, niczym potężne cęgi zacisnęły się na jej biednej nóżce, skutecznie ją unieruchamiając. Jęknęła cicho, czując lekkie ukłucie bólu. Nie był spory, jednak złapana z zaskoczenia, nie zdążyła go stłumić, przyglądając się rudzielcowi, z wciąż lekkimi rumieńcami na polikach.
Zachowuj się... czystym odruchem skinęła głową, nieco za posłusznie nawet jak na Char. Musiała się opamiętać. Powoli chwyciła w dłonie swój kufel, upijając większy łyk swojego trunku, z lekkim grymasem zniesmaczenia na twarzy. Nawet na bazie miodu... wciąż paskudny. Wystarczyło jednak by mogła wrócić do swojego "normalnego ja"
- A myślałam że masz słabość do dłoni. Nie nóg - Mruknęła zadziornie, powoli nachylając się bliżej Sel, w między czasie jedną dłonią zasłaniając gołą nóżkę. Nawet jeśli nikt nie patrzył, wciąż się wstydziła, że ktoś prócz pani kat mógłby spojrzeć.
Miała nadzieje że starsza ikwizytorka szybko zapomni o tym pokazie nieśmiałości, dlatego planowała szybko odbić pałeczkę. Odwrócić jej uwagę od tego, a groźby, które jeszcze przed chwilą od niej usłyszała, dawały do tego dobry pretekst.
- Powiedziałabyś, ale nie powiesz, bo wiesz że zbyt mnie lubisz, by to było prawdą. Chociaż nutka szczerości w twoich słowach sprawia, że brzmi to jeszcze bardziej kusząco - Nie dało się nie wyczuć nutki rozbawienia, a także ekscytacji w słowach fioletowowłosej która wciąż starała się uwolnić z objęć potężnych ud rudowłosej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 709
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Sob Wrz 01, 2018 10:48 pm

Przez jej twarz przedarł się łagodny wyraz zdziwienia, objawiający się w postaci uniesionej wysoko brwi. Uśmiechnęła się, nie tracąc pewności siebie ani też nawet na moment nie wypuszczając stopy Charity z silnego uścisku. Czyniła to dyskretnie, obie dłonie trzymając na blacie, że nikt ze zgromadzonych nie byłby w stanie zgadnąć, co dzieje się pod nim.
Czyli dostrzegła niezdrowe zainteresowanie, jakim wykazywała się Selene podczas przesłuchań. Nic dziwnego. Nigdy nie obchodziło ją to, co w ich trakcie robiła Char, do kiedy ta nie mdlała czy nie przeszkadzała jej w pracy. Nie spodziewała się jednak, że dziewczyna będzie uczestniczyła w nich jako czujny obserwator...
- Uwierz mi, nie chciałabyś, abym zajęła się twoimi dłońmi... - zapewniła ją powłóczystym szeptem, eksponując zęby w drapieżnym uśmiechu. Wzrokiem jedynie przesunęła po dłoniach rozmówczyni spoczywających na kuflu. Bardziej w formie ostrzeżenia, przecież przez głowę by jej nie przeszło, aby traktować ją niczym wiedźmę na torturach. - Muszę przyznać ci rację. Nieraz nie mogę oderwać od nich oczu. Jednak... - urwała, dyskretnie wsuwając jedną z rąk pod stół.
Nachyliła się lekko. Po omacku odnalazła nagą stopę, przejeżdżając wysuniętym palcem po całej długości jej sklepienia, wyłącznie paznokciem zahaczając o skórę dziewczęcia. Była ciekawa reakcji Charity. Nie zdziwiłaby się, gdyby odnalazła źródło niepohamowanych łaskotek.
- Jednak jestem w stanie zadowolić się tym, co mam, w razie okoliczności... - dokończyła dialog, świadomie porównując swój własny ruch do tortur. Co dziwne, wykazywała się w tym momencie szczerą dumą.
W spokoju uniosła dłoń na blat, pociągając kilka łyków piwa, jak gdyby nic się nie stało. Nie wypuściła jej jeszcze z objęć. Nie teraz, to przecież całkiem dobra karta przetargowa.
- Lecz nie spotkałam się tu z tobą dla przyjemności, Charity - poinformowała ją, w końcu zmierzając do sedna. Spoważniała lekko, szare tęczówki wbijając wprost w oczy dziewczyny naprzeciw. - Słyszałam, z jak kretyńskim pomysłem wyszłaś naprzeciw naszym przełożonym. Słyszałam, choć niespecjalnie w to uwierzyłam. I mam szczerą nadzieję, że to wszystko jest wyłącznie mało śmiesznym żartem.
Ton głosu wraz z rozwojem jej wypowiedzi zaostrzał się i stawał coraz mniej przyjemny dla ucha. Nie zamierzała jej odpuścić. Po chwili zachęciła ją jeszcze w słowach:
- Śmiało, tłumacz się. Przynajmniej nie muszę martwić się o brak szczerości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Charity
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 23/08/2018

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Sob Wrz 08, 2018 8:38 pm

Liczne przesłuchania na których przebywała wraz z Sel, nie pozostawiały złudzeń co do jej upodobań. Zwłaszcza dla Charity która nie była typem osoby, brzydzącej się na widok zmasakrowanych ciał, czy cierpienia innych ludzi. Wręcz przeciwnie, obserwowała zarówno Sel jak i jej ofiary. Ich reakcje, poczynania, słowa. Zapamiętywała, uczyła się, jednak nie interesowało ją to, by nauczyć się torturować. Chciała po prostu wiedzieć dzięki temu więcej o obydwu osobach. Zrozumieć je. Poznać, nawet jeśli grzebiąc im w flakach. Chociaż do tego, wolała namawiać obecnego tu rudzielca, by nie pobrudzić sobie rąk. O których własnie wspominała rozmówczyni.
- Lepiej się tak w nie, nie wpatruj, bo kto... - Zadrżała lekko, czując delikatne mrowienie na skórze. Przyjemne, dziwne, nietypowe? Nie wiedziała jak to nazwać, jednak nie umiała powstrzymać lekkiego dreszczyku, nad tym, nieznanym jej wcześniej doznaniem.
-[b] Nie rób tak, to dziwne
- Nachyliła się lekko nad stołem, wypowiadając te słowa tak, by tylko starsza inkwizytorka je wyłapała. Z jednej strony jej się to podobało, ale z drugiej, wstydziła się do tego przyznać.
Upiła kolejny łyk trunku, z ulgą dostrzegając jak dłoń jej towarzyszki, znów spoczywa na stole. Niemalże odetchnęła z ulgą, którą jednak szybko uleciała wraz z kolejnym pytaniem.
Powoli odstawiła na wpół wypite piwo, odsuwając je w stronę Selene, gdy sama zerknęła w stronę barmana, tym razem zamawiając zupełnie inny trunek.
Była świadoma że jest w tarapatach. Trzeba przyznać że przed tą rozmową miała nawet większe obawy, niż przed wstąpieniem do cyrku, dlatego też postanowiła udobruchać swojego przyszłego oprawce, dając jej kolejny trunek. Przy okazji, była to dobra okazja na test smaku.
- Nie spodziewałam się, że dowiesz się tak szybko. W innym przypadku kupiłabym Ci coś by Cię ugłaskać - Ostrożnie dobierała słowa, zdając sobie sprawę, że nawet drobne kłamstewko tutaj nie przejdzie.
- Rozumiem czemu się przejmujesz, jednak nie mogłam się oprzeć. Ciekawi mnie, jak to wygląda z tej strony. Kusi mnie ta nutka ryzyka. Wyzwanie. Możliwość zrozumienia jak i czemu to tak działa. -
Nie umiała wytrzymać rosnącego z każdą sekundą napięcia, gdy Selene tak wpatrywała się w jej oczy. Odruchowo odwróciła wzrok, chwytając za nowy kufel z złocistym napojem. Nawet nie zwróciła uwagi, kiedy barman go postawił.
- Popatrz na te wszystkie korzyści które z tego wynikną. No i teraz zarabiam na tyle dużo, by móc Ci postawić piwo, jeśli chcesz - Zagadnęła upijając niewielki łyk, by ukryć zakłopotanie, całą tą sytuacją
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 709
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   Pon Wrz 17, 2018 9:02 pm

Ignorowała zupełnie świat zewnętrzny, wzrok wbijając w dziewczynę siedzącą naprzeciw niej. Kelner mógłby stać nad nimi, chcąc wywołać presję za nieodpowiednie zachowanie, a ona, z pewnością, ignorowałaby go skrzętnie.
- Bo kto...? - pociągnęła ją za język, przechylając głowę w jedną ze stron. Chciała wiedzieć. Wyłącznie z sadystycznej zachcianki, czując, że dokończenie tej wypowiedzi byłoby dla dziewczyny w pewien sposób żenujące.
- Ojej. Dziwne? I co teraz? Nawet nie mogę wcisnąć ci bajki, że mnie to obchodzi... - udała zakłopotanie, chociaż nigdy nie bawiłaby się w udawanie współczucia. To zwyczajnie nie leżało w naturze Selene. - I to jest twoja wymówka? Pragnienie rozrywki? Chęć doświadczenia ryzyka? Mam nadzieję, że to twoje ustrojstwo się zepsuło, inaczej, jeśli nie kłamiesz... dobrze ci radzę - zacznij już uciekać - ostrzegła ją, poważniejąc nagle.
Mowa o ucieczce nie spowodowała jednak, że rudowłosa inkwizytorka puściła stopę Charity, co znacznie pomogłoby jej w biegu. Wręcz przeciwnie, zacisnęła nogi mocniej, gdy dziewczyna zdecydowała się na dziwny krok w postaci zasłania stołu nowym alkoholem. Zmrużyła oczy.
- Nudziło ci się w murach zamczyska? Nie znałaś jeszcze życia. Nie dałaś szansy żniwiarskim misjom. Nie poznałaś świata, a uznałaś, że ci nie odpowiada - stwierdziła, utrzymując przyciszony ton. - Żadnej alkohol nie ugasi mojego zawodu - stwierdziła nieco obrażona. W końcu łagodnie rozsunęła uda, przy użyciu dłoni pod stołem, powoli opuszczając stopę dziewczyny. Pozwoliła jej się cofnąć.
Nie tknęła dłuższy moment przyniesionego jej piwa, choć jeszcze przed przybyciem Charity chciała namówić młodszą koleżankę na postawienie kolejki, jako że Selene nie przelewało się z majątkiem.
- Wchodząc do samej paszczy potwora. Masz świadomość, co cię tam czeka? Jak może się to skończyć? - pytała, ewidentnie chcąc wzbudzić w niej wyrzuty sumienia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma na rozdrożach   

Powrót do góry Go down
 
Karczma na rozdrożach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: