IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pracownia Zegarmistrzowska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Lynn Cavendish
Zegarmistrz
avatar

Liczba postów : 311
Join date : 10/02/2016

PisanieTemat: Pracownia Zegarmistrzowska   Sro Lut 17, 2016 10:27 am

First topic message reminder :

Przed zakładam wisi przekrzywiony, lekko pozłacany napis „Zegarmistrz”, niech jednak nie zwiedzie cię ukierunkowanie, bowiem bo przekroczeniu progu pracowni nie zastaniesz uśmiechniętego dżentelmena na tle setki tykających zegarków. O nie, gdy znajdziesz się już w środku zakładu należącego do niejakiego Lynna, możesz mieć wrażenie, jakby udało ci się pomylić owe miejsce z ostatnim kręgiem piekielnym. Może i odnajdziesz gdzieś tą setkę zegarków, jednak będzie ona częściowo zakryta toną dziwacznych wynalazków, których pierwotnego zastosowania zapewne nigdy nie rozpoznasz. Co kolejne to bardziej osobliwe od poprzedniego – buchający parą blaszany sześcian z okienkiem przykrytym kratką, metalowa proteza palca z wbudowanym nożem do smarowania chleba lub chociaż broń palna z kilkoma wystającymi elementami, aż spokojnie posądzić można ją o umiejętność parzenia kawy. Wszystkie urządzenia oznaczone są kartkami z nazwiskami, a więc czekają na swój odbiór, który sądząc po ilości sprzętu w zakładzie – nigdy nie następuje. Podsumowując… znajdziesz tu niemal wszystko, cokolwiek sobie zażyczysz! I niech nie ogranicza cię wyobraźnia, bo im lepsze wyzwanie tym prowadzący zakład mężczyzna chętniej je wykona. Tylko naprawdę, nie licz na tego uśmiechniętego dżentelmena. Usługiwać cię będzie ubrudzony smarem, zgrzany i spocony mężczyzna z zakasanymi rękawami wcale białej koszuli.
/później dodam obrazek

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t243-lynn

AutorWiadomość
Lynn Cavendish
Zegarmistrz
avatar

Liczba postów : 311
Join date : 10/02/2016

PisanieTemat: Re: Pracownia Zegarmistrzowska   Sro Sie 30, 2017 7:05 pm

Widział już, jakie zamieszanie spowodował swoją decyzją. Gwałtowna reakcja. Niedobrze, próby uspokojenia dziewczyny nie powiodły się w żadnym stopniu. Zamierzał jednak dalej brnąć w swoją opowieść, naciągając prawdę i ukazując Vivian w jak najgorszym świetle. Nim jednak ponownie odezwał się, również zmienił swoje położenie, stając pomiędzy swoimi niechcianymi gośćmi, lekko unosząc dłonie, jakby to miało uspokoić młodszą, jednak jego wzrok nieustannie wędrował w kierunku czarownicy, gdyż ta zdała mu się być na obecną chwilę dużo większym zagrożeniem. Nie zapomniał, że kobieta wciąż jest w posiadaniu broni. Zamierzał zareagować, gdy tylko dostrzeże cokolwiek niepokojącego z jej strony.
- Spokojnie - powtórzył jak echo słowa po Vivian, zwracając się do przestraszonej dziewczyny. Miał ochotę ją zrugać od góry do dołu, jak zwykł czynić to w przypadku Shilvii, gdy ta za bardzo się unosiła, lecz tym razem za kluczowe uznał odpowiednie odegranie swojej roli pokrzywdzonego, niewinnego zegarmistrza. Nie opuszczał rąk, kontynuując. - Chciałem, przyznaję - odezwał się, kiwając głową, jakby nie było w tym zupełnie nic niewłaściwego. - Bo wziąłem cię za wiedźmę, mówiłem. Instynkt inkwizytora, jak słusznie zauważyła ta, którą brałem za twoją wspólniczkę. Pamiętasz? Nazwałem cię tak. I proszę o wybaczenie. - Co prawda, przekręcił nieco wspomniane słowa, samemu nie pamiętając ich idealnie, ale też nie sądząc, by ktokolwiek w tej chwili mu je wypominał.
Wypowiadał się możliwie uprzejmie, spokojnie, nawet przez moment nie podnosząc głosu, choć wewnątrz niego szalał gniew. Spodziewał się kłopotów, gdy zobaczył Vivian przekraczającą próg jego pracowni, jednak nigdy nie podejrzewałby, że sprawy przyjmą taki obrót. Odwzajemniał więc nienawiść, jaką obdarzała go wiedźma. Nie obchodziło go, co się z nią stanie, miał tylko nadzieję, że nigdy więcej już jej nie spotka. Aktualnie zależało mu na wyjściu z sytuacji bez większych szkód, a następnie wymyśleniu solidnej wymówki, gdy dojdzie już do rozmowy z Inkwizycją, łudząc się, że będzie miał szczęście.
- Nie trzymam cię tu na siłę - zapewnił ją gorąco, mając nadzieję, że mu uwierzy, bo nie miał najmniejszej ochoty wypuszczać jej teraz z pracowni, wprost w uliczkę, na której wciąż byli ludzie badający tajemniczy wybuch w pobliżu. - Wypuszczę cię, masz moje słowo. Na ulicy nie jest jednak bezpiecznie, doszło tam do... pewnego wypadku. - wyjaśnił pobieżnie, nie zagłębiając się w szczegóły, których sam przecież nie znał. - Uważam, że powinnaś poczekać. Jednak... Już wkrótce znajdziesz się w bezpiecznym domu. Cała i zdrowa - usiłował obiecać, chociaż na takie kłamstwa było o wiele za późno.
Ani raz nie zwrócił się bezpośrednio do Vivian, starając się przekonać poszkodowaną dziewczynę. Czarownica mogła być świadoma, że zegarmistrz łże jak z nut, nie będąc zapewne w stanie udowodnić tego białowłosej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t243-lynn
Tabula rasa
Tkacz doznań
Tkacz doznań
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Pracownia Zegarmistrzowska   Pon Wrz 04, 2017 6:47 pm

Kekekekekekeke... Chwila, co też się tam... Dziwne. Alkohol chyba uderzał do głowy, albo też przyszedł czas na kaca. Kac, w jego przypadku? To dziwne. Ale trochę nie czuł się w sosie. Z drugiej strony, tak nie zostawi swojej lalki tam, bo jak za daleko pójdzie to nie będzie mieć jak reagować. Albo będzie? Chwila, musiałby sobie przypomnieć... Hmmmm... Moment, ludzie się zebrali? A, no tak, wywalił dziurę w kamienicy, to się wszyscy zebrali. W sumie rzeczywiście, nie było tu bezpiecznie. Jeszcze jakiś inkwizytor się nawinie. Ummmm... O czym on... Moment, o czym on właściwie teraz myślał... A, ludzie się zbierają... I co właściwie z tego? Wrrrrr, skup się! Jeszcze miał robotę do zrobienia, i musiał być trzeźwy na umyśle!
A tak się dobrze zapowiada... Tylko nie miał pomysłu, jak to teraz pokierować... Chyba najlepiej będzie, jakby... No... Moment, ludzie się zbierają...
***
Czarownica mogła wyczuć, że albo świadomie albo nie koszmar dawał się oplątać jej mocy, by po chwili się wyślizgiwał w jednym rzucie emocji. Trudno było przewidzieć reakcje potwora, który gdzieś się krył kawałeczek dalej. Przynajmniej się nie ruszał, tyle mogła stwierdzić.
Co do samej dziewczynki, to musieli jej we dwójkę robić taki sam sajgon, co Vivian temu przypadkowemu koszmarowi na ulicy. Stała za stolikiem, odsuwając się jeszcze trochę gdy zegarmistrz stanął pomiędzy nią a czarownicą.
-Wy... Obydwoje, z daleka ode mnie!-Starała się brzmieć przekonująco, ale po twarzyczce widać było, że zupełnie nie czuła się pewna w tej sytuacji. Przyłożyła dwa palce do opatrunku na swojej szyi, ostrożnie. Co też mogło dziać się teraz w jej głowie, w tej właśnie chwili.
-Nie wiem o co wam chodzi, ale...-Zerknęła za siebie, by zaraz wrócić do tamtej dwójki. Zerknęła jeszcze raz.
-...chcę stąd wyjść. Będziecie mieć kłopoty, obydwoje, jak stąd zaraz nie wyjdę-Brzmiała poważniej, znacznie poważniej niż przed chwilą. Przestrach trochę zniknął, zastąpiona groźbą płynącą z jej głosu. Wzrok natomiast się przytępił. Zebrała w sobie tyle determinacji? Coś się w niej złamało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pracownia Zegarmistrzowska   

Powrót do góry Go down
 
Pracownia Zegarmistrzowska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Pracownia alchemika
» Pracownia Nanaś~
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Pracownia Laczka.
» Opuszczona pracownia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: